-
Posts
368 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by makatka
-
Może być :P A z radośniejszych opisów: Pobudka w wykonaniu małego jest czymś koszmarnym- albo ładuje się człowiekowi na głowę i usiłuje do czysta wylizać ucho i twarz, albo z nienacka atakuje wystające spod kołdry stopy i robi im poranne mycie. Druga metoda powoduje wierzgi i zaspany ryk "zabierz to ode mnie". Najwyższy czas kupić sobie śpiwór z "kapturem". Wiedźmusia gorsza nie pozostaje, tylko jest o niebo delikatniejsza z porannym myciem twarzy. Całe szczęście, że takie zabiegi przeprowadza tylko na TŻcie a mnie wpycha łeb pod ręke i domaga się porcji porannej atencji i "głasków".
-
Hmmm.... znaczy "wielokwiatowiec schroniskowy" :P ?
-
Pospacerowy sukces- normalny kolor i gęstość ;) Może on też jest jak moja diablica alergikiem i wymaga "specjalnego traktowania" ^^
-
Eee tam. Nie ma możliwości żeby takiej przylepy nikt nie chciał ;) A w ogóle to ja nie wiem, może ja źle podejrzewam (oby), że mały ma problemy z trawieniem- karmię go samym ryżem kupstwa są praktycznie białe (w życiu się z czymś takim nie spotkałam), dostaje ryż z marchewką- mimo znikomej ilości marchewki kupstwa mają "soczysty" marchewkowy kolorek.
-
Łóżko 155X190.Ze 2 miesiące jak zmieniałam wyro szukałam większej rozkładanej kanapy i nie znalazłam (nooo.. chyba żeby liczyć te, które kosztują 5 tys+). jak mi znajdziesz rozkładaną kanapę 2x2 w ludzkiej cenie i nie będąca przy tym narożnikiem to Cię chyba ozłocę:P Normalnego łóżka wstawić się do kawalerki nie da- musi być kanapa ;) A no się zachciewa. Warczą, pokazują zęby, kłapią, Wiedźma przygniata go do gleby łapami i przytrzymuje zębami za uchola albo kark- istny cyrk obijający się po drodze o wszystkie meble. Z tym, że ona to robi tak, żeby mu krzywdy nie zrobić, a mały widzę, że umiaru nie zna- im bardziej jest ustawiany tym większej piany i wścieklizny najczęściej dostaje.
-
A ja bym poprosiła o powtórzenie ogłoszeń na tych serwisach, na których się skończyło. Tylko dziewczyny z dopiskiem: zadzwoń lub napisz na maila- nie odpowiedaam na SMSy. Dostaję tony smsów "jaka to rasa, a czy będzie duży, czy może pani coś więcej o nim napisać". Podejście niepoważne i nie mam zamiaru się do takich ludzi w ogóle odzywać. Z wieści parafialnych: Jumper śpi z nami normalnie w łóżku- sucz mu pokazuje zęby póki nie śpi i jest "wkompaktowana" we mnie z głową na poduszce, a mały usiłuje się ułożyć wyżej nad jej pyskiem na samym szczycie poduch. W innych przypadkach pozwala mu się bez problemu ułożyć gdziekolwiek i nie zwraca na niego najmniejszej uwagi. Wczoraj jak się kładłam spać rozpędziłam zaspane towarzystwo, bo zajmowały całe moje miejsce. Wynik-sucz się uwaliła między nami z łbem na moim obojczyku, mały przewędrował "od zewnętrznej", skłąbuszkowal się za głową TŻta i umiejscowił pysk na jego szyi. Normalnie jak w rodzinnym grobie ;) Jump jest małą cholerą i jak przegnie i Wiedźka go próbuje ustawić dostaje wścieku, warczy, pokazuje jej zęby i kłapie. Normalnie mały bohater szukający później kryjówki na pufie, pod moimi nogami, albo na kolanach. Wiedżma jest dużą cholerą i po takich próbach sił najczęściej idzie po zabawkę (jedną z tych, którymi bawią się wspólnie), podrzuca ją i ogólnie pokazuje "popatrz co ja mam". Po czym jak mały okazuje zainteresowanie ponownie zaczyna go ustawiać. Dom wariatów ;)
-
Wiedźma już tak, za to Jump chyba przyjąłby to z ulgą. Cały dzień dzisiejszy jest sytuacja odwrotna: Wieśma męczy i zaczepia a mały w pewnym momencie ma dość i całkiem na poważnie się marszczy, kłapie paszczęką i warkota. Jakaś pani dzwoniła, jak ta od yorka i 4 letniego dziecka to ta sama. I teraz tak: co jej napisałaś, bo nie wiem w jakim kierunku ją oświecać w trakcie ewentualnego spaceru. Kto w razie czego pojechałby do niej (najlepiej żeby to był ludź doświadczony w adopcjach i mający "wyczucie" do innych ludzi), bo ja chyba nie jestem zbyt obiektywna i zjeżyło mnie trochę to małe dziecko. Z tego co widzę mały to jest mała cholera, która urośnie na większą cholerę. Poza tym co z umową? Straż będzie wystawiać i z tą panią podpisywać, czy mi ją ktoś prześle?
-
Zobaczymy :) na razie jest traktowany tak jak i Wiedźma tranem i kapsułkami z kwasem Omega3. Zaraz biorę się do gotowania siemienia lnianego także dostaną obiad z "przyprawą". Wiedźmie swojego czasu takie zestawienie na sierść pomogło i aktualnie błyszczy się jak naoliwiona. Ale zajęło mi to ponad pół roku żeby były aż takie efekty.
-
W nocy- wszscy śpią :P Ostatnio TŻt się zbulwersował, bo poszedł do wanny ja w międzyczasie zasnęłam wtulona w Wiedźmę, która okupywała jego część łóżka, a Jumpik się rozprzestrzenił w nogach z nosem wtulonym w wiedźmozad. Też na miejscu TŻta. W poprzek :D Przed chwilą małemu kupiłam (na bazarku, facet nawet kasy fiskalnej nie miał, na moje pytanie o karteczkę z pieczątką "a to mogę po weekendzie przynieść pieczątkę"...co mnie nie urządza bo byłam w tym miejscu przelotem wracając z rozmowy :/ ): Can-Vit z glukozaminą: 8,90 zł obrożę "owadobójczą" Pess (nie mieli sabunolu ;( ): 6,50 zł Na jednym i drugim jest naklejona cena więc w razie czego mogę zrobić foto ;) czyli do tej pory łącznie: 70,40 zł Mały drapie się i podgryza jak potłuczony a pchełków nie widzę. Zaczynam się martwić, że może ma jakieś problemy ze skórą oprócz łupieżu :(
-
Tja.. a mam nad czym.. mój cholerny zazdrośnik właśnie od jakiś 40 min ciamka razem z małym jego zabaweczkę. A poprzedniemu tymczasowiczowi WSZYSTKIE zabawki zabierała i nie dawała się do nich zbliżyć. Ogólem było zgodnie, ale o zabawki była awantura.
-
A tego to się nie spodziewałam. Kompletnie. Nałożyłam zwierzynie gotowanych warzywek (ręką, prosto z gara) do dwoch miseczek. Cofnęłam się trzy kroki za lodówkę żeby odtstawić gar i opłukać łapkę. Wynurzam się zza lodówki a one z jednej michy wchrzaniają... najpierw jednej, później drugiej. Po czym zgodnie wylizały to, co im się z łapczywości rozsypało na podłogę.
-
To nadszarpane uszko to jest to :D szyk, miód, maliny i orzeszki :D baby lecą na walecznych facetów.. nawet te w moherze z z antenką ;)
-
Właśnie dzwonił kumpel, którego wczoraj informowałam o "ataku klonów" w mieszkaniu, że jego przyjaciółka szuka psiaka w potrzebie. W sobotę będą dzwonić i informować o terminie "nawiedzenia".
-
aaa... kotki dwa, aaa diabelskie oby dwaaaa... [img]http://www.eyian.isat.pl/klony/Zdjecie01.jpg[/img] alleluja i do przodu! [img]http://www.eyian.isat.pl/klony/Zdjecie02.jpg[/img] profesja: żebrak- tylko dla wysokozaawansowanych [img]http://www.eyian.isat.pl/klony/Zdjecie05.jpg[/img] [img]http://www.eyian.isat.pl/klony/Zdjecie03.jpg[/img] [img]http://www.eyian.isat.pl/klony/Zdjecie04.jpg[/img]
-
Za szczepionkę ogólną przeciw zakaźnym jednak 55 zł a nie 75 ;). Wściekliznę szczepimy za 2 tyg- 25 zł.
-
No więc chciałam powiedzieć, że: [b][color=red]RATUNKU POMOCY![/b][/color] ;) Właśnie przeprowadzony wywiad telefoniczny z naszym wetem wykazał, że na kompleksowe szczepienie malucha potrzeba 75zł + 25 zł wścieklizna (+koszt wizyty) a ja w tym miesiącu mam nawet nie dołek tylko depresję finansową więc proszę dobre ludki o zrzutkę na Jumperka (faktura oczywiście będzie i będzie do wglądu na wątku). A zaszczepić go trzeba koniecznie bo mam info od Weroni, że jednak nie został wcześniej zaszczepiony.
-
Że blizny i nadgryzione uszko ma to świetnie wiem ;) Moja też "bliznowata" ;) W dodatku klonosław naśladuje sucz we wszystkim- np w kocim ocieraniu się o pufę, czy wpychaniu łba pod pachę w ramach przytulodrzemki.
-
Huh... a ja myślałam, że to zadrapanie na nosie zrobiła mu Wiedźma jak się kotłowały. Jak wczoraj po południu TŻt usiłował się na chwilę zdrzemnąć to go oba zgodnie oblazły i robiły za kaloryferki. Rano przy śniadaniu też zgodnie oba ćwiczyły pozy i miny idealnego żebraka. Najgorsze jest to, że jak się kotłują i mają dość to się kładą tylko po to, żeby dwie minuty później któreś (i nie zawsze jest to Jump) zaczęło zaczepiać i zaczynać wścik od nowa. Wczoraj myślałam, że je zabiję jak się skłębiłam w łózku z książką, oba się przytuliły tylko po to żeby mi się za chwilę zacząć przewalać nad głową i kłapać paszczami.
-
TŻt wrócił wcześniej, puścił zwierzaki na żywioł. W momencie, w którym wróciłam rzuciły się oba łaciaki mnie witać. Cienia burknięcia na siebie wzajem o względy nie było :)
-
Młodziutka amstaffka SABA.porzucona 4 razy..POZNAŃ już w nowym domu!
makatka replied to Weronia's topic in Już w nowym domu
A no pytał... mogę napisać do tej Pani. -
Młodziutka amstaffka SABA.porzucona 4 razy..POZNAŃ już w nowym domu!
makatka replied to Weronia's topic in Już w nowym domu
Śliczna, biedna dziewuszka :( -
Jakie roześmiane brykadło :D super te zdjątka :D :D
-
O sunię też wczoraj miałam pytanie z allegro.
-
Mnie się wydaje, że on się tam czuje bezpiecznie zwłaszcza, że widzi, iż coby nie wyczyniał,suk i tak tam za nim nie wlezie. Ona ma jakiś uraz na tle zamykania i nawet za najlepszym, najpiękniej pachnącym jedzeniem do klatki dobrowolnie nie wejdzie. A klatka wielka- V także jak mały się położy to zostaje tyle miejsca, że jeszcze z sześciu takich jak on dałoby się tam zmieścic i jeszcze by pewnie miejsce zostało. Ryż z marchewką to dla niego tragedia- weźmie kątem dzioba kęsa i staje słupka prosząc o cokolwiek innego bo to świństwo to pieska w ząbki kole. Chętnie wsuwa jak mu się odrobinę całość skropi olejem z pestek winogron. Kupka zdecydowanie lepsza- nie jest jeszcze zwarta w normalny sposób, ale już uformowana także mam szczerą nadzieję, że jutro będziemy szczepić:)
-
Jumper w klatce nie robi żadnych histerii, nie drapie, nie szarpie prętów- ot po prostu grzecznie zwija się w kłębek i natychmiast zasypia. Gorzej, że małpa łaciata wszeteczna jak zobaczyła, że mały jest uziemiony i grzecznie skłębuszkowany położyła się pod klatką, przekrzywiła łep, zaczęła ujadać a później kicała dookoła i zapraszała do zabawy. Wredota cholerna. Mały w odpowiedzi na zaczepki stanął słupka przy drzwiczkach, po czym strzelił focha i poszedł się w kącik z powrotem położyć doopką do łaciatej. Suk strzeliła focha na focha i też poszła spać.