-
Posts
22789 -
Joined
-
Days Won
10
Everything posted by rozi
-
Trzeba było powiedzieć, że u Was przyjęcie psa kosztuje 2000.
-
Porzucony i niechciany- potrzebne stałe deklaracje na utrzymanie.
rozi replied to Maruda666's topic in Już w nowym domu
Ale Misiek to jest bardzo dobre imię, dobrze się mówi do psa - Misiu. -
Problem polega na dysproporcji między wyglądem psa, a jego twardym charakterem, nieprzyjaznym człowiekowi w dodatku. Uroda przestała być atutem. Ludzie, którym podoba się taki rozmerdany, uszaty, niewielki psiuch, nie po to go chcą mieć, żeby się z nim szarpać. To nie jest okazja – spanielek za darmo. Tu trzeba słono zapłacić pracą i cierpliwością, żeby w końcu mieć psa, któremu można zaufać i który będzie cieszył, a i nie jest pewne, że się uda. Tekst ogłoszenia nie ma najmniejszego znaczenia, i tak w rozmowie trzeba powiedzieć wszystko, tyle że się Szafirka nagada z amatorami w/w spanielka za darmo, zamiast żeby przeczytali i nie dzwonili. Efekt ten sam.
-
Uściślę: Może i w schronisku nie był jakoś specjalnie nieszczęśliwy.
-
Ano właśnie. Gdyby faktycznie działać dla dobra psa, to on żadnego "domku" nie potrzebuje, najlepiej mu w grupie psów gdzieś, gdzie nikt nie zwraca na niego szczególnej uwagi i nic od niego nie chce. Może i w schronisku nie był nieszczęśliwy.
-
Co u Fruźki, wiecie coś?
-
Rambi – spaniel z charakterem spaniela. Nie dajcie się zwieść jego urodzie, słodkiemu spojrzeniu i radosnym przymilankom. Rambi to pies po przejściach, ma swoje zdanie na temat rzeczywistości i nie jest uległy – niezadowolony z obrotu spraw potrafi warknąć, a nawet ugryźć. Wyciągnięty ze schroniska trafił do domu tymczasowego, gdzie nie sprawia kłopotów, gdyż przebywa w grupie psów i dobrze się odnajduje. Jako jedynak buntuje się przeciwko próbom dostosowania go do zasad panujących w domu. Rambi szuka domu mądrego, cierpliwego, potrzebuje opiekuna świadomego problemów typowych dla rasy i zdecydowanego na pracę nad jego skłonnością do dominacji, być może z pomocą behawiorysty. Ładnie podróżuje samochodem, zna smycz, jest przemiłym psem. Zdrowy, wykastrowany, z kompletem szczepień, ma około 5 lat, waży…, wysokość w kłębie… itd.
-
Myślę sobie, że to one mnie mają/miały i - pomimo tysiąca wad - spełniam psie marzenia, dlatego one spełniają moje. To się w skrócie miłość nazywa :)
-
Kiedy moje wszystkie psy były uwielbiane przez wszystkich. Naprawdę :) Do tej pory jeśli ktoś z sąsiadów (duży blok) ma grzecznego psa, to porównuje do moich. Nawet maleńka Kula jest obiektem podziwu i szacunku, no bo mądra jest, jak owczarek :) Mam szczęście widocznie.
-
Są. Mnie się trafiają same idealne. Jeden jedyny wyjątek płacił z nawiązką za uchybienia. Jeden. Najpiękniejszy zresztą.
-
No nie wiem, gdyby DS był faktycznie uczciwie powiadomiony o potencjalnych problemach, to by się chyba tak nie dziwił. Macie pecha, wzięłyście ze schronu ładnego psa, który do adopcji się średnio nadaje, tylko hotelik nie wyłapał problemu. Piszę po złości, ale mam w sumie nadzieję, że nie będę miała racji i DS o psiucha zawalczy, bo inaczej zostaniecie z psem z "łatką" na ileś lat.
-
Ale ja to rozumiem. Znaczy rozumiem tych ludzi, którzy pomyśleli sobie, że wezmą pieska i będą się cieszyć. Łagodnego, przyjaznego pieska zdecydowali się wziąć, a dostają ponure, agresywne stworzenie. Mnie by szlag trafił.
-
No dobrze, ale co innego, jeśli psa bierze ktoś doświadczony - to się rzadko zdarza - a co innego, kiedy pakuje się zwykłych ludzi w taki pasztet i jeszcze potem mówi, że najłatwiej jest zwrócić i pozbyć się kłopotu. No na litość boską...
-
No ale do tej pory nikt nie widział żadnych problemów... Chodzi o to, żeby osoby ogłaszające pieska, wiedziały jaki ten piesek kuna jest... Wkurzam się, bo widziałem wiele opisów kompletnie niezgodnych ze stanem rzeczywistym i mało, że ludzie byli robieni w babmbuko. to stworzenie się ogłupia. Stworzenie myśli, że ktoś je chce takim, jakie jest!
-
Ostateczny, to znaczy taki, któremu się powie dokładnie, jakie są problemy i podejmie wyzwanie?
-
W hotelu ten pies po prostu był, robił co chciał, nikt mu się nie sprzeciwiał, nikt mu nie kazał wyjść, zostać, iść na miejsce, siadać i czekać itd. Nie dostawał poleceń, których wykonanie jest niezbędne do życia w normalnym domu. Jeśli wróci, to hotel powinien z nim pracować i może się okazać, że behawiorysta jak najbardziej będzie potrzebny, bo i tutaj agresja wylizie. Na Waszym miejscu zabrałabym go z obecnego DS, chyba że Państwo stanowczo i na własną odpowiedzialność będą chcieli go zatrzymać i spróbują opanować.
-
Ty masz być wyżej :D :D :D nie pies :D To wystarczy do spokoju w rodzinie.
-
Mnie szło o psychiczne korzyści ciotuń. Póki co. Bo o finansowych też mogę, ale szkoda niszczyć ludziom obrazki. Urodziny dziś mam, wyobraźcie sobie, ktoś mi czegoś życzy? :D Edit: cofnęłam się do Fruźki - problemem jest Lady, Roza zostaje na drugim planie i nie chce się z tym pogodzić. Co nie znaczy, że porządny łomot nie załatwiłby sprawy, ale takich rzeczy nie można nawet w domyśle sugerować.
-
No jeżeli zaczynam zdanie od "Przeciętne ciotunie", to nie chyba i nie trochę, tylko generalizuję z założenia ;)
-
Okropnie mi Cię szkoda. Pamiętaj tylko, nie wpakuj się w nic więcej. Jesteście takim nietypowym DT, który chciałby mieć własne życie, więc widać poświęcenie dla zwierząt. Przeciętne ciotunie obkładają się zwierzakami, jak baba dziećmi, i całą resztę mają z głowy, robią to dla siebie, moim zdaniem, a zwierzaki są jedynie sposobem na życie. Choć oczywiście korzystają przy okazji.
-
Ale nie jest zgodny z tym, jak zachowywał się w pierwszym DS-ie, bo tam już pokazał pazurki. Zresztą konieczność zakładania kagańca u fryzjera też daje do myślenia. Czytałam w wątku, że obecna rodzina miała obawy co do agresji, i co? Wmówiono im, że to wina tamtych państwa, bo za uszy można ciągnąć i nie warczy. Dlatego zdecydowali się na adopcję. Moim zdaniem nie wzięliby go, gdyby ich uczciwie uprzedzono, że może być bal. Nie chcę Was dołować, tylko że widać było przecież, że z tym psem jest coś mocno nie tak, a w ogłoszeniach (i pewnie w bezpośredniej rozmowie) figurował jako "łagodny, grzeczny i przyjazny pies". On taki NIE JEST. Pal sześć zostawanie w domu, większym problemem jest to, że może nagle kogoś pogryźć.
-
Jak to się ma do opisu z ogłoszeń?
-
No ale zostawiliście ją tam wiedząc, że może zrobić demolkę. To zrobiła. Nie ma się czemu dziwić i o co złościć. To tak jakbyś miała kota, który ściągnie kotlety ze stołu i zostawiłabyś go w kuchni z talerzem kotletów, a potem miała pretensje do świata, że obiadu nie ma. Niewesoło. Może kennel dla niej?
-
Czasem pies (suka) sobie coś ubrda i zapewne jest sposób jakiś, żeby go z tego wytrącić, ale to trzeba byłoby siedzieć w jego głowie, albo przypadkiem załapać skąd się to wzięło. Mistrzami w ubrdywaniu są labradory.
-
Czy Państwo byli o tym powiadomieni przed adopcją?