-
Posts
1166 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Tascha
-
Rodowody stowarzyszeń powstałych po 01.2012?
Tascha replied to ann1gorszapolowa's topic in Stowarzyszenia
Na innym watku dowiedziałm sie, iz po nowym roku ma byc znowu zmiana w ustawie, zmiana owa ma uregulowac kwestie: kto moze szczenieta na świat powoływac , kto moze je sprzedawac i co to znaczy pies rasowy. Owe zapisy maja zostac wprowadzone aby zablokowac powstałe od 2012 rozmaite stowarzyszenia. Mam nadzieję ze cos z tego wyjdzie. Ja rozumiem,iz w róznych krajach oprócz organizacji podlegajacych pod FCI trafiaja sie inne /choc nalzey od razu nadmienic iz sa w mniejszosci/. O ile trzymaja sie one wzorców ras jestem to jakos w stanie przetrawic. Pozstałych stwoarzyszeń i tym podobnych tworów nie jestem i chyba nie bede w stanie przetrawic... w rasach bardziej popularnych, rozmnażaja zwykłe kundle do niczego nie podobne, a juz czesto nie do rasy pod jaka sie podpisują :( Może w rasach mniej popularnych i mniej licznych jest nieco lepiej- nie wiem. Materiał hodowlany musza skądś jednak brac, wiec moze przynajmniej tamte psy i suki miały rasowych przodków. Ja obserwuję oczywiscie srodowisko pinczera miniaturowego i naprawde włos na głowie staje co ludzie jako pinczery sprzedaja... Wiele z tych szczeniat nawet kolorem nie przypomina przedstawicieli ww rasy, o eksterierze to ja juz wogóle nie wspominam. A na wizje Filodendron, ze za kilka lat wszystkie rubryczki w ich "rodowodach" beda wypełnione słabo mi sie robi... Do czego to prowadzi?? -
U kotów sa spot on na robaczki ;) takie troche tańsze co nie działaja na tasiemce i takie troche drozsze co działaja na tasiemce tez-aplikuje sie totak z tyłu głowy, bo miedzy łopatkami moze sobie zlizac. Panbazyl- ikony to pokazałas-super sie zapowiadaja, ale gotowa tylko jedna była / bardzo oryginalnie wyglada/ a obrazami to sie nie pochwaliłas...zrób fotki...
-
Ee tam, Panbazyl - i człowiekowi byś zrobiła ;) podskórny prosty, domięsniowy w pupe tez ale trzeba wiedzić gdzie wtykac iglę, bo mozna w nerw trafic i delikwenta zamiast uleczyc to uszkodzic i to sporo...dozylny technicznie łatwo sie robi, zastrzyk trzeba wpuszczac powoli, a jesli to jest np wapno to baaardzo powoli /coby na tamten świat kogos nie przenieśc/- je niestety tylko podskórne i domięsniowe moge robic, bo z moimi telepiacymi sie rekami to bym sitko z zyły zrobiła...choc i tak nasz koński wet kazał mi sie nauczyc dozylnych bo czsami trzeba naprawde szybko cos podac, a zanim kilkanascie lub kilkadziesiat km do nas ktos dojedzie to zeby za póxno nie było. Ludziom/ niektórym sąsiadom/ robiłam w tyłek zastrzyki i podobno lepiej je robie niz np panowie z pogotowia hi hi -tzn tak przynajmniej mówili ;) na koniach sie wyszkolilam w tym, żeby tak dziabnąc igłe w mięsien coby koń nie poczuł - i zdaje sie działa to :) a w jakie miejsce wbijac igłe w pupe pokazała mi kolezanka pielegniarka :)
-
Niezupełnie ;) w pociagach TLK i wszystkich pozostałych podlegających pod spólke IC, za psa luzem płaci sie 15 zł /bez wzgledu na odległośc -co wazne, jesli macie bilet podróznika to bilet dla psa jest wazny tyle samo / natomiast gdy pies jest w transporterku nie podlega wogóle opłacie, w transporterku mozesz sobie wsadzic i 5 psów jesli sie zmieszczą ;) natomiast jesli przewozisz psa luzem, mozesz miec tylko jednego -bilet dla psa sprzedawany jest do konkretnego nr biletu i nie ma mozliwoście kupienia na ten sam bilet ludzki dwóch biletów dla psów W pociagach Regio bilet dla psa kosztuej 4 zł, ale jak jest malutki piesek w malutkim transporterku czy torbie to nie potrzeba biletu, natomiast jesli jest w wiekszym transporterku to juz tak /przykładowo na transporter nr 3 wole dla pewnosci bilet wykupic/ w transporterku mozesz wsadzic psów ile chcesz Jeżdże czesto a u nas panie sa bardzo uprzejme i zawsze wyszukuja wszystkie przepisy i sprawdzaja połaczenia tudziez na jakich biletach korzystniej jechac :)
-
;) faktycznie - Gryzoń ma skóre gruba jak byk, albo raczej żubr (bardziej po staropolsku i do ogara pasi ) :D wbic sie tam ta grubasna igla do chipów to jakby przebic skórzany but zimowy gwozdziem... Panbazyl robi swietne ogórki kiszone- zezarłam wszystkie z talerzyka hi hi ;)
-
KHRPiK Podszywanie sie pod Przydomki FCI Czy to nie oszustwo?
Tascha replied to Monalisa4's topic in Stowarzyszenia
Wydaje mi sie ,ze jest to oszustwo -ale dobrze by było, aby wypowiedzial sie prawnik. Nalezy takze napisac w tej sprawie do FCI. Tak mysle. -
Rodowody stowarzyszeń powstałych po 01.2012?
Tascha replied to ann1gorszapolowa's topic in Stowarzyszenia
To fakty- co uważam jest jawna dyskryminacja wystawców, szczegolnie przyjezdżajacych własnym autem. Nie dos ,ze płaci sie słono za zgłoszenia psów, to jeszcze "czesza" słono za parkingi. Dla wystawców powinny byc bezpłatne. Ale to juz sie nam off zrobił... -
Rodowody stowarzyszeń powstałych po 01.2012?
Tascha replied to ann1gorszapolowa's topic in Stowarzyszenia
Eee tam, nie przesadzajmy ;) choc staram sie jak najlepiej :) -
Rodowody stowarzyszeń powstałych po 01.2012?
Tascha replied to ann1gorszapolowa's topic in Stowarzyszenia
N&N - Ty jestes ten znikomy procent -
Rodowody stowarzyszeń powstałych po 01.2012?
Tascha replied to ann1gorszapolowa's topic in Stowarzyszenia
@Lotty- totez ja sie ogromnie ciesze i mam nadzieje,ze tak pozostanie Ale co z innymi rasami... Ja w umowach sprzedazy szczeniecia dodaje klauzule,ze nabywca nie ma prawa zarejestrowac psa w innej organizacji czy stowarzyszeniu niz podlegajaca pod FCI i hodowac/rozmnazac moze jedynie rejestrujac w ZKwP i zgodnie z regulaminem ZKwP albo w organizacji za granica podlegajacej pod FCI -
Dry bed mozsze włozyc psu do kennel klatki,albo połozyc na podłodze albo włozyc do legowiska.Od spodu jest podgumowany aby sie nie slizgał,ale mozna dostac chyba tez bez podgumowania. Dry bed jest zawsze suchy, doskonale izoluje od zimnej podłogi, nadaje sie dla psów duzo leżacych , chorych, nie trzymajacych moczu,dla suki do porodówki,dla szczeniaków do kojca To było normalnie stosowane dla ludzi,przeciw odlezynom na przyklad. Teraz wykorzystuje sie te własciwosci przy psach no i wzorki tez sa "psowe " ;)
-
z ta kaczka musiał byc cos nie tak - ja swego czasu kupiłam kosci karkowe dla psów, jedza je wmiare regularnie i nigdy nie było problemów, a raz własnie mi sie pochorowały-sraczka ja ta lala mówiac prosto i po staropolsku ;) na antybiotyku az sie skończyło...
-
Rodowody stowarzyszeń powstałych po 01.2012?
Tascha replied to ann1gorszapolowa's topic in Stowarzyszenia
A ja i te kluby i ich wymogi czarno widze...bo to beda nastepne papierki i buirokracja tylko. Ja mam psy przebadane-chociaz w moich rasach takich wymogów w Polsce nie ma. I co z tego? Kogo to interesuje? Naprawde znikomy procent osób kupujacych ode mnie maluchy ,zwraca uwage,ze rodzice zostali przebadani i sa zdrowi. Mam psy i suczki z importu, z najlepszych linii i hodowli z zagranicy, wybierane uwaznie, z linii i utytulowanych i badanych. Jezdże duzo po wystawach, sporo za granice. I co z tego? to tez mało kogo interesuje,ze moje psy sa bardzo utytulowane, ze linie sa interesujace,ze cos wnosza do hodowli a nie sa tylko nastepna sztuka. 90 % kupujacych interesuje...cena... jeszcze teraz te "legalne -pseudo" doszły to juz i rece i wszystko wogóle opada... -
Rodowody stowarzyszeń powstałych po 01.2012?
Tascha replied to ann1gorszapolowa's topic in Stowarzyszenia
U mnie własnie były szczenieta pinczery. Trafili do mnie młodzi państwo, którzy szukali malucha tej rasy i w przyszłosci planuja zacząc przygode z ringiem wystawowym. Państwo znalezxli takze ogloszenie w cenie na poziomie ceny za szczenię po dobrych rodzicach z rodowodem ZKwP. Na szczęscie tam nie pojechali, ale to był akurat przypadek że tego nie zrobili. Pokazali mi to ogloszenie ponieważ zdziwillam się,że akurat w tatmtym miescie jest jakoby hodowla. Nie ma nas hodowców tej rasy znowu az tak duzo i wiemy gdzie jest hodowla, a gdzie nie. Okazało sie,ze to oczywiście dopiero co zarejestrowane pseudo, zarejestrowane w jednym z tych nieszczęsnych stowarzyszeń, reklamuje swoje "wynalazki" jako rasowe i rodowodowe. Niestety to, co owa osoba przedstawia jako pinczera /pinczer miniaturowy w skrócie :wzrost 25-30cm,waga 4-6 kg,proporcjonalny,umięsniony -taki mały dobek/, jest mixem chihuachua z czyms,to szczenie było akurat w kolorze czarnym podpalanym, z bańkowata główka i wytrzeszczonymi, okragłymi oczkami, w wieku do sprzedazy było wielkosci...papryki...! i specjalnie własnie na fotkach to było pokazane ! miniatura miniatury,do kieszonki czy torebki, nie majaca nic wspólnego z rasa pinczer miniaturowy...:( Państwo siedzieli u nas w domu dobrych kilka godzin i w miare rozmowy otwierali coraz szerzej oczy. Oczywiście nie mieli pojecia czym sie róznia hdowle z ZKwP od innych, czym jest prawdziwy rodowód,dlaczego nasze psy mozna pokazywac na wystawach a tamte nie. Zwyczajnie nieswiadomi o mały włos kupili by kundelka ,zminiaturyzowanego jak tylko sie da. Teraz sa dumnymi włascicelami pieknie zapowiadajacej sie prawdziwej pinczerki, chca uczestniczyc w wystawach i mam nadzieje,ze spełnia sie im te plany, a mały łobuziak bedzie odnosił duze sukcesy :) Ale to tylko przypadek,ze akurat tam nie pojechali. A co MY -hodowcy z ZKwP mozemy zrobic w takich sprawach ? W jaki sposób uzmysłowic ludziom te wszystkie róznice. Jak wytlumaczyc,ze kundelki które w ciagu jednej chwili, za sprawa kilku zł i jednej kartki papieru staly sie jakoby psami rasowymi -nimi nie sa??? -
Ale nie tylko w Barfie jest taki podział na białe i czerwone- w normalnej, ludzkiej kuchni tez ;)
-
Oj, to w Niemczech nie ma problemu z Barfem ;) tam jest to baaardzo popularny sposób zywienia psów i lekarze weterynarii go bardzo polecaja- nie to co u nas w Pl ;) tam Barf tez nazywa sie Barf, pytaj w lecznicach i zoologach, w klepach spozywczych tez podobno jest ;)
-
[quote name='Mlecz']Witam wszystkich serdecznie (: Rozważam przejście z moimi kluseczkami na BARF, jednak nie znalazłam odpowiedzi na wszystkie nurtujące mnie pytania. Po pierwsze: żołądki... Czy da się je w razie czego czymś zastąpić? Niestety mieszkam za granicą i nie mam pojęcia czy działają tu jakieś firmy rozprowadzające, a wątpię, żeby w mięsnych coś takiego znaleźć :/ I czy tylko mi ta dawka wydaje się nieco głodowa? Mam malutkie psy i z obliczeń wyszło mi 80g dziennie w tym 32g mięska. Również ciekawi mnie sprawa suplementów, jak olej (może być ten ludzki, kupowany w supermarkecie?) czy alg (dostajecie je w zoologicznym?). Jak bardzo urozmaicone musi być mięso, jak często trzeba zmieniać. Do kurczaków, kaczek, wołowiny, łososia (tego można podawać surowego?) powinnam mieć dostęp bez problemu, ale nie wiem co z resztą. Sprawą sporną z tego co czytalam na internecie są również kości piszczelowe i nie wiem tak naprawdę co z nimi. Może mielić i będzie dobrze? Przepraszam za tyle pytań i zapewniam, że mam ich o wiele więcej ^^, bo nigdy nie barfowałam.[/QUOTE] w jakim kraju mieszkasz? w wiekszości krajów, a zachód szczególnie- sa gotowe porcje barfowe, trzeba tylko poszukac w sklepach albo nawet w necie Żoładki mozesz kupowac suszone- w sklepie zoolog, bedzie to pod nazwa rumens albo tripe bodajze Olej mozesz kupowac w markecie, ale czytaj co pisze na opakowaniu Ze zmianami miesa nie musisz przesadzac, w naturze zwierzaki maja dosyc momotematyczna diete jesli chodzi o mieso-poluja w okreslonych rejonach, w których bywaja takze okreslone przezuwacze czy ptactwo biegajace ryby tak naprawde nie sa do końca naturalnym pokarmem psowatych bo ryb to one nie łowia..chyba ze znajda jakąs zdechla, albo resztki po polowaniu niedzwiedzim /szczególnie w okresie tarła łososi niedzwiedzie łapia tego duze ilosci i czesto po prostu zostawiaja niedojedzone/ Kosci piszczelowe mozna dawac o ile ich nie ugotujesz- surowe sa strawne i nawet wiekszy kawałek sie strawi, natomiast po ugotowaniu staja sie bardzo twarde, nie sa trawione i wtedy własnie jesli pies połknie taki kawałk kości piszczelowej moze np przebic jelito
-
[quote name='betty_labrador']a czemu to im pieczesz/gotujesz? :][/QUOTE] ze zgledu na ewentualnego Aujszkyego- bo to jednak podroby wieprzowe są czasem fajtają sie resztki płucek przy tym albo czegos ;)
-
A moja banda jutro dostanie przełyki wieprzowe pieczone :) miałam jak zwykle ugotowac, ale doszłam do wniosku ,ze wm oim cudownym garnku rumunskim wyjda lepsze :D na tych przełykach jest całkiem sporo miesa no i chrzastki /rury/, upiekłam im to z ziołami, pachnie całkiem przyjemnie- lepije niz jak obgotowane; cena z kg była cos koło 3 zł i tym razem faktycznie fajne kawałki, bo czasami sa tłuste, a teraz nie :)
-
Ooo-to wklej koniecznie-ciekawe czemu to surowego nie dawac :D :D :D
-
Panbazyl- te kostki z bazarku czy giełdy to lokalny wyrób jest ;) u nas na rynek dowoża to raz w tygodniu, w zaleznosci w jakich opakowaniach sie kupuje mozna dostac-kilogramowe surowe,mieszane drób i krowa po 1,2 zł/kg, krowa surowa lub gotowana w kostkach takich jak smalec po ok 50 gr/szt, ugotowane w batonach kilogramowych, bardzo fajnie pachnące i bez kaszy po 2,5 /kg i jakies inne rózne tez jak wyjeżdżam na pare dni to kupuje tego typu rzeczy ,coby rodzinka nie miała problemu jak dzielic psom Nasza kaukazka Ałmusia wcina te milone po 1,2 zł/kg i jest jak niedzwiedz-a to juz 10 letnia babcia, która na siatce zniszczyła zebiska i gryśc nie bardzo gnatów moze, wiec mielonki sa dla niej super, cena dla mnie tez :D Ałmusia je to juz drugi rok i ma sie swietnie. Nawisem mówiąc jest na Barfie od szczeniecia, czasami dostaje jako dodatek troche suchych bobków /głównie Marcusa bo innych nie chce za bardzo) i wieku po niej nie widac ;)
-
Jak potrzebuje cos zmielic to wrzucam do maszynki elektrycznej do miesa...moja chyba tez Zelmera jest korpusy z kuraka, szyje z indyka mieli ino mig :) udka z kurczaka tez :]
-
Koxleta ida do zamrazarki od wieku 3-4 miesiące wzwyż, jak juz wcinaja same trawke i matki za bardzo nie doją.Sa juz wtedy samodzielne, mamuski uciekaja od nich gdy chca pic mleko i bardziej wola wzajemne towarzystwo niż trzymanie sie przy matkach, które potrafia "bucka" sprzedac nie raz jak maluchy za bardzo rozrabiaja One sa nieporadne tylko pierwsze dwa trzy dni ;) potem skacza jak szalone, ganiaja sie po boksach, a jak juz wychodza na dwór gdy zrobi sie ciepło to wariacjom nie ma końca. Tak zawziecie swego czasu skakały po torze agility,ze nie za bardzo co z niego zostało...Palisada jedna, bo z dębowych desek zrobiona :D ale farby juz na niej dawno nie ma- raciczkami skutecznie cała zdarł y:D tym które maja konsumpcyjne przeznaczenie nie daje imion, bo pozostałe owszem, maja imiona ;) Jest Olcia, Zyzia, Mieczysława, Mała Ola, czarna na razie nie ma imienia,ME-Me, Alex zwany czasem Aleksiejem Alexandrowiczem i Feluś :D
-
[quote name='betty_labrador']a bedzie wtedy możliwosc zamówienie u Ciebie kawałka takiego koźlaka? bo cały to zbyt duzy raczej :)[/QUOTE] jasne ;) tylko mi przypomnij, bo pamięc mam dobra, ale coraz krótsza ;)
-
[quote name='Tessi&Tola']Tascha, po tym szczegółowym opisie: kozy w ciąży, maluchy rodzą się w lutym a potem sobie rosną... to mi się już odechciało tego mięsa zupełnie. To ja już wolę bezimienną świńską głowę z mięsnego od koźlątka, które miało kochającą mamę:shock: Cyba działa na mnie ta sama zasada, co na morderców - ciężej jest zabić kogoś, kogo się zna z imienia.:snipersm: no bo ja to taki raczej mieszczuch jestem, wiesz:p[/QUOTE] wiesz, rózne sa spojrzenia na temat "pochodzenia miesa"... swinka ze sklepu tez miała kochajaca mame, która jednak zapewne od razu odłaczono od maluchów /krowe to na 100%/, bo maluchy maja urosnąc w tempie takim ,aby sie opłacałao Tzrymanie zwierzaka " na mieso" , które rosnie i rozwija sie w normalnym tempie i warunkach to "strata pieniedzy" dla masowych producentów maluchy odbiera sie matkom, które tez świata bozego nie widuja, karmi sie je specjalnymi paszami aby baaardzo szybko rosły, biegac po pastwiskach czy wolnych wybiegach nie moga, bo na wadze straca... potem ładuje sie toto na cięzarówki i wiezie w akompaniamencie wrzasków i poszturchiwań do rzeźni, gdzie przerazone zwierzeta czepiane sa zwykle za noge, do góry nogami i jada tasmowo na miejsce, gdzie zabija je zwykle prad...oczywiście wisząc tak do góry nogami wrzeszczą i widza i czuja co je za chwile spotka... to wiesz, to ja dziekuję serdecznie za takie mięso, które nie dośc,ze okupione jest tak duzym cierpieniem, to do tego plastikowe /bo czym karmione/........ ja juz wole te moje kózki, które rodza sie i sa przy swoich matkach, razem sie bawia i skubia trawki i badylki na pastwisku, albo jak uciekna to i zboze na polu sąsiada :) nie odbieram ich matkom, moga sie cieszyc macierzyństwem ,a maluchy mamusiami, moga cieszyc sie słońcem i deszczem, bieganiem po trawie i naturalnym pokarmem, a nie sa tuczone sztucznie... nie przezywaja ładowania na wielka cięzarówke,ani transportu scisniete miedzy innymi przerazonymi zwierzetami... gdy przychodzi pora, przyjezdża nasz zaprzyjaxniony mysliwy, który jednym strzałem usmierca kózke, która do końca nie wie co ja czeka za chwilę i sie niepotrzebnie nie stresuje a takze nie cierpi, bo ginie od razu, od jednego strzału... Ja tez jestem mieszczuch- wmiescie sie urodziłam i wychowałam, na wsi mieszkam od kliku lat ;) ale majac swiadomośc jak wyglada "produkcja mięsa" od a do z, i skoro to mieso czasami sama jadam /a przez wiele lat nie jadłam wcale/,a na pewno moje psy je jeśc musza- to jesli tylko mam mozliwośc wyboru -wybieram to zyjace wczesniej szczęsliwie :)