Jump to content
Dogomania

Delph

Members
  • Posts

    3340
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Delph

  1. Dzięki za słowa otuchy, bo przyznam że przybita jestem do tej pory. W końcu nie ja jestem weterynarzem i powinnam się słuchać ich rad... Ale to, że jesteśmy "nawiedzone", bo chcemy leczyć Felka jest moim zdaniem mocno niestosowne. Ja widzę jakie są postępy dzięki wysiłkom koleżanki, widzę radość i szczęście w oczach Felka i nie zamierzam mu tej radości odbierać... [B]Paulina87[/B]: Przyznam że nie za bardzo wiem o co chodzi w tym konkursie, ale reklama chyba Felkowi nie zaszkodzi ;) Ale jeszcze powinny wypowiedzieć się na ten temat inne osoby pomagające Felusiowi, szczególnie jeżeli chcesz je w tym opisie wymienić.
  2. :evil_lol: Żyję, żyję, ale moje ukochane biureczko nie za bardzo, zostało pozbawione dolnej półeczki. Właśnie zbieram drzazgi :diabloti: [B]Monia:[/B] A gdzie ta wasza "wieś" ;) ? I o której spotkanie? Jeżeli mam kiepski dojazd z Woli to marnie widzę podróż komunikacją miejską z dwoma psami. Wtedy wolałabym gdzieś bliżej.
  3. Dobry pomysł. Jeżeli w ogóle przyjmą od faceta tego chow'a, bo podobno od właścicieli nie przyjmują (tak słyszałam). Wtedy nie wiem co zrobi z psiakiem.
  4. Jutro między 12:00 a 13:00, pojutrze albo sobota (po 15:00) na przykład :p
  5. [B]Monia: [/B]Muszę Figę rozładować spacerami, bo mi szczeniaki zamęczy :evil_lol: Może piszesz się na spacerek, o którym wspominałaś?
  6. Właśnie tego się boję, że facet się obudzi jak już tamci się psa "pozbędą". Ale ja już nic więcej zrobić nie mogę, wydzwanialiśmy do niego, przychodziliśmy, zaczepialiśmy na ulicy (ja i mój tz). Gadałam nawet z jego matką przy nim i w obecności sąsiadki, obiecywali że psa pokażą i mówili że jest do oddania, umówiłam się na drugi dzień... I nic :shake:
  7. Wielkie dzięki za namiary! :lol: Koleżanka była dzisiaj z Felkiem w lecznicy w Olsztynie, dostał maści i antybiotyki, różne na obie łapki. Wizyta w porządku, ale ja jestem totalnie nie w humorze, bo jeździłam dzisiaj z felkowym rtg po warszawskich weterynarzach do konsultacji i nasłuchałam się okropnych rzeczy :-( Znowu o amputacjach, martwicach, beznadziejności sprawy. Ale to by nie było takie złe, dopóki nie usłyszałam, że znęcamy się nad psem i bawimy się w diagnostykę jego kosztem :-( Że on bardzo cierpi (na nic moje tłumaczenia, że mu się poprawia) i źle robimy... Jest mi przykro i źle, mam mętlik w głowie, ale z drugiej strony wiem, że nie byłabym w stanie uśpić Felka widząc, jaki teraz jest szczęśliwy :placz:
  8. Facet się nie odzywa, olał sprawę :-( Pewnie się cieszy, że udało się ulokować psa u sąsiadów i uważa, że "ma problem z głowy". Moja sąsiadka widziała kobietę z tym psem pod naszą klatką, próbowała się dostać do właściciela, ale go nie zastała. Pewnie jej też nie na rękę już opieka nad psiakiem, a właściciel umywa ręce :angryy: Tak to widzę, a nie mogę nic więcej zrobić...
  9. Super, rosną i łobuzują :diabloti: W sobotę były u mnie na "odwiedzinach testowych", bo będę się nimi opiekować na czas wyjazdu koleżanki :cool3: Porobię im zdjęcia, to zobaczycie jakie to już wielkie kluchy. A swoją drogą to trzymajcie za mnie kciuki, bo mam przeczucie że całe towarzystwo rozniesie mi mieszkanie w drobny pył (maluchy, moja tymczasowiczka szczeniorka i mój własny pies :evil_lol:)
  10. Właśnie między innymi przez te wątki na dogo stałam się czujna w tej sprawie. Krew już mnie zalewa jak n-ty raz czytam, że szczenię jest agresywne, bo gryzie po rękach... Ja rozumiem, że można czegoś nie wiedzieć i pytać, ale przypisywanie agresji małemu szczylkowi, który dopiero uczy się świata to już przegięcie. To tak jakby napisać, że niemowlę w wózku jest niebezpieczne ;) Mała dzisiaj poznała trzy szczeniaczki 4-tygodniowe (z mojego wątku, znalezione w torbie foliowej w zeszłym miesiącu :( ). Zabawy miała po uszy, wymemłała je wszystkie, powyciągała za uszy i skórę, ale wszystko delikatnie, tak, że żadne ani razu nawet nie stęknęło. Słodka jest zadziorka z niej :loveu:
  11. Pytała czy 3-miesięczny szczeniak jest agresywny? :crazyeye: To ostrożnie, bo wiadomo, że mała podgryza (chociaż mniej niż większość szczeniąt, uczę ją np. teraz przytulania i zbliżania twarzy, żeby była jeszcze bardziej delikatna) i nie wiadomo o co Pani chodzi...
  12. [quote name='bico']Delph, poprawa widoczna w rtg łapek jest duża, ale my tu wszyscy w takim "amoku" z powodu ciągłych perypetii Felka i Waszych, że czasami popłakać i polamentować musimy:oops:[/quote] Wiem i rozumiem ;) Ale zamieszczam i opisuję wszystko, bo nie każdy śledzi wątek tak wiernie i uważnie jak Wy :loveu: , za co oczywiście bardzo dziękuję!
  13. Rtg to ja się właśnie chciałam pochwalić, że jest duża poprawa. Spójrz jak było na początku: [IMG]http://img291.imageshack.us/img291/2623/img5620.jpg[/IMG] To cud że te kostki się jakoś układają, no i najważniejsze, że wygląda jakby się odbudowywały, nie ma już takich zaczernień na zdjęciu. No ale super też nie jest, dlatego się babrze. No i te kosteczki są słabiutkie, więc mogą pękać :-( A unieruchomić go nie można, bo cała rehabilitacja i nauka chodzenia pójdzie na marne. Czy Feluś cierpi... Filmiki na poprzednich stronach pokazują, że humor mu dopisuje. Ale to jest kochany pies z niezwykłą wolą życia. Grozi mu utrata łapek, a on beztrosko biega i się cieszy... Nie wiem czy płakać czy się cieszyć :roll:
  14. [quote name='*Monia*']Daj mi czas chociaż na rozpakowanie :eviltong:. Na spacer z małą na pewno chcę się załapać, a później to zobaczymy jak się sytuacja rozwinie :razz:.[/quote] Zapraszamy na spacerek, zakochasz się w małej na pewno :loveu:
  15. [B]Erin32:[/B] Gadałam z koleżanką, ale zbieg okoliczności, Felek był wczoraj u prof. Adamiaka :lol: Weterynarz super, ale nie chciał się wtrącać do leczenia wetów prowadzących Felka. Rozumiemy go, ale z drugiej strony czekać też nie powinnyśmy... :-( Koleżanka nie wiedziała jeszcze wtedy, że dr z Warszawy poszedł na urlop, może wtedy prof. Adamiak by się podjął, wiedząc jaka jest sytuacja :shake: Nie wiem. [B] Coronaaj[/B]: Właśnie jakiegoś szukamy, nie znamy, a potrzebujemy dobrego weterynarza przyjmującego na Mazurach, okolice Szczytna, Olsztyna. W klinice w Warszawie oczywiście są inni weterynarze, ale oni nie widzieli Felka wcześniej i wizyta u nich może nic nie dać. Nie ma sensu wieźć go do Warszawy ryzykując, że kolejna osoba rozłoży ręce. Jak w Warszawie, to tylko do lekarzy, którzy leczą Felka (jak wrócą z urlopu). A najlepiej wcześniej gdzieś na Mazurach szukać dobrego specjalisty, dopóki nie będzie za późno. [U]Tak więc szukamy dobrego weterynarza (chirurga) z okolic Olsztyna i Szczytna. [/U] Aha, zapomniałam napisać: koleżanka próbuje jakoś zaradzić temu obumieraniu łapki i robi Felusiowi ciepłe okłady na poprawę krążenia... Zaszkodzić nie zaszkodzi, a może chociaż trochę pomoże :( No i prof. Adamiak przepisał Solcoseryl też na poprawę krążenia. Znowu trzeba za Felusia kciuki trzymać :(
  16. Słuchajcie, potrzebujemy namiarów na chirurga cudotwórcę na Mazurach :placz: Tak jak pisałam w Olsztynie zeskrobinę zrobią dopiero pod koniec następnego tygodnia, a dzisiaj okazało się, że do Warszawy nie ma co jechać, bo lekarze z Bemowa, którzy prowadzą Felka są na urlopie :-( Nie ma komu pokazać łapek, a jest coraz gorzej, koleżanka jeździ po weterynarzach w Szczytnie i Olsztynie, ale jak zwykle nikt się nie chce podjąć leczenia :placz: Pomocy, znacie kogoś kto go przyjmie wcześniej? Jeżeli łapki obumierają, to za tydzień może być za późno... Zdjęcia z dzisiaj i nowe rtg Felusia: [IMG]http://img36.imageshack.us/img36/997/zdjcie0173r.jpg[/IMG] [IMG]http://img36.imageshack.us/img36/2002/zdjcie0172.jpg[/IMG] [IMG]http://img36.imageshack.us/img36/5245/pict0058r.jpg[/IMG]
  17. Są wyniki badań Felka, kopiuję sms: "W biopsji wyszła martwica mięśni, choć to działanie wtórne popasożytnicze. Generalnie do rehabilitacji. A pierwotniaków nie wykryto. Pod koniec następnego tygodnia się umówiłam i poradzono zeskrobiny i wymaz z tego nowego odczynu za trzy dni od odstawienia Bactrobanu." Czyli nadal nie wiadomo co robić na chwilę obecną z tymi ranami na łapkach. A ja boję się, że jak mu obumrą paluszki, to już będzie za późno :-( [B]Bonsai[/B]: Dzięki za banerki :loveu:
  18. Jeżeli york to jest prawdziwy york z kwi i kości (czyli terier :diabloti: ) to problemu nie widzę. Gorzej jeżeli to jest przerażona całym światem i niezsocjalizowana "miniaturka" (na pewno wiecie o co mi chodzi ;)). Wtedy trzeba pamiętać, że sunia nie będzie wielkości yorka tylko większa (pewnie jakieś 15 kg będzie miała) i do kanapowców nie należy. Jak już pisałam charakterek owczarka niemieckiego zaklęty w maleńkim ciałku. Jak dla mnie to ona spokojnie może iść do domu z większym psem, mój już się robi dla niej za mały i włazi mu na głowę, spryciula mała :evil_lol: Fajnie też (wiem, marzenia...) gdyby ktoś z nią chciał i umiał pracować, szkoda marnować taki potencjał :loveu: Aha, miałam się odnieść do "zdeptania" yorka :p Zdeptać na pewno nie, ona go prędzej zamęczy psychicznie :diabloti:, jeżeli tylko zobaczy, że można. Rozpieszczonego strachulca zapędzi w kozi róg, za mądra jest na takie numery :evil_lol: Żartuję oczywiście, tak naprawdę wszystko zależy od właściciela. Figa jest jeszcze do całkowitego ukształtowania, jak ktoś ją "zmarnuje" to będzie miał diabła wcielonego, a jak trochę popracuje to psa idealnego. Sunia nie sprawia żadnych problemów, ma za to bardzo sprytny móżdżek i pięknie umie z niego korzystać :loveu:
  19. [B]Mam psa [/B]chodziło o ilość źródeł białka w diecie Twojego psa. Ludziom często się wydaje, że im bardziej urozmaicona dieta psa tym lepiej. Jest odwrotnie, psu nie służy mieszanie drobiu z wołowiną i jagnięciną, do tego białka roślinne. I na dodatek to wszystko z dwóch rodzajów karm różnej produkcji i gotowanego :shake: Najlepiej byłoby zdecydować się na jedną wysokiej jakości karmę, która będzie służyła Twojemu psiakowi. Albo przejść całkowicie na gotowane/barf. Jeżeli już musisz koniecznie mieszać, to np. rano tylko gotowane/surowe mięso z jakimś wypełniaczem, a wieczorem sucha karma.
  20. Nachodzę faceta codziennie i nic :-( Wczoraj zadzwonił, już miałam nadzieję, ale okazało się, że "tylko" chciał kasę pożyczyć :-o A o psie jak zapytałam powiedział tylko tyle, że nie może się dodzwonić do kobiety, u której psiak przebywa, bo ona pracuje do późna (do 21:00). Ręce mi opadły po raz kolejny...
  21. [quote name='Iwona77'] Gdyby ten pies był w stadzie u ugryzł innego ten inny by mu "oddał" lub się bronił! to jest metoda jaką ja proponuje. Psy między sobą ustalają hierarchie nie nagrodami tylko właśnie siłą, pies psu nie tłumaczy. Jeżeli pies gryzie już do krwi, mówienie mu nie wolno i metoda poztywna jest raczej mało skuteczna, mówie z doświadczenia niestety. [/quote] Żaden normalny dorosły i dobrze zsocjalizowany pies nie "odda" szczeniakowi. Nie wiem skąd wzięłaś takie teorie. Zapraszam do mnie, zobaczysz jak pięknie dorosły samiec właśnie cierpliwie i delikatnie "tłumaczy" szczeniakowi gdzie są granice. I to bez przemocy, "oddawania" i gryzienia. Jeżeli szczenię gryzie do krwi, to nie jest to agresja, tylko nikt go nie nauczył (ani pies ani człowiek) wyczucia w zabawie czy okazywaniu radości. A bicia psa po pysku już w ogóle nie skomentuję. W najlepszym wypadku osiągniesz, że pies będzie się bał Twojej dłoni i gwałtownych ruchów. Możliwe też, że wreszcie załapie Twoje metody i też będzie Ci "oddawał" jak dorośnie :shake: Tłumaczenie, że przecież gryzienie boli do mnie nie trafia. Jeżeli boisz się szczenięcych ząbków i tracisz wtedy nad sobą panowanie, to jeszcze dużo ćwiczenia cierpliwości przed Tobą w przyszłym wychowywaniu psiaka, niestety...
  22. Piękne zdjęcia :loveu: Wielkie dzięki Bonsai :Rose: Właśnie zauważyłam na przedostatnim zdjęciu, że mała zgubiła już drugiego dolnego kła :evil_lol: Szczerbulec mały.
  23. To teraz pokażę z czym mamy jeszcze problem, żeby nie było za wesoło :roll: To jest ta łapka, którą ostatnio stłukł o schody. Ta łapinka była zawsze mniej sprawna ruchowo, ale były w niej wszystkie kostki całe i rana wyleczyła się szybciej. Teraz jest spuchnięta i "sącząca": [IMG]http://img199.imageshack.us/img199/4049/zdjcie0164.jpg[/IMG] [IMG]http://img199.imageshack.us/img199/5070/zdjcie0162.jpg[/IMG] [IMG]http://img193.imageshack.us/img193/4139/zdjcielap.jpg[/IMG] A to druga łapka, ta z którą walczymy od tygodni i której grozi amputacja. Rana, która się otworzyła niby się goi, ale koleżanka obserwuje, że poduszki łapek zaczynają wyglądać nieciekawie. Tak jakby obumierały... Nadal boimy się martwicy i utraty łapki :-( Jutro odbiorę w Warszawie Felkowe rtg i postaram się dostać do weterynarza. Chcę się dowiedzieć, czy Felek powinien wracać z tą łapką do Warszawy. Jak widać w Olsztynie raczej nam nie pomogą... [IMG]http://img232.imageshack.us/img232/2068/zdjcie0171.jpg[/IMG] [IMG]http://img25.imageshack.us/img25/525/zdjcie0170v.jpg[/IMG] [IMG]http://img199.imageshack.us/img199/8141/zdjcie0169f.jpg[/IMG]
  24. [quote name='Ninti']Delph! To Pola Mokotowskie?[/quote] Nie, park Moczydło na Woli. Ale na Pola Mokotowskie też czasami się wybieram ;)
×
×
  • Create New...