-
Posts
22789 -
Joined
-
Days Won
10
Everything posted by rozi
-
[quote name='a_niusia']to cienko ci idzie...7miesieczny pies powinien byc ogarniety tak, zeby nie trzeba bylo z nim wychodzic pod oslona nocy.[/QUOTE] Nie tak cienko, jak byś chciała. Pies jest u mnie niecałe trzy miesiące, z czego prawie dwa przechorował, a przyszedł dziki - wcześniej tylko w mieszkaniu był.
-
[quote name='a_niusia']i jest to dla ciebie naprawde wygodniejsze niz wychowanie swojego psa?[/QUOTE] Tak tak, zdecydowanie wygodniejsze, nie ma to jak sznurek. No albo kennel, zależy co się chce ograniczyć :megagrin: Pies nie wychowa się z dnia na dzień, póki co dobrze że udało się go wyleczyć (prawie) ze wszystkiego, z czym przyszedł z renomowanej hodowli.
-
[quote name='omry']właściciele yorczków tak mają.[/QUOTE] Kiedy ja nie jestem "właścicielem yorczka". Yorki mam zupełnie przypadkiem, nigdy nie chciałam mieć mikrusa, a moją ulubioną rasę można zobaczyć w awatarku, choć najłatwiej współpracuje mi się z dużymi psami.
-
Pewnie, że powinny (: Ale wątek odżył :D Miszka na smyczy chodzi, bidak, a żeby pobiegał wychodzę późno w nocy, kiedy wszystkie grzeczne pieski śpią.
-
[quote name='Ejre'] Co w sytuacji jak Twój szczeniak podbiegnie do szczeniaka np mastifa neapolitańskiego [/QUOTE] MN ma trudny charakter, więc powiedz mi, jaka jest racja bytu Mastino w mieście, gdzie musi obligatoryjnie chodzić na smyczy, bo nie okiełznasz go na tyle, żeby być pewną, że karnie wykona twoje polecenia, a wokół dużo jest bodźców.
-
[quote name='Beatrx']a jak straci to życie? aż tak nie lubisz tego psa, ze puszczasz go luzem nie majac nad nim kontroli?o.O[/QUOTE] Mam nad nim kontrolę, w życiu nie miałam psa, który by się nie słuchał, ale jeśli jego kontakt z innym psem może - według ciebie - skończyć się śmiercią, to mamy sytuację nienormalną. Pozwalając nastoletniej córce pójść do dyskoteki, powinniśmy być przygotowani na to, że zostanie zgwałcona/zabita? Może tak, takie są czasy, ale normalne to nie jest.
-
[quote name='evel']Skoro Twój szczeniak "ma prawo" podbiec, to obcy pies "ma prawo" spuścić mu łomot[/QUOTE] Nie, nie ma prawa. Tak samo jak niewychowany/agresywny dzieciak nie ma prawa walnąć w głowę kamieniem innego, Bogu ducha winnego dzieciaka, z którym akurat nie bardzo chce się zaprzyjaźnić.
-
[quote name='filodendron']W zasadzie to się z Tobą zgadzam. Pod warunkiem, że ten szczeniak jednak samowolnie nie podbiegnie i nie zaczepi. [/QUOTE] Podbiegnie, szczeniak ma prawo podbiec, szczeniak uczy się życia i nie nauczy się go ode mnie. To znaczy nauczy się sztucznie, jak dziecko wychowywane wyłącznie w środowisku dorosłych.
-
[quote name='evel']Ale jaki problem? Ja mam swojego aspołecznego psa na smyczy, Ty miej swojego szczeniaka na smyczy i cześć pieśni.[/QUOTE] Ano właśnie :evil_lol: To jest podporządkowanie NORMALNEGO szczeniaka obecności psów aspołecznych.
-
Niezależnie od wszystkiego w społeczeństwie nie podporządkowuje się normalnych osobników osobnikom agresywnym. Nie jest tak, że normalny człowiek nie może żyć swobodnie, bo po ulicy latają faceci z nożami i mordem w oczach, taki facet nie spaceruje w asyście pielęgniarzy, którzy nad nim zapanują, lub nie. Taki facet jest ze społeczeństwa eliminowany. Jeśli więc ktoś upiera się mieć psa agresywnego, który jest zagrożeniem dla innych, i wychodzi z nim na ulicę, to powinien go tak zabezpieczyć, żeby nie miał możliwości zrobić krzywdy nikomu - ani człowiekowi, ani mijającemu go psu, ani szczeniakowi, który na chwilkę podbiegnie. Ponieważ w zasadzie ten agresywny pies nie ma racji bytu w społeczeństwie. I nie do mnie należy zastanawianie się, czy zbliżający się pies nie jest przypadkiem mordercą, a właściciel może nad nim nie zapanować - skoro jest na ulicy, wśród ludzi i innych zwierząt, to z założenia nie stanowi zagrożenia.
-
No, moje (duże) psy albo ignorowały szczeniaka, albo na chwilę wkręcały się w zabawę. To jest dla mnie norma. Tak się to chyba odbywa w stadzie, dorosły osobnik może skarcić zbyt natarczywego szczeniaka, ale generalnie nie ma obawy, że go poturbuje/okaleczy/ ukatrupi... Teraz widzę, że trzeba się z tym liczyć, to nie jest sytuacja normalna.
-
Ja (jak może wiadomo) mam dwa maluśkie yorki w tej chwili. Traktuję je jak psy, mają się słuchać etc. Ale Miszka ma 7 miesięcy, strasznie chce się bawić z każdym psem, i teraz - co? Trzymam go na smyczy, żeby nie utrudniał życia właścicielom psów... trudnych. Ale on nic złego nie robi, biegałby sobie, radosny (nie ujada, po prostu wije się z radości, jak to szczeniul), popodskakiwałby chwilę w nadziei na zabawę i to wszystko. Czemu taki maluch, który nie jest w żaden sposób zagrożeniem dla nikogo, ma być uwiązany non stop tylko dlatego, że po ulicach chodzą niebezpieczne psy i w dodatku ich właściciele mają za złe, że ten mój szczeniul podejdzie i sprawi im kłopot. Całe życie miałam duże psy, mógł do nich podchodzić kto tylko zechce, byle nie z zębami na wierzchu.
-
Kto to jest Paris Hilton?
-
Do ciotki moich znajomych jakieś 40 lat temu przybłąkał się "potwornie brzydki kundel" i był to najprawdziwszy buldog angielski. Właściciel się nie odnalazł, nikt nie mial pojęcia skąd pies się mógł wziąć, ale nie ulegało kwestii, że jest rasowy w stu procentach.
-
AiO - all in one :)
-
Ale... pies dostał nagrodę, kiedy wreszcie usiadł. To co - miał zostać skarcony? Karcić trzeba było wcześniej.
-
Jeszcze tutaj wrzucę link i jest to wszystko, co mogę zrobić. [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/237691-***-złoto[/URL]-*** Pół biedy, kiedy sprzedaje się własną rzecz, ale darowane fanty trzeba szanować.
-
Dziękuję za odpowiedź. Martwiłam się, że może farbowali szczeniaka, bo to taka hodowla, że same problemy z nimi miałam.
-
Pierwszy raz w życiu mam młodego yorka. Czy ktoś może mi powiedzieć w jaki sposób zmienia kolor? Jak to dokładnie wygląda? Misza wygląda, jakby miał odrosty - włos rośnie jasny, a końce są ciemne.
-
I słusznie. Zabić mógł wcześniej, widać miał słaby refleks.
-
Maltańczyk, shih tzu za darmo przez internet, czy to możliwe? dlaczego?
rozi replied to wuniol90's topic in Pseudohodowle
:megagrin: Zadzwoń do któregoś, to się dowiesz jak to "za darmo" wygląda. -
To ja wam opowiem coś o kierowcach. Kolega szedł z psami wąską, spokojną uliczką, nagle pojawił się rycząc rozpędzony bolid, a psy były blisko jezdni (chora, stara ONka i mały kundelek na smyczy), więc kolega zamiast psy szarpnąć wyskoczył na brzeg jezdni, żeby osłonić, a pomyślał też w tym ułamku sekundy, że przed człowiekiem ten samochód prędzej zahamuje, czy ominie za wszelką cenę, a przed psem niekoniecznie. Wyhamował, a właściwie ominął hamując i dopiero stanął. Kierowca dostał wiązankę za taką jazdę, ale widać nie lubił być pouczany, bo wyskoczył z samochodu z kumplem i tak tego mojego kolegę pobili, że parę miesięcy spędził w szpitalu - pęknięty kręgosłup.
-
Ach Boże... Najwyższy czas. Doskonale rozumiem to przeciąganie z dnia na dzień, też tak czekałam nie wiem na co z moim Hadżarem. To znaczy wiem na co, chciałam żeby sobie sam spokojnie umarł, a i tak się nie udało.