Jump to content
Dogomania

Tascha

Members
  • Posts

    1166
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Tascha

  1. Szafy miewaja taki superowy wynalazek..DZRZWICZKI:eviltong: i jak sie włascicielowi półek sprzeatac nie chce-jak ojemu drugiej połowie-to niech sobie ma ten burdel, mam to gdzies :evil_lol: ja na swoich półkach mam porzadek a jego -zamykam! (uważac przy otwieraniu trzeba bo moze wszystko na łeb wyleciec,ale to juz inna bajka rzygi-Ty sie ciesz ze sraczki zaden nie dostał :eviltong::eviltong::eviltong:
  2. Tascha

    Barf

    pietruszki mówisz? a ciekawe czy przez sokowirówke przeleci..to by bez pachruści był soczek :D ja tez ostatnio sama robie duzo- tzn zawsze sama duzo pichciłam /to z łakomstwa/,ale od czasu "odkrycia" tego syropu produkcja róznosci kulinarnych domowa sie stanowczo zwiekszyła ;) czekoladki-pralinki tez robie :) takie z róznosciami w srodku , i mnóstwo suszonych owocków /koniecznie ta maszyne musze zakupic do suszenia/ -o ide na allegro, moze bedzie cos niedrogiego, teraz nie sezon to powinny byc promocyjne ceny chyba..?
  3. Tascha

    Barf

    Teraz to chyba te swieże to z importu.. nie patrzyłam. Ale spróbuję. Z biała ,długasna rzodkiewka soczek jest super-taki ostry. Z buraczkiem tez fajny,z selerem tez. A moje łobuzy wcinaja wytłoki z wszystko jedno jakim dodatkiem-czy to seler,czy rzodkiewka ;) :D
  4. Tascha

    Barf

    Ja robie teraz tylko dlatego,ze mam faze na soczki .A te sklepowe w wiekszosci maja w składzie nieszczęsny syrop glukozowo fruktozowy..fuj...wiec nakupilismy torby ogromne róznosci i sokowirówka w ruch :) ja mam tak,ze przez jakis okres mam chęc na costam a potem jak juz sie organizm nasyci to mi przechodzi. Na razie jednak soczki dalej na topie :) psom jeszcze tez sie nie przejadło, choc muszę niektóre hamować, bo żebrzą o te wytłoki,a toc one nie kozy, to duza ilośc może im na zdrowie nie wyjść:roll::p hmm..ciekawe czy kalafior albo brokułek przez sokowirówke przeleci...gotowane lubie tylko brokuły /baaardzo/, kalafior tylko surowy /wiem,dziwna jestem ;) / ale jakby tak zrobic domieszke do soczku.., musze spróbowac koniecznie :)
  5. [quote name='filodendron']Noooo, to kara za kolędę. Uważaj, bo Ci wieś egzorcyzmy zorganizuje :D Wyszorowałam skórki. O wymoczeniu nie pomyślałam. Następnym razem tak zrobię.[/QUOTE] ee moze jak tyle lat sie juz osłuchali i nic to sie przyzwyczaili:evil_lol: skórki ja czasem tylko myje, czasem mocze-zalezy kiedy sobie przypomne o robieniu skórki w syropie hi hi jakos zyje na razie- chociaz hmm...normalna tak całkiem to chyba nie jestem-o! widac to skutki tych pestycydów :eviltong:
  6. Tascha

    Barf

    [quote name='zaginiona sara']Same wytłoki psy zjadły? To suche trochę, dodawałaś coś? [/QUOTE] same wytłoki ;) suche raczej nie sa- mozna w ręku scisnąc i zrobic kształtna kulke która sie nie rozsypuje nic nie dodawałam, wcięły na wyścigi:evil_lol: przy tych które lubia zielsko to i te co ich normalnie w zabki kluje z rozpedu tez to jedza :D
  7. No tak, uroki mieszkania w blokach...za czasów mieszkania w wielkiej płycie mielismy tylko rozrywki w stylu Matysiaków-znaczy wiekszośc co mówili lub wrzeszczeli do sibie sasiedzi z góry bylo u nas słychać, ponadto zwsze wiadomo było gdy ktos z nich był w wc lub łazience, bo było słychac szczególnie spłuczke na szczęscie utalentowanych dzieci róznego rodzaju u nas nie było :D W kamienicy za to bylo cicho,ale to przedwojenna budowla chyba, mury grubasne, sufity wysoko to i nic nie słychac :) Teraz na wsi tez za bardzo nie słychac-tzn u nas, bo to co sie u nas na podwórku mówi, to sie okazuje ze w jednym miejscu na wsi słychac dokładnie co do słowa...nie wiem czemu tak, jakies prady powietrza czy co...jak mi znajomi mówili ze słysza to myslałam najpierw ze sobie jaja robia, ale potem sama usłyszałam bedąc akurat w tym odpowiednim miejscu, jak Jacekcostam opowiada filodendron-a te skórki umyłas najpierw ?ja albo myję, albo namaczam tak na kilka godzin ,potem wode odlewam,płucze szybko i mozna gotowac- mysle,ze to wystarcza :)
  8. Hi,hi,hiiiiiiiiiiii:evil_lol: Jak to z czego chudnąc? z tego co mi sie zahodowało w lecie:eviltong: az Krzysiek J. stwierdził "ales sie spasła ":eviltong:
  9. Tascha

    Barf

    My sobie w domu ostatnio soczki wyciskamy /przez sokowirowke/.Z kompozycji jabłek, marchewki, buraczków albo selera czy rzodkiewki. Wytłoki w ilosci dosyc sporej albo nosze kozom,albo daje psom. Stawiam im miske wytłoków i po kilku sekundach jest pusta i wyliznana :D jedno patrzy na drugie, no i skoro jedno wcina, to widac to jednak jest rarytas, to i inne tez wcinaja zby to jedno wszystkiego samo nie zjadlo przypadkiem:D
  10. Panbazyl, zakupiłam w końcu gps, z mapami na cała Europe i aktualizaja dozywotnio:multi:powinien przyjśc na koniec tygodnia a propos syropu glukozowo fruktozowego -dalej omijam, i w te ciaśniejsze spodnie wkładam juz sweterek,zapinam sie bez wciagania brzucha i moge sie zgiąc bez obawy ze guziki mi odskoczą ;) ( latem ciężko mi sie było w te portki wbic). A spodnie, w które po lecie właziłam, ale były dosyc mocno przylegajace-teraz ściagam bez rozpinania:eviltong: rozpinam tylko pasek, bez paska by mi z tyłka zleciały:eviltong:
  11. [quote name='panbazyl']Tascha - uważaj bo..... [IMG]http://sphotos-c.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/408438_492727560779055_545675900_n.jpg[/IMG][/QUOTE] hi hi hi:evil_lol: Panbazyl- kup elektryzator do pastucha elektrycznego ,takie pudło to jest. To pudło /nieduże,czarne zwykle /, ma kabelek z krokodylkiem na końcu. Idziesz sobie np w nocy coby nikt nie widział, pusło mozesz za krzaczkiem schowac, jeszcze w trbe zawinąc czy cos.Albo w ziemie wkopac.Kabelkiem podłaczasz się do siatki-zwyczajnie podpinasz. To zreszta nie musi byc bezposrednio na fragmencie siatki co odgradza Cie od sasiadów, jesli siatka ma ciagłośc dalej, to sie dalej podpinasz-prad pójdzie po całej. I juz :diabloti: prad z elektryzatora jest na tyle mocny żeby trzepną porzadnie /jak mokro to az nogi sie ugna czasami/, ale nie zabije nawet psiaka. Bedziesz miała z głowy, bo psy Ci nie beda do siatki nawet podłazic-wystarczy zwykle ze raz popieści:evil_lol: i sasiedzi tez sie nie dotkną he he.Bo jak sie dotkna to sie zdziwią. Odłaczyc mozesz w dowolnym momencie- w razie jakby Ci chcieli policje nasłać czy cos.
  12. [quote name='filodendron'] Albo nas odfajkowali, bo wzięliśmy te opłatki od pomocnika batmana :)[/QUOTE] zapewne dlatego :D [quote name='panbazyl']dziś załatałam dziurę w siatce co to ją moje dwie cholery w nocy zrobiły. No chyba pranie dooop pomogło bo nawet się nie zbliżały do miejsca gdzie nurkowałam pod krzaczorami z drutem w łapach aby zacerować dziurwę. Jednak terapia szokowa jest potrzebna.[/QUOTE] prad puśc...taki z elektryzatora dla zwierzat:diabloti: starczy na pare dni kabaelk do siatki podłaczyc:diabloti: na tych dwunoznych pomysłowych tez podziała jak któremu przyjdzie do łba sie tam platac:diabloti:
  13. filodendron - całkiem ładnie ta mozarella Ci wyszła :) Panbazyl- a co to, depresja zimowa Cie dopadła ;) a my z batmanami mamy spokój he he:diabloti: bo gonie to zakłamane towarzystwo i juz, pierwszego roku tylko cos przylazło spytac czy wpuscimy, ale powiedziałam ze nie, to wiecej nie przyłazili,ani batman, ani wysłannicy batmana ani zadne baby z lista czy czymś:diabloti:
  14. Syrop glukozowo-fruktozowy jest nie tylko w słodyczach, trzeba czytac wszystkie opakowania bo potrafi byc w naprawde zaskakujacych rzeczach ser: - nigdy nie robiłam z kupnego mleka, ono jest robione zwykle z mleka w proszku...to sklepowe choc płynne nie jest prosto od krowy. rozrabiaja proszek mlekowy z woda byc moze dlatego ser nie wychodzi - nigdy nie robie sera z mleka pasteryzowanego ;) przez pasteryzacje zabijasz wszystkie dobre bakterie , które pozwalaja serowi dojrzewac i nabierac aromatu i konsystencji-z pasteryzowanego mleka robi sie w fabrykach tylko teraz tak- w mleku stojącym w normalnej temperaturze pokojowej,szybko mnoża sie bakterie rózne, więc jesli takiego prosto z udoju od razu nie przetworzysz dodając podpuszczke czy kwasek, trzeba je natychmiast schlodzic-wtedy zachowujesz te dobre bakterie,a te niedobre sie nie namnoża, potem wyjmujesz mleko z lodówki, szybciutko podgrzewasz do odpowiedniej temp.do wyrobu sera,dodajesz wsio co trzeba i jest ok :) a nie masz takiego mleka prosto od krowy ? nie przetwarzanego ? z takiego zrób...
  15. Ja teraz tez czytam etykietki-moze to wariacja nieco,ale ile sie człowiek dowie co tak naprawde je..albo czego jednak lepiej nie kupic i nie zjeśc :D ten syrop znalazłam juz w : dzemach, nadziewanych czekoladach, wszelakich cukierkach, w ciasteczkach,wafelkach,w wiekszości lodów /w Grycankach nie ma, ale w Algidzie jest /, w koncentracie barszczu czerwonego, w sokach i napojach owocowych (!)-w oryginalnych bobo frutach nie ma ale kubusie itp maja, w majonezie (!)... musze sprawdzic jeszcze płatki sniadaniowe bo lubie czasami je podjeśc... Pawlikowska mówiła ostatnio w radiu,ze własnie amerykanie w końcu podali oficjalnie,ze ten nieszczesny syrop jest szkodliwy bo jest główna przyczyna otyłosci...
  16. A to moze samej -tez nie próbowałam :D ale jak sie w serze przedawkuje to wprost przeciwnie :D
  17. [quote name='filodendron']To może trzeba to opatentować jako formę leczenia? :D[/QUOTE] hi hi -ale nie wiem czy jak kto ma sraczke to tez pomaga, czy zatyka nieco tylko zdrowych :D nie próbowałam :D
  18. Aha- skleroza-tych dodatków to tak do ok 1 szklanki wszystkiego razem
  19. To ja dam przepis na ciasteczka-Panbazyl- jadlas, to te ciemno brązowe ;) 1 kostka margaryny 1/3 kostki smalcu 1 i 1/3 szklanki cukru 1 cukier waniliowy 1-2 jajka kakao -duzo /na oko jakies dwie kopiaste łyzki/ dodatki: płatki owsiane, wiróki kokosowe, orzechy włoskie siekane -wszystko razem,albo co kto ma, a jak nic nie ma z tych rzeczy to tez bedzie ok (tylko wtedy ciut wiecej maki) 1/2 łyzeczki proszku do pieczenia ok.1-1,5 szklanki maki margaryna i smalec musza byc miekkie /trzeba z lodówki wyjąc wczesniej,albo połozyc koło kaloryfera/ -miksujemy z jajkami,cukrem potem dodajemy kakao, dodatki i na końcu make ciasto ma byc takie jak by to powiedziec...- maziste geste nabierami łyzeczką od herbaty i kładziemy kupki daleeeko od siebie /w pieczeniu rozpływaja sie na placuszki/-mozna je nieco spłaszczac reka umoczona w wodzie /inaczej sie przylepi/ pieczemy w temp 200-250 stopni krótko (!) bo łatwo przypalic albo spalic... jak juz brzegi brązowieja to trzeba wyjmowac. najlepiej piec na papierze do pieczenia to nie przywierają. po upieczeniu trzeba poczekac chwilke bo od razu sa bardzo miekkie, jak zaczynaja stygnąc to twardnieja i wtedy je mozna z blachy zdjąć, po dosłownie mminucie od wyjęcia z piekarnika sa gotowe do chrupania-kruchutkie i pyszne :multi: smacznego ;) ps nie maja syropu glukozowo fruktozowego hi hi
  20. No to zrozum ze informacje jakie sa na stronie gov sa z Niemieckiej strony głównego inspektoratu wet Niemiec hi hi :evil_lol: od 2012 roku w Unii i w strefie Schengen weszły zmiany w przepisach.Widac Wasi regionalni weci sa niedoinformowani.Na szczęscie na lotniskach sa poinformowani prawidłowo :eviltong: aha- zeby nie było- o Lufthansie mówie, bo tymi liniami lecialo dziecko moje :loveu:
  21. Zjeśc mozesz, nie otrujesz sie, ale jak za duzo podpuszczki to ser własnie twardy wychodzi i niektórzy potem maja..hm..zatwardzenie..:D
  22. Na stronie Głównego Inspektoratu Wet. sa WSZYSTKIE AKTUALNE przepisy wjazdowe do wszystkich krajów Unii i poza Unia, sobie poczytaj "Przemieszczanie sie zwierzat towarzyszących". Linka chyba nie musze podawac, to nie jest tajna strona. Czesto sprzedaje szczenieta za granice, do Niemiec tez, przepisy znam. I xxxx52 bzdur nie wypisuj. Najpierw sie dokształc , a potem sobie ludzi strasz. Do Niemiec szczenie wjeżdza oficjalnie 8 tygodniowe- czy autem,czy samolotem-czym sobie chcesz. Przed 2012 do Niemiec wydawałam maluchy po szczepieniu od wścielkizny. Od 2012roku 8 tygodniowe, zaopatrzone we wszystko co napisałam wyżej. Leca samolotem, sa kontrolowane przez słuzby na lotnisku, więc chyba jednak na stronie gov glupot wyssanych z palca nie pisza. Natomiast na teren Niemiec, ani na terenie Niemiec nie wolno sprzedawac, przewozic szczeniat młodszych niz 8 tygodni, jest to prawnie zakazane.Wszystko jedno czy sa to szczeniaki z innego kraju czy niemieckie.
  23. [quote name='xxxx52']Jezeli Niemcy celnicy znajda dwumiesicznego szczeniaka to zabieraja i daja kare jezeli celnicy szweccy znajda szczeniaka to go usypiaja.(byly sprawa uspienia calych miotow francuskich buldozkow) Sa rasy ktorych nie mozna sprowadzac np.do Niemiec Francji Holandi.Grozi kara do 5000 euro Dlaczego nie mozna czekac,przeciez dobrze zabrac psa juz zaszczepionego odpornego zaczipowanegoo i z paszportem.szczeniak musi miec 4 miesiace ,a jezeli jest mniejszy maze jechac tylko z mama ktora nalezy do opiekuna ,nie wolno jej sprzedac. a cóż za bzdury ? DO Niemiec legalnie wjeżdża szczenie 8 tygodniowe /mlodsze nie moze/, z chipem, paszportem, pierwszym szczepieniem od chorób zakaxnych i zaświadczeniem od hodowcy /i pieczatka od weta/ ze maluch nie miał styczności z dzikimi zwierzetami /najlepiej napisane po polsku,niemiecku i angielsku/. Zanim cos napiszesz, to najpierw sprawdź sobie przepisy wjazdowe danego kraju. Do Szwecji obecnie mozna wjechac ze szczeniakiem dopiero 21 po szczepieniu od wścielkizny /czyli w wieku prawie 4 miesięcy/+ badanie kliniczne w paszporcie.Nie wymagaja odrobaczenia. Jesli tego nie ma to albo wraca do kraju skąd przyjechał,albo idzie na droga kwarantanne. No chyba ,ze nie chcesz ani za to ani za to drugie płacic, to wtedy szczeniaka uspia. DO POLSKI oficjalnie nie mozna wwozic szczeniat niezaszczepionych od wścielkizny. Ale jakoze granic nie ma, nikt tego nie sprawdza i sobie spokojnie mozesz jeździc samochodem i pociagiem. Z samolotem juz sie nie uda.
  24. [quote name='filodendron']Mamy niby piwnicę, na poziomie zero - o tej porze roku może tam być akurat te 15 stopni. Taki ser można zjeść na każdym etapie produkcji? I jeszcze jedno pytanie - z półtora litra mleka wyjdzie cokolwiek, czy to za mało będzie? (Na początek wolałabym spróbować małe ilości, żeby się takie dobro nie zmarnowało :))[/QUOTE] Ser mozesz jesc na kazdym etapie ;) zmienia smak w trakcie dojrzewania najdelikatniejszy, najsłodszy jest taki tylko co odsaczony, a jak chcesz to mozesz nawet nie czekac do pełnego uformowania, tylko wywalic na sitko i jak serwatka splynie to od razu jeśc -jest pyszny [quote name='panbazyl']tak tak ta Anka. Ja sie w każdym razie na Jarosław szykuję z ogrem na pewno. [/QUOTE] ja tez :) Musze chyba sobie cos na pamięc i koncentracje zakupic, bo normalnie człowiek kretynieje z wiekiem... ostatnio namietnie przypalam potrawy i wypieki - na węgiel cała blache pierniczków, potem tez na wegiel prawie skórke pomarańczowa co miała byc w cukrze do podjadania, a wyszła czarna do wyrzucenia.A na chwile wyszłam tylko do pokoju i oczywiście kompletnie zapomniałam ze cos pichce... a dzisiaj Ciucia zamknełam w boksie z babcia -nie zauwazyłam jak z nia wlażł, no i zamknełam stajnie i poszłam do chałupy... no masakra normalnie, jeszcze troche zapomne jak sie nazywam -bo dni tygodnia tomi sie juz dawno myla
  25. [quote name='filodendron']No wierzę, że jak się ma wprawę, to robi się na oko, bo sama niektóre rzeczy tak robię. A potem ktoś pyta o przepis, ile tego, ile tamtego, człowiek drapie się w głowę - i: no na oko, na wyczucie, a to zależy ile dałeś tamtego itd. :) Ale na początek jakiś punkt wyjścia trzeba mieć. Tak spojrzałam jeszcze na zdjęcie Twoich serów, które podlinkowała Panbazyl i faktycznie nawet 3 miesiące robi się taki ser podobny do sera żółtego? Nie wiem, czy taki będzie dało się zrobić w mieszkaniu :D Szczególnie, że my mamy tzw. "salon z aneksem kuchennym" (czyli brak kuchni sensu stricte) :evil_lol: Bo pewnie jakoś te sery muszą pachnieć :D Już przy kiszeniu kapusty był z tym mały problemik, przynajmniej przez pierwsze kilka dni :)[/QUOTE] to mamy podobny problem z podawaniem przepisów ;) mam taka koleżanke, która jest "akuratna"-we wszystkim. Jak jest znak ze ograniczenie do 40 km to jedzie 40, jak pisze w ksiązce ze 1 cm to 1 cm, jak pisze w przepisie ze ileśtam czegos to tyle da . NIgdy jej nic w kuchni nie wychodzi, dosłownie nigdy nic-powaznie. Ani obiadowe, ani deserowe ani ciasta to juz wogóle. Jej facet gotuje i piecze. Kiedys chcaiła przepis na jakies proste ciasto, no i jak tu wytłumaczyc ze maki to mniej więcej tyle, bo pod reka bedzie czuc czy juz czy jeszcze itp :) Sery powinny dojrzewac w temperaturze ok 10-15 stopni celsjusza...więc technicznie jest to trudne...ja je trzymam w lodówce, bo na razie nie mam innego miejsca...piwniczki nie mamy. Bez barwnika annato całkiem żółty ser Ci sie nie zrobi, bedzie taki lekko żółtawy, cos własnie jak na fotce. Jesli macie piwnice to najlepiej tam wynieśc ser. I trzeba go obracac-najpierw codziennie, potem co kilka dni -no chyba ze wczesniej go zjecie :D [quote name='panbazyl']smaka mi narobiłyście :) Jarosław 2,5,6 i 8 są w sobotę, więc chyba razem. Być może Anka będzie jechać - do potwierdzenia. Wtedy byśmy jakoś razem może? No hala to tam mikro nawet. Chyba najmniejsza hala wystawowa na jakiej byłam. Ale i tak lepiej niż w Lbl, bo tu nawet takiej hali nie znajdą na wystawę halową....[/QUOTE] o której Ance mówisz? J? oni jada w tym czasie do Austrii zdaje sie, widziałam na fb
×
×
  • Create New...