tekilla12
Members-
Posts
254 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by tekilla12
-
Juz jestem spokojniejsza:cool3:.Bylysmy dzisiaj u weta na kontroli,wszystko wyglada jak powinno w 4 dzien po operacji.Za 4 dni wyciagamy dren.Misiula juz chodzi wiecej,no i generalnie jest troszke "lepszejsza".Na spacerku dzisiaj nawet probowala pobiec,ale chyba zrozumiala,ze to troszke za szybko.Uff...:loveu:.Miciunia jest piekna i kochana,taki maly pieszczoszek z niej. Dziekujemy za trzymanie kciukow:multi::loveu:
-
Malusia jest juz calkiem przytomna,choc to podobno dzien ,ktory po operacji jest najgorszym dniem dla psin.Zaczyna sie proces gojenia.Tak jak mowilyscie nie bryka,choc na spacerze oczywiscie rozglada sie za jedzeniem standardowo:evil_lol:,a i ogonek jakby szybciej merdal:cool3:.Kiedy wychodze zostaje z ojcem,bo bardzo sie boje ,ze wyciagnie ten dren.Nie chce stresowac jej kolnierzem.Zmieniam jej tylko ubranka,ale czasem tak dziubie przez ubranko,zeby tylko sie go pozbyc:evil_lol:,ale sie nie uda..Dzisiaj dala ogromniastego buziaka Dinusiowi,az mi sie smiac chcialo.Bo takiego calusa to nawet ode mnie nie dostal,hihi..ale chyba sie zawstydzil,bo uciekl...Jeszcze kilka dni i bedzie jak wczesniej,mam nadzieje:loveu:. Moja malutka dzielna dziewczynka :loveu:da sobie rade!!!!!
-
Misia jest znowu bardziej lekliwa,kazdy trzask ,stuk i tuli sie w sobie.Nadzieja w tym,ze mimo wszystko lasi sie do mnie ,poddaje sie glaskanku.W oczach ma jakby pytanie "co sie stalo,dlaczego mnie boli?przeciez bylo tak fajnie!".Zrobila normalne siusiu!.Pani doktor powiedziala,ze ma strasznie smutne oczy,tak jak wczesniej az serce sie kraje...niestety.Mysle ze to moze swego rodzaju szok po wczorajszym.Mimo wszystko mysle ,ze zrobilismy milowy krok do przodu wycinac ta paskude.Teraz musimy zbierac powolutku nowe sily.!!!!!!! Dzisiaj dostala jeszcze antybiotyk w zastrzyku i srodki przeciwbolowe,od jutra tabletki.Mam nadzieje ze Micia nic nie zrobi z drenem ,bo juz troszke probowala napsocic w nocy(mimo ubranka probuje tam sie wciaz dostac).
-
No i jest jutro:lol:.Misia obudzona i juz po sniadaniu,ufff...coz za ulga:lol:.Ok 23 wstala zmienila pozycje.Podalam jej miseczke z woda wiec troszke pochlipala i poszla spac.W nocy troszke sie krecila.Widac ze dren bardzo jej przeszkadza bo interesuje sie nim dosc mocno.Jest nie ufna,ale mam nadzieje,ze 2,3 dni i bedzie taka jak przed zabiegiem. Spacer niestety skonczyl sie staniem w miejscu przez kilka minut.Nie wiem czy ja bolalo,czy to lek,ale nie zrobila nawet kroczku.No nic bedziemy sie obserwowac.Zobaczymy jak bedzie w drodze do weta,czy auto bedzie sie jej kojarzylo teraz z czyms zlym,czy nie...
-
Witajcie Misia juz po operacji.Wszystko poszlo jak nalezy.Dodatkowo zrobilismy wycinek z grzbietu Mici,do badania histopatologicznego.W przeswietleniu lapki nie ma zadnych zwyrodnien i stanow zapalnych.Dlatego nie zdecydowalam sie na operacje lapki.Micia bardzo dobrze sobie radzi z ta kulawizna i moglibysmy jej wiecej szkody zrobic otwierajac to kolono .Teraz biedna dochodzi do siebie,bardzo powoli.Juz sie wybudzila,ale wciaz jest w takim letargu.Boshhe niech ten czas juz minie.Niech juz bedzie soba... Juz tesknie za widokiem jak zaczepia inne psiny na spacerze i prowokuje zabawy w sniegu..Bardzo lubi snieg,im glebszy i bardziej puszysty tym lepiej.. Trzymajcie za nas kciuki,prosze.Jestem panikarz,wiem.Ale stresuje mnie cala ta sytuacja. Jak juz bedzie soba napisze znowu.Jutro jedziemy do weterynarza do kontroli. pozdrawiamy
-
Witajcie! W najblizszy wtorek Miciunia bedzie miala operacje,bedziemy usuwac guzka sutka.Przy okazji zrobimy przeswietlenie lapeczki kiedy juz bedzie spala.Wtedy okaze sie czy lapke bedziemy ruszac.Przez trzy ostatnie noce Misia troszke wymiotowala,bylysmy u weta ale wyglada to na zwykla niestrawnosc.Oby tak bylo i nie przeszkodzilo nam to w operacji. Pozdrawiamy buziaki;)
-
Dziekujemy slicznie;). Teraz to trzymajcie kciuki ,zeby doszlo do tej operacji,zeby juz nic nam nie przeszkodzilo.Dwukrotnie bralam urlop ,zeby byc z mala ,a tu buch jak nie grzybki to zapalenie krtani.Im bardziej sie odwleka operacja tym bardziej sie denerwuje.Odezwiemy sie jak juz bedzie "po".Bardzo chcialabym,zeby juz bylo to za nami... Pozdrowienia od naszej trojeczki. P.s. Micia wpatruje sie we mnie kiedy to pisze,jakby chciala cos "dopowiedziec"..hihi:evil_lol:
-
Witajcie po dlugiej nieobecnosci.Wesolych po-swietach:multi:! Jutro minie 7 miesiecy odkad Micia jest z nami.Zrobila znaczne postepy cieszac nasze serca.Bardzo wypiekniala:loveu:chociaz grzbiecik wciaz jest lysiutki.Prawdopodobnie jej skora doznala znacznych uszkodzen i nikt nie wie czy jeszcze kiedys wloski tam jej odrosna...za to tam gdzie miala siersc ,ale lichutka -zrobila sie kudlata:evil_lol:.Dzisiaj kiedy sie ja dotyka ma sie wrazenie jakby jedwab sie glaskalo:evil_lol:!Wciaz lyka viacutan i omegan do jedzonka,wiec w tym duza zasluga jej nowego futerka.Ostatnio dostalismy rade,zeby sprobowac pocierac lyse placki jodyna,ktora pobudza krazenie.Sprobujemy i tego,moze sie uda.Niestety miala juz kilkakrotne nawroty grzybkow:angryy:,ale z nimi sobie tez poradzimy.Mamy w planach szczepionke,o ktorej dowiedzielismy sie niedawno:mad:.Dla mnie i tak jest piekna ,ale nic nie oslania jej skorki i nerek,a w ubranku nie chce chodzic.Jest moja mala lobuziara,kochana i wdzieczna sunia.Wita mnie w progu kiedy wracam,cieszy sie kiedy ja pieszcze i uwielbia zabawy ze mna.Jesli chodzi o obcych to kilka razy musi zobaczyc czlowieczka ,zeby nie bac sie go,ale to i tak sukces.Na spacerach jest znacznie odwazniejsza:lol:.Ostatnio nawet pani psycholog trzymala jej smycz i wlasciwie nie bylo zadnej reakcji tym razem,po prostu Micia sprawdzala czy jestem w poblizu.Nie wpadla juz w panike,nie wyrywala sie.To ja bardziej sie balam:crazyeye: Polubila podroze autem,spacery to jej ulubione zajecie pomimo chorej lapeczki.Lubi zabawki kazdego rodzaju,pluszowe,sznurkowe,gumowe(zwlaszcza gumowe udko z kurczaka-zdazyla zniszczyc trzy:evil_lol:).Teraz to juz w lozku znajduje nie tylko wszystkie mozliwe zabawki,ale i koszyk ,w ktorym Micia i Dinusiek maja te zabaweczki:evil_lol:.... Te czego Micia boi sie najbardziej to odkurzacz...zwija sie w klebek w drugim pokoju i udaje ze jej nie ma... Operacja guzka przewidziana na 19 stycznia,wtedy okaze sie co z lapeczka. Gdy bedzie pod narkoza zrobimy jej przeswietlenie,na teraz nie chcialam narazac jej na stres,zwlaszcza ze bardzo dobrze sobie radzi:loveu:skacze jak konik polny:lol:. Pozdrawiamy i buziaki
-
Tak sie maja sprawy z Guzikiem:multi:.Myslalam ze wogole nie chce sie bawic:oops: Micia chyba naprawde poczula sie pewnie...wlasnie przegonila Dinusia od miski:crazyeye:! Szok! A biedny Dinus nawet nie zareagowal tylko po prostu sie odsunal...Dla Agusia ( tego z ktorym sie wychowywal) nie byl taki uprzejmy! Pewnie kwestia plci?... Moglabym ta smykule zacalowac na smierc kiedy widze te jej rozbrykane oczka:evil_lol:!Kiedy sobie przypomne jaka byla wczesniej nie moge uwierzyc,ze tak sie zmienila.Teraz nastawia brzuszek do glaskania i pieszczot,a wtedy nawet samo wyciagniecie reki czy palca sprawialo,ze Micia sztywniala..Jestem przeszczesliwa:loveu:
-
AGA! Po pierwsze chociaz z racji wieku powinnas zmienic ton swoich wypowiedzi-mam na mysli to jak mowisz o pani doktor ,ktora diagnozowala Misia i jak cytujesz jej wypowiedzi! Po drugie pytalas czy mozesz w necie ujawniac ich dane?!Moglas wkleijac sobie wyniki,ale dane lecznicy i nazwiska powinny byc ukryte! Zbyt szanuje pania weterynarz,ktora poza fachowoscia wklada serce do tego co robi,zeby pozwolic na takie lekcewazace podejscie.Wiesz gdybym wiedziala,ze to wszystko tak bedzie dzisiaj wygladalo nie zaproponowalabym swojego udzialu w tym!i mam nadzieje ze wiesz o czym mowie!
-
Selengo podobno nie kazdy pies lubi zabawy,ale oczywiscie warto sprobowac. Opisywalam wczoraj historie jak to moja mala "biedna Micia"probowala wychowac sobie swoja pancie,ale gdzies mi to "ucieklo"... Wiec..i Miciula i Dinulek zjadaja karme Royala,sucha.W zwiazku z tym,ze Dinulek ma juz niewiele zabkow a Micia miala problemy ,zeby zejsc do wody wiec moczylam im karme.Dinus dostawal jedzonko np o 9.00 a zabieral sie za jedzenie o 13.00:-o...Micia ,hmm...Myslalam ze ona sie boi,wiec znosilam ja do miski-do pewnego momentu dzialalo.Potem juz musialam zanosic jedzenie do lozka!!! no bo przeciez moja mala ksiezniczka nie mogla byc glodna...:crazyeye:.. No i stalo sie to regula:roll:...No to mi sie dostalo po uszach od pani psycholog,wyrobilam nawyk jedzenia w lozku.Niezle glowkowala smykula;po co mam schodzic jak pancia mnie zaniesie albo jedzonko przyniesie..:roll::evil_lol: Druga strona medalu,ze one wcale nie chcialy moczonej karmy!!! Nawet Dinusiek(slobouzebniony;))woli zwykla sucha karme! No to teraz jak slysza brzek karmy sypanej do misek juz nie moga sie doczekac i pilnuja kiedy miska stanie przed nimi,ale juz na podlodze nie w lozku:evil_lol::evil_lol::evil_lol: A tak z innej strony..Misiulka(bo glopio brzmi Miciulka:evil_lol:)jest bardzo radosna i wydaje sie byc szczesliwa:loveu:.Jak sie kogos boi lub czegos to chowa sie za mna jak dziecko za mama:cool3:.Jest slodka i kochana sunia:loveu:. aaa no i troszke jej sie przytylo znowu:oops:,musimy zrzucic z 1,5 kg..
-
Wiadomosc z ostatniej chwili:crazyeye:..Micia zrobila skok na pileczke:evil_lol:!!! Jej zabawy z elfikiem musialam prowokowac,tzn jakos ja zachecilam i Micia sie bawila.Ale na pilke to skoczyla sama!!!! Chwile wczesniej bawilam sie z Dinusiem majac Micie na kolanach.Rzucalam pilke Dinusiowi i tak droczylam sie z nim.Potem Dinus poszedl na poslanko ,Micia na kanape, a ja zajelam sie gazeta.A tu Micia skok dlugi i ciach - pilka jej!!!! To niesamowite jak bardzo ciesza takie niespodzianki z jej strony:multi::loveu::multi::loveu:!!!!
-
Witajcie! No i znowu mamy problem..swiad wrocil a w dodatku Dinulek zaczal sie drapac bardziej niz Miciunia:-(.Ma podrapany caly brzucho i lapki,swiad jest bardzo intesywny.Zrobilismy dzisiaj zeskrobinki i na szczescie nie ma grzybka,sa ziarniaki.Jest na kuracji zewnetrznej i dostal kilka zastrzykow.Miciunia tez dostala zastrzyki.Widmo operacji oczywiscie oddalilo sie niewiadomo do kiedy...Sama juz nie wiem czy operowac jej ta lapeczke..Kiedy Micia ma dobry nastroj to smiga jak szczeniaczek,skacze po fotelach,podskakuje do gory.Ale wciaz pozostaje guzek do wyciecia... Dzisiaj kiedy jechalysmy autem malutka caly czas siedziala na siedzeniu,nawet jej nie przyszlo do glowy ,zeby wciskac sie na podloge.Siedziala jak mala ksiezniczka:loveu:.Jeszcze wciaz ma w sobie sporo leku,ale jest bez porownania lepiej niz bylo.Najbardziej lubi kiedy wciskam sie do lozeczka,( ja sie wciskam bo choc jej tlumacze ze tylko 1/3 lozka nalezy do niej to raczej stara sie udowodnic nam ze ja sie myle)wtedy nabiera ochoty na zabawe:loveu:.Wygryzla Dinusia z lozka:evil_lol:,Dinus juz nie spi z nami.Przychodzi sie poprzytulac na dobranoc i zmyka na poslanko..Troszke mi go zal,i choc probuje go przekonac nie zmienia zdania....Ale jak mnie nie ma w lozku to Dinus i Micia i owszem,razem sie tam wyleguja...