Jestem załamana nasza sunią. Byłam dzisiaj w lecznicy zaszczepić moją Tusię (przy okazji dowiedziałam się, że może mieć około 15 lat, a nie 10 i że jest utuczona:crazyeye:, przecież ona chudziutka jest). W każdym razie zajrzałam do małej. Zawsze jak wchodziłam już szczekała, cieszyła sie. A dziś... siedziała cicho w rogu klatki, podeszłam, a ona nic, otworzyłam klatkę, lizała mnie po rękach, ale nie chciałą wyjsć. Wyszłam z pokoju to zaczeła szczekać, jak wróciałam, to zaczęła szaleć, wskakiwać na moje kolana, biegać w chirurgicznym (cicho tylko o tym!) i rozpaczałą, że ją chce ponownie wsadzić do klatki. Żałowałąm, że do niej zajrzałam, bo pewnie szczekała długo i czekała na mnie, ale po prostu przeraziłam sie na początku, że może jest chora... a do niej po prostu nikt nie przychodził przez 3 dni, od kiedy ani Lucka ani Nestora nie ma, ale innego psa, jest sama z tymi 7 kotami...
[COLOR="Red"][SIZE="4"][B]BŁAGAM O DOM DLA NIEJ, CHOĆBY TYMCZAS. NIE WIEM CO MAM Z NIĄ ZROBIĆ. [/B][/SIZE][/COLOR]NAWET SYTUACJĄ LUCKA NIE BYŁAM TAK ZAŁAMANA!