-
Posts
28801 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
28
Everything posted by Ewa Marta
-
Idolek odszedł za TM:-( Nie chciał już walczyć...
Ewa Marta replied to Ewa Marta's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dzisiaj mogłam oficjalnie podziękować Pani Eulalii za opiekę nad Idolkiem. Dostałam od znajomego Gusi piękny plakacik z podziękowaniem, oprawiłam go w ramkę i razem z kwiatami, kilkunastoma zdjęciami Idolka i smakołykami dla psów i kotki poszłam podziękować: Pani Eulalia bardzo się wzruszyła. Wspólnie obejrzałyśmy wszystkie zdjęcia, powzdychałyśmy, powspominałyśmy, pośmiałyśy sie przy niektórych zdjęciach, na których Maluszek był uśmiechnięty od ucha do ucha i widać było, że jest mu dobrze na świecie..... I obie stwierdziłyśmy, że nam go brak bardzo.... Podziękowania dla doktora Czajki będę miała być może już jutro. Też je to umieszczę. -
MAJA - ONkowata sunia już zdrowka! Już w domku :)
Ewa Marta replied to gusia0106's topic in Już w nowym domu
Majeczko, szczęśliwego życia w nowym domku! Oby kochali Cię tak mocno, jak kochała Cię Ronja:-) -
Ja dodam tylko, że znam doktora Czajkę nieźle i widziałam, jak go ten widok zbulwersował. Ma jednak na tyle dużo taktu, że powiedział, że nie chce tego komentować. Wygolił Trymera bardzo dokładnie, potem wyczyścił ranę. Powiedział Gusi, żeby go dzisiaj jeszcze wsadziła do wanny i bieżącą wodą i mydłem porządnie obmyła pod strumieniem wody ranę z resztek włosów, które tam jeszcze mogą być. Powiedział, że antybiotyk w przypadku takiej rany działa w niewielkim stopniu. NAJWAŻNIEJSZE są w tej chwili przemywania ran 3 - 4 razy dziennie przez Gusię. Powiedział, że od staranności tego przemywania zależy w dużym stopniu proces gojenia. Oznacza to, że Gusia ma w tej chwili ostry zasuw przy Trymerze. Im więcej sie skrzepów i brudów wypłucze, tym lepiej. Niewskazane jest nawet, żeby ta rana szybko się zamykała, powinna zziarnionowac się sama naturalnie, bo jak się zamknie za szybko, to coś tam może zostać i zrobi się znowu zakażenie pod skórą. Trymer dostal receptę na lek przeciwbólowy i przeciwgorączkowy, gdyby była potrzeba go zastosować. Dostał też antybiotyk na 5 dni do domu. O łapach nie chcial narazie z Gusią rozmawiać, bo w tej chwili trudno stwierdzić, czy chodzi tak kiepsko, bo go boli, czy to coś innego. Trzeba porządnie wygoić rany, a potem myśleć co dalej. Trymer był przekochany, pozwolil się położyć na stole, nie wykazał cienia agresji, kiedy wet go badał. Pies idealny, słowo daję! Musiało go boleć, zwłaszcza dezynfekowanie tych ran. Mimo to nie pisnął, ziajał tylko, bo temperatura dawała mu się chyba we znaki. Trzymałam mu pyszczek w rękach, Gusia zajęła się resztą Trymcia:-) Nie bałam się bo był niesamowicie grzeczny. Człowiek patrzy mu w oczy i wie, że on nic nie zrobi. Doktor Czajka powiedział, że on ma jakieś 3 lata.
-
Wysłałam Ci Gusiu na konto 100 zl dla Trymera, żeby się z Tobą nie szarpać u weta:-) Mój Idolek był badany neurologicznie ponad godzinę przez doktora Mieszka w Boliłapce, który właśnie jest neurologiem. Doktor Czajka jest świetnym chirurgiem, ale badanie neurologiczne zawsze woli zostawić Mieszkowi. Może będziemy mieć dzisiaj szczęście i obaj będą w lecznicy. Myślę jednak, że najważniejsze jest w tej chwili to zapalenie. Miałam się nie odzywać na ten temat, ale chyba nie wytrzymam... Owieczko, napisałaś, że nie dyskutujesz z weterynarzami, bo uznajesz, że są specjalistami i wiedzą co robić lepiej od Ciebie. Ja jednak uważam, że skoro podejmujesz się opieki nad psami, powinnaś bardziej ufać swojej intuicji, obserwacjom. Jeśli coś Ci się nie podobało, trzeba było jasno i dużymi literami napisać Gusi, że potrzebna jest konsultacja u innego weta. Przyjmując psa do hoteliku, bierzesz na siebie odpowiedzialność za niego, za jego zdrowie. Już początek stanu zapalnego powinien zapalić lampkę w Twojej głowie. Zdjęcia moszny i tego guza Trymera porażają i wskazują na to, że w zasadzie poza otrzymaniem antybiotyku, Trymer nie dostał żadnej pomocy:-( Uważam niestety, że w jakimś stopniu odpowiadasz za to, w jakim jest teraz stanie:-( I podobnie jak [EMAIL="Tora@Faro"]Tora@Faro[/EMAIL] uważam, że 168 złotych należne za hotelik po odliczeniu może kosztów karmy, powinnaś przekazać na leczenie Trymera:-(
-
Aniu, wysyłam dla Rufuska 11,50. To już ostatnia wpłata od Bebcik za biżuterię. Miała wpłacić 5 zł za pierścionek, wpłaciła więcej, więc 11,50 idzie na konto Rufusa.
-
Idolek odszedł za TM:-( Nie chciał już walczyć...
Ewa Marta replied to Ewa Marta's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Mam nadzieję że puszki i słoiczki posmakują Emi. Idolek się nimi zajadał:-( Te same puszki dostawał Semik, kiedy z niewiadomych przyczyn dostał bardzo silnej biegunki. 3 dni był tylko na nich i wszystko wróciło do normy. Marta, podkłady są też dla Emi, może nauczy się na nie siusiać. A potem powoli możnaby je zabierać z nią na zewnątrz i w końcu załapie, że te sprawy załatwia się na dworze, a nie w domu. -
Ech Nutusiu, aż się roześmiałam wyobrażając sobie Idolka rządzącego górką za TM, bo że nadal chce to robić, nie mam wątpliwości. Widzę go, jak biega bez żadnego bólu, obszczekuje inne psiaki i cały czas domaga się smakołyków i głaskania:-) Bardzo za nim tęsknię, za przytulaniem, całusem dawanym bardzo rzadko, ale dawanym i to się liczy najbardziej. Tęsknię za tym pyszczkiem wtulanym w szyję i tym stękaniem z zadowolenia, kiedy go nosiłam na górce i tuliłam. Tęsknię też za chwilami, kiedy już odpoczął na rękach i koniecznie wyrywal się na dół, żeby podreptać sobie. Za czesaniem, które sprawiało mu wyraźną przyjemność, za tym, jak stale przekrzywiał mu się ogonek i nawet jak nim merdał, to zawsze na jedną stronę:-) Tęsknię ale coraz bardziej rozumiem, że dalej w bólu żyć nie mógł i że dla niego to było najlepsze pożegnanie, kiedy jeszcze nie cierpiał potwornie, kiedy byl bardzo, ale to bardzo kochany, kiedy czuł moje i Jacka ręce na sobie podczas podawania narkozy i kiedy całowałam ten ukochany pysio tuląc go do siebie. Kiedy wreszcie doktor Czajka był przy nim w ostatnich jego minutach.... I mam nadzieję, że wiedział, jak bardzo go wszyscy kochaliśmy. Musiał wiedzieć kiedy dostawał wszystko, na co tylko miał ochotę.... Toskanko - niech Ci pójdzie na zdrowie ten spadek po Idolku suniu wspaniała:-)
-
Może warto dawać jej przez jakiś czas karmę dla szczeniaczków? To najbardziej odżywcza karma i dla tych zagłodzonych psin znakomita. Jutro w drodze do Ronji przyjeżdża do mnie Tora&Faro po puszki z karmą i podkłady dla Emi, mogłabym dać jej karmę, którą dostałam od mojej bratowej, bo jej sunia nie chce jeść. To niedużo, bo jakieś 2 kg karmy dla maluchów.
-
Wyjątkowy wspaniały Wiśnia zamieszkał w swoim domu :))))
Ewa Marta replied to mysza 1's topic in Już w nowym domu
Przelałam dzisiaj 50 zł dla Misia od mojego Idolka, który jest już za TM:-( -
A ja przelałam dzisiaj 50 zł dla Emi od mojego Idolka, który jest już za TM:-(
-
Idolek odszedł za TM:-( Nie chciał już walczyć...
Ewa Marta replied to Ewa Marta's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Zrobiłam właśnie przelewy dla: Toski - 57,70 zł Emi - 50 zł Miśka - 50 zł Tym samym rozliczyłam konto finansowe Idolka. Bardzo serdecznie dziękuję wszystkim, którzy wspierali go finansowo i umożliwili Idolkowi dzięki temu komfortowe życie przez ostatnie 5 miesięcy. -
Idolek odszedł za TM:-( Nie chciał już walczyć...
Ewa Marta replied to Ewa Marta's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Misiek tez dostanie Mysza 50 zł. Dajcie mi tylko chwilę na zebranie się, pewnie dzisiaj porobię przelewy. Tyle mam jego zdjęć, tak wielu nie umieszczałam tutaj... I ciągle chce go wam jeszcze pokazywać, jaki był cudowny, uśmiechnięty i szczęśliwy... Razem ze wszystkimi psiakami węszył i szukał w trawie czegoś ciekawego [IMG]http://img20.imageshack.us/img20/5765/49485352.jpg[/IMG] Nie można go było nie kochać, nie całować, nie przytulać, jak tak patrzył na człowieka [IMG]http://img704.imageshack.us/img704/3907/51796724.jpg[/IMG] Jak tylko widział, że kucam, odrywal sie od stada i biegł do mnie [IMG]http://img408.imageshack.us/img408/7167/56167410.jpg[/IMG] Słodziak najdroższy [IMG]http://img810.imageshack.us/img810/5714/98367912.jpg[/IMG] Każdy dotyk go uszczęśliwiał i mnie też [IMG]http://img193.imageshack.us/img193/6057/26994880.jpg[/IMG] -
[quote name='go-ja'][COLOR="red"][B][SIZE="4"]WPŁATY [/SIZE][/B][/COLOR] [B][SIZE="2"]CZERWIEC:[/SIZE][/B] [B][COLOR="red"]deklaracje stałe:[/COLOR][/B] [B]- 20 zł - go-ja (2010-06-23)[/B] [B]- 120 zł - 1barto (z FB) (2010-06-22)[/B] [B]- 200 zł - Monika K. z FB (płatne w dwóch ratach po 100zł) (2010-06-22 - 1 rata 100 zł)[/B] [B]- 10 zł - Ellig (zapłacone za 6 m-cy z góry - 60 zł) (2010-06-22)[/B] [B]- 20 zł - JustynaW (z FB) (2010-06-23)[/B] - 30 zł - Ewa Marta jednorazowe: [B]- 50 zł - go-ja (2010-06-23)[/B] - 40 zł - AnnaA (poszło do obraczus87) [B]- 70 zł - Ewa Marta (2010-06-22) - 10 zł - Obraczus (2010-06-23)[/B] [B]- 200 zł - RenW (2010-06-30)[/B] [B]- 20 zł - papryka (2010-07-01)[/B] [B]- 200 zł - Tora&Faro (2010-07-01)[/B] [B]- 50 zł - GosiaF (2010-06-27)[/B] [B]razem: 640 zł[/B] szczepienia dla dwóch suczek - kundelkowa skarbonka - 90 zł (2010-06-23) [B][SIZE="2"]WYDATKI (czerwiec):[/SIZE][/B] - Hotelik - 138 zł - odrobaczenie - 4,50zł (3x1,5) - szczepienia ( w sobote Natalia pojedzie zaszczepić dziewczyny p.zakaźnym ) - 135 zł (3x45) - paliwo - 5 zł [B]RAZEM: 282,50 zł[/B] [B][SIZE="3"][COLOR="red"]STAN KONTA - 01.07.2010 727,50 zł[/COLOR][/SIZE][/B][/QUOTE] Wpłaciłam dzisiaj swoją stałą deklarację za lipiec - 30 zł. W tym zapisie jest mały błąd, bo ja jednorazowo wpłaciłam w czerwcu 70 zł, a deklarację stałą obiecałam od lipca, a nie od czerwca.
-
[quote name='ronja'][IMG]http://img203.imageshack.us/img203/3195/18916292.jpg[/IMG][/QUOTE] Cudo kochane..... To jeden z piękniejszych widoków, porównywalny do tego, kiedy Sonieczka daje buziaka Bartkowi... Jeszcze miesiąc temu gotowa byłbym się założyć o wszystko, że on nie przekroczy progu domu, a już o spaniu z Tobą w łóżku nie pomyślałabym w życiu! Dziękuję Marta.... za te zdjęcia, za rozmowę, za wszystko co robisz dla tych naszych podopiecznych, za to, że się tak w Waszym domu otwierają, że zapominają o swoich traumach.... Kochany Kaluszek, jasne że jest trochę mój, skoro nikt go do tej pory poza nami nie zechciał pokochać...
-
Idolek odszedł za TM:-( Nie chciał już walczyć...
Ewa Marta replied to Ewa Marta's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[FONT=Calibri][SIZE=3]Policzyłam wszystkie leki i inne rzeczy Idolka. Sporo tego wyszło. Część z nich od razu mogłam rozdysponować, bo wiem, które psiaki potrzebują i ustaliłam to z ich opiekunkami, ale część pozostaje do dyspozycji dla innych. [/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3]Emi:[/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3]http://www.dogomania.pl/threads/188177-SZKIELET-ONka-Emi-3ma-łapami-na-tamtym-świecie.-Walczy-o-życie.[/SIZE][/FONT] [B][COLOR=red][SIZE=3][FONT=Calibri]Bardzo chciałabym, żeby Emi dostała:[/FONT][/SIZE][/COLOR][/B] [FONT=Calibri][SIZE=3]5 puszek Puriny EN[/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3]2 słoiczki parówek dla niemowląt[/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3]2 słoiczki rosołków dla niemowląt[/SIZE][/FONT] [B][COLOR=red][SIZE=3][FONT=Calibri]Tosca:[/FONT][/SIZE][/COLOR][/B] [URL="http://www.dogomania.pl/threads/116269-TOSCA-głód-odcisnął-nieodwracalne-piętno-prosimy-o-pomoc"][FONT=Calibri][SIZE=3][COLOR=#800080]http://www.dogomania.pl/threads/116269-TOSCA-głód-odcisnął-nieodwracalne-piętno-prosimy-o-pomoc[/COLOR][/SIZE][/FONT][/URL] [FONT=Calibri][SIZE=3]Tosca odziedziczyłaby:[/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3]3,5 opakowania Essentiale Forte (za zgodą Figi – darczyńcy)[/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3]4,5 opakowania Hepatilu (za zgodą Figi – darczyńcy)[/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3]Pół opakowania Arthro Fosu[/SIZE][/FONT] [COLOR=red][FONT=Calibri][SIZE=3][B]Pozostały mi do oddania:[/B][/SIZE][/FONT][/COLOR] [FONT=Calibri][SIZE=3]Cholamid 25 tabletek[/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3]Lotensin 5 mg 36 tabletek[/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3]10 podkładów 60 – 90 cm[/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3]Do dyspozycji Ellig – wspaniałej Eluni, która podarowała je Idolkowi pozostaje:[/SIZE][/FONT] [SIZE=3][FONT=Calibri]¾ opakowania odżywki na stawy Galacan Fast (chętnie zaopiekowałaby się nią Tosca)[/FONT][/SIZE] [FONT=Calibri][SIZE=3]4,8 kg karmy wątrobowej Hillsa[/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3]Idolkowi pozostały też pieniążki. Nie za dużo, ale na tyle, żeby podzielić je na więcej niż jednego psiaka. Bardzo zależałoby mi na tym, żeby dostały je psiaki chore jak Idolek, które potrzebują karmy lub leków droższych niż zwykłe. Dlatego mimo, że potrzeb jest dużo więcej, chciałabym zaproponować, żeby pieniądze rozdzielić na 3 psiaki:[/SIZE][/FONT] [B][COLOR=red][SIZE=3][FONT=Calibri]Emi (link powyżej) – 50 zł[/FONT][/SIZE][/COLOR][/B] [FONT=Calibri][SIZE=3]Emi jest tak zagłodzona i wymagająca sporych nakładów finansowych, że i worek pieniędzy też by się przydał. Mam niestety tylko tyle, ale chciałabym przekazać z całego serca.[/SIZE][/FONT] [SIZE=3][FONT=Calibri][B][COLOR=red]Misiek – 50 zł[/COLOR][/B] [/FONT][/SIZE] [FONT=Calibri][SIZE=3]Misiek to wielki psiak, który jakiś czas jeszcze będzie na karmie weterynaryjnej, a widoków na jakiekolwiek wpłaty poza bazarkami robionymi dla niego i kilku innych psiaków nie ma. [/SIZE][/FONT] [URL="http://www.dogomania.pl/threads/183882-Połamany-Misio-z-budowy-prosi-o-wsparcie-na-hotel-i-czeka-na-dom-Saba-już-w-DS"][FONT=Calibri][SIZE=3][COLOR=#800080]http://www.dogomania.pl/threads/183882-Połamany-Misio-z-budowy-prosi-o-wsparcie-na-hotel-i-czeka-na-dom-Saba-już-w-DS[/COLOR][/SIZE][/FONT][/URL] [B][COLOR=red][SIZE=3][FONT=Calibri]Tosca (link powyżej) – 57,70 zł[/FONT][/SIZE][/COLOR][/B] [FONT=Calibri][SIZE=3]Toscanka stale coś łapie, co chwilę poza stałymi lekami coś musi dostawać. Ostatnio u dziewczynki zrobił się zastój i martwię się, że za moment nie będzie za co kupić leków.[/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3]Te wpłaty do końca rozliczyłyby pieniądze Idolka. Czy macie jakieś uwagi do tych propozycji? No i czy macie jakieś psiaki w potrzebie na te leki, które zostały? Rzadko teraz jestem na dogo, ale będę zaglądać, czy nie ma kogoś chętnego na nie.[/SIZE][/FONT] -
Chciałam napisać, że na swoim bazarku z biżuterią dostałam od [EMAIL="Negra@Anna"]Negra@Anna[/EMAIL] wpłatę o 11 złotych wyższą od licytowanej na wypadek konieczności wysłania przesyłki. Jednak Ania odebrała rzeczy w Warszawie, pieniądze zostały do rozdysponowania. Ponieważ 28 czerwca Idolek odszedł za TM, pieniądze prześlę Aniu Tobie dla Rufusa, na którego również były zbierane pieniądze na tym bazarku. Za chwilę zrobię przelew 11 zł.
-
Idolek odszedł za TM:-( Nie chciał już walczyć...
Ewa Marta replied to Ewa Marta's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Mimo smutku, niestety proza życia nakazuje dokończyć rozliczenia Idolka. Jestem winna ostatnie 3 skany rachunków, które zamieszczam poniżej: Byłam dzisiaj u doktora Czajki porozmawiać na spokojnie, podziękować wstępnie i namówić go jednak na rozliczenie się ze mną za ostatnią 2,5 godzinna operację i całodzienna opiekę nad Idolkiem. Doktor Maciek powiedział, że trudno mu się pogodzić z odejściem Idolka, wszystkim im jest przykro, bo choć nie robili mi nadziei w poniedziałek, kiedy pod wieczór z drenu zaczęła się sączyć już oczyszczona z żółci wydzielina, kiedy wiedział, że pozszywał Maluszka super dokładnie, przepłukał wszystko, przejrzał każdy centymetr jelit, które były dostępne i pomyśleli wtedy, że ten dzielny Białasek przeżyje, że się udało. Nie chcieli mnie jeszcze o tym informować, żeby nie rozbudzać niepotrzebnych nadziei, ale w sobie ją rozbudzili. I nagle o 19:15 krążenie Idolka ustało i Maluszek odszedł... Doktor nie chciał przyjąć ode mnie żadnego wynagrodzenia, ale poprosiłam o to, bo zależy mi na tym, żeby móc prosić go o kolejne tanie kastracje bezdomniaczków, a jak nie weźmie ani grosza, to zawiąże mi ręce. Po długich namowach doktor zgodził się przyjąć zwrot poniesionych kosztów. Za swoją pracę nie zgodził się wziąć ani grosza. Zapłaciłam 200 zł, ale nie wzięłam rachunku, bo nie będę tego ujmować w rozliczeniu. To mój prezent pożegnalny dla Idolka, tak samo jak pochówek w Koniku Małym na cmentarzyki "Psi Los", gdzie zapłaciłam 250 złotych. Pozostają do rozdysponowania leki Idolka, podkłady, karma weterynaryjna na chorą wątrobę, chyba jakieś puszki. Jadę dzisiaj do Pani Eulalii po wszystkie rzeczy Idolka i wtedy wszystko policzę. Za zgodą Figi leki zostaną rozdane psiakom, któe je potrzebują. Na pewno Essentiale forte dostanie Tosca, bo tak ustaliłyśmy z Figą, któa wszystkie te leki dawala w prezencie Idolkowi. Pozostałe leki wieczorem podliczę i napiszę co mamy i czym się podzielimy. Pozostałe pieniądze 157,70 zł chciałabym oddać też innym psiaczkom. Większość wpłat od kwietnia to były wpłaty od ludzi spoza dogo, ludzi z górki i moich znajomych. Dostałam już od większości zgodę na dowolne rozdysponowanie pozostałej kwoty. Część z nich chciała dorzucić się do pochowania Idolka, ale chciałabym sama pokryć ten koszt. Dajcie mi moment na pomyślenie, gdzie te pieniądze pójdą. Na pewno o tym napiszę i poczekam na Waszą opinię zanim wyślę pieniądze. Bardzo Wam wszystkim dziękuję za obecność tutaj, za ciepłe słowa, dziękuję... -
Idolek odszedł za TM:-( Nie chciał już walczyć...
Ewa Marta replied to Ewa Marta's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Bardzo Wam wszyscy dziękuję za tyle ciepłych słów u Idolku. Nie tak miala wyglądac setna strona tego wątku... Miałam nadzieję, że będę Wam na niej relacjonować postępy w rekonwalescencji Idolka. Mam wielka prośbę... Nie umiem w tej chwili złożyć tego w słowa i nie potrafię rozwiązac graficznie, ale bardzo chciałabym przygotowac dla doktora Czajki taki dyplomik ze zdjęciem Idolka z podziękowaniami za jego wielkie serce i walkę o Idolka do końca. Mam dużo zdjęć uśmiechniętego Idolka, które mogłabym komus przesłać, gdyby zechcial mi pomóc. Ja bym to wydrukowała i oprawiła w antyramę. Chętnie podziękowalabym też Pani Eulalii za jej troskę. Widziałam sie z nią dzisiaj, jest smutna, ale mimo wszystko starała się jeszcze mnie pocieszać. Pokochała tego psiaka jak ja, obie go kochałyśmy i chciałyśmy jak najlepiej dla niego. Napisałam do doktora smsa, że dzisiaj jeszcze nie jestem w stannie, ale przyjdę jutro porozmawiać, podziękować. Dzisiaj znowu bym ryczała, tak jak teraz, kiedy czytam Wasze wpisy, piękny wiersz..... Zasadzimy Idolkowi jakieś roślinki z ogródka Pani Eulalii. Podlewał je do tej pory obficie, teraz będą rosły nad nim. -
Idolek odszedł za TM:-( Nie chciał już walczyć...
Ewa Marta replied to Ewa Marta's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='Ewa Marta'] Mam nadzieję, że właśnie tak spogląda teraz na nas. Jezu.. ja nie mogę się z tym pogodzić:-( Przepraszam, ale nie mam się tym z kim podzielić. Nie mogę przestac płakać po tym cudownym psiaku, taki, godnym, mającym włąsne zdanie, a jednocześnie tak potrzebującym kontaktu z człowiekiem.... Patrze na paznokieć, na którym mam fioletowy krwiak po żębach Idolka. jego juz nie ma, a ten krwiak pozostanie ze mną jeszcze długo. Nie jestem w stanie tak mocno angażówac się dalej w pomoc. Będę zdobywać pieniądze, fanty na bazarek, będe odwiedzać najwspanialszy hotelik pod słońcem u Ronji, bo tam psy sa szczęśliwe, ale nie umiem poradzić sobie z uczuiciami, jakie mam w tej chwili po śmierci mojegop podopiecznego. Myślę, analizuję co zrobiłam nie tak. Pytam mojego Jacka, czy on zrobiłby to samo co ja.... Bardzo Was przepraszam za to co dzisiaj wypisuję, powinnam zamknąć się i nic nie pisać, bo to pytania do mnie samej, a nie do Was, ale nie mogę. Siedzę, ryczę i myśłę i cholera nic mi z tego nie wychodzi. NIe pójdę na tą cholerną górkę, bo ona już nie będzie taka sama jak z Idolkiem, któego można było tulić, nosić, czesać, kochac po prostu.... Moje psy nie mają wyjścia - muszą żyć po 20 lat. Ja jestem jak się okazało cienki Bolek, nie radzę sobie z tym wszystkim. NIe piszcie, że nie jestem, ja to czuję w środku strasznie mi ze świadomością że tak przy nim rano beczałam, że pokazałam mu strach, może dlatego przestał walczyć? Przecież miałam się nim opiekować -
Idolek odszedł za TM:-( Nie chciał już walczyć...
Ewa Marta replied to Ewa Marta's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Nie wszystkie jego zdjęcia tu wgrywałam, bo nie starczyłoby miejsca. Ale choć kilka jeszcze chciałabym zamieścić na wątku Idolka... Tak się potrafil wypuszczać, kiedy jeszcze widział na jedno oczko Kochał trawkę... A tak ma teraz, ale pojadę tam i obstawię płotkiem i zrobię trwalszą tabliczkę Nie wyszło tak, jak jest tam naprawdę -
Idolek odszedł za TM:-( Nie chciał już walczyć...
Ewa Marta replied to Ewa Marta's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[FONT=Calibri]Myślałam, że dzisiaj nie dam rady nic napisać, ale i tak myślę o nim stale i może jak będę pisać, to będzie mi lżej. Nie wiem od czego mam zacząć, co napisać, bo wszystko mi się miesza w głowie i nic mi nie przychodzi do głowy poza tym, że Idolka już nie ma z nami[/FONT][FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]L[/FONT][/FONT][FONT=Calibri] Nie dał rady, nie chciał już walczyć i o 19:15 w spokoju, bez bólu, bez świadomości samoistnie zasnął na zawsze. [/FONT] [FONT=Calibri]Ja leciałam w tym czasie do Pani Eulalii z nowymi podkładami dla Maluszka, z wypraną kołderką, na której miałyśmy go położyć, bo w końcu miałyśmy obie być u Pani Eulalii, żeby nie denerwować Idolka nowym miejscem i nieznanymi zapachami mojego domu. Wpadłam do niej i wołam, że tu są podkłady i kołderka, zabieram jej psy na spacer i pędzę po Maluszka kochanego do kliniki. A ona jakoś mnie objęła i powiedziała „Pani Ewo, Idolek nie żyje” Koszmarny moment, nogi się pode mną ugięły i klapnęłam na podłogę klatki schodowej. Nie wiem, jak ona mnie stamtąd podniosła taka zaryczaną, ale jakoś wciągnęła mnie do domu. Powiedziała, że doktor Maciek zadzwonił do niej, bo nie jest w stanie powiedzieć tego przez telefon mnie. On zrobił dla niego wszystko, od rana był w klinice, mimo, że miał nie pracować i został z Maluszkiem do samego końca, a potem czekał aż ja przyjadę po niego. Nie był w stanie ze mną rozmawiać, powiedział, że dzisiaj to za trudne, może jutro porozmawiamy, dzisiaj żadne nie było w stanie. Zawinęliśmy Idolka w kocyk i wzięłam go na ręce. Zaniosłam do samochodu, w którym tak bardzo lubił jeździć i położyłam na jego ulubionym miejscu…. Jacek cudem załatwił, żeby na cmentarzyku w Koniku Małym ktoś nas o tej porze przyjął i od razu pochował Idolka. Nie mogłam go tak oddać bez pożegnania. Odkryłam kocyk i pocałowałam piękny łepek, który przyjmował setki moich pocałunków wcześniej. Pogłaskałam i wytuliłam ostatni raz i oddałam Maluszka Jackowi, który ułożył go w grobie, bo ja nie byłam w stanie.[/FONT] [FONT=Calibri]Idolek leży w pięknym miejscu, wśród wysokich drzew i masy pomniczków stawianych swoim pupilom przez ich ludzi. Pięknie tam jest i jakoś łatwiej było mi tam z nim się pożegnać. [/FONT] [FONT=Calibri]Po drodze tam jeszcze irracjonalnie sprawdzałam, czy może nie zaczął oddychać, nie rusza się…. Jakoś kompletnie nie mogło do mnie dotrzeć, że nie ma na to szansy. Wyglądał na spokojnego, umarł we śnie będąc na środkach przeciwbólowych, a więc na pewno nie cierpiał…. Zostawił parę serc, które go bardzo pokochały. [/FONT] [FONT=Calibri]Jutro, może pojutrze dowiem się dokładnie o wszystko w klinice, teraz nie jestem w stanie. Odbiorę wszystkie rzeczy Idolka od Pani Eulalii, pomyślimy, któremu psiaczkowi będą potrzebne… Dzisiaj nic już nie zrobię poza obejrzeniem wszystkich zdjęć mojego kochanego białego Maluszka. Nie przypuszczałam, że to będzie tak ciężkie, myślałam, że łatwiej to zniosę, a tymczasem wszystko mi w środku krzyczy z żalu za nim. Nie dam rady iść jutro na górkę, walkowerem oddam Pani Eulalii poinformowanie wszystkich o śmierci Idolka, ich ulubieńca. [/FONT] [FONT=Calibri]Mam ostatnie zdjęcie Idolka z rana, kiedy leży i czeka przed operacją, ale zostawię je dla siebie jeśli pozwolicie. Mam też zdjęcie cmentarzyka, które chcę wgrać, ale nie mam siły robić tego w tej chwili. Mogę o nim myśleć, oglądać zdjęcia, masę zdjęć, które pstrykałam mu w domu i na spacerach. [/FONT] [FONT=Calibri]Przeżył wspaniale równo 5 miesięcy u Pani Eulalii, otoczony miłością, troską, innymi zwierzętami i w swoim domu, w którym wybrał sobie swoje ukochane miejsce i na nim się kładł. Nie udało się nam tego przedłużyć, z czym się nie mogę w tej chwili pogodzić, ale wiem, że teraz nie cierpi, że nie jest mu potrzebny wzrok i super sprawność fizyczna. Teraz już to się nie liczy… Teraz biega jak łania za TM i mam nadzieję, że wie, że chcieliśmy dla niego jak najlepiej. Pisać nie mogę, bo mi się zamazują litery na klawiaturze. Nie chce już tak się przywiązywać do psiaków, to za bardzo boli…..[/FONT] [FONT=Calibri]Ciągle go czuję, mimo kąpieli, mam na skórze jego intensywny zapach z rana, kiedy znowu mnie obsiusiał. To pewnie złudzenie, ale dobrze się z tym zapachem czuję. [/FONT] -
Idolek odszedł za TM:-( Nie chciał już walczyć...
Ewa Marta replied to Ewa Marta's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Już po operacji.... narazie maluszek żyje, choć nadal jest na granicy życia i śmierci. Okazało się, że złogi były znacznie rozleglejsze, niż się można było spodziewać. Ja aż się boję pisać żeby czegos nie popierniczyć, a dopiero potem dostane od doktora Czajki pełaen opis tego wszystkiego. Narazie powtarzam i mam nadzieję, że z tych nerwów nie pokręciłam, że trzeba było maluszkowi oczyścić jelita z tego zatoru żółciowego, oczyścili mu wątrobę, zrobili wszystko, co sie dało. Udrożnili jelita i Idolek ma dreny, którymi jest przepłukiwany. narazie wylatuje z niego cos brązowo-żółtego i jedyna nadzieja, że do wieczora oczyści sie i zacznie lecieć coś jasnego. W przeciwnym razie nie ma zupełnie sensu męczyć go dalej i trzeba pozwolić mu odejść. Ja wierzę, że to się oczyści, Idolek ma po co i dla kogo żyć. Narazie nie mogę z nim być, bo jest słabiutki, cały czas płukany i pod kroplówką i pod dobrą opieką. Ja bym mu tylko przeszkadzała z tym płaczem i nerwami. Najwcześniej wieczorem będę go mogła zobaczyć i zabrac do domu. Chcę go wziąć do siebie, żeby móc siedziec przy nim całą noc albo zanocuję u Pani Eulalii, żeby nie zmieniac mu miejsca. Żeby tylko się udało, żeby tylko dało rade się oczyścić.... Nie pytajcie mnie o sszczegóły, bo do mnie niewiele dociera z tego co mówil wet. Pani Eulalia starała mi sie na własnym przykładzie wyjaśnić dlaczego to nie wyszło przy pierwszej operacji i że nikt nie ponosi za to winy. Absolutnie nie winie nikogo, ufam mojemu lekarzowi w 100%, wiem, że zrobil dla niego wszystko, co się dało. Dzisiejsza operacje robi całkowicie bezplatnie, ale ja uparłam się, że zapłacę za leki użyte przy operacji. To będzie mój koszt, nie obciążę tym konta Maluszka, bo jeśli z nami zostanie, leczenie potrwa jakis czas. Nie wiem, co Wam pisać. Jestem tak potwornie załamana, zaryczana i nie mogę się pozbierać. Z jednej strony wiem, że pewne rzeczy są nieuniknione, że wiedzieliśmy, że może byc różnie, ale zostawienie go w takim bólu nie miało sensu i operacja była konieczna. Z drugiej nie dociera do mnie, że ta ukochana pokraczka może za moment odejść. Cholera, znowu beczę i wszystko mi się przekręca w żołądku... Idolku najdroższy, walcz Skarbie................ Jeśli dowiem sie czegokolwiek, dam znać, jeśli nie sama, to wyproszę Elunię, która Wam napisze co z Maluszkiem. Najważniejsze, że nerki podjęły pracę, mocznik 80 jest podobno niezły. Siusia na ciemno i śmierdząco, ale siusia dużo. Inna sprawa, że od soboty rano nic innego nie robiłyśmy, tylko go nawadnialyśmy z Panią Eulelią. Ona też to przeżywa bardzo, musiała się teraz położyć i wziąć leki. Nieprawdopodobne jest to, jak to małe białe stworzonko powoduje, że człowiek kocha go bardzo. Jest starutki, nieporadny, ślepaczek i niemal głuchy, ale tak fantastycznie potrafi się komunikowac z człowiekiem, tak genialnie pokazuje, co jest mu potrzebne... Idę już, chociaż jak tu jestem, to troche jakbym była z Idolkiem. Chcialabym być obok niego, ale on teraz potrzebuje spokoju i ciszy, a nie chlipania i dotykania co chwila. Wydawało mi się, że jestem przygotowana na różne scenariusze, okazuje się, że nie, że nie umiem pogodzic sie z tym, że jest z nim tak źle... Jezu, wszystko bym dla niego zrobiła, a nie moge nic, jestem tak bezsilna, że aż mi sie chce gryźć palce... -
Idolek odszedł za TM:-( Nie chciał już walczyć...
Ewa Marta replied to Ewa Marta's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Idolek odchodzi..... ma znikome szanse na przeżycie, ale wet walczy o niego. W tej chwili jest operowany, bo prawdopodobnie doszło do niedrożności jelit. Przestały pracowac nerki, wątroba, do tego Idolek ma silną żółtaczkę. Na szczęście mocznik spadl do 80 i dlatego lekarz powiedział, że być może jest dla niego szansa, jeśłi udrożnimy jelita. jeśli po otwarciu okaże się, że wszystko jest drożne, to nie ma już ratunku dla maluszka.... Ja nie mam siły, ryczę od 3 godzin. Byłam z nim do chwili zaśńięcia, głaskałam przytulony łepek do moich piersi. Był spokojny, mam wrażenie, że on sie już poddał:-( Za moment wracam do kliniki. Przyjechałam, bo mnie Jacek siął wyciągnął stamtąd, żebym sie przebrała, bo jestem zasiusiana od góry do dołu. Zaraz tam jadę i będe sie modlić, żeby mu się udało. Jest zamówiona krew, ale gdyby nie przyjeżdżała za szybko, natychmiast mój Sem będzie dawcą -
MUSI być dobrze! Zresztą jak ma być, skoro jest u Ronji? Strasznie biedniutka jest:-(