Jump to content
Dogomania

Delph

Members
  • Posts

    3340
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Delph

  1. Stwierdzenie świadczy o braku cierpliwości do psa i jego zachowania, tym bardziej, że dziewczyna nie wie jak postępować. Ważne, że szuka pomocy i chce się czegoś dowiedzieć, prawda? Cierpliwość i powstrzymanie emocji są tu najważniejsze, jak sama napisałaś skutek będzie powolny i będziesz musiała w to włożyć dużo pracy. To nie jest tak, że przychodzi szkoleniowiec i jak za dotknięciem magicznej różdżki pies się zmienia. Szkoleniowiec powinien powiedzieć Ci, jak masz na co dzień pracować z psem i dalej to już Ty sama musisz ułożyć sobie z psiakiem relacje. Pamiętaj, że krzykami, utratą cierpliwości niczego nie osiągniesz, tylko systematycznymi, konsekwentnymi ćwiczeniami. Zwierzęta doskonale wyczuwają nasze emocje, żaden pies nie będzie słuchał przewodnika, który traci nad sobą panowanie. Jeżeli masz gorszy dzień, albo coś nie idzie tak jak powinno, zróbcie sobie przerwę, ochłoń i wróć do tego jak Ci przejdzie ;) Co poradził szkoleniowiec, jakie dał wskazówki? Nie możesz dłużej czekać i nic nie robić, skoro sytuacja się pogarsza. W ten sposób tylko utrwalasz takie zachowania. Jeżeli szkoleniowiec powiedział tylko tyle, że goście mają nie chodzić po domu i nie wymachiwać rękami czas zmienić szkoleniowca, agresja do ludzi jest problemem, przy którym nie ma miejsca na błędy w szkoleniu. Tak "na już" to proponuję zacząć uczyć psa podstawowych komend. Przydadzą się podczas wizyt gości, nawiążesz z psem głębszą więź, nauczysz się go "czytać", przewidywać reakcje no i pies będzie posłuszniejszy. Tak jak ktoś napisał, podaj z jakiej jesteś miejscowości, poradzą Ci tutaj dobrego szkoleniowca i skorzystaj z niego jak najszybciej. Do tej pory ja na Twoim miejscu (nie musisz z tego korzystać, nie jestem szkoleniowcem) zrobiłabym tak: Podczas wizyt gości pies powinien być na długiej smyczy (żeby zapobiec tragedii, w końcu może kogoś pogryźć). Daj mu przywitać się z gościem, powąchać, wprowadź gościa do domu. Nagradzaj cały czas najmniejsze nawet dobre zachowanie smakołykami, pochwałami głosem (przywitał ładnie gościa-smakołyk, weszliście do pokoju spokojnie-smakołyk, gość usiadł-smakołyk itd.). Jeżeli pies się nie spina próbujcie dalej, gość np. wstaje, albo podnosi rękę, jeżeli pies jest spokojny-smakołyk. Gość kręci się po pokoju, wymachuje rękami, jeżeli pies nie zareaguje-smakołyk, olbrzymia pochwała. I tak dalej, maleńkimi kroczkami, pies na smyczy pod kontrolą, wszystko stopniowo. Psiak powinien zacząć kojarzyć przychodzenie gości z czymś fajnym i przyjemnym, a nie z przykrym obowiązkiem pilnowania "intruza". Tak więc bez krzyków, nerwów, karcenia, zamykania. Ja bym tak ćwiczyła do znudzenia, aż psiakowi obrzydnie wreszcie to pilnowanie i zrozumie, że to nie ma sensu i jest nieopłacalne :p To oczywiście tylko dopóki jakiś dobry szkoleniowiec nie zobaczy Ciebie i psa na żywo i nie ustali dokładnych wytycznych, bo pamiętaj, że nieodpowiednim postępowaniem możesz więcej zepsuć niż naprawić. Nurtuje mnie to wchodzenie do małego pomieszczenia, czy pies tam śpi? Albo jest karmiony, albo przechowujesz tam jedzenie? Możliwe, że on po prostu broni tego pomieszczenia, spróbuj się nad tym zastanowić. Whoaa, ale posta wypociłam ;) czekam na wskazówki, jeżeli coś jest niezrozumiałe, albo ktoś się z moim myśleniem nie zgadza ;)
  2. [quote name='ketunia'] Czy jak będziemy w Warszawie w listopadzie mogłybyśmy spotkać się z Felusiem? [/QUOTE] Oczywiście, że możecie, koniecznie daj znać kiedy będziecie :lol: Koleżanka na pewno się ucieszy, tym bardziej, że już proponowałyśmy spotkanie Felko-fanów ;) Zrobimy przymiarkę bucików i poznacie na żywo naszego kochanego Felka-cudaka :multi:
  3. [quote name='ketunia'] Koszt bucików to 160$. Oczywiście koszty zakupu i wysyłki bierzemy z siostrą na siebie. :lol: [/QUOTE] O rany, wielkie dzięki w imieniu Felka i oczywiście jego opiekunki :Rose::Rose::Rose: Bardzo, bardzo dziękujemy, teraz mi trochę głupio, że to wyszło tyle kasy... Jakby co pisz, pokryjemy chociaż część kosztów. No i daj znać, to wyślę na PW adres Felka do przesyłki bucików. Do tego mam jeszcze jedną fantastyczną wiadomość, dostałam właśnie "upoważnienie" od koleżanki, żeby oświadczyć uroczyście, że Felek zostaje u niej definitywnie na stałe :lol::lol::lol: Podbił serca wszystkich domowników i już nie wyobrażają sobie życia bez niego :multi: Idę się upić z radości :evil_lol:
  4. Zaznaczę sobie temat, bo mnie interesuje ;) Moim zdaniem podstawą jest określenie w jakich sytuacjach pies reaguje w ten sposób. Jest olbrzymia różnica między psem, który w ogóle nie wpuszcza gości (jest spięty już jak ktoś przychodzi) a psem, który reaguje nerwowo w określonych sytuacjach. Po pierwsze, nawiązując do pierwszego postu [B]Zulaa[/B], pies nigdy nie atakuje bezpodstawnie. Kluczem do sukcesu jest znalezienie z jakiego powodu atakuje. Dla przykładu u moich rodziców mieszka sunia, którą adoptowaliśmy ze schroniska. Pies jest po makabrycznych przejściach, o czym świadczą ślady na jej ciele. Gości wpuszczała zawsze bez problemu, jest miłą, uległą sunią, z którą każdy może zrobić co chce. Tak więc z tym nie było kłopotu, ludzie wchodzili, bawili się z nią, częstowali smakami, pies się nie spinał. Schody zaczynają się podczas spotkań "okazyjnych". Sunia ma uraz do facetów po alkoholu, wystarczyło, że jakiś wujek czy dziadek wypił symboliczny kieliszek wina i koniec. W momencie, gdy taki mężczyzna chciał np. wstać do toalety, albo wykonał gwałtowny gest czy podniósł głos w żartach gestykulując następował "atak", czyli doskoczenie do nogawek z wrzaskiem. Wszyscy inni mogą skakać, krzyczeć, śmiać się, zaczepiać psa. Ma uraz do konkretnych sytuacji i koniec (to nie jedyny jej uraz, tak samo reaguje też np. na ulicy na gwałtowne gesty facetów wobec osób słabszych, np. dzieci, często się "myli" i broni dzieci grających w piłkę z ojcem, bo jej się wydaje, że mężczyzna kopie w dzieciaka). My jej odpuściliśmy, zaakceptowałam to, że ma bardzo nieprzyjemne wspomnienia. Przewiduję, kiedy może zareagować nerwowo i zapobiegam, odwracając jej uwagę, podchodząc do niej i uspokajając (wtedy czuje się pewniej, bo jej wyskoki wynikają raczej ze strachu). Proponuję dokładnie przeanalizować sytuacje, w jakich dochodzi do "ataków". Jeżeli pies jest pewny siebie i atakuje, bo uważa, że on tu rządzi, to trzeba mu pokazać, że to my decydujemy, kto nas odwiedza i co robi. Natomiast jeżeli podłożem są jakieś lęki i wspomnienia, jak u mojej suni, to sprawa jest cięższa i trzeba psa "odczulić" na stresowe sytuacje. W obu przypadkach proponuję spotkanie z dobrym szkoleniowcem, opowiedzenie mu wszystkich sytuacji z najmniejszymi szczegółami i pracę z psem według jego zaleceń.
  5. Ok, super, bardzo dziękuję :Rose: Też mi się wydaje, że lepiej większe buciki, w razie czego pokombinujemy z podkładkami i wypełnieniem w środku. Z za małymi to już nic nie da rady wykombinować. Ale może się mylę, zobaczymy, już nie mogę się doczekać :razz: Napisz jeszcze jak to wygląda wszystko finansowo, razem z przesyłką itd., muszę uprzedzić koleżankę o tym uderzeniu po kieszeniach :evil_lol: Aha, zamówiłyście dwa buciki? Bo muszą być dwa podobno, według weterynarza.
  6. Psy bardzo często tyją na gotowanym, między innymi dlatego, że trudniej ustalić odpowiednią porcję. Wyrzućcie w ogóle kaszę i ryż z gotowanego, niech jedzą samo mięso z marchewką (zresztą kasza jest w ogóle niewskazana w żywieniu psów). Spokojnie obejdą się bez tych wypełniaczy, które tak naprawdę są najmniej odżywcze i mają "zapchać" psa. Ale nie podwajajcie ilości mięsa i marchewki :p, chodzi przecież o to, żeby psiak schudł. Jeżeli nie możecie się obejść bez tego, albo psiak będzie miał zaparcia (za dużo mięsa w diecie) zmniejszcie ilość ryżu co najmniej trzykrotnie i dawajcie na zmianę z płatkami owsianymi (rozmoczonymi ciepłą wodą, ja daję "górskie") zamiast kaszy. I jeszcze raz napiszę, nic nie da kupno odchudzającej karmy, jeżeli pies będzie jadł jeszcze coś oprócz niej. Tak więc jeżeli zdecydujesz się na karmę typu Obesity nie mogą jeść już gotowanego (tzn. mogą, ale nie schudną, więc taka zabawa mija się z celem).
  7. [quote name='Ewelina.w38']Są juz problemy z zadyszką:roll:[/QUOTE] Ojoj, to tym bardziej wziąć się w garść i odchudzić psiaka. O wiele bardziej będzie cierpiała z powodu bólu stawów, zadyszek, utraty przytomności i chorób serca niż braku kilku kolacji. Poza tym wszystko polega na zmianie Twojego myślenia. Psa nie głodzisz, tylko dajesz mu wyznaczoną porcję potrzebną do prawidłowego funkcjonowania (wyznaczoną przez weta i taką, przy której waga stopniowo spada). Pies robi smutne oczy, ale nie dlatego, że umiera z głodu, tylko z przyzwyczajenia, bo dotychczas miał więcej. Psy niepracujące, leżące większość doby w domu, wysterylizowane naprawdę nie potrzebują dużo jeść. Przyzwyczajają się do karmienia ustalonego przez właściciela, ale powinno być tak, że najedzony psiak odchodzi od miski. Niektóre, tak jak np. mój nie mają tego sygnału stop :evil_lol: i trzeba im wydzielać, bo by sobie zaszkodziły. To nie ma nic wspólnego z krzywdzeniem biednej psinki, wręcz odwrotnie, jest wyrazem dbania o jej zdrowie. Poza tym sunia z czasem przyzwyczai się do mniejszych porcji (jeżeli będziesz twarda i nie będziesz dokarmiała między posiłkami) i nie będzie narzekać ;) Na koniec jeszcze dodam na pocieszenie, że mój poprzedni pies nie miał takich problemów, potrafił sam sobie wydzielać potrzebne porcje, zresztą dosyć małe jak na jego wielkość. Do tego robił sobie sam co jakiś czas dwu-trzydniowe głodówki, które nijak nie wpływały na jego świetną formę (nie tylko na moje oko, miał znakomite osiągnięcia na wystawach). Tak więc naprawdę, wystarczy wytłumaczyć sobie, że pies to nie człowiek, co musi jeść śniadanie, obiad, kolację i nie wiadomo co jeszcze ;)
  8. Proponuję przejść się z psem do weterynarza, tam na pewno dostaniesz próbki R. C. Obesity. Bądź co bądź to karma lecznicza, więc powinno się ją stosować zgodnie z zaleceniami weterynarza. On ustali dawkę, oceni jak duża jest nadwaga i powie dokładnie jak postępować. Może się okazać, że powodem problemów są np. zmiany hormonalne, albo inne schorzenie związane z otyłością. Poza tym przy znacznej otyłości dietę ustala się indywidualnie, tak samo dostosowuje się dawkowanie ruchu, kontrolę wagi, stanu serca itd. Jeżeli nadwaga nie jest duża zdania są podzielone, można stosować karmy weterynaryjne jak R.C. Obesity (albo innych firm, np. Purina Obesity Management). Można próbować z karmami typu light. Ja natomiast jestem zwolenniczką podawania bardzo dobrej jakościowo karmy zwykłej, ale w mniejszych ilościach przy zwiększonej dawce ruchu. Czegokolwiek byś nie wybrała trzeba pamiętać, żeby ściśle trzymać się dawkowania karmy. Nic nie da najlepsza karma lecznicza jeżeli będziesz jej sypać psu ile wlezie. Podczas odchudzania nie ma mowy o żadnej innej karmie, gotowanym, smakołykach czy podjadaniu przy stole. Jeżeli potrzebujesz smaczków do szkolenia, wtedy trzeba jeszcze bardziej zmniejszyć dawkę karmy. No i więcej ruchu, zabawy. I nie dać się złamać spojrzeniem niby-to-umierającego-z-głodu psa ;) Wiem, co piszę, bo sama mam psa ze skłonnością do tycia. Mam też od wakacji w pamięci Panią, która straciła swojego pieska właśnie przez taką sytuację, nie była w stanie psa odchudzić, bo jej było żal głodnej suni. Tego lata sunia już nie dała rady przetrwać upałów ze swoją tuszą i odeszła (z powodu problemów z sercem związanych z otyłością).
  9. Ja bym nigdy nie zostawiła psa samego w ogrodzie pod moją nieobecność. Jak ona ma wtedy pilnować, zaalarmuje i co? Kto przybiegnie? A złodziej i tak sobie z nią poradzi, nie boisz się otrucia itp.? :shake: Naprawdę rozważ moją powyższą propozycję psich sportów, przejedź się na jakieś zawody, obejrzyj chociaż filmiki. To może być niezła zabawa dla Ciebie i psa, a przy okazji super wzmocni Waszą więź i będzie substytutem polowania. Wtedy na pewno nikt Ci nie zarzuci, że masz kanapowca :p Będziesz miał sportowca :D
  10. [quote name='uzytkownik'] nie popadajmy w skrajnosci. ani psa łóżkowego ani tyllko siedzącego w kojcu nie chce. ale nie moge sobie pozwolic na to żeby terriera: ruchliwego aktywnego psa trzymac całe dnie w domu i wychodzic z nim tylko na spacer 2 godzinny i na siku.[/QUOTE] O właśnie o to mi chodziło :lol: Tak więc zostaje codzienna praca z psem, na takiej zasadzie, że po wspólnej sesji szkoleniowej w ramach relaksu psiak może odpocząć w ogrodzie. A później na 2h spacer i znowu trening, nie ma zmiłuj :diabloti: edit: Przy okazji rozejrzyj się w dziale psich sportów na dogo, może któryś Ci się spodoba. Teriery świetnie się sprawdzają w takich dziedzinach, a przy okazji jest to świetne ukierunkowanie ich energii i pasji oraz sposób na "zmęczenie" takiego małego potwora.
  11. [quote name='uzytkownik']psy mysliwskie sa trzymane w kojcach. wiec nie wiem co w tym dziwnego?? [/QUOTE] To czy pies ma mieszkać w kojcu nie zależy od tego czy jest myśliwski. Yorki też kiedyś służyły do polowania (na szczury) i co z tego? W naszym klimacie mały pies z nieodpowiednią sierścią, do tego "wydelikaconą" częstym przebywaniem w ogrzewanym domu do kojca się nie nadaje. Tym bardziej w pojedynkę i bez zbudowanego pomieszczenia, w którym mógłby się schować. Proponuję naprawdę poczytać nie tyle o historii rasy co o tym, jak obecnie prowadzi się te psy. I nie popadaj ze skrajności w skrajność, to że np. pies będzie spał koło Twojego łóżka nie stawia Cię od razu na równi z różową paniusią z pieseckiem na rączkach. Przesada zarówno w jednym, jak i w drugim kierunku jest trudna do naprawienia.
  12. [quote name='uzytkownik']a jak mi pies za 5 miechów powie że on tylko obok mojego łozka śpi to cięzko będzie.[/QUOTE] Nie wiem co złego jest w spaniu przy łóżku, to typowe zachowanie psów mocno związanych ze swoim właścicielem. Psy m.in. do tego zostały stworzone, by czuwać przy śpiącym panu i go ogrzewać, nawet psy myśliwskie podczas polowań, skoro już o tym wspominasz ;) Ale to nie ma znaczenia w dzisiejszych czasach, możesz równie dobrze nauczyć psa spania w przedpokoju na swoim posłaniu, tylko go tam nie zamykaj. To będzie dla szczenięcia zbyt duży stres i nagła zmiana. Zresztą to będzie pewnie najlepsze wyjście, bo możesz wierzyć lub nie, ale na spanie w łóżku z psem tak naprawdę mogą sobie pozwolić tylko doświadczeni psiarze (np. pies musi być absolutnie posłuszny i schodzić na każdą komendę, wszelkie przepychanki i stawianie oporu przez psa w takich przypadkach jest wyraźnym sygnałem, że właściciel sobie nie radzi). Tak w ogóle powinieneś sobie uświadomić, że jedna rasa myśliwska jest nierówna drugiej. Ty przede wszystkim masz teriera i na jego cechach proponuję się skupić. To psy energiczne, nieustępliwe, zacięte, polujące, wymagające mnóstwa ruchu i uwagi. Skup się na szkoleniu, dużo poczytaj, najlepiej skontaktuj ze szkoleniowcem. Źle poprowadzony terier może bardzo uprzykrzyć życie :diabloti: Wypuszczanie na dłużej do ogródka i kojec jest pomysłem trafionym w przypadku, jeżeli potrzebujesz np. przekopania ogrodu wzdłuż i wszerz (łącznie z podkopami i ucieczkami, jak zabezpieczysz wyjdzie górą :evil_lol:), wkurzenia wszystkich dookoła szczekliwym psem i wytępienia okolicznych kotów i innych małych zwierząt. No i oczywiście jeżeli nie zależy Ci na więzi z psem, bo jeżeli pies polujący (do tego terier) sam znajdzie sobie zajęcie w życiu to Ciebie już nie będzie do niczego potrzebował :cool1:
  13. [quote name='gagulka']A co powiecie na to jeżeli posiadam labradora 2letniego samca biszkoptowego z hodowli ma odpisy z rodowodów rodziców ale nie wystawialiśmy go ponieważ pies ma za zadanie być psem domowym a nie wystawowym... powinnam szukać mu panny??[/quote] Nie powinnaś. Z opisu wynika, że Twój pies nie ma rodowodu, jest tylko po rodowodowych rodzicach. Nie ma też uprawnień hodowlanych, ponieważ nie był wystawiany. Czyli nie powinnaś go rozmnażać. Tym bardziej, że jak piszesz, ma być psem domowym, a nie reproduktorem. Jeżeli nie otrzymałaś psa na warunkach hodowlanych od hodowcy (tzn. że hodowca życzy sobie wystawianie psa, wyrobienie uprawnień hodowlanych i udostępnianie psa do krycia) - nie rozmnażaj.
  14. [quote name='karolajn']przyszła, na jakąśtam odległość, znalazłam smakołyk w kieszeni i macham jej przed nosem, podeszła na jakiś metr i się zastanawiała, jak zrobiłam krok w jej str to tylko pomachała mi ogonem, i skoczyła w 2 stronę z radością obszczekiwać bernardynke sąsiadów.[/quote] Jak już do Ciebie podchodzi, nie rób ani kroku w jej stronę, wręcz odwrotnie, zaczynaj się wycofywać cały czas wabiąc smakołykiem, nawet uciekając jej (sprawdź co bardziej działa, czy wycofywanie się i wabienie, czy w tył zwrot i uciekanie). Kiedy wreszcie sunia Cię "dopadnie" - nagroda, zabawa, wytarmoszenie jej i dalej zachęcaj do podążania za Tobą bez przypinania na smycz i łapania. Dopóki jej nie nauczysz nie dopuszczaj do samowolnych ucieczek. Zaczynaj małymi kroczkami, najpierw na smyczy przywołuj jak tylko jest metr czy dwa od Ciebie. Później na linkę, którą trzymasz w ręku i stopniowo zwiększaj dystans z którego przywołujesz. Dopiero na końcu jak już bezbłędnie reaguje w tych przypadkach możesz puścić linkę i próbować z dalszych odległości. Stopniowo dawkuj też rozproszenia, czyli najpierw ucz w domu/ogrodzie, później na zewnątrz wśród obcych zapachów, później w obecności psów i ludzi. Co do tego co robić jak sobie coś wącha: wtedy w ogóle nie używaj komendy przywołania, której dopiero uczysz. Jeżeli wiesz, że nie zareaguje, bo jest za bardzo rozproszona, nie używaj tego słowa ani tym bardziej go nie powtarzaj. Jak już pisałam każde zignorowane przywołanie jest zmarnowaniem dotychczasowej nauki. Dojdziecie i do tego, że będzie przychodzić od psów i ciekawych zapachów, ale daj jej czas i wszystkiego ucz stopniowo. Powodzenia życzę ;)
  15. Pewnie już tutaj to było, ale najwyżej napiszę jeszcze raz ;) Wróć do prowadzenia psa tylko i wyłącznie na lince. Ćwicz do znudzenia, codziennie kilkanaście-kilkadziesiąt przywołań bezbłędnych (dlatego na lince). Nie możesz dopuścić, żeby pies Cię zignorował, dlatego jeżeli już musisz ją puścić lub biega luzem w domu czy ogrodzie - nie przywołuj. Zmień komendę, ta której teraz używasz jest już pewnie "spalona". Wybierz inne słowo i zachowaj je na wyuczenie porządnego przywołania, w domu wołaj psa inaczej (np. tak jak dotychczas). Pamiętaj, że każde nie wykonane przywołanie, dopuszczenie do tego, że sunia Cię zignoruje jest cofnięciem nauki do początku. Jeżeli tak się zdarzy, zaraz potem na linkę i kilka-kilkanaście przywołań skutecznych. Nagradzaj entuzjastycznie każde przyjście suni do Ciebie, nawet takie "nieplanowane". Ona musi skojarzyć przychodzenie z czymś super przyjemnym, nawet jeżeli jesteś na nią zła, że nie przychodzi, jeżeli wreszcie przyjdzie-nagroda. Nie zapinaj jej na smycz i nie kończ zabawy jak wykona ładnie komendę, daj pobiegać dalej, dopiero za którymś przywołaniem jest koniec spaceru/zabawy, ale to ostatnie przyjście nagradzaj super entuzjastycznie. Wołaj ją tylko do bardzo fajnych i przyjemnych rzeczy (zabawa, jedzenie, smakołyk, nagroda słowna), nie używaj tej komendy jeżeli planujesz coś "niemiłego" z punktu widzenia psa (zabiegi pielęgnacyjne, wejście do weterynarza, podejście do czegoś, czego się boi). Nie łap za obrożę po przyjściu (dla wielu psów to nieprzyjemne), nigdy nie karć. Znajdź jakiś super smakołyk na nagrodę, jeżeli na te dotychczasowe nie reaguje (jakieś "pachnące" mięsko czy inne psie "rarytasy"), ciesz się jak głupia z każdego przyjścia suni nagradzając słownie, bawiąc się z nią chwilę, rozbawiając ją np. podskokami, entuzjastycznie wypowiadanymi pochwałami, głaskaniem (jeżeli lubi). To tak w skrócie, wyszło pobieżnie, powinnam to chyba wypunktować :lol:
  16. Właśnie według tych tabel mierzyła koleżanka i według wskazówek podanych na stronie. Łapka lekko zgięta (czyli w pozycji stojącej). I wyszła nam długość "B" 19,5 cm (czyli bliżej rozmiaru M, bo to 8 cali czyli dokładnie 20,32 cm). Ale Felek ma łapki szczupłe, dlatego prosiłam o zapytanie, czy w takich sytuacjach producent nie poleca bardziej brać mniejszego rozmiaru. Tym bardziej, że według tabeli wagi Felek jest S, bo waży mniej niż 18 kg. Ale może długość jest ważniejsza i wtedy jak pisałam na początku wychodzi bliżej rozmiaru M (brakuje 0,82 cm do wymiaru "B", wymiar całkowity "A" jest trochę mniej istotny, bo najważniejsza jest odległość od palców do pięty, czyli do tego "zagięcia" z tyłu łapy, wyżej już może być 1cm dłuższe czy krótsze). Jak coś niejasno napisałam proszę pytaj ;) I oczywiście bardzo Ci dziękuję za zaangażowanie w Felkową akcję ortopedyczną :loveu:
  17. [B]Ketunia[/B]: Te usztywnione, które podałaś na początku, dwie sztuki rozmiar Med (2x rear leg splint, rozmiar Med o wymiarach A-11", B-8"). Jeżeli zamawiacie telefonicznie to proszę zapytajcie czy w takim przypadku jak nasz, że wymiary są pomiędzy rozmiarem Small a Medium, nie lepiej będzie wziąć rozmiar Small. Bo psiak ma szczupłe łapki (za to długie). Jeśli zamawiacie pisemnie to chyba też można zapytać? Daj znać proszę ile to będzie kosztować razem z przesyłką itd., przygotujemy się finansowo :p [B]Sleepingbyday[/B]: Wiem, one są zupełnie różne, ale takie skarpety z podeszwą też by się Felkowi przydały do chodzenia na co dzień, taka podeszwa by amortyzowała uderzenia o ziemię.
  18. Koleżanka była dzisiaj w lecznicy u weterynarza prowadzącego Felka zapytać o butki. Tamten drugi jeszcze się nie odezwał :shake: Ale podjęłyśmy decyzję, zamawiamy dwa buciki sztywne, te [URL="http://handicappedpets.com/www/index.php/help-pets-walk/dog-leg-splints.html#buy"]Dog (Canine) Leg Splints - Cat (Feline) Leg Splints[/URL] Teraz tak, mamy problem ;) Mierzenie okazało się skomplikowane. Wyszło, że Felek jest idealnie po środku wymiarów Small i Med. Mam wobec tego prośbę, czy można będzie przy zamówieniu poradzić się, które będą lepsze (czy lepiej ciaśniejsze, ale nie będą się zsuwać, czy większe, a ewentualnie później je np. czymś wyłożyć od środka). Chodzi o to, że mierząc według wskazówek na stronie wyszło nam wymiarami trochę bliżej rozmiaru Med (długość "B" jakieś 7,68", a różnica między Small a Med jest odpowiednio 7" i 8"). Czyli niby Med. Ale z drugiej strony według tabeli wagi Felek jest Small, a do tego ma szczupłe łapki jak na swoją wielkość. Jednym słowem ma łapinki długie, ale chude :eviltong: I co teraz? Może zamówimy M, ale z zapytaniem czy jeżeli jest taka sytuacja to może lepiej brać mniejsze? Tylko trzeba zaznaczyć, że chodzi o te na tylne łapki. Weterynarzowi podobały się też te buciki [URL="http://www.ruffwear.com/Barkn-Boots-Grip-Trex"]Bark'n Boots Grip Trex Dog Boots - all-terrain, all-condition, all-season paw wear - from Ruff Wear[/URL] , ale to inny sklep i pewnie nie na rękę Wam zamawiać. Poza tym one są dostępne w Polsce, tylko droższe...
  19. Właśnie nie wiem :lol: na tym polega problem w wyborze bucików. Teoretycznie jak nie ma niczego na łapkach chodzi poprawnie, ale uderza nimi bardzo mocno o ziemię przez to, że nie ma czucia i uszkadza paliczki. Dlatego potrzebne są mięciutkie buciki do amortyzowania tych uderzeń. Z drugiej strony podejrzewam, że jak założymy mu miękkie buty utrudnimy mu chodzenie, zacznie znowu wywijać łapy do tyłu i też będzie źle. Dlatego może jednak najlepsze będą te usztywniane, przynajmniej do czasu aż wygoją się porządnie wszystkie kosteczki. Już sama nie wiem, zgłupiałam zupełnie :roll:
  20. Odpowiedzi od weterynarza jeszcze nie ma, ale koleżanka obiecała na jutro wymierzenie Felka i podanie rozmiarów. Najwyżej zdecydujemy same, które buciki wybrać. Tak poza tym dzięki dogomaniaczce śledzącej wątek Felka znalazłam jeszcze takie cudo, ale nie wiem czy nie są za niskie i nie zsuwają się: [url=http://www.ruffwear.com/Barkn-Boots-Grip-Trex?sc=2&category=11]Bark'n Boots Grip Trex Dog Boots - all-terrain, all-condition, all-season paw wear - from Ruff Wear[/url]
  21. Wczoraj koleżanka wysłała maila z tymi bucikami do weterynarza prowadzącego rehabilitację Felka. Jak tylko dostaniemy od niego odpowiedź, które lepsze, daję znać i zamawiamy :razz:
  22. Już nie trzeba, właśnie się dowiedziałam, że malutka w nowym domku :multi::multi::multi: Pani się zdecydowała, ma teraz dwa pieski, mimo że nie planowała, ale miłość nie wybiera :evil_lol:
  23. [B]Piromanka[/B]: Dziękuję, postaram się o zdjęcia, ale to może potrwać, bo mała jest z powrotem u znajomej. W razie czego można robić z tymi co są, nie zmieniła się znacznie ;) Nie powinnam zapeszać, ale pewna Pani rozważa przygarnięcie małej...
  24. Zdecydujemy się lada dzień, jak tylko koleżanka wymierzy Felka i poprzelicza to na rozmiary bucików :lol:
  25. Wow, [B]ketunia[/B], super te buciki wyglądają :lol: Rozmawiałam z koleżanką, jesteśmy zainteresowane tymi drugimi, mięciutkimi. Nieprzemakalne, antypoślizgowe, lekkie, no no, jeśli to prawda to właśnie czegoś takiego szukamy :p Nad tymi usztywniaczami jeszcze myślimy, ale na któreś się na pewno zdecydujemy. Trzeba tylko Felusia wymierzyć dokładnie, żeby dobrać rozmiar. Bardzo dziękuję za to znalezisko ;) , ja jakoś nie potrafiłam niczego w necie wyszukać... Rany, dlaczego w Polsce takich wynalazków nie ma, przecież to nie jest nie wiadomo jakie dziwactwo :roll: [B]Kinia1984[/B]: Takie buciki są z cienkiego nylonu, nie chronią przed uderzeniami łap o twarde podłoże, ani przed zawijaniem ich. Myślałam żeby je np. wypchać watą czy coś albo przerobić u krawca, ale jakby wyszło z tymi bucikami od Ketuni to nie trzeba by kombinować :razz:
×
×
  • Create New...