Jump to content
Dogomania

a-markofix

Members
  • Posts

    1170
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by a-markofix

  1. Wacia rodosna, żywa i ... szczekliwa :evil_lol: dziś chciała startować do wielkiego, bysiowatego rottweilera ... w piątek wieczorkiem spotkaliśmy Waci ulubionego kolege Amiego i mała odstawiła istny taniec - bawiła się jak szczeniak - przysiad, doskok, ucieczka, okrążenie i skok na kumpla, łapki na grzbiecik i obrót i trącamy Amiego kuperkiem i jeszcze od przodu i buziaczek i od nowa... normalnie boki zrywać... tylko Ami był troche w szoku i starał sie elegancko wycofać (ma już 16 latek i zapomniał już o baraszkowaniu) :lol: wczoraj wypuściliśmy się z Wacią na dłuższy spacer - taki ponad godzine - dzielnie biegała i nie wyglądała na zmęczoną... szew też ok - były potem dokładne oględziny... Wacia to taki skoczek - podskakuje tak wysoko, że jeszcze troche, a capnie pana za nos... ale pilnujemy skakania, bo ranka ma się ładnie zabliźniać... wszystko jest ok, Wacia wygląda jak okaz zdrowia (no jeszcze czasem kaszle), ale... zawsze musi być małe ALE... Wacia nadal kiepsko z jedzeniem - nie wykazuje zainteresowania miską, cały dzień spędza na kanapie i nawet nie podejdzie do miski, nie szuka jedzenia, trzeba ją zachęcać (tak do 16-17 dajemy jej czas, żeby sama zjadła, a potem ją zachęcamy, żeby chociaż raz dziennie cokolwiek wciągnęła), najlepiej karmić, ale i tak niewiele zjada (jak już zacznie jeść ta z taką zapalczywością, jakby tydzień głodowała, ale po paru kęsach zapał wygasa i ucieka od jedzenia), najlepiej podczas naszych posiłków wyczuć odpowiedni moment i podsunąć miske, to wtedy zje... raz mniej raz więcej, ale jakoś tam zje... da się przeżyć... ale koopki regularne i ładne - bez zastrzeżeń natomiast martwi nas to, że właściwie NIC NIE PIJE :shake: już 3 a nawet chyba 4 dzień - o samoistnym podejściu do miski można zapomnieć, jak jej podsuwamy to się odwraca i ucieka, czasem się uda, że zlizuje pare kropel z mokrej dłoni, ale to prawie nic... jak na Wacie patrze to wygląda to jak "wodowstręt" - czy można jej podać do picia coś innego, chociaż nic nie przychodzi mi do głowy... sii robi wzorcowo, tylko skąd bierze materiał na sii ??? odczekać jeszcze chwile czy coś działać i jak? a do tego dziś rano wymiotowała - wprawdzie niewiele - taką żółtą śliną jak po narkozie :-( a niech Wacia szczeka, niech się rozpycha w łóżku, niech puszcza bąki, niech jeździ kooperkiem po dywanie, niech robi co chce... byle zaczęła PIĆ i regularnie jeść...
  2. oby się znalazła dobra duszyczka, która da Kilerkowi ciepły domek...
  3. u nas wszystko dobrze... wet najpierw uczył Wacie stania na przednich łapach :lol: a potem stwierdził, że ranka ładnie wygląda... zapomniałem zapytać czy możemy już chodzić na dłuższe spacery (skakanie na kanape i schody jeszcze niewskazane) - to by było bardzo wskazane, bo Wacia strasznie się rozleniwiła, na dzisiejszy ranny spacerek niechetnie wychodziła - woli ciepełko kocyka ;) jednego dnia ładnie zje, drugiego prawie nic - pewnie za pare dni się unormuje...
  4. u nas wszystko dobrze... wet najpierw uczył Wacie stania na przednich łapach :lol: a potem stwierdził, że ranka ładnie wygląda... zapomniałem zapytać czy możemy już chodzić na dłuższe spacery (skakanie na kanape i schody jeszcze niewskazane) - to by było bardzo wskazane, bo Wacia strasznie się rozleniwiła, na dzisiejszy ranny spacerek niechetnie wychodziła - woli ciepełko kocyka ;) jednego dnia ładnie zje, drugiego prawie nic - pewnie za pare dni się unormuje...
  5. Kilerek ładnie trzymał kciukołapki za Wacie, bo już doszła do siebie... Teraz Wacia i jej Pańciostwo trzymają kciuki za domek dla Kilerka ;)
  6. wczoraj znów więcej zjadła i łapki już nie drżą :multi: została sama i w kloszu - oj nie była szczesliwa... ciocia Brązowa dostanie klosz lekko nadgryziony :diabloti: chyba się małej nudziło, bo zrobiła pańciostwu małe porządki (myślałem, że pęknę ze śmiechu jak wszedłem do domu) i zabawiła się w chowanego z frolikami - podczas sprzątania znalazłem 12 sztuk sprytnie zakopanych w róznych miejscach kocyków, kołderki, prześcieradła itp. :evil_lol: Wacia wygodnicka pierwsze kroki po powrocie ze spaceru kieruje na wersalke, a fotel i legowisko poszły w odstawke... po południu jedziemy do weta - zdejmą Waci szwy i ocenią stan gojenia... pozdrawiamy...
  7. wczoraj znów więcej zjadła i łapki już nie drżą :multi: została sama i w kloszu - oj nie była szczesliwa... ciocia Brązowa dostanie klosz lekko nadgryziony :diabloti: chyba się małej nudziło, bo zrobiła pańciostwu małe porządki (myślałem, że pęknę ze śmiechu jak wszedłem do domu) i zabawiła się w chowanego z frolikami - podczas sprzątania znalazłem 12 sztuk sprytnie zakopanych w róznych miejscach kocyków, kołderki, prześcieradła itp. :evil_lol: Wacia wygodnicka pierwsze kroki po powrocie ze spaceru kieruje na wersalke, a fotel i legowisko poszły w odstawke... po południu jedziemy do weta - zdejmą Waci szwy i ocenią stan gojenia... pozdrawiamy...
  8. Jak wczoraj Wacia troche więcej zjadła to i koopka dzisiaj była konkretniejsza :multi: rano sepiła od Pana śniadanko, ale może zjeść dopiero o 9, bo po tabletce na serduszko trzeba odczekać, ale sępienie to dobry znak i nadzieja, że zacznie chętniej jeść... energia ją rozpiera, więc jak nie ma kotów to gania gołebie :evil_lol: i oczka już nie sa smutne, tylko zawadiackie - takie drobne rzeczy a cieszą :multi:
  9. Jak wczoraj Wacia troche więcej zjadła to i koopka dzisiaj była konkretniejsza :multi: rano sepiła od Pana śniadanko, ale może zjeść dopiero o 9, bo po tabletce na serduszko trzeba odczekać, ale sępienie to dobry znak i nadzieja, że zacznie chętniej jeść... energia ją rozpiera, więc jak nie ma kotów to gania gołebie :evil_lol: i oczka już nie sa smutne, tylko zawadiackie - takie drobne rzeczy a cieszą :multi:
  10. Nie wymiotuje :multi: ale troche mało je... wczoraj nawet kurczakiem pogardziła, a przecież to Waci ulubione danie... jak dawaliśmy jej kąsek pod nosek, to tarła pyszczkiem o kocyk, jakby chciała to zakopać... koopka regularnie, ale mało, koopki lekko luźniejsze, ale w kawałku ( nie ma rozwolnienia) na spacerku pomyka jak dzika :diabloti: obszczekuje psy, startuje do kotów - standardzik... nie lubi jak ja nosimy po schodach :razz: drżą jej tylne łapki jak lezy lub siedzi - wczesniej tego nie było, ale Waci to nie przeszkadza, a na wszelką wypadencję zapytam jeszcze weta w środę o to drżenie, czasem jeszcze zakaszle, ale sporadycznie - 1-2 razy dziennie... już nie zieje ;) tak jak pisałem wczesniej czasem drapie w wersalke lub wykładzine - kto wie o co chodzi? jak dobrze, że Wacia taka niewielka (hmmm - jak lezy i się wyciąnie to jest strasznie długaśna - dałbym jej nawet metr) i łagodna, bo inaczej byśmy sobie nie poradzili, a tak jest ok - Waciulka grzecznie leży podczas okładów biuściku i póki co ładnie łyka tabletki... same sutki się troche kurczą, ale pod skórą są takie wałeczki twardawe - pewnie kanały pełne mleka - dajemy galastop... pozdrawiamy Cioteczki...
  11. Nie wymiotuje :multi: ale troche mało je... wczoraj nawet kurczakiem pogardziła, a przecież to Waci ulubione danie... jak dawaliśmy jej kąsek pod nosek, to tarła pyszczkiem o kocyk, jakby chciała to zakopać... koopka regularnie, ale mało, koopki lekko luźniejsze, ale w kawałku ( nie ma rozwolnienia) na spacerku pomyka jak dzika :diabloti: obszczekuje psy, startuje do kotów - standardzik... nie lubi jak ja nosimy po schodach :razz: drżą jej tylne łapki jak lezy lub siedzi - wczesniej tego nie było, ale Waci to nie przeszkadza, a na wszelką wypadencję zapytam jeszcze weta w środę o to drżenie, czasem jeszcze zakaszle, ale sporadycznie - 1-2 razy dziennie... już nie zieje ;) tak jak pisałem wczesniej czasem drapie w wersalke lub wykładzine - kto wie o co chodzi? jak dobrze, że Wacia taka niewielka (hmmm - jak lezy i się wyciąnie to jest strasznie długaśna - dałbym jej nawet metr) i łagodna, bo inaczej byśmy sobie nie poradzili, a tak jest ok - Waciulka grzecznie leży podczas okładów biuściku i póki co ładnie łyka tabletki... same sutki się troche kurczą, ale pod skórą są takie wałeczki twardawe - pewnie kanały pełne mleka - dajemy galastop... pozdrawiamy Cioteczki...
  12. nie chce zapeszać, ale chyba wyszliśmy na prostą :multi: noc ładnie przespana, rano była troche większa koopka, co pana bardzo ucieszyło... jeść nie chciała, ale zwykle jadła dopiero koło południa, więc się nie stresuję... brzuszkiem się nie interesuje, ale i tak jest pod ciągłą obserwacją, gdyby chciała się lizać, na noc ubieramy ją w "piżamkę" zgodnie z podpowiedzią Pani wet... z kloszem Wacia jakoś nie może się dogadać ;) jak się o coś zaczepi kloszem to prze uparcie do przodu, bo to przecież klosz ma ustapić - nigdy Wacia :lol: czasami troche drapie, ale jak się powie nie wolno to zaraz przestaje... ciekawe o co chodzi? dyszy sporadycznie i już nie tak głęboko jak wcześniej, wetka powiedziała, że te dyszenia mogą jej towarzyszyć do końca życia, bo serduszko chore, ale mamy się nimi nie przejmować... jeszcze troche drży, szczególnie jak jest wyluzowana, ale chyba jej to nie przeszkadza... od wczoraj robimy okłady z sody na cycuszki, a dziś mamy zacząć podawać galastop - mam nadzieję, że pójdzie równie gładko, jak z tabletkami (nauczyłem się od wetki wkładać Waci tabletke do pyska/gardła - ciekawe kiedy się wkurzy i mnie dziabnie :evil_lol: ) na spacerkach pomyka jak dawniej i z jeszcze większą gracją, bo teraz to z niej super laska, ale jeszcze boję się dłuższych spacerów, żeby nie forsować ranki (bardzo ładny szew, tylko cieniutka kreseczka), chodzimy tak 10-15 min 4x dziennie niestety Wacia nadal próbuje gonić koty i jeszcze bardziej pyskuje do swoich czworonożnych kolegów - mała zadziora :diabloti: wierzymy, że teraz będzie już z górki i Wacia już niczym nas nie zaskoczy... a swoją drogą mieliśmy "wyjątkowe szczęście", że trafiła nam się suczka z gratisem :evil_lol:
  13. nie chce zapeszać, ale chyba wyszliśmy na prostą :multi: noc ładnie przespana, rano była troche większa koopka, co pana bardzo ucieszyło... jeść nie chciała, ale zwykle jadła dopiero koło południa, więc się nie stresuję... brzuszkiem się nie interesuje, ale i tak jest pod ciągłą obserwacją, gdyby chciała się lizać, na noc ubieramy ją w "piżamkę" zgodnie z podpowiedzią Pani wet... z kloszem Wacia jakoś nie może się dogadać ;) jak się o coś zaczepi kloszem to prze uparcie do przodu, bo to przecież klosz ma ustapić - nigdy Wacia :lol: czasami troche drapie, ale jak się powie nie wolno to zaraz przestaje... ciekawe o co chodzi? dyszy sporadycznie i już nie tak głęboko jak wcześniej, wetka powiedziała, że te dyszenia mogą jej towarzyszyć do końca życia, bo serduszko chore, ale mamy się nimi nie przejmować... jeszcze troche drży, szczególnie jak jest wyluzowana, ale chyba jej to nie przeszkadza... od wczoraj robimy okłady z sody na cycuszki, a dziś mamy zacząć podawać galastop - mam nadzieję, że pójdzie równie gładko, jak z tabletkami (nauczyłem się od wetki wkładać Waci tabletke do pyska/gardła - ciekawe kiedy się wkurzy i mnie dziabnie :evil_lol: ) na spacerkach pomyka jak dawniej i z jeszcze większą gracją, bo teraz to z niej super laska, ale jeszcze boję się dłuższych spacerów, żeby nie forsować ranki (bardzo ładny szew, tylko cieniutka kreseczka), chodzimy tak 10-15 min 4x dziennie niestety Wacia nadal próbuje gonić koty i jeszcze bardziej pyskuje do swoich czworonożnych kolegów - mała zadziora :diabloti: wierzymy, że teraz będzie już z górki i Wacia już niczym nas nie zaskoczy... a swoją drogą mieliśmy "wyjątkowe szczęście", że trafiła nam się suczka z gratisem :evil_lol:
  14. mała w nocy się troche wierciła, ale spała, dyszała malutko w chwilach przebudzenia... rano ładne si i malutka koopka, bo wczoraj prawie nic nie jadła, to nie ma czym koopkać... oczywiście od rana zieje, dostała obie tableteczki na serducho i zjadła ryz z kurczakiem i warzywami, ale przed chwilą dostałem telefon, że wszystko oddała :-( no teraz nie wiemy, co z tabletkami na serce, czy zdążyły zadziałać, czy oddała je razem z jedzeniem i podac jeszcze raz? między tabletką a wymiotowaniem upłynęło około godziny... dzis jeszcze jedziemy do weta...
  15. mała w nocy się troche wierciła, ale spała, dyszała malutko w chwilach przebudzenia... rano ładne si i malutka koopka, bo wczoraj prawie nic nie jadła, to nie ma czym koopkać... oczywiście od rana zieje, dostała obie tableteczki na serducho i zjadła ryz z kurczakiem i warzywami, ale przed chwilą dostałem telefon, że wszystko oddała :-( no teraz nie wiemy, co z tabletkami na serce, czy zdążyły zadziałać, czy oddała je razem z jedzeniem i podac jeszcze raz? między tabletką a wymiotowaniem upłynęło około godziny... dzis jeszcze jedziemy do weta...
  16. no to się zdublowaliśmy :lol: ja troche popracuje, a Wy się trzymajcie dzielnie...
  17. no to się zdublowaliśmy :lol: ja troche popracuje, a Wy się trzymajcie dzielnie...
  18. Wacia obudziła się przed pierwszą i do 3 popiskiwała, głaskałem ją to się troszke drzemała i potem znów piszczała. Chyba ją mdliło, a nie miała siły zejść z kocyka (na kocyk dama nie będzie wymiotować) i jak około 3 w nocy udało jej się zaczłapać do konta to wymiotowała i potem juz spała z przerwami na klejne wymioty. Wode pije, ale za pare minut oddaje, jeść nie chce, rano zziosłem ja na podwórko, zrobiła spore si i malutką koopke - to chyba dobry znak :lol:
  19. Wacia obudziła się przed pierwszą i do 3 popiskiwała, głaskałem ją to się troszke drzemała i potem znów piszczała. Chyba ją mdliło, a nie miała siły zejść z kocyka (na kocyk dama nie będzie wymiotować) i jak około 3 w nocy udało jej się zaczłapać do konta to wymiotowała i potem juz spała z przerwami na klejne wymioty. Wode pije, ale za pare minut oddaje, jeść nie chce, rano zziosłem ja na podwórko, zrobiła spore si i malutką koopke - to chyba dobry znak :lol:
  20. Baliśmy się też, że Watka będzie rano szukać swoich maluchów, ale Wet powiedziala, że nie, bo nie rodzila. I że jak nawet po cesarce podaje się suczkom szczeniaczki, to nie bardzo chcą się nimi zająć. Może to i lepiej. Ciekawe czym nas jeszcze Wacia zaskoczy. Przy niej przechodzimy kurs bycia opiekunem psa w zawrotnym tempie. Mam nadzieję, że teraz to już wszyscy troje będziemy żeli długo, szczęśliwie i spokojnie :):):).
  21. Baliśmy się też, że Watka będzie rano szukać swoich maluchów, ale Wet powiedziala, że nie, bo nie rodzila. I że jak nawet po cesarce podaje się suczkom szczeniaczki, to nie bardzo chcą się nimi zająć. Może to i lepiej. Ciekawe czym nas jeszcze Wacia zaskoczy. Przy niej przechodzimy kurs bycia opiekunem psa w zawrotnym tempie. Mam nadzieję, że teraz to już wszyscy troje będziemy żeli długo, szczęśliwie i spokojnie :):):).
  22. A tak w ogóle to chyba jakiś super anioł nad nami czuwa :). Na dziś i jutro wzięłam sobie w pracy urlop, bo chciałam się pouczyć do obrony mgr (za niecałe 2 tyg). Niestety z nauki nic nie wyszło, ale wolę nie myśleć, co mogłoby się stać, jakby Watka została samam w domu od 8:00 do 16:00. A tak przed 12:00 zadzwoniłam do M, żeby w te pędy przyszedł do domu, bo trzeba pilnie do lekarza (po tym jak nam Ponka1 napisala, że może to być przenoszona ciąża i że to niebezpieczne). Poczekamy do rana, zobaczymy jak Wacia się obudzi i jak się będzie zachowywać.
  23. A tak w ogóle to chyba jakiś super anioł nad nami czuwa :). Na dziś i jutro wzięłam sobie w pracy urlop, bo chciałam się pouczyć do obrony mgr (za niecałe 2 tyg). Niestety z nauki nic nie wyszło, ale wolę nie myśleć, co mogłoby się stać, jakby Watka została samam w domu od 8:00 do 16:00. A tak przed 12:00 zadzwoniłam do M, żeby w te pędy przyszedł do domu, bo trzeba pilnie do lekarza (po tym jak nam Ponka1 napisala, że może to być przenoszona ciąża i że to niebezpieczne). Poczekamy do rana, zobaczymy jak Wacia się obudzi i jak się będzie zachowywać.
×
×
  • Create New...