-
Posts
1201 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Ryss
-
Wszystkie te opowieści o wpływie koloru sierści na charakter psa to tylko jak napisała [B]Czi_czi[/B]: [quote name='czi_czi'] kwestia charakteru i osobowości[/QUOTE] Psy to nie landrynki: żółta o smaku cytrynowym, a oranżowa o smaku pomarańczowym. Chociaż może coś jest na rzeczy, kiedy powiadają, że wszystkie rude są wredne. Ale to ponoć dotyczy tylko kobiet i kotów. :p
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='Kesja']A Ty co? pełnomocnik myśli Tojma?:p[/QUOTE] Nawet przepisać prawidłowo nie potrafisz. I tym sposobem robisz błąd ortograficzny [quote name='Kesja']Jeśli pies nie potrafi chodzić na smyczy, to jest to wina tylko i wyłącznie właściciela, to do niego należy nauka tego psa. Więc jeśli go czegoś nie nauczył to niech potem nie narzeka, proste. :)[/QUOTE] Owszem, ale, powtarzam, pod warunkiem, że właściciel jest mądrzejszy od psa.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='kesencja']Ryss, co się tak ciśniesz? Rozepnij jeden guzik w spodniach... [/QUOTE] Masz na myśli rozporek? [quote name='kesencja']...to Ci trochę ulży, a może i ciśnienie Ci opadnie. [/QUOTE] Na to wygłąda. Głodnemu chleb na myśli. [quote name='kesencja']Gezowa wyraziła swoje zdanie bardzo prosto i przejrzyście.?[/QUOTE] Jak w Kadzidlańskim borze? [quote name='kesencja']"Borze" - nowy w internetach, że taki problem?[/QUOTE] Możesz spokojnie napisać nawet Bosze. Ale Dogo to nie gimbaza.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='Naklejka']To Ty nie rozumiesz. Evel chodziło o to, że pies SAM miał się nauczyć chodzić przy nodze. Przecież to właściciel powinien uczyć psa odpowiednich zachowań, a nie liczyć na cud, że pies sam zacznie się odpowiednio zachowywać.[/QUOTE] A Ty co, pełnomocniczka myśli[B] Evel[/B]? A wracając do tematu, już [B]Czi_czi[/B] wspomniała, że jej pies, czyli suka, potrafił [B]sam[/B] nauczyć się chodzenia przy nodze, więc z powodzeniem i pies [B]Tojma[/B] mógł się też sam tego nauczyć, chociaż akurat nie chciał. Jego prawo. Pies czasem jest inteligentniejszy od właściciela, więc przyjmowanie, że to właściciel zawsze i wszędzie uczy swego psa wszelkich zachowań, byłoby krzywdą dla niejednego psa. ;)
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='Gezowa']O mój "borze".[/QUOTE] Oj, w Kadzidlańskim borze źródełeczko bije... A poza tym masz coś do powiedzenia na temat?
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='Kmm']Jak można komuś ukraść psa? Przestanę zostawiać psa przed sklepem nawet przez 5 minut.[/QUOTE] I tak trzymać, i nie popuszczać! Nie ma strachu, gdy przed sklepem czeka na nas rottweiler bez kagańca, czy jakiś inny urodzony morderca. ;) Gorzej, gdy zostawiamy tak jakiegoś słodziaka. Wtedy czuj duch, szczególnie w Krakowie.
-
[quote name='evel'][B]tojm[/B], to co opisujesz - dotyczy każdego niewychowanego/nieumiejętnie wychowywanego psa. Ciągnięcie na smyczy (rozbawiło mnie zresztą "nie nauczył[B] [U]się[/U] [/B]chodzić przy nodze", no urocze :lol:) [/QUOTE] Nie rozumiesz, więc to Cię śmieszy. [B]Tojm [/B]bardzo dobrze posługuje się językiem polskim i tak się właśnie mówi: "nie nauczył się chodzić przy nodze". Tak, bo to w końcowym efekcie pies[B] się[/B] uczy, niezależnie od tego, czy jest samoukiem, czy nauki ktoś mu przekazuje. Ty też teraz stukasz w klawiaturę dzięki temu, że w podstawówce nauczyłaś [B]się[/B] czytać, choć niepoślednią rolę odegrała w tym Twoja pani nauczycielka. :lol: [quote name='evel'] Co to znaczy "był dominantem, skakał na ludzi"? Mam nadzieję, że nie masz na myśli bzdurnej i nieaktualnej od dawien dawna TD... [/QUOTE] Ano znaczy tyle, że przejawiał cechy osobnika dominującego, czy to w kontaktach z człowiekiem, czy w kontaktach z pobratymcami. A potrzeba dominacji jest podstawową siłą motoryczną w psim świecie, niezależnie od tego, czy się zgadzamy z Johnem Fisherem, czy nie. Wystarczy tylko poobserwować spotkanie dwóch silnych samców na spacerze. Inna sprawa, czy skakanie na ludzi jest akurat przejawem chęci dominacji u psa. ;)
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='gryf80']powikłaniem może byc ropomacicze,jeśli pies dużo waży (np.20-30 kg)to proponowałabym sterylizację - oczywiście jeśli suka nie jest psem hodowlanym,bo taka seria inj.jest bardzo kosztowna-porównywalna ze sterylką.[/QUOTE] Zgadza się, właścicielce suki w jednej z lecznic zasugerowano sterylizację, właśnie ze względu na groźbę ropomacicza. Cena sterylizacji miałaby wynieść tam 300-350 zł, a więc dokładnie tyle, ile "kuracja" Alizinem. Suka nie jest hodowlana.
-
Ze wstępnego rozpoznania w kilku lecznicach weterynaryjnych wynika, że obecnie przerywania niechcianej ciąży u suk wykonuje się prawie wyłącznie preparatem Alizin. Jest on dosyć drogi, a potrzebne są dwa zastrzyki. Cena zależy od wagi suki. Dla orientacji powiem, że jeden zastrzyk dla 25-kilogramowej suki kosztuje ok. 150 zł. Zdania uczonych (wetów) na temat ubocznych skutków działania Alizinu, są podzielone: od przemijających niegroźnych dolegliwości, do groźby późniejszego ropomacicza. Producent Alizinu podaje następujące informacje o preparacie: [B]Alizin[/B], roztwór do wstrzykiwań, aglepriston 30 mg/ml w bezwodnym nośniku (zawiera olej arachidowy). [B]Wskazania[/B]. Wywołanie poronienia u ciężarnych suk do 45 dni po kryciu. [B]Dawkowanie[/B]. Podawać podskórnie, 10 mg aglepristonu (co jest równoważne z podaniem 0,33 ml preparatu Alizin 30 mg) na kg masy ciała, dwukrotnie w odstępie 24 godzin. Podawanie produktu w fałd skóry na karku pomaga zapobiec występowaniu ostrych reakcji lokalnych. Zalecane jest lekkie rozmasowanie miejsca wstrzyknięcia preparatu. U dużych suk, zaleca się podawanie maksymalnie po 5 ml preparatu w jedno miejsce. Produkt nie zawiera żadnych konserwantów antybakteryjnych. Należy przetrzeć gazikiem zatyczkę fiolki przed pobraniem każdej dawki, stosować suche, sterylne igły i strzykawki. [B]Przeciwwskazania[/B]. Wobec braku odpowiednich danych, nie zaleca się stosowania u psów z zaburzeniami funkcji wątroby lub nerek, zwierząt z cukrzycą oraz u psów w złym stanie zdrowia. Ponieważ aglepriston wykazuje powinowactwo do receptorów glukokortykoidowych, nie powinno się go stosować u psów z objawami (lub bez objawów – forma utajona) niewydolności nadnerczy (choroba Addisona – cisawica) oraz u psów z genetyczną predyspozycją do chronicznej niewydolności nadnerczy. Preparatu nie powinno się stosować u psów ze znaną nadwrażliwością na aglepriston lub nośnik (olej arachidowy) użyty w preparacie. [B]Działania niepożądane[/B]. U suk, którym podaje się preparat po 20-tym dniu ciąży, poronieniu towarzyszą fizjologiczne objawy porodu: wydalenie płodu, upławy z pochwy, spadek apetytu, niepokój, przekrwienie gruczołu mlekowego. W badaniach terenowych, u 3,4% zwierząt stwierdzono zakażenia macicy. Po sprowokowanym podaniem preparatu poronieniu, często jest obserwowany wczesny powrót rui (okres międzyrujowy skrócony o 1 do 3 miesięcy). W badaniach terenowych stwierdzono występowanie efektów ubocznych takich jak brak łaknienia (25%), pobudzenie (23%), depresja (21%), wymioty (2%), biegunki (13%). Badania terenowe wykazały, że podanie preparatu wywołuje u 17% suk krótkotrwały ból podczas i bezpośrednio po iniekcji, a u 23% zwierząt lokalną reakcję zapalną w miejscu wstrzyknięcia. Rozmiar i natężenie tej reakcji zależy od objętości podanego produktu. Może dochodzić również do występowania obrzęku, zgrubienia skóry, powiększenia lokalnych węzłów chłonnych i powstania owrzodzeń. Wszystkie reakcje lokalne zanikają zazwyczaj w ciągu 28 dni po iniekcji. Badania terenowe wykazały, że u 4,5% psów podanie preparatu wywołało zmiany hematologiczno – biochemiczne. Zmiany te były zawsze przejściowe i odwracalne. Obserwowano: neutrofilię, neutropenię, trombocytozę, zmiany w wartości hematokrytu, limfocytozę, limfopenię. Obserwowano też zmienione (podwyższone) wartości wskaźników biochemicznych: mocznik, kreatynina, chlorki, potas, sód, aktywności enzymów ALT, ALP, AST.
-
Wczoraj na spacerze spotkałem znajomą ze znajomą suką. Poinformowała mnie, że dwa dni wcześniej ta jej suka puściła się, jak to suka z cieczką. Oczywiście bez zgody właścicielki, po prostu szarpnięciem zdjęła obrożę i dała w długą. Na szczęście po czterech godzinach wróciła jak gdyby nigdy nic do zrozpaczonej właścicielki, ale co się przez te cztery godziny działo, można się tylko domyślać. A możliwości suka miała, bo okolica zasobna w psy, także luzem chodzące. Właścicielce suki rzecz jasna ani w głowie czekanie na przychówek, więc w te pędy udała się do weta, z pytaniem, co robić? Odpowiedź już ma: sterylizacja (a właściwie - kastracja) aborcyjna, lub zastrzyk wczesnoporonny. Na decyzję ma 2-3 tygodnie, bo ten zastrzyk można podać dopiero po 2 tyg. od "momentu", a USG może wykazać ciążę dopiero po 3-4 tygodniach. Tako rzecze wet. Teraz moje pytanie: czy ktoś ma PRAKTYCZNE doświadczenie z podawaniem suce wymienionych zastrzyków (bo mają być dwa)? Jak to znosi suka, jakie są powikłania i skutki uboczne? Nie chodzi, jak wspomniałem, o informacje znalezione w sieci, czy jedna pani drugiej pani, ale o fakty znane z autopsji.
-
Oj tam, oj tam. Czyż nie napisano w Piśmie: "Rozradzajcie się, i rozmnażajcie się, i napełniajcie ziemię" /Rdz 1,28/? A tyczy to nie tylko rodzaju ludzkiego, jak mniemam, bo inaczej gadzina wszelaka nie przetrwałaby przecie. Czyż więc bogobojna wetka nie ma prawa żyć i pracować zgodnie ze swymi wewnętrznymi przekonaniami? Czyż nie ma ma prawa uważać jak większość matek-Polek, że suka/kotka to przynajmniej raz w życiu musi zajść, bo inaczej w niej się hormony zagotują? A co ona z innej gliny ulepiona, w innym kraju żyje? Ech, trochę tolerancji, miłe hunwejbinki! ;)
-
Straszny los azjatyckich psów w okresie chińskiego Nowego Roku w Wietnamie. Najpierw są przemycane w klatkach przez kilka granic z Tajlandii. Te, które przeżyją transport są okrutnie zabijane. Wszystko dla psiego mięsa, które jest rarytasem w okresie chińskiego Nowego Roku w Wietnamie, a posiłek z psa ma ponadto zapewnić Azjatom szczęście w nadchodzącym roku. Więcej tu: [URL]http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114881,11032205,Straszny_los_azjatyckich_psow_w_okresie_chinskiego.html[/URL]
-
Joker-okrutnie poraniony collie - już w nowym domu!
Ryss replied to cavani's topic in Już w nowym domu
[quote name='ala56']Joker w hotelu wygląda dzis tak... może ktoś przerobi te linki na zdjęcia. [/QUOTE] Proszę bardzo: :) [IMG]http://lh6.googleusercontent.com/-nF88Xd4ET3k/TyHkEJow49I/AAAAAAAAB2w/zxmnYmf-j-0/s600/Joker%25201.jpg[/IMG][IMG]http://lh5.googleusercontent.com/-KDak6fRJgmg/TwI1SE_WquI/AAAAAAAAE0I/Y5bbznPbJE8/s640/2011-12-30%25252013.23.07.jpg[/IMG][IMG]http://lh4.googleusercontent.com/-WtPc_I7Xsuc/TwI1FaaIy2I/AAAAAAAAEzw/th5UIsMlsRE/s640/2011-12-30%25252013.21.30.jpg[/IMG][IMG]http://lh3.googleusercontent.com/-yeZ7kCM7xUU/TwI1ABYICjI/AAAAAAAAEzo/NnjKhJcObwo/s640/2011-12-30%25252013.20.42.jpg[/IMG][IMG]http://lh3.googleusercontent.com/-ran9K7yUDM8/TwI06LVA14I/AAAAAAAAEzg/6b1tUOIHUXM/s640/2011-12-30%25252013.18.37.jpg[/IMG] -
Joker-okrutnie poraniony collie - już w nowym domu!
Ryss replied to cavani's topic in Już w nowym domu
Z grzybicą pies może normalnie funkcjonować, choć oczywiście lepiej, by do adopcji poszedł już bez sublokatorów, z wyleczonymi uszami i oczami. Ale prawdą jest też, że [B]w domu[/B] - nawet w DT - wszystko lepiej się leczy i goi, niż w schronisku. A Joker z tymi dermatofitami i gronkowcami już przyszedł do schroniska, ale tam, ze zrozumiałych względów, zajęto się przede wszystkim jego strasznym bokiem. Więc teraz już z górki. :) -
Joker-okrutnie poraniony collie - już w nowym domu!
Ryss replied to cavani's topic in Już w nowym domu
[quote name='hayena']Mam nadzieję,że możemy liczyć na pomoc w sfinansowaniu leczenia.[/QUOTE] My, to znaczy kto? Bo nie jestem na bieżąco w dogomaniackich finansach, bazarkach i kontach. -
Osiem i sześć miesięcy więzienia oraz podanie nazwisk do publicznej wiadomości. To kara dla dwójki oprawców, którzy powiesili psa. [URL]http://szczecin.gazeta.pl/szczecin/1,34959,10985774,Powiesili_psa__pojda_do_wiezienia__Oto_ich_dane.html#ixzz1jtIlUgna[/URL]
-
Loris -teraz Iwan Collie z ronda w ostrowcu juz w nowym domku!
Ryss replied to iwop's topic in Już w nowym domu
Dokąd idą psy gdy odchodzą? No bo jeśli nie idą do nieba To przepraszam Cię, Panie Boże Mnie tam także iść nie potrzeba Ja poproszę na inny przystanek - Tam gdzie merda stado ogonów Zrezygnuję z anielskich chórów Tudzież i innych nagród nieboskłonu W moim niebie będą miękkie sierści Nosy, łapy, ogony i kły W moim niebie będę znowu głaskać Wszystkie moje pożegnane psy... Barbara Borzymowska -
Wszystko wydarzyło się w sobotę w Milejowie (powiat łęczyński, lubelskie) w jednym z domów jednorodzinnych podczas zabawy dziecka z psem. Dziewczynka z obrażeniami twarzy, które nie zagrażają życiu trafiła do lubelskiego szpitala. Pomocy lekarzy potrzebowała także mama dziecka i jego babcia, które widząc psa atakującego trzylatkę próbowały go odciągnąć. Kobiety po opatrzeniu wróciły do domu. Okoliczności wypadku wyjaśnia policja. [URL]http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,10838860,Amstaff_pogryzl_3_letnia_dziewczynke__jej_mame_i_babcie.html[/URL]
-
Pomysł z protezą dla psa całkowicie pozbawionego łapy jest tak absurdalny, że naprawdę szkoda tracić na to czas, tym bardziej, że psy doskonale funkcjonują na trzech łapach, o czym wszyscy przynajmniej na tym forum powinni wiedzieć, a pozostałych trzeba oświecić. I akurat tu nie brak łapy u Carmen jest problemem, ale kobieca bojaźń, że ta urodzona morderczyni unicestwi słodką labkę. No nie wiem, może warto Pańci usilnie powtarzać za Grechutą: [I]nie ma się czego bać, nie ma się czego bać[/I]... albo po prostu zabrać od razu Carmen z tego salonu, nim przywiąże się do nowego miejsca, do nowych ludzi. Jest duża szansa, że Carmen z czasem odpuści labce, ale też trzeba liczyć się z tym, że nie. Oczywiście, nic strasznego jej nie zrobi, ale potrafi zatruć labce życie przez ustawiczne nękanie. Suki niestety są do tego zdolne, niezależnie od tego, czy to Lassie, czy bullmastifka. A w wydaniu tej ostatniej widziałem to na własne oczy.
-
Dwa dni leżał w rowie potrącony przez samochód pies. Opiekował się nim przez ten czas jego przyjaciel-pies, któremu także udało się skłonić przejeżdżających drogą ludzi do zainteresowania się rannym towarzyszem. Ludzie z pobliskiej wsi, mimo że wiedzieli o wypadku, nie udzielili rannemu psu pomocy. Więcej tu: [URL]http://lodz.gazeta.pl/lodz/1,35136,10829550,Pies_zaprowadzil_straznikow_do_ledwo_zywego_przyjaciela.html[/URL]
-
Ministerstwo Finansów odwraca kota ogonem: [URL]http://www.mf.gov.pl/dokument.php?const=1&dzial=153&id=277399&typ=news[/URL]
-
Joker-okrutnie poraniony collie - już w nowym domu!
Ryss replied to cavani's topic in Już w nowym domu
Wielki smutek przepełnia tego pieska. Jego rany fizyczne goją się szybko, ale jego rany psychiczne, to wciąż "krew i żywe mięso".:shake: Wystarczy spojrzeć na wyraz jego pyska na każdym zdjęciu. Ale miłość czyni cuda i Joker potrzebuje na wyłączność swego, kochającego człowieka. By znów zaczął się uśmiechać. Jak to collie. -
Szczęście w nieszczęściu, że to tym razem wydarzyło się u braci Czechów, a nie w Polsce, bo znów podniosłaby się medialna wrzawa o rottweilerach - urodzonych mordercach. A tak naprawdę w takich przypadkach zawsze jest winny tylko człowiek - jego głupota, lub nieodpowiedzialność, a nie pies. I jak powiedziała Martha Scott: [I]Nie popełnij błędu i [I]nie traktuj[/I] swojego [I]psa jak człowieka[/I], albowiem on potraktuje cię jak [I]psa[/I]. [/I]
-
25 rottweilerów zagryzło w północnych Czechach właścicielkę hodowli psów tej rasy. Do zdarzenia doszło w pobliżu miasta Louny. 60-letnia kobieta zmarła na miejscu w wyniku odniesionych ran. Więcej tu: [URL]http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114881,10792683,Rottweilery_zagryzly_w_Czechach_swoja_wlascicielke.html[/URL]
-
Nasze psy i inne zwierzęta, które odeszły w 2011 roku ...
Ryss replied to Maupa4's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dokąd idą psy gdy odchodzą? No bo jeśli nie idą do nieba To przepraszam Cię, Panie Boże mnie tam także iść nie potrzeba Ja poproszę na inny przystanek - Tam gdzie merda stado ogonów Zrezygnuję z anielskich chórów Tudzież i innych nagród nieboskłonu W moim niebie będą miękkie sierści Nosy, łapy, ogony i kły W moim niebie będę znowu głaskać Wszystkie moje pożegnane psy... Barbara Borzymowska