marta23t
Members-
Posts
2204 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by marta23t
-
ja rozumiem że sprawa jest ciężka ale jak dla mnie leki sprawdzają się tylko w sytuacjach stresowych na chwilę typu np. żeby przetrwać dzień sylwestrowy. na dłuższą metę to nie zadziała:( u ludzi oprócz leków się psychoterapię a i tak wiele osób sięga po nie ponownie po jakimś czasie od odstawienia:( myślę że jedynie cierpliwość i czas są w stanie pomóc. 3 miesiące może być za krótko. kupiłam fajną książkę ,,Mój pies się nie boi,, i jestem w trakcie czytania bo mam też problem tego typu. przewertuję ją wieczorem pod kątem Twojego problemu. mimo że psiak powrót do domu traktuje jak nagrodę skróciłabym spacery do minimum na jakiś tydzień a potem stopniowo zwiększała ale o minuty. spróbujdzie też przyzwyczajać psinkę do gwaru i ruchu jak siedzi w aucie. w ciepłym samochodzie gdzie czuje się bezpiecznie osłuchiwanie z ruchem ulicznym przyzwyczai ją ,,słuchowo,, czy macie może na podwórku jakąś ławkę np i czy sunia jest duża? jeśli jest na tyle mała żeby ją wziąść na kolana można po każdym siku zabrać ją na kolanka i usiąść ze smakołykami na jakiejś ławeczce żeby nie było sytuacji że idziecie i suka wpada w panikę i chce do domu. poprostu chwilkę siedzicie, ona przyzwyczaja się do odgłosów. spróbuj też chociaż to ciężko zimą otworzyć okno i zobaczyć jak reaguje na gwar uliczny w zaciszu domu. jeśli oswoi się z dźwiękiem w miejscach, które są dla niej oazą bezpieczeństwa łatwiej będzie pracować na dworze. i mimo wszystko wydaje mi się że powinnaś nadal lekceważyć zachowanie psinki a w nagrodę jak się uspokoi zamiast iść do domu dać smakołyk poczekać chwilę i dopiero iść żeby nie wpoił się jej łańcucha zachowań: pies robi siku- ma napad lęku- odwracacie uwagę- wyciszenie i powrót., bo wtedy może się okazać że uspakaja się ale na chwilę tylko żeby wrócić do domu
-
a może na początek spróbować oswajać ją ze spacerami w cichych i spokojnych miejscach i codziennie zwiększać natężenie? na początek skrócić spacery żeby nie osiągać takiego stanu emocji od razu po wyjściu z domu. leki niestety nic nie pomogą tym bardziej że pies w domu jest spokojny. mam podobny problem - u mnie to nie lęk ale emocje; dyszenie, ciągnięcie bez celu, zero reakcji z otoczeniem. u mnie póki co to mozolne i powolne oswajanie z wychodzeniem. wpierw za drzwi i smaczki / póki co jestem na tytm etapie/ potem stopniowo bedziemy wyciszać aż nie osiągniemy takiego stanu na spacerach. możesz ją na początku nauczyć wychodzić w spokojne miejsce. a potem np. zabierać na parking stacji benzynowej, otworzyć okna auta dać powęszyć i dać smaczka, kolejnym razem wypuścić z auta na smyczy na bocznym parkingu stacji i dawać smaczki. ze spokojem raz po razie zwiększać natężenie bodźców. spróbowałabym też pracy z innym psem : zabrać ze sobą jakiegoś opanowanego, spokojnego i nie bojącego się psa. wbrew pozorom psy często naśladują swoich braci mniejszych i może akurat taka automatyczna reakcja pójdzie łatwiej?
-
[quote name='Paula95']Byłoby cudownie. Tula strasznie tęskni za człowiekiem...Już piszę do pani ze schronu, jak sunia zachowuje się w stosunku do innych suczek, bo ja jeszcze suni nie widziałam w schronie, będę tam dopiero jutro lub w sobotę...[/QUOTE] no to czekam na wieści ja urabiam małża. mam znajomą która chciała shih tzu zadzwonię i podpytam bo taki mały kudłacz to w sumie jak shih hehhehe
-
zadzwoniłam pies z ogłoszenia już w domku znalazł się:)
-
nie po ptakoch bo właściciel ma prawo do swojego psa przez 3 lata
-
Likwidacja schroniska w Swarzedzu - ratujmy psiaki !!!
marta23t replied to What May NN's topic in Już w nowym domu
[quote name='Rudzia']Dzięki, niestety nie da rady trzeba w godzinach urzędowania[/QUOTE] Czyli godz urzędowania są w weekend? -
Likwidacja schroniska w Swarzedzu - ratujmy psiaki !!!
marta23t replied to What May NN's topic in Już w nowym domu
[quote name='Rudzia']może się uda w tym tygodniu. Ale szukamy jeszcze chętnych.[/QUOTE] mogę iść z Wami, fajnie jeśli nie byłby to weekend bo szkoła... -
a ja wciąż oglądam odcinki z bieżącej serii i przyznam szczerze, że jeszcze nie mam opinii i nie wiem co myśleć na ten temat. dwie metody obudziły moją dużą wątpliwość / nie są do zaakceptowania/: podduszanie buldoga, który wyglądał jakby powstał po omdleniu i obraża elektryczna dla psa gryzącego opony w ruchu. wiele metod o dziwo przynajmniej na filmie daje efekty i to efekty widoczne. z ciekawości kupiłam książkę, którą mam zamiar przeczytać. chętnie poczytam Wasze opinie i może za jakiś czas też się ukierunkuję, ale fakt że facet ma w sobie jakąś energię i we mnie wzbudza zaufanie...czy uzasadnione zobaczymy za jakiś czas..
-
Kochani mam pytanie czy wg Was metoda polegająca na kompletnym odcięciu psa od sytuacji, która powoduje u niego silny stres, objawy nadpobudliwości jest metodą? Behawiorysta zalecił mi dla psa, którego silnie pobudzają spacery / doprowadzają wręcz do ataków padaczkowych kompletne wyeliminowanie spacerów na okres 2-3 miesięcy. po 2 tygodniach niewychodzenia zastanawiam się czy jest to dobry kierunek terapii. bo wydaje mi się, że jeśli zwierzę wykonuje daną czynność np. 50 razy dziennie i mu powszednieje to staje się dla niego mniej pobudzająca i ekscytująca bo pies się jej spodziewa, nie budzi takiej euforii. obawiam się że po takich 2 miesiącach nie wychodzenia będzie już kompletny amok a przecież nie mogę do końca życia trzymać psa bez spaceru no i kiedyś będę musiała wyjść. wiem że metoda ta przy sytuacjach powodujących np. silny lęk i takich, które możemy uniknąć i nie musimy do nich doprowadzać może być skuteczna ale nie jestem pewna czy powinnam ją stosowac przy sprawach, które dla psa powinny być normą. no i w końcu nie wiem też jak wyciszyć psa przed spacerem, żeby nie był aż tak bardzo pobudzony / i nie dostawał ataków/. może to głupio zabrzmi ale zaczynam bać się z nim wychodzić:( dodam jeszcze , że mam od pewnego czasu straszny problem skupiania na sobie uwagi: pies na spacerze zachowuje się jakby miał swoją misję do spełnienia i nawet na smaczki nie reaguje albo bardzo słabo. i jest coraz gorzej- wraz z problemami zdrowotnymi pogłębiają się wychowawcze. dodam że sunia ma 6 lat, wzięta była w wieku prawie 5 miesięcy, socjalizacja była prawidłowa / miała styczność z obcymi, z psami, jeździła autem, autobusem pociągiem/ a teraz tak jakby cały jej okres wcześniejszych lat poszedł w niepamięć i zachowuje się jak dzikus...nie wiem czy to wynika ze zmian chorobowych czy coś robię nie tak. zatraca tez instynkt samozachowawczy: np. podnosi łapki do góry żeby ją zabrać na ręce a jak po nią sięgnę i nie zdążę złapać przewraca się z całym impetem na bok albo plecy. w wakacje w swoim napadzie amoku na długiej 10 m lince tak ruszyła do przodu że o linkę wyrwała sobie bark... pomału zaczynam wariować bo nie wiem jak mam z nią żyć żeby ją uchronić przed destrukcyjnymi zachowaniami:shake: interesują mnie głównie znane przez Was metody na ograniczenie ekscytacji danymi bodźcami czy sytuacjami. z góry dziękuję
-
[quote name='Delph']Czy ktoś podawał środki psychotropowe psu i dało to jakieś efekty? Behawiorystka-weterynarz przepisała Anafranil mojej tymczasowiczce, daję go od kilku dni, ale nie jestem przekonana, czy to dobry pomysł. Sunia chodzi naćpana, lęki jakby się pogłębiły (wiem, że jest jeszcze za wcześnie na efekty, ale nie podoba mi się to za bardzo). Poza tym to starszy pies, nie chcę jej wyrządzić krzywdy i jeżeli szanse na poprawę są marne, to wolałabym to odstawić :shake: (pod kontrolą weterynarza oczywiście). Bardzo proszę o wypowiedzi osób, które miały do czynienia z podawaniem takich leków, np. na co powinnam zwrócić uwagę?[/QUOTE] nie podawałam wprawdzie psu leków ale też mi 3 wetów proponowało- wprawdzie pies nie jest lękliwy ale bardzo nadpobudliwy- przy czym dyszy i reaguje nerwowo nawet na takie sprawy ,,przyziemne,, jak spacer:( problem się pogłębia bo wynika z problemów neurologicznych. na leki się nie zdecydowałam, omówiłam temat z behawiorystką - tez powiedziała że to bezsensu mimo że moja suka miała dostawać leki ziołowe. leki tematu nie załatwią. pies będzie naćpany i tyle. po odstawienu leków problem powróci a z psem ,, pseudo wyciszonym,, lekami nie da się pracować:/ zreszta ile można obciążać wątrobę...dla mnie to zły pomysł. bardzo zły... raczej stopniowe przyzwyczajanie psa do ,,stresujących,, sytuacji, zapewnienie mu spokojnego kąta i stopniowe wprowadzanie w świat. nie wiem też na czym polega problem bo od tego zależeć będzie postępowanie.
-
to ten sam pies jak na moje oko ten sam kształt oczu i nosa i pigmentacja noska. a włos rośnie u tych psów b. szybko. czy ktoś dzwonił? bo nie chcę ludzi molestować kolejnym telefonem. a poza tym miasto się zgadza...
-
kara za takie bestialstwo śmieszna. dopóki polskie prawo nie ustanowi kar, których ludzie zaczną się obawiać będzie tak jak będzie i co rusz będziemy czytać takie artykuły . co to są 2 lata? co to jest grzywna? to jest zapłata za śmierć i cierpienie?
-
cudownie czyta się takie wieści. aż oko cieszą zdjęcia. wspaniale!!
-
Szczeniak, suczka w typie collie zostaje u nas :)
marta23t replied to donacja's topic in Już w nowym domu
ale ona mi się podoba:( moje marzenie taka collinka:( zakochałam się -
SCHRONISKO W POZNANIU. POTRZEBNA PPOMOC-wolontariusze!!!
marta23t replied to ***kas's topic in Już w nowym domu
nie byłam dawno w schronie z przyczyn zdrowotnych / długa historia:(/ ale podejrzewam że jeszcze jest tylko nie wiem który jest to psiak bo były dwa bardzo podobne: jedna sunia zaatakowana przez inne psy i jeden dzikusek do domu do kompletnej resocjalizacji. postaram się w tyg podjechać do schronu i sprawdzić. a tamten pudelek kopia Czesia:( a Czesinek ma się dobrze -trafił do raju a nie domu. jakby każdy psiak trafiał do takiego domu jak tamten umarłabym ze szczęścia. mam pytanie czy ktoś jeździ teraz do pń schronu, zajmuje się ogłaszaniem psów? pomalusiu staję na nogi i chciałabym jak najszybciej zacząć działać ale nie mam pojęcia co się w schronie dzieje:( -
SCHRONISKO W POZNANIU. POTRZEBNA PPOMOC-wolontariusze!!!
marta23t replied to ***kas's topic in Już w nowym domu
Energy kiedy on był wstawiany?> to nie jest Czesio co pojechał do Gdyni? klon jakiś:/ -
dziekuję Wam za pomoc. jesteście wspaniali. właśnie odszukałam wątek. niestety z przyczyn zdrowotnych nie mogłam się tym zająć ani nawet odwiedzić dogo. dobrze czyta się takie wieści. mam nadzieję że niebawem znów będę mogła pomagać psiakom. dziękuję Wam za całęgo serca
-
Kochani pilnie potrzebuję pomocy jakiejś dobrej duszyczki z Poznania/ okolic. doszły mnie słuchy że na Darłowskiej w Smochowicach od 4 dni błąka się psiak. jest czarny, mały do kolan. ktoś prawdopodobnie go wywalił; psiak wchodzi na ulicę, jest obawa że ulegnie wypadkowi:( psiak trzyma się okolic Chaty polskiej. ponieważ nie mam dostępu do auta i za 2 dni mam wesele więc z czasem marnie nie mam jak podjechać:( szukam kogoś kto podjedzie ocenić sytuację; co to za piesek czy suka czy samiec i szukam pilnie dt. nie wiem czy wzywać schron czy nie:(? doradźcie coś proszę
-
ja od wczoraj mam 1 obraz leżący pies cały obdarty ze skóry i żywy. i te jego oczy jak patrzy z podniesioną głową. całą noc mi się śniło. ten film mnie tak przybił że żałuję że go obejrzałam. niepotrzebnie był tu umieszczony:(
-
ja wymiotowałam po tym filmie więc dla ludzi o mocnych nerwach i żołądkach zdecydowanie:(
-
nie wiem czemu mi pokazały się filmy o psach w chinach prawie zemdlałam. nie mogę dojść do siebie
-
poczytałam, serce pęka. będę szukać:(