Jump to content
Dogomania

mestudio

Members
  • Posts

    18511
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by mestudio

  1. Jak mam to jeden wystarczy, tak myślę :-) Kilka zdjęć spacerowych.
  2. Widziałam, znam, nazwy nie pamiętam, ale sobie może przypomnę.
  3. Owca nie jest łagodna, no kto to słyszał............coś tu się kręci.............owce są łagodne i to jak baranki.
  4. Fiźka jest normalna - mieści w granicach pewnej normalności i tyle. Nie myśl o niej tak źle bo grzeszysz.
  5. Dzięki Mattilu. Roza była bardzo stara, a starość ma swoje własne prawa i nikt z nas na to nic nie poradzi. Wszyscy idziemy w tym samym kierunku, tylko to nas łączy w sumie. Już kiedyś pisałam, że mam słabość do psów problematycznych i starych, no i te najdziwniejsze u nas zaległy. W tym roku Jordanek, Roza - jakoś tak dziwnie, że dwa psiaki jeden po drugim. Zaginął kocur Leoś, to jest bardzo dziwne bo to ostrożny kot i w ogóle nie mamy pomysłu co się z nim stało. No nic, same ciekawe egzemplarze nam się ostały, jedynie nasza Fiźka jest normalna, ale też stara bo ma 12 lat. Lady nasza ma 13 i dalej jest taką wariatką jak dawniej. Gacek około 10, Beti i Pola też zbliżają się do 10, Tuptuś młody, ale kto przygarnie psa co rusz potrzebującego spacerów, dalej wstaję w nocy aby go wyspacerować bo prosi o wyjście minimum raz, a jak nie usłyszę to sika w domu. Jeszcze pochwały dostaje po nocnym spacerze za to, że poprosił i próbował obudzić. Na święta jedziemy do rodziców TZ-a z jednym psem. Reszta hotel. Rodzice już bliżej osiemdziesiątki i trzeba ich odwiedzać, mieszkają bardzo daleko, ale ja lubię Świnoujście i takie podróże.
  6. Witaj Inka, to są stare kłopoty, nie nowe, ciągle te same nie włączając w nie Rozy i naszego kocurka oczywiście. Tyśka - tu nie ma co podziwiać, co nam się ostało, trzeba dochować, skoro trafiły się takie oryginały. Uciekinierki nie mogą żyć bez siebie. Pola dostaje spazmów i amoków jak zabiera się Beti na spacer. Wyje, piszczy, drapie i gryzie wszystko co tylko się da. Pola żyła sama w lesie przez kilka lat zanim ją odłowiłam. Jest miła, delikatna i lubi ludzi, ale nie ma opcji odbiór, nie reaguje na przywołania, nigdy nie wróci na zawołanie. Jak jest w domu to co kilkanaście minut drapie w drzwi i piszczy, ciągle chce wychodzić na spacer, ale wyjście na smyczy sprawy nie załatwia bo ona chce uciec. Ostatni telefon w jej sprawie skończył się rezygnacją właśnie z tego powodu - niemożności spuszczenia psa ze smyczy. Sporadycznie załatwia się na smyczy. Beti jest agresywna dla ludzi z zewnątrz, obszczekuje i próbuje ugryźć jak ktoś przychodzi, nie da się przy tym odwołać ani złapać tylko uparcie dąży do ugryzienia człowieka. W ogóle nie załatwia się na spacerach na smyczy, raz na tydzień zrobi ewentualnie siusiu kiedy jest na smyczy, w domu bez skrępowania się załatwia, niczego nie sygnalizuje. Dodatkowo jak idę z nimi na wybieg aby je spuścić żeby pobiegały czy się załatwiły, to one mają swój pomysł na życie i włażą do bud i tyle jest biegania. Obie uwielbiają szarpać, podgryzać, drapać, niszczą np. legowiska. Tuptuś raczej czuje się dobrze, jest w domu z naszą Lady, która pozwala mu nawet jeść ze swojej miski, za co każdemu innemu psu odgryzłaby łeb - nie żartuję. Gacek boi się sam siebie i jest cichutki, spokojniutki, nasza Fiźka lubi się z nim bawić. Uwielbia szaleć z Beti na wybiegu, ale wtedy Pola jest nieszczęśliwa :-). Tuptuś jest niepewny, ale raczej nie przez psiaki, on chyba ma jakiś ludzki uraz, w każdym razie w nocy wstaję tylko raz aby wyjść na spacer, a to nie tak dużo, w dzień spacerujemy co rusz i nie zapeszam, ale kilka dni ostatnich jest ok. Tylko - kto zechce takiego gamonia spacerowicza nocnego i wymagającego dziesięciu spacerów w ciągu dnia??? Ech, stare te nasze psiaki, coraz częściej myślę o naszej Lady co to ma już 13 lat i niedawno wycięli jej całą listwę mleczną, a Fiźka ma już 12 lat. Bunia kicia staruszka, ona nie wychodzi z domu, ale ostatnio zaczęła chorować na drogi moczowe. I tak czas płynie za szybko niestety. Dobra, dość marudzenia, fajnie, że zaglądacie i dajecie znaki życia.
  7. Tuptuś nie ucieka, jest bardzo posłuszny teraz, ale z niego taki wypłosz i obcych obszczekuje i wtedy nie daje się złapać i zaprowadzić do domu. Właśnie w niedzielę jak sąsiad przyjechał z drewnem to go wypuściłam na podwórko bo myślałam, że on już normalny i przecież zna sąsiada, a ten mi cyrk odstawił i ganiałam się z nim kilka minut, nie chciał nawet podejść do mojej ręki gamoń tylko latał jak szalony i szczekał. Wadą Tuptusia jest to, że każdej nocy trzeba wstawać i go spacerować tak około 3-4 ej. Kolejna wada to sikanie w domu, choć co 2 -3 godziny wychodzimy z domu, to i tak zdarza się, że nasika. Znowu musiałam poskładać dywany i zamienić przytulny dom w pustą stodołę, cokolwiek leży na ziemi będzie zasikane. Potrafi nawet wejść do łazienki i nasikać na chodniczki łazienkowe. Uczę go uparcie, chwalę za każdy sygnał z jego strony, że chce wyjść, ale przy takim podejściu do osób nieznajomych, to ciężko będzie znaleźć mu kąt. On się boi obcych, wyjście na ulicę ze smyczą też jest problemem dużym bo dziczeje. W każdym razie to taki mały wypłosz, czymś wystraszony. Co do tych dwóch wariatek, to ja naprawdę nie mam już siły, czuję się bezradna maksymalnie. Ich oporność na życie z człowiekiem jest jedyna w swoim rodzaju. W sumie powinnam takie dwa słupki zrobić - zestawienie dla każdej, jak się zachowują w konkretnych sytuacjach i to po kilku latach prób nauczenia ich normalności. Co do elektrycznego pastucha to nie wypowiadam się bo nie bardzo jestem zwolennikiem, a i nie wiem ile tego trzeba by było kupić, wydaje mi się drogie. Musimy jakoś dotrwać do ciepłych dni i zrobić dodatkowe ogrodzenie. Gusiaczku, serdeczności ogromne, szczerze, to nie wiem co napisać i jak dziękować za Twoje bazarki, za czas jaki poświęcasz, za to, że ciągle z nami jesteś i pomagasz. Dziękujemy naszym stałym pomagaczom i wszystkim, którzy zaglądają do naszej bandy.
  8. Witam serdecznie. Pięknie dziękujemy za wpłaty od naszych dobrych duszyczek - Pani Małgosi Sz. oraz od Mattilu. Serdeczności za pamięć o naszej bandzie w ilości czterech już tylko + nasze dwa prywatne staruszki + Grecia, Bunia i Rudy dzikus, oraz pies wiejski dochodzący każdego wieczora na michę z ciepłym jedzonkiem. Jak się coś psuje to z każdej strony, dwa tygodnie temu w nocy zażyczył sobie wyjść z domu nasz Leon, fajny kocurek, który jest z nami od około ośmiu lat. Leon ma taką wadę, że każdej nocy uparcie drapie w drzwi aby go wypuścić albo miauczy jak wściekły żądając tego samego. Wynika to z tego, że nie lubi korzystać z kuwety i robi to najczęściej zimą albo jak pada deszcz. Niestety Leonek nie wrócił do tej pory i nigdzie go nie znaleźliśmy. Koszmarnym problemem są Beti I Pola, które co rusz uciekają z wybiegu. W ciągu ostatnich dwóch tygodni uciekły już piąty raz. Właśnie dziś rano znowu zastaliśmy pusty wybieg. Niestety są tak problematyczne, że do domu zabieramy je jak nadchodzą mrozy bo Pola co kilka minut skrobie w drzwi aby wyjść, szczególnie w nocy, a jak się ją wypuści, to nie chce wrócić i liczy na to, że puścimy wolno Beti aby mogły razem uciec. Musimy zabudować cały wybieg nowym ogrodzeniem bo inaczej nie damy rady, a psy spotka nieciekawy los w końcu. Przypomnę tylko, że najpierw rozszarpały ogrodzenie zewnętrzne na długości piętnastu metrów i zabezpieczyliśmy to nowymi panelami, a potem zaczęły podkopy więc poświęciliśmy nowe krawężniki zakupione w innym celu, wyłożyliśmy nimi cały wybieg dookoła. Teraz zabrały się za furteczkę zrobioną z paneli takich jak ogrodzenie. Ponieważ otwiera się do środka, co powinno im utrudnić jakiekolwiek działanie, one nauczyły się szarpać furtkę tak długo aż odciągną dół i uciekają, żadne dodatkowe zabezpieczenia im nie straszne bo tak długo się siłują aż dadzą radę. Będziemy musieli kupić drewniane sztachety i zabudować wokół cały wybieg, niestety pora na takie prace jest nieodpowiednia, a i nawet nie ma jak bo TZ od poniedziałku do piątku wraca jak jest ciemno, a w weekendy trafia się paskudna pogoda. Tuptuś nadal wykazuje cechy dzikiego pieska jak pojawia się ktoś obcy. Szczeka jak nawiedzony i nie daje się złapać, dotknąć czy odprowadzić do domu. Dziś tak go łapałam właśnie w ogrodzie jak sąsiad przyjechał z drewnem kominkowym. Sąsiad karmił go jak musieliśmy ostatnio wyjechać na groby rodzinne i mówi, że tak samo go obszczekiwał na wybiegu. Tuptuś został wtedy z Gackiem na salonach i sąsiad je odwiedzał, wyjechaliśmy w sobotę, a w niedzielę już byliśmy w domu. Kiepsko to rokuje. Do rozliczenia dopisałam wpływy od Mattilu i Pani Małgosi. Jeszcze raz dziękujemy. Dodałam też wydatki na mięsko, ryż, warzywa i paragony weterynaryjne za odrobaczenie stada tymczasów i zastrzyki przeciwbólowe dla Beti bo po poprzedniej ucieczce dama wróciła kulejąca, no ale co tam, dziś znowu ma rozpoznawanie terenu, a my zestresowani czy jakiegoś numeru nie wywiną. Generalnie mamy problem z Beti i Polą i wielką niewiadomą co dalej z Tuptusiem skoro nadal się dziwnie zachowuje na widok ludzi z zewnątrz. No nic, będziemy walczyli, wyjścia nie ma z sytuacji niestety. Pozdrawiamy wszystkich serdecznie.
  9. Zakupiłam dla psiaków 'odpchlacza' - internetowo, hurtowo, koszt 79,89 zł. Na konto wpłynął jakiś tajemniczy pieniążek bo dostałam sms-a, jutro sprawdzę, potwierdzę, dopiszę, podziękuję. Serdeczności zostawiam.
  10. Wczoraj pożegnaliśmy Rozalię. Już nic nie dało się zrobić. Roza miała u nas swój świat, nikt jej nie zmuszał do innego, układnego, podporządkowanego ludziom. Niby się staram. Niby, ale one wszystkie są już stare. Z wyjątkiem Tuptusia. Jutro musimy wyjechać, mamy smutną rocznicę i trzeba stanąć nad grobem. Roza mogłaby z nami jechać taka chora, nikomu by nie przeszkadzała, ale nic nie dało się zrobić, guz uciskał już serce i sunia zapadła się całkowicie.
  11. Słoneczny weekend spędzaliśmy na porządkach w ogrodzie, Tuptuś zaś łapał ciepłe promyki i zalegał co rusz w innym miejscu.
  12. Uzupełniłam rozliczenie na pierwszej stronie. Bardzo dziękujemy za wpłatę od Agnieszka103 i Zuanna. U nas stara bieda, w kwestii Tuptusia nic się nie zmienia na lepsze. Sika w domu jak nawiedzony, dziś odkryłam, że wycieraczka, na której stoją buty jest pływająca dosłownie, co oznacza, że pies nasikał tam już kilka razy, sikał na brzeg wycieraczki i to co trafiło obok wycieraczki,wpływało pod gumę. Na szczęście buty stały w głębi więc nie są zniszczone, ale może tak być, że wyschły bo wycieraczka leży pod grzejnikiem. Muszę je dobrze obejrzeć swoim nosem. Wygląda na to, że nic nie może leżeć na podłodze, bo wszystko będzie zasikane - jednym słowem - porażka. Dziś TZ wyszedł do ogrodu, a Tuptuś natychmiast pobiegł do przedpokoju i usłyszałam, że coś leci, chwilę trwało zanim odszukałam miejsce gdzie zapewne stale sikał. Nie ma znaczenia, że chwilę wcześniej był w ogrodzie bo i tak nasika. Co ciekawe, dość często śpi całą noc i nie nasika albo wstaje i tupta od łóżka do drzwi aby go wypuścić. Dlaczego tak głupio się zachowuje w dzień? Brak mi pomysłu.
  13. Skoro już jestem w domu to się poużalam. Wczoraj Tuptuś stwierdził, że sikanie na drzwi i w przedpokoju to za mało i w dwóch miejscach zasikał dywan w jadalni. Zrobił to w czasie dwóch godzin, kiedy TZ spał w jadalni. Wspomnę tylko, że wcześniej był na spacerze i w tym czasie też go wypuszczałam aby sobie siknął. Nie wiem dlaczego tak robi, ale robi to od samego początku jak się pojawił, a ja myślałam, że się powoli nauczy. Niestety nie przechodzi mu to i jest bardzo uciążliwe nie wspomnę już o naszych kosztach. Rano, po godzinie od spaceru było znowu nasikane pod drzwiami na podkładzie.
  14. Generalnie to TZ wydał na karmienie psów aż 80 zł do 24 października, bardzo jestem ciekawa czym je karmił w związku z tym, bo więcej paragonów nie zlokalizowałam na biurku. Jest lepszy niż ja w gromadzeniu dowodów zakupu. Ale odkryłam, że jedna z bud ma nowy dach, co jest plusem w tej sytuacji choć też bezparagonowym. Problem jest z Tuptusiem, który sika w domu jak wściekły. Pomimo wielu spacerów w ciągu dnia i wypuszczania go na siku pomiędzy spacerami, Tuptuś sika i już. Sikał też zanim wyjechałam, ale miałam nadzieję, że się ogarnie. W tej chwili po moim powrocie do wywalenia całkowitego sa drzwi wejściowe do pokoju, które już nie pasują do futryny, a nawet nie można ich swobodnie popchnąć bo napuchły i blokują się o podłogę. W przedpokoju mamy drewniane wejście do piwnicy, na wierzchu są panele pasujące do reszty podłogi i całe to wejście wraz z panelami 1x0,80 jest zniszczone i zapada się. Trzeba kupić nowy materiał aby zrobić kolejne wejście bo to śmierdzi i za chwilę ktoś wpadnie do piwnicy. W każdym razie ze 3-4 razy dziennie, a i po nocy czasami, w przedpokoju jest nasikane, teraz kładę podkład i tam sika. Nie wiem na jakiej zasadzie to działa w jego głowie, ale niestety jest to bardzo duży problem. Zanim wyjechałam, Tuptuś zniszczył nowy chodnik w przedpokoju - koszt 150 zł. TZ zakupił kilka nowych legowisk, czym wcale się nie pochwalił. nowy dach Artystyczny pokaz sikania..............zamiast na trawkę to stawiamy tylne łapy na cegłach i lejemy w cegły...............przepraszam za cegły, pod nimi są porządne krawężniki, zakupione w zupełnie innym celu, a wykorzystane tu jako podmurówka aby Pola i Beti nie kopały, niestety wymyśliły, że będą wyciągały łapy przez ogrodzenie i kopały ile się da z drugiej strony więc trzeba było zrobić taki cyrk wokół wybiegu.
  15. Witam serdecznie. Informuję, że powróciłam do domu i nie wiem co dalej, no może z wyjątkiem tego, że nadal w Polsce nie mam pracy. Zwierzaki żyją, dom stoi, ogarniam kąty. Roza jest bardzo słaba, Tuptuś kuleje, ale jest zadowolony, Gacek mnie uznał za obcą i dopiero dziś dał się przekonać do powrotu do domu - od niedzieli siedział na wybiegu w budce i nawet nie reagował na moje zawołania. Ucieszyła się z mojego powrotu Fizia, Lady i Tuptuś zamachały ogonami. Roza nie reaguje, Pola i Beti są kompletnie obojętne. Generalnie jestem zbędnym elementem.
  16. Niestety ona zawsze miała takie odchylenia, ale kilka lat był spokój, w tym roku zaczęła znowu dostawać świra i jak zostawała na trochę w kojcu to gryzła metalowe pręty, a teraz widzę, że pręty są porządnie uszkodzone, a pięknej drewnianej podłogi zero. Beti i Pola też niszczą w podobnym stylu niestety, gryzą budy i podłogi w kojcach, rozrywają ogrodzenie, szarpią do upadłego, kopią przy ogrodzeniu wielkie dziury. Ech, kara za grzechy musi być jak widać.
  17. O masakra, jej znowu odwala jak kilka lat temu. Szok normalnie.
  18. Witam, wklejam pierwszy paragon za operację Tuptusia. Kolejny dostaniemy po następnej kontroli. Tuptuś weekend spędził w szpitaliku, miał wyjmowane pod narkozą jakieś druty z nóżki. Dziękujemy bardzo za darowiznę od Agnieszka 103.
  19. Biedne Kotecki moje przytulanki, jak są okropnie traktowane.
  20. Dobry nałóg nie jest zły :-)
  21. No i skasowało mi się..... Aldrumko, co i jak się dzieje, to już trudno. I tak w porę powiedzieliśmy stop, nie zajmujemy się zbieractwem i nie doszliśmy do jakichś absurdalnych ilości zwierząt na stanie. Nawet bym nie marudziła gdyby nie te dwa zwariowane psy - Pola i Beti. Nad nimi nie da się w duecie zapanować, a jak Pola jest sama w kojcu lub na wybiegu to dostaje szału z rozpaczy za tą drugą. Kolejna sprawa to niszczenie przez nie ogrodzenia i parę innych kwiatków. Dziękujemy za wpłatę od Zuanna. Uzupełniłam w rozliczeniu i odjęłam paragony psie od tz-a. Gusiaczku, w szoku jestem, przy poniedziałku taka nowina bazarkowa. Bardzo Ci dziękujemy. Serdeczności zostawiam dla cierpliwych odwiedzających nasz wątek.
  22. Napisałam co się stało w krótkim poście. Tuptuś miał w lipcu wypadek bo wymknął się przez nieszczelne ogrodzenie. Nie stać nas na kupowanie co roku nowej siatki ogrodzeniowej niszczonej co rusz przez Pole i Beti. W związku z tym, że od dawna nie możemy zapewnić psom dobrych warunków czyli bezpiecznych, wycofujemy się z bycia dt, nie stać nas na inwestycje naprawiające to, co niszczą psy, a te wymienione dwa są niereformowalne. Nowe ogrodzenie zaledwie dwuletnie wygląda tragicznie, trzeba wymienić ze 20 metrów siatki, która i tak zostanie zdewastowana. Nowy wybieg wykonany z przęseł o sztywnym drucie, też już podgryzają i szarpią, a koszt jego był duży. Wycofujemy się bo nie chcemy być posądzani o to, że źle zajmujemy się psami, zapewne będziemy musieli je wszystkie adoptować. Latem nic nie pisałam bo w lipcu wyjechałam do pracy, szczerze nie miałam siły na pisanie, ale trzeba by tu popracować aby zrozumieć dlaczego. Teraz już trochę się przyzwyczaiłam. Generalnie marzę o normalności, której nie będzie jeszcze kilka lat. Pola i Beti są taką słodka karą za całokształt. Kropka nad iiiiiii. W sprawie Beti zero telefonów, w sprawie Poli jeden w zeszłym miesiącu, jednak ze względu na to, że jej nie można spuścić ze smyczy na spacerze, pan zrezygnował. Generalnie Pola i Beti powinny mieć betonowe ogrodzenie albo metalowe, a to nieosiągalne przy naszej powierzchni ogrodu. Gorzkich żali koniec, jutro pobudka o 4 więc zmykam. Pozdrawiam serdecznie. Ps. Mattilu, w weekend się odezwę.
×
×
  • Create New...