-
Posts
22789 -
Joined
-
Days Won
10
Everything posted by rozi
-
[quote name='xxxx52']Co na to hodowca ?[/QUOTE] Z hodowcą to ja w ogóle nie chcę rozmawiać, piesek przyszedł do mnie z lambliami/salmonellą i naderwanymi ścięgnami, bo pani hodowczyni za łokieć szczeniaki podnosi. Zbieram się do napisania do ZKwP, poczekam jeszcze na diagnozę tej łapy.
-
Od trzech dni, piesek 8 miesięcy. Nie było urazu, nic go nie boli, lewa tylna łapa jest nieczynna, jeśli na nią staje, to zad leci. Będzie diagnozowany przez chirurga pojutrze rano, ale może ktoś ma jakiś pomysł. Piesek z hodowli, nie pseudo, choć już trzy miesiące leczę go z rozmaitych przypadłości, więc hodowla nie jest godna polecenia.
-
[quote name='a_niusia']a ja mam pytanie troche z innej beczki, ale mysle, ze watek jest dobry. kilka osob pisalo tu o gazie piperzowym. czy ktos go uzyl? czy tylko na pogrozkach sie skonczylo? i jaka byla reakcja psa potraktowanego ta bronia? a jaka jego wlasciciela?[/QUOTE] Też jestem ciekawa reakcji psa (właściciela nie). Gaz noszę, nie było konieczności użyć.
-
Jedyny minus to prowadzenie na smyczach - łatwiej prowadzić dwa, niż trzy. Mając trzy psy opanowałam do perfekcji prowadzenie dwóch na flexi w prawej ręce, trzeci był w lewej i w porządku, ale czasem wolna ręka jest potrzebna do czegoś - trzech w jednej się nie da prowadzić tak, żeby się nie plątały. No chyba że idą przy nodze, ja mówię o normalnym spacerze w miejscach, gdzie nie można puścić luzem, a psy muszą i powęszyć, i załatwić sprawy.
-
Edit: nie ma sensu.
-
Kto to jest Cesar Milan?
-
[quote name='zmierzchnica'] Większość yorków U MNIE (choć z opowieści innych wydaje się, że wszędzie tak jest) to agresywne psy, strasznie hałaśliwe, a co najgorsze - ich właściciele nie próbują nad nimi panować. .[/QUOTE] A większość psów "z odzysku" U MNIE (choć z opowieści innych wydaje się, że wszędzie tak jest) to agresywne psy, szarpiące się na smyczach, a co najgorsze - ich właściciele nad nimi nie panują, tłumacząc że to psy po przejściach. Samo życie, prawda?
-
Zmierzchnica, ja już wiem, czemu nie możesz ze mną rozmawiać normalnie. Nie możesz, bo mam yorki. Mądre, posłuszne yorki, tylko że Ty sobie tego w ogóle nie wyobrażasz.
-
[quote name='Szura']Proszę Cię, mówisz o naprawdę lekkich przypadkach. ;)[/QUOTE] Mówię o przypadkach w okolicach przeciętnej. Chcesz powiedzieć, że trudne przypadki są bardziej normą teraz?
-
[quote name='asiak_kasia']JA wiem, ze to nie je bajka, i że można, ale nikt mi nie wmówi, że pies sam z siebie nagle zaczyna się słuchać[/QUOTE] Owszem, zaczyna, pod warunkiem że czuje, że Ty wiesz więcej i lepiej i bezdyskusyjnie. Tak sądzę.
-
[quote name='badmasi']Moim zdaniem jorcek może się bawić i z dużym psem oby tylko ten pies był uważny. [/QUOTE] Może może, znamy trzy duże uważne.
-
[quote name='Sybel']Rozi, a linka treningowa? Wtedy pies biega, a Ty z nim pracujesz, masz jakąkolwiek kontrolę i dopuszczasz go do psów, które znasz i których właściciele wyrazili na zabawę zgodę. Plus przedszkole dla szczeniąt, gdzie pracujesz z grupą psów. Bo niestety zwykłe osiedle nie jest terenem treningowym bezpiecznym dla małego psa. Ja mam trzeciego z rzędu psychopatę w domu i nie cierpię podbiegaczy, po prostu nienawidzę, zawsze bardzo się staram, zeby nie doszło do kontaktu, bo by była rzeź. Po każdym podbiegaczu mój pies jest roztrzęsiony, rozbity u w trybie chronienia swojego stada. I po spacerze. Albo nawet po wszystkich tego dnia.[/QUOTE] Ja w ogóle mam już nad nim kontrolę, bez linki też (: Jak wrzasnę, to nie podbiegnie do psa, choć bardzo chce. Zatrzymuje się i popłakuje, bidak. Ale jest kilka psów, które nie robią krzywdy i można pozwolić. Najgorsze są średnie kundelki.
-
Wydaje mi się, że duże znaczenie ma to, czy człowiek jest absolutnie przekonany, że pies się podporządkuje. Pies, czy inne zwierzę. Jeśli w sobie dopuszczamy możliwość niepowodzenia, czy choćby trudności, to zwierzę ma furtkę i będzie działało według własnych przekonań, bo nasze są za słabe. To akurat zobaczyłam dawno temu na przykładzie trudnego konia - robił ze mną co chciał, dopóki nie nastąpiła sytuacja, kiedy absolutnie konieczne było dla mnie szybko pojechać w konkretne miejsce i zwyczajnie nie dopuszczałam możliwości, że się nie uda, wtedy się podporządkował.
-
Nie wiem. Ja się nie znam na szkoleniu, więc stosuję proste metody, należy do nich ostre "E!", albo ostre "Olek!" i pies natychmiast przestawał robić to, co robił, zanim krzyknęłam. Jeśli więc zobaczył psa i tężał do ataku, to moja reakcja przerwała proces, a potem już mogłam wydać polecenie "chodź tu do mnie", albo "siadaj" (nie siadał, ale stał w miejscu i zastanawiał się, czy usiąść, co go zajmowało :D ). Mogłam też odwrócić się i odejść szybkim krokiem, on się bardzo pilnował, najważniejsze dla niego było mnie nie zgubić.
-
[quote name='klaki91']I z dnia na dzień co raz gorzej dopóki się ostro za nią nie wzięłam. W międzyczasie sporo postępów psuły nam właśnie podbiegacze..[/QUOTE] No ja się za Olka wzięłam chyba ostro od razu ;) I w dodatku nie wiedziałam, że podbiegacze [B]psują[/B], podbiegacze były podbiegaczami, a Olek miał się zachowywać porządnie i kropka. Oczywiście mówię o zwykłych podbiegaczach, nie o takich, które podbiegają z zębami w podłych zamiarach.
-
[quote name='klaki91']Tylko problem w tym, że tego nie widać bardzo często. Przynajmniej u schroniskowców, bo u tych z DT to wychodzi raz dwa. Moja suka w schronisku zachowywała się inaczej, biegała po boksie z innymi młodymi psami i się z nimi bawiła. Po przyjeździe do mnie z kolei przypuszczała atak na praktycznie każdego mijanego psa. A miała zaledwie 7 miesięcy. W dodatku reagowała agresją podszytą strachem na co drugiego człowieka na ulicy, rzucała się na własny cień, nie potrafiła przejść obok progu spowalniającego na ulicy. Takiego psa można bez problemu wyprowadzić na prostą i dostosować do życia w mieście. Tylko potrzeba czasu i cierpliwości. Problem w tym, że podbiegające na spacerach psy bardzo spowalniają resocjalizację, nawet gdy nie mają złych zamiarów. Pies z agresją lękową woli zaatakować zanim inny pies zrobi mu krzywdę i nawet zwykłe podejście innego czworonoga w celu przywitania się odbierze jako atak. Najpierw trzeba mocno przepracować kwestię zaufania takiego sfiksowanego psa do przewodnika a dopiero potem stopniowo pokazywać, że inne psy nie stanowią zagrożenia. To wszystko trwa długo, ja nawet uważam, że z takim psem pracuje się całe jego życie, i na pewnym etapie szkolenia na prawdę łatwo wszystko schrzanić jednym zabawowym pieskiem, którego właściciel zapomniał co to jest smycz. Pól biedy jak właściciel normalny, przeprosi, wykaże jakieś zrozumienie dla sytuacji zamiast się pultać że jego pies został zaatakowany.[/QUOTE] Muszę sprostowanie napisać: oczywiście, że miałam psa z agresją lękową! Olek był taki, jakoś ostatnio się rozmawiało o dużych psach i mi się nie skojarzył. Olek startował do psów większych od niego (tylko do większych) jeśli podbiegły. Spokojnie mijające nas nauczył się ignorować, był też jak najbardziej odwoływalny, póki słyszał. Trafił do mnie dziesięcioletni, po ciężkim schronie. Tylko że ja w ogóle nie myślałam w ten sposób, to znaczy nie "stwierdziłam u psa agresji lękowej" i nie "pracowałam z nim" - zwyczajnie w trymiga trzeba było go nauczyć życia w mieście, no to nauczyłam. Inna rzecz, że on mi zaufał dosłownie od pierwszego wejrzenia, mądry był i już, a na moje (duże) suki tylko warczał, kiedy podchodziły, ze trzy miesiące to chyba trwało, zanim i do nich przywykł.
-
[quote name='klaki91'][B]A co w sytuacji gdy ktoś ma psa dopiero od niedawna? Psa który ma dajmy na to agresję lękową?[/B] W kilka dni nie wypracujesz zachowania polegającego na olewaniu podbiegaczy i byciu grzecznym cokolwiek to znaczy. Co taka osoba ma zrobić Twoim zdaniem? Miałaś kiedykolwiek psa z agresją lękową? [/QUOTE] Sama nie, ale znam takiego psa, właściwie sukę, mix dobermana zresztą. Życie w mieście to była dla niej męka, teraz już mieszka w domu z ogrodem, na obrzeżu niewielkiego miasteczka, na spacery wychodzi w pola, jest szczęśliwa wreszcie. Nie wiem, co ja bym zrobiła, ja po prostu nie wzięłabym takiego psa do miasta.
-
Moi znajomi mieli TTB nie przepadającego za innymi psami. Zdarzało się, że musieli wyjechać na 2-3 dni. Z psem nie wychodził ani nastoletni syn, ani teściowa, wychodził z nim zaprzyjaźniony facet, który był w stanie utrzymać go bez problemu. Specjalnie przyjeżdżał trzy razy dziennie z innej dzielnicy.
-
Wszystko Wam się pomyliło. Mój "pies" nie może podbiegać i nie podbiega, ja tylko żałuję, że nie może, bo ani nie jest namolny, ani nie jazgocze, ani nie muszę go wołać przez dwie minuty, zanim posłucha i wróci. Normalny, grzeczny, uśmiechnięty psiak, który chce się przywitać z innymi napotkanymi psami. Do nas też podchodzą różne grzeczne psy, to jest chyba normalne na spacerze.
-
[quote name='Rinuś'][I][B]Dopóki żaden obcy pies nie podbiegał do Rina to pies był grzeczny[/B][/I][/QUOTE] Pies ma być "grzeczny"/pod kontrolą niezależnie od sytuacji. Niedopuszczalne jest, żeby duży pies, który atakuje i może wyrządzić krzywdę, znajdował się wśród ludzi i innych zwierząt pod opieką osoby, która nie da rady go utrzymać.
-
[quote name='Rinuś'][I][B]mój poprzedni pies o niezwykłej sile (mix dobka z chartem) potrafił przewrócić moją mamę przez takie podbiegające pieseczki :angryy: [/B][/I][/QUOTE] Chcesz powiedzieć, że ten pies wychodził na ulicę pod opieką osoby, która nie była w stanie nad nim zapanować?
-
[B]Rinuś,[/B] arogancja i bystrość umysłu rzadko chodzą w parze, a "solidne słowa" (masz na myśli chamski rynsztok?) być może robią wrażenie w Toruniu - w moim środowisku traktowane są jak swego rodzaju folklor i nikt nie bierze ich do siebie, ani nie traktuje poważnie. Chwała Bogu raczej nie zamieszkasz w mojej okolicy, więc się nie spotkamy (:
-
[quote name='a_niusia']tez mialam to napisac. szczegolnie, ze siedzac tyle czasu w odosobnieniu na bank nauczyl sie wszystkich psich sygnalow...[/QUOTE] Sie wykończe zaraz :evil_lol: Nie w odosobnieniu siedział, siedział w tej cholernej hodowli, w tłumie innych psów. Dziki w sensie, że przestrzeni na oczy nie widział. No ale koniec już tego narzekania, przed chwilą byliśmy na spacerze i spotkaliśmy naszą uroczą, zaprzyjaźnioną goldenkę, która naprawdę pięknie się z Miszką bawi. Spotkaliśmy też dwa duże psy, które go ignorują, a tylko za siatką szalały dwa ONki z mordem w oczach.