Jump to content
Dogomania

marta23t

Members
  • Posts

    2204
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by marta23t

  1. [quote name='Chefrenek']Marta a może wizyta u neurologa coś by dała?[/QUOTE] ale w Poznaniu nie mam żadnego neurologa a ani nawet dobrego weta u którego bym nie była a na wyjazdy pies jest w zbyt ciężkim stanie:( nawet na spacery już nie wychodzi / za radą behawiorystki/:( słyszałam że w Gorzowie Wklp. mają tomograf i gdzieś jeszcze w Pl - czy coś może na ten temat słyszałaś?
  2. psiak to na pewno nie charcik. czego Ci ludzie nie wymyślą:) śliczny malusi kundelek, na wygląd będzie może coś z ras myśliwskich..a ten pan chyba charcika nie widział..
  3. ja niestety nie pomogę. za to sytuacja z Popi się pogarsza. była nawet behawiorystka. nadal nie ma diagnozy. ataki psik i kręcenie się nadal są. już nie mam sił. behawiorystka nie kazała wychodzić na spacery żeby psa wyciszyć więc pies nie wychodzi:( nie jestem w stanie jej już wyciszyć. ataki ma na każdym spacerze. całe noce nie śpię. a Tarze rośnie ,,cycek,, z dzikiego mięsa i chyba jakiś przerzut - jutro mamy wizytę:( jestem załamana i nadal szukam diagnozy...bez skutku...
  4. 3 lata temu podczas choroby mojego psa wetka stwierdziła bardzo powiększone węzły chłonne. pies był wtedy leczony na nieokreślonego wirusa- 3 tygodnie. od tego czasu węzły się nie zmniejszają. myślałam, że to może ze mną coś nie tak że źle je wyczuwam..psina wyzdrowiała i wszystko było ok. przy rutynowych kontrolach nikt mi nic nie mówił na temat tych węzłów. dziś byłam u nowej wet w mojej starej klinice i stwierdziła, ze te węzły są jakieś duże. a one są takie jak zawsze:-o jak jej o tym powiedziałam psa zaszczepiła i powiedziała że może taka jej natura i uroda /znaczy się psa/. czy mam powody do niepokoju i powinnam zrobić jakieś badania? sunia ma 6 lat, rasa maltańczyk. czy spotkaliście się z czymś takim?
  5. Balbina ale właśnie przez takie myślenie jest tyle bezdomnych psów. jeśli ktoś ma brać psa pod siebie żeby jemu było dobrze to niech nie bierze. owszem życie ludzkie jest bardzo ważne ale życie psa nie jest mniej istotne. to też żywa istota. jeśli ktoś popełnił błąd powinien spróbować go naprawić. napisałam już kilka postów wstecz, że mogę opłacić behawiorystę- niech wyda opinię. jeśli pies będzie do pracy wtedy na dogo możemy poszukać mu hotelu u jakiegoś szkoleniowca, który z psem wypracuje to czego nie zrobili właściciele. wtedy będzie możliwość poszukania mu domu. jeśli weterynarz uzna że pies ma zmiany np. neurologiczne albo szkoleniowiec jeden, drugi nie da psu na resocjalizację szans wtedy psiaka lepiej uśpić żeby mu oszczędzić wieloletniego horroru bo to młody pies i może jeszcze 10-13 lat błąkać się od domu do domu lub żyć w klatce. staramy się pomóc, nie radzimy trzymać psa za wszelką cenę ale wizyta behawiorysty za 100 zł jeszcze sfinansowana przez osobę trzecią to nie jest żaden wysiłek dla właścicielki a może psu uratować życie bo będzie podstawą do dalszych działań. jesli problem zostanie nakreślony przez specjalistę, który ma z agresją doczynienia będzie można doradzić i pomyśleć nad dt , opłaceniem np. na pół hoteliku szkoleniowego czy nad innymi działaniami. bez tego nie poradzimy nic. a ja nie napiszę nikomu przez łącza nie widząc psa , ze ma uśpić, bo nie dam na coś takiego rozgrzeszenia nie znając problemu ,,na żywo,,. już miałam tyle razy styczność ze strasznymi agresorami, które gryzły ludzi a tak naprawdę to były bardzo normalne psy: przykład biały pies w typie PONa ogłaszany przez Gonię, oddany z adopcji kilka razy bo pogryzł, łatka agresora- w hotelu u Jamora opinia: pies zero agresji, pit bull Dragon oddany z powodu agresji do dziecka- --teraz w domu z kilkuletnim dzieckiem, super pies, gruba ,,pit bullka,, Kluska oddana bo agresja do dziecka---w nowym domu....długo by wymieniać. a te psy były oddawane z powodu agresji... i w końcu jeden z psów , który poszarpał ręce szkoleniowca-----w nowym domu, zero agresji , super pies.. ja nie nazwę psa agresywnym bez zobaczenia w jakich warunkach to się dzieje i jak to wygląda, bo owszem pies może być agresywny / i tego się trzymajmy/ ale może też być np. ,,niewygodny,, i dlatego ,,agresywny,, a ja ułatwiać sprawy podając jak oddać psa, gdzie czy jak uśpić nie będę. kropka.
  6. czy ktoś wie jak się sporządza petycję?
  7. właściciele niech zgłoszą sprawę do sądu z powództwa cywilnego. pies był bez kagańca i smyczy, napadł, zabił psa, plus brak pomocy właściciela. plus straty moralne i nerwica po zdarzeniu. sprawa jest do wygrania. dobrze byłoby mieć sekcję zwłok albo opis od lekarza w jakim stanie trafił pies plus zdjęcia:( bardzo mi przykro-jako właścicielka małych psów, wiecznie w strachu na spacerze, właścicielka również ostatnio napadniętego i pogryzionego psa strasznie identyfikuję się z właścicielami:( serce pęka
  8. [quote name='Martens']My tu gadu gadu, a może pies już dawno nie żyje. Albo gorzej, na uśpienie nie starczyło pańciostwu odwagi, i biedak siedzi teraz przerażony i samotny w schroniskowym kojcu, i czeka na pasmo nieszczęść i strachu przed śmiercią :roll:[/QUOTE] nawet nie chcę o tym myśleć. mam nadzieję , że właścicielka da znać co z psem..
  9. właścicielka nie napisała czy chce/ może/ stać ją na jednorazową chociaż pomoc behawiorysty. tak jak pisze Martens do tego czasu można psa odizolować lub ubrać mu kaganiec fizjo. jeśli właścicielka nie chce/ nie może ze względów finansowych skonsultować psa a się na to zgodzi jestem w stanie pokryć koszta jednorazowej konsultacji behawiorysty żeby wydał opinię co dalej można z psem zrobić: czy uda się jakoś pracą nadrobić to co zostało pogrzebane, pod warunkiem że będzie to polecony szkoleniowiec z dogo i opinię wyda na piśmie żeby było czarno na białym. tyle dla tego psa jestem w stanie na odległość zrobić...pytanie czy właścicielka chce i czy rozważała taką ewentualność? jeśli fachowiec określi psa jako agresywnego to smutne to co napiszę ale uśpienie będzie dla niego lepsze niż dożywotni schron, zmiana domów i jakaś tragedia która może się wydarzyć. tyle że jeśli decyzja ma być taka nieodwracalna i ostateczna uważam , że powinno to być tylko i wyłącznie po konsultacji z fachowcem..
  10. [quote name='filodendron']Powinien był trafić do szkoleniowca, ale nie trafił. Teraz są już trzy osoby pogryzione (z tego, co zrozumiałam). Dziecko trzeba było szyć. Jest jak jest - mleko się rozlało. Jeśli rodzina wykrzesze w sobie chęć pracy z tym psem, to może dobrze, może źle - zależy, jak się skończy, zwłaszcza dla dziecka. Ale takich deklaracji nie było. Jeśli nie wykrzesze, to oddanie psa w następne ręce zwyczajnie jeży mi włos na głowie.[/QUOTE] mi też jeży dlatego pies przed wydaniem powinien być zdiagnozowany przez lekarza pod katem chorób i po konsultacji z dobrym behawiorystą- szkoleniowcem. w tym czasie powinien być od dziecka izolowany. bardzo dobrym wyjściem byłby jakiś ośrodek szkoleniowy jak np.Bogatynia ale o tym już pisałam wcześniej- kilku dniowa obserwacja i późniejsza praca z psem może zdziałać cuda i psu możnaby szukać nowego domu. właścicielka szuka wyjścia jak najprostszego : oddać psa lub uśpić i mieć kłopot z głowy a nie tędy droga. mi tylko i wyłącznie o to chodzi- żeby ten dom dał psu szansę - czyli żeby ocenił go specjalista czy da się z nim coś zrobić czy nie. przecież nie karzę im kosztem dziecka zatrzymywać psa bez pracy nad nim . nie znamy sytuacji w jakiej dziecko ugryzł- myślę że mógł chwycić i dziecko zahaczyło się o kła --tego na odległość nie ma tez jak ocenić. gdyby to był atak to przy tak sporym psie na 1 szwie by się nie skończyło..
  11. [quote name='filodendron']Tak, tak - na jedno wychodzi. Właśnie w tym rzecz, że czytając takie wątki człowiek zaczyna się zastanawiać, czy ma gdzieś po ręką numer do hycla, bo jak zgarnie psa z klatki schodowej, to na pewno będą z tego kłopoty. A jak z tymi kłopotami pojawi się na dogomanii, to oprócz kłopotów będzie jeszcze zjeb**, bo wziął pod dach bezdomniaka, ale nie okazał się urodzoną Victorią jakąś tam/Caesarem Millanem/...... (proszę wpisać ulubionego szkoleniowca/rehabilitanta/behawiorystę/zoopsychologa/kosmonautę). Ile razy pies musi ugryźć i jak dotkliwie, żeby można go było uznać za agresywnego? Ma komuś rozerwać gardło? Wtedy będzie OK?[/QUOTE] ale czy psu nawet agresywnemu nie należy się szansa? od razu igła? czy określił go specjalista jako ,,agresywnego,,? gdyby ufać każdemu kto określił psa jako agresywnego to należałoby uśpić połowę psów ze schronisk bo z taką łatką trafiają min. bo nieudanych adopcjach. w większości wypadków tak nie jest albo agresja ma podłoże i jest do ,,ogarnięcia,, jeśli ktoś bierze psa jest za niego odpowiedzialny- za jego wychowanie też i za szkody przez niego wyrządzone. jeśli ktoś bierze zwierzę z ulicy staje się za nie odpowiedzialne / tak jest zgodnie z prawem, powiedzieli mi to w klinice jak przywiozłam kota po wypadku, że mu pomogłam to stałam się właścicielem- no i stałam się właścicielem, wyłozyłam ponad 400 zł na leczenie i zrobiłabym to znowu mimo wydanej kasy i odpowiedzialności- kot ma nowy dom, przeżył a ja dziękuję Bogu każdego dnia że wtedy tak przejeżdżałam/ może jestem głupia ale nie rozumiem jak można wychować pod własnym dachem psa, który rzuca się na właścicieli. coś musiało być zrobione nie tak--karanie, bicie..pies sam z siebie nie jest agresywny; owszem może być nieusłuchany, niszczyć, siurać w domu etc. czy nawet warknąć przy misce ale rzucać się bez powodu ---bez niczego takie zachowanie się nie bierze...
  12. [quote name='filodendron']Nie no, super. Kami81 już wszystko wie - następnym razem zamiast zgarnąć podrzuconego na klatkę schodową psa, po prostu zatrzaśnie drzwi i zadzwoni po hycla. To rzeczywiście znacznie prostsze rozwiązanie... Trochę Wam temat zmeandrował :D[/QUOTE] te wypowiedzi odnośnie kasy i szkolenia tyczyły się przypadku przetoczonego przez Balbinke a nie tematu Kami. a poza tym przygarnęła szczeniaka , którego można wychować a ma w tej chwili 3 letniego psa,,, agresywnego ,, do nich wszystkich, którego żaden dom nie przyjmie z łatką agresora i jeśli mu szansy nie da i nie pomoże trafi do schronu albo pod igłe. w takim przypadku to chyba na jedno wychodzi czy wezwałaby wtedy hycla czy teraz pozbędzie się psa?...no może z tą różnicą, że jakby go wtedy nie przygarnęła to 10 mies. szczeniak miałby większą szansę na dom niż 3 letni ,,agresor,,..
  13. dlatego moim zdaniem jeśli sprawa potoczy się jako ,,dziecko namawiane do znęcania nad kotem- a pewnie ktoś go z boku instruował,, to są większe szanse na karę, bo namawianie dzieci i uczetsnictwo w takiej patologi jest karalne. powinni im zabrać i dzieciaka i kota zanim go na mordercę wychowają bo potem my za resocjalizację gówniarza płacić bedziemy..
  14. oby bo co sił będę kibicować. dobrze byłoby żebyśmy wykazali duże zainteresowanie tą sprawą- im więcej szumu i głosów tym większa szansa ,że sprawca się nie wywinie.m oże sporządzimy na dogo petycję ,że żądamy ukarania sprawcy ?
  15. [quote name='ruda megi']30 lat chodzę do kościoła, w młodości należałam do duszpasterstwa i w życiu nie słyszałam księdza który by wygłaszał takie brednie. Owszem czasem po kolędzie chodzą księża, którzy boją się trochę i pytają czy można pieska przytrzymać lub zamknąć bo go jakiś pogryzł, a jeden to mojemu choremu ON życzył dużo zdrowia i cieszył się , że mądry pies i tak kocha moje dzieci.Zdarzają się księża , którzy krytykują postępowanie osób wyskrobujących dzieci a na to miejsce bioracych sobie np. małej rasy pieska ( bo faktycznie ktoś taki może mieć nierówno pod sufitem ) albo krytykują przesadę w miłości do psów. Ale coś takiego, ze ksiądz nawołuje do zabijania psów to słyszę pierwszy raz. Czy aby na pewno ksiądz tak powiedział? Może wierni przespali pół kazania ( bo przynudzał ) i coś przekręcili? Bo wierzyć mi się nie chce...[/QUOTE] nie bądź śmieszna- po co miałabym pisać coś co nie miało miejsca?a wg kościoła to, że np. zwierzęta mają służyć ludziom i są dla nich to powszechna opinia. a skoro księża są tacy święci to skąd te ich romanse, nieślubne dzieci , molestowania?? ksiądz to tylko człowiek- jak każdy więc wyjmij głowę ze swojego świata religijnej ułudy i zaściankowej wiary w ciemno bo skoro mi nie wierzysz a wierzysz księdzu jak to jest - w końcu jest takim samym, zwykłym człowiekiem jak ja czy Ty!
  16. sprawa jest ciężka bo pies poruszał się bez smyczy. sprawdźcie jak prawo zapatruje się na to w tym , konkretnym rejonie. opócz tego jeśli proces to z powództwa cywilnego za poruszanie się po drodze niedozwolonej, przekroczenie prędkości plus straty moralne. ja powołałabym się na szok dzieci spowodowany widokiem / do tego celu warto mieć zaświadczenia z wizyt u psychologa/ podejrzewam , że idąc w tym kierunku - poszkodowanie psychiczne dzieci łatwiej będzie wygrać. a psiaka szkoda:( sprawy nie powinniście przegrac w najgorszym przypadku będzie współwina i koszta na pół / koszta sądowe/ warto zawalczyć..
  17. miałam bardzo podobną sytuację. rany wyglądały podobnie. poduszki były otarte, krwawiły, opuchnięte. pytanie podstawowe czy podcinasz psu włosy na łapach? u mnie problem był taki jak fryzjerka ostrzygła psu łapy. teraz już zostawiam włoski między palcami i na poduszkach i jest ok. na lizanie niestety tylko kołnierz albo skarpetka przewiewna, bawełniana i pilnowanie żeby nie zdjął. moja dostawała antybiotyk żeby ni wdał się jej stan zapalny i smarowałam rivanolem. jeśli u Ciebie łapy nie były wycinane ranki są a/ albo od spacerów- mrozu, śniegu i soli- przed każdym spacerem smaruj łapy wazeliną albo pomyśl o psich bucikach. no i po spacerze każdym umył letnią wodą łapy / spłucz sól / i osusz. i czy zmieniłaś może karmę?- psy czasem na tle alergicznym liżą łapy.
  18. [quote name='Mani2000']nie przejrzałam różne psy w encyklopedi i brałam małe i nie zbyt owłosione[/QUOTE] te niezbyt owłosione znaczy się z krótką sierścią często linieją najbardziej a ostre, krótkie wbite ,,włoski,, ciężko się usuwa
  19. [quote name='Mani2000']może boston terier mops lancashire heeler welsh corgie pembroke shar pei walijski springer spaniel baset hound beagle jamnik basenji pinczerek jack russel terier rat terier jest więcej ale póki co chyba starczy[/QUOTE] nie wyobrażam sobie żeby, którakolwiek z tych ras no może oprócz mopsa nie wymagała ruchu.. wszystkie teriery to wulkany energii a brak ruchu = prawdopodobieństwo dewastacji. beagle i spaniele potrzebują pracy, spacerów, zajęcia. rasy te też całkiem sporo linieją np. z beagla spadają tony sierści / znam to z autopsji/ . To nie są psy, które zostaną same w domu na 10 h... nie spełniają żadnych kryteriów do tych założonych przez szukającą psa....hmmm zresztą żaden pies chyba nie spełnia. popieram za to Martens ,że wszelakie ,,miniatury,, 10 h bez sikania nie wytrzymają- to czysta fizjologia czyli mniejsze pęcherze... a jeśli zaczną posikiwać w domu co ze względu na małą ilość moczu nie rzuci się od razu w oczy to będą już sikały i ciężko będzie oduczyć. mam psy ras małych od 18 lat więc pisze to z własnego doświadczenia. kuweta to też żadne rozwiązanie bo trafialność do kuwety jest hmm średnia zresztą pies to pies i jeśli nie jest chory itd. powinien wychodzić na dwór. a co do szczekania to większość małych psów jest jazgotliwa i tak naprawdę cieżko przewidzieć czy nasz pies będzie szczekał i wył czy nie.. moim zdaniem za wcześnie u Was na psa. i nie piszę tego złośliwie. ja mojego 1 psa / takiego u mnie w moim własnym M/ sprawiłam sobie w wieku 22 lat. skończyły się imprezy, zabawa, wyjazdy, moje życie się zmieniło o 180 stopni...jeśli planujecie rodzinę też warto poczekać- dziecko to sporo poświęconego czasu. przy podrośniętych dzieciach w wieku szkolnym , jeśli w domu jest kilku domowników łatwiej zająć się psem i zapewnić mu towarzystwo.
  20. i dodam jeszcze jedną rzecz ; nie chciałam tego pisać ale słowa same cisną się na usta. można popełnić wiele wychowawczych błędów ; psy niszczą w domu, ciągną na spacerze, brudzą w domu itd. ale żeby dopuścić do sytuacji kiedy człowiek boi się psa, którego ma defakto od szczeniaka a jego zachowanie - ,,agresja,, nie są spowodowane chorobą to dla mnie niewyobrażalne...
  21. jeśli ma się chore dziecko, wymagające opieki i nie ma pieniędzy na podstawowe rzeczy nie bierze się psa, który wymaga właściwego żywienia, szczepień a koszta leczenia w przypadku choroby to ogromne nakłady. jeśli lekarz zalecił dla dziecka autystycznego psa bez sprawdzenia jego reakcji na zwierzę, szczekanie itp.to też paranoja. a reakcję dziecka na psa można było sprawdzić zapraszając do domu znajomych czy sąsiadów z psem i to powinna być pierwsza rzecz jaką się robi w takim przypadku. to nie jest rozważanie typu czy pies czy dziecko ważniejsze, ale jeśli się bierze psa powinno się być taka samo odpowiedzialnym jak w momencie sprowadzenia na świat dziecka. i jeśli ktoś bierze do domu psa to na dobre i na złe. ludzie nie przewidują, że pies to nie zabawka ale wyrzeczenia, opieka, koszta przez wiele lat. i niestety zanim weźmie się psa należy przewidzieć wszystko: co będzie jeśli zmieni się sytuacja materialna, co będzie jeśli zachoruję- czy mogę liczyć na pomoc rodziny, co będzie jak się będę musiał przeprowadzić, urodzi się dziecko, będę chciała czy chciał jechać na wakacje, zacznę studia, zmienię pracę itd. ja nie wierzę w sytuacje bez wyjścia jeśli pies to przemyslana decyzja. sama mam psa z neurologicznymi problemami, psa który wymaga wiele poświęceń, psa dla którego zmieniłam pracę na taką w większości wykonywaną w domu żeby z nim być, psa dla którego rezygnuję z wyjść, wakacji, sylwestra i podejrzewam że gdyby sunia trafiła do innego domu to na 90 procent zostałaby uśpiona, wyrzucona, oddana. nauczyłam się z tym wszystkim żyć bo ją kocham . jeśli ktoś nie jest w stanie poświecić się bezgranicznie- nie powinien mieć psa. pies to jak dziecko, członek rodziny. czy oddalibyście 1 dziecko gdyby biło, kopało czy krzywdziło drugie? bo ja nie podobnie jak nie oddałabym psa. jeśli ktoś dopuścił do sytuacji że boi się o życie i zdrowie dziecka a spowodowane jest to niczym innym jak złym wychowaniem i błędami wychowawczymi powinien ponieść tego konsekwencje i chociaż próbować ratować psa. takie jest moje zdanie. jeśli jest rodzina to nie ważne czy babcia, ojciec czy dziecko czy pies każdy jest tak samo ważny bo rodzina to jedność- ale takie odczucie mają chyba tylko prawdziwi miłośnicy psów.
  22. jestem wstrząśnięta:( a kot nie ucieka bo już nie ma sił:( penie połamany:( tak się nie zachowuje zdrowie zwierzę: zdrowe zwierzę się wyrywa i broni. on był ogłuszony i u kresu:( niech policja odnajdzie tych ludzi jeśli nie ze względu na kota / bo co to kot zgodnie z prawem/ to ze względu na dziecko bo to jacyś zboczeńcy skoro coś takiego karzą dziecku robić i to filmują. to chorzy ludzie. to dziecko i kot są w rękach ,,psychopatów,, i zwyrodnialców
  23. [quote name='Martens']Spasiony jamnik czy tłusty brzydki kundel dobrze się nada na smalec - wpadnij na PWP i poczytaj... Podobnie jak już pisałam z psami - worami treningowymi dla psów do walk. Do takich celów kradną raczej nierasowe psy, mniej urodziwe, bo i mniejsze ryzyko, ze ktoś będzie szukał i szumu narobi, niż za psa, który 2 000 kosztował. Po psy na smalec czy do treningów często jeżdżą do innych miast, bo gdyby na miejscu ginęło za dużo, ktoś mógłby się zorientować... Łapią też bezdomne, "adoptują" ze schronisk (czy też z nich kradną...) :roll: Fakt, najczęściej giną małe rasowe pieski, ale ŻADEN pies nie jest pod sklepem bezpieczny.[/QUOTE] dodam do tej wypowiedzi jeszcze to ,że był już przykład na dogo, że spod sklepu zabrali ,,zwykłą, czarną kundelkę,,:( rasowość, nierasowość niczego nie gwarantuje. a czasem ktoś sobie pomyśli ,,taki biedny, zaniedbany, wezmę do siebie będzie miał lepiej,,- każdy ale to każdy pies jest tak samo zagrożony jeśli zostaje sam pod sklepem. czasem ktoś może z litości zabrać i takie przypadki były..
  24. Pies Pustyni nie możesz wydawać osądu na podstawie postu w internecie ,że pies jest agresywny i śmiertelnie niebezpieczny i być może pośrednio skazywać go na wyrok. nie wiesz do końca jak to szarpanie wyglądało bo jeśli byłoby to takie jak Ty opisujesz to właścicielka nie miała by kawałka mięsa, miała ze 100 szwów i nie pisała posta o agresji bo psa by w domu prawdopodobnie już nie miała. Jeśli jesteś szkoleniowcem / bo na taką osobę sądząc po wypowiedziach Twoich na dogo ,,pozujesz,,- być może więc jesteś/ wiedziałbyś , że tylko zaobserwowanie psa w jego naturalnym środowisku czyli w tym przypadku w domu, przy rodzinie daje możliwość określenia przyczyn i podłoża agresji oraz czy faktycznie ona występuje. Pies przede wszystkim powinien być zbadany przez weterynarza czy jego agresja nie ma podłoża w schorzeniach czy chorobach / czasem nawet ból uszu może powodować agresywne zachowania , nie wspominając o nowotworze mózgu czy zaburzeniach neurologicznych/. Pies był wzięty do swojego obecnego domu jako jeszcze szczenie 10 miesięczne więc na etapie, na którym można wiele rzeczy z psem osiągnąć. jeśli wykluczyć choroby i ,, agresja,, / piszę celowo w cudzysłowiu bo nie widzimy tego na żywo i nie ma jak określić tego typu zachowania/ spowodowana jest błędami wychowawczymi to obowiązkiem właściciela jest skorzystanie z pomocy szkoleniowca, określenie przyczyn i podłoża negatywnych zachowań i poszukanie psu nowego domu. być może pobyt w ośrodku szkoleniowym np. w Bogatyni, u Jamora mógłby pomóc a właściciel powinien z takich możliwości skorzystać. jeśli bierzemy do domu psa to na dobre i na złe i naszym obowiązkiem jest wychowanie go tak aby nie zagrażał nam i innym. jeśli z powodu naszych błędów czy zaniedbań wynikają takie sytuacje to nie mamy prawa wydawać na psa wyroku ale próbować go ratować. spotkałam się z wieloma psami z łatką ,,agresora,,. teraz są w domach, z dziećmi i żyją normalnie. tylko wymagało to pracy. jeśli właścicielka / właściciele popełnili błąd to muszą go naprawić. Pies Pustyni nie propaguj eutanazji i nie pisz bzdur bo jeśli znasz się na psach to powinieneś wiedzieć ,że na odległość się takich ,,diagnoz,, nie wystawia. to nie jest twój pies więc łatwo Ci napisać, żeby go uśpić- bierzesz więc odpowiedzialność za jego życie? a może jedź tam, weź go na smycz i zaprowadź na skazanie? potrafisz?
  25. Greven obawiam się że z pilnikiem będzie tak samo bo ona nie daje sobie dotknąć łap. jak ją obcinam to cała jest na króciutko a na łapach wiszą kudły i wygląda jak w bucikach:( zresztą cążki mimo wszystko szybko działają a z pilnikiem musiałabym się pobawić a na to mi ona nie pozwoli:( Collie próbowałam odczulać i nic:( nie daje sobie dotykać łap nawet dłonią. etap jaki mi się udało to kilka sekund je potrzymać w dłoni i pogłaskać a poświęciłam na to prawie 2 miesiące codziennego odczulania. ktoś jej musiał zrobić kiedyś krzywdę w te łapy i dlatego pamięta. sama nie wiem co się mogło stać ale od kiedy ją mam miała amok na wszelkiego rodzaju działania przy niej. udało mi się : w miarę przyzwyczaić ją do czesania / oprócz punktów newralgicznych: łapy i brzuch i pachy - które zawsze są sfilcowane:(/, do suszarki i kąpieli. nawet włosy przy oczach wycinam. ale łapy jak były tak są nietykalne:(
×
×
  • Create New...