U nas nic nie może zostać na stola ani na sekundę, bo natychmiast NA stole pojawia się Imka (nawet jak jesteśmy w domu!!!). Na wyjście do pracy dom musi być odpowiedni przygotowany, co zajmuje nam jakieś 10-15 min. Wszystko pochowane, poprzekładane wyżej, smaczki i gryzaki porozkładane po "stanowiskach", kanapa w salonie przykryta, żeby Lili mogła na niej obgryzać kość, krzesła do stołu poprzysuwane maksymalnie, chodniczki pozwijane i takie tam inne ;) :D