Jump to content
Dogomania

rozi

Members
  • Posts

    22789
  • Joined

  • Days Won

    10

Everything posted by rozi

  1. [quote name='zlota_wilga'] A właśnie, wyczytałam w sieci, że w lepszych sklepach zoologicznych zdarzają się preparaty do rozpylania w mieszkaniu, które mają za zadanie złagodzić działanie alergenu. Spotkaliście się z czymś takim czy to tylko wymysł marketingowców?[/QUOTE] Na bazarku na rzecz schroniska były takie szwedzkie preparaty, o tutaj: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/232290-wszystko-dla-psa-i-dla-człowieka-na-schronisko-BRODNICA-do-7-października-godz-21[/URL] Napisz do [B]SARA.dierra[/B]
  2. A moim Krasnalkom się dziś udało :multi: Tylko dwa razy windowałam je na ręce, pewnie dlatego, że wszyscy na cmentarze pojechali.
  3. Też zaglądam codziennie.
  4. Ludzie kupują flexi, bo prawo każe trzymać psa na smyczy. Oni nie nie rozumieją po co na smyczy, przypinają tylko żeby mandatu nie zapłacić.
  5. No psy podwórzowe to jest zmora, nigdy nie wiadomo co zrobią i na ogół nie ma w pobliżu nikogo, kto mógłby je odwołać. Zamknięta brama też nie daje gwarancji, wiele razy widziałam, jak piesek sobie świetnie radzi z ogrodzeniem, a najbardziej się boję, kiedy tak ujada, ujada, a nagle gdzieś odbiega, bo albo ma wyczajoną dziurę w płocie, albo z innej strony domu jest furtka otwarta.
  6. Ja uważam, że nad psem albo się panuje, albo nie - nie ma nic pomiędzy. Są psy mądre, które same wiedzą jak się zachować i rzadko wymagają korekty, są psy stale potrzebujące uwagi i kontroli, przeróżne one są i człowiek ma obowiązek dostosować się na tyle, żeby panować, a jeśli nie daje rady, to trzeba sięgnąć po akcesoria.
  7. Ej! Ja miałam (mam) same perfekcyjne psy. Na smyczy była tylko Mins, która po udarze ogłuchła, i Olek, też z powodu głuchoty. Reszta pod całkowitą kontrolą głosu. Od PONa, przez bokserkę, ONy, gordona, labradora i teriery. Słowo honoru daję, że nikt nie miał kłopotu z powodu żadnego.To co mam zrobić? To dobrze jest, czy powinnam coś zrobić ze sobą?
  8. Ludzie są głupi i mściwi. Trzykrotnie ktoś niszczył mi lusterka boczne (Corolla, drogie lusterka) i był to zapewne ktoś, z kim miałam scysję na temat psa. A tak naprawdę jak ktoś się uprze zemścić, to będzie mi trzy razy dziennie wzywał SM do łażącej luzem Kulki, bo pies to pies, prawo jest jednoznaczne.
  9. Tak tak, oni zawsze mówią, że ich piesek nic nie zrobi. Jedna sąsiadka też tak zawsze mówi, ale kiedyś sama złapała moją Kulkę na ręce w ostatniej chwili, więc chyba jednak nie jest przekonana o nieszkodliwości swojego. A sprawdzanie, czy rzeczywiście nic nie zrobi, to igranie z życiem, ja się nie podejmuję.
  10. Też mi się tak wydaje. Tylko po jaką cholerę pies wielkości ONa potrzebuje pokazywać swoją wyższoś przy dwukilowej yorczce, w dodatku suczce.
  11. A nie no całkiem glupia to ja nie jestem, biorę kiedy coś jej grozi. Myślałam, że jest jakaś teoria dodatkowa, bo kiedyś właściciel startującego psa mi pokrzykiwał, że nic dziwnego, że startuje, skoro mała na rękach.
  12. [quote name='Soko']Branie na ręce to kolejna dyskusja rzeka. Ja Happy nie brałam i teraz żałuję. Po prostu myślę, że nie jest to rozwiązanie każdej sytuacji, ale równocześnie wiem, że nie byłoby dzisiaj u nas problemu z psami. Jak ktoś stosuje to na trzeźwo, to czemu nie ;)[/QUOTE] A czemu nie należy brać na ręce w sytuacji zagrożenia? Takiego malucha, co nie urośnie i nigdy sobie z żadnym psem nie poradzi. Kulka nie boi się psów, podnoszę ją, kiedy coś na nią pędzi, albo kiedy widzę, że właściciel to tylko drugi koniec smyczy, zajęty czym innym.
  13. LadyS, jeszcze jedno - też mały jest ten Twój, ale przypomnij go sobie jak był szczeniaczkiem, ważył kilogram z kawałkiem. I do tego dopasuj to, o czym ja mówię. Kulka jest takim wiecznym szczeniakiem, maciupna, pogodna, życzliwa wszystkim sunia, no a Miszka to dokładnie szczeniak. Łapiesz na ręce, to pierwszy odruch, są kompletnie bezbronne wobec ataku nawet pięciokilogramowego psa.
  14. Mnie nie chodzi o to, żeby wreszcie zabrali (choć w końcu to jedyne, co mogą zrobić), tylko o to, żeby nie puszczali, jeżeli nie jest wychowany i posłuszny. Pies ma być POD KONTROLĄ. Nie mam nic przeciwko biegającym luzem psom pod warunkiem, że reagują na przywołanie. Druga rzecz to dwa pieski. Jeśli idziesz z jednym łatwo go choćby na ręce złapać, przy dwóch zawsze jest ten moment, kiedy jednego już masz bezpiecznego, a drugi przestraszony odejdzie dwa kroki i jest łatwym łupem, zanim dosięgniesz. Tu w sumie łatwiej jest, jeśli jednego masz na smyczce, no ale do cholery czemu mam trzymać na smyczy mądre zwierzątko tylko dlatego, że trzeba być przygotowanym na jakiś atak.
  15. [quote name='evel']Ja to rozumiem trochę inaczej. Jeśli jesteś OK w stosunku do przepisów w danym mieście to nikt nic Ci nie może zrobić - przykładowo masz psa na smyczy, coś podbiegnie, zostanie nadgryzione, no cóż - nie jest to Twoja wina przecież i wg prawa jesteś czysta. [/QUOTE] Ale to nie chodzi o prawo, tylko o zwierzątko, które naiwnie podbiegło - nie szkoda ci go? I powtórzę: moje nie podbiegają, nawet nie podchodzą, są przy mnie. Mały jeszcze chodzi na smyczy na ulicy, ale nie dlatego, że się oddala, czy nie słucha, tylko czasem siada i rozkminia coś, więc wolę pociągnąć za szelki, niż czekać aż rozkmini. A właśnie miałam kolejne spięcie z niewychowanym luzakiem śedniej wielkości, takim co kompletnie się nie słucha, skacze przez płotki i podbiega zjeżony i warczy. Na podwórzu. Właścicielka na jednym końcu (podwórza), on koło mnie na drugim. W ogóle się nie przejęła sytuacją, no bo co się mogło stać, najwyżej by poturbował moje pchełki, które też były bez smyczy, więc prawo jej nic nie zrobi. Gdybym szła z Kanarem, to by z kilometra leciała łapać swojego głupka. Taka to sprawiedliwość jeśli chodzi o mikrusy.
  16. Ja mam teraz dwa yorki (całkiem przypadkiem, nie jestem fanką mikrusów), które biegną sobie koło mnie, nie zaczepiają, a kiedy mijamy dużego psa to każdy normalny właściciel jednak skraca smycz, bo zdaje sobie sprawę z tego, że niechcący może zrobić krzywdę. Sama przywoływałam do nogi swoje duże, absolutnie nie agresywne psy na widok malutkiego, mnie się to wydaje oczywiste, nawet jeśli taki malutki się sadził. Natomiast jedna znajoma osoba wręcz przeciwnie - luzowała swoje duże mściwie czekając na rozwój wypadków, bo ją "wkurzało, że małemu to wszystko wolno". No więcej wolno, jeśli nie jest żadnym zagrożeniem. Mówię stricte o mikropsach.
  17. On jest kastrowany, prawda? Powinien być (z racji wieku też) na diecie niskobiałkowej, więc ja bym proponowała przysmaki warzywne, są takie, a może chciałby sobie chrupać marchew po prostu? Co do czekania na sygnał - wydaje mi się, że to jest mądry piesek i potrzebuje kontaktu, niekoniecznie nawet bezpośredniego, możesz do niego coś powiedzieć, albo spojrzeć, albo w jakikolwiek sposób pokazać mu, że jesteście razem i że on jest dla ciebie ważny. Po takim kontakcie on sobie będzie o tym myślał. A jeśli kotakt (prawdziwy) będzie związany z jakąś zabaweczką, to będzie lubił tę zabaweczkę i może zajmie się nią w jakiś sposób, przedłużając w sobie chwilę spędzoną z tobą.
  18. Czym się różnią. No właśnie chciałam Wam powiedzieć, że czasem tylko papierami/cenami. Miałam okazję obejrzeć, w jakich warunkach lęgną się i wychowują rodowodowe szczeniaczki. Mówię o małych rasach. W malutkim pokoju rojowisko psów w różnym wieku. Nie chore, nie głodne, ale traktowane jak masa. Wrażenie okropne, nie nauczone niczego, są bo są. Wystawowe zadbane, inne mniej. Piszczące, szczekające, drapiące po nogach, skaczące po meblach, właściciele nawet nie próbują uspokoić głosem, najbardziej dokuczliwe biorą na ręce, bo nie da się rozmawiać. Karmę rzucają na podłogę, jak kurom - który zdąży, to zje więcej. Tylko kasa się liczy. Taki tylko temat do przemyślenia.
  19. Pewnie że ładnie. Nie pryskaj, szkoda Vitoparu :)
  20. Faktycznie, nie wiem czemu się wtrącam. Już nie będę.
  21. [quote name='mala_czarna']Nie wyszła żadna dupa, i ja nie mam do Ciebie pretensji, a wręcz przeciwnie, dziękuję za ubrania, i raz jeszcze przepraszam za ociaganie się z bazarkiem. Wszystko co jest ok, wystawię w sobotę.[/QUOTE] Przeczytaj sobie swój poprzedni wpis (...), atak jest najlepszą obroną, ale jeszcze lepiej jest działać tak, żeby nie trzeba było się bronić.
  22. [quote name='darunia-puma']no niestety nie chciałam ale muszę wpisać PINESKĘ na czarną listę - bazarek dawno zamknięty, pieniądze dawno wpłacone, podkreślę że bazarek zakończył się w CZERWCU!!! rysunku brak i to nie jest 5zł tylko kilkadziesiąt złotych!!! kontakt zerowy, telefon milczy!!! WIELKI BAN!!![/QUOTE] Daj link do bazarku i wpisz nick na czerwono
  23. Moja niedoszła Teściowa twierdzi, że dobre chęci zawsze się mszczą. Nie wyrażaj się.
  24. [quote name='evel']zdecydowana większość ma wylane na to, co robi ich psiuńcio.[/QUOTE] Cham z założenia pozbawiony jest wyobraźni, inaczej nie byłby chamem.
×
×
  • Create New...