Dzisiaj Lucek jak zwykle chciał iść za mostek, chodziliśmy z godzinę. Na początku jak staliśmy na światłach to szedł do tych świateł młody chłopak - robotnik, Lucek spojrzał w jego stronę i szczeknął, widocznie chłopak nie był na to przygotowany, zrobił unik biodrem, wziął nogę do góry, zamachnał się w górze, w celu uniknięcia dziabnięcia i uciekł do przodu, potem sie z tego śmialiśmy, choć mógł dać numer telefonu zamiast tego:roll: (Ci faceci). Zauważyłam, że Lucek mniej jednak szczeka na obcych i mniej chce dziabać kogokolwiek. Nawet szczeniaki już go nie interesują, chyba że za blisko podbiegną:razz:.