-
Posts
1201 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Ryss
-
Joker-okrutnie poraniony collie - już w nowym domu!
Ryss replied to cavani's topic in Już w nowym domu
A propos ogłoszeń i fotograficznego "koszmaru z ulicy Wiązów": jeśli autor/autorka zdjęć Jokera z pierwszych stron tego wątku, jest w stanie wrzucić te zdjęcia na jakiś hostingowy serwer, to postaram się z nich wykroić ładniejszego Jokera i dopracować je fotograficznie. Warunek: zdjęcia muszą być w oryginalnym formacie, nie zmniejszone. Pewnie, że lepiej byłoby po prostu samemu zrobić Jokerowi nowe zdjęcia, ale do BP mam 300 km z dużym hakiem. I postscriptum, optymistyczne: na [B]Tablicy[/B] i[B] Morusku[/B] ukazały się przedwczoraj ogłoszenia [B]Justyny[/B] o Jokerze, a na [B]Alegratce[/B] i [B]Olxie[/B] - ogłoszenia [B]Cavani[/B]. Opisana jest tam martyrologia pieska jak należy, ale na załączonych zdjęciach widzimy co prawda jeszcze smutnego Jokera, ale dostojnego i pięknego, jak to collie. :) Czyli można - po ludzku, bez krwi i żywego mięsa. Brawo, dziewczyny! :multi: -
Joker-okrutnie poraniony collie - już w nowym domu!
Ryss replied to cavani's topic in Już w nowym domu
[quote name='maja602'] Jeszcze dodam, że na poprzednim allegro było ponad 2 500 odwiedzających.[/QUOTE] No i? Piesek dalej w schronie, mimo tysięcy wizyt. Bo to byli po prostu gapie, podobni do tych gromadzących się przy każdym wypadku drogowym. W spisie aukcji zobaczyli na miniaturce krew i mięso, kliknęli więc, by pogapić się bliżej i lepiej. Gdy metoda nie działa, trzeba zmienić metodę. Przecież Joker i tak nie pójdzie do ludzi w takim stanie, więc czemu ma służyć to propagowanie sadyzmu? Zamiast po prostu pokazać pięknego, uśmiechniętego pieska, jakim jest w istocie Joker - z uwagą, że jeszcze niedawno nie wyglądał tak pięknie, bo miał tu i tu wielkie kuku - pokazuje się ból, strach, krew i żywe mięso, czyli to, co najbardziej lubią sadyści. A na Jokera bez tego horroru zwróciłoby uwagę może tylko 5 osób, ale każda z nich gotowa byłaby od razu przyjechać po niego do Białej Podlaskiej, czy gdzie tam on jest. -
Może jednak warto pamiętać, że Carmen jest psem bez rodowodu, nim będziemy jej przypisywać cechy owczarka szkockiego. Nie muszę tu chyba tłumaczyć, do czego tak naprawdę potrzebne są psie "papiery", poza możliwością udziału w paradach próżności właścicieli psów z metryką - nazywanych dla zmyłki wystawami psów rasowych;) i jakie konsekwencje pociąga za sobą brak owych "papierów" u psa. Ale to tak tylko przy okazji o tym wspominam. Przy okazji przymiarek do DS dla Carmen. Ten dom byłby super, gdyby nie było tam suk-rezydentek, lub Pańcia była przygotowana do radzenia sobie z ewentualnymi sytuacjami konfliktowymi między "nową" a rezydentkami. Wiemy, że tak nie jest. Jeśli więc Pańcię się tego nie nauczy - i to praktycznie - to wrzucanie tam Carmen na głęboką wodę sensu wielkiego nie ma. Skończy się bowiem wielkim stresem u Bogu ducha winnej Carmen i u pozostałych suk, oraz jeszcze większym stresem u Pańci, która ma dobre serce i dobre chęci, ale Alfą w psim stadzie nie jest. [B]Obym się mylił[/B]...
-
Joker-okrutnie poraniony collie - już w nowym domu!
Ryss replied to cavani's topic in Już w nowym domu
[B]Bejotko[/B], przywróciłaś moją wiarę w kobiecą wrażliwość i delikatność, bo już zaczynałem myśleć, że na tej Dogomanii, to kobiety jakieś inne są. ;) Gdybym był bliżej Jokera, to zrobiłbym mu zdjęcia jak należy, bo fotografuję pieski od lat. :lol: -
Joker-okrutnie poraniony collie - już w nowym domu!
Ryss replied to cavani's topic in Już w nowym domu
Spotkałem dzisiaj na Allegro [B]Jokera[/B], wystawionego na akcji przez [B]Maję602[/B]. Opis aukcji jest dobry, ale dobór zdjęć jest moim zdaniem fatalny. Myślę, że akurat na Allegro wystarczy słowny opis psiego dramatu i nie ma potrzeby epatowania jeszcze potencjalnego "kupca" brutalnymi, szokującymi wręcz fotografiami. To jest przegięcie w "braniu na litość" akurat tam, niestety. Owszem, napisać gorzką prawdę o wystawianej na aukcji "rzeczy", ale nie musi to być poparte jeszcze dokumentacją fotograficzną. Wystarczy dołączyć [B]aktualny[/B] portret psa, jego prawy, wyczesany profil i chwatit, jak mawiają Rosjanie. Bo to jest naprawdę piękny piesek i takim go trzeba pokazywać ludziom. Gdyż co było a nie jest... ;) -
[URL]http://www.gs24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20111202/POLICE/429078176[/URL] [URL="http://www.gs24.pl:"]www.gs24.pl:[/URL] [B]Halo! Policja? Na ulicy psy gryzą dużego ptaka! Takie zgłoszenie otrzymał oficer dyżurny dzisiaj w nocy. [/B]Dzisiaj w nocy po godzinie 4.00 dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Policach otrzymał zgłoszenie, iż na ulicy psy gryzą ... dużego ptaka, prawdopodobnie strusia. Natychmiast na miejsce udali się policjanci Ogniwa Patrolowo – Interwencyjnego, by sprawdzić "dziwne” zgłoszenie. Ku ich zdziwieniu na ul. Asfaltowej faktycznie zobaczyli siedzącego skulonego, przestraszonego strusia. Policjanci szybko ustalili właściciela ptaka, który "obezwładnił” zranionego przez psy strusia i zabrał go do zagrody. Funkcjonariusze pouczyli właściciela, aby w sposób prawidłowy zabezpieczył teren po którym biega struś.
-
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,10764010,Zarzuty_za_cierpienie_zwierzat_w_schronisku_w_Dyminach.html www.gazeta.pl: Przełom w śledztwie dotyczącym nieprawidłowości w schronisku w Dyminach. Była kierowniczka tej placówki Grażyna K. jest podejrzana m.in. o znęcanie się nad przetrzymywanymi tam zwierzętami. Zdaniem prokuratury kierownictwo schroniska nie zadbało nawet o to, by psy miały co jeść. - W czasie śledztwa Prokuratura Rejonowa Kielce-Wschód ustaliła, że Grażyna K. była odpowiedzialna za zadawanie cierpienia i znęcanie się nad przetrzymywanymi w schronisku psami - informuje Sławomir Mielniczuk, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Kielcach. Postawiono jej zarzut z artykułu 35 ustawy o ochronie zwierząt: "Kto zabija zwierzę z naruszeniem przepisów albo znęca się nad nim w sposób określony podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku". Grażyna K. była kierowniczką schroniska w Dyminach od 2006 do 2010 roku. - Zwierzęta przebywały tam w niewłaściwych warunkach, bez uprzedniej segregacji ze względu m.in. na płeć czy wielkość. W efekcie dochodziło do agresji psów, niekontrolowanego rozmnażania, zarażania chorobami - wylicza Mielniczuk. Zdaniem prokuratury kierownictwo schroniska nie zadbało nawet o to, by psy miały co jeść. Chociaż Grażyna K. usłyszała już zarzuty, prokuratura jeszcze nie zakończyła śledztwa. - Podejrzana złożyła nowe wyjaśnienia, przekazała dokumenty, które nie były wcześniej znana prokuraturze. Rzucają ona inne światło na całą sprawę, musimy to przeanalizować - mówi Mielniczuk. Przypomnijmy, że jesienią ubiegłego roku "Gazeta" jako pierwsza napisała o nieprawidłowościach w kieleckim schronisku dla bezdomnych zwierząt. Wówczas placówką zarządzało Przedsiębiorstwo Usług Komunalnych w Kielcach. Zwierzęta przetrzymywano w skandalicznych warunkach, część z nich była wygłodzona. Psy zagryzały się w boksach, usypiano je, a schronisko nie potrafiło wyjaśnić z jakiego powodu. Grażyna K., przedstawiciele PUK-u i władze Kielc na początku bagatelizowały te zarzuty. Gdy jednak schronisko odwiedziła delegacja parlamentarzystów i na miejscu zobaczyli jak to wygląda, miasto musiało zareagować, a powiatowy lekarz weterynarii w Kielcach skierował do prokuratury doniesienie o popełnieniu przestępstwa. PUK odsunięto od prowadzenie schroniska i zaczęło nim zarządzać Świętokrzyskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami w Kielcach. - To chyba druga tego typu sprawa w Polsce, kiedy kierujący schroniskiem usłyszał zarzuty prokuratorskie. Będzie to przestroga dla innych - ocenia Karina Schwerzler, pełnomocnik wojewody świętokrzyskiego ds. ochrony zwierząt. - Ta sprawa idzie do przodu. Mam nadzieję, że była kierowniczka poniesie konsekwencje - podkreśla Ewa Bartosik ze ŚTOZ-u. I przypomina, że rok temu wiele osób i instytucji zwracało uwagę, że w schronisku źle się dzieje. - Wystarczy przypomnieć, że za czasów PUK-u tony zwierząt wyjechały ze schroniska martwe. Szkoda, że wtedy nikt nie reagował - zaznacza Bartosik. Rzeczywiście, w ciągu ostatnich 10 miesięcy rządów PUK-u, czyli od stycznia do października ubiegłego roku, do utylizacji trafiło ponad 8 ton martwych zwierząt. Średnio jeden pies waży 15-20 kg. - Dobrze, że ta sprawa znalazła finał, prokuratura odwaliła tu kawał dobrej roboty - ocenia Wiesław Wyszkowski, powiatowy lekarz weterynarii w Kielcach. Prezydent Kielc Wojciech Lubawski początkowo bronił Grażyny K. i ekipy PUK-u. Teraz wypowiada się w innym tonie. - Nie ma ludzi bezkarnych. Jeśli ktoś popełnił przestępstwo, musi za to odpowiedzieć - podkreśla. - Tylko, że na razie żaden z pracowników miejskiej spółki jaką jest PUK, ani żaden urzędnik z ratusza, którzy kontrolowali w tym czasie schronisko, nie poniósł konsekwencji - zwracamy uwagę. - Poczekajmy, na razie został postawiony zarzut. Jeśli będzie wyrok, to ci ludzie nie będą mogli pracować w spółce komunalnej - zapowiada prezydent. Z przełomu w śledztwie zadowoleni są kieleccy radni. - Mam nadzieję, że teraz te zarzuty potwierdzą się przed sądem - mówi Mariusz Goraj z PiS. Agata Wojda z PO dodaje: - Sprawa była poważna, a w schronisku dochodziło do dantejskich scen. Ta decyzja prokuratury potwierdza, że ani dziennikarze, ani opinia publiczna nie byli histerykami, tylko mówili prawdę. Angelina Kosiek
-
Collie wbrew swemu słodkiemu wyglądowi i przekazowi z filmów o Lassie, są psami z tendencją do dominacji, szczególnie wobec pobratymców tej samej płci i na własnym terytorium. Miałem kolaki, to wiem. Podstawowym błędem - jak to już zostało wspomniane - było przyprowadzenie obcych suk na terytorium Carmen. Aż się dziwię, że osoby mające do czynienia z psami, popełniają takie podstawowe błędy. Co gorsze, nawet spotkanie na neutralnym terenie nie gwarantuje, że po znalezieniu się w nowym domu, Carmen nie przystąpi do ustawiania nowej hierarchii w stadzie. Tego nie da się uniknąć na dłuższą metę, jeżeli psy mają żyć razem. Ale też i nie trzeba się bać tych "ustawek", choć oczywiście trzeba mieć mocne nerwy i nie wpadać w popłoch, że się pozagryzają. Bo się nie pozagryzają. Poza tym, gdy jeden się podda, ten drugi od razu pasuje, bo tak jest zaprogramowany w genach: walka służyć ma do ustalenia hierarchii, a nie eliminacji członka stada. Niestety, to atawistyczne zachowanie - przerywanie ataku, gdy przeciwnik się poddaje - działa tylko w przypadku samców. Suki potrafią walczyć do upadłego. Co gorsze, potrafią ponawiać ataki, mimo zapadłych rozstrzygnięć, co w przypadku samców jest nie do pomyślenia. Sumując, rokowania co do bezproblemowej adopcji Carmen w tym konkretnym przypadku są wg mnie dobre, ale nie beznadziejne. ;)
-
[quote name='irenaka'] [FONT=Verdana]Żeby nie było jednak tak przygnębiająco, bo nie chcę nikogo zamęczać swoimi smutkami, wrzucam coś optymistycznego.[/FONT] Mam nadzieję, że Amor za dwa tygodnie, zaśpiewa;) nam tak: [URL]http://www.youtube.com/watch?v=9LHjhiJvFEw&feature=related[/URL][/QUOTE] Albo tak: [URL]http://bilmo.net/mp3/452707/maryla_rodowicz_-_leze_pod_grusza.html[/URL] [I]A tymczasem leżę pod gruszą Na dowolnie wybranym boku I mam to, co na świecie najświętsze Święty spokój... :lol: [/I]
-
[quote name='wawer']A za to, że są wśród nas takie osoby jak Dora1020, możemy tylko ludzkiemu światu dziękować. Nie bądź tak forumowa ogrodniczka. Bo jeszcze jej się w... no, w głowie przewróci i kto będzie dokarmiał w deszczu kolejnego miśka na ulicy w Szczebrzeszynie? I pozostanie już tylko pani ze szczebrzeszyńskiego magistratu, która ciupasem znów znajdzie miśkowi dach nad głową w zamojskim schronie, jak Pan Bóg przykazał.;) I powiem Ci przy okazji ciekawostkę: czy wiesz, że przetrzymywanie znalezionych zwierząt przez różne fundacje i organizacje prozwierzęce, jest tak naprawdę w większości przypadków nielegalne? Mogą to bowiem czynić tylko wtedy, gdy prowadzą własne schronisko - za zgodą miejscowej gminy, lub mają odpowiednią umowę z określonym schroniskiem i schronisko przekazuje im zwierzęta do czasowej opieki. Więc co tam mówić o działaniach na własną rękę w tym zakresie osób fizycznych. Ale nie kuśmy licha.;)
-
Posłużę się tylko powiedzeniem Lindy, choć w złagodzonej formie: nie chce mi się z Tobą gadać. Kotku.
-
Oportunista/oportunizm, to nie jest to, co Ci się wydaje. Ale rozumiem, że chciałeś dobrze, a wyszło jak zwykle. ;)
-
Ach, to fajnie. W tym miesiącu pełnia księżyca jest 13. Gdybyś w tym dniu była w Krk, to chętnie posłucham. Lubię co prawda wilcze wycie, ale na bezrybiu i rak ryba. ;)
-
[quote name='wawer'] Nawet, jeśli przesadza w swojej ocenie morbitalowych poczynań schroniska w Zamościu (o ile przesadza, bo żadne z nas nie jest na miejscu), to robi to w celu szybszego znalezienia psu domu. Metoda jest do dyskusji. Nie mam nic do Dory1020, wręcz przeciwnie - jestem pełen uznania za to co robi dla piesków tam, gdzie chrząszcz brzmi w trzcinie, ale... Moje zastrzeżenia budzi właśnie metoda. Bo jest to metoda makiawelska, że cel uświęca środki. Że w imię, jak piszesz, szybszego znalezienia psu domu, rzuca się nie udowodnione oskarżenia pod adresem konkretnego człowieka, który nawet nie może się bronić, gdyż o tym nie wie. No, teraz już wie. Napisałem do niego, podając link do wątku. Mam nadzieję, że odpowie. Tutaj. Jednak nie. W trakcie pisania tego postu, zadzwonił do mnie kierownik schroniska w Zamościu: nie ma czasu na chodzenie po forach, bo zajmuje się psami w schronisku i poza nim. Powiedział jednak, że zna te szczebrzeszyńskie "opowieści dziwnej treści" o morbitalu i takich tam. Jest spokojny i "robi swoje", czyli opiekuje się psami i daje im żyć. Są bieżące kontrole gminne i weterynaryjne. Czyli, jak się można było spodziewać - słowo przeciwko słowu. A Misia pamięta, bo sam go ze Szczebrzeszyna zabrał, 3 bm. przed południem, po otrzymaniu zgłoszenia z urzędu gminy w Szczebrzeszynie. I to on zawiadomił zaraz p.Krystynę (tu padło nazwisko) o Misiu, a dalej już wiecie. [quote name='wawer'] A może - zamiast tyle wątpić, do czego masz prawo i jakiś cel - pomyślisz nad wzięciem psiaka pod swoje skrzydła ;-)? Na tym jedynym nieuśmiechniętym zdjęciu - wypisz, wymaluj - Twój avatar :evil_lol:. Coś w tym być musi, że tak mocno zaangażowałeś się w ten wątek i tak bardzo - chociaż inaczej niż Dora1020 - walczysz o prawa tego psiaka ;-). Może to jednak to? Mógłbym to pierwsze pytanie łatwo odwrócić - a czemu Ty nie pomyślisz o tym? Ale nie zrobię tego, bo Cię lubię... za chłodną głowę i dobre pióro.;) I powiem Ci jeszcze, że nie masz kobiecej intuicji - i z tym avatarem, i z tym psem. Jestem psiarzem i jak mi kobieta na Dogo mówi: "zaglądnij na ten wątek, tam taki biedny piesek", to idę i zaglądam... i walczę;) choć doskonale wiem, że tu na każdym jednym wątku jest biedny piesek. A avatarek tymczasowy - lubię wilcze wycie do księżyca.;) Do 19.07 br. w avatarze miałem mego collie, który przyszedł do mnie dzięki IrenieKa i innym psim aniołom po tym, jak został wyrzucony z samochodu na rondzie w Ostrowcu Świętokrzyskim. Teraz, gdy odszedł, nie jestem jeszcze gotowy na innego, a jeśli nawet, to wiem jedno: mogę wziąć każdego psa, pod warunkiem, że będzie to collie.:)
-
[quote name='sybisia']Ryss, czy naprawdę musisz być przysłowiową łyżką dziegdziu w beczce miodu? Myślisz, że zadzwonisz, pogadasz z kierownikiem i napiszesz, że w schronisku psy mają dobrze? Obyś nie pogorszył sytuacji. [quote name='ala123']człowieku,co ty chcesz udowodnić,wyjaśnij proszę,bo naprawdę nie wiem chociaż od wczoraj śledzę wątek? nie piszę tego złośliwie,a naprawdę chciałabym abyś wyłożył czarno na białym o co chodzi? adres i namiary na schronisko w Zamościu to żadna tajemnica, co ma wyniknąć z tego ,że je tutaj zamieścisz? Spokojnie. To nie przedszkole z rozhisteryzowanymi dziećmi, ale publiczne forum dla dorosłych, z wszystkimi tego konsekwencjami - czyli z możliwością prezentacji swojego zdania i braniem odpowiedzialności za własne słowa. A dorosły człowiek rzucając publicznie poważne oskarżenia pod czyimś adresem, musi być świadom konsekwencji tegoż. Przynajmniej takim, że ktoś z forumowych interlokutorów zapyta o dowody. Ja wcale nie twierdzę, że w polskich schroniskach dla zwierząt jest cacy. Nie, ale naprawdę hadko słuchać, że lepiej zostawić bezpańskiego psa na ulicy, niż go oddać do schroniska, bo tam od razu igła i morbital. Stąd moja próba ustalenia - tak pro publico bono, gdzie takie rzeczy się dzieją, w tym konkretnym przypadku. I tu zaczęły się schody. Najpierw kręcenie, że pies nie jest w schronisku, z którego następnie zostaje zabrany, a potem problem z wyduszeniem, że rzecz dotyczy schroniska w Zamościu. Od czasów rzymskich w cywilizacji łacińskiej obowiązuje zasada: audiatur et alterapars (łac. należy wysłuchać drugiej strony). Więc nie widzę nic zdrożnego w zamyśle, by spytać i kierownika schroniska w Zamościu, jak to było z tym pieskiem wedle jego oceny? Co ma do powiedzenia na temat formułowanych na forum Dogo oskarżeń o nie przestrzeganiu 14-dniowej, ustawowej tzw. kwarantanny i usypianiu psów "na życzenie"? Tylko tyle i aż tyle chciałbym wiedzieć tu. Dodam jeszcze, że gdy słowo jest przeciwko słowu, to oskarżyciel jest w gorszej sytuacji, gdyż musi udowodnić zarzuty. Oskarżony nie musi udowadniać, że jest niewinny. Jak wynika ze stronki zamojskiego schroniska, przy schronisku istnieje wolontariat. Szkoda, że nie można tu poznać także opinii tych wolontariuszy, na temat schroniska na ulicy Braterstwa Broni.
-
[quote name='DORA1020']Schronisko jest w Zamosciu Pytałem o adres i telefon, ale rozumiem, że mając kontakt z tym schroniskiem, nie znasz tych danych. No dobrze, poradzę sobie. PS. Gdyby kogoś jeszcze interesowało Schronisko dla bezdomnych psów w Zamościu, to podaję jego adres: ul. Braterstwa Broni 161, 22-400 Zamość. Tel. 84 64 11 28, 601800961 - kierownik schroniska.
-
Proszę o podanie namiarów na to schronisko - adres, telefon. Chciałbym się skontaktować z tym schroniskiem.
-
[IMG]http://images50.fotosik.pl/1028/b9297a198c44fd7emed.jpg[/IMG] Los Cię w drogę pchnął I ukradkiem drwiąc się śmiał, Bo nadzieję dając ci, Fałszywy klejnot dał. A ty idąc w świat Patrzysz w klejnot ten co dnia Chociaż rozpacz już od lat Wyziera z jego dna, co dnia. Na rozstaju dróg Gdzie przydrożny Chrystus stał Zapytałeś dokąd iść Frasobliwą minę miał Przystanąłeś więc Z płaczem brzóz sprzymierzyć się I uronić pierwszy raz W czerwone wino łzę, w wino łzę. [B]Szczęśliwej drogi już czas Mapę życia w sercu masz Jesteś jak młody ptak Jak młody ptak... [/B] /Vox/
-
W tym jego urok. :loveu:
-
[quote name='diana79']ale ma uśmiechnięty pysio na każdym zdjęciu :multi: Wcale że nie: ;) Ale zdjęcie ładne. Pies też. :)
-
Tu się z Tobą zgadzam: są to tylko Twoje domniemania. A tu nie zgadzam się z Tobą: ten wątek - jak i każdy inny na Dogo - czytają nie tylko osoby bezpośrednio zainteresowane sprawą, ale wiele przypadkowych czytaczy - psiolubów, często bardzo młodych i niedoświadczonych w psich sprawach. Wystarczy spojrzeć na liczbę wejść na wątek, by się o tym przekonać. Stąd te "jałowe dyskusje" - poza głównym nurtem wątku - mogą mieć wartość edukacyjną, gdyż na przykład mogą dostarczyć informacji czytającemu, że po znalezieniu psa trzeba przede wszystkim odszukać jego właściciela, a gdy to niemożliwe - odwieźć psa do schroniska, lub powiadomić schronisko, czy straż miejską. Mogą także przeciwdziałać szerzeniu się aberracyjnych opinii, że lepiej zostawić bezpańskiego psa na ulicy, niż zawieźć go do schroniska, gdyż tam go na pewno zabiją, a na ulicy będzie miał szansę przeżycia. Mam nadzieję, że i Ty się wyedukujesz teraz choćby na temat "jałowych dyskusji". ;)
-
[quote name='Roszpunka']Ewuś - psiak jest w schronie, jutro dopiero ciotki go spod igły zabiorą :-( [quote name='DORA1020']No tak,Misio nie zostanie jutro uspiony,ale inne psiaki zostaly i zostana uspione,taki schron:angryy: [quote name='ewa gonzales']:-(o matenko to jak ja czytalam:shake::oops: spod igly .... smierci sie nie odwrociiiiii ..jak dobrze ze Dora zdarzyla zastrzec ninia .... o matenko az mnie podcielo Tak powstają urban legends, gdy jedna pani drugiej pani... I już idzie na Dogo przekaz, że w anonimowym schronisku, anonimowy psi dr Mengele morduje zwierzęta. Bo podać psu morbital może TYLKO lekarz weterynarii i tylko w przypadkach opisanych w ustawie o ochronie zwierząt. Jeśli jesteście naprawdę takie odważne Roszpunka i DORA1020, to napiszcie expressis verbis, w jakim to schronisku i jaki to lekarz weterynarii zabija zwierzęta wedle własnego widzimisię, czy na czyjeś polecenie. Inaczej takie pisanie, to psu na budę się zdaje. Ale ciszę się, że mimo początkowych krzyków, ten biedny pies znalazł się jednak w schronisku jak Pan Bóg przykazał, skąd następnie został wyrwany przez psie anioły ze szponów obmierzłego wcielenia dra Mengele i teraz ma już z górki. Słodkiego miłego życia, piesku!
-
[quote name='martasekret']Przyznam szczerze, że mnie zamurowało..... Może zdradzisz nam, jaki miałaś pomysł nie tylko na uratowanie psu życia, ale także na poprawę jego warunków....? Jaki jest Twój wkład w ten wątek? Wawer nie musi zdradzać sekretów, wystarczy tylko ze zrozumieniem przeczytać jej posty. Wtedy bez trudu jawi się jej myśl - by sprawdzić, czy ten pies naprawdę jest bezpański, a nie tylko zagubiony. Ale napaleńców trudno przekonać do racjonalnych działań, zapisanych zresztą w kodeksie cywilnym. Wg ustawy o ochronie zwierząt, zwierzę nie jest rzeczą, ale kodeks cywilny jeszcze o tym nie wie i każde znalezione zwierzę podlega przepisom o rzeczach znalezionych. I "chcenie dobrze" nie zwalnia przed odpowiedzialnością za przywłaszczenie cudzej rzeczy znalezionej. Również nieznajomość prawa nie chroni przed taką odpowiedzialnością. A kodeks cywilny mówi jasno: o znalezieniu cudzej rzeczy należy powiadomić właściwy organ administracji samorządowej. W przypadku psa przyjmuje się, że takim zawiadomieniem urzędu o znalezieniu cudzej rzeczy, może być również oddanie psa do schroniska prowadzonego przez gminę. Ciekawe, czy w przypadku znalezienia cudzej komórki, też tak łatwo uznasz, że została przez właściciela wyrzucona, więc Ty bez oglądania się na kodeks cywilny możesz z nią postępować, jak z własną. I taka jest różnica między Tobą a Wawer, że ona po prostu myśli racjonalnie i to jest właśnie jej wkład w ten wątek. Bowiem takie myślenie często jest bardziej pomocne dla psa w potrzebie, niż hałaśliwe biadolenie na forum nad jego losem i zachowanie, które może przystoi egzaltowanej nastolatce, a nie dorosłej kobiecie. No, ale jeśli jesteś nastolatką, to przepraszam. [quote name='martasekret'] A "wujek dobra rada" Ryss niczego konstruktywnego nie wniósł w ten post, jedynie wprowadził nieprzyjemną atmosferę. Pewnie, bo upominanie się o zdrowy rozsądek i racjonalne działanie przy kolejnej hurra-akcji około psiej, jest "wprowadzaniem nieprzyjemnej atmosfery". Dorośnij, kobieto!
-
A potrafiłabyś napisać więcej niż jedno zdanie podrzędnie złożone, by wyjawić publicznie, co Ci po głowie lata gdy twierdzisz, iż nie wiem, o czym piszę i nie znam problemu? Jeśli Ci lata. ;)
-
[quote name='Agata Balu']Typowo samczy komentarz!!! A sio!!![/QUOTE] Nawet nie potrafisz typowo komentować. Typowy komentarz na sfeminizowanych forach brzmi: [B]Typowy komentarz męskiej szowinistycznej świni![/B] Nie dziękuj za naukę, [B]Agato Balu[/B] . ;)