Jump to content
Dogomania

mmlasowice

Members
  • Posts

    988
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by mmlasowice

  1. Jak pamiętam Justyna oddała szczeniaki pod opiekę sąsiadki po to , aby "mleczna" suka je wykarmiła! Moim zdaniem intencje Justyny były bardzo dobre. Uważam ,że szczeniaki można traktować jako własność Justyny . Należy uszanować Jej decyzję. Jeżeli suka już nie karmi - można pieski przenieść do innego DT. Prawo decyzji ma Justyna.
  2. Czytam rozmowy prowadzone na DOGO - i widzę, że chcecie walczyć ze środowiskami kryminogennymi własnymi siłami. Ostrzegam - nie postępujcie w ten sposób.Wyłącznie pisemne zgłoszenie do STRAŻY MIEJSKIEJ lub na POLOCJĘ. Przecież złamane są dwie ustawy, których treść doskonale znacie. Bez obstawy mundurowych możecie jedynie zarobić " w łeb", narazić swój samochód na zniszczenie, dom na wybicie szyb lub podpalenie!!! Moja walka z bandziorami trwa / przy obstawie policji/ - nwet gazeta "FAKT" złapała wątek i wypisuje pierdoły!!! Te osoby są mistrzami w wyłudzaniu odszkodowań , skłądaniu oskarżeń o kradzież majątku / bo mają dowody Waszej obecności na terenie ich prywatności/. To co piszę jest z ŻYCIA WZIĘTE!!! My ludzie TOZu wyłącznie mamy "przyjemność" pracować walcząc w obronie zwierząt poprzez wejście do takich środowisk. Jeżeli facet nie chce oddać psów do schronisk - podstawić Mu "klienta" na szczeniaki. Sunię nawet jeżeli gratis wysterylizujecie - nie będzie pielęgnował szwów. Należało by ją "wykupić" pod pretekstem karmienia małych. Jeżeli będzie chciał zwrotu - oddać wysterylizowaną. Tak to widzę.
  3. Smutne wieści - Uszatkowi źle goją się rany. Całe podbrzusze "w ogniu". Wygląda jak uczulenie na nici chirurgiczne? środek dezynfekcyjny? Mogę zgadywać.....Wczoraj rana wyglądała jak po oparzeniu gorącą wodą. Zalecony "Rivanol" spływa po nie jak po szkle. Zakładam opatrunki z receptuowej maści Neomycynowej /w ilościach garściowych!/ Maść topi sie na ranie niczym masło na piecu. Ubieram go w fartuszek pooperacyjny Neli + kołnierz. Widać,że cierpi. Pcha mi sie na kolana. Dużo pije wody. Ma przyspieszony oddech. Podałam mu wczoraj antybiotyk w zastrzyku - przyjął go pokornie. Jutro skoczę z nim do weta. Oskarek ranę ma dobrą. Jedynie kołnierz mu przeszkadza. Przy zastrzyku musiał go stabilizować mąż z Tomkiem .Tak się wyrywał. Noce mam nadal nie przespane. Tak będzie - jak długo będą się goić rany Uszatka. P.S. Suczki wyręczaja samczyków w lizaniu ran. Chłopakom kołnierze przeszkadzają , więc one wchodzą pod nich - i robią TO za nich.Mam tylko jeden fartuszek i od Oskarka muszę je przepędzać.
  4. Justynko jesteś bardzo ofiarna! Dziękuję! Potrzebuję pieniążków na koszty weterynaryjne dla Uszatka (150,00zł). Wczoraj go wykastrowałam ,ponieważ ten pieścioch biegnie za każdą żywą istotą jaką ma w zasięgu wzroku. Może po kastracji odechce mu się wybiegów. Dla Miki potrzebuję za wczorajszą wizytę 58,00zł. Otrzymała zastrzyk o przedłużonym działaniu (14 dni). Nadal męczy ją duszący kaszel. Jednak już nie odpluwa gęstej jak krochmal wydzieliny.Fotki wysłałam. Jak znajdziesz czas wstaw na wątek.Dziękuję!
  5. Długie ta korzenie!!! Ciągną się przez całą Polskę! Niech się potkną o nie Ci ,którzy żle traktują zwierzęta!
  6. Gosiu - wysyłam Ci fotki mailem. Chłopaki nadal są zakręcone. Chodzenie w kołnierzach jest dla nich straszną męką.Najtrudniej im na podwórku. Dosłownie zgarniają tymi kołnierzami śnieg tak jak pługiem. Muszą łebki unosić wysoko do góry- bo przecież to są stworzenia krótkonogie. Dla nich takie kołnierze to koszmar.
  7. To była noc!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Rottek na piętrze domu w pokoju z Robertem. Nela I Mika miały być grzeczne i towarzyszyć wybudzającym się chłopakom. Nie widziały ich 6 godzin - więc na ich widok zaczęły swoje radosne wariacje. Oddzieliłem je do kuchni. Drapały, piszczały,szczekały.... Oskarek spokojnie spał ............Uszatek męczył się bardzo............... błąkał się z przymrużonymi ślepkami wymiotując obficie co jakiś czas. Założyłam mu fartuszek pooperacyjny Neli , bo w kołnierzu nie utrzymałby równowagi/ jeszcze się zataczał/ Mąż mnie ochrzanił : "Jak on ma sikać?!" Zdjął mu go i wyniósł do ogrodu............sikał bardzo długo. Oskarek absolutnie nie - nie sikał, nie wymiotywał - chciał świętego spokoju i snu. Dyżur nocny był ciężki - co godzinę sprzątanie chlustających wymiocin Uszatka, dopajanie, odstawianie do sikania. Oskarek odlał pełną swoją zawartość dopiero o godz 8,00 rano.Nie wymiotywał. Każdy psiak inaczej ten zabieg przechodzi. Podobnie jest z suczkami.Tak jak u ludzi - każdy inny, każdy inaczej reaguje. W tej chwili są po pierwszym lekkim karmieniu, ćwiczą trafianie do celu w kołnierzach. Położę się na chwilkę - sama niedoleczona korzystam z okazji ,gdy sfora sie uspokoi. Matka musi wtedy spać - gdy niemowlęta śpią. FOTKI BĘDĄ...
  8. Mam nadzieję,że pieski dały jej spokój? U mnie same mixy jamników - więc jedynie z rottkiem samczykiem mogła by się zaprzyjaźnić. Tylko,że w takim układzie mój mąż musiałby iśc spać do budy. Rottek od 6 lat śpi w sypialni - drugie łóżko zajęła by Ona - i sypialnia pełna!
  9. Wysłałam wątek na PW. Opisz w jakich warunkach przebywa sunia. Jest w boksie z innymi - jak sobie radzi? Mieszka gdzie i ndziej? Nic nie wiemy więcej o jej położeniu.........
  10. Fotki robię cały czas, tylko nie nadają się do wstawienia!!! Ciągle psiaki są w takim ruchu,ze wszystko mam rozmazane. Ciagle wychodzi mi kolorowa tęcza. Może dzisiaj sie uda?
  11. Przecież w Katowicach mieszka Pani, która poszukuje starszej spokojnej suni - jest na DOGO wątek!
  12. Oskarek jest świetny! Obraził się na Uszatka za to ,że Uszatek miał dłuższą smycz na spacerze /samoregulującą/ i ponadto pierwszy przechodził przez furtkę. Poturlał nim ostro po śniegu - ale nie ugryzł. Uszatek mu ustępuje. W lesie wyrwali za zającem. Ciągnęli mnie jak na wyścigach psich zaprzęgów!!! Wytracałam prędkość hamując piętami - dobrze ,że nie miałam butów na obcasie tylko trapery! Najważniejsze ,że zdążyłam na kolędę!!! Ksiądz Proboszcz zachwycał się naszą "hodowlą". Myślałam ,że mnie ochrzani za to że obszczekują każdy pogrzeb!!!Nie potrafił zrozumieć ,że ludzie tak masowo oddają psy do schronisk - a nawet porzucają.Był tym faktem oburzony! Idziemy spać.Dzisiaj śpią ze mną - tym razem ja będę "uprawiać zoofilię". Cieszy mnie to - ponieważ mnie grzeją!!!
  13. Poproście osoby , które ją widują np na stacji benzynowej - żeby przykucały kiedy ją nawołują. Pies nabiera większego zaufania , gdy to coś większego od niego zmniejszy się do jego rozmiarów. Z tego samego powodu kundelki szczekają ostro na wilczury i inne duże psay - bo się boją. Ja w grudniu obłaskawiałam przez 1,5 godz potężnego wilczura ganiając za nim po ulicy. Nie miałam przy sobie nic do zjedzenia. Kiedy reagował na moje wołanie natychmiast przykucnęłam i wystawiłam pustą rękę do niego. Obserwował mnie z daleka - i gdy myślałam,że już nic więcej nie da się zrobić - usiadłam w samochodzie,żeby sie zagrzać i coś lepszego wymyśleć. WRÓCIŁ SIĘ ....... POWOLI ZBLIŻYŁ DO AUTA............ I SERCE MI ZAMARŁO - BO WSIADŁ NA TYLNE SIEDZENIE OBOK MNIE! ŁEB MIAŁ WIĘKSZY NIŻ MOJA GŁOWA! TO WIELKIE PSISKO ZEPCHNĘŁO MNIE Z SIEDZISKA , POŁOZYŁO SIĘ I ZASNĘŁO!!! SPAŁ I PODAWAŁ MI ŁAPĘ....NIE WIEDZIAŁAM PO CO? OSTROŻNIE GŁASKAŁAM GO PO GŁOWIE...........i czekałam na radiowóz (okazanie) oraz łapacza przez kolejną godzinę. Mój tymczas był zajęty ,więc musiałam go odesłać do schronu. Policjanci wraz z łapaczem pękali ze śmiechu - mówili "OKLEJ SOBIE PANI AUTO REKLAMĄ I ODWOŹ PANI SAMA. PRZECIEŻ TEŻ JUŻ PANI WOZIŁA. MY WIEMY, ŻE ZGŁOSZENIE OD PANI TO PRAWDA" STARAJCIE SIĘ WYKORZYSTAC KAŻDE DOŚWIADCZENIE RADZĄCYCH A NAPEWNO JA UJMIECIE! Powodzenia!
  14. Wczoraj znowu pozjadał z wszystkich misek! Sforę przegonił w kąt i w nocy pokutował - a ja z nim. Bardzo dobrze sygnalizuje potrzebę wyjścia na siusiu i kupkę. Najpierw delikatnie popiskuje i krąży po pokoju - potem stoi po drzwiami i czeka aż mu otworzę - na konieć sam otwiera skacząc na klamkę!!! Oczywiście Oskarek to nie małpeczka i przy tak ciężkiej pupie nie zawsze trafi - i jedzie pazurkami po ścianie! Z piętra do ogrodu muszę otworzyć troje drzwi. Są to wyścigi - kto zdąży - ja czy kupa?! Trudność polega na tym, że z Oskarkiem wybiega cała sfora i ja mam problemy z ustawieniem stóp na schodach. Sprawniej będzie jeżeli będę przeskakiwała przez poręcze - tylko,że jeszcze tego nie ćwiczyłam.
  15. Przeuroczy!!! Dlaczego ma czas tylko do niedzieli? W jakiej jest miejscowości- ile ma lat - wzrost- nawyki- rekacja na inne zwierzęta-reakcja na dzieci?
  16. Ojejku - ta Balbina jest kserokopią Oskarka - tułacza z Lublińca. Mam go u siebie trzeci dzień. To ten sam typ urody. Ta babcinka nie powinna pozostać w schronie! Czy jest zdrowa - czy może z powodu choroby tam się znalazła?
  17. Ucałuję - on nas całuje nieustannie! Teraz śpią z Uszatkiem u boku mojego męża. Jak to się nazywa? - zoofilia? Koniec świata - żartowałam. Mam nadzieję ,że Oskarek nie zrobi mężowi tego co Tomkowi ostatniej nocy. Zapragnął pieszczot i z rozbiegu wskoczył na brzuch śpiącego Tomka! Biedny Tomek nie wiedział co się dzieje? Nagle wybudzony z ciężarem na brzuchu - w dodatku liżącym Go po twarzy - stękał z bólu i próbował Oskarka przesunąć. Ten mały klocek jak na bezdomnego dobrą ma wagę ciała!!! Chyba mieszkańcy Lublińca BETONEM go karmili. Uszatek przy nim - to puszek!
  18. Dziękuję za chwalebne słowa! Tak sobie myślę, czy nie dało by się przy jednym transporcie poddać zabiegowi również Uszatka. Gdy zostaną wyadoptowane i ponownie rozpoczną życie w pojedynkę - po kastracji nie będą już mieli takiej chęci do "poznawania świata". Zapędy do latania samopas ostygną. Te psiaki najszczęsliwsze są razem. Tylko, czy ktoś weźmie dwa? Raz miałam taką sytuację ze szczeniakami. Zjechało się na podwórze więcej chętnych niż psów do wydania - i nie wiedziałam co mam robić. Najgorsze to to,że Ci ludzie byli mi osobiście znani.Z impasu wyszłam z tzw kacem moralnym. Jedni odjechali z parkami piesków- inni z niczym /pustym autem/. Tak to jest ,gdy zobaczą zwierzęta na żywo. Zaczyna się walka na słowa i argumenty." tak ładnie się razem bawią - mamy juz przedwczesne emerytury niech są u nas razem - mamy dużo miejsca - nie rozdzielajmy - będą tęsknić za sobą "itd. To prawda , tylko umawiali się na pojedyńcze adopcje............
  19. Oznaczanie terenu trochę się zmniejszyło. Natomiast jego temperament jeszcze bardziej się zwiększył! To jest mały CASSANOVA. Męczy mniejszego od siebie Uszatka tak, że kontaktowałam się p.B. w sprawie kastracji. Próbował obstawić Mikę - ale jej sterylizowana siostra Nela skutecznie go przegoniła. Dziwi mnie jego brak ciągot do latania po dworze. Muszę wyjść z nimi w ogród - gdy ja wracam oni też! Na razie nie mam szans na fotki w plenerze , bo strasznie szaleją. Wszystkie zdjęcia są rozmazane. W tym mix jamniczym stadku wszystkie psinki czują sie przeszczęśliwe. Biedny mój rottek. Ciagle izolowany. Oskarek stawia się na niego. Uszatek woli schodzić mu z drogi. Nela gryzie go po pysku i po piętach. Jedynie Miczka wylizuje mu oczka. Wyglądają razem jak słoń z mrówką. P.S. Oskarek potrafi zjeść za sześć psów! Straszny żarłok. Przy tym jednak zachowuje czystość w domu!!!!!!!!!! A co do pieszczot - jeszcze długo trzeba będzie uzupełniać niedobory miłości. Muszę głaskać wszystkie jednocześnie. Natomiast na kolanach mogę utrzymać naraz tylko troje.
  20. Oskarek w tej chwili śpi. Odbył długi leśny spacerek z Uszatkiem. Ciągnęli mnie jak dwa małe kucyki. Utrzymywałam ich na długich smyczach, ponieważ takie "powsinogi" , gdy dają drapaka za sarną lub zającem ( co jest karalne!) przepadną bez wieści. Znamionówki na obrożach dają mi poczucie bezpieczeństwa. Miałam już taką sytuację. Gapowata osoba wchodząc na posesję uważała, że furtka służy tylko do otwierania.........po wejściu nie trzeba zamykać - bo Ona przyszła tylko na chwilę! Uszatek wydarł w świat - do drugiej dzielnicy. Po czasie mam telefon - " Ten mały stoi przy mnie i merda ogonem , żebym po Panią zadzwoniła". Oprócz imienia zawsze piszę numer telefonu - na zwykłej gumce o szer.1cm, którą kupuje się na metry w pasmanteri. Zawiązuję na obrożach, szelkach na podwójny węzeł ( samoistnie się nie rozwiąże) - znalazca łatwo odwiąże i zadzwoni. Muszę się zabezpieczać , co i inym radzę - ponieważ największe ryzyko wypuszczenia psa istnieje przy migracji ludzi zainteresowanych adopcją. Kiedyś powiedziałam , że "następnym razem przystawię drabinę i będzieci przechodzili przez płot". Zrobili oczy.............i dalej nie rozumieli.............psa nie dałam.........bo są nieodpowiedzialni- i tyle!
  21. Czytam, czytam, czytam......gro osób walczy o dobro Kajtka! To dobrze!!!! Tylko - dlaczego przy tak ogromnym staraniu Kajtuś nadal cierpi zdrowotnie? Szczęśliwy pies nie doprowadza swojego ogona do TAKIEGO STANU! Proszę - rozwiążcie TEN WIELKI PROBLEM SAMI NA SWOIM TERENIE. Nie chcę przenosić awantury do swojego DT. Nie na tym udzielanie pomocy polega. Wybaczcie - ale na Śląsku naprawdę mamy co robić. Jeżeli ktoś chce mnie odwiedzić - ZAPRASZAM. Dzisiaj przywiozałm biszkoptowego samczyka z Lublińca. Przy przekazaniu była obecna Pani z organizacji "STRAŻ I POGOTOWIE DLA ZWIERZĄT". Moi podopieczni mają wątki na DOGO. Zapraszam do lektury. Pozostałe czekają - na prośbę jusstyny85. Ponadto jako TOZ-owicz wykonuję ryzykowną pracę interwencyjną. To również wymaga poświęcenia. WNIOSEK - zapomnijcie o mnie. Ja do Waszych spraw wtrącać sie nie chcę.
  22. Wieści z DT w Tarnowskich Górach. Przywiozłam dzisiaj zgubę z Lublińca! Samczyk OSKAREK ( tak go nazwałam bez porozumienia z Panią , która się nim opiekowała. Kiedy zapytałam Ją "czy nadała mu imię"- odpowiedziała OSKAR!) - szybciutko zaaklimatyzował się z pozostałą sforą ( Nela,Mika,Uszatek,Oskarek). Przeczytacie o nich na ich wątkach. Jedynie 6 letni rottek jest izolowany, bo nie nadąża za tymi zmianami. Sądzę ,że sunia też się odnajdzie!
  23. Mam nadzieje ,że się znajdzie! Kolejny psiak w dramatycznej sytuacji, któremu ,gdy proponuję pomoc............... znika. Tak stało się 07.01.2009r z sunią z Lublińca. Nie ma jej do dzisiaj - a wędrowała od 6 m-ca życia przez cały rok po mieście. Drugą zimę się tuła............ tylko po jakich drogach w tej chwili? Na lublinieckich jej nie widać.
  24. Ja na to nie mogę patrzeć- u mnie 3 puste nowe budy. Problemem jest odległość - Tarnowskie Góry ( no i wsparcie groszem , bo służę pomocą która u wetów niestety kosztuje). czekam na PW
  25. Justyna wie ,że ja zawsze proszę o czystą prawdę. Nie sztuka zabrać psa ze schronu - a potem wołać ratunku pomocy" ja tego czy tamtego nie wiedziałam". Nie chcę psu zrobić krzywdy. Dla mnie istotne jest,że zgadza sie z kotami ( mam pewną myśl w głowie)
×
×
  • Create New...