Dziś byłam u łobuza. Zanim wyszłyśmy na spacer, Pani stażysta na chwile wziela ja na rece i pokazala takiemu Panstwu, co przyszli z bardzo chorym jorkiem na kroplowke. Pan jest mala zachwycony, Pani mysli. Potem jak juz wychodzilam dorwałam Pana:razz: i spytalam czy bylby zainteresowany sunią. Powiedzial ze nie wie jak sytuacja sie rozwinie z jorkiem, maja jeszcze rotwajlera. Ich corka wogole zbiera bidy z ulicy i je ratuje, wiec chyba dobrze by malej bylo. Tak sobie pomyslalam, ze jakby byli zdecydowani tylko chcieli jeszcze czasu np 2 tygodnie, to na tyle po 1 listopada moglabym mala wziasc, ale musieli by byc pewni.