-
Posts
560 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by malgos
-
Pomka- czarna koteczka z białymi łatkami na brzuszku- straszna przylepka, głośno dopomina się o głaskanie. [IMG]http://images49.fotosik.pl/316/be2884e74edc6a15med.jpg[/IMG] [IMG]http://images35.fotosik.pl/170/b98d4e335266ce2emed.jpg[/IMG] [IMG]http://images38.fotosik.pl/312/f9e036296e64e517med.jpg[/IMG] [IMG]http://images49.fotosik.pl/316/8756b4a011a1c667med.jpg[/IMG] Lesio- milutki bury kocurek, mruczący pieszczoch [IMG]http://images38.fotosik.pl/312/b5e1f8b2822270f2.jpg[/IMG]
-
...ciąg dalszy krzeszowickich kotków następuje... Ami- biało-bura koteczka ze śmieszną "czapeczką" na główce. Mrucząca, lubi się wdzięczyć, i lubi dominować :-) [IMG]http://images46.fotosik.pl/315/c5b262802e8ce01amed.jpg[/IMG] [IMG]http://images46.fotosik.pl/315/e4374e80a47077dbmed.jpg[/IMG] [IMG]http://images40.fotosik.pl/311/4b22b9ad2031e9f3med.jpg[/IMG] [IMG]http://images50.fotosik.pl/316/e65c9a6dbf1f9ea3med.jpg[/IMG] [IMG]http://images40.fotosik.pl/311/08a03578104c9b68med.jpg[/IMG]
-
I jeszcze kotki krzeszowickie- od dwóch przyzakładowych kotek, które prawdopodobnie są już wysterylizowane (czy GrzEla może potwierdzić ten fakt?) Wiek: ok 3 m-ce. Jeszcze nie zaszczepione, bo w tym stadzie "ciągle coś". Muszka- czarna koteczka, ufna, przymilna, delikatna. [IMG]http://images35.fotosik.pl/170/5fe5db9a4f1aed74med.jpg[/IMG] [IMG]http://images41.fotosik.pl/311/746831a25923a9femed.jpg[/IMG] [IMG]http://images38.fotosik.pl/312/ef23b65748d2d3a6med.jpg[/IMG] [IMG]http://images40.fotosik.pl/311/2e83b082311245a0med.jpg[/IMG] [IMG]http://images45.fotosik.pl/316/2974567764108621med.jpg[/IMG] cd. wieczorem...
-
[quote name='kasiek_ona']Kiedyś miałam okazję je widzieć, podeszły w tym kontenerku do przenoszenia kotków do mnie i wszystkie 3 zaczely mruczec i wyciagac lapki do mnie![/QUOTE] One są strasznie towarzyskie :smile: Uwielbiają wdrapywac się na ramię tego, kto akurat najbliżej (a robią to supersprytnie i zajmuje im to sekundę) i przytulać się. Nawet, jeśli akurat jest to weterynarz :smile: Następne kociaki u mnie, które jeszcze nie miały okazji się zaprezentować. Nina i Kleofas- potomstwo elektrownianej kotki. Nina- bardzo ruchliwa i energiczna koteczka, kontaktowa, ufna, rozmruczana. Ma ok.10 tygodni, jest zaszczepiona. [IMG]http://images41.fotosik.pl/311/6206527d0bce8f9emed.jpg[/IMG] [IMG]http://images43.fotosik.pl/315/f5b5ae776b723ff6med.jpg[/IMG] [IMG]http://images39.fotosik.pl/311/184cb7a6b67827e2med.jpg[/IMG] Kleofas-wesoły i rozbrykany kocurek, również zaszczepiony. [IMG]http://images47.fotosik.pl/316/55b0911a1fa0a51a.jpg[/IMG] [IMG]http://images43.fotosik.pl/315/7f2a787289e089e4med.jpg[/IMG] [IMG]http://images45.fotosik.pl/316/eb24a64df1e1b244med.jpg[/IMG]
-
Nyksio- waży zaledwie 50dag, straszny bidulek [IMG]http://images49.fotosik.pl/316/fb77d5f7cda407c6med.jpg[/IMG] [IMG]http://images50.fotosik.pl/316/c5ce638f041a8330med.jpg[/IMG] [IMG]http://images46.fotosik.pl/315/3b558b49a89cabefmed.jpg[/IMG] [IMG]http://images43.fotosik.pl/315/4569639fcafe44b1med.jpg[/IMG] [IMG]http://images35.fotosik.pl/170/094d1a0168f7555fmed.jpg[/IMG]
-
Lewek: [IMG]http://images37.fotosik.pl/311/94c072c354977f6b.jpg[/IMG] [IMG]http://images49.fotosik.pl/316/1ba3a2ebd2d57d21med.jpg[/IMG] [IMG]http://images40.fotosik.pl/311/fe4e57dcb73dfc18.jpg[/IMG] [IMG]http://images43.fotosik.pl/315/2284a023a19463a0med.jpg[/IMG] [IMG]http://images50.fotosik.pl/316/152bff43cc41d480med.jpg[/IMG]
-
Herpesiki doczekały się sesji zdjęciowej. Kamilek: [IMG]http://images39.fotosik.pl/311/9f52b05735af0f3emed.jpg[/IMG] [IMG]http://images47.fotosik.pl/316/c06db3879462e6e0med.jpg[/IMG] [IMG]http://images37.fotosik.pl/311/4def83383050b56amed.jpg[/IMG] [IMG]http://images37.fotosik.pl/311/99956443ac12f90cmed.jpg[/IMG] [IMG]http://images38.fotosik.pl/312/1eabb758b42f7791med.jpg[/IMG]
-
Dr Stefanowicz w Arce troszkę nas pocieszył. Wyraził uznanie dla świetnie dobranych dla Lewka, Nyksia i Kamilka leków, na tą chwilę nic więcej nie można zrobić. Gdy chłopaki odżyją- można pomyśleć o ew. kosmetyce dla potrzebujacych tego oczek. Kamilek miał o tyle szczęście w nieszczęściu, że przy krwotoku (a krew lała sie aż uszkami i noskiem) coś tam zatkało dziurę w oczku, które dzięki temu nie wypłynęło. Nie trzeba będzie go amputować, a możliwe, że częściowo będzie nawet na nie widział (coś tam będzie przyrośnięte do tęczówki, będzie to dziwnie wyglądać, ale swoją funkcję możliwe, że częściowo będzie spełniać). Generalnie- wszystkie sześć oczek (w tym zarośnięte oczko Nyksia i mocno zamglone, z trzecią powieką do pół oka- Lewka) kropić i cierpliwie czekać. Podobno oczka mają dużą zdolność regeneracji. Jestem dobrej myśli. Miały być dzisiaj foty, ale znów brakło czasu :oops:... będą jutro. ... ale jeszcze jedno: Ta trójeczka jest tak rozczulająca... Chce mi się płakać z radości, gdy obserwuję je teraz, jak brykają zadowolone, najedzone, z okrągłymi brzuszkami i odżywają z dnia na dzień, a mam jeszcze przed oczami obraz z ostatnich dwóch tygodni. Godziny poświęcone na kroplówki, wkłuwanie się z wenflonem w kolejne łapki (Lewek- biedaczek mial pokłute wszystkie cztery), potem walka o każdą połkniętą kropelkę convalescence, ich wyrywanie się, wykręcanie, plucie (jedzenie z powodu nadżerek na językach sprawiało im ból), krztuszenie się (noski zupełnie pozaklejane, gardła charczące, biedaki prawie dusiły się w czasie połykania). Po dwóch tygodniach, mimo szalonych wysiłków,wygladały jak szkieleciki, byłam bliska zwątpienia... Na szczęście to już za nami :smile: Jednocześnie, gdy patrze na fotki zrobione w dniu, w którym je zabrałysmy- znów wypadałoby zaryczeć. Takie ładne oczka... nigdy już takie nie będą :-(
-
Na dziś dobra wiadomość to taka, że i Lewek i Nyksio zaczęli jeść! Niestety jest i zła. Gdy zobaczyłam dziś oczka Nyksia- przeraziłam się. Wyglądały na opuchnięte, tymczasem okazało się, że pojawiły się tam jakieś dziwne zrosty. Nyksio i reszta bandy są umówieni na jutro w Arce u dra Stefanowicza.
-
[quote name='IKA & SONIA']Dla Nyksia wpłynęło dzisiaj 25 zł od pana Jakuba D. z Rybnika. Dziękujemy serdecznie :)[/QUOTE] A to niespodzianka, wielkie dzięki od Nyksia! Biedaczek teraz najsłabszy, najmniejszy, zaatakowane oczko w strasznym stanie, słabiutki :-( Natomiast Kamilek, po dwóch tygodniach niejedzenia (wszystkie od dwóch tygodni są na kroplówkach + karmienie strzykawką) wczoraj zaczął sam jeść! Oczko, koloru brudnoróżowo-bordowego będzie najprawdopodobniej do usunięcia, ale od wczoraj tyle w nim życia, że już nie obawiam się o niego. Brak oczka zupełnie mu nie przeszkadza, bawi się i zaczepia resztę. Lewek jeszcze nie je sam, troszką powącha, coś tam liźnie, dalej na strzykawce. Wychodzi z tego paskudztwa z jednym zamglonym oczkiem, ale chyba gorzej już nie będzie. W ogóle- Lewek jest przekochanym kociakiem. Ma tyle ufności i cierpliwości, że takiego kota jeszcze nie spotkałam. W tej chorobie jest niesamowity.
-
Niestety oczko Kamilka na pewno nie przetrwało. Teraz ważne, żeby Kamilek przetrwał, a ja przy nich ;) Nie widzę jakiejś spektakularnej poprawy, któż to wie, co będzie dalej. Na niekorzyść chłopaków przemawia fakt, że są razem i zarażają się wzajemnie. Tym trudniej będzie się pozbyć tego dziadostwa. Pokazywałam kociaki również w Oświęcimiu- wet stwierdził, że zacząłby od testów na białaczkę i FIV. Dlaczego jedne zdrowieją z tego po dwóch dniach leczenia, a inne jakoś nie mogą sobie poradzić, chociaż staje się na głowie? Z kotami to nigdy nic nie wiadomo :roll: Jedna z dwóch kotek z Oświęcimskiej została w poniedziałek wysterylizowana, przechowałam ją do dziś i wieczorem wróciła na swoje miejsce- bardzo źle znosiła zamknięcie, a o złapaniu jej w pomieszczeniu bez jego kompletnej demolki nie było nawet mowy. Podjadę tam jutro i zostawię opiekunowi tabletki, bo jeszcze jeden zastrzyk raczej nie wchodzi w grę. Została tam jeszcze jedna kotka. Wiosennych kociaków od obu kotek było siedem. Sześć udalo się złapać przy pomocy klatki, jeden zdążył zniknąć, dwa znalazy już dom, cztery czekają. Może cyknę jutro jakieś fotki.
-
Lewek [URL]http://proanimals.org/zwierze/357/lew/[/URL], Kamilek [URL]http://proanimals.org/zwierze/360/kamilek/[/URL] i Nyksio [URL]http://proanimals.org/zwierze/358/onyks/[/URL] byli wczoraj konsultowani w Theriosie w Myślenicach, bo ich nieciekawy stan niebezpiecznie się przedłużał, nie było widać poprawy. Mają furę nowych leków i wskazówki, do których dostosowanie się zajmuje jak nic pełną dniówkę. Dzisiaj wydają się trochę silniejsze i trochę mniej zasmarkane, ale oczka bardzo biedne, i mimo wszystkich leków dziś Nyksiowi spuchło prawe oczko, chociaż wczoraj było jeszcze w porządku :-( Szafirek pojechał dziś do Rybnika. Zaszczepiona piątka w izolatce bryka jak nakręcona- dobrze zniosły szczepienie, wydaje się być wszystko OK. Koteczka krzeszowicka z ropą w uszach powoli wychodzi na prostą- już je. Wczoraj zaniemogła kolejna koteczka z tej grupy- miała temperaturę, środki zaradcze chyba przerwaly jakąś infekcję, bo dziś już żywsza.
-
Byłby jeszcze jeden kandydat. Wczoraj, gdy jechałyśmy z Kasiek przez Zagórze w pewnym momencie musiałyśmy się zatrzymać, bo na środku ulicy bawiły się w najlepsze dwa koty- duży i mały. Gdy wyszłam z samochodu- uciekły za pobliskie ogrodzenie. Za chwilę z domu wyszedł jakiś człowiek, ale nie mogłam się z nim zbytnio dogadać (był niemową), wyszła natomiast do bramki sąsiadka z naprzeciwka. Zapytałam czyje to koty- niczyje, ale większość czasu spędzają u niej na podwórku. Ile ich jest? Cztery, czasem pięć, ostatnio są jeszcze jakieś małe. Chciałam złapać tego malucha, ale uciekł w stertę drewna na sąsiednim ogrodzie. Może jakiś DT się nad nim zlituje zanim skończy pod kołami? Bardzo możliwe, że ten potrącony,wczoraj uśpiony kocurek pochodził właśnie z tej grupy kotów- to było bardzo niedaleko. Jutro będę mieć klatkę- łapkę, mogę spróbować go złapać.
-
[quote name='hanek'] Malgos[/B], [B]Kasiek_ona[/B] - a ten straszny wypadek wczorajszy? To była kotka czy kocurek? [/QUOTE] To był kocurek, biało bury. Miał połamaną miednicę, prwadopodobnie uszkodzomy też kręgosłup i wielką dziurę w okolicy odbytu. Tam i na ogonie tysiące muszych jaj. Oprócz tego wet stwierdził niedokrwistość. U podejrzanej wczoraj czarnej koteczki z Krzeszowic okazało się ropne zapalenie uszu i nadżerki na języku. Się leczy.
-
Brawo, Hanek :-) Dziś w nocy odeszła koteczka Axi z kotków krzeszowickich :-( [IMG]http://images50.fotosik.pl/311/da70b42246f2ea70med.jpg[/IMG] Cała choroba trwała trzy dni- prawdopodobnie był to FIP. Pierwszego dnia wymiotowała, przestała jeść, pobiegłam do weta. Następnego dnia malutka była bardzo słaba. Wczoraj jej brzuszek zrobił się ewidentnie FIPowy- kocinka chudła, a brzuch coraz większy. Dziś rano już nie żyła. Piątka maluchów ze zdrowego stada została wzoraj zaszczepiona i odwieziona razem z kotką- przybraną matką do "izolatki". Mam do dyspozycji nieduże, puste pomieszczenie z oknem, gdzie czasem- rzadko- przechowuję koty na krótki czas, aby odizolować je od innych. Tym sposobem ocaleli jesienią Wituś i Barbik, gdy zostali interwencyjnie zaszczepieni, a w domu szalała pankeukopenia. Tam maluchy będą bezpieczniejsze. Kolejna krzezszowicka koteczka od dziś podejrzana. Nie ma apetytu, siedzi pokurczona. Oby nie to samo co Axi. Nyksio, Kamilek i Lewek- kroplówek cd. Jedzonko zaledwie wąchają (i tak sukces!), bo zatkane obsmarkane nosy i nadżerki na jęzorkach nie pozwalają jeść. Strasznie chlopaki chudziutkie i poklejone, obraz nędzy i rozpaczy. Zobaczymy co dalej.
-
Hanek, oczywiście, że masz rację. Czekałam tylko na dziaiejszy dzień, bo nie wiedziałam do końca które kotki powędrują do nowych domów.Część jest gotowa do szczepienia, ale zawsze lepiej, jeśli zdążą znaleźć się w nowych domach i będą już tam zaszczepione- gdy okres obniżonej odporności po szczepieniu przypadnie na czas, kiedy nie będą już w większej grupie, gdzie zawsze coś się może przyplątać. Dzisiaj w nowych domach zamieszkały: Kredka- w Ostrężnicy (nie mam dobrych doświadczeń w wydawaniu kotów na wieś, ale ten dom zapowiada się w porządku) Tosia i Lili- dwie siostrzyczki- razem-u bardzo sympatycznej rodzinki w Witanowicach k/Wadowic. Będą miały towarzystwo-dwa pieski i długowłosą piękną kotkę. Dziś je zawiozłam. Lewek, Kamilek i Nyksio- stabilnie,ale na kroplówkach. Co zostało z oczka Kamilka- dowiemy się, gdy zacznie je być widać. Na razie strasznie opuchnięte. Dostają do oczków azyter- antybiotyk, corneregel plus linco, catosal, duphalyte,interferon- myślę, że wszystko, co trzeba. Wczoraj zaczęła wymiotować jedna z kotek krzeszowickich, oczywiście równocześnie przestala jeść, a i qoopal też jakiś nieciekawy- śluzowaty. Zaraz dostanie kroplówkę, bo przez cały dzień zdążyłam obsłużyć tylko trzy "kroplówkowce" z calici. Uff, siedem światów... Padam...
-
Mariolka zamieszkała dziś w Krakowie- i tak, z czterech kociąt z rowu domu szuka jeszcze tylko Ajka. Z Kamilkowym oczkiem jest źle- na tyle, że nie wiem czy uda się je uratować. Mimo leczenia cała trójka z Płok ma się nie najlepiej- przestały jeść, bo mają nadżerki na językach (kurczę, dożarty ten wirus!). Lewek jest od wczoraj na kroplówkach, pozostała dwójka- od dzisiaj. Jest bardzo nieciekawie :-( A ja idąc do nich przebieram się, wracając znów się przebieram i dezynfekuję, żeby nie przenieść wirusa do reszty- to byłoby straszne :-(
-
Pani z Trzebini od dwunastu kociąt do tej pory nie odezwała się. Rudasek Ludwiczek zamieszkał dziś w Trzebini. Kamilkowi, Lewkowi i Onyksowi mimo leczenia pogorszyło się z kichaniem i oczkami- od dziś zamieszkały u mnie. Były dziś u wetki- trzeba było zmienić antybiotyk i krople do oczu. Mariolce i Ninie (tej jeszcze nie znacie- siostra Towdiego i Ludwiczka) kroją sie domy w Krakowie- co z tego będzie- zobaczymy. Skontaktowała się ze mną pani, która pracuje przy Oświęcimskiej w Chrzanowie, w bazie transportowej- jest tam SIEDEM kociąt- od dwóch kotek po zmarłej właścicielce z sąsiedztwa, do których rodzina się nie przyznaje, nie karmi, i przyszły za jedzonkiem do firmy. W ubiegłym roku pracownikom udało się rozdać kociaki, w tym roku ciężej. Zawiozłam tam dziś klatkę-łapkę- maluchy po złapaniu będą w zamkniętym pomieszczeniu w celu oswojenia- nie wiem na ile się to uda, pani, ktora je zgłosiła ogłasza je. Kotki do sterylki- zajmę się tym, pertraktacje trwają. U mnie stan: małych 22, dużych 4 W domu wygląda to tak: :roll::roll::roll: Piętro: 1. pokój- Szafirek. 2. mieszkanie dzadka- Balbin Parter:.1.pokój- 10szt.: kotka z Zagórza +Tosia, Maczek, Kredka ,Lili, Margot, dwa z elektrowni: Nina i Kleofas (rodzeństwo Towdiego i Ludwiczka, którzy już znaleźli domy, zdrowe z epizodami biegunki- sytuacja opanowana) + Ajka i Mariolka (rodzeństwo Maksika i Olinki, trzebińske, z rowu- zdrowe). 2.pokój- 5 szt.: kotka z elektrowni + cztery maluchy wyrzucone pod śmietnik na Niepodległości w Chrzanowie- zdrowe. 3. pokój- 6 szt.- kociaki krzeszowickie (jeden z siódemki znalazł już dom)- prawie zdrowe, leczymy tylko świerzba w uszkach. Piwnica- od dziś- trójka z Płok (Marsik znalazł już dom)- z calici- leczymy się. Mam wrażenie, że mój dom jest z gumy...he, he :razz:
-
[IMG]http://images37.fotosik.pl/303/48101bcf30a9c8c0med.jpg[/IMG] [IMG]http://images43.fotosik.pl/308/b3e4d40ea0367a30med.jpg[/IMG] [IMG]http://images49.fotosik.pl/308/67f32fba8d550244.jpg[/IMG]
-
[IMG]http://images50.fotosik.pl/308/7f077ca242e170b0med.jpg[/IMG] [IMG]http://images35.fotosik.pl/162/9f5a1908fadb5393.jpg[/IMG] Dom ( w Myślachowicach) znalazł dzis czarny kocurek z krzeszowickiej siódemki- Robocze imię- Miro [IMG]http://images40.fotosik.pl/304/3f49ef878bcd4439med.jpg[/IMG] [IMG]http://images43.fotosik.pl/308/e874c095a6d1c19dmed.jpg[/IMG] Wszystkie krzeszowickie kociaki mają w uszkach świerzbowca- jedne mniej, inne więcej. Od dzisiaj zaczęliśmy leczenie, nowa pani dopilnuje dalszego leczenia Miro. Wrócił natomiast rudasek Ludwiczek. Kotki- rezydentki nie zaakceptowały nowego przybysza i zrobiły się nerwowe, a nawet agresywne w stosunku do opiekunów. Jeszcze wczoraj wydawało się, że wszystko jest na dobrej drodze. Jedna z nich zaczęła mu matkować, ale dziś rozmyśliła się i zaczęła atakować. Ehh, te koty, któż to wie, co one mają w łebkach :roll: Tym sposobem Ludwik szuka domu. Ma 6 tygodni. Może to trochę za wcześnie na nowy dom, ale przy tej ilości kotów, która jest u mnie- lepiej tak dla niego. [IMG]http://images37.fotosik.pl/303/f4c41c27a4c9253e.jpg[/IMG]
-
Zefir otrzymał drugie imię- Szafirek, i takiego imienia zdecydował się od dzisiaj używać. Nowe fotki pozostałej jeszcze dwójki z trzebińskiej czwórki z rowu. Mariolka: [IMG]http://images39.fotosik.pl/304/576a25962d06f6admed.jpg[/IMG] [IMG]http://images50.fotosik.pl/308/507b8533d82ef111med.jpg[/IMG] [IMG]http://images50.fotosik.pl/308/8562c3335a4bbc66med.jpg[/IMG] [IMG]http://images50.fotosik.pl/308/afbeef4d484fa5d3med.jpg[/IMG] ...i Ajka: [IMG]http://images49.fotosik.pl/308/bd435d24e5bef8e3med.jpg[/IMG]
-
Dzisiaj (a właściwie już wczoraj) domy znalazły: Rudasek Ludwiczek- braciszek rudaska Towdiego (domek w Chrzanowie): [IMG]http://images47.fotosik.pl/307/aff95de11951fb5c.jpg[/IMG] i Marsik- [URL]http://proanimals.org/zwierze/359/marsik/[/URL]- domek w Krakowie. Marsik jest w trakcie leczenia, nowy domek oczywiście będzie je kontynuował. Mały trafił w opiekuńcze i doświadczone ręce. Kot nowych opiekunów niedawno odszedł w wieku 14 lat. Zefir (Takie dostał imię pięknokot,o którym pisałam miesiąc temu- post 1111. Wiem, że Zefirek już był, ale takie zapadły decyzje :roll: ) wczoraj został wykastrowany i może juz szukać domu. [IMG]http://images46.fotosik.pl/307/dcea8d2f7cced38fmed.jpg[/IMG] Dziś (wczoraj) nastąpiło u nas dokocenie siódemką krzeszowickich kociaków. Ubiegłoroczny rekord został pobity- obecnie na stanie 20 maluchów :roll: Odpukać-zdrowe. Pani z Trzebini od dwunastki kociaków jeszcze nie dzwoniła.
-
Może najpierw cd. prezentacji maluchów od kotki z Zagórza: Tosia- drobna burasia, kontaktowa pieszczoszka, subtelna i delikatna. [IMG]http://images48.fotosik.pl/306/e43028120984518emed.jpg[/IMG] [IMG]http://images44.fotosik.pl/306/528c21fc152a0e6f.jpg[/IMG] Maczek- bury kocurek, spokojny i ułożony: [IMG]http://images38.fotosik.pl/302/99064076efe79b12med.jpg[/IMG] [IMG]http://images42.fotosik.pl/218/bf901ecbfc79eba3med.jpg[/IMG] [IMG]http://images44.fotosik.pl/306/ba396311360cf2bc.jpg[/IMG]
-
Opiekun radzi sobie świetnie, jak się ostatnio okazało- umie nawet robić zastrzyki! Ta umiejętność się przyda, bo w poniedziałek cała czwóreczka była u weta- antybiotyk jednak niezbędny (dostały w zastrzykach) plus immodulen, bo oczka i kichanie nie przechodziły. Poza tym maluchy żywe i zabawowe. Lewek utyka na łapkę, ale tylko wieczorem, gdy się zmęczy po całodniowym wariactwie z rodzeństwem. Cały dzień dokazuje na równi z resztą. Olinka zamieszkała dziś w Mętkowie u bardzo sympatycznych młodych ludzi. Ada- tylko spokój może nas uratować ;) Nie jest źle- bywało gorzej, dajemy radę :smile: U mnie dziś na stanie czternaście maluchów i cztery duże. Zanoście tylko modły żeby się jakieś paskudztwo nie przyplątało a domy się znajdą.
-
... cd jutro- dogo odmawia współpracy...