Jump to content
Dogomania

Juliusz(ka)

Members
  • Posts

    896
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Juliusz(ka)

  1. [quote name='badmasi']A ja zaryzykowałam, polazłam w taki bezmyślny, dziki tłum gdzie gawiedź ogłupiała wycierała się łapskami i torbami o psy. Okazało się, że psy nie dość, że kończyn nie poogryzały to nawet były idiotycznie z siebie zadowolone. Wprawiło mnie to w osłupienie i czekam na efekty.:diabloti:[/QUOTE] Jeszcze się załapałaś na mój post przed edycją;). Osobiście nie cierpię tłumów, zgiełku... No, tego ludzkiego 'brzęczenia'. Nie będę z psem w takie cosie łazić, bo mnie szlag trafi na miejscu jeśli ktoś się o mnie otrze, a strach pomyśleć, co bym zrobiła, gdyby ktoś mi psa szturchnął. Kilkunastomiesięczna obca dziewczynka zaglądała mojemu psu do uszu, dotykała ząbków, rzęsty paluszkami liczyła. Mój pies nie miał z tym problemu. Z jednej strony wiemy, że trzeba psa oswajać z różnościami, ale z drugiej... Pies to żywy organizm. Nigdy pewności nie ma. I tak, wspomniana dziewczynka badała mojego psa, kiedy ten był po ganianiu solidnym, leżał, ja siedziałam obok niego i trzymałam mu palce w otwartym pysku. JA uważałam, że tak to powinno się odbyć. Gdyby dziewczynka postanowiła wsadzić mojemu psu palec w oko, mogłabym zareagować w sekundę. Tylko tyle i aż tyle. Bo gdyby mi ktoś całkiem obcy wsadził palec w oko, to sam miałby oko podbite. I niechby spróbował mieć do mnie pretensje;).
  2. edit: Oj, już zmęczona jestem...;)
  3. [quote name='ladySwallow']Tutaj nie chodzi o agresję. Tutaj chodzi o podstawy wychowania - nikt nie ma nic przeciw głaszczącym psy dzieciom i dorosłym, o ile właściciel psa jest zapytany o zdanie przed faktem, a nie po.[/QUOTE] Dobrze ujęte :). Wczoraj na spacerze poznaliśmy Jasia:diabloti:. Wiek: ok. 2lat. Wyposażenie spacerowe: babcia. Ćwiczyłam z psem chodzenie w kontakcie, nagradzane wyrzutem frisbee. Położyłam psa z boku ścieżki, kucnęłam obok - niech babcia ma komfort psychiczny:) - i czekam aż nas miną. A Jaś... Jaś po łuczku do nas. Babcia chce dziecko odławiać, ale zupełnie na spokojnie, bez nerwów:loveu:. Ooo! Takich okazji to ja nie przepuszczam:evil_lol:. Mówię do babci, że luz, może dziecko podejść. No. Jaś podszedł. Patrzy na pieska. Coś tam sobie opowiada. Mój pies waruje i zmemluje 3/4 spacerowego przydziału żarciowego:evil_lol:. Ostatecznie Jasio stał dosłownie nad Pycholową głową, a Pychol... meeemlaaał. No lubię takie sytuacje:D. Jasio się na bułkę - ofiarowaną przez babcię - nie dał odciągnąć:evil_lol:. Mi nogi cierpły:evil_lol:. No dobra, piesek musi piciu. Akurat. Piesek nie musi piciu, tylko frisbee. Jasiowi prywatny pokaz zorganizowliśmy:p. Nie podobało mu się, ża już naprawdę musi iść do domu...;) Podziękowałam babci za to, że taka fajna jest:). Można i tak.:diabloti: A co do tego, że pies MUSI wszystko znosić - moim zdaniem: NIE musi. Gdyby ktoś z zaskoczenia zrobił coś bolesnego mojemu psu, a ten by się odwinął, to jeszcze bym inteligentnego inaczej po pysku obiła:mad:. Co innego pies, który wie, że zaraz będą go tulić/tarmosić/obmacywać, w zęby/uszy/pod ogon zaglądać, a co innego działanie z kompletnego zaskoczenia. W taki sposób mój przyjaciel zarobił ode mnie solidne kuku - było mnie od tyłu nie straszyć po ciemku. Człowiekowi wolno reagować instynktownie, a psu nie? No bez jaj:shake:.
  4. [quote name='marti14']Zimny chów...nie planuj...szkoda dziecka...;) Na szczęście w mojej okolicy mieszkają ludzie którzy lubią duże rasy...i dziwnym trafem moja suki jest chyba wiecznie 'rozemocjonowana'..ale wywołuję to raczej uśmiech innych psiarzy...a wielka juz jest...i nikt po za znawcą rasy nie dojrzy w niej szczeniaka...także już bym miała pozamiatane...jak to ładnie ujęłaś... Tylko widzisz różnica pomiędzy nami jest taka...że ja swoją sukę zabieram na spacery po za osiedle...gdzie może się spokojnie wybiegać,wyszczekać etc.etc , nie 'socjalizuję' jej z 'placem zabaw' ,po pierwsze z tego są tylko konflikty...po drugie mam ciszę i czas żeby zająć się psami...i wolną przestrzeń bez zbędnych nerwów...a zapewniam cię że psy sa fantastycznymi odbiornikami naszych emocji....ale zapewne to też już wiesz;) Przytoczenie słów"zjadał" ludzi...było metaforą...taką malutką przenośnią:)....90% psów w momencie dojrzewania psychicznego przestaje kochać świat....ciekawe...a nie jest tak że psy jak i dzieci wychowujemy my ludzie...i tak jak dziecku kształtujesz charakter to i psu....myślę że jest....i tak naprawdę to my jesteśmy w bardzo dużej mierze odpowiedzialni za to jaki będzie nasz pies...czy będzie towarzyszem,agresorem...itp.:) W momencie tzw.dojrzewania psychicznego wystarczy prawidłowo pokierować psem...i tyle... A szczerze mówiąc zastanowiło mnie to co napisałaś...90%...ciekawa statystyka...to ja chyba żyję na innej planecie(na szczęście:))bo większość psów ,które znam i znałam wyglądały na bardzo kochające świat...:):) ..... psy ze schronisk...po tylu cierpieniach jakie przeszły i przechodzą nadal kochają ludzi....a ludzie to też Świat??Prawda...?? [B]Dość rozpuszczonych jak dziadowski bicz dzieciaczków się ostatnimi czasy po świecie rozłazi[/B].... grubo przesadzasz i myślę że nie powinnaś wyrażać sie w ten sposób....obrażasz wiele osób...podejrzewam że także na tym forum... Pamietaj o jednym ty także bylaś dzieckiem mniej czy bardziej rozpieszczanym nie ma znaczenia...ale twoja mama także się o ciebie denerwowała...Ludzki odruch.... Ja z wielką przyjemnością będę dalej rozpieszczała swoją córkę i wychowywała na mądrego i dobrego człowieka...żeby Broń Boże...nigdy nie miała w sobie tyle złości co ty...i żeby nigdy w życiu z jej ust nie wyszły słowa...Zimny Chów...brrrrrr...nigdy w życiu takiego określenia nie użyłabym mówiąc o wychowywaniu psów..a co dopiero do dziecka.... Gratuluję 'podejścia' do świata...już wiem skąd masz te 90%...;)[/QUOTE] Kompletnie mnie nie obchodzi, co podejrzewasz :D. Ja piszę wprost. Drugiego/trzeciego/dziesiątego dna doszukiwać się będą osoby z pudełeczka: 'uderz w stół...' ;). Złości piszesz? Oj, już nie. Złość to była kiedyś, podążała za bezsilnością, bo chciałam zrozumieć innych. Efekt? Na głowę włazić próbowali wszyscy niemalże. Z własnymi 'najlepszejszymi' na całym świecie racjami. Teraz wszystko na zimno, na uśmiechniętego chama. Dużo bardziej czytelnie jest. A jak się zdarzy uprzejmy psiarz/rowerzysta/matka z dzieckiem, to przez pół lasu potrafię się drzeć... W podziękowaniach:D. Za moich czasów to nie dzieci biły nauczyciela, tylko nauczyciel urwisa za ucho targał. Albo w kącie stawiał. Uwaga w dzienniczku = stres, wstyd i tydzień bez telewizora(w najlepszym razie). Za moich czasów dzieciak, który pchał łapy do obcego psa, jeszcze od własnego ojca w 4litery dostawał, za głupotę, bo tłumaczyło się RAZ. A teraz? Kłaść świat u stóp własnego dziecka też trzeba umieć. Postawa roszczeniowa, wcześniej czy później, roztrzaska sobie pysk o bardzo twardy mur. Będziemy się licytować kto psa w fajniejsze miejsca prowadza? ;) Nie ma sprawy. Odpadniesz w przedbiegach. Tylko po co to?:crazyeye: Pod plac zabaw chodziłam z psem/chodzę bo bozia wyobraźnię dała. Dzieci nie mam, a jak wiemy, wspomniane są wszędzie i pies MUSI wiedzieć co to. Od psa wymaga się idealnego zachowania w (choćby) niechcianym towarzystwie dziecka - krzyczącego, tupiącego, wyjącego. Psu nie wolno nawet szczeknąć. Dziecku wolno wszystko. [b]evl, Darianna[/b] - kamień z serca!:oops: Jednak ktoś zrozumiał:D.
  5. [quote name='marti14']Ta....no tak...przecież Azjata jak i Kaukaz....napewno będzie "zjadał ludzi":):):):):) I wybacz ale biorąc pod uwagę swoje doświadczenie z obydwiema rasami mam odmienne zdanie..... mój pies nie musi kochac całego świata ale musi umieć funkcjonować w tym świecie jak "TY" czy "JA"!!!! Super, że musisz poczuć potrzebę żeby wprowadzić psa na plac zabaw....może nigdy ona nie nastąpi....;) Jako matka też najchętniej bym swojej córce świat pod nogami położyła...:)A PRZEŚWIADCZENIE MATEK ZOSTAW DLA MATEK:) POGADAMY JAK NIĄ ZOSTANIESZ;) Wcale się nie dziwię innym matkom....[/QUOTE] Gdzie ja napisałam, że będzie zjadać ludzi?:crazyeye: Wyraźnie stoi, że przestanie kochać cały świat. Tak jak 90% wszystkich psów, kiedy dojrzeją psychicznie. A jak OŚ raz - podkreślam - RAZ się nadmiernie rozeomocjonuje w publicznym miejscu, szczeknie choćby, to masz pozamiatane. Wielkie to, 'agresywne'(no bo szczeka), ktoś sobie rasę skojarzy... WTEDY pogadamy;). O dzieciach, jak mamusia z mamusią, nie pogadamy nigdy. Dzieci nie planuję, a jeśli zmienię zdanie, to będzie zimny chów. Dość rozpuszczonych jak dziadowski bicz dzieciaczków się ostatnimi czasy po świecie rozłazi.
  6. A rowerzyści/stki? Kiedyś nie wytrzymam i kij między szprychy właduję... I będę patrzeć jak leeeeeci i robi wielkie bolesne bum! Gdzie człowiek ma oczy? Dwoje. Z przodu głowy, prawda? No to, do jasnej ciasnej, jakim cudem ma widzieć, że z tyłu rower jedzie? Rowerzysta/ka oczywiście nie czuje potrzeby ostrzeżenia człowieka dzwonkiem(1/1000 to margines błędu statystycznego). Ostatnio opieprzyłam babcię... Idziemy z psem wąską ścieżką w lasku, tak wąską, że gęsiego drepczemy i nagle słyszę: a ruszże Ty się, dziewczyno! Obracam się, a tam, na rowerku babcia pedałuje. Przywołałam psa do lewej, bez pośpiechu - czasu na reakcję mi kobieta nie dała, a ja się w krzaki rzucać NIE będę. Babcia musiała wyhamować i w efekcie zejść z roweru. Dramat. I oburzenie: no żebym ja musiała z roweru schodzić, bo jedna 'taka owaka' mi ustąpić nie może! Zeźliłam się i ostro odpyskowałam. Miło i grzecznie to ja mogę, ale jak mi druga stronę szansę da! Pies bez smyczy - źle. Pies na smyczy - też źle, bo jak ktoś śmie mieć kilkumetrową?! Za to wczoraj Pani labradora odłowiła na moją prośbę, nawet nam współczuła, że Pychol ma problemy. Goldena dziewczyna przytrzymała jak nas mijali, a Pan beagla na dłuuugiej lince opanował :). No da się jednak, da!
  7. [b]mart14[/b] - poczekaj, aż Ci OŚ dojrzeje psychicznie i przestanie cały świat kochać, wtedy pogadamy;). Na plac zabaw swojego psa nie wyprowadzam. Nie czuję takiej potrzeby. Za to z dziećmi oswajałam(i podtrzymuję to), ćwicząc z Pycholem na trawniku obok - bywało, że kilkadziesiąt centymetrów od płotku wygradzającego plac zabaw. Bywa, że kilkanaście minut ma leżeć i w spokoju obserwować ganiające, krzyczące dzieci. Nie wypowiadam się o macierzyństwie, a jedynie o przeświadczeniu niektórych matek, że ich dzieciom świat się u stop kłaść powinien. O socjalizacji chwilowo czytać nie muszę:).
  8. [quote name='filodendron'] [B]Julisz(ka)[/B], nikt Ci nie zabrania zjechać równo takiego rodzica. Co do pokory, przepraszania i wycofywania się rakiem to jest takie samo jak w przypadku zjechanego równo właściciela psa, czyli na ogół żadna ;) Pod tym względem na pewno mamy równouprawnienie.[/QUOTE] Ależ właśnie o to chodzi, że matki z dzieckiem ochrzanić NIE wolno. Jeśli nie sama mamusia z awanturą wyskoczy, to inni ludzie matkę-Polkę w obronę biorą. Na szczęście(odpukać!) mi takie sytucje zdarzały się bardzo rzadko, a obecnie pracuję nad wizerunkiem mruka i wariatki, do której strach podchodzić. No i łańcuchem mogę rzucić. Bo mi osobiście wisi i powiewa jakiego gatunku jest podbiegacz:eviltong:.
  9. [b]filodendron[/b] - ja tam za równouprawnieniem jestem:diabloti:. Jeśli pies podbiega 'przywitać się', to właściciel powinien mieć głowę zmytą równo - z pokorą wysłuchać, przeprosić, oddalić się rakiem. Jeśli dziecko zaczepia psa, to rodzic powinien mieć głowę zmytą równo - z pokorą wysłuchać, przeprosić i oddalić się rakiem. Z jednym i drugim jest problem. Sęk w tym, że w pierwszym przypadku podnosi się wrzask, straszenie policją, nagle znajduje się 100 świadków, którzy 'wszystko widzieli' i gotowi są świadczyć, że pies chciał dziecko zjeść. W drugim przypadku... Jak w pierwszym. I dupa. Swoją drogą jest coś w tym, o czym pisała Magda. Gada do mnie DDTVN. Poruszyli temat chamikaliów i zatruć nimi u dzieci. Pani redaktor: no, w marketach nie powinni stawiać takich rzeczy na najniższych półkach! Przecież dziecko może sobie krzywdę zrobić! Człek referujący temat: w marketach dziecko powinno być pod opieką rodzica. Ha!:diabloti: Pies to nie święta krowa. Ale dziecko również NIE.
  10. [quote name='Magda25'] Nie popadajmy też w paranoję. Ja mogę psa szkolić, tylko kto wyszkoli takiego malucha ? Które biegnie z łapkami do psa, a mama rozmawia przez telefon i ma całą sytuację w nosie.[/QUOTE] Dobra rada poznańskiej Policji: niech Pani puszcza psa i łapie dziecko. Wesoło. Titititowaczy bym obowiązkowo zamykała w ciasnym pomieszczeniu bez okien z wytititowanym w szczenięctwie psem. W mówieniu/pisaniu o wychowywaniu psa zapomina się o czynnikach zewnętrznych, na które nie mamy wpływu.
  11. [quote name='Magda25'] Taaak ;) Widuję Cie często z potężnym ON-kiem. Pewnie też miewasz cudowne spotkania "na szczycie".[/QUOTE] A jak ;). Mam wrażenie, że teraz, kiedy rowerzystów już mnóstwo, ludzie generalnie bardziej psów pilnują (nie wszyscy, żeby nie było:eviltong:). Czy ja dobrze kojarzę, że kiedyś nam pięknie miejsce zrobiłyście z krzaki wchodząc?:D Przepraszam jeśli sprawiam wrażenie mruka;), ale przy mijance całą uwagę skupiam na moim futrzastym:oops:.
  12. [quote name='Magda25']Oooo widzę że spotkaliście tego samego pieseczka co my wczoraj. Słitaśny, nieodwołalny szczeniaczek. Moja sucz siedziała przy aucie, czekając aż otworzę drzwi, szczeniak sie nią zainteresował i podbiegł. Sucz energiczna, cieszyła sie że szczeniaczek ją wita, i jak to ona, na swój sposób delikatnie go zdeptała, zanim zdarzyłam ją złapać za obrożę i przytrzymać. A właścicieli pieseczka już nie było, poszli dalej ścieżką. Chore, jakbym chciała zapakowałabym małego do auta i tyle by z tego było. Sucz w aucie a to małe białe coś rysuje mi lakier łapkami, skacząc na drzwi... [/QUOTE] Lasek Marceliński?:cool3:
  13. Spacer. Przystanek na ćwiczenia/frisbee. Na środku szerokiej leśnej ścieżki. Tak lubię, bo pies się uczy, że jak ludzie idą/jadą na rowerach to luz, a jednocześnie ludzie widzą, że z psem ćwiczę i (generalnie;)) przychylnie patrzą. No. Młoda rodzinka z młodym PRT idzie. Psa swojego odławiam i schodzę z nim na bok, żeby spinki nie było. Przy samej ścieżce zostaje mój plecak i Pycholowa miseczka z wodą. PRT bez smyczy. Myślę sobie - no, jak bez, nie odowołują/odławiają, znaczy - wychowany, zdarza się;). A doopa. Za mało wyraźny sygnał optyczny dałam, ewidentnie na bok się usuwając. Piesek biegnie. Ja się drzeć nie mogę, bo mi pies wybuchnie i szlag mnie trafi na miejscu, będę ogniem przypalać... Więc proszę, żeby piesek nie podchodził. Wołanko. Piesek nie słyszy. Ja to moje bydlę uspokajam, bo podjarane. Piesek se krąży. Rodzinka idzie dalej. Piesek do naszego plecaka. Rodzinka nic. Piesek do naszej miski. Rodzinka: nie wolno. A co nie wolno, przecież już wiemy, że piesek głuchy, może nie? Ja chyba coś tam rzuciłam, nie pamiętam już co, ciśnienie mi rosło. Jest próba odłowienia pieseczka. Piesek robi uniki. Jest! Na rączki i... odstawienie na ziemię po kilku krokach. Co robi piesek? No? Kto zgadnie? Zawraca do nas! Szczęście - bezpośrednio do nas nie podszedł, chyba sygnały odczytał odpowiednio, ale plecak go bardzo interesował, a mój pies ze skóry wyłaził, bo w plecaku jego skarb największy schowany przed chwilą - frisbee. Koniec końców piesek postanowił jednak za rodziną pobiec. Jakieś 20 metrów od nas już byli, szli sobie, a co, przecież w końcu piesek pobiegnie za nimi, prawda?:D Położyłam mojego psa, smakołykami nakarmiłam, wyciszyłam i wychwaliłam, że dał radę bez wybuchu. Dla mnie w sumie pozytyw. Nie zmienia to jednak faktu, że sytuacja nieciekawa. Pogadałam do mojego psa bardzo głośno, ćwierkającym głosem, o tym, jak to durni ludzie pozwalają małym pieskom na wszystko, a pózniej się dziwią, że małemu pieskowi się krzywda dzieje. Oj, obracali się, obracali...
  14. Mój pies jest traktowany Advantix'em, co 4tygodnie. Niewiele razy(odpukać!) ale jednak wbite paskudztwo musiałam usuwać... Niestety i ten preparat pozwala się*tym pier...wiastkowanym pajęczakom wgryźć, ale ponoć truje. Ponoć, być może, tak mówią - szlag mnie trafia:angryy:. Żadengo pewniaka już nie ma bo to dziadostwo się uodparnia, a 'przy okazji':mad: rozłazi po całej Polsce... Cholery się powinno opryskać, zmieść z powierzchni ziemi! Marzenia można mieć:oops:.
  15. [quote name='BeataSabra']Zamówiłam obrożę SCALIBOR - czekam na przesyłkę z Niemiec. Jak już będę miała zdam relacje co i jak.[/QUOTE] Mogę się uśmiechnąć o namiary na sklep, który wysyła do Polski? :D
  16. [quote name='AniaDre'](...) To jest ten problem, że ona nie rozumie tego... Kiedyś po jakimś tygodniu tłumaczenia, powiedziała że już nie będzie dokarmiać psów. A tu nagle widzę, że babcia wychodzi z domu i trzyma w ręce pudełko. Szybko wybiegłam za nią, a ona do mnie że to jedzenie dla ptaków i idzie wrzucić do karmnika... No ręce opadają, w środku było jakieś mięso, jakieś ziemniaki(!!), słownie- resztki z obiadu. (...)[/QUOTE] Ja bym babcię nastarszyła, że zwierzaki są chore, mogą jeść tylko swoje jedzenie, a jeśli dostaną cokolwiek innego to umrą i to będzie jej wina. No trudno, jak nie prośbą, to groźbą. Z moją rodziną nie dyskutowałam. Zabroniłam dawać cokolwiek do jedzenia i zagroziłam bardzo przykrymi konsekwencjami (a oni wiedzą, że w kwestiach dot. mojego psa jestem bezwzględna). Był lekki foch, ale krótko:). Teraz jest dym, jak ja psu co daję bonusowo - np. kawałek placka:evil_lol:. [b]karjo2[/b] - z niektórymi ludźmi jak z dziećmi - dasz palec, a odgryzą rękę:diabloti:. Albo babcia wszystkim nakarmi swojego ulubieńca...
  17. [quote name='Karmi']Może w prawie rzymskim? Kontrakt emptio-venditio. Pozostaje przestac walczyc z wiatrakami i cieszyc się, że naród taki obeznany. ;) [/QUOTE] Chole*a... Trzeba kogoś 'tam na górze' szturchnąć, żeby umowę sprzedaży z kodeksu pogonił. Nastała nam umowa kupna-sprzedaży. Co ciekawe, jak się ten twór pod nienazwane chce podpiąć, to nagle krzyk, bo jednak o sprzedaż chodzi:eviltong:.
  18. Prośbę mam. Ogromną! Pokierujcie mną: gdzie znajdę twór, którym świga się na lewo i prawo - umowę kupna-sprzedaży? Tak się jakoś dziwnie sklada, że KC jej nie zna, ale kto wie... Może się myli?:diabloti:
  19. [quote name='Greven'](...)Niech mi ktoś powie, GDZIE TE PSY BYŁY ZIMĄ???? :lol:[/QUOTE] Jak to gdzie?! Tam, gdzie każdy porządny wlaściciel trzyma psa zimą - W DOMU. A teraz lecą w świat odreagowywać miesiące zamknięcia:angryy:. Odwaliłam tej zimy ciężką robotę z moim psem. Wczoraj w lecznicy leżał 1metr(słownie: jeden) od doga de bordoux, samca. Fakt - tamten pies był otumaniony znieczuleniem, co nie zmienia faktu, że ja się zainteresowałam co jest za progiem drzwi do gabinetu(siedziałam do nich bokiem) dopiero kiedy Pychol przechylił głowę, bo tamten pies westchnął. Myślałam, że zejdę z zaskoczenia. Nie zeszłam:P. Postępy mamy spore i niech no ktoś mi je złośliwie(podkeślam! bo ja jednak odróżniam przypadki/wypadki, czy nawet głupotę ale z natychmiastową reakcją właściciela od 'a mam Cię w doopie') spieprzy...:angryy:
  20. Wiosna. Ten, tego, Panie, chole*a jasna, a nich to szlag trafi... Proszę mnie źle nie zrozumieć - mało się ze szczęścia nie popłakałam na widok tego bezchmurnego, iście kreskówkowego nieba za oknem. To był pierwszy odruch. No cóż, jestem idiotką... Wyległy stada psów, piesków i pieseczków, które zimą miały jeno zady a okno chyba wystawiane. Panie Boże/Siło Wyższa(niepotrzebne skreślić): dzięki Ci, żeś mnie uczynił/a niskociśnieniowcem. Może mnie ta krew tak całkiem i na amen nie zaleje. Żel pieprzowy wymieniony. Łańcuch przewędrował z plecaka do kieszenie. Odświeżam słownik wyrazów powszechnie uważanych za wyjątkowo obelżywe. Do boju! Tfu! Na spacer idziemy;).
  21. Oczom nie wierzę:crazyeye: A cóż to się stało, że sz. forumowicz tak ładnie się podsumowuje...?:diabloti:
  22. Brezyl ja - fajnie się Ciebie czyta :). Ale... co Ty tam wiesz:diabloti:. Nie rozumiesz co niektórzy próbują tutaj wyłożyć i tyle. Krótkowzroczna jesteś! Ograniczone horyzonty masz!:evil_lol: No co Ty?! Naprawdę nie podoba Ci się pomysł żeby piesek (z papierkiem spreparowanym w domowym zaciszu) - przy tupocie nóżek zacietrzewionego Pańcia - dostawał pieczątkę na du*ie: 'hodowlany/a'? Ale dlaczegooo nie?:diabloti: No przecież Pańcio MÓWI - wyraźnie chyba, nie?! - że piesek śliczny i taaaki mądry:evil_lol:. Co Ty Pańcia i jego psa ograniczać będziesz? Kto Ci dał prawo?! :eviltong::evil_lol: Pozdrawiam :).
  23. [b]Greven[/b] - jak długo karmisz Orijen'em? Przejście na tę karmę, u niektórych psów, naprawdę powoduje efekt 'wysuszenia na wiór'. Z RC na Orijenia, to przeskok o 175stopni. A jeśli suce nie służyło karmienie mięsem, to ja bym tej karmy nie podawała. Również pomyślałam o nicieniach... + tarczyca
  24. [quote name='KrzysiekM'](...) Juliuszka czytaj ze zrozumieniem. Rzucasz się jak rybka, problemu z donkami już teoretycznie nie ma, bo SV je uznał, a ZKWP ogłosił w oficjalnym komunikacie, że zostaną uznane w 2010 roku, tylko potrzebują czasu na przygotowanie odpowiednich kryteriów czy jakoś tak (szybko się uczę i sprawdziłem info). A więc cała krytyka donków okazała się nie słuszna. Napisałem też, że boli mnie to, iż nie zostaną docenieni ludzie którzy rozpropagowali dony, bo jak zrozumiałem Związek dopuści do wystaw tylko dony po onkach i z rodowodami ZKWP, ignorując osiągnięcia hodowców donów. I przy 'jakoś tak' pozostań:evil_lol:. Na pewno daleko z takim podejściem zajdziesz:diabloti:. Ja się nie muszę rzucać:D. Rzucasz się Ty, na tak wielu frontach, że głowa mała. Mi się hodowla, w której rodzą się same wybitne psy:evil_lol:, nie śni po nocach i nie wypisuję o niej na forach. Nie chwalę się również ile to psów swoich i znajomych wyszkoliłam, bez poparcia w udokumentowanych wynikach. Nie żalę się również jacy to 'be' szkoleniowcy, co to się mailowo nie chcą dzielić wiedzą, którą zdobywali latami poświęcając swój czas i pieniądze. O doświadczeniu praktycznym boję się nawet wspominać...:evil_lol: Gruszki na wierzbie widziałeś? Zejdź już z owczarka niemieckiego, bo jak nic o rasie nie wiedziałeś, tak nadal nie wiesz...
  25. [quote name='KrzysiekM'] (...) Juliszka o co Ci chodzi? Napisałem jak jest, nie dodałem żadnego komentarza ani nic o braku popędu. Nie moja wina, ze niektórzy tak hodują i jest mi to obojętne. Poczytaj: http://www.owczarek.pl/forum/forum_posts.asp?TID=15292&PN=1 Ostatni raz: przestań się podpierać tym forum skoro nawet czytać nie potrafisz! Żenada na całej linii! Tupiesz nóżkami nad uznaniem przez ZkwP/FCI/SV DONów z rodowodami innych organizacji, a teraz jest Ci to obojętne? Zdecyduj się na coś.
×
×
  • Create New...