-
Posts
560 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by malgos
-
I dziękuję za wszystkie słowa otuchy, ostatnio z kotami mały kręcioł :roll::roll::roll: Trzymajcie kciuki za Cecylka, jutro prawdopodobnie będzie wiadomo jakie dalsze rokowania.
-
Tak, Cecylek to właśnie "srołek". Najprzytulaśniejszy ze wszystkich. Byłam dziś znów w Arce- z resztą towarzystwa, bo rano kolejny zaczął wymiotować i sytuacja robiła się coraz mniej ciekawa :-( Dostały zastrzyki, także na wynos- na jutro i pojutrze, a ja parę dobrych rad i trochę środka do dezynfekcji. Teraz dezynfekuję cały dom i rozpylam środek gdzie się da :roll: Cecylek dalej w Arce- prawie udało się zatrzymać wymioty i biegunkę, nawodniony i odżywiony dożylnie- co z nim dalej -okaże się w najbliższym czasie. Dwa maluchy z Balina zostały ewakuowane do mojej ciotki- nie mogłam ich dłużej narażać- może nie zdążyły łapnąć wirusa.
-
Właśnie wróciłam z Krakowa. W akcie desperacji zdecydowałam się zawieźć Cecyla do Arki :-( Dziś rano u nas w lecznicy dostał antybiotyk, coś przeciwwymiotnego i jeszcze jakiś zastrzyk, ale wymiotował dalej. Wieczorem znów pojechałam- miał kropólwkę nawadniającą, która po powrocie do domu w ciągu dziesięciu sekund dosłownie "wylała się" z niego dwoma stronami. Został w Arce, w dobrych rękach, będą o niego walczyć :-(
-
Piątka z Oświęcimskiej od niedzieli chora, mają temperaturę, są na antybiotykach:-( Już nie wiem gdzie znowu coś podłapały, zwłaszcza Cecyl bardzo kiepski- wymiotuje i ma biegunkę, nie je. Kociaki z Balina dużo lepiej, ale wet. Gosia podejrzewa koteczkę o jakąś wadę genetyczną- ma bardzo dziwny wyraz pyszczka i gdy chodzi, to tylne łapki ma przykurczone, nie biega jak normalny kociak.
-
Ula, nie obwiniaj się. Zrobiłas wszystko, zgodnie z tym jak oceniałaś sytuację, z najlepszymi chęciami i wiedzą, którą masz. Mój kot też przedwczoraj zwymiotował mi na żółto całe łóżko, i też nie oceniłam tej sytuacji jako groźnej, przyczyn mogło być wiele, jemu przeszło. Gdyby to była panleukopenia, pewno dziś już by go nie było. Szczepienia- tak, bardzo ważne. W tej sytuacji widać [B]jak[/B] ważne. I tak jest z kotami- potrafią przeżyć nawet bardzo ciężkie urazy, żyć połamane, pokiereszowane, a paskudny wirus potrafi zabić je w ciągu kilku godzin.
-
Coś połknął czy kulka z sierści?
-
[quote name='Ada-jeje']Sek w tym czy zechca kotke przytrzymac trzy dni w lecznicy jezeli tak to zalatwie ta sterylke na przyszly tydzien, no i gosciu bedzie sie musial sam gimnastykowac, najpierw przywiezc kotke a pozniej ja odebrac. :angryy:[/quote] Proszę tylko popracować nad Nim i umówić Go początkiem tygodnia- niech przyjedzie na Mydlaną o konkretnej godzinie z wszystkimi kotami. Resztą się zajmiemy. Zostawi kotkę do sterylki (nie musi być umówiona- wezmą ją na zabieg gdy tylko będą mieć czas-tam poczeka) jeżeli nie będzie mogła zostać w lecznicy- wezmę ją do siebie, będzie niestety w transporterku, za dwa dni podjadę na kolejny zastrzyk i mogę Mu ją odwieźć. Zapłaci za sterylkę i przegląd kociaków- jeżeli będą zdrowe- uzgodniłyśmy z Hanek, że weźmie je Ariadna, a jeżeli coś im jest- do czasu wyleczenia zamieszkają u mnie na piętrze. Czy taki plan jest do przyjęcia?
-
[quote name='Ulaa']Czy jakieś kotki z Oświęcimskiej mogą być już ogłaszane? I wogóle którym kotkom jeszcze zrobić allegro?[/quote] Dwa czarne z Oświęcimskiej mogłyby już lada dzień być ogłaszane, biało-bury oswojony też, syjamka potrzebuje jeszcze trochę czasu, a drugi biało-bury to dość oporna sztuka. Póki co nie miałam czasu zrobić im sesji zdjęciowej, poza tym od trzech dni borykają się z porządną biegunką- chyba kotka z Kątów zostawiła im w prezencie jakiegoś paskudnego wirusa :angryy: Jak tylko znajdę czas- wyślę zdjęcia, i prosimy wtedy też allegro i Przełom jeśli można- nie są małe, będzie im coraz trudniej znaleźć domek.
-
Jeżeli Ariadna wyraziła chęć wzięcia dwóch małych kotków w zamian za tamtą kotkę z Kątów, to może wzięłaby tamte bidulki z garażu? Może właściciel dałby jakieś jedzenie albo na jedzenie i odrobaczenie? Bo przecież właściciela mają. Bardzo ważne- miałyby bliski kontakt z człowiekiem od wczesnego dzieciństwa, co jest warunkiem tego, żeby w przyszłości mogły być w pełni domowymi kotkami- a teraz chyba tego nie mają.
-
[quote name='hanek']Szkoda, że córka tej zmarłej pani nie może się zaopiekować kotką. Czy może ale nie chce? Jak ona mówiła?[/quote] Jeszcze o kotce z Kątów. Właśnie. Gdy odwoziłam koteczkę, pani mówiła, że nie wzięła jej do siebie, bo wiedziała, że [B]ona nie nadaje się do mieszkania[/B]. Szkoda, że nie wiedziałyśmy o tym wcześniej, w jej przypadku trzeba było przyjąć trochę inny plan postępowania, zaoszczędziloby to i nam i jej trochę stresów. W poniedziałek Feluś (kotek, który miał złamaną łapkę) pojechał do domku- w Luszowicach. Nowa właścicielka obiecała, że zajmie sie jego łapką, bo jest rehabilitantką :lol: Chyba lepiej nie mógł trafić. Hanek, jak zdrowie Pufka?
-
Witaj dominik_a :-) Jak się miewają Twoje czarnuszki w Żarkach?
-
Myślę, że żaden DT nic by tu nie pomógł, mawet gdyby ich było dziesięć. Wnioski z moich trzydniowych obserwacji były takie: koteczka niestety fatalnie reagowała na sam fakt zamknięcia- później wiele wyjaśniły mi słowa właścicielki-ona w zasadzie [U]nie[/U] przebywała w domu- [U]wchodziła[/U] tam tylko, gdy już była bardzo głodna, a w zimie na noc chroniła się w sieni. Żyła życiem kotki półdzikiej, tyle tylko, że miała jedzenie i schronienie. Od początku, o czym pisała Hanek, była w strasznym stresie, u mnie każdego dnia było gorzej, z rozpaczy zaczęła być agresywna. Całkiem możliwe, że to "przeziębienie" wynikło własnie ze stresu, po kilku dniach przebywania w w zamknięciu. Wątpię czy dalsze leczenie jej w takim stanie psychicznym, w jakim była, dałoby jakieś efekty, czy nie byłoby tylko gorzej- koty łapią wtedy wszystko co możliwe, odporność gwałtownie maleje. W tej sytuacji, gdy głównym problemem zaczął być jej stan emocjonalny, a nie przeziębienie, jedynym dla niej rozwiązaniem był jak najszybszy powrót na miejsce, z którego została zabrana i taką decyzję podjęłyśmy. W międzyczasie właścicielka skontaktowała się z zięciem, którego znajomy zgodził się przyjąć kotkę, ma mieć podobne warunki jak u zmarłej pani- żyć głównie na zewnątrz, z jedzeniem i schronieniem. Jeżeli tylko uda się ją przyzwyczaić do miejsca, to myślę, że jest to dla niej optymalne rozwiązanie. Niektórych rzeczy nie da się zmienić. To po prostu nie jest kot domowy :shake:
-
Dzisiaj wcale nie było lepiej- było dużo gorzej. Kotka jest tak rozdrażniona, że nie było mowy o podaniu jej zastrzyku. Gdy zaczęła mnie atakować- po prostu odpuściłam, bo skończyłoby się to pogryzieniem. Małe koty prawie w ogóle nie schodzą z szafy. Jutro spróbuję wziąć ją na zastrzyk do lecznicy, ale jeżeli bierze antybiotyk od czwartku, to przypuszczam, że będzie musiała brać go przynajmniej tydzień tzn. do środy-czwartku, nawet jeżeli będzie poprawa, a niewykluczone, że dłużej, więc w poniedziałek nie mogłaby wrócić. Przykro mi, ale ja z kolei nie widzę możliwości żeby została u mnie dłużej niż do poniedziałku :shake:
-
Niestety nie mam dobrych wieści. Kotka z Kątów i młodzież z Oświęcimskiej ofukują sie wzajemnie, małe siedzą zestresowane i skulone po kątach :-( Jeżeli jutro się to nie zmieni- będzie trzeba ją stamtąd zabrać, a nie mam u siebie innego miejsca, gdzie mogłabym ją umieścić. W przeciwnym razie pójdzie na marne praca, którą włożyłam w ciągu ostatniego tygodnia w oswajanie piątki z Oświęcimskiej, teraz małe nie czują się u siebie bezpiecznie, a to jest podstawą do jakiejkolwiek pracy nad ich oswajaniem. Poza tym szybko rosną, nie są już malutkie- to, co teraz jeszcze można z nimi wypracować w ciągu tygodnia-dwóch, za kilka tygodni będzie wymagało dużo większej pracy i klilku tygodni. Sama kotka rzeczywiście zachowuje się jak półdzika- boi się dotyku, kuli w sobie. Może to nowe otoczenie tak na nią działa, może zamknięcie, ale w mojej opinii- gdyby miała iść do nowego domu, to wyłącznie do kogoś bardzo doświadczonego w obcowaniu z kotami, kto poświęci jej dużo czasu i wykaże maksimum cierpliwości i wytrwalości w nawiązywaniu więzi. Czy znajdzie się dla niej taki dom? Ja nie podejmuję się próby jej socjalizacji. Niestety nie mam na to już ani czasu, ani warunków.
-
[quote name='Ulaa']Zrobiłam aktualizację na 1 stronie, ale to chyba nie są wszystkie koty? I nadal nie mam danych co do sterylek i kastracji ;)[/quote] Co do aktualizacji: -Kocurek 4 od poniedziałku już ma dom -Z piątki z Oświęcimskiej tylko Syjamka jest siostrzyczką, reszta to braciszki Sterylki "moich" kotek w listopadzie- wszystkie uzgodnione: 3.11- 2 kotki (wet. Lucynka) 5.11- 1 kotka (wet. Lucynka) 19.11- 1 kotka (wet.Maciek) 20.11- 1 kotka (wet. Ania) Na 29 Listopada została do złapania do sterylki jeszcze jedna kotka, ale będzie to trudne, bo już wie co to klatka-łapka.
-
Mały śliczny diabełek :diabloti: dzisiaj mnie ugryzła. Ale przy zachowaniu szczególnej ostrozności daje się już wziąć na ręce :lol:
-
[quote name='Kacha3D']Mozna bardziej dokładne zdjecia tej syjamki?[/quote] Proszę bardzo ;) [IMG]http://images27.fotosik.pl/298/5e3514076f939cc7med.jpg[/IMG] [IMG]http://images45.fotosik.pl/34/5c8122af1caee7e9med.jpg[/IMG] [IMG]http://images28.fotosik.pl/299/6ab9149921116e01med.jpg[/IMG]
-
Tak, a szybkość nawiązania tej więzi zależy od charakteru kota oraz podejścia i zaangażowania opiekunki. Dwa, trzy tygodnie to minimum, ale to opiekun sam musi ocenić sytuację- osobiście nie spieszyłabym się z wypuszczaniem, i początkowo na krótko.
-
Przedstawiam "kociaki z dzikiej paki";) czyli stadko z Oświęcimskiej [IMG]http://images34.fotosik.pl/406/2ca5741cd75a6febmed.jpg[/IMG] [IMG]http://images32.fotosik.pl/406/5da5623bf1212271med.jpg[/IMG] Od lewej (imiona robocze): czarny kocurek Rekord- trochę dzikus, syjamka Kawusia- solidnie dziczkowata, biało-bury kocurek Cecyl- jedyny oswojony, czarny kocurek Pierrot- średni dzikus i bialo-bury Figiel- dzikus nad dzikusy. Moim zdaniem mają ok.3,5 m-ca, trochę "stare", z oswajaniem będzie trudno :-(
-
Bohaterka wczorajszej sesji zdjęciowej jedzie dziś do domku- jednak do rodziny Sorbona. Pani zdecydowana, rodzina przekonana:multi:
-
Dzisiejsze zdjęcia ostatniego u mnie malucha z leśnej piątki :smile: [IMG]http://images33.fotosik.pl/411/a1837df5e467b1eamed.jpg[/IMG] [IMG]http://images30.fotosik.pl/298/6972a83c687f7031med.jpg[/IMG] [IMG]http://images37.fotosik.pl/33/23f9a5563246d4bfmed.jpg[/IMG]
-
Kocurek 4 znalazł już domek :) Pojechał dzisiaj do Trzebini.
-
(...)Odrobaczę, zaszczepię, przyuczę do korzystania z toalety. Warunki: mieszkanie z wychodzeniem na spacery i na działkę. Dobra opieka, prawidłowa karma, zabawa z drugą małą kotką, w razie potrzeby podpiszę umowę adopcyjną i wysterylizuję w przyszłości. Kotka nie będzie przeznaczona do rozrodu. Domownicy kochają koty i mają pewne doświadczenie w wychowywaniu zwierząt(...) :crazyeye: Ulaa, skąd wzięłaś taki idealny dom? Niestety żaden z moich kotów nie spełnia tych wymagań :shake: Kotki z Oświęcimskiej wreszcie zamieszkały u mnie w piwniczce, cały komplet- 5szt. Dwa czarne, dwa buro-białe i niczego sobie syjam. Jeden- burek zdążył już zaliczyć weta- ma biegunkę, i to podobno od dłuższsgo czasu. Nazwali go Srołek i stwierdzili, że już taki jego urok :roll: On jeden jest całkiem oswojony, reszta solidnie dzikawa. Szkoda, że dopiero teraz udało się dojść do ładu z włascicielami, ale lepiej późno niż wcale- zobaczymy , co się da zrobić. Na razie, gdy ten jeden łasi się i mruczy- reszta robi :crazyeye::crazyeye: :crazyeye: chowając się po kątach :lol:
-
[quote name='Zosia4']to jest prześliczne kocie dziecko. Jedno z piękniejszych jakie można sobie wyobrazić !!!!!![/quote] I tu się zgadzam :lol: Prawda, że jest piękna? Ta klatka, w której jest "moja" kotka w lecznicy to własnie ta z Balina, wzięta stamtąd chyba już miesiąc temu. Najpierw uzywała jej Mamucik do łapania kotów w Żarkach, a ostatnimi czasy była u mnie- poluję przy jej pomocy na 29 Listopada.