-
Posts
662 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Monieq
-
Zdecydowanie błędem było to, że psy zapoznawały się w pomieszczeniu. Jeżeli Twój pies wcześniej bywał w tym miejscu, to innego psa mógł potraktować jako intruza. Spróbujcie, jeżeli spacery odpadają, po prostu zabrać psy gdzieś na neutralny grunt i stopniowo zbliżać, nagradzać za dobre zachowania. Przede wszystkim konieczna jest cierpliwość, to może zająć wam dzień, może tydzień, a nawet miesiąc...
-
Jaasne, bo po prostu marzę o tym, żeby zanieść mojego pogryzionego psa na szycie :/ Zwierzak jest nieduży, fajter z niego żaden, a zdrowie mojego psa jest dla mnie najważniejsze...
-
Masz rację. Ale sam fakt, że "może ugryźć", nie jest wystarczający, żeby upierać się przy zakładaniu kagańca, bo "może ugryźć" każdy pies. I jeżeli zwierzak ogólnie jest ok, ale czasami przy spotkaniach z innymi pokazuje na różne sposoby, że mu się nie podoba, to trzymanie psa na smyczy i zwrócenie przez właściciela uwagi nadchodzącemu, że lepiej nie podchodzić, jest moim zdaniem wystarczające. Co innego, gdy właściciel zdaje sobie sprawę, że pies ugryzie i narobi szkód, jeszcze jak to zdarzało się w przeszłości i np. silny pies się rzuca na smyczy, to sama smycz i modlitwa, żeby nic się nie zbliżało, to skrajna nieodpowiedzialność. Tak samo jak puszczanie psa luzem i modlenie się, żeby nie zaczepił jakiegoś nerwusa. Każdemu powinno przede wszystkim zależeć na zdrowiu swojego psa i kuszenie losu w tę czy tamtą stronę jest nieodpowiedzialne.
-
Czyli wychodzi na to, że mniej więcej się ze sobą zgadzamy. Pies stwarzający rzeczywiste niebezpieczeństwo powinien być dobrze zabezpieczony w miejscach publicznych, jeżeli rzuca się na każdego z chęcią mordu to powinien nosić kaganiec. Jeżeli pies jest nieodwoływany – puszczaj go tam, gdzie jest mało innych zwierząt. Jeśli panujesz nad nim komendami i nie zaczepia innych – cudownie, spaceruj z psem bez smyczy. Nie będę mieć pretensji, jeżeli ktoś psa niedopilnuje, ten przyjdzie się przywitać. Jeżeli mój nie będzie miał ochoty na zapoznawanie, to staram się nie dopuścić do konfrontacji, odejść, załatwić sprawę pokojowo, bo po co mam się z ludźmi na spacerze użerać. Ale to będzie miało sens tylko wtedy, kiedy ten drugi właściciel się zainteresuje. Chore to są sytuacje, gdzie ja staram się odejść ze swoim psem od podbiegacza, a paniusia po drugiej stronie ulicy zero reakcji, a jej pimpuś próbuje mojemu odgryźć pół dupska. I zero poczucia odpowiedzialności. A ja nie zamierzam, jeżeli nie jest to konieczne, psów kopać, ale właścicielkę to już chętnie :/ Dla mnie niezrozumiałe jest to, co ma w głowie właściciel, puszczający swojego psa bez kontroli i zapominający o bożym świecie. Nie w tych przypadkach typu zerwał się/nie wrócił czy inne nieprzewidziane sytuacje, tylko tak z premedytacją. Swojego psa może zna, wie że miły. Ale naprawdę nie przyjdzie do głowy, że pies może gdzieś przy okazji oberwać? Nie zależy im na zdrowiu i bezpieczeństwie swoich psów, jeżeli nie zastanawiają się nad bezpieczeństwem innych?
-
Profilaktycznie uspokajaczy podawać raczej nie ma sensu. Ogólnie większość środków uspokajających dla psów działa na nie nie kojąco, tylko paraliżująco i psa można wpędzić w jeszcze większe kłopoty (czasem podanie psu takiego środka np. w sylwestra powoduje, że pies nie przestaje się bać, ale nie ma się jak ruszyć i schować i problem się nasila). Może zafunduj mu więcej ruchu? Zmęczony nie będzie się tak ekscytował przy gościach i innych pobudzających sytuacjach.
-
Po pierwsze, ja Cię nie obrażam. Po drugie, czemu cały czas zakładasz, że pies na smyczy jest agresywną bestią a ten luzem zawsze chce się przywitać? Sam podkreślasz, że każdego psa trzeba traktować indywidualnie, więc zawsze może się zdarzyć, że ten 1 konkretny pies z tym 2 konkretnym psem się nie dogadają i spotkanie może się potoczyć różnie. Jak czyjś pies ma ochotę zjeść wszystko i wszystkich co się rusza to tak, kaganiec jak najbardziej, po to przecież są. Ale jeśli po prostu nie lubi kontaktów, co nie znaczy, że ślina mu się z pyska toczy i ma kurwiki w oczach, to smycz jest wystarczająca... Każdy powinien odpowiadać za swojego psa - a nie ten, kto ma psa na smyczy, za wszystkie osiedlowe psiaczki biegające luzem :/
-
Tak. Musisz dostać rodowód eksportowy i później robisz nostryfikację w ZKwP ;)
-
Czyli co, dochodzimy do absurdu, w którym wszystkie psy na smyczy muszą chodzić też i w kagańcu, żeby te ganiające luzem pieski nieodpowiedzialnych właścicieli mogły sobie hasać radośnie i zaczepiać każdego?
-
A dostaje jakieś smaki czy zabawki, na których może się wyładować? Może faktycznie się ekscytuje i włącza mu się potrzeba gryzienia? Może jak widzisz, że zabiera się za łapy daj mu kość, jakieś ucho czy inne suszone cudo do dziamgania.
-
Obejrzyj łapy, czy nie ma jakiejś starej ranki, którą rozdrapuje, albo czy nie gryzie pazura - ale wtedy gryzłby raczej 1 łapę. Zobacz, czy nie ma czarnego nalotu na skórze między palcami, może to grzybica (malasezje albo candidie). Jeżeli to alergia, to koniecznie zróbcie testy - tak jak pisze mozarcik, uczulać może karma, przysmaki, coś na spacerze a nawet płyn do mycia podłóg, którego używasz. Poczytaj też inne wątki na dogo, np. http://www.dogomania.com/forum/topic/3059-lizanie-%C5%82ap/
-
Masz rację, w takiej sytuacji można tego dowieść. Ale co w sytuacji, kiedy agresor na smyczy został sprowokowany? Idealny, łagodny pies na smyczy i mały podbiegacz z nieprzyjacielskimi zamiarami i ten na smyczy kłapnął, bo miał już dosyć.To raczej nie będzie drażnienie, bo w 78 jest "kto". Właściciel małego nie zachował należytej ostrożności, no ale psa nie szczuł. Na pewno brak kontroli - ale czy po obu stronach? Można by się wykręcić od odpowiedzialności cywilnej jako właściciel gryzącego, jeżeli uda się udowodnić, że zachowało się należytą ostrożność, ale wydaje mi się, że to może być trudne, tym bardziej mając dużego psa...
-
Po pierwsze, z tego, co mi wiadomo, nie ma definicji legalnej "psa agresywnego". Oczywiście, można powołać biegłego, można by nawet eksperyment procesowy przeprowadzić. Ale w przypadku psów ciężko odtworzyć taką samą sytuację i takie same zachowania. Cała tematyka "kontroli nad psami" jest sporna, stąd przecież powstał ten temat. I dlatego gminy starają się jak mogą, żeby te przepisy rozjaśnić i żeby uniknąć tej całej uciążliwej wykładni. A wykładnia należy do sądu i to on ocenia, jak rozumie "zwykłe środki ostrożności" przy danym psie. Oczywiście, jeżeli pies nie jest agresywny i został sprowokowany to jak najbardziej, należy dochodzić swoich praw. Nie zagłębiałam się w orzecznictwo - napisałam, że "przypuszczam, że tak jest". Jeżeli się mylę, to Bogu dzięki.
-
Juliusz(ka), niestety w sądzie nie ma behawiorystów, przez co najczęściej pewnie będzie ugryzł = agresywny = trzeba było mieć kaganiec. I i tak twoja odpowiedzialność :( A właściciel podbiegacza będzie tylko odpowiadał za to, że pies był bez smyczy... :/
-
Spike, zwęszyłam hipokryzję. Czyli masz dużego psa, z którym praktycznie wszędzie chodzisz luzem. Sądzisz - całkiem słusznie - że trzeba za psa brać odpowiedzialność. Ale bardzo ładnie podchodzisz pod mandacik z 77KW, tym bardziej, że Twój duży pies raczej nie wzbudzi w stróżach prawa zaufania. Twój pies stwarza potencjalne niebezpieczeństwo hasając radośnie bez smyczy i kagańca i sądzę, że pani z małym pieseczkiem ma święte prawo się przestraszyć i nawet możnaby wymagać od ciebie stosowania nadzwyczajnych środków kontroli nad psem, tak z racji jego gabarytów (przecież sam wprowadzasz podwójne standardy - małe joreczki są ok, bo nie pogryzą mocno, a duże może być niebezpieczne).
-
Konsensusu. Ewentualnie kompromisu. A jak nie da się dogadać to wcale, psów jest na szczęście wiele, któryś właściciel będzie bardziej skory do porozumienia.
-
Oczywiście, że psy powinny mieć ze sobą kontakt, ale na zasadach określanych przez właściciela. Dlatego dla mnie właśnie przejawem grzeczności i ogólnego ogarnięcia jest przywołanie albo zapięcie psa kiedy w pobliżu jest inny pies na smyczy, a później wystarczy odrobina międzyludzkiej komunikacji, czasem uśmiech, pytanie, cokolwiek, byle nie puszczanie psa do innego bez zgody właściciela. I jeżeli ja stwierdzę, że z tym psem bawić się nie będziemy, to średnio zabawnym jest, kiedy staram się odejść, a pancio z pieskiem wisi mi na ogonie i nie daje mi i mojemu psu spokoju (czy to w imię "a może zmieni zdanie i się pobawią" czy zwykłej upartości, nie wiem). Spacer robi się wtedy średnio przyjemny...
-
Jak Cię to martwi to pooglądaj sobie filmiki z powitań psów z właścicielami wracającymi z misji wojskowych. np. https://www.youtube.com/watch?v=RKBcs9tNWg8 (a tego jest pół internetu :D) Pies nie zapomina swojego ukochanego człowieka ;) A serca mają pojemne, nowi fajni ludzie też się zmieszczą.
-
Ty mówisz "panikarstwo", ja "zapobiegliwość". Ty mówisz "histeria", ja "wyobraźnia". Powtórzę jeszcze raz: cieszę się, że masz idealnego psa i powinieneś go doceniać. Bo kiedyś może trafić Ci się zwierzak z problemami, z którym nie będziesz mógł chodzić sobie bez smyczy, nie martwiąc się o podbiegaczy. Dzięki latającym luzem psom bez kontroli mój ma traumę - bo gdy miał 3 miesiące dopadł go na klatce schodowej pies sąsiadów. Bo innym razem radośnie hasający pudelek docisnął mi szczeniaka do gleby i pies mi po powrocie do domu przez pół dnia spod stołu nie wychodził, cały czas się trzęsąc. I z kochającego wszystkich szczeniaczka stał się psem nieufnym w stosunku do innych. Nie mam zamiaru, jeżeli tylko będzie to w mojej mocy, nigdy więcej nie dopuścić do tego, żeby mój pies został zaatakowany. Więc jeżeli widzę, że albo mój przyjmuje sztywną pozycję, albo ten drugi, to nie mam najmniejszego zamiaru podchodzić i dawać psom szansę do walki czy nawet stroszenia piórek na odległość. Tak samo, jak widząc dwóch bijących się facetów, nie uważam tego za normalne ludzkie relacje, tak nie uważam, że dwa warczące na siebie czy kłapiące zębami psy to psie zachowania, które należy tolerować...
-
Stowarzyszenie Właścicieli Kotów i Psów Rasowych (SWKiPR)?
Monieq replied to Daria_13's topic in Stowarzyszenia
Cena to taka niska wcale chyba nie była - 1000-1500 za szczeniaki na olx. Za tyle samo można mieć psa z fajnej, domowej hodowli... -
Marta 1624 - BOS na pewno, a może Flat?
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
No tak, widziałaś rodziców - oboje husky, udokumentowane pochodzenie. Twój pies wygląda jak husky, zachowuje się jak husky, no to jak nie husky skoro husky. Tylko tak samo ja mogę mówić, że jestem spokrewniona z brytyjską królową. Ale tak długo, jak nie będę miała na papierze potwierdzonego pochodzenia, to sobie mogę co najwyżej herb kredkami namalować.
-
Spike, widzę, że z tej dyskusji nic więcej nie wyciśniemy. Ty uważasz, że ja jestem przewrażliwiona i rozczulam się nad moim pieskiem. Ja uważam, że żyjesz w krainie fantazji, wróżek, ogólnie utopia, gdzie wszystkie pieski się kochają, a ewentualnie grzecznie sobie wytłumaczą, że się nie lubią.
-
No to przykro mi, że w Twoim realu odrobina grzeczności to rzecz niespotykana To jest Twoje wyobrażenie spotkania tych 2 konkretnych psów. Nie mam nic przeciwko psim spotkaniom, ale uważam, że wszystko należy dopasowywać do danego zwierzaka. Według Ciebie by się pobawiły, a ja jestem bardziej skłonna uwierzyć, że mimo iż mój pies bez problemów szedł na smyczy obok tego drugiego, to przy zapoznawaniu prawdopodobnie postanowiłby na niego przynajmniej nawarczeć. A to ani mi do szczęścia nie jest potrzebne, a tylko spowoduje stres u mojego psa i może zrazić do psich kontaktów tamtego szczeniaka. Mój pies ma swoich psich kumpli, z którymi się dogaduje, a mimo wszystko się z psami nie bawi, bo go to nie kręci. Wiem mniej więcej (bo wiadomo, prorokiem też nie jestem), kiedy jego język ciała sugeruje chęć grzecznego przywitania się, kiedy ma danego psa w poważaniu, a kiedy nie podoba mu się dany zwierzak już z daleka. Proponuję przestać mierzyć wszystkich Twoją miarą. Cieszę się, że Twój pies jest przyjazny i może bez problemów chodzić bez smyczy. Gratuluje wychowania i bezproblemowego psiaka. Ale nie wszystkie psy są takie same i niektórzy muszą ze swoimi zwierzakami pracować. I tak samo, jak ja nie mam nic do zarzucenia właścicielom, których psy biegają luzem, ale są odwoływalne albo nie interesują ich inne psy, tak ja chciałabym, żeby inni uszanowali to, że nie mam ochotę na kontakt z cudzym, nieznajomym psem.
-
Bo znam mojego psa i nie chcę, żeby czyjś szczeniak miał przez mojego problemy, Mój pies nie lubi psów większych od siebie, które są zbyt namolne i przyjmują pewną siebie postawę przy przywitaniu (nie lubi sytuacji pysk w pysk, pysku na karku, różnego rodzaju "dominacji" przy przywitaniu). Zanim pozwolę się psom powąchać wolę uprzedzić właściciela drugiego zwierzaka, że mój może się różnie zachować. Walczę z jego niechęcią do innych psów, staram się, żeby ignorował mijające nas zwierzaki. Zawsze go nagradzam za przywitanie się spokojnie, ale wolę nie ryzykować z każdym psem (przez kiepski wybór psów, z którymi spotykał się za szczeniaka, mam teraz takiego nerwusa...). A czy lubię ludzi? W większości przypadków nie.
-
Najgorsze, że psy są tu tak naprawdę bogu ducha winne, to właściciele są pozbawieni wyobraźni :( Ostatnio zdarzyła mi się bardzo miła sytuacja, byłam zszokowana, bo przyzwyczajona jestem do "on nic nie zrobi", ewentualnie udawania, że się cudzego psa nie widzi. Szłam z Figiem ścieżką (nie koniecznie miejsce publiczne, ale sporo ludzi tam spaceruje), biegał luzem. Widziałam, że z drogi obok na ścieżkę wchodzi pan z młodym wyżełkiem, więc zawołałam swojego psa i zapięłam. Właściciel wyżełka, widząc, że zapięłam swojego, zapytał, w którym kierunku chcę iść, żebyśmy oboje mogli puścić swoje psy. Niby taka prosta rzecz, zapytać, chwilę porozmawiać i można uniknąć nieprzyjemnych sytuacji i jeszcze umilić komuś dzień :)