Jump to content
Dogomania

Beatrx

Members
  • Posts

    4822
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

Everything posted by Beatrx

  1. z tak młodym psem nie biegaj na rolkach, bo rozwalisz jej stawy. one niech nie zwiewają, po prostu Ty zabieraj Mini. to nie ma być tak, że dziecko ucieka przed psem (bo serio za pół roku ona przeskoczy tę bramkę, będzie większa, silniejsza) tylko to Ty przerywasz tę sytuację i prowadzisz ją na jej miejsce. a ona ma swoje legowisko, gdzie może odpocząć (nie w przejściu, tylko jakoś z boku, tak zeby nikt jej nie przeszkadzał i żeby ona nikomu nie przeszkadzała)? bo może u was jest kwestia tego, że ona nie potrafi się sama wyciszyć. a jakie smakołyki jej dajesz? kupujesz takie z zoologa? jeśli tak to je olej, bo lepiej podziała np. pokrojona w cieniutkie kawałeczki parówka, pasztet, ugotowane kurze serduszka. poszukaj czegoś z domowych rzeczy. a może ona po prostu dostaje za dużo jedzenia, jest przeżarta i dlatego jej smakole nie interesują? a ćwiczyłaś z przekierowaniem jej uwagi (i zębów) na zabawkę? ćwiczyłaś z posmarowaniem rąk czymś dobrym?
  2. po kąpieli to norma, że psy szaleją. u mojego to wychodzi niezależnie czy kąpiel jest taka domowa, z szamponem czy gdzieś na spacerze w stawie, rzece. co to konkretnie znaczy "dużo ruchu"? ile godzin dziennie? nie ograniczaj dostępu do dzieci tylko ucz ją, jak ma się wobec dzieci zachowywać. jak? to juz napisałam w poprzednim poście. jak dziewczynki wychodzą rano to niech się z nią przywitają, ale zabieraj ją ZANIM zacznie je gryźć. przyszykuj malutkie smakołyki i niech dziewczynki, przy Twojej pomocy, na zmianę proszą ją żeby siadła/warowała/wstała i niech nagradzają ją nagródkami i chwalą słownie. a kiedy ma pierwszy spacer z rana? jak to wygląda godzinowo ze wstaniem dziewczynek?
  3. a czy sunia jest gruba? czy ma dużo ruchu? ja się nie trzymam sztywnych 3%, bo bym mu musiała dawać około kg żarcia, a to nie zawsze tak wychodzi. staraj się bilansować nie co do dnia, ale minimum co do tygodnia. dalej poobserwujesz sunię i będziesz wiedziała, że np. są dni kiedy zje dwie ćwiartki, są dni kiedy zaspokoi się skrzydełkiem, są dni kiedy zje pół kaczki, a są dni kiedy w ogóle nie będzie chciała jeść. jeśli Twoja sunia sama potrafi się przystopować z jedzeniem (czyli nie je póki żarcie się nie skończy, niezależnie czy przed nią stoi porcja żarcia w misce czy rozwaliła 15kg worek karmy), a do tego nie jest gruba i ma ruch to ja bym się nie bała dać jej więcej jak to pół kilo. tylko to znowu musisz ją obserwować i dostosowywać jedzenie do niej, a nie do tabelek. z tymi biegunkami powinnaś ją przebadać. ja mam psa ze skłonnością do biegunek i muszę mu dawać więcej kości niż "przepisowo", bo inaczej rzadka kupa murowana.
  4. głaskać możesz, teoretycznie tylko dzieci nie mogą. ale prawda jest taka, ze z obroży chemia uwalnia się non stop i zdrowe toto nie jest. psy żyją za krótko, żeby zobaczyć na nich efekty uboczne środków przeciwkleszczowych, ale człowiek żyje dłużej. i nie dawaj jej do szukania żarcia. w ten sposób nauczysz ją zbierania śmieci na spacerze, a to dla niej niebezpieczne. niech szuka np. swojej ulubionej zabawki a jak masz osobę do pomocy to niech szuka Ciebie. i słabą kondycję ma Twoja psica jak po pół godzinie biegu wysiada;)
  5. przecież te pół godziny na rolkach to dla takiego psa tyle, co nic. i to jeszcze co drugi dzień. no niestety, wziąłeś psa wymagającej rasy to teraz musisz te wymagania spełnić. inaczej będziesz miał to co masz, czyli agresja plus jak ją zostawisz na podwórku to zabijesz się o jeden z licznych dołków jakie wykopie (a będzie kopała na pewno, w końcu rasa od tego była). użytkowość foxa: " Foksterier jest psem o instynkcie łowieckim, sprawdzającym się nie tylko w pracy w norach, jako pies wypłaszający np. lisy, ale także na powierzchni, gdzie może być dzikarzem, płochaczem czy tropowcem. Chętnie pracuje także w wodzie. " więc rolki to możesz rekreacyjnie, skoro sam jeździsz to niech biega przy Tobie. ale nie jako sposób na wybieganie psa (zwłaszcza, że trwa tak krótko). ona potrzebuje codziennego zajęcia, nie jedynie wtedy, kiedy masz wolne. i nie zajęcia na zasadzie "spacerek na sznurku, trochę komend, trochę zabawy". szkolenie tak, zabawa tak, ale przede wszystkim praca węchowa. napisz do ZKwP w Radomiu czy jeszcze prowadzą kursy, bo na stronie mają ostatni z 2011 roku http://szkolenie.zkwp.radom.pl/index.php?option=com_content&view=frontpage a jeśli nie prowadzą to niech polecą Ci jakiegoś trenera, który chociaż raz przyjedzie do Ciebie i pokaże Ci jak z takim psem pracować i wytłumaczy czego on potrzebuje. bez tego nie ruszysz do przodu i męczycie się oboje: i Ty i pies. a co do zabezpieczenia przed kleszczami: nic Ci nie da gwarancji 100%. u mojego psa najlepiej sprawdzają się krople Advantix. obroża odpada, bo psa głaszczę, przytulam i w sezonie robi się z niego "wodny pies".
  6. nie ma za co:)
  7. jak słodko śpi:) pamiętaj, ze to zajmie trochę czasu. ona była przez tyle czasu sama, musiała dbać o siebie i swoje bezpieczeństwo, więc była czujna. teraz kwestia nauczenia jej, że w domu nic jej nie grozi, może tam spokojnie odpoczywać, a nie czuwać i zrywać się na każdy szelest.
  8. jak już raz się przekonał to ćwicz dalej. niezależnie czy wychodzicie czy nie to codziennie, a nawet parę razy dziennie zakładaj mu go tylko po to, żeby za chwilę zdjąć.
  9. bo ja wiem czy taka ostateczność? tylko musisz się skontaktować ze szkoleniowcem, który pokaże Ci jak jej używać. noi licz się z tym, że porządna oe (a nie bubel za stówkę) kosztuje parę stówek.
  10. tylko jej wcześniej to cmokanie skojarz ze sobą, tak żeby Cię rozpoznała. a szczeka leżąc czy wstając? jeśli wstając to każ jej się położyć. nie bój się jej dotknąć, żeby wytrącić ją z trybu "szczekanie". możesz stanąć przed nią, zasłaniając jej widok, możesz ją ściągnąć z fotela na podłogę i potem wysłać na niego z powrotem, możesz klasnąć w ręce, możesz po prostu siąść na fotelu i ją przytrzymać, możesz ostrzej i głośniej powiedzieć, a nawet krzyknąć "Fe". chodzi o to, żeby przebić się do niej, bo ona może nie słyszeć Twojego głosu albo może nie chcieć go słyszeć. jakby chciała wyjść to raczej przyszłaby do Ciebie i budziła Cię albo skomlała/szczekała pod drzwiami. noi załatwiałaby się za każdym razem. po mojemu to coś usłyszy w nocy, coś ją zaniepokoi i stąd jej reakcja. a każdej nocy wychodzisz? żebyś sobie czasem nie wychował alarmu, bo psica szybko się nauczy schematu: coś usłyszę, zaszczekam, pańcio ze mną wyjdzie i zobaczymy co się dzieje;)
  11. pierwsze co to pomyślałam, że macie duchy:P jak wchodzisz do pokoju to się do niej odezwij ZANIM zacznie szczekać. możesz też zamiast odzywania się cmoknąć czy zrobić cokolwiek, co jednoznacznie wskaże jej na Ciebie. i oswajaj ją z ciemnością np. zawołaj do siebie, pobaw się z nią chwilę, jak już będzie potrafiła siadać i warować to ćwicz z nią posłuszeństwo, aportowanie. niech przywyknie do tego, ze bez światła też da się żyć, bo będziesz miał poważny problem jak przyjdzie jesień/zima i ostatni spacer wypadnie wam po zmroku. i broń bozi nie głaskaj jej jak zaszczeka na Ciebie, bo namieszasz jej w głowie. no bo jak to tak, raz pańcio głaska, a raz karci za to samo zachowanie? pies nie rozumie, dlaczego został odizolowany. "karny jeżyk" nic tu nie pomoże, bo pies nie ma możliwości przemyśleć sobie danej sytuacji. a nie wiesz, z jakiego powodu szczeka? jakiś dźwięk za oknem, sąsiad na klatce schodowej, przejeżdżający samochód, szczekający pies? a gdzie ma legowisko? ja bym tu stawiała na porządne wymęczenie psa przed snem, ustawienie legowiska w takim miejscu, żeby zrobić jej coś na kształt nory (nie całkowicie otwarta przestrzeń, ale zastawione z trzech stron miejsce), ewentualnie zakup klatki i nakładanie na nią kocyka czy prześcieradła, tak żeby zostawić jej część z drzwiczkami bez przykrycia (drzwiczki oczywiście zostawione otwarte, chodzi o to, żeby ograniczyć jej przestrzeń i poprawić poczucie bezpieczeństwa). noi karcenie jak tylko zacznie szczekać. od razu, bez czekania aż się nakręci, ostro i stanowczo mówicie NIE i wysyłacie ją na legowisko. jeśli się nie słucha to zaprowadzacie ją tam ręcznie (zamiast do kuchni). chodzi o przerwanie nieprawidłowego zachowania i pokazanie zachowania odpowiedniego.
  12. ten pies będzie się u was męczył. skoro ogrodzenia nie macie to prawda jest taka, ze ten pies praktycznie non stop będzie w tym kojcu, bo zostawiony sam zwieje wam z podwórka. a realnie patrząc nie jesteście w stanie siedzieć z nim tam cały dzień, niezależnie od pogody. a jak już o pogodzie mowa: widziałaś sierść tego psa? uważasz, ze taka sierść będzie chroniła tego psa jak przyjdzie mróz? pomysłu zamykania psa w garażu nie skomentuje... te dwie godziny spaceru dziennie dla wyżła to nie jest dużo ruchu. to nie jest pies, który potrzebuje zabawy na podwórku tylko porządnej pracy z właścicielem. pracy, do jakiej wyżły zostały stworzone. nie macie warunków na takiego psa. kompromis to powinien dotyczyć rasy psa, a nie brania na siłę zwierzęcia, a potem męczenia go przez całe jego życie. już lepiej zaczekaj, aż z domu się wyprowadzisz i dopiero weź psa. gdybyście mieli ogrodzenie to kompromisem byłaby rasa typowo stróżująca, samodzielna, niezależna jak np. owczarek kaukaski. ale że ogrodzenia nie macie to i taki pies zamknięty w kojcu będzie się męczył.
  13. godzina dla psa dziennie to mało i ani labek ani pitt nie będzie szczęśliwy w takich warunkach i może się skończyć agresją czy demolowaniem mieszkania. do tego każdy pies będzie Ci zostawiał sierść (noi piach, błoto, w zależności od pogody). jak bym na Twoim miejscu poszukała jakiejś rasy ozdobnej. będziesz miał pieska, któremu wystarczy tyle ruchu ile oferujesz, noi będziesz mógł go przystrzyc i znacznie ograniczyć walające się kłaki po mieszkaniu.
  14. każdy pies będzie Ci gubił sierść, nie ma znaczenia czy to labek czy jakiś ttb. ile godzin dziennie zamierzasz poświęcić psu? samo bieganie nie wystarczy, pies musi mieć też zajęcie umysłowe. a pudla byś nie chciał?
  15. to dajcie jej zabawkę. tylko nie rzucajcie nieruchomo na ziemię, ale bawcie się nią razem z suczką.
  16. domowa hodowla - psy mieszkają z ludźmi w domu, a nie gdzieś w piwnicy/kojcu/stodole. w ogłoszeniu można napisać wszystko, w rozmowach z hodowcą wyjdzie wszystko.
  17. wiem, ze to już za późno, ale... dlaczego wzięłaś stamtąd psa? przecież kilkanaście psów to rozmnażalnia, a nie hodowla.
  18. a ile dziennie suczka ma ruchu i zajęcia? ma możliwość zabawy z psami w jej wieku (albo zbliżonymi wzrostem i poziomem aktywności)? samo powiedzenie "nie" dla psa nie ma znaczenia. pies nie zna ludzkiej mowy i równie dobrze możesz sobie do niej mówić "kredka" czy "zboże". musisz ją po prostu nauczyć, ze "NIE" oznacza natychmiastowe zaprzestanie wykonywania danej czynności. tylko musisz pamiętać też o tym, że ona chce się bawić i bawi się po psiemu. więc musisz jej pokazać, co ma robić ZAMIAST i jak zachowywać się prawidłowo. czyli zamiast gryźć ludzką rękę czy ubrania to niech gryzie jej zabawki. do tego ćwiczenia z posmarowaniem ludzkich rąk pasztetem czy włożenie w zaciśniętą pięść jedzenia tak, żeby suczka lizała, a nie gryzła. przy lizaniu cała masa pochwał, niech sunia wie, że to jest odpowiednie zachowanie. a w jakich sytuacjach skacze? jeśli są do przewidzenia to weź ją wtedy na smycz, skoryguj jak trzeba i zamiast tego niech wykona komendę np. siad, żeby można ją było za to pochwalić. do głaskania mozesz ją po prostu przytrzymać za obrożę, jak będzie w miarę spokojnie stała to też chwalisz, nagradzasz (nagrody też wędrują z rąk córek). tylko suńka musi być wybiegana, inaczej nijak nad nią nie zapanujesz. nie forsuj jej, póki jest szczeniakiem, ale też nie przesadzaj w drugą stronę. a nie masz w pobliżu jakiejś psiej szkółki? nawet jeśli nie masz pieniędzy na cały kurs to przydałaby się wizyta trenera w waszym domu, on pokaże jak z psem ćwiczyć, jak go korygować, jak nagradzać i jak wymagać.
  19. to przez panią w zerówce.
  20. a moim zdaniem nikt tego nie pomija i ocenianie dobrostanu psów polega na zrozumieniu jego potrzeb.
  21. program z dobrą ideą, ale totalnie do bani w wykonaniu. tylko utwierdza moją opinię co do tej pani behawiorystki, chociaż i prowadząca program podstawową wiedza nie grzeszy (pies ucieka w czasie burzy, bo mu źle w domu. serio?o.O).
  22. dawaj z tej samej. to ma być ten sam przysmak, ale ma zostać wzięty w spokoju, na Twoich zasadach. jak się uspokoi to pochwała, pozwolenie wzięcia smakola i znowu pochwała. to jest wszystko do wypracowania, ale musisz koniecznie działać na wszystkich płaszczyznach, nie tylko na tych "okołosmakowych". a on został sam z matką w hodowli? czy było tam więcej psów? bo może po prostu hodowca i do żywienia się nie przykładał tylko wsypał kulki do dużej miski i pieski radźcie sobie same. a jak któryś był słabszy/wolniejszy to niedojadał. i Twój mógł być ten słabszy i dlatego teraz ma żarcie zamiast mózgu. a behawiorysta nic nie radził na temat smaków?
  23. noi zapytaj hodowcę, czy ktoś pomaga jej przy tych psach? miot szczeniaków plus dwa psy ras aktywnych, potrzebujących zajęcia (plus prowadzenie psiej szkoły) to może być za dużo na jedną osobę. a z drugiej strony jak hodowca ogarnięty to i szczeniaki będą miały odpowiedni socjal, już czegoś zostaną nauczone noi będziesz miał łatwiej w razie problemów wychowawczych, bo jest się do kogo zwrócić.
  24. Paulina, ale ten britt to syf. jeśli pies nie dostaje pełnowartościowej karmy to będzie głodny, niezależnie ile zje tej słabej jakości. jeśli nie chcesz dawać BARFa (a to zajmuje tyle samo czasu co nasypanie suchych kulek), nie chcesz gotować (a to tak naprawdę wystarczy wstawić mięso, jak się zagotuje to dorzucić kaszę/ryż i warzywa, jak znowu się zagotuje to przykręcić kurek i za 15-20minut wyłączyć. nie trzeba przy tym stać, nie trzeba doprawiać, a w pół godziny masz żarcie) to kup mu porządną suchą karmę. jak pies będzie głodny to nijak jego fiksacji na smaczki nie zlikwidujesz. a jak postawisz miskę to on leci od razu czy czeka na pozwolenie? w ogóle robisz coś takiego, ze np. dajesz mu komendę siad, on ma siedzieć niezależnie czy miska jest w Twoich rękach czy już czeka na niego i dopiero na pozwolenie wstaje i je? możesz też trenować siedząc przed nim z otwartą ręką, na której jest smaczek. on ma go widzieć, ma go chcieć wziąć, ale ma czekać na pozwolenie. jak próbuje zabrać go sam to zaciskasz pięść. on wtedy wiadomo, będzie tam rył pyskiem, lizał, łapą walił, ale Ty masz czekać, aż odpuści. jak odpuści to wtedy otwierasz rękę i dajesz mu komendę pozwalającą wziąć smaka. z czasem wydłużasz czas trzymania smaka na otwartej dłoni, na udzie, na podłodze pomiędzy jego łapami, na jego łapie (jak leży) czy na jego nosie (jak czasem na zdjęciach w necie widać). ogólnie on ma się kontrolować i wstrzymywać przed wzięciem smaka i po prostu stopniujesz mu trudności. jeśli nie słucha to może korekta, tak żeby przebić się do psiego mózgu? jak psa uczysz np. siad to wiadomo, naprowadzasz smakiem. tylko wtedy jak psi tyłek klapnie na ziemi psa chwalisz słownie, a dopiero potem dajesz żarcie. jak pies już kojarzy, że siad to klapnięcie na tyłku to wtedy chwalisz zawsze, a smaka dajesz np. co drugi raz. potem smaków dajesz coraz mniej, ale za każdym razem chwalisz słownie. pochwała słowna ma być zapowiedzią nagrody, jak to odpowiednio wprowadzisz to wtedy pies nie patrzy żeby po każdym "pierdnięciu" dostać żarcie tylko może wykonać serię ćwiczeń bez nagradzania co chwila. jak pies był zaniedbany w tak ważnym dla niego okresie to będziesz miała ciężko. uzbrój się w cierpliwość, bo czeka Cię ciężka praca. ale będzie dobrze:) tylko patrz na sprawę całościowo, a nie jak na jeden problem. Ryss, trening klatkowy absolutnie nie oznacza zamykania psa w klatce (swoją drogą to by spowodowało powiększanie się problemów). zamiast klatki może być i kocyk, tu chodzi o ćwiczenia i o to, co one dają, a nie o samo miejsce.
  25. ja Ci konkretnych nazw nie podam, ale przy wyborze hodowli patrz na warunki, w jakich są wychowywane psy. bierz psa z domowej hodowli, gdzie nie ma dużo suczek (a już zwłaszcza różnych ras), gdzie matka szczeniąt jest dobrze traktowana. rozmawiając z hodowcą zwróć uwagę na to jak mówi o suczce, jak mówi o szczeniakach, zobacz na zywo jak się do nich odnosi. nie bierz psa od kogoś, kto widzi w tym tylko biznes, a suczka jest jedynie maszynką do zarabiania pieniędzy. zwróć uwagę na to, czym psica jest żywiona, czy ma błyszczącą, wyczesaną sierść, czy widać, ze jest zadbana. zobacz, czy szczeniaki są socjalizowane, czy mają zapewniony kontakt z ludźmi, dziećmi, innymi psami, czy mają sporo zabawek, czy hodowcy się nimi zajmują. nie bierz psa od kogoś, kto po prostu szczeniaki trzyma zamknięte w oddzielnym pokoju czy jakimś kojcu, bez socjalizacji, bo będziecie mieć potem problem. zobacz, jak zachowuje się suczka: czy jest agresywna czy grzeczna, jak reaguje na domowników, jak reaguje na was (obcych dla niej ludzi), czy nie jest strachliwa. ogólnie przyjmijcie, że szczeniak będzie do matki bardzo podobny i zdecydujcie czy chcielibyście mieć takiego psa jak ona. patrz na to, czy hodowca jest chętny do mówienia o swoim psie, o szczeniakach, o swoich doświadczeniach z psami, o wystawach, o zachowaniu psów, o warunkach w jakich je trzyma. rozmawiaj dużo, bo jak ktoś chce coś ukryć to przy dłuższej rozmowie, takiej na luzie sporo rzeczy może wyjść przez przypadek. zwróć uwagę czy hodowca chętnie pokazuje, gdzie szczeniaki trzyma, nie daj się nabrać na "pan poczeka chwilę, zaraz szczeniaczka przyniosę". do tego jeszcze spytajcie o szczenięta z poprzednich miotów, zapytajcie kiedy były, czy mają zdjęcia. ogólnie zorientujecie się, czy hodowca utrzymuje kontakt z nabywcami szczeniąt czy po prostu działa na zasadzie "wziąłem kasę i nic mnie nie obchodzi" (tego typu nie polecam). noi dowiecie się, czy np. suczka nie rodzi co cieczkę (jeden miot w roku to jest maks). i pilnujcie rodowodu, żeby wam nie wyrósł kundelek. nie daj sobie wmówić, ze rodowód przyjdzie pocztą, ze jest do wglądu, że bez rodowodu taniej, że coś tam, że coś tam. jeśli pies jest z FCI to dostaniecie metrykę i rodowód wyrobicie potem sami (jak będziecie chcieli). jeśli pies jest spoza FCI to pilnujcie czy rodzice mają normalne rodowody, gdzie są wypisani dziadkowie i pradziadkowie z imienia i przydomku, a nie jako NN. i legalna hodowla podpisze z wami umowę kupna-sprzedaży. jak już będziecie na jakąś hodowlę zdecydowani to wrzuć w google jej nazwę, imię i nazwisko właściciela, samo nazwisko oraz numer telefonu, pod jakim się kontaktowałeś z nim. jak ktoś się na nich naciął to pewnie wrzucił jakaś informacje do internetu. to tak na szybko napisane, może mi się jeszcze coś przypomni albo coś ktoś doda.
×
×
  • Create New...