-
Posts
1201 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Ryss
-
[quote name='BERKANO']wuju Ryss- już Cię lubię ;-) [quote name='Jetrel']I ja również Wuja Ryss pochwalę;) I jak tu nie lubić Szczebrzeszyna, choć tam chrząszcz brzmi w trzcinie, a ślepy i głuchy pies moknie na ulicy. [quote name='wawer'] Może on - nie widząc i nie słysząc dobrze - po prostu wyszedł z jakiegoś podwórka i się zgubił? Nie znam Szczebrzeszyna (no, może z wierszyka ;)), ale Wy chyba też nie znacie wszystkich psów w okolicy. Nie wiem, a może tymczasem rzeczywiście zawiadomić gminę i rozwiesić ogłoszenia. Może jednak ktoś go szuka i rozpacza, że stary, głuchy i ślepy przyjaciel mu - na pewno - zginął pod kołami? Przecież zdarzają się i dobrzy ludzie poza Dogo... Tak sobie tylko myślę, na spokojnie ;). A komu by się chciało chodzić do gminy i rozwieszać ogłoszenia po Szczebrzeszynie? Nie lepiej od razu otworzyć bazarek na Dogo? I nogi nie bolą. Lubię jak ludzie sobie na spokojnie myślą. I pamiętają wierszyk Jana Brzechwy: ;) W Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie I Szczebrzeszyn z tego słynie. Wół go pyta: "Panie chrząszczu, Po co pan tak brzęczy w gąszczu?" "Jak to - po co? To jest praca, Każda praca się opłaca." "A cóż za to pan dostaje?" "Też pytanie! Wszystkie gaje, Wszystkie trzciny po wsze czasy, Łąki, pola oraz lasy, Nawet rzeczki, nawet zdroje, Wszystko to jest właśnie moje!" Wół pomyślał: "Znakomicie, Też rozpocznę takie życie." Wrócił do dom i wesoło Zaczął brzęczeć pod stodołą Po wolemu, tęgim basem. A tu Maciek szedł tymczasem. Jak nie wrzaśnie: "Cóż to znaczy? Czemu to się wół próżniaczy?!" "Jak to? Czyż ja nic nie robię? Przecież właśnie brzęczę sobie!" "Ja ci tu pobrzęczę, wole, Dosyć tego! Jazda w pole!" I dał taką mu robotę, Że się wół oblewał potem. Po robocie pobiegł w gąszcze. "Już ja to na chrząszczu pomszczę!" Lecz nie zastał chrząszcza w trzcinie, Bo chrząszcz właśnie brzęczał w Pszczynie.
-
[quote name='Klaudus__'][I]Na pewno trzeba Go wykastrować [/I][/QUOTE] Kastrować samca? Na pewno bez sensu. Jak suka nie da, to pies nie weźmie. ;)
-
Jak w tym dowcipie o Stalinie: Telewizja radziecka kręci film o dobroci Stalina. Jedno z ujęć. Do Stalina podchodzi małe dziecko i mówi: - Wujku, daj cukierka. - Won ty s.....u! - krzyczy Stalin. W tym momencie kamera kieruje obiektyw na planszę z napisem: A mógł zabić! A szkoda. ;)
-
[quote name='martasekret']Ty to powiedziałeś.... Tak, zaczerpnięte z tytułu filmu "Niech bestia zdycha" Claude'a Chabrola, w którym reżyser stara się dociec istoty dobra i zła. [quote name='martasekret'] Znam przypadki, kiedy dobroduszna gmina wywaliła psa kilka kilometrów dalej, żeby pozbyć się problemu. Też słyszałem o podobnych przypadkach, ale to nie znaczy, że musimy od razu zakładać, że wszystkie urzędy łamią prawo, a wszyscy ludzie są źli. To nawet nie po chrześcijańsku. Szczególnie w takim kraju, jak nasz. ;)
-
[quote name='BERKANO']cioteczko ryss Ja rozumiem, że Dogomania jest sfeminizowana aż do... aż do spodu,:) ale czasami trafiają się tu i faceci. Ja jestem jednym z nich.;) [quote name='BERKANO'] Nie denerwujcie się- DAMY RADĘ MU POMÓC- jeśli tylko da sobie pomóc No, jeśli tak, to szczęść Boże, psie anioły! :)
-
Jasne. Niech bestia zdycha. Na ulicy.
-
Witam. Na ten wątek trafiłem dzięki IrenieKa. Przeczytałem całość i tak na chłodno teraz: ja wiem, że słowo "schron" jest dla prawdziwych dogomaniaczek be i w ogóle najlepiej o nim zapomnieć. Ale czy naprawdę lepiej jest użalać się nad ślepym i głuchym psem leżącym na ulicy w strugach deszczu ("że chyba zgnije tam"), dokarmiać go na tej ulicy w deszczu i czynić nieudolne próby złapania go, ciągle na tej ulicy i ciągle w deszczu - czy naprawdę lepiej tak popisywać się swoim dobrym sercem? A czy nie lepiej popisać się najpierw rozumem i zaalarmować od razu nie Dogomanię, ale gminę? Każda bowiem gmina w Polsce - także ta w Szczebrzeszynie - ma psi obowiązek zająć się bezpańskim psem i umieścić go w schronisku - czy to swoim, czy w takim, z którym ma podpisaną umowę. A dopiero POTEM organizować psu DT, DS i inne takie. By zaświeciło słońce dla tego biedaczyny w Szczebrzeszynie, gdzie chrząszcz brzmi w trzcinie...
-
[quote name='irenaka'] A wracając do naszego przystojniaka:loveu:, to przygotowania do wyjazdu trwają. Pani Ola wczoraj dzwoniła z prośbą o instrukcje, co powinna kupić, aby godnie;) przyjąć naszego kawalera. Sobota jest potwierdzona i zaklepana.[/QUOTE] No i o to chodzi. I tak trzymać, i nie nie popuszczać! Aż do soboty. :lol:
-
Witam. Takie psie życie w tym kraju. Mój też, nim trafił do mnie, został wcześniej wyrzucony z samochodu na rondzie w Ostrowcu Świętokrzyskim. Ale temu biedakowi nie mogę pomóc w taki sam sposób. Mogę tylko wesprzeć biedaczynę finansowo, gdy pojawi się taka możliwość.
-
[quote name='feliksik']kochani zarzyjcie - nikogo prawie na wątku, pies wyrzucony z auta i potrącony kolejnym - tragedia - nie ma nawet tymczasu: [CENTER] [URL="http://www.dogomania.pl/threads/212244-Wyrzucony-z-samochodu-i-potr%C4%85cony-przez-samoch%C3%B3d-Rudasek.-B%C5%82agam-o-pomoc.#post17373009"]http://www.dogomania.pl/threads/212244-Wyrzucony-z-samochodu-i-potrącony-przez-samochód-Rudasek.-Błagam-o-pomoc.#post17373009[/URL][/CENTER] [/QUOTE] I tak na tej Dogomanii ciągle - straszno i smutno. A to Polska właśnie... :shake:
-
[quote name='irenaka'] Najwyższa pora obić mi pupę [...] [/QUOTE] [quote name='kaja69']Irenko,ja Ci obije pupę [...] [/QUOTE] Ekhm, to ma nawet swoją nazwę - spanking. :evil_lol: [quote name='Isadora7']Tym błeee dać trzy w cztery i imadło w plecy i tyle. Dla mnie dogo to PSY i tyle i tylko dla nich tu bywam.[/QUOTE] Tak, tyle że do tego tanga trzeba dwojga. Bez LUDZI z psami, nie byłoby Dogo. I bez rozmów tu o psach. A z ludźmi trzeba rozmawiać o psach nawet wtedy, gdy różnią nas poglądy około psie, i nie tylko. A nie od razu życzyć im CwD po trzykroć i kotwicy w plecy.;) Poza tym nic tak nie ociepla atmosfery rozmów, jak ciepłe zdjęcie pieska. Niekoniecznie zaraz bohatera wątku. Jak to [B]Fabiana[/B], znalezione na Alledrogo: [IMG]http://img17.allegroimg.pl/photos/oryginal/17/40/56/28/1740562846[/IMG] To kadrowanie, ten bokeh - prawdziwa artystka z tej Mysiej Rysi. :)
-
[quote name='irenaka'] Widzę, że nikt nie pyta o konia? Koń miał być podawany na kolację:evil_lol::evil_lol:[/QUOTE] Koń jaki jest, każdy widzi. ;)
-
[quote name='irenaka'] Wątpliwości nie dotyczą domu, czy zachowań Amorka, bo On był wzorcowy, tylko Maxa, parówki;-)- rezydenta. Nie jest to pies agresywny, tylko wręcz przeciwnie, kocha świat, zwłaszcza Amora, zbyt mocno. Maxiu robi maślane oczy do Amora, zaczepia do zabawy, skacze po nim i wylizuje wszystko co trzeba i co nie trzeba;-). Jednym słowem jest upierdliwy;-) z tą swoją miłością, na dodatek nie jest kastrowany. Amorowi wyraźnie się to nie podobało i wysyłał sygnały ostrzegawcze, czego Max nie przyjmuje do wiadomości. [/QUOTE] Ee, jesli tylko o to chodzi - o relacje psio-psie, a nie psio-ludzkie - to te wątpliwości są w tym konkretnym przypadku chyba jednak trochę na wyrost. Jeśli nie wchodzi w grę agresja dominacyjna, a tylko namolność z afektu, to ja naprawdę nie widzę tu większego problemu. Psy to załatwiają raz dwa między sobą, wystarczy im tylko na to pozwolić. I nie ma co się trząść, że zaraz ten duży zrobi krzywdę małemu, bo mały namolny. Pewnie, że gdy duży nawet tylko karci małego, to i tak dla człowieka nie jest to przyjemny widok - przewalanka i krzyk. Ale rzecz kończy się zwykle bezkrwawo i przesłanie "tak nie lubię" tym razem dociera do adresata. I o to chodzi - miłość nie słabnie, lecz od tej pory jest okazywana mniej nachalnie. I co to scysje? Ot, normalne psie życie, gdy w domu jest więcej, niż jeden pies. ;) [quote name='irenaka'] I obiecane zdjęcia. [/QUOTE] Piękne. Amor będzie miał tam jak w raju. Ja to bym od razu zrobił z Amorem drugi kurs do Kędzierzyna-Koźla. I wracał sam. :)
-
[quote name='irenaka'] Domyślacie się, że skoro Amor wracał z nami do Krakowa, to mam wątpliwości. [/QUOTE] Nie ma tego złego... Głowa do góry, [B]IrenoKa[/B], gdyż lepiej wracać tak z Kędzierzyna-Koźla - z wątpliwościami, niż tak jak spod Poznania - bez wątpliwości. Lepiej oczywiście dla Amora. [quote name='irenaka'] Ja przespałam noc i czekam na telefon Pani Oli, zobaczymy, czy rozwieje moje obawy.[/QUOTE]Choć [B]pani Ola[/B] - [QUOTE]ma najsłodszy głos przez telefon, jaki kiedykolwiek słyszałam[/QUOTE]to różowo tego nie widzę, niestety. Jeśli bowiem pani Ola nie rozwiała tych obaw na miejscu, to będzie raczej trudno jej zrobić to przez telefon, mimo najsłodszego głosu. Ale i tak mimo wszystko uważam, że wyprawa kędzierzyńsko-kozielska jest na plus dla Amora. Poznał nowe miejsca, nowych ludzi, nowe zapachy, w bezstresowych warunkach. A to będzie procentować w przyszłości.
-
[quote name='irenaka']Dokładnie, taka była moja pierwsza myśl:shake: Poczekamy na cynk;) z góry.[/QUOTE] Tak, albowiem Pan jest nierychliwy, ale sprawiedliwy. Taką mam przynajmniej nadzieję. :lol: Dodam przy tym, że pamiętam o oczekiwaniach [B]IrenyKa[/B] i innych dziewczyn, dotyczących informacji o życiu i śmierci psa trojga imion - [B]Lorisa-Iwanka-Iwa[/B]. Pamiętam, ale jeszcze nie jestem gotowy, by o tym pisać. Ale napiszę na pewno. Wszak chcę skorzystać na dłużej z zaproszenia [B]IrenyKa[/B] do tego wątku. ;) Lubię wiedzieć, o czym piszę,;) więc przeczytałem od deski do deski ten wątek, podobnie jak wątek o nieszczęsnej [B]Wice[/B], na który trafiłem też dzięki [B]IrenieKa[/B], choć bez zaproszenia "właścicielki" tamtego wątku. Ale już mnie tam nie ma, bo ileż można? Ile można pisać, że jeśli mieszka się na odludziu i nie ma w pobliżu ruchliwej ulicy i bandytów z flintami, a młoda suczka bez przerwy ucieka [B]przez płot[/B] (lecz nie idzie "w długą", tylko chodzi z wizytą do swej matki, mieszkającej po sąsiedzku i wraca), to albo trzeba psu umożliwić mniej niebezpieczny sposób wychodzenia na wycieczki, albo zbudować takie ogrodzenie, którego pies nie pokona. Ale jedno i drugie było dla opiekunki suczki za trudne, do pojęcia i do zrealizowania. Było tylko nadstawianie ucha na rady Ciotek Dobrej Rady, że należy zaangażować dyplomowanego behawiorystę, który na pewno - choć nie za darmo (bo i psi behawioryści też z czegoś muszą żyć) - wybije suczce z głowy zdrożne chęci ustawicznego sprawdzania "co jest za tym płotem". A wracając na nasze podwórko, to najbardziej mnie poruszyła ta nieszczęsna "adopcja" Amora w Poznaniu. To musiało być straszne dla psa - przeniesienie z cichego zakątka w nowe miejsce, pełne nowych ludzi, pełne gwaru i hałasów. I to musiało się tak skończyć - tym bezsilnym w swej istocie, choć na psi sposób wyrażonym (zębami), psim "niee!" Nie zsocjalizowany praktycznie pies został rzucony na głęboką wodę. Oglądając zdjęcia Amora z Niepołomic (a i znając skądinąd hotelik pani Bożeny) można mniemać, że socjalizacja Amora w Niepołomicach polegała na tym, że był raz dziennie wypuszczany z boksu do ogrodu - szczególnie, gdy przyjeżdżały z wizytą Ciotki z Krakowa - by sobie pobiegał i został poprzytulany przez Ciotki, najlepiej do zdjęcia. Przepraszam, że tak trochę sarkastycznie piszę, ale ciut znam i z własnego doświadczenia "pracę z psami" w Niepołomicach. Teraz, patrząc na zdjęcia Amora w DT i czytają relacje jego opiekunki, sytuacja Amora jest nieporównywalna z Niepołomicami. Jest przede wszystkim [B]domownikiem - [/B]a nie mieszkańcem boksu, i to domownikiem na co dzień, a nie tylko od święta, do kolejnej fotografii. Przepraszam od razu [B]SylwięIrys[/B] - nic nie sugeruję, to tylko dalszy ciąg myśli w kontekście Niepołomic. Boję się tylko jednego. Czytając relację z pobytu Amora na Błoniach, boję się, czy nie tworzy się dla psa pozakrakowskiego Cichego Kącika. Ten pies [B]musi[/B] jak najczęściej wychodzić poza ogrodzenie, [B]musi[/B] jak najczęściej kontaktować się z wieloma nieznanymi ludźmi obojga płci i z wieloma psami, też różnej płci,;) mimo początkowych trudności. Musi po prostu chodzić po ulicy, na smyczy, jak Pan Bóg przykazał. Jest oczywistą oczywistością, że nie da się zsocjalizować psa pracując z nim tylko na ogrodzonej posesji. To znaczy da się, ale tylko z domownikami (ludzkimi i zwierzęcymi) i odwiedzającymi dom Ciotkami. I znowu wracając na Błonia. By można było bezpiecznie (i dla psów, i dla ludzi) wyjść [B]poza[/B] "Cichy Kącik", pies musi bezwarunkowo najpierw nauczyć się chodzenia na smyczy. Jeśli nie potrafimy go wcześniej nauczyć, że z człowiekiem chodzi się na [B]luźnej[/B] smyczy, albo wcale, to o Błoniach, do czasu aż to pojmie, trzeba zapomnieć. Podobnie jest z atakowaniem pobratymców, ale o tym już może innym razem, jeśli mnie [B]IrenaKa[/B] nie wyrzuci za mędrkowanie.;)
-
[quote name='irenaka']Ryss, babcia Antonina czy raczej Tosia, jest CUDNA:loveu::loveu: Normalnie mi serce pęka, bo niemożliwe jest , aby takiego psa zgubić, trzeba się go świadomie pozbyć:-(. [/QUOTE] Tak, obecna opiekunka też nie miała złudzeń, że Tosia nie została zgubiona, ale po prostu wyrzucona jak śmieć. [quote name='irenaka'] A w drugim przypadku, masz pecha:shake:, na Hugo czeka już podobno dom. [/QUOTE] Cóż, mówi się trudno i żyje się dalej. Widocznie jeszcze nie czas. Wszystko w ręku Tego, co nad nami. :) [quote name='irenaka'] Fatalne wiadomości, ale mam nadzieję, że mi się nie oberwie:evil_lol:.[/QUOTE] E tam, [I]c'est la vie.[/I]
-
[B]Irenaka[/B], no więc tak - w sprawie tej kanapy:) na razie byłem tu: [URL]http://www.facebook.com/photo.php?fbid=217477761620668&set=a.202401969794914.43210.183509501684161&type=1&theater[/URL] i tu: [URL]http://www.forum.collies.pl/viewtopic.php?f=50&t=849[/URL] W pierwszym przypadku, po rozmowie z panią opiekującą się suczką, niestety sprawa rozbiła się o schody: Tosia ma problem ze stawami i na schody nie wejdzie. W drugim przypadku nie mogę wejść na stronę i porozmawiać z opiekunką psa, a w zamieszczonych tam wpisach brak jest informacji o możliwości kontaktu z DT poza forum.
-
Wika- już NIE dziki szczeniak, szuka swojego domu na zawsze.:)
Ryss replied to Klaudia M.'s topic in Już w nowym domu
[quote name='irenaka']Coś mi się zdaje, że nie był Pan na wątku Amorka;). [/QUOTE] No nie, ale zaraz się poprawię.:) [quote name='irenaka'] Już rozmawiałam z Szefową Fundacji na temat pustej kanapy u Pana. [/QUOTE] Dzięki za zainteresowanie... kanapą.:) By nie wprowadzać tu dodatkowo jeszcze OT meblowego, to przenoszę się z tą kanapą do wątku Amora. I to by było na tyle. Tutaj. Gospodyni wątku, [B]Klaudii M.[/B] dziękuję za gościnę, a miłym interlokutorkom mówię [B]pa, pa - co złego, to nie ja![/B] ;) Do miłego, może kiedyś. :) -
Wika- już NIE dziki szczeniak, szuka swojego domu na zawsze.:)
Ryss replied to Klaudia M.'s topic in Już w nowym domu
[quote name='elaja']Mam nadzieję , że wzmianka o równie dużym doświadczeniu w dyskusjach nie miała na celu ostrzeżenia nas w stylu - " lepiej ze mną nie zaczynaj "[/QUOTE] Bynajmniej. Było to tylko przesłanie dla weteranów forumowych, że każdy pijący [I]ad personam[/I] na forum, może liczyć na wzajemność w tym samym miejscu, a nie na [I]priv[/I], w imię spokoju i OT. ;) [quote name='elaja'] Przepisy nie sprowadzają się do prowadzenia psa w parku miejskim w kagańcu i ( lub ) na smyczy . Myślę ,że doskonale wiesz ,że tereny podmiejskie to często obwody łowieckie i każdy myśliwy ma prawo zastrzelić w takim miejscu każdego zdziczałego psa ( a może podpowiesz jak odróżnić zdziczałego od wiejskiego kundelka na gigancie ), odległość od siedzib ludzkich , bodajże 200 mb nie zawsze jest przestrzegana . Inny przepis mówi o nakazie trzymania każdego psa na uwięzi ( mocno kontrowersyjne określenie , bo co to znaczy "na uwięzi)w obrębie gospodarstwa , każdy bezdomny pies włóczący się po wsi ma prawo trafić do schroniska. Tyle na temat "wolności psów".[/QUOTE] No, a co te oczywiste oczywistości mają wspólnego z naszym podmiotem lirycznym, czyli z [B]Wiką[/B]?. Że co, że jak [B]Wika[/B] wyjdzie przez "oficjalną" dziurę w płocie, to ją ciupasem zastrzeli jakiś bandyta z flintą? Jakoś teraz wychodzi przez płot i żyje. I nie wiadomo, czy prędzej padnie z rozprutym na płocie brzuchem, czy od kuli barbarzyńcy. A o tym "trzymaniu na uwięzi" powiedz na dobry początek właścicielowi Luki, ale tych setki tysięcy mu podobnych na razie sobie odpuść. [B]Klaudii M.[/B] już tym nie stresuj, bo gdy [B]Wika[/B] znów przeskoczy przez płot, to jako odpowiedzialna za sucz, będzie mogła się tłumaczyć, że nic o tym nie wiedziała. Choć [I]ignorantia iuris nocet. ;) [/I] -
Wika- już NIE dziki szczeniak, szuka swojego domu na zawsze.:)
Ryss replied to Klaudia M.'s topic in Już w nowym domu
[quote name='Klaudia M.']Ale zdjęcie wstawić mógłbyś, to że go już nie ma, chyba nie jest przeszkodą? Nigdzie nie napisałam, że wstawiamy zdjęcia tylko psów żyjących :) [/QUOTE] Nie, ale, przypomnę, tytuł wątku brzmi: [B]Szukamy DT dla półdzikiej suczki. Każda pomoc na wagę złota. Brakuje deklaracji.[/B] ;) [quote name='Klaudia M.'] Czyli całkiem fajny facet musi być z Ciebie, mimo wszystko....[/QUOTE] Tak, mimo wszystko. ;-) [quote name='Klaudia M.']Dziękuje ryss za wstawienie linku:) Nie wiem, jak Tobie. Ale mi po śmierci psa, było bardzo ciężko.[/QUOTE] Mnie też i to tak bardzo, że powiedziałem sobie, że już nigdy więcej nie będę miał psa. Ale tak samo mówiłem sobie cztery lata temu, gdy w ciągu miesiąca odeszły moje dwa psy, a trzy miesiące później był już w moim domu [B]Iwo[/B]. Bo niezbadane są wyroki Opatrzności... -
Wika- już NIE dziki szczeniak, szuka swojego domu na zawsze.:)
Ryss replied to Klaudia M.'s topic in Już w nowym domu
[quote name='Klaudia M.']ryss nie chce nam pokazać swojego:/[/QUOTE] [B]Klaudio M.[/B], by Cię nie trudzić szukaniem, zacytuję sam siebie: [quote name='Ryss']Witam serdecznie pod długiej przerwie. Wszedłem na Dogomanię właściwie tylko po to, by umieścić na Tęczowym Moście zdjęcie Tego-który-odszedł, tak pro memoria, bo piesek był stąd. A na Psach w potrzebie rzucił mi się znajomy nick Pani Ireny, więc tym sposobem znalazłem się w tym wątku. [/QUOTE] Mój pies - [B]Iwanek-Iwo[/B] jest tutaj: [B][url]http://www.dogomania.pl/threads/199536-Nasz******-i-inne-zwierz%C4%99ta-kt%C3%B3re-odesz%C5%82y-w-2011-roku-.../page9[/url][/B] -
Wika- już NIE dziki szczeniak, szuka swojego domu na zawsze.:)
Ryss replied to Klaudia M.'s topic in Już w nowym domu
[quote name='elaja']Raczej starasz się każdego wcześniej czy później obrazić [/QUOTE] Nie. Nie wyznaję jedynie chrześcijańskiej idei o nadstawianiu drugiego policzka. Może zasugerowałaś się ilością moich postów na Dogomanii. Ale to złudzenie. Nie chwaląc się, mam spore doświadczenie w słownych potyczkach na różnych psich forach i Usenecie. A że psy mam całe życie i parę półek psiej literatury na podorędziu, to nieraz przychodziło mi sprowadzać na ziemię forumowe "gwiazdy", czy "najpiękniejsze w całej wsi". A jeśli jeszcze ktoś w niewybredny sposób proponuje mi opuszczenie forum, to nie może liczyć u mnie na pobłażliwość. To tyle na temat "obrażania". [quote name='elaja'] Więc albo nie słuchałeś uważnie , albo celowo je łamiesz.....w sumie nie wiem co jest gorsze....[/QUOTE] Prócz litery prawa istnieje jeszcze coś takiego, jak duch prawa, choć może nie wierzysz w duchy. Prawo o ochronie zwierząt nie może obracać się przeciw zwierzęciu, dla wygody człowieka. Podobnie z przepisami administracyjnymi. Przykład. Przy wejściach do Parku Krakowskiego wisi jak byk: "Psy tylko na smyczy i w kagańcu". Że na smyczy każdy w tym miejscu - dobrze. Ale czy to york, czy collie, czy rottweiler i czy zima, czy lato - to też w kagańcu? Nie muszę tłumaczyć, czym dla psa - poza niewygodą - jest kaganiec przy 30-stopniowym upale, szczególnie mocno dopasowany. To śmierć. Na szczęście wszyscy - i właściciele psów i strażnicy miejscy - podchodzą do tego rozsądnie, choć według litery prawa właściciele psów świadomie łamią prawo, a strażnicy udają, że tego nie widzą. Tak, ja też świadomie łamałem prawo w Parku Krakowskim, bo mój kolak nigdy nie chodził tam w kagańcu, a czasami i nie na smyczy. ;) To tyle na temat "celowego łamania prawa". -
Wika- już NIE dziki szczeniak, szuka swojego domu na zawsze.:)
Ryss replied to Klaudia M.'s topic in Już w nowym domu
[quote name='natalek']aha, to dziwne, bo niedawno Ryss mówiłeś: [/QUOTE] Wiem, wiem, ale czego się nie robi dla kobiety. Miłej. :evil_lol: -
Wika- już NIE dziki szczeniak, szuka swojego domu na zawsze.:)
Ryss replied to Klaudia M.'s topic in Już w nowym domu
[quote name='elaja']No wiesz Ryss , w życiu bym na to nie wpadła .....czyli poezja sięgnęła jednak bruku... [/QUOTE] Jestem elastyczny, dostosowuję się łatwo do poziomu każdego rozmówcy. [quote name='elaja'] Po prostu myślałam ,że znajomość prawa nikomu nie zaszkodzi...cóż , myliłam się...[/QUOTE] Ty pewnie poznajesz prawo z popularnych opracowań. Ja je poznałem na wykładach. -
Wika- już NIE dziki szczeniak, szuka swojego domu na zawsze.:)
Ryss replied to Klaudia M.'s topic in Już w nowym domu
[quote name='elaja'] Dla poety mam propozycję - może jego Muzie dobrze by zrobił krótki urlop[/QUOTE] Może będzie prościej, gdy napiszesz do Administracji, by zbanować poetę? Będziesz spokojnie dalej świecić.