Jump to content
Dogomania

behemotka

Members
  • Posts

    578
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by behemotka

  1. [quote name='ArxTe']Behemotko- bardzo mi przykro i ogromnie mi Ciebie żal ... z drugiej strony Mela tak się do nas przywiązała (czytaj: do męża) że taraz ja jestem rozdarta... szkoda ze to aż 700 km ...[/quote] Bez smutku proszę :cool3:. Najważniejsze są przecież psy, a Mela ma wspaniały dom na zawsze - więc :multi: :multi: :multi: Ja jakoś wyliżę się z ran :evil_lol: ;) i adoptuję innego, też potrzebującego domu futrzaka. Tylko proszę Melę dobrze karmić, bo musi głodna chodzić, skoro się wiecznie do obiadów/kolacji dobiera :diabloti: :lol: Mam nadzieję, że szybko zapomni o krzywdzie i przestanie bać się ludzi :thumbs: [SIZE=1]O zwrocie pieniędzy to już pisałam, że z mojej strony nie ma mowy ;)[/SIZE]
  2. [quote name='Korenia']Behemotko czy dostałaś moje PW?[/quote] Dostałam. Przepraszam, jakoś byłam pewna, że odpisałam :oops:. Już piszę.
  3. [quote name='Atkaaaa']No tak, przecież Ty masz cały zwierzyniec, nie pomyslałam xD:oops: Jest jeszcze taka sunia jak Basket- klon normalnie:evil_lol: Myslę, że jak poprzeglądasz wątki to NAPEWNO wpadnie Ci w oko jakaś slicznasta sunia( bo psa nie chcesz?) :diabloti: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/f28/przesliczna-ruda-3-miesieczna-sunia-miks-collie-onka-w-kocim-azylu-w-wa-125448/[/URL] i biedak Kamień: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/f28/sochaczew-kamien-niezwykly-archeolog-102672/index94.html[/URL] A żeby nie było totalnego offa to: Fotki Meli poprosimy!!!:loveu:[/quote] [SIZE=1]Płeć bez różnicy ;), ale na pewno dorosłego (10 godzin nieobecności w domu -> maluch odpada). Szukam teraz sobie, łażę po różnych wątkach, ale się nie spieszę. Chcę, żeby to była przemyślana decyzja, choć, kurczę, już mnie kilka zwierzy zaczarowało :shake: i nie wiem, czy znowu nie podejmę decyzji pod wpływem nagłej miłości :oops:. Na razie szukam i nie róbmy już OT w wątku Meli [/SIZE]:eviltong: Fotki wysłane? :diabloti:
  4. [quote name='alvaro']gdybym się bardzo postarałą przed kastracją mogę go zabrać na chwilę do siebie i pokazać mu klakiery w liczbie 5 osobników a czy jest to jego nadzieją na domek:loveu: Aha kastracjia umówionana poniedziałek[/quote] Gdyby dało radę... Tak prosto z mostu: dopiero się rozglądam. Mam psa (a także 4 koty + aktualnie 3 tymczasy :cool3:). Jestem zdecydowana na drugiego psa, tylko jeszcze nie wiem kiedy dokładnie - w sensie czy jak najszybciej, czy zaczekać kilka miesięcy - i które cudo adoptować :loveu:. Zakochałam się w Meli z tego wątku: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/f85/zostawili-pod-krzyzem-czekala-tydzien-zjawiskowa-zostala-w-dt-na-stale-121074/[/URL] i za dwa tygodnie miałam ją mieć u siebie, ale DT się zakochał i już nie odda :diabloti:, więc powoli dojrzewam do myśli o innym psiaku. I tak sobie szukam, a puchaty kawaler też mnie chwycił za serce :loveu: Na zdjęciach widać z grubsza wielkość psiaka, ale futro też robi swoje ;)... ile on mniej więcej waży?
  5. A taki o: [URL="http://upload.miau.pl/show.php?u=3/150251"][IMG]http://upload.miau.pl/3/150251m.jpg[/IMG][/URL] Ten czarny znaczy się ;) Z haszczakiem zabawa jest super, ze wszystkimi psami podobnej wielkości lub większymi też spoko. Z mniejszymi - nauczona doświadczeniem już go nie puszczam, bo młody nie kuma, że nie każdy lubi zapasy i że małego zwierza to można uszkodzić takim przetaczaniem :oops:
  6. [quote name='ElzaMilicz'][B] Lola [/B]waży 15 kg, to kruszynka. :evil_lol:[/quote] Kurczę, szkoda... :placz: Szukam drugiego psiaka do towarzystwa mojemu Kazanowi i myślałam o Loli (cudna jest :loveu:). Niestety, ten mój głupek nie potrafi się bawić ze znacznie od siebie mniejszymi psami :-(, próbuje je radośnie wytarzać w piasku/trawie/śniegu, więc duża różnica wagi odpada :shake: Z ogromnym żalem muszę zrezygnować :-(. Ale mam nadzieję, że Lola szybko znajdzie wspaniały dom :thumbs:
  7. Wspaniały psiak :loveu: Istnieje możliwość sprawdzenia jego reakcji na koty? :cool3:
  8. Poprosimy nowe foty :p Super, że to delikatne biedactwo już nie w schronie... Kobiet się niby o takie rzeczy nie pyta ;), ale ile ona waży?
  9. [quote name='Masza4'][URL]http://www.dogomania.pl/forum/f28/homer-z-poderznietym-gardlem-juz-u-murki-potrzebne-wsparcie-finansowe-123431/[/URL] Homer jest odrobineczkę podobny. Może na niego się skusisz? Bydlak poderżnął mu gardło i przywiązał do słupa :angryy:[/quote] Osz, co za #!*&%$^@ :chainsaw: :snipersm: :plzdie: Piękny jest, a będzie jeszcze piękniejszy... Masza4, wiem, wredna i samolubna jestem :oops:. Mnie się marzy duży :oops: :oops:, a Homerek do kolana jest... [SIZE=1]Wiem, że przyjaciela powinno się brać tylko dla jego charakteru. Egoizm ze mnie wychodzi, ale do tej pory wszystkie zwierze mam właśnie z przypadku i nagłego ataku miłości, teraz chciałabym zaplanować adopcję.[/SIZE] Atkaaaa, Basket też cudny. Do tego czarny, a ja kocham czarne (jakby nie było widać po zwierzyńcu: czarny pies, koty dwa czarne i dwa czarne z białym :evil_lol:). Ale sama piszesz, że niezbyt dobrze się dogaduje z innymi psami :shake:. A ja mam samca, w dodatku wrażliwego głupka, którego łatwo zastraszyć... Niestety, chyba nie najlepsze połączenie z dominantem :-(
  10. [quote name='Masza4']No i się porobiło ;) Niestety zawsze jest niebezpieczeństwo, że DT zakocha się w psie i nie zechce go oddać :evil_lol: Sama coś o tym wiem :roll: Behemotko, a może 'w zastępstwie' adoptujesz innego biedaka? :cool3:[/quote] Adoptuję adoptuję :cool3: Miłość do Meli dopadła mnie z nagła i bez ostrzeżenia, nie miałam nic do gadania :evil_lol:. Teraz może uda mi się nie oszaleć od razu na punkcie jednego zwierzaka, chciałabym spełnić marzenia o naprawdę sporym psiaku... ;) A na fotki Meli oczywiście też czekam, jako niedoszłemu domkowi chyba mi się należą? :diabloti:
  11. [quote name='Atkaaaa']...:-oyhh z jednej strony żal... nie będzie zjawiskowej panny w Gdyni... nie będzie wspólnych spacerków, może jakichś sportów...:-( ...ale z drugiej...:multi::multi: super! Mela ma pewny, kochający dom a to najważniejsze... ale.. czekamy bardzo czesto na relacje i fotki! Dużo fotek! Magda... do Ciebie nie wiem co napisac:niewiem::glaszcze::glaszcze:[/quote] Sama nie wiedziałam, co napisać, jak dostałam wiadomość ;) Rozdarło mnie wewnętrznie :lol:, bo tak chciałam Melę... Ale najważniejsze, że ma wspaniały dom! :loveu:
  12. [quote name='taks']Uwaga na uogólnienia;):lol: - to bywa ryzykowne i może osłabic armumentację.:eviltong: Cała masa owadzich gatunków jest bardzo "delikatna" i nawet minimalna zmiana warunków srodowiskowych oznacza dla nich zagłądę. A np niektóre gatunki gryzoni świetnie potrafią się przystosować do skrajnie nieprzyjaznych warunków... ( co jest "zywotniejsze" i bardziej odporne pszczoła miodna czy szczur?)[/quote] Masz rację. Poniosło mnie z rozbawienia :oops: :oops: Chodziło mi oczywiście tylko o twardzieli w świecie robali: muchy, komary, prusaki, karaluchy, moskity etc. Pszczoły miodne niet, za to szczury jak najbardziej mogłyby się do tej odpornej grupy zapisać, mimo że do robali nie należą :evil_lol:
  13. [quote name='Kori']przestaje wchodzić an ten wątek, bo mit u udowadniacie, że jestem równa robalom, [B]co jest całkowitą głupotą[/B]. Z całym szacunkiem do twojej wiedzy i umiłowania robali, robale nie myślą. Ludzie myślą. Przytaczanie moich kolejnych argumentów niczego nie zmienia, a tylko tracę czas.[/quote] :loveu: :p Dzięki. Właśnie się zastanawiałam, kiedy i kto wyjdzie z czymś takim. Udowadniam, że owady w sensie jakości istoty nie są gorsze od ludzi, podaję przesłanki do tezy - i zamiast kontrargumentów jest foch :shake: A dlaczego właściwie ma to być głupotą? Co w tym obraźliwego? Nawiasem mówiąc, nie jestem specjalną miłośniczką robali. Po prostu nie zaprzeczam dość oczywistemu z punktu widzenia nauki faktowi, że jako gatunki są lepiej przystosowane do przetrwania niż ssaki. [I] [SIZE=1]PS. Skoro już było o ludzkiej kulturze, to zaimek drugiej osoby piszemy dużą literą ;)[/SIZE][/I]
  14. [quote name='WŁADCZYNI'][B]To że istota (wszystko jedno jaka) nie myśli tak jak ja, ma innaczej zbudowany mózg etc nie czyni jej gorszą, tylko inną.[/B] Ja osobiście wolę spędzać czas ze zwierzetami, jest to dla mnie bardziej satysfakcjonujące niż przebywanie z ludźmi.[/quote] Władczyni: :loveu:
  15. [quote name='Bzikowa']gdzie napisałam, że na pewno tak jest? napisałam, że tak właśnie myślę, czytanie ze zrozumieniem... no i jak taks napisała... intuicja też ma swoje znaczenie...[/quote] Łorany... :cool1: Napisałaś dokładnie w ten sposób: [quote name='Bzikowa']A ja, mimo wszystko, uważam, że człowiek jest 'wyżej' niż zwierzęta. Nie potrafię tego napisać w paru zdaniach, musiałabym pomyśleć jak dobrać argumenty i słowa. Ale tak właśnie myślę.[/quote] , którą to wypowiedź zacytowałam :roll:. Swoim komentarzem przedstawiłam po prostu reprezentowany przez Ciebie w tamtym momencie styl myślenia: "Tak jest. Nie podaję argumentów, ale mówię, że tak jest". [quote name='Bzikowa']NIC nie zrozumiałaś z moich słów. Sam fakt dyskusji, rozważań o własnej egzystencji , o przyszłości świata jest czymś co odróżnia nas od zwierząt. Wszystkich. Przykładowy pies - żyje teraźniejszością. Nie zastanawia się co by zrobił gdyby 'cośtam', dla psa liczy się tylko jakość życia w chwili obecnej.[/quote] Jeśli odróżnia nas to od wszystkich zwierząt, to również od nas samych... A to nie ma za bardzo sensu ;) Powiedziałabym, że jednak coś tam sobie rozważają. Egzystencję być może też, tego nie wiem - i Ty też nie, chyba że jesteś psem. Choć faktycznie chyba raczej nie przyszłość świata... :lol: Pies myśli, planuje, dyskutuje z innymi. Rozmawia - naturalnie w swoim języku - także o pojęciach abstrakcyjnych (np. uczuciach), choć w mniejszym stopniu niż my. Ale to nadal jest różnica ilościowa, a nie jakościowa :eviltong: Co do życia wyłącznie chwilą obecną - jakoś pies po przejściach, w nowym domu super traktowany, jednak ma traumę. To chyba jednak nie żyje wyłącznie teraźniejszością, prawda? :eviltong: Wtedy w jednej chwili przystosowałby się do nowych warunków i nie pamiętał o wczorajszych. Pamiętajmy jeszcze o snach, które są po trosze rozważaniem, a po trosze wspominaniem :p [quote name='Bzikowa'] Możesz się na chwilę odczepić od tych robali? Takie argumenty są, wg mnie, nieco infantylne...[/quote] Ale jest infantylne tylko dlatego, że nie podajesz (bo nie masz?) kontrargumentów, czy jeszcze z jakiegoś innego powodu? :shake: Stwierdzam fakt: robale były, są i będą ponad ludźmi w łańcuchu pokarmowym, a także w kwestii umiejętności niszczenia i w poziomie przystosowania do przeżycia. Podałam argumenty. Skoro Twoim zdaniem są infantylne, podważ je. [quote name='Bzikowa']Nie porównuj poznawania świata przez psa (poprzez poznawanie nowych przedmiotów i sytuacji, węszenia itd) do poznawania świata przez ludzi.:roll: Oprócz sposobu w jakim te dwie rzeczy się różnią, różni się również ich cel. Kultura wysoka, dorobek, przekazywanie wiedzy o świecie kolejnym pokoleniom. Halo, nie czujecie różnicy?[/quote] DLACZEGO mam nie porównywać? :-o Ciekawość oznacza poznawanie dla samego poznawania, a to robią i ludzie, i całe stada innych zwierząt, więc cel ten sam... Sposób też nie bardzo się różni: poznają wzrokiem, dotykiem, smakiem, zapachem, węchem oraz intuicją, instynktem, szóstym zmysłem. Kultura wysoka to też nie wymysł ludzi. Śpiew do niej należy, prawda? A śpiewa tak sobie, bez konkretnego celu wiele ptaków, waleni, psowatych... Naczelne i walenie chętnie malują, niektóre rzeźbią. W każdej wspólnocie starsze, doświadczone zwierzęta przekazują wiedzę kolejnym pokoleniom. Także pod tym względem ludzie Ameryki nie odkryli :eviltong: [quote name='Bzikowa']Ratunku... Nie sądzę, żeby to było jakieś wybitne dokonanie psów. :razz: Zwierzęta uczą się poprzez bezpośrednie skutki ich zachowań oraz przez doświadczenie i kojarzenie danej sytuacji/przedmiotu z czymś przyjemnym bądź nieprzyjemnym. I nie świadczy to o jakimś super wysokim rozwoju umysłowym, nie wiem co miał pokazć ten argument. Jaka znowu klasyfikacja istot i obiektów? Pies został pogryziony przez ONka, jego obraz został w jego pamięci, stworzyło mu się w mózgu skojarzenie ON = strach, ból, agresja. I wsjo. Tak samo z miską. Zwykłe doświadczenie, wytworzone skojarzenie, połączenie w mózgu i tyle![/quote] Gdzie było, że to wybitne dokonanie? To był banalnie prosty przykład na to, że zwierzęta się uczą, wiedzą co to przyczyna i skutek, rozumują, kojarzą, korzystają z własnego doświadczenia. To świadczy o rozwoju umysłowym :cool3: [quote name='Bzikowa']wymyślasz coraz gorsze bzdury, nie uważasz, że argument powyżej jest absurdalny?[/quote] Zawsze próbujesz maskować niewiedzę pogardą? :shake: Brytyjczycy nie mają konstytucji pisanej, do niedawna nie mieli jej także Izraelczycy. A jeśli już chodzi o słowo pisane jako oznakę wyższości, to pozwolę sobie przypomnieć, że po kilku tysiącach lat rozwoju pisma ludzie porozumiewają się ze sobą gorzej niż psy :diabloti:. Mniej skutecznie rozpoznają swoje intencje, przekazują zamiary etc. [quote name='Bzikowa'][B]Czy nie możecie po prostu przyjąć do wiadomości, że zwierzę jest zwierzęciem?[/B] Nikt tu nie mówi, że zwierzęta są lepsze/gorsze od człowieka - to jest mało trafne określenie. Ale czy przyznanie, że jesteśmy bardziej rozwinięci umysłowo i kulturowo, mamy pewien pierwiastek, 'coś' co czyni nas tymi wyżej, oznacza, że nie kochamy zwierząt albo jakiś równie absurdalny wniosek? I dajcie spokój tym chrzanionym robalom! :roll:[/quote] Ależ oczywiście, że możemy :evil_lol: Zwierzę jest zwierzęciem. Pies jest zwierzęciem. Żółw jest zwierzęciem. Człowiek jest zwierzęciem. Rekin jest zwierzęciem. Sikorka jest zwierzęciem. Już lepiej? :diabloti: Nie rozdzielam poczucia wyższości od uczucia miłości. Można mieć się za "wyższego" i kochać psy, można też mieć się za równego im i ich nie kochać. Co prawda teoria o "wyższości" w znacznym stopniu usprawiedliwia przemoc wobec zwierząt i cierpienie im zadawane, ale tu już wkraczamy na ideologię, a ja staram się trzymać logiki ;) Pod pewnymi względami jesteśmy umysłowo rozwinięci lepiej od takiego delfina (np. myślenie abstrakcyjne), pod innymi gorzej (np. bezinteresowna pomoc innemu gatunkowi z narażeniem własnego życia). Jeśli chodzi o kulturę tak samo - tylko nasza kultura stworzyła Wenus z Milo (to lepiej od delfinów), ale też tylko nasza kultura stworzyła palenie na stosie (to gorzej od delfinów). Cały czas twierdzę, że człowiek jest w jednych kategoriach "wyższy" od pozostałych gatunków, a w innych od nich "niższy". "Pewien pierwiastek" i "coś" to żadne argumenty :lol:
  16. [quote name='Kori']niektórzy to są głusi na wszelkie argumenty.[/quote] To prawda :p [quote name='Kori']Bzikowa miała na myśli prowadzenie dyskusji. psy owszem porozumiewają się między sobą. Ale trudno, żeby rozmawiały tak jak my, przy użyciu słów. Mają swój sposób kontaktowania się, ale nie siadają na trawie w kółku i nie rozmawiają tak, jak my. :roll: Tylko ludzie mają tka dalekoposunięty abstrakcyjny sposób myślenia. Nie kwestionuję, ze pies nie myśli abstrakcyjnie - w pewnym stopniu na pewno to robi (patrz szkolenie klikerowe). To dla mnie niepodważalny argument, że jesteśmy wyżej.[/quote] Ponownie: Ludzie i psy umieją czytać język ciała, ludzie i psy potrafią myśleć abstrakcyjnie. Psy są lepsze w pierwszej umiejętności, ludzie w drugiej. W ogóle ludzie są raz "wyżej", a raz "niżej" od psów, zależnie od przyjętego kryterium. Tu nie widać żadnej "wyższości" generalnej, bo po obu stronach różnica jest ilościowa (stopień opanowania danej umiejętności) nie jakościowa (umiejętność, jakiej nie ma nikt inny). Naprawdę nie wiem, jak to prościej napisać :placz: [quote name='Kori'] Może i bomba nie zabije wszystkich (zwracam honor waszym robalom), ale tylko ludzie mogą wymyślić coś tak skomplikowanego. Pies nie wpadłby na taki pomysł, ani wasze robale - mają za słabo rozwinięty mózg (eee chyba, że go nie mają, nie wiem). Bomba atomowa to nie jest powód do dumy, ale świadczy o pewnym poziomie rozwoju cywilizacji.[/quote] A ludzie nie wpadliby na pomysł stworzenia cywilizacji, w której każdy jest organicznie, fizycznie przystosowany do odgrywania danej roli; w której bezwzględnie każdy członek społeczności taką rolę odgrywa. Robale tak ;) No i znów: ludzie są w stanie zabić wszystkie psy na świecie (bombą atomową, którą przy okazji zabiją i siebie) - i to wg Ciebie czyni ich "wyższymi", tak? Robale są w stanie zabić wszystkich ludzi na świecie (udusić samą masą, sobie nie robiąc żadnej krzywdy) - i to wg Ciebie czyni je "wyższymi", tak? :eviltong: [quote name='WildH'][B][U][URL="http://www.dogomania.pl/forum/f25/zabijanie-zwierzat-10-przykazan-123373/index17.html#post11261564"][COLOR=Black]Zabijanie zwierząt a 10 przykazań.[/COLOR][/URL][/U] - to tytuł tego wątku![/B] A my rozmawiamy o tym kto jest wyżej: ludzie czy zwierzęta. Ależ niedorzeczność... :lol:[/quote] IMHO - to bardzo na temat. Bo gdyby nie teoria o wyższości, bez porównania trudniej byłoby o argument, dlaczego "Nie zabijaj" ma się nie odnosić do innych gatunków niż nasz. Teraz sprawa jest prosta - przykazanie piesków nie dotyczy, bo człowiek jako istota wyższa ma nad nimi władzę etc., etc....
  17. [quote name='Atkaaaa']:) Na Stryjskiej są bardzo fajni weci:diabloti: Np. Dr. Debis. Krefft też jest chirurgiem. Osobiście odradzam "lecznice" na Kieleckiej, nigdy w zyciu nie dała bym tam psa.[/quote] Wiem :p U Debisa nawet raz byłam z moim kociastym. Bardzo sobie chwalę i prawdę mówiąc ze Stryjskiej zrezygnowałam wyłącznie dlatego, że nie chcę za każdym razem targać futer w transporterach przez ruchliwą ulicę ;), a bliżej siebie odkryłam również bardzo dobrą wetkę. O Kreffcie też same dobre rzeczy słyszałam :)
  18. [quote name='taks']to się nazywa dowód intuicyjny i jest brane pod uwage nawet w baardzo profesjonalnej dyskusji naukowej. No i cala sfera wiary to własnie takie przekonanie graniczące z pewnością bez "dowodów rzeczowych" . Domyslam się o co Ci chodzi z tym "uwielbieniem" i tez "uwielbiam " jak ktoś się upiera przy swoim " bo tak" ale nie zawsze brak dowodów a jedynie przekonanie jest bez wartości[/quote] Nie twierdzę, że to koniecznie musi być bez wartości. Jednak taki dowód intuicyjny może być co najwyżej WYJŚCIEM do profesjonalnej dyskusji, a nie dowodem rozstrzygającym :evil_lol: A przekonania (graniczące czy nie graniczące z pewnością) to właśnie, jak zauważasz, wiara. Zaś wiara nie ma praktycznie żadnego związku z nauką ;) [quote name='taks'] sam fakt dyskusji i to że zastanawiamy się nad takimi jak tu sprawami istotnie czyni nas "innymi" w swiecie zwierząt. Jest bardzo mało prawdopodobne aby tego typu dylematy miały mrówki, krokodyle czy nawet psy... Samoświadomośc, porządkowanie, klasyfikowanie i generalnie poznawanie swiata dla samej wiedzy o nim to jednak najprawdopodobniej wyłącznie ludzka cecha. Czy to oznacza wyższy poziom rozwoju umysłowego ? wydaje mi się że tak[/quote] Mrówki i karaluchy faktycznie nie są zbyt ciekawe świata. Ale psy? :crazyeye: Koty, niedźwiedzie, łosie, myszy [i tak dalej... i tak dalej... :eviltong:]. Jak najbardziej poznają świat dla samej wiedzy o nim, tylko i wyłącznie z ciekawości :p. Samoświadomość również posiadają. Porządkują też otoczenie. Skoro pies dwa razy napadnięty przez, dajmy na to, ONka, często staje się agresywny i/lub strachliwy wobec psów w tym typie, to o czym świadczy jego zachowanie, jeśli nie właśnie o zdolności do klasyfikacji obiektów i istot? :razz: Tak samo w obcym miejscu chętnie zajrzy do miski, która stoi na podłodze... Nie dlatego, że miska jest taka sama jak jego (bo zwykle nie jest), tylko ponieważ PRZYPORZĄDKOWAŁ miski do jedzenia :razz: [quote name='taks'] nie urzędnik "kontroluje" moje życie tylko prawo je kontroluje , urzednik tylko ode mnie egzekwuje jego przestrzeganie - inaczej:mad: :diabloti:[/quote] Są też sprawy, w których urzędnik decyduje :cool3:, np. prezydent miasta (też urzędnik przecież) decyduje o przyznawaniu lokali organizacjom pozarządowym, a strażnik miejski decyduje, czy upomnieć, czy wystawić mandat. [quote name='taks'] A prawo to ludzki pomysł organizacji społecznej - też coś nieznanego w swiecie przyrody w takim jak u nas zakresie[/quote] Prawo PISANE to nasz wymysł. Na chwilę załóżmy, że świadczy o wyższości. Zatem Polacy są istotami "wyższymi" od Anglików, zgadza się? Przecież my mamy pisaną konstytucją, a te prymitywne istoty wcale jej nie posiadają :diabloti: [quote name='taks'] I jeszcze co do kontroli to istotniejsze jest nie to co kontrolujemy ale co moglibyśmy kontrolować gdybyśmy mieli w tym jakiś interes. Gdyby człowiekowi faktycznie zależało na wytepieniu jakiegos konkretnego gatunku i zdecydowałby się zainwestowac w to odpowiednie srodki to śmiem twierdzić , że taki gatunek nie miałby najmniejszej szansy przeżycia.[/quote] Skąd w Tobie, podobnie jak w paru innych osobach tutaj, to zadufanie? :shake: Jeszcze raz: Goryle - tak, zabijemy (jesteśmy na jak najlepszej drodze). Pandy - tak, zabijemy (jw.). Kondory - tak, zabijemy (jw.). Słonie - tak, zabijemy (tu jeszcze trochę nam brakuje, ale bardzo się staramy). Komary - NIE, NIE zabijemy. Choćbyśmy zaangażowali w przedsięwzięcie "zabij komara" wszystkie środki dostępne na Ziemi i wszystkich ludzi. Powtarzam do znudzenia: nawet gdyby odpalić wszystkie atomówki i wodorówki, a także wyprodukować tyle środka owadobójczego, na ile znajdziemy surowców, i rozpylić to świństwo na całym globie, owszem, zniszczymy sporo gatunków - w tym rzecz jasna siebie - ale komarów, much, prusaków i w ogóle większości robaczków :eviltong: to specjalnie nie ruszy. Owszem, trochę się je przetrzebi, ale po dwóch pokoleniach będzie ok :evil_lol: Czyli nadal robale są na topie, "wyższe" od ludzi? :diabloti: :diabloti: :diabloti: :diabloti:
  19. [quote name='Bzikowa']A ja, mimo wszystko, uważam, że człowiek jest 'wyżej' niż zwierzęta. Nie potrafię tego napisać w paru zdaniach, musiałabym pomyśleć jak dobrać argumenty i słowa. Ale tak właśnie myślę.[/quote] Uwielbiam to podejście. "Nie do końca wiem dlaczego, ale tak NA PEWNO JEST" :lol: [quote name='Bzikowa'] Chociażby to, że w tej chwili dyskutujemy właśnie o tym czy i dlaczego zwierzęta są/nie są 'niżej' od ludzi - myślę, że czyni nas tymi 'wyżej'.[/quote] Błagam... :shake: Czyli jeśli zaczniemy dyskusję o tym, czy na Plutonie mieszkają małe szare ludziki, to znaczy, że na pewno mieszkają? :crazyeye: Sam fakt dyskusji to żaden dowód :eviltong: [quote name='Bzikowa']Poza tym - kontrolujemy życie zwierząt. Nie wszystkich się da, oczywiście ale weźmy psy, bo o nich głównie mowa. Kontrolujemy całe ich życie. Możemy świadomie je rozmnażać i powodować nimi. Czy nie czujecie już, że jednak jesteśmy 'górą' w tym układzie?[/quote] Tak, w pewnym stopniu kontrolujemy życie zwierząt. A miejscy urzędnicy w pewnym stopniu kontrolują życie Twoje i moje. Czujesz się istotą "niższą" od urzędnika? No i życia robali nie kontrolujemy, czyli wychodzi, że z nimi jesteśmy co najmniej na równi...
  20. [quote name='martitaa']Oby ta teoria o wyzszosci rasy ludzkiej nie byla przyczyna myslenia-kto silniejszy ten lepszy:([/quote] Właśnie często jest :angryy: :placz: Skoro człowiek jest "wyższy", "lepszy", to za skatowanie psa nie będziemy przecież tego wspaniałego i genialnego ludzia wsadzać do paki, prawda? :mad:. Z tego poczucia wyższości rodzi się po pierwsze sama chęć kopania/podpalania/wieszania i tym podobnych rozrywek, których nie wypróbujemy przecież na innych ludziach (wtedy byłoby to morderstwo, a mordercami nie jesteśmy, my tylko dobitnie "pokazujemy" psu, kto tu rządzi :angryy:), a po drugie brak kar za katowanie (umarzanie i odstępowanie od wymierzenia kary ze względu na "niską szkodliwość społeczną czynu" :-(). [quote name='martitaa']a przykro patrzec,bo akurat zwierzeta sa wierniejsze,wiecej potrafia na przestrzeni lat a z ludzkoscia...nie,juz nie moge na ten temat.Kazdy wie dokladnie,ze czlowiek staje sie nawet nie DRAPIEZNIKIEM,jak sam nazwal niektore gatunki,ktore w koncu zabijaja,zeby jesc(nie robiac tego najedzone)>a tu nagle czlowiek dla porownania-ISTOTA WYZSZA??????:crazyeye:niby tak-a jednak ma sie w co ubrac-a zabija dla futer,dla pieniedzy,z zadzy odwetu za jakies niepowodzenia,dla 10 zlotych nieraz tez....jest mi smutno.Mam nadzieje byc psem lub koniem w nastepnym wcieleniu.Oby.Albo jaszczurka chocby.Pozdrawiam ludzi,ktorzysa nadal ludzmi-pozdrawiam Was![/quote] Otóż to. Jeśli za kryterium "wyższości" przyjmiemy skuteczność w zabijaniu, to jesteśmy dużo poniżej moich ukochanych robali ;). A poza tym, prawdę mówiąc, sianie śmierci dookoła to dość żałosne kryterium :shake:
  21. [quote name='Mona']Ja mam podobny problem,choć w nieco innym typie.Chodzę z moją suczką collie na szkolenie,które odbywa się na szkolnym korytarzu.Oprócz nas jest tam zazwyczaj kilka innych psów + ludzie.Problem w tym że w tym miejscu nie chce reagować na zabawki,generalnie ma mnie w "nosie"polecenia wykonuje z "łaski"albo wcale.Przed wejściem do szkoły biega po boisku,skacze i jest zadowolona,jak tylko przekroczy progi szkoły wycisza się i nie ma wogóle ochoty na współprace....Macie jakieś pomysły jak ją zmotywować,żeby polecenia wykonywała z radością i była nastawiona na"współprace"?Bardzo łatwo się też rozprasza np w momeńcie jak inny pies zaszczeka albo otworzą się jakieś drzwi itp.Dodam że cały czas szkolimy sie na smakołykach ale to straszny niejadek i nie jest to dla niej wielka motywacja....[/quote] Może nie opieraj się na smaczkach, skoro to jej nie motywuje? U mojego widzę wyraźnie, że względnie najlepiej działa pochwała słowna. W drugiej kolejności dotyk (drapanie pod brodą, za uszami i po klatce piersiowej) - z tym, że Kazan musi widzieć zbliżającą się rękę, inaczej się peszy. Smakołyki traktuję jako pomoc dodatkową właśnie dlatego, że psiak nie jest łakomy i czasem je zjada, a czasem nie bierze z ręki lub zaraz po wzięciu upuszcza na ziemię. Zabawki odpadają całkowicie, bo są ignorowane lub powodują stres. Ale nikt nie udowodnił, że szkolić [U]trzeba[/U] na przysmakach i zabawkach :razz:. Równorzędną nagrodą mogą być właśnie słowa i/lub pieszczoty. Oczywiście równolegle można szukać tego, co jednak będzie wyjątkowym przysmakiem i za co sunia da się pokroić ;). Proponuję spróbować z serem żółtym, suszonymi szprotkami, kawałeczkami surowej wołowiny lub piersi z kurczaka... i ze wszystkim innym, co przyjdzie Ci do głowy :cool3:
  22. [quote name='Ewucha']Witam, ja mam trochę podobny problem - od 3 miesięcy mam ok 2-letnią suńkę ze schroniska (taki prawie owczarek ze śmiesznie klapniętymi na boki uszkami); pies po jakiejś straszliwej traumie - na początku bała sie wszystkiego i wszystkich. Dziś jest już dużo lepiej (ale ta trauma trwała i trwa zresztą czasem nadal), cieszy się jak nas widzi, podgryza w zabawie, sama zaczepia, nawet przychodzi by nas budzić. Nie wie do czego służą zabawki, psia chyba nie miała dzieciństwa, teraz nadrabia - w zabawie zachowuje się jak mały szczeniak. A bawimy się z nią na dwa sposoby: jeden w ogrodzie: udajemy że ją gonimy i chcemy złapać, pies wtedy ucieka sprintem i ląduje (jak szybowiec) na trawie obok nas. Ale trzeba bardzo przerysować swoje zachowanie: iść na psa jak goryl, rozłożyć ręce, pokrzykiwać grubym głosem i SIĘ ŚMIAĆ. Zauważyłam, że ile razy zacznę sie śmiać, to Figa natychmiast rozumie, ze to zabawa i się przyłącza. W innym przypadku można ją mocno przestraszyć. A druga zabawa to juz w domu: kucamy lub kładziemy się na dywaniku, wołamy psa (pies przychodzi bo juz teraz uwielbia mizianie i zabawę) i udajemy, że chcemy złapać psie łapy, ogon, uszy itd. Pies wie że to zabawa i się włącza, czasem tylko niestety mocno obrywamy łapami i pazurami (bo łapy ma jak niedźwiedź!). Z zębami nie ma problemu, jest bardzo delikatna. Figa uwielbia to i sama wciąż się dopomina o taką zabawę.[/quote] Dzięki wielkie :loveu:, na pewno spróbuję tych zabaw :p [quote name='Ewucha']Ale ja też mam problem i nie wiem jak go rozwiązać. Pies panicznie boi się obroży i smyczy. Wyjaśnię - mieszkamy w domku z ogrodem, pies ma ciepłą budę w ogrodzie (w nocy śpi w domu, nie chce wyłazić :-), na zewnątrz zostaje jak wychodzimy do pracy i lata po całym ogrodzie; budę polubiła i traktuje jako swój azyl. Ale mieszkamy niedaleko pięknego lasu i chcielibyśmy ją na tyle zsocjalizować by chodzić tam z nią na spacery. Zresztą czasem trzeba wyjsć z domu, choćby do lekarza. A nam się udało dopiero dwa razy (raz lekarz, raz króciuteńki spacer). Figa chodzi cały czas w obroży (jak jej zakładałam, to pies na mnie patrzył jakbym ją biła, ale z chodzeniem w obroży nie ma problemu). Ale - choć w zabawie mogę ją przytulać, ograniczać jej swobodę, to wystarczy chwycenie za obrożę jak pies stoi, albo wzięcie do ręki smyczy - i jest prawdziwa PANIKA. Płacz, kładzenie sie na grzbiecie i takie cichutkie skowyczenie "przecież byłam grzeczna, nie wyrzucajcie mnie..." zrezygnowaliśmy na razie z prób, bo nie chcemy jej sprawiać takich stresów, ale z drugiej strony - chciałabym jakos ją przekonać. Powiesiłam smycz by ją widziała i się przyzwyczaiła, wydaje się że nie zwraca na nią uwagi..... Tylko jak chce się jej ograniczyć swobodę to jest problem. Może ktoś ma jakis pomysł?[/quote] Jako amator nie dam pewnie żadnych światłych rad ;). Jeśli sunia nie zwraca już uwagi na wiszącą smycz, spróbowałabym ją (smycz, nie sunię :evil_lol:) kłaść w różnych innych miejscach: na krzesłach, kanapach, w pobliżu miski, niedaleko drzwi. Potem także na dworze, na trawie w pobliżu miejsca zabawy. Z tym, że samą smycz bym ignorowała, zupełnie jakby nic takiego nie istniało. Po jakimś czasie spróbowałabym wytworzyć pozytywne skojarzenie (biorę smycz do ręki, odkładam i podaję suni miskę z jedzeniem). Może tak się da? Pomysł Władczyni wydaje mi się obiecujący dla tak wrażliwego psiaka jak Twoja Figa :) [quote name='Ewucha'] Druga rzecz - na pograniczu komedii - Figa w domu je ładnie, z ręki, z miski (choć zrobiła się wybredna), ale... wystarczy dać jej jakikolwiek kąsek na dworzu i pies.. ucieka. W panice! chyba ją łapali na jedzenie... i wystarczy że w tej panice wejdzie do domu- i już je spokojnie! Ale to na pewno przejdzie, bardziej martwię się tą smyczą. przepraszam że tak się rozpisałam, pozdrawiam.[/quote] Nie wiem, co można by z tym zrobić :shake: Kazan też ma dziwne nawyki dotyczące jedzenia - np. w domu chętnie bierze smakołyk z ręki, ale z miski nie zje, póki nie zostawię go samego :roll:; z kolei na dworze ode mnie nie weźmie, a od znajomej (lub obcej dla niego) osoby tak. Ale jak nie bierze, po prostu go nie zmuszam i nie przejmuję się za bardzo, bo młody nie panikuje...
  23. Znajoma z Gdańska ma nieźle "rozpracowanych" kilku wetów, w tym tego, u którego sterylizowała swoją amstaffkę. Zapytam też Betbet z Trójmiejskiego Patrolu Obrony Praw Zwierząt, pewnie się lepiej orientuje. Zresztą niedaleko mnie jest super lecznica (na ul. Stryjskiej w Gdyni, jeśli to coś komuś powie), tylko musiałabym się zorientować, który z pracujących tam lekarzy jest najlepszy. Generalnie - do zrobienia, po prostu wcześniej nigdy nie sterylizowałam suni (tylko kotki) i nie musiałam wybierać gabinetu pod tym kątem. Zapłacę pewnie trochę więcej... Ale trzeba. To wszystko oczywiście rozważania teoretyczne, bo wszystko zależy od tego, czy pani Agnieszka się zgodzi na "przeniesienie" zabiegu. Na zapas deklaruję, że znajdę jak najlepszego, sprawdzonego weta.
  24. [quote name='Masza4']No faktycznie trochę to się pogmatwało... Suka na pewno nie mogłaby jechać do tygodnia po operacji-za daleko, za duży ból i stres. A do tego Melka ma chorobę lokomocyjną...[/quote] Tak właśnie myślałam, a szkoda, żeby przepadła okazja do przewiezienia suni. [quote name='Masza4'] Może faktycznie lepiej będzie przeprowadzić sterylkę u behemotki?...Pani Agnieszko? Wcześniej behemotko musiałabyś przesłać podpisaną umowę adopcyjną, gdzie będzie zobowiązanie do sterylizacji.[/quote] Oczywiście. To jasne. Wiem, że różnie bywa... Zawsze pewniej wydać zwierza po sterylce (znam to uczucie), zwłaszcza jak taka zjawiskowa sunia i "na pewno ładne byłyby po niej szczeniaki" :mad:*. Ja ze swojej strony mogę się zobowiązać w mowie, na piśmie i przed wszelkimi siłami wyższymi ;). No i jak na razie pięcioro rezydentów (płci obojga: kotka, trzy kocury, pies) mam w wersji unisex :eviltong:, tymczasy też wydaję "po". [quote name='Masza4']Masz jakiegos zaufanego weta, który mógłby wystawić zaświadczenie o sterylce i zrobiłby zabieg dobrze?[/quote] Nie mam :oops: Tj. mam zaufaną wetkę, której bez zastrzeżeń powierzam moje koty, ale nie znam osobiście żadnej suni, którą wysterylizowała - wiem tylko, że to robiła. Więc wolałabym tutaj zdać się na bardziej doświadczonych bywalców. [SIZE=1]* ostatnio znajomą [U]wet[/U] przekonywał, żeby rozmnożyła swoją suczkę, bo piękny z niej owczarek :angryy:; ano piękny, piękny - ze schroniska; i jak tu walczyć z ciemnogrodem, jak nawet "inteligencja" nie ma podstawowej wiedzy?[/SIZE] :placz:
  25. [quote name='Masza4']Należałoby odczekać od cieczki jakieś 6 tygodni, ale myślę, że na początku / w połowie grudnia można ciąć.[/quote] Kurczę, to kłopot :-( W drugi weekend grudnia prawdopodobnie jest już transport (prawdopodobnie, bo nadal czekam na odpowiedź w sprawie odcinka Lublin-Warszawa)... Nawet gdyby udało się ciachnąć Melę nieco wcześniej, sunia nie powinna przecież podróżować tuż po operacji, zwłaszcza tak daleko? Nie wiem... To znaczy rozumiem nieufność, ale jeśli będzie pewny transport na 14/15 grudnia, może lepiej byłoby przeprowadzić operację już u mnie? :oops:
×
×
  • Create New...