-
Posts
3340 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Delph
-
Moim zdaniem najwięcej zależy od ludzi. Jedni dadzą radę z aktywnym psem, bo po prostu wiedzą, na co się zdecydowali i np.: - nie ruszy ich, że pies zjadł kanapę, kiedy nie mieli czasu na spacer, wiedzą, że to ich wina - nie znudzą im się spacery i wynajdowanie coraz to nowych rozrywek psu - mają możliwości wybrać się z psem na szkolenie - gdy nie da rady wyjść na długi spacer, zajmą się psem w domu - spacery krótsze nie będą snuciem się pod blokiem, a wyzwaniem i urozmaiconym szkoleniem zajęciem dla psa - są gotowi na rozwiązywanie problemów behawioralnych, które mogą się pojawiać, gdy pies nie ma zaspokojonych potrzeb Natomiast inni będą się męczyć z takim psiakiem przez kilkanaście lat, albo gdy pies zacznie dojrzewać stwierdzą, że ich to przerasta, bo jednak przyjemne i bezproblemowe jest życie ze spokojnym, statecznym kanapowcem. Ja rozumiem, że każdemu oczy się świecą na myśl o rasach pracujących, mających duże możliwości. Łażenie po górach, psie sporty, intensywne szkolenie itp. itd. Warto sobie jednak zrobić rachunek sumienia i zastanowić się, czy wystarczy nam chęci i wytrwałości w CODZIENNYM życiu z takim psem przez następne kilkanaście lat. Wypady w góry są najczęściej raz do roku, a na co dzień wracamy z pracy zmęczeni i po 500 dwugodzinnych spacerach dzień po dniu sporo z nas miałoby dosyć ;) A pies to ma być przyjemność, towarzysz naszego życia codziennego, a nie męczarnia.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Jeden albo dwa posiłki dziennie o ustalonych, wygodnych dla Ciebie porach i absolutnie żadnego dokarmiania, smakołyków itp. w między czasie. Ewentualnie na spacerach, na których będziecie ćwiczyć komendy, dasz jej zadania do wykonania i wszystko, co Ci do głowy przyjdzie, żeby suni zapewnić zajęcie, rozrywkę i zmęczyć ją. Od razu napiszę, że musisz uzbroić się w tony cierpliwości, bo sunia będzie kombinować na wszystkie sposoby jak Cię złamać ;) Będzie upierdliwa, będzie udawać baaaardzo głodną, może próbować mnóstwa sztuczek. Musisz być twarda, bo jak na razie sunia zorientowała się, że jak będzie Cię odpowiednio długo męczyć, to osiągnie swoje ;) Mój dalmatyn był okropny pod tym względem, co prawda nie o jedzenie chodziło, a o zainteresowanie, uwagę i robienie czegoś z właścicielem. Jedzenie jest tylko pośrednim środkiem do zdobycia tego celu, bo jak karmisz, to się nią zajmujesz. Ja się z moim bawiłam w domu, więc mój próbował wymuszać zabawę. Opanowałam to właśnie w ten sposób - bawiliśmy się tylko wtedy, gdy ja to inicjowałam. Nauczył się szybko, ale nie obyło się bez zniszczeń, bo np. w kulminacyjnym momencie tak kombinował, że nauczył się wyłączać światło w pokoju przełącznikiem na ścianie. Odkrył, że wtedy już muszę wstać i do niego podejść :diabloti: Sprytna bestia. Gdy to nie dało rezultatu, wskakiwał na stół. Też super ;) Potrafił też np. spychać naszych gości z kanapy, żeby sobie poszli, bo wydawało mu się, że już najwyższy czas na zajęcie się nim i wystarczająco długo czekał... Grunt to pokazać psu wyraźnie, że takie kombinacje do niczego nie prowadzą. Dalmatyńczyk jest bardzo oddany właścicielowi, więc gdy odkryje, czego się od niego oczekuje i że tylko wtedy dostanie to, co dla niego najcenniejsze problemy się kończą.
-
Oczywiście, że tak, problemy z sercem zawsze prędzej czy później pogłębiają się. Leki opóźniają tylko ten proces i poprawiają komfort życia. Powinnaś robić kontrole mniej więcej co pół roku. Rtg klatki piersiowej, echo serca, ewentualnie ekg.
-
Zastosować dobry środek p/pchelny (tak jak pisze [B]gryf80[/B], jeżeli sunia jest uczulona wystarczy jedna pchła do wystąpienia reakcji), w otoczeniu suni również (posłanie itp.). Oczyścić porządnie u weterynarza gruczoły okołoodbytowe - często dyskomfort i ból z tym związany powoduje, że psy wygryzają sobie sierść w okolicach ogona. Jak będziesz u weterynarza, niech pobierze zeskrobinę ze zmienionych miejsc.
-
Idź do dobrego specjalisty i zrób psu echo serca. Być może Twój psiak będzie musiał przyjmować leki nasercowe. Jeżeli teraz nie ma objawów, tzn. pies nie kaszle, nie ma omdleń itp. to nie martw się na zapas. Niestety w chorobach serca niewiele da się zrobić, nie "zmniejszysz" już mu przerośniętej komory. Dobrze, że wcześnie wykryliście wadę, ale nie roztkliwiaj się nad psem, wypytaj kardiologa czy ma jakieś ograniczenia (np. może trzeba będzie uważać na nadmierny wysiłek bądź podczas upałów) i tyle. Do Ciebie należy teraz dbałość o kondycję psa (bez przeciążania, ale też nie ograniczaj mu spacerów) i przede wszystkim żeby nie był za gruby. Jeżeli wyniki badań wyjdą kiepsko, to można pomyśleć o diecie dla sercowców (mało sodu, więcej potasu, karnityna, tauryna). No i kontrole weterynaryjne co kilka miesięcy (sprawdzenie stanu serca i innych narządów). Trzymam kciuki za wizytę.
- 5 replies
-
- kardiologia
- komora
-
(and 3 more)
Tagged with:
-
Puszki mają zawsze zawyżone dawkowania. Wg tego 15 kg pies powinien jeść trzy puszki dziennie - toczył by się chyba po kilku tygodniach, chyba że jest szczeniakiem albo bardzo aktywnym psem. Nie wiem z czego to wynika, może z ubogiego składu, a dawkowanie jest ustalane na podstawie wartości odżywczych, a nie ilości. Tak czy siak nie ma co psu wyliczać, a obserwować - jeżeli tyje, dajemy za dużo, a jak chudnie - za mało. Proste ;)
-
Ale to ma być połowa dziennej dawki wg tego co napisała autorka w pierwszym poście ;)
-
Trzy rzeczy: - Po pierwsze to, że ogarniesz psa i przestanie Cię szarpać do innych psów nie oznacza, że nie będzie tego robił z Twoją mamą czy koleżanką. Tak naprawdę to Twoja mama powinna ćwiczyć z psem, bo to z tym, jak piszesz, jest problem. Niestety bardzo często jest tak, że pies z każdym z domowników wychodzi na spacery inaczej. Jednego bardziej się słucha, innego olewa, a jeszcze innym poniewiera. Bo może. Tak więc warto to wziąć pod uwagę - Dwa: Zamiana dotychczasowego ubranka jest bardzo przydatna. Np. jeżeli pies ciągnął na obroży, nowe szelki i od pierwszego spaceru rygor. Tu nie chodzi o to co lepsze, tylko czego pies jeszcze nie zna - łatwiej mu będzie wtedy przyswoić nowe zasady. Później, gdy załapie, można wrócić do obroży. Można i bez takich udziwnień, ale to często pomaga. Nie bez powodu np. zawodnicy psich sportów wprowadzając psy w tryb pracy zakładają im np. łańcuszek czy obrożę służącą tylko i wyłącznie do noszenia w czasie treningów. To wyrabia skojarzenia, rytuały są dla psów bardzo ważne. - Trzy: to fajnie, że zauważyłaś, że Twojemu psu brakuje ruchu i nowych bodźców. Znudzony młody pies czekający z utęsknieniem na spacer zachowuje się tak jak opisujesz, nie ma w tym nic dziwnego. Trochę nie w porządku byłoby strzelać mu kolcami za to, że wreszcie chce zaspokoić swoje potrzeby. Tak jak piszesz, porządny spacer ze znajomymi, zabawy z przyjaznymi psami, a gdy będziesz już wracać wtedy dopiero wymaganie absolutnego posłuszeństwa i kolce, jeżeli mimo zaspokojonych potrzeb pies ma Cię po prostu w zadzie.
-
Zanim znajdziecie behawiorystę podsuńcie właścicielom jakąś dobrą literaturę, filmy itd. Muszą zacząć teraz, od pierwszego dnia, nie ma co czekać aż pies się zadomowi i utrwali głupie nawyki. Zmiana domu jest świetnym momentem na wdrożenie nowych zasad spacerowych. Tu jest np. fajny kanał: [url]http://www.youtube.com/user/kikopup/videos[/url] np. chodzenie na smyczy: [url]http://www.youtube.com/watch?v=voW2Vkq0u6Q[/url]
-
Niech chodzi tylko przy nodze na krótkiej smyczy, podłóż pod to inną komendę niż dotychczasowe chodzenie z wpatrywaniem się w Ciebie, bo tego nie musi robić albo ćwicz w ogóle bez komendy, żeby to była po prostu codzienność. Witanie się, wąchanie czy fizjologię ma załatwiać tylko na Twój jasny sygnał. Naucz go trzymania się blisko Ciebie, najlepiej tuż za Twoimi nogami. Gdy będzie na krótkiej smyczy będzie Ci o wiele łatwiej zapanować nad nim, zarówno fizycznie jak i poleceniami. Tylko pamiętaj, że krótka smycz nie oznacza, że jest napięta i pies ciągnie jak lokomotywa, ma iść spokojnie dopóki nie dojdziecie do miejsca, w którym dasz mu więcej luzu.
-
Przez kaganiec sprytne bestie też potrafią zjeść. Poza tym one szukają żarcia non-stop, gdy tylko im odpuszczę wymaganie czegokolwiek od nich, gdy idą na smyczy również. Normalnie jakbym psy głodziła, to jest ich sens życia... Przez to nie mam luźnych spacerów, cały czas przywołania, ćwiczenie i oczy na około głowy. Gdy tylko odpuszczę sytuacja wraca do poprzedniego stanu. Psy po przejściach, ze schronu, boją się głodu, rozumiem, ale to jest bardzo męczące. Szkoleniowiec powiedział, że nic się nie da już więcej zrobić. Każdy ma jakieś słabe strony ;) [B] juli88[/B]: Kiedy spaniel Kuba idzie do nowego domu? Dostałaś jakieś rady na spotkaniu ze znajomą?
-
Jeżeli mogłaś go ogarnąć bez wyczerpujących fizycznie spacerów, to cała procedura o której piszę nie miała w Twoim przypadku sensu ;) A po drugie być może Twój tak szybko łapie, że wystarczyło raz go zmęczyć, żeby go opanować i później już z górki, jak piszesz, ćwiczenia na zwykłych spacerach. Takie przypadki też miałam. Docelowo powinnaś dążyć do tego, żeby przy wyjściach na rower pies też był posłuszny, skoro udało się to już przy "szkoleniowych" spacerach powinno automatycznie zostać przeniesione na wyjścia rowerowe. Bo teraz zrobiłaś sobie "przysługę" i nie możesz normalnie wyjść na rower :lol: Ja tak zrobiłam z karmieniem - nie ogarniałam psów, bo po co, jak to łagodne gamonie i w pewnym momencie miałam przed karmieniem trzy miotające się, stękające i chlapiące śliną po ścianach burki. Szybko zmieniłam tok myślenia i teraz siedzą grzecznie przed kuchnią w porze karmienia ;) Żeby nie było niedomówień - ja nie twierdzę, że Twój sposób jest zły, jest świetny, daję tylko przykłady radzenia sobie z przypadkami niereformowalnymi innymi sposobami. Miałam sukę, która wykazywała agresję do psów i nic do niej wtedy absolutnie nie docierało, wyrywała mi ręce ze stawów zaraz po wyjściu z klatki, bo na horyzoncie jest piesek i nie wyobrażam sobie wyegzekwowania u niej żadnej komendy (pies dorosły totalnie nie współpracujący, z łańcucha) bez wcześniejszego zmordowania jej ćwiczeniami fizycznymi. Do tego chciała zamordować mi psa rezydenta w domu, więc nie mogłam pozwolić, żeby wreszcie wyłamała z nadmiaru energii i doszło do tragedii. Czy też właśnie głuchy spaniel miotający się jak ten z tego wątku, on musiał się uczyć komend wydawanych gestami, a jak to zrobić skoro pies kręci się szaleńczo dookoła i za nic nie chce na nas spojrzeć. Po prostu czasami tak jest łatwiej, nie zawsze oczywiście. Trzeba mieć wyczucie, obserwować psa i zapewnić mu to, czego potrzebuje. Być może spanielowi o którym pisze autorka wątku wystarczą zwykłe spacery, szkolenie i konsekwencja. Jeżeli nie, to podałam alternatywę dla ułatwienia sprawy. Jak piszesz, co pies to metoda. Jak nie pomoże, to nie zaszkodzi, długie spacery wyjdą mu na dobre ;) Za dużo się napatrzyłam na sfrustrowanych właścicieli próbujących wałkować swoje psy szkoleniem, podczas gdy te od środka rozsadza energia i w rezultacie dają jej upust np. demolując dom albo polując na pieski. Gdzieś to wszystko wreszcie wypłynie. Zaraz wyjdzie nam tu głupi spór, a myślę, że obie się zgadzamy w temacie, tylko inaczej to opisujemy ;) PS A ja mam za to niekończący się problem ze zbieraniem śmieci na spacerach. Jakimś magicznym sposobem każdy pies, którego mam prędzej czy później łapie ten nawyk. Jak znasz na to receptę, to Cię ozłocę ;) Psy karmię, więc głód nie powinien być przyczyną, dla jasności :diabloti:
-
Wiem, co masz na myśli :) Ja oczywiście nie sugeruję, żeby na "luźny" spacer wyjeżdżać po schodach na zębach, a potem latać za psem gdzie popadnie, bo ciągnie, szarpie i kręci się w kółko - w myśl zasady, niech się wybiega ;) Zdrowy rozsądek i umiar też trzeba mieć ;) Chodzi mi raczej o coś takiego: - szybkie wyjście bez zbędnych ceregieli, prób usadzania itp. bo to i tak nic nie da na tym etapie - przebieżka z pieskiem, żeby nie miał okazji kombinować - w odludnym miejscu linka, bieganie, aport, węszenie, fizjologia - przebieżka - przebieżka kolejna ;) - w innym miejscu linka, bieganie, aport, węszenie - jak się trafi socjalny pies, może (z naciskiem na może, zależy od psów) trochę zabawy pod kontrolą - chwila snucia się bez celu, żeby zobaczyć, czy już się zmęczył, jak nie, to zaczynamy procedurę od początku do skutku :diabloti: - powrót do domu - wyjście tym razem uważne i wymagamy od psa absolutnego posłuszeństwa, ma usiąść przed drzwiami, być spokojny, nie drzeć się itp. tylko wtedy wychodzimy - prowadzimy go na smyczy egzekwując chodzenie przy nodze, ignorowanie innych psów, skupianie uwagi na nas - nie ma tu już snucia się, węszenia, witania piesków, obsikiwania wszystkiego co chwilę itp. To ma być chwilowo, dopóki pies nie załapie, czego od niego wymagamy. Kilka/kilkanaście dni. Później wymagamy wzorowego wychodzenia i posłuszeństwa za każdym razem, niezależnie, czy idziemy biegać, czy pracować, a tak naprawdę to przez ten czas wszystko powinno właścicielowi zlać się w jedność, bo gdy pies załapie i my też jak do niego dotrzeć, możemy nad nim panować w każdej sytuacji. Ty pewnie przedłużyłaś to rozdzielanie spacerów na "rowerowe" i "ćwiczeniowe", wyrobiłaś psu skojarzenia i schemat działania (przygotowania do wyjścia na rower). Przegapilaś moment, w którym mogłaś już podczas i przed przejażdżkami wymagać od psa posłuszeństwa. Dokładnie Cię rozumiem, bo robię takie błędy mając psy bezproblemowe - odpuszczam im i później muszę wszystko odkręcać jak im palma odbije ;)
-
[quote name='Maron86']Prawda jest ze kazdy pies reaguje inaczej, opisane metody przez Delph swietnie sie sprawdza u niewybieganego psa ktory ma nadmiar energii i potrafi sie po zmeczeniu wyciszyc. [/QUOTE] To fakt, że o wiele szybciej tą metodą opanować psa, który nie jest zestresowany, nie ma np. problemu z lękiem, agresją, ciągłym napięciem i czuwaniem. Coś w stylu Twojego psa, wg opisu. Ale też niekoniecznie, bo dokładnie wg tego schematu opanowywałam np. psy agresywne do innych na spacerach. Po prostu rozładowanie energii ułatwia pracę, nie zastąpi jej jednak w żadnym wypadku. Samo bieganie nic nie da, na dłuższą metę może nawet pogorszyć sprawę, bo psu polepszy się kondycja i będzie wymagał więcej i więcej ruchu ;) Kluczem jest ten drugi spacer, po wybieganiu, on musi być równie intensywny i absolutnie konsekwentny, wtedy nie ma już wąchania, witanie się z pieskami, kręcenia na smyczy - jest tylko praca. To też jest bardziej "sprawiedliwe" wobec psa, najpierw zaspokajamy jego potrzeby eksploracji, fizjologiczne, ruchu, a później z czystym sumieniem możemy oczekiwać od niego bezwzględnego posłuszeństwa bez żadnych ustępstw. Coś w stylu Twoich metod, które opisałaś, a nawet poszłabym w bardziej stanowcze. A w praktyce taką pracę powinien pokazać specjalista, żeby czegoś nie zepsuć ;)
-
Super, wspaniała wiadomość :)
-
Zanim zaczniesz od psa wymagać opanowania emocji trzeba go zmęczyć. Inaczej tak jak opisujesz prędzej czy później wybuchnie. Poza tym ze zmęczonym psem praca idzie o niebo łatwiej ;) Tak więc np. najpierw przebieżka i spacer kilkugodzinny, niech się wyszaleje, może jakiś aport, węszenie, może być nakręcony, chodzi o to, żeby wracając podpierał się głową ze zmęczenia. Wracasz do domu i po chwili od razu wychodzisz, w tym samym rytuale co na normalny spacer, ale już kładziesz nacisk na opanowanie i ćwiczycie komendy, wprowadzasz go w "tryb pracy". Będzie mu wtedy o wiele łatwiej się opanować i nauczyć, czego tak naprawdę człowiek wymaga, bo teraz jest tak podekscytowany spacerem, na który czeka kilka godzin, że wychodząc ma wszystko gdzieś i dostaje świra. Częste spacery, jedne z możliwością eksploracji, a inne nastawione tylko na trening. Z czasem można te proporcje zmieniać, jak już pies będzie posłuszny, spacery muszą być dla niego zwykłą codziennością, jak przebywanie w domu, a nie wielkim pobudzającym wydarzeniem. Ja gdy miałam takie przypadki spędzałam z psem większość dnia na spacerze przez kilka/kilkanaście dni pod rząd, w myśl zasady, że wreszcie mu trochę zbrzydnie i będzie chciał wrócić odpocząć ;) Wiem, że to mordęga, ale ja wolę mieć sprawę z głowy w krótszym czasie, niż męczyć się ze szkoleniem nakręconego psa miesiącami. Wolny wybór właścicieli.
-
Tu nie chodzi o to, że masz "psy-mordercy", tylko rasę, która ma określone cechy, są to psy trudne w prowadzeniu i mające w genach skłonności do konfliktów z innymi psami. Żeby to opanować trzeba naprawdę mieć instynkt i doświadczenie. Stąd rady poprzedników. Rady jak okiełznać dwa szczeniaki na nic Ci się nie zdadzą, bo to co przeżywasz teraz to jest pryszcz. Prawdziwe problemy zaczną się gdy psy dojrzeją (w wieku ok. 2-3 lat) i nie jestem przekonana, czy naprawdę chcesz rozdzielać dwa dorosłe walczące kanarki, jeżeli już teraz się niepokoisz przepychankami młodzieży. A Twoja dziewczyna niestety nie ma raczej żadnych szans na przerwanie walki takich psów. W firmie w której pracowałam mieliśmy dwa bernardyny. To rasa łatwiejsza od doga kanaryjskiego. Psy żyły zgodnie do momentu gdy nie zaczęły w grę wchodzić hormony. Duża posesja, okazji do konfliktów mało, ale jednak zaczęły brać się za łby. Gdyby nie to, że na terenie całodobowo mieszkało kilkunastu chłopa, jednego psa na pewno trzeba by oddać. Jedna osoba nie dałaby rady, było polewanie wodą i kilka osób do pomocy, a nie obyło się bez ran i wyjazdów na dyżury do klinik weterynaryjnych. Do tego na psy trzeba było stale uważać, bo gdy np. łapały zły humor, chodziły nabuzowane, to robiły się niebezpieczne np. dla obcych ludzi wchodzących na teren. O ile nad jednym psem ogarnięty właściciel zapanuje w takiej sytuacji, o tyle dwa to już sfora i często mają gdzieś pana i ruszają do ataku. Próbuję Ci wytłumaczyć, że życie w takiej sytuacji jest ciężkie, zarówno dla właścicieli, jak i psów. Musisz pamiętać, że nawet, gdy teraz opanujesz konflikty, czeka Cię sto razy więcej roboty w przyszłości, gdy psy dorosną. Teraz to małe dzieci, którym tylko zabawa w głowie i czasami sobie tylko trenują do przyszłych prawdziwych "wystąpień". Zastanów się poważnie. Poszukaj znawców rasy, ludzi, którzy mają podobną sytuację do Twojej i radzą sobie bez problemu, zajrzyj na forum molosy pl, tam kanarki mają swój dział, możesz pogadać z hodowcami i znaleźć kogoś w swojej okolicy. Zabieraj też na wszystkie spotkania, szkolenie itp. swoją dziewczynę, bo ona będzie musiała włożyć w sprawę więcej pracy niż Ty, nabrać pewności siebie. Inaczej po Twoim wyjściu z domu pieski będą miały ją w poważaniu. Jest tu na dogo taki przypadek, też dwa molosy (suka i pies). Gdy Pan wyszedł z domu żona została ciężko pogryziona, założono jej kilkanaście szwów na rękę, którą osłaniała gardło. Psy są zdrowe psychicznie, tak zachowują się w niektórych sytuacjach tego typu rasy i nie można mieć do nich pretensji, dziewczyna sama przynała, że popełniła błąd. Trzeba tylko zdawać sobie sprawę z tego, co się ma w domu i jak z tym postępować ;) Przez net nikt Ci nie da rad, bo coś może się stać Tobie, dziewczynie lub psom - to za duża odpowiedzialność.
-
Jeżeli w karmie nie ma ani grama mięsa, to możliwe że "zalecili" im usunięcie go ze spisu składników ;) Też jestem ciekawa, cóż to za "dyrektywa", że nie można podać źródła składników, tylko trzeba pisać ogólnikowo. Do tej pory raczej przepisy się zaostrzały, a nie szły w drugą stronę ;) Chyba, że jak pisze WEIMAR to ich własna "dyrektywa". Zresztą z punktu widzenia marketingowego jednak bardziej przyciąga klientów mięso w składzie zamiast jakiegoś białka, więc dobrze byłoby gdyby sprawa się jednak wyjaśniła.
-
Racja, nigdy w woreczku, zamkniętym opakowaniu ze sklepu itp. W lodówce też nie polecam, bo będzie zapaszek ;) Ja stawiam na parapecie, szczególnie teraz zimą. Latem nie robię takich kuracji, bo łatwo stracić nad tym kontrolę, przynajmniej mi... Rozumiem, że ludzie mogą mieć wstręt do takich rzeczy, ja gdy rozdzielałam ostatnio taką nadpsutą porcję straciłam apetyt na resztę dnia, ale czego się nie robi dla zwierzaków. Nieoczyszczone surowe żwacze też mają "aromat", a dla psów to super zdrowy smakołyk :lol:
-
Warto co jakiś czas podawać psu nadpsute surowe (dotyczy tylko surowego!) mięso. Co prawda ja takie śmierdzące po otwarciu też bym wyrzuciła, ale zawsze można sobie w domu "zepsuć" jakąś porcję (nie tak całkowicie, to ma być takie zaczynające brzydko pachnieć, ale wyglądające jeszcze dobrze). To świetnie działa na odbudowę flory bakteryjnej przewodu pokarmowego i zapobiega w przyszłości problemom żołądkowym.
-
FCI nie uznało rasy biewer. Te, które mają "rodowody" należą do pkpr (pkpr należy do F.C.I. - kropki robią różnicę ;) - hiszpańskiej organizacji, która nie jest tym samym co ogólnie nam znane FCI z siedzibą w Belgii) albo którejś z nowo powstałych dziwacznych organizacji. Polak potrafi, szczególnie, jak zwęszy interes, a cierpią na tym psy i oszukani ludzie. Tak czy siak yorkshire terrier jest jeden, ma jeden wzorzec umaszczenia i typ sierści oraz może ważyć do 3,2 kg (nie istnieją yorki miniaturki, to też oszustwo!).
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Obejrzałam filmiki, przeczytałam opisy i jak dla mnie to typowy, wzorcowy wręcz spaniel :lol: Dla miłośnika rasy rarytas, dla domatora szukającego psa na kanapę już niekoniecznie. Pies potrzebuje bardzo dużo ruchu (jak wszystkie spaniele) do tego olbrzymiego nacisku na współpracę z człowiekiem. On teraz instynktownie robi to, do czego został stworzony - "okłada pole", ale jest sfrustrowany, bo nic z tego nie wynika, Ty nad tym nie panujesz i nie robi tego pod kontrolą. Tutaj na szybko znalazłam filmiki spanieli w swoim żywiole, zobacz co potrafią, może Cię natchnie w pracy z psiakiem: [url]https://www.youtube.com/watch?v=p6cV7CNOlvk[/url] [url]https://www.youtube.com/watch?v=9x5Nr66efIk[/url] Wpisz sobie "spaniel quartering" żeby obejrzeć więcej i zrozumiesz o co chodzi. Spaniele to psy myśliwskie, przyszły właściciel koniecznie musi mieć tego świadomość, inaczej umęczy się z takim psiakiem i nie poradzi sobie. Czy on słyszy dobrze? Pytam, bo mam doświadczenie ze spanielem, który był właśnie taki jak Twój i ciężko było do niego dotrzeć, bo był głuchy. Ogólnie trzeba włożyć dużo roboty w zbudowanie więzi z psem, wypracowanie jego skupienia i zwracania uwagi na przewodnika. Ale nie wolno odbierać mu radości z robienia tego, co kocha najbardziej, więc posłuszeństwo swoją drogą, a swoją danie upustu jego myśliwskim instynktom (praca węchowa itp.) Super, że robicie postępy, trzymam kciuki.
-
[quote name='Kyu']biewery i golddust yorki- to poprostu jorki tyloo w innych odmianach kolorystycznych.[/QUOTE] Yorkshire Terrier nie ma żadnych odmian kolorystycznych! Wszystkie biewery, golddusty i inne dziwadła to tylko wymysły pseudohodowców w celu naciągnięcia klientów na olbrzymią kasę. Ludzie płacą za te kundelki i wierzą, że mają "yorka". A pieski najczęściej są obciążone wadami, do tego nie mają nic wspólnego z psami rasowymi. Tutaj jest obowiązujący w FCI wzorzec yorkshire terriera, przeczytajcie, jaką powinien mieć sierść i umaszczenie: [URL]http://www.zkwp.pl/zg/wzorce/86.pdf[/URL] W ten sposób to ja bym mogła sprzedać moją 25 kg kundelkę za 3000zł jako "yorka królewskiego krótkowłosego" :evil_lol: Oczywiście wcześniej wydrukuję jej rodowód na drukarce w domu ;)
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
"Dehydratyzowany" to właśnie odwodniony, czyli "suszony". "Hydrolizowany" to białko rozbite na mniejsze cząstki. Więc miałaś rację, tylko pojęcia Ci się pomyliły ;)