Jump to content
Dogomania

Ewa Marta

Members
  • Posts

    28801
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    28

Everything posted by Ewa Marta

  1. No pięknie.... Może chciał Ci dać do zrozumienia, że mu kolory ścian nie psaują;-)
  2. To jedno z moich ulubionych zdjęć Rufusa. Piękny jest, co?
  3. Nutusiu, opisujesz te ich zniszczenia w taki sposób, że nie sposób się gniewać na te łobuziaki:-) Ale niszczycielki z nich paskudne:-) Tyle, że jak rozrabiają to znaczy, że się dobrze czują, więc suma sumarum wychodzi na plus:-) Jak Ty wytrzymasz tyle czasu bez nich? Może chociaż Krechulca schowaj do torby i przemyć jakoś;-)
  4. Wiesz, jaka jestem z siebie dumna Nutusiu? Ja, która nigdy nic nie sprzedałam?
  5. Sprzedałam 2 bluzki, które wcześniej nie poszły na bazarku. Udało mi się za nie dostać 44 zł. Przelewam całą kwotę na Sonię, bo u niej trochę krucho z kaską:-( Mysza, zaraz przelewam na Twoje konto;-)
  6. Ale uczta dla oka i serca:-) Kochana, piękna Malutka:-) I tak się cieszę, że trafiła do takiego domku!!!!
  7. No, ale kradzież saszetek ukochanej Dakoci Bartka, to duże przewinienie;-) Musi mieć ten łobuz super chody u niego:-)
  8. A to gnojek jeden:angryy: To u Bartka ma chyba dużą krechę, co? ;)
  9. [quote name='AniaGucio']Wiem, czytałam ;) Życzyłabym Toffinowi i Rufusowi, żeby to był już ten weekend... obecny DT jest powiadomiony, gorzej będzie z transportem :(.[/QUOTE] Na którymś watku czytałam, że jest ktoś kto jeżdzi z psiakami za zwrot kosztów benzyny. jakas fajna dziewczyna, ale nie pamiętam jej nicku. Może któs z Was k ojarzy?
  10. Fajnie, że panny w coraz lepszej kondycji:-) W piątek Dora jedzie do nowego domu, a Ty Nutusiu kiedy wybywasz z domu?
  11. Aniu, warto chyba szukać poza dogo... Tutaj wszyscy zapsieni i z toną deklaracji... A ludzie spoza dogo, jak choćby Twój wspaniały kolega:-) mają może większe możłiwości:-) Mnie dosyć często udaje się wyprosić jakąś kasę dla psiaków wśród znajomych, przyjaciół, którzy nie zaglądaja na dogomanię, tylko spośród wysłanych im przeze mnie wątków, wybierają psa, którego chcą wesprzeć i przekazują mi kasę. Tak zresztą załapał się Rufus na kilka wpłat:-)
  12. [quote name='mala_czarna']Gusia, ale ja kociara nie jestem, nawet nie wiem jak to zorganizować. Ponoć sporo kotów zostało wyłapanych, reszta została, więc na dzień dzisiejszy jest kolejny miot. Dzisiaj widziałam dwie czarne, i jedną tę szylkretową. Reszta się bała, więc nie podeszła. Kasia mówiła mi, że prosiła o pomoc na "miau". Nie wiem, nie sprawdzałam, ale ponoć delikatnie ją olano.[/QUOTE] Hmmm... mnie się udało kilkanaście dni temu wyadoptować drugą z koteczek złapanych na Helu i przywiezionych do Warszawy. Ponieważ też nie jestem kociarą, we wszystkim instruowała mnie telefonicznie Neigh. Ja dokarmiałam, oswajałam i złapałam do klatki. W nocy ruszyła mi na pomoc Nutusia z Ulą, bo ja nie miałam możliwości wiezienia kociaków w samochodzie ze względu na alergię Jacka i moje dwa psy, które dostałyby szału w samochodzie i kociaki mogłyby paść na serce. Neigh ma znajomości i wie skąd załatwić klatkę - łapkę i jak ją ustawić. No i powie Ci wszystko co i jak. Na Bartyckiej chyba we wrześniu byłam u Pani, która dokarmiala dwa przecudne dzikie kociaki, które trzeba było złapać. Ustaliłyśmy, że następnego dnia Neigh przywiezie jej klatkę i w razie czego trzeba będzie zrobić jakieś dyżury, żeby sprawdzać, czy kociaki sie złapały. Aga klatke przywiozła, ustawiła i zanim wyszla od Pani, kociaki były złapane:-) Jeśli potrzebujesz sensownej porady, wal do niej:-) A doktor Czajka z Boliłapki napewno wysterylizuje koteczki po preferencyjnych cenach, bo zawsze to robi przy bezdomnych zwierzakach. Neigh świadkiem, bo sterylizowała u niego bezdomniaki i była zachwycona, jak szybko kotki wracały do pełnej dyspozycji:-) Takie dzikusy trzeba łapać tylko na klatkę. Te moje dwie malutkie koteczki były oswajane dłuższy czas. Były brane na ręce przed karmieniem. Ich mama nie dała się oswoić. Usiłowałam ją łapać, ale podrapała mnie tak, że goiło się miesiąc i zwiała:-( o niewiarygodne, ale uciekła w chwili, kiedy prawie wsadziłam ją do kontenerka. Wiła się jak piskorz i drapała koszmarnie. Neigh mówi, że jak juz trzeba łapać bezpośrednio, to w siatkę albo w ostateczności narzucić coś na kota i od razu łapać. Ale nie jest to proste w praktyce:-(
  13. Jak widzę Kajtka na pomarańczowym, to serce mi się ściska, że rok temu, w taką pogodę siedział w obrzydliwym, betonowym kojcu:-(
  14. [quote name='mmd']Dobrze, że nie były białe:) Goście by mogli pomyśleć, że źle z nimi To prawda:lol:
  15. Przekazałam dzisiaj Bartkowi dla Kaluchnego i jego przyjaciół 24 puszki mięsne po 800 gram każda i pojemnik na karmę od Ellig:-) Eluni, jak zawsze pięknie dziękuję, bo nigdy nie udało mi się wyjść od niej bez jakiś zapasów dla psiaków:loveu: Marta, ale to są puszki nie tylko dla Kajusia. Również dla Soni, Jurysia, czy innych psiaków:lol:
  16. [quote name='mala_czarna']Ja jak wychodzę z Frotką na spacer to smycz zapinam przy wyjściu z domu. Jak już jestem w parku to Frocia bez smyczy lata. Od adopcji już niemal 1,5 roku minęło, ale nie wiem czy mi jej teraz Orzechowce nie odbiorą, bo taka zła właścicielka jestem ;)[/QUOTE] Barsa też dochodzi na miejsce, w którym się może wybiegać na smyczy, ale Semik, to pies wyjątkowy. Kto go zna, ten wie, że dla niego słowo "noga" oznacza trzymanie się tuż przy niej:-) Temu psu ufam bardziej niż sobie, a treserka powiedziała nawet dzisiaj, że jest ze mną mocno związany i dlatego nie ma z nim żadnych problemów. Bo on cały czas obserwuje i czeka na polecenie. Tyle, że nie może mieć smyczy, bo wtedy głuchnie, głupieje i nic do niego nie dociera.
  17. [quote name='mala_czarna']Hahaha, u mnie to samo. W dzień to jeszcze pół biedy, ale wieczorem po spacerze wracam zawsze z niespodzianką na bucie :cool3: Na Pola Mokotowskie trzeba pojechać, tam z pewnością znajdzie się kawał ziemi bez kupska :eviltong:[/QUOTE] Na polach totalne błoto:-) Byłam dzisiaj z moimi psami na tresurze na Polach, wróciły utytłane na maksa:-) No, ale nabiegały się jak dzikie (bez smyczy:crazyeye:)
  18. Najważniejsze, że drgnęło cokolwiek:-) Każda deklaracja jest na wagę złota:-)
  19. Nutusiu, pozdrów dom, o którym piszesz, bo zdaje się, że chodzi o dom, który bardzo lubię, szanuję i mam dług wdzięczności za rzucenie wszystkiego i pojechanie z Tobą na Hel po 2 kociaki, które nie przeżyłyby, gdyby nie nasza współpraca:-) A tak na marginesie - wejdź na wątek Yumi i zobacz jak się zaprzyjaźnia ze świnką morską:-)
  20. Masz jeszcze fiprex, czy przywieźć? Nie da się ukryć:-) Pewnie, że słodki:-) Jak go widze takiego spokojnego na kolanach, zapominam, jaki potrafi być szalony, jak się mu próbuje majstrowac przy szyi, stąd moja propozycja założenia kiltixa. Ale Kajuś niestety walczy do upadłego... Dlatego do szczepienia musi być na chwilę zamulony i przy okazji nakłada mu się kiltix:-(
  21. Podoba mi sie tempo zbierania deklaracji:-) Podobają mi się ludzie, którzy nie zostawiają Rufusa w potrzebie:-)
  22. Cześć zezulcu:-) Robisz się coraz ładniejszy:-) Marta, mam mu kupić kiltixa, może spróbujemy mu nałożyć, co?
  23. Ja też pytałam Gusię o możliwośc powrotu Aresa do jego domu, bo patrząc na psa, jestem pewna, żebyło mu dobrze i był szczęśliwy. Majdze proponowałabym nie wtrącać się i nie wyliczać kto i ile karmy i do kogo wysyłał, bo to nie jest absolutnie jej sprawa. Jak Gusia będzie miała ochotę, może wysyłać karmy ile chce i gdzie chce. Dla mnie dobry dom, to nie taki, który stać na najdroższe żarcie, na permanentne wizyty u wetów, tylko dom, który kocha psa. Mam znajomą, która ma 4 psy i jest starsza osobą. Zdarza się, że któryś psiak ucieknie na godzinę i szukamy go wszyscy. Zdarza się również, że kupuję dla nich karmę, bo znajoma nie wyrabia się finansowo. Ale nigdy nie oceniłabym jej domu jako zły, bo tyle miłości, ile te psy mają u niej nie znajdą nigdzie. Finansuję również badania i leczenie psiaków i co w tym złego? Jeśli okaże się że Ares wraca do swojego domu, z przyjemnością wyposażę go w zapas preparatu na stawy na 2-3 miesiące. Obawiam się jednak, że Pani Lucyna nie zdecyduje się na powrót Aresa i trudno jej się dziwić:-( Gusiu, proponuję olać, zlekceważyć, pomijać, nie zauważać... wszystko jedno jak to nazwiemy, ale nie brać sobie do serca ani nie odpowiadać na kolejne posty, które aż ociekają od jadu... Nie warto tracić tej dobrej energii:-)
  24. Oj biedna Nutusia, nie zaśńij za tą kierownicą błagam! Albo przyjedź do mnie po pracy, pośpij ze 2 godzinki i dipiero pojedziesz, co? Ta pierwsza noc jest zawsze paskudna, ale dzisiaj będzie lepiej!!! Dorka rodziła pewnie co pół roku:-( Na szczęście jej męczarnie się skończyły...
×
×
  • Create New...