Jump to content
Dogomania

gunia

Members
  • Posts

    744
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by gunia

  1. Zuzka mi napisała, ze dt w Tomaszowie psiaka nie weźmie :placz:
  2. Kurczę, może nie pęknie akurat jak na złość dzisiaj w nocy. U mojej guzy nie pękały, ale zdażyło się kilkakrotnie, że się obcierały i zawsze wtedy smarowałam jej to maścią Tribiotyk. Pomagało.
  3. Leni, przez tę suczynkę zupełnie zapomniałam zapytać w rozmowie z kierowniczką o Lorka (właśnie, a nie zapytałaś jej czemu nie sprawdzili z jakiej jest hodowli po tatuażu?). Wolontariuszek w weekend nie było więc nie wiedzą czy poszedł do domku. Jutro jeszcze raz zapytam. Sunia by źle nie miała tam, jakbyśmy bardzo się nią interesowały.
  4. Justysiek, może to nie przerzuty, spokojnie. Kurczę, a nie dałabyś rady zapakować sunię w samochód i zawieźć jutro do tych Kielc? Moja też miała takiego koloru guza, nawet może bardziej bordowego niż sinego.
  5. Jutro ja tam pojadę i może uda mi się zrobić jej zdjęcia to wstawię. Odezwę się także do tych Pań, które podobnie jak my tutaj bardzo przejęły się losem suni, może coś wymyślą gdzie w takim razie mogłaby ona trafić (Panie są bardzo wrażliwe na los psiaków, mają psa z Józefowa i przygarnęły kiedyś od Emira starowinkę kundliczkę, która była z nimi do końca jej życia). W ogóle jestem bardzo wdzięczna wszystkim, którzy interesują się sunią. Schronisko to ostateczność, ale nie wiem czy uda nam się zebrać na hotelik. Pocieszający jest fakt, że sunia jest mała , to może szybciej znajdzie choćby tymczas. Sama nie wiem :roll: Najgorsze jest to, że ja w sobotę wyjeżdzam na ponad dwa tygodnie.
  6. Z Tomaszowa jest tu trochę osób między innymi Lawinia i Rafali z TTMiOZ(Rafał dziękuję za ogłoszenia psiaków na Waszej stronie). Zresztą pewnie już albo Ocelot albo Zuzka się z nimi kontaktowali. W Lubochni wet jest cienki strasznie, trzeba jechać do Tomaszowa.
  7. Justysiek, a powiedz mi gdzie znajduje się Twoja miejscowość? Może warto poszuakć jakiś lepszych wetów gdzieś w miarę blisko?
  8. Justysiek, zrób może suni choćby badania krwi i usg serca, to będą już jakieś informacje. Żaden DOBRY wet bez badań w ręku tego nic Ci nie powie. A co do przerzutów na inne narządy: mimo, że moja miała guzy wewnętrzne, (jeden na pewno złośliwy był), to przez 5 lat nie było przerzutów na płuca itd. Oczywiście guzy pojawiły się na innych sutkach, ale na szczęście tylko na tym skończyła się ich złośliwość.
  9. Hop do góry malutki pieseczku! Po południu usiąde i porozsyłam info o piesku. Zuzka mi napisała wczoraj, że ktos tę bidę wywalił w niedzielę po mszy św. Katolicy ech...:angryy:
  10. Beatko wielkie dzięki za info! Najgorsze jest to, że próby złapania suni kończą się jej ucieczką na jezdnię, trzeba rzeczywiście poczekać aż się oswoi, przynajmniej z Panią, która ją dokarmia. Jutro wieczorem ja pojadę zobaczyć jak się ona miewa, może to nic nie da, ale chociaż jak jest pewne, że nic jej nie rozjechało to jestem spokojniejsza.
  11. Tutaj podaję link do podobno jednego z najlepszych onkologów dr Jagielskiego : [url=http://www.bialobrzeska.waw.pl/]Przychodnia weterynaryjna - psy, koty, króliki, tchórzofretki[/url] Zadzwoń, zapytaj, może przefaksuj im wyniki morfologii i biochemii krwi. Dobrze by było jakby sunia miała też rtg klatki piersiowej i usg serducha. Może coś poradzą.
  12. DRAMAT !!! :placz::placz::placz: [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images37.fotosik.pl/165/d2d3b0b90a0e60dc.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images48.fotosik.pl/170/34d0d31d1d6c4c04.jpg[/IMG][/URL]
  13. Guz miał nacieki na klatkę piersiową co chyba oznacza, że był wewnętrzny. Najgorsze, że on ciągle rósł. Weci nie mówili, że miała jakieś problemy z narkozą czy coś i ładnie się goiła zawsze mimo wielu innych schorzeń i osłabienia niektórych narządów (nerek także). Naprawdę nie wiem co Ci doradzić. A może spróbuj skontaktować się w uniwerytecką kliniką we Wrocławiu, albo z naszymi warszawskimi specami od nowotworów?
  14. Justysiek, ten jeden guz mojej Figi także urósł do średnicy 8 cm w troszkę ponad miesiąc i też miotaliśmy się co zrobić bo sunia emerytka... Zaczął jej przeszkadzać przy chodzeniu bo był przy przednich łapkach, nawet położyć się nie mogła, a guz wciąż rósł i rósł. Ale po tym jak usłyszałam, że dla psa nie ważna jest długość życia, ale jakość to jednak się zdecydowałam na wycięcie.
  15. Wysłałam Zuzce smsa, jak nie śpi to zdjęcie wkleję zaraz.
  16. Kanzaj, wielkie dzięki za info! :multi: Cieszę się, że ktoś małą dokarmia i, że może dzięki tej Pani jakoś da ją się złapać. Nie wzięłaś może przypadkiem numeru do tej kobiety ? Co do umieszczenia jej gdziekolwiek to już pisałam: awaryjnym miejscem może być Józefów. Bo narazie tak naprawdę to nawet nie wiemy kiedy ona się da złapać. No i co radzicie: łapać czy czekać aż ją ta Pani udobrucha? A może ona sunię pokocha i ją przyganie? Sama już nie wiem. Ale przynajmniej są jakieś dobre wieści.
  17. Słuchajcie tak sobie myślę, że może jednak zadzwonię do p.Iwony i poproszę o pomoc, ale też o to, żeby nie odwoziła jej do Chrycynna (bo chyba z nimi ma umowę, poprawcie mnie jeśli się mylę). Nie wiem już sama.
  18. Kanzaj, dziękuję! Wypatruj jej w pasie zieleni pomiędzy pasami albo przy poboczu. Ona bidulka leży przy samej ziemi więc ciężko ją dojrzeć, a jak popadało to kora, którą wysypali pod krzewy jest takiego koloru jak ona i dosłownie można oczopląsu dostać. Jest duża szansa, że będzie w okolicach kebabów, lub ekranu dźwiękochłonnego zaraz przy wjeździe do Legionowa. Czekam w takim razie na info.
  19. Może to komuś pomoże w decyzji to co napiszę o swojej suni. Figa ma teraz 13 lat i przeszła trzy operacje wycięcia tych obrzydliwych guzów. Przy pierwszej w wieku około 8 lat wycięto jej trzy zaatakowane sutki. Przez dwa lata było ok, a później niestety inne sutki zostały zaatakowane i znów trzeba było je wycinać bo rosły w oczach i znacznie obniżały komfort zycia suni. Teraz jesteśmy po trzeciej operacji, ostatniej (ma wycięte już obie listwy mleczne) i czekamy na zdjęcie szwów. Nie robiliśmy biopsji, ale kontrolujemy ciągle stan psiaka (przerzutów na inne organy nie było i nie ma). Ostatnią operację mimo chorego serduszka, choroby Cushinga i problemów z kręgosłupem zniosła całkiem dobrze. To, że ją te guzy nie bolały to wiem, ale one nie przestawały rosnąć i w końcu było zagrożenie pęknięcia co jest bardzo groźne. Radziłam się wielu wetów (większość była za operacją) i nie żałuję i również jestem za tym by wycinać.
  20. To na pewno była ona, bo wczoraj też biegała na oślep pomiędzy samochodami, a te tylko na nią trąbiły :placz: Ona na oko waży z 6 czy 7 kg i nie ma szans przy tej trasie, gdzie jeździ tyle samochodów. Byliśmy tam dzisiaj przy tych kebabach i w tej uliczce w prawo zaraz za tym ale nic, nikt nic nie widział.
  21. Tak jak napisała Ocelot suni nigdzie nie było. Jeździliśmy z tymi paniami co wczoraj po okolicy, ale nikt małej nie widział. Nie wiem co dalej robić. Narazie ustaliliśmy w czwórkę, że zrobię ogłoszenia suni i poczekamy. Może ją wczoraj wystraszyliśmy. Na szczęscie przejechanego psa też żadnego nie widzieliśmy. Asiaf1, ta suńka jest czarna taka jak moja Nela, tylko, że ciemniej podpalana: [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images43.fotosik.pl/166/1f68a8e554c90feemed.jpg[/IMG][/URL]
  22. Jolu, ja wiem jaka pani Iwona ale to ostateczność. Mi chodzi o prywatną osobę bo miejsce dla suni mam.
  23. Dziewczyny, bardzo dziękuje za rady. Sunia i tak nie opuszcza zbiegu tych ulic więc jak jutro się nam nie uda to będziemy próbować dalej z przyzwyczajaniem. Ja po prostu jak ją dziś zobaczyłam, taką sierotę między dwoma pasami jezdni... Ja wierzę, że ją złapiemy jutro. Wezmę koce, wezmę nawet podbierak i jakoś może się uda z samochodu bo wtedy nie ucieka. A co do Józefowa to chyba w tym momencie najlepsze rozwiązanie, bo jestem tam wolontariuszką i będę ją mieć na oku. Przynajmniej będzie najedzona i uniknie rozjechania. Asiaf1, jutro rano, a nawet do południa to będzie pusto, potem zaczną się powroty z Zegrza czyli korek. Ale byłabym Ci bardzo wdzięczna za oswajanie. Neigh, dziękuję, zapiszę numer Twój, i w razie co będę dzwonić. Jeszcze raz dziękuję wszystkim za zainteresowanie. Mam nadzieję, że wspólnymi siłami uda nam się ją złapać. A temu co ją tam porzucił życzę wszystkiego najgorszego, niech zgnije bo dla mnie to co zrobił wykreśla go z miana bycia człowiekiem. Napisłam do Kanzaj, ma zapchaną skrzynkę, także napisalam jej info we wpiasach przy profilu. Ręce mi opadają, nie mogę spać jak wiem, że ta biedna, niczemu niewinna psina tam jest. Boże, ona wygląda jak moja dogomaniacka Nelisia, i tak też się zachowuje.
  24. No właśnie ona tak potrafi wyskoczyć, ja już dzisiaj zamykałam kilka razy oczy jak wbiegała na jezdnie... I latałam z pętem kiełbasy w ręku wzdłuż tej drogi ale opórcz tego, że ludzie się patrzyli jak na głupią to nikt nie pomógł (no tylko dwie przemiłe panie i dziękuję im za to !)
×
×
  • Create New...