Ja mam w sumie wiecej historii z kotem niz z psem:
1. Ktoregos razu kotek rzucal po podworku ŻYWĄ jeszcze mysza
2. Innym razem mama wychodzac do pracy, natrafila noga na cos miekkiego- kotek przyniosl do domku martwe myszy i ulozyl je na wycieraczce :diabloti:
3. No i jeszcze jedna sytuacja- kot przyniosl do domu ŻYWEGO wrobla. Mozecie sobie wyobraic co sie dzialo, gdy go puszczal i ponownie lapal u mnie w domu. Gdy wreszcie mi sie ptaka (nadal zywego) udalo mu odebrac, to kot sie prawie obrazil na mnie :diabloti: