-
Posts
517 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by prittstick08
-
moze suczka ma jakies niemile przezycia z przeszłosci, ktore powoduja, ze jest malo pewna siebie i dosyc starchliwa, a w tym nie pomaga twoj stanowczy ton. Z takim pieskiem trzeba pracowac spokojnie:) Zamiast stanowczo wydawac polecenia, pamietaj o tym ze nauka ma byc mila i przyjemna. Duzo sie do psa usmiechaj, mow dobrym, cieplym głosem, ciesz sie (czesto robiac z siebie idiotke:D) z kazdego malego sukcesu jakby to byl ogromny wyczyn. Pamietaj o usmiechaniu sie, głaskaniu, mowieniu mily, cieplym głosem tak, super, dobry pies. Boze, caly czas powtarzam te same wyrazy:evil_lol: ale one sa wazne- mily, cieply,. pogodny, zachecajacy, dobry ton głosu i usmiech:) to pomoze, zachecajac do nauki, pies bedzie czul z toba wiez, Twoja radosc z jego sukcesow, a nie stanowcze , powsciagliwe komendy:) a jak sie, pomimo naszych rad:0, bedzie nadal kladla, proboj to jakos zalagodzic. zachecaj ja do podejscia, wstania, smakolykiem., mow do niej, wolaj, ale nie ze zloscia tylko jak do szczeniaka ktory ma do ciebei podejsc:)
-
[quote name='Figa Bez Maku']Chyba ten wątek jest najodpowiedniejszym miejscem ,żebym zadała pytanie...o dziwne (?) zachowanie naszej suki. Otóż i ona i i parę innych znanych mi suniek sikają do kałuży....Jakoś psy tego aż tak nachalnie nie robią a one tak..Dlaczego ? teren znakują czy co ? ale dlaczego akurat kałuża? I nie jest to przypadek to woda je tak kusi...:D[/quote] o matko- sika do kałuzy? a moj pies czasem pije z kałuz wode:cool1: juz jej nie bede pozwalala:D moze chodzi o to, ze znakuja teren wlasnie. zauwazylam przy poprzednim psie, ze jak byla z innymi sukami obok, jedna sie wysikala, to zaraz kazda "poprawiala" w tym miejscu. I tak mogly przejsc dwie kolejki:d Moze kaluza wyglada jak wlasnie "kaluza moczu" i dlatego do niej sikaja. zeby "poprawic". ale to tylko takie moje osobiste dywagacje:p
-
[quote name='Charly']i znowu mi posty skaczą..ech... szczesciara jestes z tymi warzywami, owocami. Moj pies dobrowolnie zje tylko mieso, kosci i rybe. Nic wiecej. Nic. tylko i wylacznie. poniewaz maszynka do miesa jest stara i sie wykonczyla juz, karmie malego z reki kiedy jest warzywna potrawa. miesko w kawalek, warzywko w miesko i szybko w morde:evil_lol: Swoja droga zastanawiam sie skoro on tak bardzo sie sprzeciwia wszystkiemu innemu moze nie potrzebuje nic innego. Ale raczej nie bardzo w to wierze. i nie ryzykuje...Tylko, ze on warzywa, owoce, nabial, ziemniaki, ryz itd traktuje jak papier..zupelnie niejadalne...nawet nie obwacha....[/quote] A nie jest tak, ze warzywa trzeba 'zmielic' dokladnie,zeby wydzielily sok? Czytałam, ze takie niezmilone awrzywa przechodza przez psa "niezauwazone" i nic nie znacza dopoki nie sa papka, bo pies jakos wchłania te soki. Moj pies mial biegunke, jak sotal same warzywa z podrobam ijednego dnia- nastepnego- biegunka. jak dostal same kosci- zatwardzenie. teraz juz przeszło na sczescie. Ale jak daje psom same kosci miesne jednog dnia i nie jest to kurczak czy indyk, to dodaje po tym łyzeczke oleju z pestek winogron. Moj szczeniak mial 2 dni tak ,ze ropiały jej oczy- a propos odtruwania organizmu. duzy jeszcze nic nie mial, ale kto wie:)
-
to rzeczywiscie nie fajnie masz. Ja nie daje głównie drobiu, ale drob jest ulubionym rodzajem miesa moich psow i ma najlepsze według mnie kości do pogryzienia. Po cielecinie duza wymiotuje, ciezko jej sie dobrac do tego i chyba srednio jej smakuje. Mała katowała 2h :-o taka porcyjke. Ale daje, wczoraj nie zwrociła, mam andzieje ze sie ten stan utrzyma.
-
mnie tez tak kusił i kusił, az skusił, bo moj szczeniak nie chciał jesc suchej karmy i miałam wrazenie ze mu sie łapki krzywia:D A duzy ma problemy z jelitami i mam nadzieje, ze to jej jakos pomoze. ja nie wiem czy to żart był, ale nutrie? a nie chcesz sprowadzac miesa kangura z australii?:evil_lol: dieta musi byc zroznicowana, ale nutria? :d Ja daje drob(kurczak, indyk,jak na razie), cielecine, niedługo dostana troche wołowego, moze z raz nozke wieprzowa, planuje zakupic nozke cieleca z kopytkiem, ale to wyzsza szkoła jazdy do pogryzienia, jakas baranine. Rybke, ale boje sie co z ośmi, chyba zaczne od fileta samego.ale to dopiero przy nastepnym rzucie pod hale Mirowska. Na razie jeszcze na weekend miesa mamy. Jak ktos jest z Warszawy to polecam tam jezdzic po mieso i warzywa. mozna sie dogadac ze sprzedawcami z budek miesnych, sprowadzaja łapki kurze i rozne dziwne rzeczy:) chciałm móżdżki zamowic, ale moja mam powiedziala, ze nie chce tego widziec w swoim domu, bo raz juz zwymiotowała jak taki móżdżek zobaczyła. Moze nutrie beda mieli?:d mam jeszcze takie małe własne przemyslenie co do barfu i drobiu. taka kura to szczesliwy byt. i ludzkosc ma szczęscie, ze kury mamy. Bo żyje sobie, grzebie pazurem w ziemi, "rodzi jajka", z których albo urosna nowe kurki, albo ktos je zje w formie niedojrzałej:D Potem jest ubita i nic z kury sie nie zmarnuje. Piersi- wiadomo na co, skrzydełka- w panierce, korpusik na rosól lub barf, szyjka na barf. serduszka, móżdżki, żołądeczki na podroby. nawet łapki sa rozchwytywane. a z dziub pojdzie na peedigre. wszystko czym kura jest, co z niej wyjdzie- nie zmarnuje sie. Kura to jeden wieli pozytek i dziekuje Bogu, ze kure wymyslił:)
-
oczywiscie skopiowałam linka i nie wkleiłam;D oto one: [URL]http://www.dogs.gd.pl/psiejstwo//barf_wiadomosci.html[/URL]
-
trzeba to urozmaicac. mozesz dac papke i podroby. nie musi byc tak, ze 5 dni pod rzad mieso, dwa papka i podroby. musisz tylko pamietam, ze dwa razy w tygodniu ma zjesc ta papke i podroby. mozesz dawac tez jogurt i ser bialy. mozesz dac rano papake, wieczorem mieso. moja mama mowi, ze wieprzowiny nie powinno sie psu dawac. nie wiem czemu, ale cudem, zgodziła sie na barf, teraz sama nawet ze mna komponuje:) Mysle, ze raz na jakis czas mozna dac np nozke wieprzowa. Tylko ona ma gurbe i ciekie do pogryzienia ko0sci. takze ja wole to zaostawic jak psy sie bardziej przyswoja do kosci, a potem urozmaicac ten drob i cielecine czym :twardszym". tu masz przykladowe jadłospisy. ja sie wspierałam nimi kilka dni, teraz juz tylko "podgladam", jak cos sama uloze:) jeszcze tydzien temu bylam kompletnie zielona i przerazona jak ja to zorbie, teraz jest mi coraz łatwiej i przyzwyczjam ise do tego:)
-
moze zle pogryzła? Moja suka zwymiotowała cielecina razem z żółcia, czyli ze nie trawi tych kosci. to były takie twarde kosci, nie chrzastki, wiec raczej nie bede tego podawac. Nie kazdy pies przyswaja kazdy rodzaj kosci. Sproboj zmielic (wiem ze to trudne, ja nie mam takiej mozliwosci). wiecej nie umiem powiedziec, sama mam duzo pytan i doswiadczonym barfiarzem nie jestem:)
-
matko! na krupowkach górlae bira mniej za zdjecie z bernerdynem:| Ja nigdy nie byłam na takiej giełdzie. Czy w Warszawie takowa funkcjonuje? Chetnie bym sie przeszła:angryy:
-
Mam wazne pytanie: nie wiem co zorbic, moje psy maja na przemian sraczke (duzy) na przemian zatwardzenie, a maly caly czas zatwardzenie (chyba ze dzien po papce warzywnej z podrobami- wtedy kupa była normalna). nie wiem co zorbic, co dodawac, zeby zatwardzenia nie było, czy mogłabym papake warzywna rozłozyc na kilka dni i podawac np rano? na razie psy jadły kurczaka i cielecine(lub wołowine, nie jestem pewna, ale mniejsz z tym). Po kurczaku zatwardzenia nie było, tylko po cielecinie. czy moge robic tak, ze tygodniowa dawke papki z podrobami rozkładam na kilka razy i podaje tego samego dnia kiedy podaje cielecine czy wołowine? Dorosły pies niechetnie to jadł(wczoraj) dzis miała zatwardzenie, do tego zwymiotowała zołcia z kawałkami kości. ehh, juz nie wiem co robic. jedni pisza, ze papki nie mozna podawac tego samego dnia co kosci. To co zrobic w takim przypadku?
-
[quote name='Berek']Demonstrowanie skrajnej uległości. Dokładnie. Zrobiłas tak, że pies boi sie jak przychodzisz do domu. twoje przyjscie kojarzy z tym ze zaraz zostanie skarcony za nic i prezentuje uległosc.
-
Cudna młoda Figa już w domu! Zostajew DT na stałe!!!
prittstick08 replied to WŁADCZYNI's topic in Już w nowym domu
Tak, dziewczyna ktora ja znlazała i miała na tymczasie, tak bardzo psa pokochała, ze mimo iz ma drugiego psa, postanowiła suczke zatrzymac. Ona nie ma dogo, wiec zdjec nie wkleja. Ale znam ja, wszystko jest ok:) Figa szczesliwa:) pozdrawiam:) -
jestem kilka dni na barie. tzn moje psy sa. dorosly- bernenczyk ma problemy z jelitami (bonus od pseudohodowcy, jeden w wielu) i widze, ze ma zatwardzenie p otych kosciach, dlatego chcialabym to czyms zalagodzic. Chociaz wole juz lekkie zatwardzenie niz wieczna biegunka... moj drugi pies- szczeniak- juz chyb a sie przyswoił, chociaz tez ma lekkie zatwardzenie, pierwszego dnia kupy były jak kamyczki, mozna było strzelac z procy w okna:evil_lol:dzis juz jest ok. ja mieszam podroby z warzywami, wtedy chetnie jedza, ale podroby tez miele przez maszynke najpierw, bo jakbym takie w całosci powrzucała, albo pokrojone w kawałki, to zjadły by podroby a warzywa zostawiły. nero&Aga- skad masz borderka? moj szczeniak to borderek:) ten merlak na zdjeciu w podpisie:)
-
no własnie widze, ze nero&Aga korzysta z tego samego jadłospisu co ja ze strony: [URL]http://www.dogs.gd.pl/psiejstwo//barf_jadlospisy.html[/URL] własnie mam do was pytanie- moj dorosły pies ma problemy z jelitami i albo ma biegunke teraz albo zatwardzenie. Wczoraj miala takie, ze az piszczala. A nie chce jej prowadzic tego jadłospisu do konca, bo z niego wynika kilka dni zatwardzenia, kilka dni biegunki. Czy moge jakos to pomiszac? Tzn konkretnie- czy moge (prawie codzinnie np 5 razy na tydzien) dawac papke warzywna z podrobami (oczywiscie w duzo mniejszych ilosciach, jakby ta ilosc 3 porcji na tydzien rozlozyc na 5) i miesne kosci. tak, zeby była jakas równowaga. Co jeszcze mogłabym dodawac do papki, by łagodziło zatwardzenie? wiem o oleju z pestek winogron. A co jeszcze? pozdrawiam:)
-
Cudna młoda Figa już w domu! Zostajew DT na stałe!!!
prittstick08 replied to WŁADCZYNI's topic in Już w nowym domu
jakim kwasie? -
czy wiecie moze w jakim dokladnie miejscu beda zawody? Chciałabym przyjsc jako widz z psem.
-
Moje psy od 3 dni sa na barfie. dzis pierwszy raz dostały papke warzywna. dałam tam marchewke, selera, pietruszke, troche zodkiewki, czosnku, dwa listki sałaty i kilka natki z pietruszki. mam do was pytanie (nie dałam rady przeczytac całego tematu, jezeli pytanie juz było, to przepraszam). Nie mam malaksera, warzywa scierałam dzis recznie na tarce, na najmniejszym ostrzu. Potem wrzucilam to do miski, ugniotłam mocno takim tłuczkiem do ziemniaków, przygniotłam miska i poczekałam kilkanascie minut az pusczza sok. jak wy mielicie warzywa, zeby miały odpowiednia konsystencje? Czy tak jak zrobiłam wystarczy? czy macie mzoe jeszcze jakies sposoby? pozdrawiam:)
-
Ale ja Ci nie chciałam nic wcisnac. To nie było celowe. Po prostu dzis odpisujac na tTwoj inny post nie pamietalam o poprzednim a nie wracalam do niego i tak napisałam. Gdybym czytała wszystko na raz wyszło by inaczej. Koniec tematu:)
-
Dorota_Pheonix- jezeli tak Cie to urazilo to przepraszam. Nie mam juz ochoty na ten temat dyskutowac, nie napisalam tu swojego pierwszego posta po to by wykłucac sie o racjonalnosc wegetarinizmu i o takie rzeczy, o jakich tu rozmawiamy teraz. Raczej, zeby napisac co mysle ludziach, ktorzy przez własna ideologie przestawiaja na wegetarianizm psa. Nie chce mi sie juz o tym dyskutowac, bo dla mnie to temat nieciekawy. to temat rzeka, jak aborcja, homoseksualizm itp A ze zrozumieniem na pewno czytałam. Sama czasem poprawiam błedy, jednak bardziej odzucaja mnie te składniowe, nielogiczne zdania i kompletny brak interpunkcji, przez ktory wypowiedz jest tak nieczytelna, ze az sie nie chce czytac. Ortograficzne tez czasem poprawiam. Sama tez je robie, czy to z rozpedu, zmeczenia, poznej pory czy niewiedzy. Nie jestem idealna.
-
[quote name='Dorota_Phoenix'] prittstick, z tego co mi wiadomo, rzeźnik też nie bawi się w polowania :-) on je "tylko" zabija, zwierzęta są mu dostarczane. wyjaśnij mi proszę to: "Ale mam nadzieje, że ich zbaijanie sie nie skonczy, wtedy swiat by bardzo ucierpiał, została by zachwiana jakas wazna zasada" - czyj świat? hodowców drobiu itp? co innego gdybyś sama hodowała sobie stadko kur, świń i innych, które chciałabyś zjeść. zauważ, że te zwierzęta które jesz, nie należa tak właściwie do łancucha pokarmowego. chyba, że masz na mysli tutaj łancuch składający się z dwóch ogniw: zwierzę, które jesz i ty. jaka zasada została by zachwiania? że silniejszy zjada słabszego? uważasz siebie za silniejszą, bo ktoś ci podsunie pod nos gotowe żarcie( ty tylko sobie doprawisz wedle uznania albo i zjesz surowe :-) )? czy chodzi ci o zasade "produkcja-sprzedaż-zysk"? :-)[/quote] Rzeźnik był tylko przenosnia. Wiadomo, ze w dzisiejszych czasach ludzie nie polują, zeby przezyc. Czyli jestes za tym, zeby zwierzeta w ogóle przetsały byc zabijane, a cały świat stałby się swiatem wegetarian- ludzi o wileim sercu. Wtedy by swiat ucierpiał. bo zwierzeta zjadamy od zawsze i jest to normalne. ucierpieli by na tym przede wszytskim ludzie i ich zdrowie. Kraina (lub państwo) zwana Utopią nie istnieje.
-
Ok, juz nie raz mi udowodniłas moja niepoprawnośc, mogłabys sobie darowac, chyba że sprawia Ci ogromna radośc, wyszukiwanie takich kruczków. Ok, napisałam źle. nie wiem czy celowo czy nie, watpie żebym myslała, ze tak pisze sie na prawde, tym bardziej, ze chyba w nastepnym zdaniu napisałam normalnie. Ale niech bedzie, błąd to błąd, nigdy nie twierdziłam, ze jestem madra. Ciesz sie, ze stawiam przecinki. tez licze na to samo co ty. nie musze polowac, bo za mnie robi to rzeźnik. Nie napisąłam chyba nic o drapieznikach, tylko o tym, ze tzw łancuch pokarmowy jest jakims porzadkiem natury i nikt go nie przerwie, ze zwierzatka zawsze beda cierpiały a źli ludzie je zjadali, bo nie kazdy chce byc, lub moze byc wegetarianinem.
-
Ja wcale nie chcę, żeby zmniejszyło sie zpaotrzebowanie na mięso i żeby wiecej zwierzat dzieki mnie zostało uratowanych. jestem miesozerna, należe do natury w której jeden zjada drugiego, mięso jest mi potrzebne do zycia i mam w dupie czy ginie krowa czy kórczak- ja go zjadam i tyle mnie interesuje. kurczak czy lew na moim miejscu tez by się nie przjemował. jedyny problem lezy w niehumanitarnym zabijaniu zwierząt. Ale mam nadzieje, że ich zbaijanie sie nie skonczy, wtedy swiat by bardzo ucierpiał, została by zachwiana jakas wazna zasada. Niech wege nie jedza miesa, ale niech nie licza, ze uratuja przez to zwierzeta. Bo zapotrzebowanie na nie nigdy nie zniknie i czy w sklepie kupimy 80 kurczakow a nie 100- nie ma roznicy. Pan ze sklepu nie sprowadzi nastepnym razem stu, ale fabryka czy ubojnia i tak je zabije i zamowi je np hipermarket. Mysle, ze ratowanie zycia tych zwierzat konczy sie wlasnie w tym punkcie. Kocham zwierzeta i sznauje je, chce zyc z nimi w zgodzie na ile jest to mozliwe, ale nie przetsane ich zjadac. taka jest kolej rzeczy. Inaczej zjedzą nasz szczury- one się nie beda przejmowały naszym cierpieniem:evil_lol: Nie mogłabym zjesc psa, ale toleruję to, że w innych kregach kulturowych sa one zjadane, bo tak było od wieków. inna sprawą jest ich męczenie i okrcieństwo. co innego brak wiary (i czynu) w postep. Wierze, ze bedzie iiedys mniej bezdomnych psow, ale moze sie to stac tylko poprzez uswiadamianie ludzi na rone sposoby. Ale co do zmniejszenia zjadanych zwierzat- nie uwaam, zeby mialo sie to zmienic- na szczescie. jest jakis porzadek w naturze, ktory musi pozostac niezachwiany.
-
oczywiscie sytuacja z ciocia jest wymyslona:D
-
Ja mysle, ze to nie chodzi o to ,ze on chce zdominowac właścicielke- ona to tak ujęła. On po prostu zyje jak mu wygodniej. Spojrzcie na to tak. Analogicznie do ludzi: mam ciocie ktora ze mna mieszka, daje mi cukieraski za nic, nie kaze sie uczyc- nie musisz kochana chodzic na wykłady jak ci sie nie chce, nie kaze robic nic obok siebie, tylko mnie przytula i głaszcze po główce, kupuje łakocie za opie****nie sie, fajne ciuchy, daje pieniadze na wypady ze znajomymi, tak za to po prostu ze mam ladna buzie. A druga osoba to profesor- szanowany człowiek, ktory przekazuje mi w sposob ciekawy i nieprzymusowy wiedze, wymaga ode mnie myslenia, uzywania w zyciu inteligencji, wymaga uczenia sie, a za to daje mi swoj szacunek, dobry stopien w indeksie, nie zjezdzanie mnie przy kazdej okazji, czesto dobre słowo, za jakas odkrywcza myśl. Pytanie: kogo bede bardziej szanowała? Ciotuni nie raz powiem "spier*****" jak kaze mi po sobie pozmywac, wyrwe od niej kase i wyjde ze znajomymi, to do profesora bede miala szacunek- prawdziwy. I nie chodzi o to, ze on jest mezczyzna a ona kobieta. Oczywiscie psy to nie ludzie, ale jest to subtelna analogia. Pies tej Pani, nie chce jej zdominowac, zauwazyl tylko, ze ona nic od niego nie wymaga, wszystko ma za darmo, nie ma regół, pracy, wysiłku umysłowego. To na pewno w jakis sposob zapewnił mu chłopak tej dziewczyny. I to do niego ma szacunek, ale dobry szacunek, nieopraty na strachu, tylko taki prawdziwy. Według mnie o to własnie chodzi. I nic nie pomoze, ze dziwczyna go 'zdominuje' tak jak ciotunia miała by mnie zlac za brzydkie słowo. dziewczyna musi sobie z psem poukładac stosunki na nowo, wymagac od niego czegos i w tym pomoze jej dobry skzoleniowiec, ktory sprawe dokłądnie "zbada". Bo pies juz troche ma i problem pewnie jest juz tak głeboko zakorzeniony, ze pies prezentuje takie a nie inne zachowania. A owczarki to bardzo inteligentne bestie:)