-
Posts
3340 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Delph
-
Szarpaki futrzane/skórzane duże. Smycz różowa/malinowa przepinana (co najmniej 220cm) dla dużego psa (szer. 2,5cm duży karabińczyk).
-
Bernardyn, chociaż ostatnio coś się z nimi porobiło, bo znam coraz więcej niestabilnych egzemplarzy. Chyba, że to ja mam po prostu do nich pecha :P
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Szukam fajnych i niedrogich szarpaków dla dużego psa. Chętnie z futerkiem/skórą, ew. amortyzacją. Przychodzi Wam coś do głowy?
-
Nadira, nowofunland. Postraszy wyglądem "dużego czarnego psa", a przeważnie są przyjazne i łagodne.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
A doberman albo beauceron?
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Dajcie spokój, widać przecież, że ten pies wolałby na kanapie leżeć zamiast po mokrym placu biegać. No i pan bardzo skrzętnie chciał to ukryć, ale się nie udało i pod koniec widać jak nagradza psa piłeczką! Skandal. Przecież wszyscy wiedzą, że szarpanie zabawką wzbudza agresję i niepotrzebnie stresuje psa.
-
No więc wczoraj na kolację zjadła kaczkę, a Trovet kaczkowy uczulał... Chyba że za mało wczoraj tej kaczki dostała po prostu. Ale wydaje mi się, że ona jednak reaguje na coś innego w karmach niż na rodzaj mięsa. Edit: Jednak nie może kaczki, podskubała sobie wczoraj ogon i tyłek.... Mimo że większość dnia jest w kołnierzu. Niesamowite. A dostała kaczkę tylko raz. Przyszło ubranko Buster. Jest superowe, świetnie leży, porządny materiał. I można zakryć tyłek :)
-
Jak nie masz małych dzieci to bym się nie przejmowała. Foresto jest bezzapachowe i chyba musielibyście gryźć i wylizywać psa po szyi żeby coś złego miało szansę się stać ;)
-
To masz szczęście. Pozostałe moje psy też są lub były na suchym. Niestety szczeniaka, którego dotyczy ten wątek jak na razie uczulają wszystkie testowane karmy, suplementy również. Filodendron, ja może i przeboleję to gotowanie, niedobory mam nadzieję w razie czego zauważę i wtedy będę się martwić. Tylko co np. z wyjazdami? Maleństwo przejada ponad kilogram dziennie obecnie.
-
A ja myślę, że nie chodzi tu o ośmieszanie metody, tylko prezentowanego poziomu, sposobu jej stosowania i mizernych efektów. Biorąc pod uwagę, że z klikerem pracują osoby zajmujące się delfinami, orkami, końmi, ptakami, małpami, a nawet gryzoniami prezentując niesamowite efekty, to niestety śmiesznie wypadają te filmiki biorąc pod uwagę, że pies jest gatunkiem najchętniej współpracującym z człowiekiem. Mam wrażenie, że mamy tu do czynienia z pójściem na łatwiznę i wciskaniem ludziom kitu ubranego w piękną medialną otoczkę, a gawiedź się cieszy, że piesek naumiał się dotykania tyłkiem ziemi na sygnał, jakby to było osiągnięcie na skalę światową.
-
Tak, psychotropy dawałam młodszemu psu, ale odradzam, mimo że nie jestem lekarzem. Staruszkom dawałam właśnie Karsivan, w jednym przypadku Nootropil, ale to wszystko musi zalecić weterynarz znający zwierzę. A może jakieś suplementy? Daję regularnie GeriatiVet firmy Vetexpert i jestem zadowolona. Poza tym jest też Brainactiv Balance firmy Vetfood. I pewnie jeszcze jakieś, które nie są szkodliwe, a może pomogą?
-
Wydaje mi się, że obecnie panuje po prostu moda nawet nie tyle na sposób szkolenia, co określony typ psa. Stworzono do tego bardzo medialną otoczkę, nazwano wcześniej nie nazwane rodzaje szkolenia, rośnie sprzedaż wszelkich wynalazków szkoleniowych bez których ludzie przez wieki jakoś sobie radzili, a teraz nagle są niezbędne, żeby mieć tego jedynego właściwego modnego idealnego pieska. Taki piesek jest wesoły, przyjazny, łagodny, kontaktowy, chętnie współpracujący, ale nie narzucający się, grzecznie bawi się z pieskami w parku, nie morduje innych zwierząt i nigdy ale to nigdy nie ugryzie człowieka. Taka sielankowa wizja. Tylko jak ktoś ma pieska nie mieszczącego się w tych ramach albo (o zgrozo!) przejawiającego pełen wachlarz zachowań typowego psowatego drapieżnika, to już u takich modnych psiarzy nie ma czego szukać. Jest wykluczony z towarzystwa i tyle. Miałam pełno tymczasowiczów i wszystko grało pięknie do momentu, gdy trafiły mi się dwa egzemplarze z opcją kill do piesków. Nagle wszyscy znajomi psiarze, znawcy, pasjonaci, behawioryści, szkoleniowcy się odwrócili rzucając tylko zdawkowe rady typu "nagradzaj jak nie zabije" i tyle ich widziałam. Doprosić się nie mogłam o spotkania socjalizacyjne, z psami nie miałam jak przepracować problemu. Na szczęście pomogły mi osoby mające modę i nowe trendy gdzieś. Stary znajomy który całe życie ma po kilka psów i wychowuje je bez przemocy, ale po swojemu i nie oglądając się na innych jako jedyny nie miał obiekcji, żebym poćwiczyła przy jego psach w rozproszeniach (jakoś się nie bał, że mu się pieski zarażą na odległość "agresją"), a szkoleniowcy, których nazywacie "tradycyjnymi" wzięli psy do ręki i wytłumaczyli im, że piesków się nie zjada. Jedna suka owczarka odblokowała się natychmiast i nauczyła normalnych kontaktów z psami jak za dotknięciem magicznej różdżki. Druga przystopowała z atakami na duże psy. Na małe niestety zdarza jej się zapolować do tej pory, a ponieważ jest to bullowaty nie oddałam jej do domu śledzącego najnowsze trendy wychowywania psów zgodnie z naturą (np. smycz to zło, a pieski to trzeba puszczać, żeby się ze sobą dogadały), tylko do rozsądnych ludzi mających doświadczenie zarówno z psami ras trudniejszych, jak i z innymi zwierzętami, np. końmi. Trzeba mieć otwarty umysł, a nie gnać bezmyślnie za stadem, bo tak pięknie to wygląda na zdjęciach i montowanych filmikach.
-
Wczoraj zjadła kaczkę, bo w dostawie się pomylili i przywieźli zamiast indyka, a nie miałam co dać na kolację. Na razie nic się nie dzieje, ale może zjadła jej za mało, żeby na ten temat wyrokować. Po karmie suchej z kaczką (Trovet) było drapanie i wygryzanie. Ależ bym była szczęśliwa, gdyby się okazało, że może jeść jeszcze wieprzowinę i wołowinę... Czekam ze zmianami w jadłospisie aż rana na boku się zagoi, bo jak zacznie się drapać to to rozpaskudzi. Goi się nieźle, jest czyściutkie, trochę płytsze, ale nadal wielkie. Leży sobie teraz maluch w różowych śpioszkach (tych z poprzedniej strony), wygląda uroczo i nie zdaje sobie sprawy ile nerwów mnie kosztuje.
-
A zna ktoś w ogóle definicję pozytywnego szkolenia? Jakby nie było "tradycjonaliści" też chyba stosują od wieków "pozytywne szkolenie", bo stosują zarówno pozytywne wzmocnienie jak i pozytywne wygaszenie? Czy ktoś mi może klarownie wyjaśnić o co tutaj się rozchodzi? Czy ja dobrze rozumiem, łopatologicznie: "Pozytywista" nie stosuje kar tylko nagradza akceptowane zachowania naprowadzając w ten sposób psa na to, co dla zwierza korzystniejsze. Minus - pies może długo dochodzić do takich wniosków, a niektóre w ogóle nigdy do nich nie dojdą, bądź stwierdzą, że nagroda nie jest warta zaniechania danej czynności. "Tradycjonalista" oprócz nagród stosuje również korekty obrzydzające psu dane zachowanie i dające szybki, jasny przekaz oczekiwań. Minus - pies może się zniechęcić do szkolenia, a co wrażliwsze egzemplarze zareagują stresem i blokadą.
-
Jak nie ma alergii, to urozmaiconą dietą się uniknie niedoborów. Ale jeżeli ja na razie mam w opcji tylko indyka, ryż i marchew w perspektywie dożywotniego menu, to już zaczynam się martwić.
-
Wygląda ciekawie, mam ją nawet na liście do przetestowania. Gdzieś tutaj na wątku wymieniałam karmy, które znalazłam.
-
Jasne. Bez kurczaka, tłuszczu z kurczaka i jajek jeśli można ;)
-
To bardzo dobre wiadomości :) Będziemy testować wieprzowinę w takim razie. Łatwo dostępna, niedroga, same plusy.
-
Ja małej właśnie obecnie gotuję indyka z ryżem i marchewką, na tym jest w najlepszym stanie jak do tej pory. Sucha jednak by się przydała, bo np. na wyjazdach nie dam rady gotować ani zabierać ze sobą jedzenia dla psa tej wielkości. No i dochodzi problem ewentualnych niedoborów, bo na suplementy też musimy uważać. Kwestia finansowa i czas poświęcany na gotowanie również nie jest bez znaczenia ;)
-
Właśnie u mnie by nie było z umiarem, bo pies jest na wszystko uczulony. Czy można jako podstawę diety? Pies młody, więc specjalnie niskotłuszczowej diety nie musi mieć. O, właśnie o to chodzi. Na razie suka może tylko indyka, a i tak na nim nie jest idealnie, więc jak na wieprzowinie by było lepiej to wniosek prosty, przechodzimy na wieprza. Do tego żeby sprawdzić tę wieprzowinę, to muszę ją podawać (tylko i wyłącznie ją) przez co najmniej miesiąc/dwa. Więc pytam, czy psa nie zabiję :P
-
Dzięki, różowe body dorwałam w zaprzyjaźnionej lecznicy. Rozmiar dobry na długość jest nieco luźny (takiego chuderlaka mam) i mała wygląda jak dziecko w śpioszkach, urocze :) Jak ranka jeszcze troszkę się podgoi, to będzie śmigać w tym po domu. Teraz potrzebuję jeszcze czegoś mocniej trzymającego opatrunek. Zamówiłam to ubranko Buster, czy to miałaś na myśli? http://www.kruuse.com/pl-PL/ecom/Operation/Post_op/BUSTER_body_suit/prod_273957.aspx
-
Jak to jest z tą wieprzowiną, można często dawać czy nie? Oczywiście zakładając, że nie ma w niej Aujeszkiego ;) Chodzi mi głównie o mięso, nie podroby i kości (chociaż to też od czasu do czasu). Mam psa alergika, jestem na etapie poszukiwania produktów, które może jeść. Jeżeli wyjdzie, że może jeść wieprzowinę, to musiałaby ją dostawać bardzo często (niewiele rzeczy może zjeść). Czy to jej nie zaszkodzi?