Jump to content
Dogomania

behemotka

Members
  • Posts

    578
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by behemotka

  1. [quote name='ArxTe']Mam nowe wieści! MELA zakończyła (wreszcie!!!!!!!) cieczkę. Jeszcze trzeba na nią uwazać przez jakis tydzień, ale już nie kapie Kapka :lol: teraz odczekamy żeby uspokoiły się hormony i będziemy sterylizować. Ale widzę, że coś w czasie to się wszystko przesuwa i nie wiem czy zgodnie z sugestią Maszy4 uda się zrobić zabieg już na koniec listopada.[/quote] Super, że już koniec kapania :) [quote name='ArxTe']Jeśli chodzi o koty ... to na spacerze goni kota kotom .... :roll: nie mam jak przeprowdzić testu na kotach domowych ze stada bo takowych nie posiadam..... a jak piszecie wyżej w stadzie do którego wchodzi pies może być zupełnie inaczej...[/quote] Rzeczywiście, w domu to zupełnie inna sprawa, chciałabym po prostu znać skłonności, żeby wiedzieć, na co się przygotować ;) Goni-goni (po prostu biega za nimi) czy goni-chce zjeść (warczy, jeży się i szczerzy zęby, dostaje szału)? To pierwsze może - choć oczywiście nie musi - oznaczać chęć zabawy, gonitwy. Wiele psów goni za kotami, a jeśli już uda im się któregoś dogonić, zatrzymują się, by pozwolić mu zwiewać dalej, albo próbują się po swojemu bawić. Jeśli natomiast Mela wykazuje się zdecydowaną agresją, czeka mnie z nią dużo więcej pracy (ale teraz już wiem, że to wykonalne :multi:). [quote name='ArxTe']No i nie wiem co z tym fantem zrobić. Wedle opisu Behemotki cech Kazana to widzę, że może mieć kolejną Dominantkę tyle że teraz psią :diabloti: Ona jest jeszcze bardzo młodą sunią i próbuje swoich sił w byciu przywódcą - więc jeśli tu się o kogoś bać (według relacji Behemotki) to raczej o Melę i jej "bliskie spotkania" z Paskudą ....[/quote] Fakt, to wredne małe czarne potrafi być naprawdę groźne :shake:. Owszem, w tej chwili chyba przestała już polować na psa, daje mu żyć i nie wygania z pokoju, ale od początku wymagała okazywania uległości na każdym kroku. Jeśli "nowy", a w tym przypadku "nowa", nie uzna przywództwa rezydentki, pewnie będzie wojna :roll: Tak dla jasności: pytam o nastawienie Meli, ponieważ chcę wiedzieć, czego się spodziewać. Z adopcji nie rezygnuję :p. W razie potrzeby po prostu będzie chodziła po domu w kagańcu, grunt, że wiem, że wszystko się da zrobić :cool3:
  2. behemotka

    Gdynia :))

    Świetnie, że wyzdrowiała! :multi: :multi: Ja ostatnio nie poruszałam tematu, bo miałam o wiele za dużo pracy i nie ogarniałam wszystkiego :shake: Ale długi weekend mnie zregenerował :p i siły już mam. Proponuję więc spacerek w najbliższą sobotę lub niedzielę. Kto ma ochotę (i czas)? :razz:
  3. [quote name='tyciaNi']huuuurrrrrrrrrrrrra!!! :sweetCyb: domek dla kolejnego psiego ryjka!!! :ylsuper: Kocham Was dziewczyny i pozdrawiam acha i zapraszam [URL="http://www.dogomania.pl/forum/f28/sunia-ma-zero-szans-na-adopcjie-w-schronie-123919/?highlight="][B][COLOR=#000000]Sunia ma zero szans na adopcjie w schronie[/COLOR][/B][/URL] odwiedzicie stronkę :mad: ?[/quote] :mdleje: Kurczę, i ona się w budzie chowa :placz: :placz: :placz: :placz: Wspaniała...
  4. [quote name='Ninti']To Wam jeszcze opowiem taką historyjkę z mojego stada: Przybłąkał się do mnie ONek, bardzo nerwowy i agresywny, ewidentnie ktoś próbował z wrażliwego psa zrobić Rambo. W domu mieszkały 3 koty, na które Alex natychmiast zaczął z furią polować. W związku z czym dostał kaganiec na dziób, a koty przeniosły się poziom wyżej. Gdy drzwi od pokoju kotów były szczelnie zamknięte zdejmowaliśmy psu kaganiec, żeby sobie odetchnął. Po kilku dniach dzieci przyniosły z podwórka maleńkiego kociaczka, jako jedynego odratowanego z martwego miotu. Zamknęłam go dla bezpieczeństwa do klatki po śwince morskiej i rozpoczęliśmy hodowlę ;). Czasem jednak łaził po domu i poznawał świat. No i kiedyś ktoś nie dopilnował i spotkali się na środku kuchni - Alex, morderca kotów i maleńki Simba. Alex spuścił nisko łeb, żeby zobaczyć, co to...[B]A Simba usiadł (żeby się nie przewrócić), pierwszy raz w życiu naprychał, podniósł małą łapkę i jak nie lunie Alexa w pysk! Pysk o wiele większy od niego całego.[/B] Zamknęłam oczy i pomyślałam "Już po kocie!" A Alex przyjrzał się uważnie intruzowi i ...zamachał ogonem! A potem było tak, że [B]Simba mieszkał w koszyku, a Alex przychodził do niego co rano i szeroko otwierał paszczę. Kot ładował mu się do pyska i grasował tam (z pazurami!) miaucząc i mrucząc.[/B] Pies musiał to słyszeć niejako od środka...I nigdy nawet nie spróbował zamknąć pyska, stał jak cielę i machał ogonem! Nie uwierzyłabym, gdybym nie widziała tego na własne oczy. I to właśnie Simba nauczył potem Alexa współżycia z innymi kotami. A co do Twojego pytania, Behemotka, o dalsze współżycie psa, którego opisywałam poprzednio - Vipa - i kotów to później razem spały (o ile Vip zmieścił się jeszcze na swoim posłaniu, jak nie to przychodził do mnie po pomoc :lol:), a kiedy chciały zajrzeć mu do miski to nie stawiał przeszkód. I tak mu nie wyżerały, bo im nie smakowało, ale co szkodzi sprawdzić ;).[/quote] To musiało BOSKO wyglądać :loveu: A u mnie właśnie sukces, bo Kazan spał w nocy w łóżku, a nad ranem przyszła ta moja czarna Paskuda, żeby się jak zwykle położyć w nogach. Położyła się, nie zjadła psa! :multi::Cool!::bigcool::sweetCyb:
  5. Ale się wciągnęłam w dyskusję :evil_lol: [quote name='Kori']Człowiek to szczyt ewolucji. Jest najwyżej postawionym [B]zwierzęciem.[/B] [B]Tylko człowiek, gdyby chciał zniszczyłby cały świat - np. bomba atomowa[/B]. [B]Tylko on może mieć taki pomysł - myślenie abstrakcyjne[/B], psu mimo całej "pomysłowości, kombinatorstwa" to nie wpadnie do głowy, bo nie widzi w tym celu, nie ma do tego środków.) taki dowód wpadł mi do głowy ;).[/quote] Bardzo dobry dowód. Prawie mnie przekonał ;) Prawie, bo jednak człowiek nie jest w stanie zniszczyć całego świata :eviltong:. Gdyby strategicznie rozmieścić i odpalić wszystkie istniejące bomby atomowe (i jądrowe, one są dużo silniejsze), i tak planeta się nie rozpadnie :p. Ba, nawet nie wyginą wszystkie istoty żywe. Ludzie na pewno, podobnie jak ogromna większość lądowych kręgowców. Ale niewątpliwie przetrwają karaluchy, prusaki i podobne zwierzątka (ach, te robale! :diabloti:), być może także szczury. No i przede wszystkim zostają jeszcze głębiny oceanów, gdzie nie dotrze ani fala uderzeniowa, ani opad radioaktywny. Oczywiście, zniszczenia byłyby ogromne, jednak dzięki właściwościom natury życie się odrodzi :cool3: [quote name='Kori']to, ze rośliny i [B]zwierzęta są na niższym poziomie ewolucji,[/B] są "słabsze" (to my możemy wybić wszystkie goryle, słonie, komary, a nie one nas), [B]zobowiązuje nas do opieki nad nimi, darzeniach ich szacunkiem.[/B][/quote] Goryle, słonie - tak. Komary - nie :eviltong: Wszystkich owadów nie wybijemy nigdy, nie potrafimy. Nawet gdyby rozpylić masę środka owadobójczego na całej powierzchni Ziemi, po pierwsze najpierw wyginą wszystkie kręgowce (bo są mniej odporne), a po drugie i tak część owadów przeżyje. Za to one, właśnie owady, technicznie rzecz biorąc mogłyby zabić wszystkich ludzi. Udusić. Mają taką możliwość :p
  6. [quote name='taks']A więc znowu z zastrzeżeniem że nie wchodzimy na grunt religii ( które przypisują na ogół człowiekowi tylko jemu własciwe nadprzyrodzone cechy np duszę)tylko szukamy argumentów "świeckich" a dokładniej z dziedziny biologii: [B]oczywiście że człowiek jest też zwierzęciem[/B] ( i nawet wiadomo jakim :evil_lol:- kręgowcem, ssakiem lądowym...) jest też zwierzęciem o pewnych cechach np. - stoi na szczycie łańcucha pokarmowego ( zżera wszystko co sie rusza i potrafi to sobie "załatwić" ale bez wzajemności;))[/quote] Bez urazy, ale trochę to zadufane ;) a) Łańcuch pokarmowy tworzy nie linię, która sama się zaczyna i sama kończy, tylko koło. Co oznacza, że "na szczycie" oznacza jednocześnie "na dnie" :eviltong:. I tak krowa jest zarazem konsumentem (trawy) i pożywieniem (człowieka), podobnie człowiek jest zarówno konsumentem (krowy), jak i pożywieniem (bakterii i moich ulubionych - robali :evil_lol:). b) Nie zżera wszystkiego, bo, powtórzę: większości stworzeń w ogóle nie potrafi upolować :p; tych wodnych mieszkających na dużych głębokościach. c) Czasem inny drapieżnik zżera człowieka. Dość rzadko, owszem, ale bywa. [quote name='taks']- posiada naturalne umiejetności które pojedynczo może są mniejsze niz u innych gatunków ale ich róznorodnośc stanowi tu znaczacy fakt wyrózniający ( sikorka ma przewagę w lataniu , delfin w pływaniu ale ani sikorka nie zanurkuje ani delfin nigdy nie pobiegnie - chyba rozumiecie co mam na mysli? przy wąskiej specjalizacji dochodzi sie do perfekcji ale kosztem ograniczenia innych umiejetnosci)[/quote] Masz rację (dobry argument). Z tym, że człowiek też, specjalizując się w wynajdywaniu różnych rzeczy, jest bardzo ograniczony, jeśli chodzi o inne umiejętności. Delfin specjalizuje się w pływaniu, ale nie pobiegnie, a człowiek umie wynaleźć samolot (no, po prawdzie to takich ludzi bardzo mało, a pływać potrafi każdy delfin :lol:), ale nie poleci. Więc nadal człowiek podlega dokładnie tym samym prawom co delfiny i sikorki. [quote name='taks']- dzięki rozwiniętemu mózgowi i [U]uwaga[/U] - bardzo dobrze wykształconym formom [U]współpracy[/U] i specjalizacji w ramach wytworzonej cywilizacji człowiek potrafi wypracowywac [U]swiadomie[/U] nowe umiejetności[/quote] Psy też. I szympansy. I strusie. I setki tysięcy innych zwierząt :cool3:. Otwieranie szafy też jest nową umiejętnością u kota, wypracowaną bynajmniej nie instynktownie (bo to nie wrodzone :diabloti:), tylko świadomie, rozumowo. [quote name='taks']i solidarnie dzieli sie nimi w ramach gatunku.[/quote] Właściwie wszystkie zwierzęta, które wypracowują nowe umiejętności, dzielą się nimi. Udowodnione :razz:. Przekazują je sobie bezpośrednio, uczą siebie nawzajem, co wcale nie wymaga długiej ewolucji. [quote name='taks']I nie dzieje sie to na drodze długiej ewolucji tylko znacznie , znacznie szybciej i coraz szybciej bo ten proces sam sie "napędza" - to jest jak dla mnie podstawowy klucz do zrozumienia tak skutecznej dominacji człowieka w swiecie przyrody. Na pytanie czy człowiek jest lepszy czy gorszy od innego zwierzecia odpowiadam - na tak postawione pytanie nie ma odpowiedzi bo [B]okreslenie "lepszy" "gorszy",dobry, zły jako pojęcia z dziedziny etyki muszą być odpowiednio "wyskalowane"- czy sikorka jest lepsza od delfina? a czy pies jest gorszy od kota? czy zeszyt jest lepszy od lokomotywy? -dokonując porównania wartościującego trzeba okreslić jakie konkretnie wspólnie występujące elementy uwzgledniamy - np. co jest większe, co jasniejsze, co blizsze wzorca... Nic nie jest lepsze czy gorsze tak "w ogóle"[/B]:eviltong:[/quote] :multi: :multi: :multi: :multi: Podpisuję się wszystkimi kończynami :p [quote name='taks'] Na pytanie czy człowiek jest przedstawicielem najwszechstronniej rozwiniętego, najbardziej "plastycznego" i co za tym idzie o najwiekszym potencjale dalszego rozwoju gatunku - odpowiadam tak Człowiek jest inny , pies jest inny, komar jeszcze inny itd i po co wartościować:cool1: Kazdy gatunek jest arcydziełem , każdy ma swoje miejsce na ziemi i kazdy ma prawo żyć i rozwijac się . I oby tak było...[/quote] :loveu:
  7. [quote name='Asti']Okej. Myślę, że dalsza dyskusja nie ma sensu, ja mam swoje zdanie, Ty masz swoje - i każda z nas uważa, że wie lepiej:evil_lol: To nie jest tak, że ja uważam zwierzęta jako coś, nad czym powinniśmy [ludzie] mieć władzę. Kocham zwierzęta, szanuję je i żyjąc z nimi, [U]nie uważam je za gorsze w tym znaczeniu[/U], że powinny spać na dworze i dostawać gorsze jedzenie.[/quote] Z wypowiedzi wynika, że jednak w [U]jakimś[/U] znaczeniu uważasz je za gorsze... :roll: Jeśli tak - szkoda :shake: Dla porządku: nie uważam, że wiem lepiej. Mogę się mylić. Ale widzę, jak zachowują się ludzie, i widzę, jak zachowują się np. psy. Szczerze: generalnie wolę psy. Więc zanim uznam za "gorsze" te istoty, które zgodnie z moim doświadczeniem i obserwacjami [U]nigdy[/U] nie krzywdzą dla samego krzywdzenia, a za "lepsze" te, które stosunkowo często w krzywdzeniu znajdują radość - pytam o przekonujący dowód. Na razie z dowodów mamy to, że ludzie wymyślają narzędzia (bo wymyślają, podobnie jak bonobo, goryle, zięby, delfiny...), tworzą społeczeństwa (jak mrówki, pszczoły...) i generalnie wszystko "jak inne", tylko czasem w dużo większym stopniu. [B]Nikt[/B] nie wspomniał jak na razie o umiejętności/cesze, którą ludzie mają, a żadne inne zwierzęta nie mają. [quote name='Asti'] Ale nie mogę zgodzić się z tym, że zwierzęta są takie same jak człowiek. Przecież mamy całkiem odmienną psychikę![/quote] A gdzie było, że taka, dajmy na to, krowa, jest taka sama jak człowiek? :shake: Że ma taką samą psychikę? [U]Tak[/U], mamy całkiem odmienną psychikę od krowy. A krowa ma całkiem inną psychikę od wilka. A wilk ma całkiem odmienną psychikę od komara. A komar... No i co z tego, że wszyscy jesteśmy inni? Nie [B]ludzie[/B] są odmienni. [B]Wszystkie zwierzęta[/B] są inne od innych :cool3: [quote name='Asti']Czy komar myśli, że robi nam krzywdę ssąc naszą krew?[/quote] Nie wiem. I, prawdę mówiąc, jestem przekonana, że Ty też nie wiesz ;) O owadach wiadomo nadal bardzo niewiele. Wydaje mi się, że nie. Bo taka kolej rzeczy: my mamy krew - komar pije krew - komar pije naszą krew. To naturalne :razz: (Jeśli jadasz mięso: czy kiedy jesz kotleta, myślisz o tym, że robisz, a właściwie zrobiłaś krzywdę cielakowi/prosiakowi/jagnięciu/kurczakowi?) [quote name='Asti']Czy suka pamięta, że pies, któremu porwała żarcie był kiedyś jej szczeniakiem? (moje suki - matka i córka - nienawidzą się).[/quote] O, coś podobnego, mają uczucia? To chyba znaczy, że nie posługują się wyłącznie instynktem, prawda? :evil_lol: A bonsai ma oczywiście rację, ludzie też potrafią się nienawidzić, również w obrębie rodziny. Tak na marginesie: ale suczka swojej córki nie zagryzła, skoro obie żyją do dzisiaj, zgadza się? Bo ludzkie matki, te "lepsze", czasem zabijają własne dzieci. [quote name='Asti']Naprawdę sądzisz, że jesteś taka sama, masz takie same myśli jak mucha, słoń, szarańcza?[/quote] Jeszcze raz: [U]nie[/U]. Sądzę, że jestem inna zarówno od muchy, jak i od słonia czy szarańczy (i niewątpliwie mam zupełnie inne myśli). Podobnie jak mucha jest inna (i ma inny myśli) od człowieka, słonia i szarańczy. I jak słoń jest inny od...
  8. [quote name='WildH']Sikorka ma dobrze rozwiniętą umiejętność latania której potrzebuje do przeżycia, a człowiek ma dobrze rozwiniętą umiejętność dostosowywania się (nie mam pojęcia jak to nazwać) której też potrzebuje do przeżycia. [B]Każde zwierzę ma "coś" (umiejętność) która jest dla niego przydatna by przetrwać.[/B] A że u człowieka akurat jest to rozum, to dla mnie nie czyni go lepszym.[/quote] :loveu: Proszę, jak krótko można, a ja to w wypracowaniach wykładam ;) [quote name='WildH']Przypominam że właśnie tworzymy [B]ogromny[/B] off-topic.[/quote] Kajam się jako winna :oops: Ale nie mogłam się powstrzymać :diabloti: No i prawdę mówiąc, temat jest naprawdę ciekawy, a dyskusja, [I]nomen omen[/I], bardzo rozumna :evil_lol:
  9. [quote name='Asti']Hmm, nie wiem, czy nasze niezrozumienia nie wynika z tego, że mówimy o czym innym. W moim mniemaniu człowiek jest "wyższy" od zwierząt, ponieważ ma duszę nieśmiertelną[/quote] Z całym szacunkiem do religii - bo chociaż sama akurat jestem mniej więcej ateistką (może z lekkimi skłonnościami to agnostycyzmu ;)), to szanuję wszystkie wyznania i wszystkie wierzenia - dusza to kwestia wiary, a ja naprawdę bardzo chcę, by ktoś mi [B]udowodnił[/B], że człowiek jest istotą "wyższą". Od innych zwierząt, bo z biologii widać jasno, że człowiek też zwierzęciem jest :p [quote name='Asti']kieruje się rozumem, nie instynktami,[/quote] Człowiek kieruje się [U]też[/U] instynktem - przeczuciami/popędami/nieracjonalnymi przesłankami. Gdyby kierował się wyłącznie rozumem, nie potrafilibyśmy kochać ;) Zajrzałam nawet do słownika :razz:. [B]Instynkt[/B] - wrodzona zdolność żywych organizmów do złożonych, celowych działań, swoistych dla danego gatunku i ważnych dla przetrwania. Ergo: człowiek jak byk instynkt posiada i się nim kieruje, bo ma wrodzone zdolności :diabloti: Z drugiej strony choćby psy czy koty, by daleko nie szukać, kierują się [U]też[/U] rozumem. Moje koty na przykład doskonale wiedzą (i szybko się zorientowały), że kiedy wywalam je na balkon i zamykam drzwi, to znaczy, że kroję mięso dla nich :evil_lol:. Skąd wiedzą? Ano: wyczaiły związek przyczynowo-skutkowy. Rozumem, bo instynkt takich rzeczy nie podpowiada :eviltong: [quote name='Asti']potrafi radzić sobie w wielu sytuacjach.[/quote] A w wielu nie umie :roll: Szczur też potrafi sobie radzić w wielu sytuacjach. No i co z tego wynika? ;) [quote name='Asti']Dla mnie argumenty typu sikorka jest wyższa od człowieka, bo lata itd. jakoś nie przemawiają. Lata, bo ma takie warunki fizyczne.[/quote] Ech, jeszcze raz :lol:: Sikorka jest "wyższa" od człowieka [U]pod względem umiejętności latania[/U]. A człowiek jest "wyższy" od sikorki [U]pod względem umiejętności budowania samolotów[/U]. I ok? [quote name='Asti']Człowiek sam wymyślił samolot i nim lata, dał sobie radę, mimo że nie ma warunków fizycznych. Delfin potrafi pływać, daleko pływać - bo ma taką budowę, takie warunki fizyczne. Człowiek wymyślił statek, łodzie podwodne. I tak można mnożyć tych przykładów.[/quote] A zięba nie ma warunków fizycznych, by wydłubać termita z małej dziupli, więc bierze patyczek i co? I daje sobie radę mimo braku warunków fizycznych! :eviltong: Nadal nie podajesz żadnego argumentu właściwego tylko dla ludzi. Różnica jest wyłącznie ilościowa, a nie jakościowa (bo, naturalnie, zięba ma na koncie nieporównywalnie mniej wynalazków niż człowiek). A sama ilość to dużo za mało :evil_lol: [quote name='Asti']Zwierzęta skupione są przede wszystkim na tym, by przeżyć i zapewnić ciągłość gatunkowi. Rzadko kiedy ludzie mają takie cele życiowe:evil_lol: Ludzie myślą o tym, jak sobie uprzemnić, ułatwić życie.[/quote] :crazyeye: Masz zwierzę w domu? Bawią się, odpoczywają, droczą ze sobą, urządzają zapasy, dają sobie podarunki w ramach skomplikowanych, często wielogodzinnych rytuałów, obserwują otoczenie... Owszem, z reguły dla gatunku najważniejsze jest przeżycie i zapewnienie ciągłości gatunkowi. Rozumiem, że jeśli wszyscy ludzie będą zainteresowani głównie własnym nosem (a nie są!) i nie zainteresują się przekazaniem genów (a się interesują, dla baaaardzo wielu dzieci to priorytet), a zatem w ciągu kilkudziesięciu lat wszyscy wyginą - to świadczy o wyższości? Dobre! :diabloti: [quote name='Asti']Kurcze, miałam taką książkę o różnicach między ludźmi a zwierzętami, przeczącą twierdzeniu, że człowiek jest tylko jednym z gatunków małp, z różnymi dowodami. Jak znajdę, to przytoczę jakieś cytaty:razz:[/quote] Chętnie się zapoznam :)
  10. [quote name='puli']Napisałaś że to Twój pierwszy pies wiec załozyłam że masz zbytniego doswiadczenia. A pies po przejściach to wyzwanie nawet dla doświadczonej osoby. Nie kazdy świezo upieczony właściciel musi mieć wiedze nt psiej fizjologii i psychiki, postrzegania świata przez psy, o sposobach i technikach ich motywowania, wyciszania, uczenia. Ba, wiekszośc świezo upieczonych właścicieli nawet wiedze o psich zachowaniach ma tak skromną, ze nawet byle jaki szkoleniowiec lepiej "czyta" ich psa niz oni sami. Skoro sobie radzisz i piszesz że sa postepy tzn że psiak trafił lepiej niż mi sie wydawało ;)[/quote] Faktycznie jestem początkująca, doświadczenie praktyczne z psami mam niewielkie (psy znajomych, ten jest pierwszy mój własny), w dodatku obraz zaciemnia mi spore doświadczenie z kotami, które są jednak zupełnie inne :evil_lol: Ale starałam się przygotować na psa na długo przed adopcją :p Jestem na takim etapie: wiem, dlaczego nie wolno karcić psa, gdy się woła i woła, a on przybiega dopiero za trzydziestym razem (tego błędu nie popełniam nigdy, bo wg mnie podstawą jest przywołanie), że lepiej głaskać/drapać po klatce piersiowej niż po głowie, po co są gryzaki, że przepis na szczęśliwego psa [U]musi[/U] oprócz michy i dobrego słowa obejmować duuuużo ruchu, pracę z człowiekiem, odpowiedzialną socjalizację, że wyjaśnianie wszystkiego teorią dominacji to bzdura. Z drugiej strony np. zapomniałam o tak podstawowej rzeczy, jak to, że patrzenie prosto w oczy onieśmiela niepewnego siebie psa :oops: Dlatego Twoje obawy były właściwie uzasadnione. Moja wiedza jest skromna, więc pytam tych, co mają większe doświadczenie. Uspokajam tylko, że aż tak zielona nie jestem ;) [quote name='puli']W pytaniach nie ma nic złego ale... 99% osób adoptujących psy ma głębokie przekonanie ze wystarczy psa po przejściach kochac, miziac i karmić a on bedzie "wdzieczny" słodziutki i idealnie grzeczny. Te złudzenia niekiedy rzeczywiście sie realizują ale niestety bardzo rzadko.[/quote] Fakt, to dość powszechne przekonanie :shake: U mnie nie występuje :cool3:, jak wspomniałam, zasady są jasne i egzekwowane od pierwszego dnia. Zachowanie dobre -> pochwała. Zachowanie złe -> skarcenie głosem, a w razie potrzeby (choć z reguły wystarcza głos) także krótkim szarpnięciem za smycz -> nakierowanie na zachowanie "odpowiednie" -> pochwalenie tego zachowania. Wydaje mi się, że o to idzie ;) Oczywiście gdybym widziała, że Kazan nie łapie tej metody, zmieniłabym ją. Ale łapie :p [quote name='puli']Realia sa takie, że pies przez pierwszy miesiąc regeneruje siły i zdezorientowany sonduje nowe otoczenie badając co mu wolno (wychodzi mu że wszystko bo wszyscy go tylko zagłaskują niczego nie wymagając) a potem z braku reguł wprowadza własne. A potem sa rozpaczliwe prośby o pomoc bo piesek po miesiącu czy dwóch wyje/demoluje/ucieka/skacze na ludzi/kradnie/rzuca sie na inne psy/gryzie domowników itd itp..... Jak czesty to schemat widac chocby po ilości takich tematów na forum...[/quote] Dzięki! Nie wiedziałam, że takie "badanie granic" trwa około miesiąca. A to się akurat pokrywa z zachowaniem Kazana: właśnie zaczął wykazywać nowe inicjatywy. Na spacerze bywa, że odszczekuje się dużym psom, które na niego szczekają i warczą (tylko gdy zarówno on, jak i "tamten" są na smyczy, inaczej albo chce się przywitać głupek jeden :eviltong:, albo ignoruje). Teoretycznie to jego prowokują :roll:, ale i tak stanowczo nie pozwalam: mówię "nie wolno", w miarę możliwości bez zmiany tempa idę dalej, kiedy się uspokoi - nagroda (pochwała, pieszczota, rzadziej smakołyk, bo mniej działa). No i to podszczypywanie ludzi. Jakby z ludźmi chciał się bawić tak samo, jak z psami. Jak uszczypnie za mocno, też mówię "nie wolno", staram się go skłonić do zabawy z większym wyczuciem i wtedy dziko chwalę :evil_lol: Generalnie: dzięki za rady :loveu: Tak sobie myślę... [B]macie ze swoimi psami jakieś zabawy "bezgadżetowe"?[/B] Może najpierw takimi rozruszam mojego, to potem dojdziemy i do zabaw z piłką/linką/patykiem? Bieganie niestety odpada :shake:. Człowiek rusza się szybko = zagrożenie, jesteśmy czujni, nie bawimy się.
  11. [quote name='Ewusek']CZAS, CZAS i jeszcze raz CZAS... w zeszlym roku adoptowalam dla rodzicow border collie z kaliskiego schronu. Pies caly czas zyl w strachu, bal sie swojego cienia, caly czas chodzil za mama, nie znosil mezczyzn - na ich widok zaczynam sie klasc, drżeć i szczekać (agresywnosc). Na poczatku maja przeprowadzilismy sie na wies i Ringo przyjechal do nas z mama na wakacje, potem mial zostac sam i został. Problem mamy, bo pies caly czas chodzi za mna, szczeka i denerwuje sie w towarzystwie mojego meza i synow (5 lat i 2). Musial byc potwornie skrzywdzony, skoro w takim czasie nie doszedl do siebie.[/quote] Kurczę, faktycznie długo :-( Biedak :placz:. Mam nadzieję, że mimo tych urazów uda się mu pomóc :multi: [quote name='Ewusek']Dodatkowo demolowal mieszkanie jak wychodzilam, lacznie z tym, ze obgryzal klamki od okien ! Od pewnego czasu Ringo razem z tymczasowiczem Horke i Karatem mieszkaja w pokoju goscinnym. Ringo ma tam swoja klatke, w ktorej ma koldre i traktuje to miejsce jako swoj azyl. Jak wychodze zamykam go w srodku. Bedac w tym pokoju zauwazylam, ze ostatnio bardzo sie wyciszyl i nie jest juz tak bardzo zalekniony, mio, ze napady leku sa. Powinien habituować, ale u niego to strasznie dlugo trwa, jakby byl odporny na cokolwiek... Jak jest luzem w mieszkaniu to caly czasd za mna chodzi i nawet jak przy mnie lezy to jest czujny, jest znerwicowany. W pokoju goscinnym naprawde sie wycisza.[/quote] Kazan co prawda klatki nie ma, ale przed wyjściem do pracy zamykam go w jego pokoju - dość małym i niemal pozbawionym "rozpraszaczy", jest tam właściwie tylko regał z książkami, kanapa, psie posłanko (którego właściciel i tak woli kanapę :evil_lol:) oraz gryzaki. No i jest super grzeczny :multi: Owszem, wcześniej stał tam też transporter koci, to został nadjedzony ;), ale zabrałam i jest ok, żadnych zniszczeń :p [quote name='Ewusek'] Nie wie co to jest zabawka :-([/quote] Właśnie nad tym samym boleję u mojego :-( Raz mu się zdarzyło (bardzo lekko i delikatnie) chwycić w zęby patyk, kiedy widział, że inne psiaki świetnie się tymi strasznymi kijami bawią :cool3:. Oczywiście baaaardzo się cieszyłam i zachęcam go do dalszych prób, ale nie nachalnie, wolę, żeby sam do tego doszedł. No i wczoraj na spacerze zaczął nieśmiałe próby zabawy z człowiekiem :multi::multi::multi: Co prawda trochę nie takiej, o jaką mi chodziło, bo młody dość mocno "podszczypuje" delikwenta (co ciekawe - nie mnie, tylko znajomą, z którą chodzimy na spacery :roll:), ale liczą się chęci :loveu: Bo to chyba dobrze, że wykazał w ogóle jakąś chęć zabawy z dwunogiem, prawda? Mnie z rzadka próbuje chwytać (bardzo delikatnie) za ręce. Na to pozwalam i zachęcam wtedy do chwycenia linki albo piłki - na razie z miernymi skutkami, jednak nie tracę nadziei ;) [quote name='Ewusek']Zeby go lepiej zrozumiec i dotrzec do niego zapisalam sie na studia podyplomowe z psychologii zwierzat. Powiem szczerze, ze jestem zalamana, ale nie moge dopuscic, by inne psy uczyly sie od niego takiego zachowania, ktorego nie akceptuje. Tak wiec tylko czas...[/quote] Czekam cierpliwie :razz:
  12. [quote name='mmlasowice']CZAS GOI RANY!!! Pamiętaj, ze nie wolno Ci "leczyć" go w przyspieszonym tempie!.Ogranicz kontakty z "doradcami", " szkoleniowcami" - ten pies cały czas miał wokół siebie obcych ludzi! On potrzebuje wyciszenia, skupienia na sobie i Tobie. Potrzbuje na to bardzo dużo czasu , ponieważ nie przebywasz z nim nieustannie 24 godz/dobę. Miałam "podobny" problem. Zauważyłam pozytywne zmiany w zachowaniu rottweilera, rozumienie tego co do niego mówię, posłuszeństwo w poleceniach - i dziwiłam się z czego to wynika? Nie skojarzyłam, że przyczyna jest przerwa w mojej pracy zawodowej.Zaczęliśmy przebywać ze sobą nieustannie w dzień i w nocy. Ciągle do niego mówiłam- a on nie odstępował mnie na krok. Osobiście zorientowałam się po 6-ciu miesiącach. Życzę wytrwałości i cierpliwości. Odniesiesz sukces! Magda /śląsk/[/quote] Na przerwę w pracy zawodowej niestety nie mogę sobie pozwolić ;), ale staram się jak najwięcej wolnego czasu poświęcać Kazanowi. Psiaka nie poganiam, zwłaszcza że zmiany w jego zachowaniu idą w dobrym kierunku - na wzrost tempa mogę poczekać :p Dziękuję za życzenia, też myślę, że będzie coraz lepiej :cool3:
  13. [quote name='puli'][B]Właśnie po to jest potrzebny dobry szkoleniowiec.[/B] I to jak najszybciej Żeby dopasował metody do psa pokazał Ci jak sie bawić z psem, jak ćwiczyć koncentracje, jak go umiejetnie wyciszać, motywować i uczyć.[/quote] puli, potrafię docenić wagę rad szkoleniowca. Ale, szczerze mówiąc, [U]nie[/U] uważam, by dobry, a nawet bardzo dobry czy genialny szkoleniowiec miał monopol na wiedzę o tym, jak wychowywać psa. Tak samo jak weterynarz nie ma monopolu na wiedzę o tym, jak dbać o zdrowie psa (np. według mojej wetki, której fachowość w zakresie leczenia futer bardzo szanuję, krzywdzę psa, bo daję mu kości :roll:; a Kazan zajada głównie BARF z dodatkiem chrupek, jest zdrowy, energiczny i przeszczęśliwy). Powiedz proszę, co jest złego w pytaniu o radę miłośników psów, którzy mają doświadczenie w postępowaniu z psami "po przejściach"? Oczywiście zakładając, że nie będę rad stosowała bezkrytycznie, tylko dostosuję do psa, wypróbuję i jeśli będzie mu pasowało - to skorzystam, a jeśli nie, to nie... A tak właśnie zamierzam zrobić. [quote name='puli']Jezeli nauczysz go zabawy futrem a potem aportowania to masz juz połowe sukcesu w budowaniu porozumienia.[/quote] Właśnie dlatego chcę go nauczyć aportu ;), do czego wskazówką jest owinięcie futerkiem. Dziękuję. [quote name='puli'] Pies przede wszystkim potrzebuje jasnych reguł życia w domu i konsekwencji ze strony człowieka. To własnie szkolenie daje psu zajecie, poczucie stabilizacji i zwieksza pewność siebie.[/quote] Wiem o tym. Dlatego jasno mu okazuję (od pierwszego dnia u mnie), co wolno, a co nie. Konsekwentna w 100 proc. jeszcze nie jestem :oops: (np. jeśli Kazan idzie przy mnie, nie zawsze pamiętam o zwróceniu jego uwagi na przechodzenie przez ulicę), ale pracuję nad tym i poprawiam się szybko ;) Na każdym spacerze daję psu zajęcie, nowe rzeczy wprowadzam rzadko, żeby miał czas się z nimi oswoić, ale dużo - krótko i często - ćwiczymy to, co już zna. [quote name='puli']Nie mówiąc juzo tym że pomysły gonienia za zwierzyną trzeba mu wybić z głowy natychmiast bo takie zachowania sie błyskawicznie utrwalają i kłopoty dopiero sie zaczną....[/quote] Bo to zachowanie samonagradzające, wiem... Napisałam przecież, że gonitwy za sarnami tępię :roll:. Owszem, Kazan uwielbia biegać, więc nakierowuję go na gonitwy za zwierzyną tylko jednego rodzaju - husky :evil_lol:
  14. [quote name='pinczerka_i_Gizmo'][B]Behemotko[/B] zgadzam się z Twoimi wypowiedziami pod wieloma względami i nie zamierzam z Tobą polemizować. Bo Twoje argumenty są mocne i niezaprzeczalne. Ja tylko chcę zwrócić uwagę, że z jakiegoś powodu to człowiek "rządzi światem" - [B]to człowiek katuje zwierzęta, wycina lasy, buduje nowe metropolie[/B], pragnie podbić Wszechświat.[/quote] To prawda... niestety :-(. Z tym że stopień okrucieństwa jeszcze nie świadczy o "wyższości" ;), prędzej przystanę na "rządzenie". Ale nie światem, tylko po prostu większością innych gatunków [U]lądowych[/U]. [quote name='pinczerka_i_Gizmo']Nie pies z węchem rozwiniętym w większym stopniu od naszego, ani sikorka, która potrafi latać. Ani nawet robale, które ponoć przeżyją gatunek ludzki :razz:[/quote] Robale rulez! :eviltong: A na serio: powiedziałabym, że to owady rządzą ludźmi, bo jak inaczej nazwać fakt, że istnienie człowieka jest w pełni uzależnione od owadów, a one sobie bez nas radzą doskonale? :cool3: [quote name='pinczerka_i_Gizmo']Tak czy inaczej świadczy to o bardzo ogólnej i podsumowującej wyższości człowieka nad zwierzętami. [B]Na pewno nie góruje nad całym światem, bo wystarczy jedna porządna epoka lodowcowa i ludzie zginą bez śladu[/B] :roll:[/quote] O, właśnie! :evil_lol: Dodałabym tylko jeszcze, że chodzi o przewagę nad [U]niektórymi[/U] zwierzętami (na Ziemi naprawdę przytłaczająca większość życia przypada na środowisko wodne, nie lądowe), i już się praktycznie zgadzamy :p W sumie można powiedzieć, że czepiam się szczegółów semantycznych: stanowczo protestuję przeciwko pojęciu "wyższości" ludzi, a zgadzam się na pojęcie "przewagi gatunkowej" (choć podkreślę jeszcze raz: nad niektórymi gatunkami). Ale nie bez powodu. Teoria o "wyższości" ludzi [U][B]usprawiedliwia okrucieństwo[/B][/U] wobec innych stworzeń :-(. Skoro jestem "lepsza", "wyższa", to mam przyznane odgórne prawo do robienia z istotami "niższymi" wszystkiego, na co pozwoli moje własne sumienie... jak nadczłowiek u Nietzschego. A że z sumieniem wielu bydlaków krucho, to mamy zwierzęta palone żywcem, wieszane, topione, przywiązywane drutem kolczastym do słupów, kopane, wyrzucane z okien... Bo ludzie, którzy mają się za "wyższych", automatycznie zakładają, że mają takie [U]prawo[/U] :mad: A moim zdaniem nie, bo "wyżsi" wcale nie są :eviltong: Wyniki przekonywania mnie: > jeśli za kryterium "wyższości" przyjmiemy zdolność do zapewnienia sobie dobrostanu, równie "dobre" jak człowiek są szczury i muchy; > jeśli umiejętność znajdowania pożywienia i rozmnażania się - w rankingu prowadzi szarańcza; > jeśli przewaga nad największą liczbą gatunków - wygrywają robale :evil_lol:
  15. [quote name='taks']Zgadzam się - zostawmy kwestie religijne;) A logiczny dowód na wyzszość człowieka: Jeśli za wyznacznik wyższości gatunku przyjąć skuteczność i najlepiej rozwinięty system zapewnienia sobie dobrostanu ( dostęp do bezpiecznej przestrzeni, pożywienia a w efekcie, co jest najważniejszym imperatywem w przyrodzie - rozwoju liczebnego gatunku)[/quote] Bardzo rozsądny wyznacznik :p Małe "ale": najważniejszym imperatywem jest zachowanie równowagi i liczebności adekwatnej do możliwości otoczenia, bo stały rozwój liczebny prowadzi w linii prostej do katastrofy ;) (patrz szarańcza: rozmnaża się w potwornym tempie, zżera wszystko i szybciutko wymiera, wracając do "normalnej" liczebności) [quote name='taks']to [B]człowiek opanował to w sposób najlepszy[/B].Inaczej mówiąc człowiek najlepiej spełnił się jako gatunek w powszechnej w przyrodzie konkurencji międzygatunkowej.[/quote] Nie do końca :cool3: Jeśli chodzi o bezpieczną przestrzeń, pozwolę sobie zauważyć, że człowiek w przeciwieństwie do innych gatunków sam sobie stworzył mnóstwo zagrożeń: samochody, studzienki ściekowe, rozboje z bronią w ręku, karabiny maszynowe, miny przeciwpiechotne... Owszem, w moim domu nie zagraża mi pożarcie przez wilka (to zagrożenie zostało w dużym stopniu wyeliminowane). Ale zagraża mi bandyta z bejsbolem w dłoni, ciężarówka jadąca w wariackim tempie po ulicy, toksyczne spaliny, rakotwórczy dym tytoniowy i inne takie przyjemności ;) Dalej: ta nasza bezpieczna przestrzeń (cywilizacja) stwarza ogromne zagrożenie także dla psychiki. Brytyjski zoolog i psycholog zwierzęcy Desmond Morris poczynił baaardzo trafne spostrzeżenie. Otóż dość (niestety :shake:) typowe dla ludzi zachowania jak porzucanie własnych dzieci, śmiertelne walki bez powodu, samobójstwa, samookaleczenia, depresje etc. u innych stworzeń nie występują - z wyjątkiem jednej jedynej sytuacji, czyli zamknięcia w klatce. Ergo: nasze "bezpieczne" domy działają na nas jak więzienie :diabloti:. To ja dziękuję za taką bezpieczną przestrzeń :eviltong:, wolę delfiny, którym też różne wypadki zagrażają (walki z rekinami - choć to delfiny częściej wygrywają - rany od śrub motorówek, sieci itp.), a mają zwierzątka mniej stresów, przyjemniejsze otoczenie i właściwie cieszą się przez prawie całe swoje życie. Wśród ludzi to rzadkość :roll: Oczywiście to prawda, że ludzie mają teraz lepszy dobrostan i lepszy dostęp do pożywienia niż kiedyś. Podobnie jak szczury :evil_lol:. I muchy. Pod względem umiejętności zadbania o pożywienie i własny dobrostan są [U]co najmniej[/U] równie skuteczne jak ludzie, choć chyba raczej lepsze :cool3:. A jeśli naprawdę za priorytet uznamy to całe bezpieczeństwo, kałamarnice olbrzymie mają je zapewnione w znacznie większym stopniu niż my :p. Mieszkają na takich głębokościach, że nie zagrażają im ani morskie drapieżniki, ani ludzie. Zresztą same są drapieżnikami i bezsprzecznie rządzą na swoim terenie. Właściwie jedynym, [U]bardzo rzadkim[/U], zagrożeniem są dla nich kaszaloty. [quote name='taks'] Człowiek jako jednostka w przyrodzie jest maleńką i ułomną istotką ( słabe zmysły, słabe, powolne i delikatne ciało) ale jako gatunek ma nad resztą żywych istot ogromną przewagę fizyczną bo wykształcił ( dzięki sprawniejszemu mózgowi) zbiorowy system "rządzenia" światem.[/quote] Że człowiek jako jednostka jest jednym z najbardziej bezbronnych stworzeń, to się zgodzę. Że jako gatunek ma przewagę nad, nie ukrywajmy, wieloma innymi - też. Ale jako gatunek nie ma żadnej przewagi nad: mewami, osami, mrówkami, rybami głębinowymi, albatrosami, pingwinami, piraniami, szczurami, żmijami piaskowymi, lemingami... :p Rządzenia światem? :crazyeye: Nic podobnego! Człowiek ewentualnie "rządzi" niewielkimi partiami lądów na planecie, głównie w pobliżu zbiorników wodnych. Jest całkowicie bezradny na dużych głębokościach (jako ogromne sukcesy nagłaśniane są wyprawy badawcze w głąb oceanów, ale zanurzenie jakiegoś batyskafu i pooglądanie przez okienko różnych rybek/gąbek/skorupiaków trudno chyba uznać za "rządzenie", prawda? :eviltong:), dużych wysokościach (tam też bywa tylko "rekreacyjnie", nie zagrzewa miejsca na długo i szybko się wynosi w bardziej przyjazne rewiry :eviltong:), w miejscach bardzo zimnych (Antarktyda, Arktyka, morza północne - też tylko wyprawy badawcze), w głębokich dziewiczych lasach bagiennych, na pustyniach i jeszcze w paru innych typach miejsc. Ja wiem, że mit o rządzeniu światem jest bardzo silny i promowany wśród bezkrytycznych miłośników cywilizacji, ale to naprawdę tylko mit ;). W końcu na Księżycu paru ludzi też było, a jednak trudno uznać, że rasa ludzka rządzi Księżycem, nie? :evil_lol: [quote name='taks']Stworzył cywilizację, społeczeństwo, kulturę materialną...[/quote] Nie "stworzył" :diabloti: Cywilizację mają także mrówki :eviltong: Społeczeństwo mają miliony gatunków zwierząt, szkoda mi czasu na wymienianie przykładów, ale z tych bardziej skomplikowanych społeczności: wilki, hieny, bonobo, goryle, pszczoły, mrówki, termity, antylopy..... :lol: Kulturę materialną ma wiele gatunków ptaków, np. sroki. U ludzi cywilizacja i kultura materialna jest po prostu wyżej rozwinięta... Podobnie jak społeczeństwo jest wyżej rozwinięte u pszczół, mrówek, os, termitów, szerszeni, piesków preriowych, lemingów. W ich społecznościach normą jest narażenie/oddanie życia za [U]obcego członka tej społeczności[/U]. U ludzi to niezwykle rzadkie przypadki :p [quote name='taks'] Czy to jest zasługa i powód do dumy? Zasługa jeśli juz to przyrody i jej systemu selekcji, stymulacji i doboru naturalnego= ewolucji. Z całą pewnością nie jest to zasługa nikogo z nas indywidualnie.[/quote] Fakt. Stopień rozwoju człowieka - podobnie jak każdego innego gatunku - to zasługa warunków panujących na planecie, a nie "wyższości" człowieka :evil_lol: Tak samo przyroda dzięki systemowi selekcji stworzyła robaczki, które nas zjadają i mają nad nami ogromną przewagę ewolucyjną (bo one sobie bez nas poradzą, a my bez nich - nie :eviltong:). [quote name='taks']Powód do dumy? - raczej obowiązek odpowiedzialności za zycie tych gatunków które człowiek zdominował.Czy dorosły może byc dumny że jest madrzejszy i zaradniejszy od dziecka? Czy ta przewaga nie zobowiązuje do szczególnej troski o słabszego?[/quote] Znów się zgadzam :p Nasza przewaga nad [U]niektórymi[/U] gatunkami w jakiś sposób (moralny sami wymyśliliśmy, ale po prostu zgodnie z instynktem samozachowawczym, czyli dla dobra innych, a tym samym siebie) obliguje nas do racjonalnego korzystania z tej przewagi. Podobnie jak przewaga hien nad zebrami, węży nad szczurami, a much nad ludźmi obliguje te gatunki do racjonalnego korzystania ze swojej przewagi :eviltong:. Wiecie, że wszystkie owady na Ziemi ważą więcej niż wszystkie ssaki, ptaki, gady, płazy i ryby razem wzięte? Łatwo mogłyby nas wszystkich zabić (po prostu udusić), to chyba świadczy o przewadze gatunkowej? :evil_lol: [quote name='taks']Podsumowując - człowiek jest "wyzszy" jako gatunek bo jako gatunek ma narzędzia aby podpożądkować sobie inne gatunki zyjące na ziemi. Sam ten fakt jest moralnie obojętny ( albo inaczej - komponuje się w powszechnym w przyrodzie systemie rywalizacji, jest więc "naturalny"). Obszarem kultury, moralności, empatii ale i religii jest co z tym dalej zrobimy jako ludzkośc i co jako kazdy z nas pojedynczy człowiek...[/quote] Do upojenia ;): tak samo moralnie obojętny jest fakt, że człowiek ma przewagę nad niewielkim wycinkiem fauny. Jeśli "ma przewagę jako gatunek" = jest "wyższy" to owszem, mogę się zgodzić, że człowiek jest istotą "wyższą" niż pies, krowa, lis czy koń. Ale równocześnie jest istotą "niższą" niż mucha. Tak Wam pasuje? :diabloti: Zresztą wszystkie te relacje tworzą raczej krąg niż piramidę, więc odpuściłam sobie wartościowanie. Człowiek jest częścią tego systemu, ma przewagę nad wieloma gatunkami, innym ustępuje. Pogódźmy się z tym :evil_lol:
  16. [quote name='puli']Behemotka, przydałby sie kontakt z kimś, kto pokazałby Ci jak nauczyć psa zabawy , podnieśc jego pewnośc siebie itd. To delikatna materia i tu sie nie da nic przyspieszyć bo efekt bedzie odwrotny. Spróbuj moze tu: [URL="http://www.dogs.gd.pl/psiejstwo/szkola.htm"]PSIEJSTWO CZARODZIEJSTWO[/URL][/quote] Właśnie nie chcę nic przyspieszać ;), dlatego daję Kazanowi i sobie trochę czasu, zanim poszukamy profesjonalnej pomocy :cool3:. Bo widzę, że już jest dużo zmian na lepsze. Na razie szukam kogoś, kto mi takie zabawy podpowie - wypróbuję i jeśli będzie psu pasowało, to super :multi:, a jeśli nie, to poszukamy czegoś innego.
  17. [quote name='bonsai_88']Jeśli chodzi o drzwi... przyjmuję, że drzwi to coś zamykające przejście, ale również ma to być coś ruchomego, żeby przejście można na nowo otworzyć :razz:. Coś takiego budują niektóre gatunki ptaszników, a u nas w kraju posługują się tym sroki :cool3:. Sroki budują bardzo zmyślne gniazda, w całości "zamknięte". Żeby do niego wejść trzeba przesunąć określony patyk, czego nie zrobi nawet obca sroka :razz:. W takim razie jeszcze raz - kto wymyślił drzwi :diabloti:...[/quote] O to to! :evil_lol: Wiedziałam, że niektóre gatunki pająków zasłaniają wejścia do swoich norek specjalnie dopasowanymi "pokrywkami". O srokach nie miałam pojęcia, a warto znać taki przykład :p
  18. [quote name='AduS']wiesz na poczatku widocznie zle cie zrozumialam i moge sie zgodzic z twoim twierdzeniem -ze czlowiek nie jest nizsza ale tez wyzsza forma zycia ;) to mi sie naprawde spodobalo (te stwierdzenie) :p To co napisalas ze niektorzy ludzie uwazaja ze szympans instynktownie uzywa klucza to oczywiscie ja oczywiscie tez uwazam ze to nie jest instynkt- bo te zachowania podpowiedzial mu czlowiek- bo gdyby nie pokazal jemu jak sie tym poslugiwac( ok MOZE moglby tez sam na to wpasc) ale kto "wynalazl" drzwi ja znam odpowiedz MY i tutaj nie mam zamiaru tobie zaprzeczac bo kurcze tak jak napisalas trudno cie zbic z twojego toku myslenia (nie mam tutaj na mysli ze jest zly czy cos) Pozdrawiam tak na marginesie- jestem dziewczyna :p[/quote] No to miło, że w sumie mamy podobne zdanie :) Ja po prostu myślę, że każdy gatunek jest inny - nie lepszy ani gorszy od innych, po prostu inny ;)
  19. Dziękuję bardzo za rady :) [quote name='Iss']Myślę, że najważniejszym elementem budowania więzi z psem jest spędzanie jak najwięcej razem czasu, wspólne zabawy i szkolenie. Musicie popracować nad lękiem psa, przekonać go że jest u Ciebie bezpieczny. Wspólny czas + mnóstwo miłości myślę, że potrafi zdziałać cuda:)[/quote] Czasu nadmiaru nie mam (praca, inne zwierzaki), ale staram się jak najwięcej. Przede wszystkim ma dużo ruchu, to też chyba pomaga ;). Największy kłopot jest właśnie z zabawą, bo on naprawdę nie wie, o co mi chodzi :shake: Dodam, że z psami - podobnej wielkości lub większymi, bo z małymi nie bardzo umie - Kazan bawi się fantastycznie. Nad lękami, jak pisałam, pracujemy, i naprawdę widać postępy :p [quote name='Brezyl']Miesiąc to bardzo krótko. Zwłaszcza, że pies był w DT, a kiedy się przyzwyczaił, znów zmienił środowisko. Co do zabawki, jeżeli jest wyżłowaty możesz użyć kawałka skórki z królika lub lisa. Możesz owinąć nią aport i dokładnie obwiązać jakimś rzemykiem aby dobrze się trzymał, czasami daje to rewelacyjne efekty, zwłaszcza dla psów z pasją myśliwską. Jeżeli chodzi o kontakt - unikaj wpatrywania się w psa, na to przyjdzie czas później. Sprawdz czy nie ułatwi Ci kontaktu patrzenie w bok, a nie wprost na psa.[/quote] Też liczę, że z czasem będzie coraz lepiej, ale chciałam zapytać o radę ;) Cenna wskazówka z kontaktem wzrokowym (faktycznie się w niego wpatruję, choć w teorii wiem, że to onieśmiela :oops:), spróbuję ją wdrożyć i zobaczymy, jak psiak zareaguje. Pytanie może głupie, ale naprawdę się nie znam :oops:: Czy nie ma ryzyka, że patent ze skórką spowoduje nadmierny rozwój pasji myśliwskiej? Zdecydowanie wolałabym tego uniknąć - Kazan już teraz próbuje biegać za sarnami :roll: (co usiłuję tępić, jeszcze nie zawsze skutecznie), a przede wszystkim w domu mam koty... Na razie pies bez problemu się podporządkowuje i nie chcę, by to się zmieniło.
  20. [quote name='Masza4']Z tego co pisała behemotka, jej kot wcale nie kuca przed intruzami-a Mela jakoś wybitnie zadziorna chyba nie jest. Gdy widziałam ją raz, zaraz po tym jak przyjechała do Lublina, wydawała się być taka pokorna, miała wciąż spuszczoną głowę, jakby przepraszała, że żyje. Nawet jeśli teraz już się ośmieliła i normalnie funkcjonuje, to uważam, że jej prawdziwy charakter, który w niej drzemie nie pozwoli gryźć kotów i ganiać ich jakoś na zabój. Takie moje odczucie. Wiadomo-niesnaski pewnie będą jak w każdy związku kocio-psim, ale o ile kot nie zagryzie psa, to powinno być ok :)[/quote] Też myślę, że będzie ok, a na wszelki wypadek tak czy siak już zachowuję środki ostrożności z jednym psem - więc z drugim nie będzie specjalnej różnicy ;). Jeśli wykaże jakieś ciągoty do gonienia, będziemy oduczać :razz: A są może jakieś nowe foty? :cool3:
  21. [quote name='Lemoniada']No własnie, Ordek :( Znałam go wirtualnie tylko, a jakoś do tej pory nie mogę się otrząsnąć. I jeszcze jak przeczytałam, że dziewczyna będzie szukać psu nowego domu - dziwnie mi się zrobiło...[/quote] Ordka też nie znałam na żywo, ale głęboko zapadł mi w pamięć ['] Teraz jestem skłonna raczej do przesadnej ostrożności niż do zaufania. Wiem, przesadzać nie powinno się w żadną stronę, ale ja wolę tak długo, jak będzie trzeba (miesiące, rok, nieważne) nie dopuszczać do psio-kocich relacji bez mojego udziału, niż pozwolić na jedną tragedię... Na razie ze strony psa jest idealnie, drobne zastrzeżenia mam tylko do małego czarnego potwora :mad::mad::mad::mad:
  22. [quote name='Asti']Człowiek jest "wyższy" od zwierząt.[/quote] Ech, no i właśnie o to mi chodziło :roll:. "Człowiek jest wyższy od zwierząt". Pytam: dlaczego? Bo jest :roll:. Nadal apeluję o logiczne argumenty ;) [quote name='Asti']Myślę, że przykłady o instynkcie jak najbardziej to potwierdzają.[/quote] Ale CO dokładnie potwierdzają te przykłady? Że sikorka ma instynkt? No załóżmy, że ma. Więc skoro sikorka ma instynkt, to znaczy, że człowiek jest bytem "wyższym"? Czegoś nie rozumiem, proszę o wyjaśnienie :p [quote name='Asti']behemotka - sikorka lata, delfin pływa itd., bo jest im to potrzebne do przeżycia.[/quote] Tak, tak. A człowiek oddycha/chodzi/mówi/pływa/je/wydala również [U]wyłącznie[/U] dlatego, że jest mu to potrzebne do przeżycia. Ja piszę na klawiaturze (taka robota), bo jest mi to potrzebne do przeżycia. Jaki to ma związek z "wyższością" tudzież "niższością"? [quote name='Asti']Za to zwierzęta (oprócz papug:razz:) nie mówią.[/quote] Mówią :eviltong:. Tylko nie po naszemu, tak jak my nie mówimy po ichniemu. Choć np. psy, koty, słonie, wielbłądy czy konie potrafią zrozumieć wiele z naszej mowy. Śmiem twierdzić, że przeciętny pies żyjący pod jednym dachem z człowiekiem lepiej zna ludzką mowę niż przeciętny człowiek żyjący pod jednym dachem z psem zna mowę tegoż psa. Czy to znaczy, że pies jest inteligentniejszy? :p Za słownikiem języka polskiego PWN: MOWA [B]1. [/B]«wypowiadanie słów w celu porozumienia się z innymi ludźmi» [B]2. [/B]«sposób mówienia, wymawiania» [B]3. [/B]«zasób słów i reguł gramatycznych używanych do porozumiewania się» [B]4. [/B]«dłuższa wypowiedź skierowana do licznego zgromadzenia» [B]5. [/B]«dźwięki wydawane przez zwierzęta» [B]6. [/B]«znaki, sygnały, gesty itp. służące porozumiewaniu się bez słów» [quote name='Asti']Owszem są inteligentne, uczą się, niektóre bardzo szybko... Ale nie są wyższe ani równe człowiekowi.[/quote] Tak, są inteligentne (na zróżnicowanym poziomie). Tak, uczą się. A nie są równe człowiekowi, bo? :roll: Wiem, że się powtarzam, ale argumenty poproszę :cool3: [quote name='Asti'] Podam przykład, może dziwny, ale co tam:cool3: Zwierzęta rozmnażają się bez zbytniego zastanowienia:p, robią to instynktownie, za sprawą popędów. Czasem nawet super wyszkolony pies ucieka, gdy poczuje zapach cieczki. Ludzie potrafią nad tym panować (pomijam erotomanów:evil_lol:), nie rzucają się na pierwszą lepszą osobę płci przeciwnej (choć opstatnio może nawet tej samej:roll:).[/quote] Właśnie wczoraj byłam na spacerze m.in. z sunią w cieczce i młodym, ale już dorosłym haszczakiem. Ja rozumiem, że mój Kazan nie był zainteresowany panną (jeszcze trochę dzieciak to raz, a po drugie wykastrowany), ale tamten powinien się przecież na nią rzucić, nie? :evil_lol: Jakoś wolał zabawę z kumplem, nawet nie próbował startować do suni. A człowiek od popędów nie jest wolny ;). Kochamy, nienawidzimy, zazdrościmy, jesteśmy wdzięczni i POŻĄDAMY - też bez zastanowienia (instynktownie? :razz:). Czasem nawet super wyszkolony menager zawali sobie karierę, bo się prześpi z kochanką szefa :p [quote name='Asti'] Gdy napisałam, że tylko ludzie mają dusze nieśmiertelną ktoś napisał, skąd to wiem, przecież to tylko opinia. To samo z dogmatami. No, ale to jest właśnie WIARA. Nie mam pewności, ale WIERZĘ, że tak właśnie jest, jak Kościół podaje. Wiele takich opinii jest popartych ważnymi, mocnymi argumentami i przykładami. Co do tego, że Bóg Biblii nie napisał - nie, ale ewangeliści pisali ją za sprawą Ducha Świętego. Tak, wiem, to też opinia, ale: patrz akapit wyżej:lol:[/quote] O duszy się nie wypowiadam - to kwestia wiary, a nie argumentów. Każdy ma prawo (i dobrze!) wierzyć w to, w co wierzyć chce. Ja nadal usycham z braku logicznego dowodu na to, że człowiek jest istotą wyższą :diabloti:
  23. [quote name='bonsai_88']AduS... Behemotka chyba chciała wytłumaczyć, ż wszyscy jesteśmy równi - człowiek, pis i sikorka ;)[/quote] Mniej więcej :p Tak naprawdę znam sporo ludzi, którzy w mojej ocenie stoją duuużo niżej od jakiejkolwiek sikorki :diabloti:, ale generalnie wychodzę z założenia, że "na starcie" wszyscy jesteśmy równi - dopiero nasze czyny świadczą o tym, czy będziemy istotą "wyższą" czy "niższą". Prywatnie nie zgadzam się z odgórnym wartościowaniem "bo tak" (czyli "bo to człowiek, więc automatycznie JEST lepszy, wyższy, mądrzejszy, inteligentniejszy..."). Ale najlepsze ze wszystkiego: jeszcze nikt mi nie udowodnił, że człowiek w istocie wyższy jest :roll:. Zawsze po tych wszystkich "ewidentnie" i "oczywiście" kończyło się na argumencie "bo to człowiek" :evil_lol:
  24. Nie obrażam się :p, tylko poproszę o argumenty :eviltong: [quote name='AduS'][B]Behemotko[/B].... zaczne od początku Uważasz że człowiek jest nizszą formą życia od rekina czy krokodyla? albo jeszcze od sikorki czy czego jeszcze tam przytoczylas [/quote] Nie. Nie uważam, że człowiek jest niższą formą życia. Uważam, że nie jest wyższą, a to różnica :cool3: [quote name='AduS']Człowiek jest ewidentnie wyzsza istota bo jezeli nie to czemu np. sikorki nie potrafia myslec abstrakcyjnie?[/quote] "Ewidentnie" to nie jest dla mnie żaden argument ;) A jeżeli człowiek jest istotą wyższą, to dlaczego nie potrafi latać? :eviltong: Zmierzam do tego, że człowiek ma przewagę nad sikorką (potrafi myśleć daleko bardziej abstrakcyjnie, bo sikorkom podstawy abstrakcji też nie są obce), a sikorka ma przewagę nad człowiekiem (potrafi latać). Czyli, jeśli już koniecznie chcemy wartościować, człek jest i "wyższy", i "niższy". [quote name='AduS']onje kieruja sie instynktem"jestem glodny-musze zjesc"[/quote] To, że sikorka ma instynkt, a człowiek (podobno, bo nie wszyscy się zgodzą) nie - ma świadczyć o wyższości człowieka? Ja myślałam, że w "lepsiejszości" ;) chodzi o to, że masz coś, czego inni nie mają, a nie, że nie masz tego, co oni mają :p Swoją drogą instynkt przez wiele lat był naukową "wymówką" na to, co dzisiaj widzimy jako rozumowanie lub uczucia :lol:. Do tej pory wiele osób twierdzi, że pies człowieka nie kocha, tylko lgnie do niego instynktownie, szympans instynktownie używa klucza do otwarcia szafki, a kot instynktownie miauczy, domagając się głaskania :evil_lol: "Jestem głodny - muszę zjeść", powiadasz, i to jest instynkt? A człowiek jak jest głodny i je to jest instynkt czy myślenie abstrakcyjne? :eviltong: [quote name='AduS']uwzasz ze delfiny sa wyzej od czlowieka pod wzgledem rozumu? nie chce cie urazic ale wiec kim jestes otoczona? <nie obrazaj sie> ludzie sa inteligentniejsi itd. od delfinow . no plisss z tymi delfinami ze maja wiecej rozumu to ty chyba z nonsensopedi wyczytalas....[/quote] Nie obalił (-aś, -eś?) mojego argumentu z delfinami ;) Piszesz tylko, że ludzie SĄ inteligentniejsi (zresztą ja nie wspominałam akurat o inteligencji) i że o ich rozumie czytałam w nonsensopedii - ale żadnego kontrargumentu nie podajesz :razz: [quote name='AduS']a to ze czlowiek nie potrafi latac to nie dla tego ze jest nizej... ptaki lataj bo jest im to potrzebne, ryby plywaja bo musza....[/quote] ...a człowiek wynajduje narzędzia, bo jest mu to potrzebne, a nie dlatego, że jest istotą "wyższą" :evil_lol:. Bardzo prosta analogia. [quote name='AduS'] dalej... teraz medycyna poszla naprzod- to nie prawda ze ludzie umieraj teraz bardziej przez choroby tak moze bylo pare wiekow temu... teraz sa szpitale, lekarstwa....[/quote] Ludzie statystycznie częściej umierają w wyniku chorób niż ma to miejsce np. w przypadku antylop albo mew. Chodziło mi raczej o to, że medycyna znalazła lekarstwo na sporą część "naturalnych" przyczyn śmierci (jak obrażenia fizyczne, śmierć okołoporodowa, zakażenia...), ale jak na razie nie ma sukcesów w sprawie [U]coraz wcześniejszych[/U] - w sensie wieku, po prostu coraz młodsze jednostki, które teoretycznie powinny tryskać zdrowiem, mają z nim poważne problemu - zawałów serca, apopleksji, nowotworów etc. [quote name='AduS'] Mi nie wciasniesz ze jestem nizsza forma życia np. od delfina, sikorki, krokodyla :|[/quote] Ależ wcale nie próbuję Ci wciskać takich rzeczy, spokojnie. Pytam tylko o [B]racjonalne[/B] przesłanki dla teorii, że człowiek jest wyższą formą życia - wyższą od delfina, sikorki czy krokodyla.
  25. Miesiąc temu adoptowałam psa :loveu: – zabrany z ulicy z interwencji (wywalony z samochodu), potem jakieś trzy miesiące w DT i od 27 września u mnie. No i trochę kłopotów wychowawczych mamy. A to mój pierwszy psiak, więc wcale nie mam się za najmądrzejszą i proszę o radę bardziej doświadczonych :oops: Kazan jest psem sporym – ok. 35 kg, wyżłowaty – łagodnym, spokojnym, przyjaznym do ludzi, psów, kotów… Zero agresji, prawie ideał. Prawie. Jest zastraszony (porzucenie + bez wątpienia wcześniej bicie :-( :mad:), trudno mi nawiązać z nim długotrwały kontakt, w związku z tym szkolenie idzie [U]bardzo[/U] opornie. Boi się: - podniesionej szybko ręki; - ręki nad karkiem/głową; - ręki w ogóle (czasem) :shake:; - przejeżdżających szybko i znienacka samochodów, autobusów; - kijków, patyków :roll:; - jedzenia :crazyeye:; - krzyku, karcącego tonu; - gwałtownego ruchu; - niektórych dzieci; - niektórych facetów (jeszcze nie odkryłam konkretnego typu, raczej starszych niż młodszych); - człowieka na rowerze (nie zawsze); - człowieka idącego szybko (nie zawsze); - ciemności… Nad lękami pracujemy i są już efekty. Ignoruję objawy strachu i wściekle się cieszę, kiedy np. oleje rowerzystę (nie dosłownie ;)) albo spojrzy z zainteresowaniem na patyk :multi:. Gdy odpyskuje psu, który na niego szczeka (Kazan sam nie zaczyna, ale odpowiada na „słowne” zaczepki niektórych sporych/dużych psów; małe ignoruje), oczywiście muszę zareagować. Karcę go głosem i w razie potrzeby krótkim szarpnięciem za smycz, a kiedy się uspokaja, natychmiast chwalę. Znacznie gorzej jest ze skupianiem młodego :shake: Problemem naprawdę nie jest to, że się boi. Wiedziałam, na co się decyduję: że pies po przejściach, że będziemy mieli dużo pracy. Ale nie mogę go zmotywować :placz: :shake: Ani razu go nie uderzyłam, nie krzyknęłam, nawet się nie zdenerwowałam; do wszystkiego próbuję go zachęcać zamiast zmuszać. Staram się pracować na pozytywach. Słowo, głaskanie/drapanie, smaki, zabawka – podstawowe nagrody. Żadna specjalnie nie działa… :lookarou: :niewiem: Myślę, że był bity za to, że chciał jeść/przed jedzeniem/podczas jedzenia :angryy:. Nawet bardzo głodny nie chce ruszyć miski, dopóki nie wyjdę z pokoju. Smakołyki bierze, często tuląc uszy :roll:. Albo nie bierze w ogóle (choć chwilę potem od obcej osoby poproszonej o poczęstowanie psa zjada chętnie). Albo chwyta delikatnie w zęby i od razu upuszcza na ziemię – jakby wypełniał „polecenie” wzięcia przysmaku, ale bał się schrupać :-o Głaskanie w domu lubi, choć też bez szaleństw. Na spacerze dotyk często po prostu go peszy. Chyba ciągle się boi, że ręce człowieka krzywdzą :placz: Na zabawki nie reaguje wcale. Nie wie, że z człowiekiem w ogóle można się bawić. Patyki, piłki, linki – kompletnie go nie interesują, nie chce ich nawet chwycić w zęby; jeśli już zwróci na nie jakąkolwiek uwagę, w oczach ma strach lub niepewność, czego też znowu od niego chcę :shake:. W związku z tym nie mogę nawet psa porządnie wybiegać i… muszę polegać na znajomych psiakach, które go zmęczą (udaje się tylko haszczakowi :diabloti:). A to znowu wcale nie poprawia więzi z przewodnikiem… Względnie najlepiej działa słowo. Z tym, że „najlepiej” wcale nie oznacza „dobrze”. Więc chwalę dużo i radośnie (z rozpędu zaczęłam nawet chwalić koty, choć one akurat mają "dobrego kotka" w głębokim poważaniu :lol:), ale to nie wystarcza. Kazan mnie lubi, zresztą staram się o to :cool3:. Kiedy zawołam, przybiega do mnie rozmerdany i roześmiany - zwłaszcza jak się wyszaleje :evil_lol:, bo na początku zabawy trudno mi odwrócić jego uwagę :roll:. Myślę, że chodzi nie tyle o słabe przywołanie (choć nie jest idealne :oops:, nadal nad nim pracujemy), ile o pewien dystans... :shake: I tu docieram do finalnego pytania: Jak mogę wzmocnić więź z psiakiem?
×
×
  • Create New...