-
Posts
2850 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by NaamahsChild
-
[quote name='wellington']To [B]TY[/B] jestes osoba decydujaca nad losem Miszki ??? Ja myslalam ze stowarzyszenie swietokrzyskie ! A optymalna decyzje chyba podjelas dla wlasnej kasy - mozesz sobie teraz x razy wiecej policzyc za opieke nad sunia plus calym miotem ! Gratuluje ! To sie nazywa przedsiebiorczosc ![/QUOTE] To już duża przesada. Zrzekłam się płatności za opiekę nad szczeniętami, za Miszkę tylko w tym miesiącu prosiłam o pieniążki. Pracuję nocami jak kretynka, biorę dodatkowe nadgodziny, by móc odłożyć coś na utrzymanie rodzinki. Przykre, gdy czyta się takie posądzenia..
-
wellington, podjęłam decyzję - by sama, z dobrej woli pójść z nią na badania. I okazało się, że tym samym bardzo jej pomogłam. Badania były bezpłatne, nikt na tym nie stracił nic finansowo. A ja nabyłam informacji, które nie były zgodne z tym, co wiedziałam w momencie, gdy przybyła do mnie Miszka. Tosia urodziła, bo nikt nie poinformował ani mnie (a ja tylko przekazywałam), ani, co najlepsze, nowego właściciela suni, że jest ona ciężarna. Sprawdzanie szczenności nie jest obowiązkiem żadnego ds. Nowa właścicielka dostała psa, który w niecały miesiąc zmienił się w 3. To chyba kłopotliwa sytuacja. Ale dziewczyna sama wychowała szczeniaki - a miała prawo podjąć taką decyzję - (w tym jednego niewidomego) i aktywnie szukała im domów. I bardzo jej za to dziękuję, bo wykazała się o wiele większą dojrzałością, niż ludzie, którzy szkalowali ją na wątku. A teraz wróćmy do tematu Miszki i proszę, by na tym wątku były poruszane tylko te kwestie, które są z nią związane.
-
Ja nie będę się w tej dyskusji udzielała, bo to bez sensu. Każda z dziewczyn wie najlepiej, chociaż 90% z nich Miszki na oczy nie widziało i zapewne widzieć nie będzie. Miszka nie została wysterylizowana natychmiast, ponieważ na początku wet prosił o kilkudniową obserwację psa. Chorego zwierzęcia nie można ot, tak sobie zoperować, widocznie jednak są osoby, które wiedzą lepiej. Ich niech im tak będzie, ale nie kosztem zdrowia Miszki. Zabieg miał się odbyć w ustalonym terminie, po ustalonej cenie. I to tak taniej. Gdyby nie fundacja dr Lucy, nawet nie miałabym za co jej wykonać. Chyba, że potrafi ktoś wyłożyć lekką ręką koło 300-400 zł za taki zabieg. Ja takich funduszy niestety nie posiadam. Podjęłam się zaopiekowania się Miszką na czas porodu, odchowania maleństw, jeśli dziewczyny zadecydują, że tak ma być. Wszystkie terminy były podawane na wątku, każda informacja na bieżąco. I tyle w tej kwestii. Pozwólcie, że skupię się na Miszce, bo to chyba ona ma w tej chwili największy problem. Decyzję dotyczącą pozostania lub uśpienia szczeniąt omawiać będę z osobami za to odpowiedzialnymi i kompetentnymi w tej sprawie. Bo ta decyzja nie należy do mnie. wellington - sprawę Tosi sobie daruj, bo akurat z Twojej strony należały się spore przeprosiny, nie tylko skierowane do mnie. Niesprawiedliwie oskarżając potrafi się zrobić komuś bardzo dużą przykrość. [B]ulv[/B], no właśnie tak się zestresowałam zachowaniem Miszki, kilka razy dziennie sprawdzam czy już jest obrzęk pochwy (przy której coraz częściej sunia majstruje) oraz początek laktacji. Wg. badań płody są prawidłowe, ale sama wiesz, jak to jest, bo niejeden poród odbierałaś (tak jak i wiele sterylek aborcyjnych mamy za sobą). Trzymaj kciuki za babeczkę naszą:)
-
Nie ma sensu się wykłócać. Wiem, że podjęłam decyzję optymalną dla Miszki. Bo to jej wątek tutaj został założony i jej zdrowie i bezpieczeństwo jestem zobowiązana zapewnić. Nie zadowolę nią całego świata, ale pomogę psu - więc nie mam się czego wstydzić. Miszka znalazła sobie nowe posłanie - tapczan, na którym sama się usadowiła. Niespokojna się robi babeczka.
-
Witaj Ulv na wątku, czekałam, kiedy się pojawisz:) Decyzja o tym, co zrobimy z miotem Miszki - tak jak napisała ewab jest sprawą otwartą. Pewnikiem jest, że nie należy dopuszczać ryzyka, jakim jest zagrożona suka, jeśli zdecydujemy się na aborcję. Zabieg został odwołany, nie ze względu na moje widzimisię. Przecież od samego początku byłam za aborcją, ba, znalazłam jej szczęsliwym trafem prawdopodobny domek stały i to we Wrocławiu. Nie robiłabym tego, gdybym chciała zachować szczeniaki przy sobie. Paulinko, pisałam Ci na PM na początku sprawy z Miszką o tym, że mój dt jest płatny, ale w ferworze mogło Ci umknąć - heh, ja sama o tym notorycznie zapominam;) W rozmowie z Ewą powiedziałam, że jeśli pobyt Miszki przedłuży się o więcej niż miesiąc, to będę chciała zrezygnować z płatności za niego, albo znacznego obniżenia kwoty tymczasowania. Rozliczenie uaktualniam zgodnie z przychodami/rozchodami z mojego konta, ponieważ proszono mnie o założenie wątku Miszce - a trudno, żebym prowadziła rachunek nie mojego konta;) Uaktualniam go dodatkowo o Dermocan, który zakupiłam dla Miszki.
-
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
NaamahsChild replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Trzymam mocno kciuki za powodzenia akcji, Jaszo! -
[quote name='Ss']Czy szczenięta będą na 100% niewidome? Jeśli tak to bardzo trudno będzie znaleźc im domki. Szczeniaczki są słodkie ale miec od małego psa który nie bedzie nigdy taki jak inne. NIgdy nie bedzie mogł sobie sam pohasac, bac sie zeby nie spadl ze schodow itd.. Sama wiem bo mam niewidomego psa... Niestety boje sie ze psiaczki beda mialy marne szanse po 8 tygodniach... i odpowiedzmy na pytanie.. ile osob z nas zdecydowaloby sie adoptowac slepe szczenie... moze ktos juz sie deklaruje?[/QUOTE] Będą widziały. Ślepy miot - tak nazywa się szczenięta, które jeszcze nie otworzyły swoich ślicznych ślepek:)
-
Zaopiekuję się Miszką i szczeniorami po porodzie - myślę, że będę mogła zagwarantować jej maksimum siebie. Dziewczyna na do mnie zaufanie, jestem przekonana, że i ona nie będzie stwarzała żadnych trudności;) Faktem jest, że utrzymanie szczeniąt będzie o wiele droższą sprawą niż utrzymanie Miszki. W pierwsze 2 tygodnie należą przede wszystkim do Miszki - to ona będzie musiała się wykazać. Liczę na jej doświadczenie:) Wspierać ją trzeba będzie jednak dobrym jedzonkiem i witaminami - w które jestem póki co zaopatrzona. Później pojawi się jednak temat znacznie poważniejszy - wyprawek dla dzieciątek. A będzie ich 6 (i daj boże nie więcej, bo czy będzie jeszcze jeden ancymomek się głowiliśmy dość poważnie, ale wydaje nam się, że to tylko zwidy). Trzymajcie za nas kciuki mocno ciotki i wujkowie, bo przed Miszką jeszcze maaaasa roboty.
-
[quote name='eneda']Naama nie rozumiem jednej rzeczy? Dlaczego tyle zwlekałaś z zabiegiem?? Kiedy wyłapałyśmy Miszkę i miała robione usg, lekarz powiedział, że śmiało możemy ciachać....ale z racji transportu ciachanie miało odbyć sie we Wrocławiu.....teraz są jakieś spekulację, czy nie jest to za późno.... Nie chcemy, aby suka rodziła i były kolejne szczeniaki[/QUOTE] Enedo, sterylkę ustaliłam najszybciej jak się dało i po najkorzystniejszej dla Was cenie - wszyscy wiemy ile kosztują takie zabiegi. Wcześniej stan zdrowia Miszki nie pozwalał na jej bezpieczne wykonanie - ona jest wychudzonym, zarobaczonym psem, do tego collie. Mój wet orzekł, że nie zrobi zabiegu na drugi dzień po jej przyjeździe, ze względu na stan fizyczny i psychiczny Miszki. Nikt Dzisiaj robiłam Miszce kontrolne USG. Dziewczyna SAMA weszła do samochodu, SAMA poszła do poczekalni i gabinetu, dobrowolnie poddała się badaniu. Robiłam to bez smyczy. Dzisiejsze badanie obrazowe pozwoliło nam określić wysokość ciąży. Niestety, już wtedy w Kielcach, podczas padania USG, sunia nie kwalifikowała się do zabiegu. Sunia miała dziś robione badania USG u najlepszego specjalisty, także kontrolę jej stanu u szefa katedry Rozrodu Zwierząt - więc z jego opinią nie mogę się nie zgodzić. Wg. badania do porodu został tydzień. Jest 6 małych. Mają wykształcone jelita, serca, wątrobę, przewód pokarmowy, mózg. Ruszają pyszczkami i łapkami. Są w 100% wykształconymi psami. Pytałam się, czy tydzień wcześniej możnaby przeprowadzić aborcję. Zostałam ochrzaniona, że chyba zwariowałam, aborcję można wykonywać DLA BEZPIECZEŃSTWA SUKI maksymalnie do 4 tyg od momentu zapłodnienia. Ja nie odwołałam jeszcze zabiegu, ale jeśli chcecie, by został on przeprowadzony, to na Waszą odpowiedzialność, bo jest on niebezpieczny dla zdrowia Miszki (utrata olbrzymiej ilości krwi). Ja jestem zwolenniczką aborcji, żeby nie było wątpliwości. Ale takiej, która nie stanowi zagrożenia dla życia matki. Ciąża u suki trwa 60 dni. Wg. badań pomiarowych, na podstawie USG jest to 54-57 dzień. Wg. oceny stopnia rozwoju szczeniąt, do porodu pozostało 2-8 dni. Więc Miszka prawdopodobnie nie była w połowie ciąży, gdy do mnie przyjechała. Postaram się wkleić na wątek zdjęcia RTG i USG, zobaczycie sobie na własne oczy, jak bardzo rozwinięte są maluchy. [B]ewab[/B] - bo to z Tobą kontaktowałam się w sprawie Miszki - bardzo się cieszę, że poszłam na kontrolne USG, bo wiem, że sprawa jest bardziej zaawansowana niż myslałam. Zaraz napisze do Ciebie PW, postaram się do Ciebie zadzwonić i porozmawiamy. Wiem też, że Miszka już rodziła - to nie jest jej pierwsza ciąża - badał ją pod tym kątem lekarz.
-
Fiziu, w czwartek będe u weta, prawdopodobnie na sterylce aborcyjnej Miszki, to wezmę dla niej szczepionkę (czytać: wysępię jakoś, najlepiej za darmo lub półdarmo;) ) i dam Ci znać ile kosztowała. Rozmawiałam z wetami i oni są tak nastawieni bardzo ostrożnie, co do szczepień, proponują tylko te podstawowe, ponieważ nie wiemy jak, specyficzny bądź co bądź, organizm zareaguje.
-
Ewanko kochana, Miszka śpi w przedpokoju (mamy ogrzewaną podłogę, śpi na kołdrze przykrytej polarowym kocykiem - niczym księżna). Wczoraj zabrałam ją do siebie do pokoju, posłanie położyłam przy łóżku, a dokładnie przy mojej głowie. Spała bardzo grzecznie, i zareagowała strasznie wylewnie na moje przebudzenie:) Już nie reaguje paniką na głośniejsze dźwięki, ba, potrafi mijać obcych ludzi koło siebie, z dużą rezerwą i jak najdalej od nich - ale widać, że ma do nas zaufanie. Jeśli my idziemy, to ona też w końcu pójdzie. Gorszą rzeczą jest zostać samą bez nas, niż w obcym miejscu bez nas. A na innych ludzi, którzy nas odwiedzają reaguje nieźle: każdego obwącha, średnio chce być przez nich głaskana.. Aczkolwiek - przy moim koledze, którego widziała pierwszy raz - wybrała się ze mną na spacer i była bardzo grzeczna. Dzisiaj czeka nas jazda samochodem, ubrałam najbrudniejsze ze spodni, bo już widzę jaki cyrk będzie..:roll:
-
[FONT=Franklin Gothic Medium]Imię: Molly;[/FONT] [FONT=Franklin Gothic Medium] Płeć: suczka; Wiek: 9 miesięcy; Miejsce pobytu: dt Wrocław; Województwo: dolnośląskie; Szczepienia: nie, odrobaczenia i odpchlenia tak; Historia: sunia trafiła do schroniska w Kłomnicach, niestety, urodziła się z wadą - krzywym kręgosłupem. Jej niepełnosprawność jest przyczyną pewnych komplikacji zdrowotnych, z którymi, na dzień dzisiejszy, Molly sobie jakoś radzi; Rozmiar: M (około 10 kg); Charakter: uległa, spokojna, karna, umie chodzić na smyczy, zachowuje czystość, akceptuje koty i inne zwierzęta; Kontakt: 509 759 692; Wątek: http://www.dogomania.pl/threads/142609-MaleA-ka-MOLLY-mini-goldenek-z-krzywym-krAE-gosA-upkiem-Czy-bAE-dzie-chodziAE [/FONT]
-
Mix amstaffa( szczenię) porzucony pod CH w Lubinie!!!
NaamahsChild replied to Marta80's topic in Już w nowym domu
Podnoszę do góry! Sprawa pilna.. dobrze, że dzisiaj wielkich mrozów nie było, podobno jutro masakra ma być totalna.. -
Luna-Rudy potworek i jej przyjaciele witają w galeri.;p
NaamahsChild replied to Czarnulka's topic in Foto Blogi
Mój tymczasowicz, Molly, ma fazę na patyczek, szuka, jak nie ma, to odrywa z krzaków i przynosi panci:) Luna zjawiskowa:)