-
Posts
1166 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Tascha
-
Pestki dyni i czosnek tez- tylko ile trzeba tego zjeśc coby robaczki dobrowolnie opuściły swój "domek ":eviltong: bo otruc to sie tym nie otruja :eviltong: trzeba by chyba pare dni jeśc tylko te pestki, zagryzac czosneczkiem i moze jeszcze flaszeczka procentowa zalewac hi hi to robaczki moze i by sie namysliły coby zygzaczkiem wypełznąc sobie i nie wrócic :eviltong: a propos kocich bobków - chyba jest w nich cos specjalnego, bo wiele psów je wcina, wykazujac sie przy wyszukiwaniu wyjatkowa zręcznościa, węchem i sprytem, tudziez czasami zdolnościami telepatycznymi:evil_lol:
-
basenji- obawiam sie że beda tylko moje ;)
-
eee tam, az tak obrazowo toc przeca nie napisałam ;)
-
Ja takze nigdy nie korzystałam z kalkulatora barfowego. Znam swoje psy i ich potrzeby, wyglad psa najlepiej wskazuje czy dostaje odpowiednia porcje czy nie. Jesli sierściuchy akurat nic nie robia dostaja mniej, jesli trenują, więcej, zima więcej, latem mniej itp itd U mnie jedza głównie Barf, ale tez i suche i talerz wyliżą, zjedza kawałek kanapki, albo dostana reszte zupy czy pierogi albo naleśnika. Grunt to zdrowy rozsądek i nie popadanie ze skrajnosci w skrajnośc :) suche maja w diecie i super- czesto wyjeżdzam, więc wtedy jest jak znalazł-nie trzeba ich specjalnie przestawiac i nie ma sensacji, a rodzinka podczas mojej nieobecności nie ma problemu komu co podac. Z surowizny dostaja kuraki, indyka,koźlinę. Jak nie mam koxliny to i kosci miesne wieprzowe /bo wolowe to u nas rzadkośc w sklepach/. Przełyki wieprzowe z przyległościami /ugotowane oczywiście/ czasami. Koźlinka razem z byle jak wypłukanymi żoładkami. Do tego gryzaki naturalne /kupne/- bo fajne i super śmierdza, totez ciesza sie niebywałym uznaniem ;) albo ciasteczka własnego wypieku z miesa lub zeschłego sera /trzeba utrzec najpierw/. Ps zrobiłam kiedys eksperyment przy "rozbieraniu" miesa z koźlaka; mianowicie chciałam zaobserwowac, co najbardziej zainteresuje psy gdy moga wybierac same; otóz bardzo chętnie zabieraja sie za wszelkiego rodzaju błony otaczajace mięso, tudziez tłuszczyk, w nastepnej kolejnosci sa ...jelita z bobkami :D zawartosci żołądków ani przedżołądków jakoś nie maja ochoty pozerać, natomiast takie byle jak opłukane flaczki bardzo chętnie; gdy jest mięsa jest sporo, kości zostawiają, ewentualnie zjadaja częsci chrzęstne; natomiast jesli dostaną do zjedzenia drób z piórami- częśc pierza wyrywają, najpierw dobieraja sie do wnetrzności, nastepnie mięsko z nózek /te długie kości raczej tez zostawiaja, chyba ,ze jest to mały kurczak to wcinaja z pierzem ,glowa, łapami i wszystkim wogóle
-
[quote name='Berciowata']Ja się wybieram z aparatem :3 Ktoś chce zdjęcia ?[/QUOTE] afrykańskie bardzo chetnie ;) bedziemy w 3 szt :)
-
[quote name='panbazyl']no jak u mnie :) ale ostatnio znajomi przywieźli kaczuchę wiejską ciut woniastą (zrobili porządki w lodówce i zapomnieli o kaczce na zewnątrz lodówki i tak to moje psy dostały prezent) i te moje burki pożarły ze smakiem taką smrodliwą kaczkę. Byłam w lekkim szoku....[/QUOTE] a to wiesz, z taką smierdząca to nie próbowałam.. jak walało sie toto przez cały dzień to wyniosłam lisom...
-
To "Zajaczka" sobie sciagnij, darmowy jest. Program do robienia stron w html u. I samouczek tez zdaje sie od razu sie sciaga :)Bedziesz miała co robic w dłuuugie jesienno-zimowe wieczory :)
-
Super wyniki :) ale tam automat robi jak Ty chcesz, tzn wszystko sobie wybierasz, kolory, grafike, układ, a on po prostu sam wszystko przetwarza, aby dla ogladajacych było widoczne ok; hm.. jakby Ci tu wytlumaczyc inaczej... np ja moja strone robie w html, czyli aby było widoczne to co jest, musze wstawiac ciagi znaczków i literek, czyli musiasz wiedziec, jakie literki i znaczki nalezy wpisac aby np tekst był tekstem, zdjęcie zdjęciem /a nie tez ciagiem znaczków/ ,zeby tekst był np na srodku albo na górze, albo nastepna linijka pod spodem albo w ilus odstepach; kolory, barwy takze sa zapisane w formie liter i cyfr jak napiszesz cos nie tak, to albo bedzie to widoczne w formie znaczków które zle wpisałas, albo bedzie w najmniej spodziewanym miejscu strony albo jeszcze co innego :D a tu, automat wie sam, jakie znaczki musi wpisac, aby Twoja wizja została przedstawiona jak Ty chcesz nie wiem czy przejrzyscie wytłumaczyłam... to 1&1 mozna sobie wyprobowac za free przez chyba miesiąc czy cos A do tej lodówki nie mozna dokupic ubezpieczenia? moze warto.. teraz jakos sprzety robiatak,zeby zaraz po gwarancji cos sie psuło....
-
Moje kaczek, gesi nie tykaja...najwyzej takie zywe, co to uciekaja i wrzeszczą, bo to fajna zabawa za kuper złapac, ale jeść to beee...
-
Moje kochane sierściuchy zakopują to co im zostanie w stajni... nie ma to jak zasmierdniete mięcho przelezałe w końskich kupach i siuskach -wprost delicje :D
-
teraz jest 1&1 my web site- nie musisz sie uczyc nic robic-samo sie robi ;)
-
No to popróbujemy :) a lodówke chociaz z ubezpieczeniemi kupiłas? ja teraz wszystko co sie da biore z ubezpieczeniem...pralka zepsuła mi sie od razu po uplywie gwarancji- od razu! :mad:ale ze mieliśmy ubezpieczenie, zadzwoniłam, zgłosiłam że sie zepsuła. Przyjechał pan, obejrzał, zamówił co trzeba z częsci, naprawił- ani pół grosza nie wziął ani za dojazd tez nie. Z ubezpieczenia dzwonili czy jestem zadowolona z naprawy. iedawno pralka znowu sie zepsuła. W ubezpieczeniu doszli więc do wniosku, ze drugi raz sie nie opłaca naprawiac i... dali mi nowiutka pralke:D za free :) jeszcze sobie z 3 róznych modeli mogłam wybrac :) oczywiscie wykupiłam sobie do niej ubezpieczenie...bo u mnie pierze sie całkiem sporo i często ;) ja w domu nie kłade trutek, bo sie o psy boje/a piwnicy u nas niet/, ale stawiam na noc pułapki :diabloti: ze skórka od wedzonego boczusia na przynetę:diabloti: myszy wychodza w nocy plądrowac chalupę, a taka skórka z boczusia pachnie...i zaraz sie łapia:evil_lol: kiedys jedna pułapke musiałam w lodówce postawic.. w środku... bo mysza właziła przez taka dziurke co woda czy costam ma odpływac:eviltong: nie wiedziałm którędy włazi, ani ze wogóle włazi, az mi którejś nocy zezarła serek z pudełka /oczywiście nabobkała w srodku/, a potem jednego wieczora przyłapałam ją otwierajac lodówke -nie wiem kto był bardziej zaskoczony wtedy hi hi - to jakas arktyczna mysza musiała byc:eviltong:
-
Ten syropik to z procentami czy bez? jak bez, to weź ździebko do Przemysla...:) a ja w końcu sushi jadłam - jakos w Lublinie nie dotarłam, ale jadłam w Krakowie i w Warszawie, no i niniejszym stwierdzam ze luuuubie sushi :) i sashimi tez luuuubie :) mniam, mniam :) przy najblizszym pobycie w stolicy tez ide na sushi-obowiązkowo :D a na razie ide stukac w ściane- myszy złażą sie juz na zime i własnie ganiaja się i piszczą za panelami,wrrrr...
-
Tak- były badania odnosnie dirofilarii . Jak znajde ten artykuł to zeskanuje. Człowiek nie jest zywicielem, wiec nawet ukaszony przez zarazonego komara nie ma jakichs specjalnych konsekwencji. Komar musialby się porzadnie nassac /a zwykle odrazu jak tylko dziabnie to sie go klapie/ aby wpuscic to co ma wpuscić. Wtedy u człowieka moga się zacząc pod skóra rozwijac dirofilarie, ale zaraz obumieraja. Natomiast u psa jak najbardziej, pies jest zywicielem, dirofilarie moga umiejscowic sie np pod skóra /guzki/ albo np w sercu.
-
Dirofilarie sa w Polsce juz od kilku lat, na lubelszczyxnie wiekszośc komarów jest zarazonych. A to,ze dopiero w tv podali niedawno, i tylko o Mazowszu powiedzieli - coz ;) w Psie artykuł był juz chyba ze dwa lata temu. Jesli chodzi o zmije- nikt nie musi byc alergikiem, zmija ma jad bardzo toksyczny i bez surowicy raczej sie umiera. Mam znajoma Norweżkę, u nich tam gdzie ona mieszka, zmij jest baardzo duzo. Ona sama była ugryziona kilkakrtonie, mówi ze nie jest uczulona, więc po podaniu surowicy w ciagu tygodnia zdrowieje / to podobno szybko/,choc w miedzyczasie ma dreszcze, zwidy i rózne inne "cuda". Jej psy tez były ugryzione. Najgorszym miejscem jest podobno łapa, poniewąz stamtąd krew szybko sie rozchodzi i roznosi jad. U dużego psa, ugryzienie w okolicy pyska nie jest podobno "bardzo niebzepieczne", i po podaniu szybko surowicy oraz róznych zastrzyków i kroplówki pies zwykle po 1- 2 dniach jest ok. Przysłała mi zdjecia swojej suczki, pinczerki miniaturowej,która została ukąszona w łapkę (zmija dziabneła ja tylko raz). Suczka dostała oczywiście szybko surowice. Poniewaz było to własnie ukąszenie w łapke, jad szybko sie rozprzestrzenił po organizmie. Suczka dostawała kroplówki i zastrzyki przez ponad tydzień, przez 5 dni nie była w stanie sie podnieśc, była spuchnieta jak balon /cała/ i Marion mówiła,ze jej skóra pod sierścia była sina. Po 5 dniach staneła na łapach, ale dalej na zdjęciach widac,ze wyglada jakby była nalana płynem. Jak juz zaczęła wstawac, było wiadomo ze juz wyzdrowieje, ale trwało to ok. 2 tygodnie...
-
Mailem wysłałam :)
-
Toz nie strasze, a przypominam ;) zawsze lepiej zapobiegac niz leczyc no nie ? ;) napisz mi ile poszczegolne psy Twoje waża, to Ci policze jaka kombinacje pipetek najkorzystniej zakupic :) podzielisz sobie strzykaweczka i zaaplikujesz ;)
-
A propos róznych paskudztw, kleszczy itp itd mniej wiecej teraz jest drugi wyrój komarów, wypadaloby zatem zabezpieczyc psy preparatem Advocate /zamiast Fiprexem,Frontlinem czy czymstam/ pod kątem Dirofilarii /robaczki sercowe przenoszone przez nasze "urocze" komarki/ wprawdzie w naszym rejonie /lubelszczyzna / komarów nie ma w tym roku zbyt wiele, ale starczy jeden zakazony
-
Dobrze,ze to nie kleszczuch:multi: Ale mnie zastanawia to slinienie, hmm... bo jak na reakcje po ugryzieniu osy to jakos dziwnie.. pierwsza rzecz to opuchlizna, ale jesli pies nie jest uczulony, to szybko schodzi i pluc sie nie powininen:niewiem: Magda, młody teraz powinien byc na etapie zmiany zebisków -czy to cos nie z tym... ? jakis ropień albo co -to by wyjasniało wysoka temperature, gule pod szczęką i to slinienie się -zaglądaliście mu do gęby ?:confused:
-
Oj, oj - moze kleszcz...znowu wylazły...Magda zmierz mu goraczke i biegiem do weta krew zbadac siki kolor zmieniaja dopiero jak juz krwinki zaczynaja sie rozpadac, nie ma co czekac - w lasach byliscie...
-
POdnosze watek - kto wystawiał u tej pani, na co zwraca uwage, mierzy,liczy?patrzy na ruch, handling? Bedzie oceniała na CACIB Kielce w tym roku
-
[quote name='aniawis39']Bardzo dziękuję za zaproszenie. :loveu: Do stycznia w domu miałam podróbę pinczerka miniaturki, była ślepa, bez treningu - można, by rzec pies klęska. Jednak dała mi się trochę poznać na charakterku tych małych diabłów. ;) Nie wiedziałam, że te maluchy nadają się, aż do tylu dyscyplin. :crazyeye: Najbardziej jednak interesuje mnie agility, przez dłuugi okres czasu myślałam o ONku, ale potem zdałam sobie sprawę, że nie utrzymam takiego dużego byka. Zostaje on moim marzeniem, bo przecież za 5 czy 10 lat będę jeszcze dręczyć ten świat, a ONy nie zaginą. ;) Drugim psiakiem właśnie był pinczer. Aktualnie jestem na etapie rozmów z Mamą, która nie mogła się pogodzić ze stratą Mai (pseudo-pinczera), która odeszła za szybko i niespodziewanie. Wtedy, jak wspominałam o psie to Mama, by mi najchętniej głowę urwała (:lol:), a teraz gdy "oznajmiłam" jej iż najbardziej myślę teraz o pinczerze - nie strzepała mi skóry. Także sama myślę, że Mamie zaczyna brakować psiego towarzysza. ;) Także zakładam wersję optymistyczną, że jeszcze w tym roku się zgodzi, ale zapewnić nie mogę. Wtedy być może skorzystamy z zaproszenia - niestety Mama nie jest jeszcze skłonna do długich podróży samochodem, w zeszłym roku umarł Tata, który zawsze kierował na dalsze trasy... :-( W tym roku Mama pojechała 120km, ale wątpię, by pojechała dalej, a poza tym - im krótsza podróż tym dla malca lepiej.[/QUOTE] Spokojnie- to ma byc przecież decyzja całej rodziny i na wiele lat :) U nas w Polsce mało kto cokolwiek trenuje z pinczerem, natomiast w Niemczech, Czechach czy krajach skandynawskich tego typu sporty sa ogromnie popularne i pinczery miniatury nie tylko trenuja dla zabawy ale startuja w powaznych zawodach osiagając świetne wyniki. Dodatkowo np w Czechach moga startowac w coursingach / dla niezorientowanych -biegi jak dla chartów/, gdzie normalnie zdobywają licencję coursingowa i staruja w zawodach. Polska niestety pod tym wzgledem jest jak zwykle na szaaarym końcu... jesli chodzi o podróz malucha- nie ma z nimi problemu w podrózowaniu wszystko jedno jakim srodkiem lokomocji-autem, pociagiem, samolotem-wszystko jedno :D jesli maja do dyspozycji transporterek zwykle nikt nie wie ze w srodku jest wogole jakies zwierze :D
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Jesli myslisz o pinczerze miniaturowym- podstawowe szkolenie -no moze za szumnie powiedziane-ale wszelkie zasady w domu i podstawowe komendy zaczynasz od razu, a nie od jakiegostam wieku,. Sa to psy o ogromnej inteligencji, łapiace wszystko bardzo szybko. Pamietaj ,ze każdy kij ma dwa końce- pies który tak szybko sie uczy, równie szybko przyswaja wszystkie wiadomości-czyli i pozytywne i negatywne.Pinczer szybko wyłapie niedociagnięcia i od razu bedzie wiedział na co moze sobie pozwolic ;) Z pinczerem jak najbardziej mozesz trenowac obidience super nadaja sie do mini agility (nie boja sie ani wysokości,ani dziur-wejście na kładkę czy przejście przez tunel to dla nich swietna zabawa od pierwszej lekcji). Uwielbioaja tez tropienie, dogtrekking i wiele z nich lubi bikejoring. Sa bardzo wpatrzone we właściciela i kochaja robić cos razem, wspólnie. Jesli chcesz pinczera do sportu- koniecznie wybierz hodowlę, gdzie pinczery sa przebadane pod katem Patella Luxation (PL)-wypadanie rzepki-to bardzo częsta i [B]dziedziczna[/B] przypadłośc w tej rasie, i aby przynajmniej jedno z rodziców miało przebadane LCP(Legg Calve Perthes-martwica glówki kosci udowej, takze dziedziczne). Pinczery hoduję i trenuje z nimi juz jakis czas- w razie czego służe porada ;) zapraszam razem, cała rodzina w odwiedziny i poznanie tej rasy osobiście - to zupełnie co innego ,niz czytanie i ogladanie zdjęć lub nawet podgladanie ich na wystawach ;)
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Napisane juz w "skandalach sedziowskich" ale pozwole sobie sie powtórzyc:diabloti: Pani E.Chwalibóg na wystwie w Sopocie 2012: W RINGU pyta wystawczynie /jeszcze nie bardzo doswiadczona/ czy suczka jest z polskiej hodowli czy z zagranicznej i z jakiej (!) :mad: wystawczyni nie wiedząc,ze sedzina nie ma prawa o to pytac, szczerze odpowiada ze z polskiej i podaje przydomek. Natychmiast zmienia sie na minus traktowanie suczki i wystawczyni przez sedzinę- jest szorstka, nieprzyjemna, suczka normalnie bardzo wesoła i zawsze prezentujaca sie z machajacym wesoło ogonkiem, nagle po takim podejściu kuli sie i chowa ogon pod siebie. W miedzyczasie kilka komentarzy skierowanych do wystawczyni, których tu nie powtórzę. Na dokończenie kłusa sedzina nawet nie czeka i machajac reka (nie wiem-zniecierpliwienie, czy co??) przestaje zwracac uwagę na suczke. Oczywiście zajeła sie zagraniczna konkurencją:diabloti: