Jump to content
Dogomania

LadyS

Members
  • Posts

    15248
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by LadyS

  1. [quote name='evel']Polecam Boksery w Potrzebie. Druga fundacja bokserowa jest dość dziwna, ostatnio była niezła jazda w sprawie zamojskiej Tequili ;) [url]http://fundacja-bokserywpotrzebie.pl/[/url][/QUOTE] To potwierdzam, nasza suka była "wydawana" przez osobę, która nawet nie była fundacji - a sucz w momencie, gdy ta osoba ja "rezerwowała" dla kilku rodzin, miała już dom.
  2. Bardzo proszę osoby deklarujące o zaglądnięcie do postu #10, czy są na liście i czy zgadza się kwota - mogłam gdzieś się pomylić, to dość mozolna robota. Ten post będzie uzupełniany jak Soema wstawi kolejne wyciągi z banku. A osoby zgłaszające suki prosze o spojrzenie do postu #11, czy może suki są już po zabiegach bądź czy którejś suki nie ma.
  3. LadyS

    Barf

    [quote name='filodendron']Nie chcę Wam za bardzo psuć humoru i aplauzu dla barfu ;) szczególnie, że nie wiem, jak jest z psami, ale u ludzi małopłytkowość swoistą cechują całkiem długie okresy remisji choroby a nawet samowyleczenia, co raczej nie ma związku z dietą.[/QUOTE] Potwierdzam - na własnym przykładzie wiem: najpierw choroba była, potem nie było przez ok. 10 lat, niedawno pojawiła się znów.
  4. [quote name='Lemoniada']Piszecie cały czas o wiejskich "domnych" od biednych ludzi, tak?[/QUOTE] Tak. Dlatego właśnie uważam, że to jest ogromna ilość psów i trzeba to ograniczyć - przede wszystkim powinni być wspierani wolontariusze.
  5. [quote name='Unbelievable']ja sama dokarmiam psa :grins: nie widzę w tym nic złego, a urozmaicenie diety nie zaszkodzi. On nie skacze do jedzenia, nie wskakuje na kolana, tylko siedzi i patrzy ;) ale zawsze i ode mnie, i od innych dostaje za coś, za piąteczkę, za siad, za waruj.[/QUOTE] Dokarmianie mojego psa kończy się jego drapaniem, poza tym lubię móc zjeść spokojnie, bez wzroku psa na sobie. Ja jemu też nie patrzę w miskę, jak je ;)
  6. [quote name='Soema']Po ostatnich doświadczeniach widzę, że i Ci co są długo na dogo lubują się w przekrętach... Trzeba sprawdzać, robić większą dokumentację... prosić właścicieli o dołożenie się, nawet jeśli wiemy że się nie zgodzą. Przy sukach bezdomnych też powinno być tak, że adoptujący chociaż część kosztów zwraca.. bo niedługo wszyscy pójdziemy z torbami.[/QUOTE] No my - jeśli ciachany na swój koszt, a na szczęście rzadko nam to się zdarza - prosimy np. o część zwrotu kosztów sterylki/kastracji w przypadku psów młodych i adopcyjnych + o pokrycie kosztów transportu - na podstawie rachunków wszystko. Ale to już oddzielny temat.
  7. No tak, tylko z drugiej strony suk wiejskich jest ogromna ilość. Może lepiej to ograniczyć np. do 5 suk miesięcznie? Sprawdzać dokładnie sytuację - np. rzetelne info na wątku, nie nowy użytkownik, którego nikt nie zna (niestety, to przykre, ale przekrętów jest coraz więcej, i na dogo, i na miau). Inaczej jak zaczniemy ciachać wszystkie wiejskie suki, to polecimy szybciutko z pieniędzy.
  8. [quote name='bejasty']Czy w prawdziwego zaangażowanego hodowcy,który widzi ,że szczeniak sporo odbiega ni minus od pozostalych nie powinien być od razu kwalifikowany jako niewystawowy czyli ewentualny pies hodowlany ?/ nie czarujmy się uczciwoscią wystaw dla suni hodowlanka .../[/QUOTE] Ale tak jest. Ja np. kupiłam swojego psa jako niewystawowego (zbyt dużo bieli i niewybarwione oczy). Natomiast wady genetycznej, która ujawnia się np. wskutek stresu (a bywa tak), czy też po jakimś czasie, hodowca zauważyć po prostu nie może.
  9. Hihihi, to ja mam dobrze - TŻ w 90% ze mną współpracuje przy pracy z psem, pyta, co zrobić, jak nie wie, pyta, czemu ja robię tak, a nie inaczej. Nawet przyjaciół już wytresowałam i mogę Jaxa zabierać na imprezę na noc, bo ciągle go ktoś pilnuje (wraz ze wzrostem ilości alkoholu we krwi gości wzrasta też chyba "słodkość" Jaxa :lol:) i wszyscy pytają, co mu można, a co nie (no dobra, postraszyłam ich kiedyś, że jak zje/wypije coś spoza diety, to wydrapie sobie sierść do krwi :diabloti: ale wizualizacja działa). Rodzina (jak pojechałam do domu, bo mieszkam na drugim końcu Polski) na początku się sprzeciwiała mojego wychowaniu Jaxa (np. niedokarmianiu go jak ktoś je), ale Jax parę razy pokazał, co potrafi - np. wywalił bratu talerz z tłustym śledziem na sofę :diabloti: i tam też wszyscy mnie słuchają :lol:
  10. Piękna... a jaka puchata :diabloti:
  11. Mnie się wydaje, że jakiekolwiek rozszerzenie byłoby sensowniejsze w przypadku, gdy obejmowałoby suki wiejskie - bo na te suki nikt nie zbiera pieniędzy. Nie jestem przekonana, czy powinny być robione zabiegi suk fundacyjnych - fundacja ma o wiele szersze możliwości zdobycia funduszy niż np. wolontariusz (czyli: allegro cegiełkowe, akcje na ulicach, puszki itd.). Takie jest moje zdanie, ale trochę mało się tutaj osób wypowiada - niech może wypowie się jeszcze ktoś?
  12. Piranha, Ciebie by zbanowali za to, że yorka szkolisz i ścinasz mu włos... :diabloti:
  13. Dobra, tera będzie prywata. Mam psa do adopcji (ponad półtora roku już mam) - Alf vel Cinek szuka domu. Może tędy ktoś na niego wpadnie: [CENTER]Imię:[B] Alf[/B][/CENTER] [CENTER]Płeć: [B]pies[/B][/CENTER] [CENTER]Wiek: [B]ok. 3 lat[/B][/CENTER] [CENTER]Rasa: [B]mix jamnik [/B][/CENTER] [CENTER] [/CENTER] [CENTER]Szczepienia: [B]tak[/B][/CENTER] [CENTER]Zabiegi:[B] wydany po kastracji [/B][/CENTER] [CENTER]Stan zdrowia: [B]zdrowy, zadbany [/B][/CENTER] [CENTER] [/CENTER] [CENTER]Stosunek do psów: [B]dogaduje się z małymi suczkami [/B][/CENTER] [CENTER]Stosunek do kotów: [B]pozytywny[/B][/CENTER] [CENTER]Stosunek do dzieci: [B]pozytywny[/B][/CENTER] [CENTER] [/CENTER] [CENTER]Charakter: [B]Alf to typowy przedstawiciel jamniczego charakteru - jest momentami uparty, niezależny, ale cały czas bardzo kochany i przytulaśny. Szybko i mocno związuje się z opiekunem. Nieco stresuje się nowymi sytuacjami, co przejawia dyszeniem, skakaniem. Ładnie chodzi na smyczy, załatwia się na spacerach, jest przyjazny do małych dzieci. W nowym miejscu, gdy zostaje sam, może niszczyć, dlatego nowy dom musi zaopatrzyć się w klatkę kennelową, w której pies będzie zostawał przez pierwsze tygodnie. [/B] [/CENTER] [CENTER]Jakiego domu szuka: [B]Alf szuka opiekuna spokojnego i konsekwentnego, który pokaże mu jasne zasady wspólnego życia pod jednym dachem. Nadaje się do domu aktywnego, np. uprawiającego jogging. Może mieszkać zarówno w bloku, jak też w domu jednorodzinnym. Mile widziane domy, gdzie ktoś przebywa większość czasu, ale z klatką kennelową Alf również poradzi sobie z zostawaniem. [/B] [COLOR=#ff0000]Kontakt w sprawie adopcji: [B]519 851 337, [EMAIL="psyipsiaki@gmail.com"]psyipsiaki@gmail.com[/EMAIL][/B][/COLOR][/CENTER] [CENTER] [/CENTER] [CENTER]Miejsce pobytu: [B]pies przebywa w województwie kujawsko-pomorskim[/B][/CENTER] [CENTER] [/CENTER] [CENTER]Warunki adopcji: [B]Warunkami adopcji jest pozytywne przejście procedur adopcyjnych (ankieta i wizyta przedadopcyjna) oraz podpisanie umowy adopcyjnej. [/B][/CENTER] [CENTER] [/CENTER] [CENTER]Transport: [B]W ramach możliwości staramy się zorganizować transport psa do nowego domu za zwrot kosztów paliwa. Nie przesyłamy psów paczkami ani kurierami. Mile widziany odbiór osobisty psa, choć kwestia ta nie ma wpływu na decyzję o adopcji. [/B]I sweet focie: [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-oh1E2X9gOQw/TghcOf41QCI/AAAAAAAAEB4/zWvLi3GdA5k/s512/IMG_0503.JPG[/IMG] [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-Gu4hEc14mu4/TghcDpf-eoI/AAAAAAAAEBw/dF4CvPFzW3U/s512/IMG_0499.JPG[/IMG] [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/--O1xEuojZ0A/Tghc0_fMlMI/AAAAAAAAECE/-Oy-eLjRl1M/s512/IMG_0539.JPG[/IMG] [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-eINMTZUC-HM/Tm4mFLV9X5I/AAAAAAAAFgw/JmPsaVi7-Rc/IMG_8906.JPG[/IMG] [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-MPI82WrFU68/Tm4p4tpC6rI/AAAAAAAAFhI/jVjo2ekz8Fs/s512/IMG_8983.JPG[/IMG] No, to tyle :lol: Tutaj cały album: [url]https://picasaweb.google.com/109589844229962681479/Cinek#[/url] Polecać! :diabloti: [/CENTER]
  14. [quote name='motyleqq']lady, piszesz że raz coś sknoci, raz nie i że wygląda to tak, jakby kombinował 'co tu jest ciekawego'. u nas chyba jest tak samo... długo myślałam, że to lęk separacyjny będący wynikiem tego, że Etna była bita przez poprzedniego właściciela, gdy ten wracał do domu(tak słyszałam). być może na początku jej zachowanie wynikało właśnie z tego, bo szczekała i wyła(o czym dowiedziałam się po kilku miesiącach jej pobytu u nas...). ale z czasem jej przeszło, nie robiliśmy nic specjalnego, po prostu męczyłam psa przed wyjściem, chowałam co się dało i dawałam coś do gryzienia. nauczyłam się, że zostawienie czegokolwiek, to przeznaczenie tego na psią zagładę ;) ale ona już nie wyje, nie podnieca się przed naszym wyjściem, leży spokojnie. aż zamkną się drzwi:diabloti: nie chcę posądzać psa o tak ludzkie zachowanie jak złośliwość ;) dlatego nazwijmy to kombinatorstwem... zamykam drzwi i słyszę, jak pies wskakuje na zlew i sprawdza, co jest dobrego na talerzach :cool3: czasem, skoro nic nie ma w pokoju, to przenosi talerze, sztućce z kuchni... ale nie robi już demolki pt wszystko wywrócone do góry nogami. ok, czasem zżera buty, głównie te na obcasie :roll: ale to już moja wina, jak nie schowam. uznałam, że takie zachowanie, jak szukanie rozrywki od razu po moim wyjściu, to nie jest lęk separacyjny, bo ona się po prostu świetnie bawi! wydaje mi się, że najpierw sprawdza, co jest ciekawego, a następnie dopiero zajmuje się pozostawionymi gryzakami... ja już nic z tym nie robię, po prostu muszę pilnować co zostawiam, żeby pies się nie pokaleczył np przenoszeniem noża :roll: kiedyś stłukła szklankę i ją nosiła, jak zobaczyłam zakrwawione szkło... :shake: to się rozpisałam! :evil_lol:[/QUOTE] No tak, tylko wiesz - u nas jest tylko pokój z aneksem, choć pies ostatnio wszedł do łazienki (mamy drzwi przesuwne). Dziś tylko pogryzł szelki, któregoś razu wskoczył na kuchenny blat jakimś cudem, ostatnio pozrzucał z blatu tyle, ile sięgnął... W największej i pierwszej demolce (zawsze zostawał śpiąc, dlatego nic nie pochowane) pościągał pranie z suszarki i przewrócił suszarkę, pogryzł tuby z witaminami musującymi (roznosząc jasny proszek z witamin po naszym ciemnoszarym dywanie), jedząc przy tym plastik, pogryzł teczkę, odgryzł kawałek furminatora, rozgryzł butelkę z oliwką dla niemowląt na kupionym kilka dni wcześniej łóżku z materacem tak, że oliwka wsiąkła w pościel, narzutę i materac (przy okazji trochę tej oliwki zjadł, co ułatwiło mu wydalenie plastiku :roll:), obszczał mi poduszkę i pogryzł parę innych rzeczy... Ostatnio przegryzł kabel od lampki, a nigdy nie czepiał się kabli. Tak nie może być - szczególnie, że mieszkamy w wynajmowanym mieszkaniu, więc w grę nie wchodzi ani niszczenie, ani wycie. Wygryzł też skórę z obcasów jednych szpilek, a z butów zimowych wygryzł zamek - to pierwsze chyba nawet, jak byliśmy w domu, ale akurat gryzienie butów to nasze niedopatrzenie.
  15. [quote name='murakami']To jest argument. Inaczej współpracują z człowiekiem rasy myśliwskie, psy wywodzące się z linii pracujących, a inaczej teriery z ras, które rzadko są dziś rasami użytkowymi. Wiem o czym piszę, mam i takiego, i takiego psa i różnica jest duża.[/QUOTE] Nie no, teriery są często użytkowe... Przynajmniej JRT...
  16. No to trafiły nam się zupełnie inne charakterologicznie psy tej samej rasy ;) Choć dziś mi pan wmawiał, że na pewno to niewyrośnięty labek ;)
  17. [quote name='dog193']Piszczenie i szczekanie, to też dwie różne rzeczy. Ok, koniec tematu, zatrzymajmy się na tym, że pracujemy cały czas nad zostawaniem samemu w domu.[/QUOTE] Dziel się co jakiś czas postępami, nawet na PW - chętnie się dowiem, jak to przebiega równolegle z tym samym problemem. U nas póki co pomógł nieco KONG.
  18. [quote name='a_niusia']no ja prawie poryczalam sie ze szczescia. a kiedy odkrylam, ze moja mlodsza suka jest pod tym wzgledem stworzeniem w 100% bezproblemowym, nie moglam w to uwierzyc.[/QUOTE] Jax był i mu przeszło - dlatego podejrzewam, że mu jeszcze wróci ta umiejętność ;) [quote name='Unbelievable']pewnie, że się boję, ale co ja mam zrobić, biegać za nim? wołać, szukać? on na prawdę szybciej sam do mnie wróci niż ja go złapię poza tym mam wrażenie że on ma na tyle fajną socjalizację z psami, i brak odbijających hormonów, że potrafi unikać aż takich konfliktów. Ostatnio nawet przy mnie jak się wita z jakimś psem-psem i zaczyna się robić nieprzyjemnie to sam odchodzi[/QUOTE] No ja bym po prostu nadzorowała go na lince na terenie otwartym, jeśli z nim nie pracuję, bo spacer ma być i dla mnie przyjemnością - a nie stresem, że pies mi spierdzielił i zje coś i się zatruje/wpadnie pod samochód/pogryzie go inny, większy pies. Poza tym, pisałaś, że Gram miał zajawki na konflikty z samcami - jak jest z Tobą, to go kontrolujesz, ale jak będzie zagoniony w kąt (choćby ogrodzenia) przez innego psa/psy - to co wtedy? [quote name='Unbelievable']Tak, Gram jak piszczał to mieszkałam z nim w swoim domu, ale też piszczał jak zamykaliśmy go w transporterze w samochodzie, a jeździliśmy często i dosyć daleko, i czasem całą drogę towarzyszyło piszczenie ;) najpierw było krzyczenie, upominanie, opieprzanie, wypuszczanie z klatki, ale później zaczęliśmy wszyscy ignorować i teraz jakby psa nie było[/QUOTE] No widzisz - to masz szczęście, że na ignorowanie reaguje, bo Jax nie. I on też piszczy np. w drodze gdzieś samochodem czy tramwajem, ale opanowałam technikę ogarnięcia go w takiej sytuacji i jest lepiej.
  19. [quote name='Unbelievable'] tak, zdarza się, przecież napisałam że nie jest idealnie :) ale za to mogę go normalnie szkolić na boisku w środku miasta, rzucać mu piłkę, frisbee, bez smyczy, co kiedyś było awykonalne. Z boiska zwiał mi raz, jak mu za bardzo zaufałam i to była tylko i wyłącznie moja wina. Jak go zauważyłam i zawołałam po jakichś 15min łażenia dookoła(nie szukania go) to przyleciał od razu (co, nie powiem, mocno mnie zdziwiło :diabloti:)[/QUOTE] Nie boisz się, ze kiedyś przetelepie go jakiś pies, który też czasem zwiewa?
  20. [quote name='edene']Słuchajcie, mam zgryz :) Nie wiem co zrobić z tym fantem. Mianowicie mam szczeniaka 2,5 miesiąca. Pięknie się już nauczyła załatwiać na gazetkę w przedpokoju. Na razie nie wychodzimy bo nie ma wszystkich szczepień. No ale oprócz tego mój szczeniak załatwia się na ..swoje posłanie :( Nie mam pojęcia czemu traktuje je jak kibel :-/ Na tym posłaniu w zasadzie nie przebywa i nie śpi. Zrobiłam jej kącik jak to zalecają w zacisznym miejscu w rogu pokoju. Jakoś go ignoruje i sypia gdzie popadnie na podłodze, nawet jak ją tam wielokrotnie zanoszę wstaje i się przemieszcza :) Może dlatego nie kojarzy że to jej posłanie. W każdym razie jak oduczyć załatwiania się tam i przyzwyczaić że tam jest jej miejsce?[/QUOTE] U nas był ten sam problem - tylko pies załatwiał się wyłącznie praktycznie na posłanie, tzn. tam sikał. Pomogło usunięcie posłania po prostu, dopiero jak pies nauczył się załatwiać na dworze, to zrobiliśmy mu posłanie - w klatce.
  21. [quote name='a_niusia']ja mam spoko sasiadow-glownie sami emeryci. na biezaco sprawozdanko, jakie pies czynil potepy i zapewnienia [B]"pani sie nie martwi, maz i tak gluchy":)))[/B] u nas w bramie mieszkal niewielki czarny piesek, ktory strasznie wyl i ani na minute sie nie uspokajal. wyl okropnie, slychac bylo to w calej bramie. i w koncu go oddali, bo nie umieli sobie z tym wyciem poradzic. kiedys spotkalam ta pania na klatce i pierwsze co, to zaczela mnie przepraszac, ze on tak strasznie wyje i zapewnic, czego to z nim nie robia. 4 szkoleniowcow probowalo sobie dac z nim rade i nawet "super niania" z telewizji-ale nie wiem, o kogo konkretnie chodzilo. oddali go mimo ze kochali tego psa. to bylo widac.[/QUOTE] To wiele Ci nie pomogli :lol: No niestety, póki żyjemy w społeczeństwie i w bloku dodatkowo - trzeba się dostosować do pewnych norm...
  22. [quote name='paulina23'][B]Ja robię tak jak się kogoś boję w parku co mi wygląda na podejrzanego: biorę spory patyk i sobie idę, jakby ktoś chciał mnie zaatakować to mu przywalę.[/B] Do tego mam pieprz w sprayu:P no i psa, który stanąłby w obronie panci:D[/QUOTE] Hahahahaha, wizualizacja - bezcenna :lol:
  23. [quote name='dog193']Cóż za dyskusja... Martyna, wybacz, ale nigdzie nie pisałam, że teraz zaraz założę mu OE... Napisałam, że ROZWAŻAM to, jako ostateczność, jeśli moja praca (a tak, pracujemy nad tym ostro, jeśli kogoś to obchodzi) nie da żadnych rezultatów (a póki co nie daje). Nie dla moich widzimisie, tylko z konieczności - inaczej będę musiała oddać psa. Daję na to kilka/kilkanaście miesięcy, ponieważ tyle będzie mój tata w domu (jeszcze niewiadomo ile dokładnie), więc przez ten czas pies będzie zostawał sam tylko na krótko (góra godzina/dwie). Potem, będzie zostawał w domu na kilka godzin sam i NIE MOŻE szczekać (a jeśli tfu tfu nam nie pójdzie, to wiem, że będzie szczekał przez te kilka godzin non stop). Dlaczego? Ponieważ sąsiadów wyrozumiałych nie mam, na dodatek większość to emeryci, którzy siedzą całymi dniami w domu - Jupi szczeka bardzo głośno i wku*wiająco, tzn bardzo piskliwie... Napisałam wyraźnie, że będziemy przez te miesiące intensywnie pracować, cały czas konsultuję to z naszą trenerką, hodowcą i jeszcze jednym trenerem, kombinuję z coraz to nowymi gryzakami, zabawkami (teraz kula-smakula), czasem ignorowania itd. Dla mnie to naprawdę ciężka sytuacja, ponieważ niejako jestem przyparta do muru - sąsiedzi powiedzieli jasno, albo przestanie szczekać, albo pies musi zniknąć, a jak oni tak powiedzieli, to dotrzymają słowa, uwierzcie...[/QUOTE] No i właśnie o takiej sytuacji mówiłam, miło, że choć jedna osoba to zrozumiała... Ja to rozumiem, bo miałam już różnych sąsiadów, a i mi ujadanie psa sąsiadów o 5 rano, bo wychodzą do pracy, przeszkadza.
  24. [quote name='murakami']Kwestię wycia i skarg też przechodziłam z Bono. Muszę przyznać, że to był bardzo stresujący okres w moim życiu. Bono, tak jak Jax, w którymś momencie zaczął protestować przeciwko zostawianiu go w kennelu. Zostawialiśmy go więc w przedpokoju (mamy taką możliwość, że pozamykamy drzwi do pozostałych pomieszczeń), ale wył i szczekał. Używałam feromonów DAP w sprayu, bardziej dla własnego spokoju, bo skuteczne w 100% nie były. Ćwiczyłam wychodzenie z domu i wracanie - wiesz o co chodzi - wychodzenie do pracy zajmowało mi ze 20 minut. Kiedyś sąsiad zobaczył mnie na ławeczce na półpiętrze i powiedział `` i tak będzie szczekał jak pani pójdzie``. Telefon z administracji, że są skargi (nie wiem kto się poskarżył) i odkrywcze rady administratorki ``to może niech mu pani radio zostawia`` jak ja i radio, i telewizor zostawiałam włączony na CC, żeby mu się kojarzyło, bo to zawsze oglądam. Przedpokój zdewastowany, pozakładaliśmy dodatkowe zabezpieczenia na szafę, bo wyciągał i niszczył rzeczy, drzwi od łazienki zamknięte od zewnątrz na zamek, klamki w drzwiach wymienione na gałki, bo jak się dostał kiedyś do pokoju córki, to zrobił taki kipisz, że ho. No masakra po prostu. Tak więc doskonale rozumiem jeśli ktoś w ostateczności rozważa użycie OE, sama to rozważałam. Pojawiła się Zuzia, Bono został wykastrowany, dorósł - minęło. Miał dwa lata. Teraz mogłabym go zostawić nawet luzem w mieszkaniu, choć i tak są tylko w przedpokoju. Zuzia w kennelu, bo jednak dzieli ich różnica 20 kg wagi a ich zabawy bywają nieobliczalne. Co ciekawe Zuzia w ogóle nie ma tego, że chce wyjść, piszczy czy coś. Fajna jest z tym, że akceptuje nieuniknione. Trzeba to trzeba, szkoda tracić energię na walkę. Ale ona od początku zostawała z Bono. Jax ma taki okres w swoim życiu, trzeba to przetrwać i szukając jak najlepszego dla Ciebie, dla Was, sposobu na rozwiązanie. Pocieszające jest to, że raczej mu to minie;)[/QUOTE] U nas skarg nie ma chyba tylko dlatego, że wokół mieszkają pijacy i ludzie mający jeszcze bardziej hałasujące psy :lol: My przeszliśmy odwrażliwianie na wychodzenie, wchodzenie, ubieranie kurtki, butów, dźwięk klucza; crate games opanowane, w klatce Jax potrafi siedzieć i kilka godzin, póki jesteśmy w domu. Próbowaliśmy opieprzać, ignorować, wracać się, przeczekiwać, uspokajać. Podejrzewam, że to wynika z jego dorastania, dlatego też cierpliwie czekamy i próbujemy - póki co mamy jeszcze taką możliwość, ale niedługo będzie już gorzej. [quote name='a_niusia']ja bym tylko chciala powiedziec jedno: gdybym zamknela mojego psa w kennelu zakladajac mu na szyje cos, co psika jej czyms w ryj, to bym zastala psa polamanego po probach ucieczki w panice lub tez psa po zawale serca. moja suka jak sie niczego nie boi, tak wpada wszal, gdy cos jej dmucha w morde. bawet jak ja kapie i susze, to uwazam, zeby nie dmuchac w morde. byloby to dla niej przezycie traumatyczne. warto tez dodac, ze nikt tu nic nie pisal o obrozy elektrycznej ani nie radzil nikomu, zeby ubieral w nia psa.[/QUOTE] Jax np. w klatce może siedzieć bardzo długo, ale opanował zdolność ujadania i jedzenia z konga jednocześnie + piękne wycie, jak psy północy. Temat o OE zaczęła dog193 ;) [quote name='Unbelievable']miałam taki sam problem ze szczurzym uciekaniem ;) pytałam kilku bardzo dobrych polskich szkoleniowców, i kilkunastu mniej znanych, czytałam fora, rady, listę klikerową, w końcu fora amerykańskie, no wszystko dosłownie i nikt nie potrafił mi pomoc, po niektórych radach było jeszcze gorzej, po innych żadnej różnicy, i w sumie już sama nie wiem co pomogło, chyba wszystko na raz włącznie z crate games, sztuczkami, i moja znajomość psa, jego reakcji, moje przyspieszenie reakcji :diabloti: wiedza na ile mogę mu pozwolić dać wolność, kiedy mogę go ukarać za ucieczkę a kiedy już nagrodzić za wrócenie, taka "koronkowa robota" na wiele lat, a i tak czasem mu odwali i nigdy nie używałam OE chociaż czasem BARDZO chciałam oczywiście ja nie życzę żeby sie to tak ciągnęło i wam, niemniej jednak można na pewno zdziałać i bez OE, tylko trzeba poznać psa, i mieć całą masę cierpliwości[/QUOTE] Wszystko ma swoje granice ;) Na szczeście Jax obecnie jest odwoływalny (na lince oczywiście, 10-15 metrowej) w 98%, kastracja bardzo pomogła, a zostawianie ćwiczymy, póki mamy możliwość. A swoją drogą - nie pisałaś, że Gram nadal ucieka? Gdzieś mi się chyba przewinęło w galerii...
  25. [quote name='chi23']Zgadzam się w 100% z Twoim postem. Takie kwiatki mające na celu leczenie kompleksów się zdarzały na forum, że hej.. :evil_lol: Jak można nienawidzić kogoś za to jakiego ma psa? Każdy kupuje/adoptuje jakiego chce i jaki mu się podoba, koniec, kropka. Niektóre posty zalatują czystym fanatyzmem.[/QUOTE] U mnie w galerii zrobiło sobie na mnie najazd dwóch forumowiczów z niezłym stażem, że jestem snobką i hipokrytką, skoro pomagam psom w schronisku, a kupiłam z hodowli. Natomiast mnie zupełnie nie obchodzi, kto jakiego ma psa - bo to on będzie z nim żył ;) Poza tym zauważyłam, że coraz więcej osób - o zgrozo! - pomagających w adopcjach zaczyna twierdzić, że lepiej kupić z pseudo, niż z zarejestrowanej hodowli, "bo nigdy nie wiadomo, na co się trafi". Zastanawia mnie tylko, że zawsze tacy, co to źle trafiają, potrafią odnaleźć dogo po fakcie, żeby się poskarżyć, jak to ich oszukano, ale przed faktem kupna psa - nigdy ;)
×
×
  • Create New...