-
Posts
4822 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
3
Everything posted by Beatrx
-
bo na ich stronie naliczyłam 38 psów. no ja bym od nich psa nie wzięła, ale nie o to pytałeś, mam jedynie nadzieję, ze to faktycznie jest podział na matkę i syna i oboje mają pozatrudnianych ludzi do opieki nad tymi psami. ja mam w standardzie w samochodzie chusteczki nawilżane, karton zwykłych chusteczek i baniak wody to tak mi się skojarzyło, żeby Ci napisać. noi na macie obowiązkowo zawsze jakaś szmatka czy ręcznik (w ciuchlandzie kupuję takie rzeczy za grosze). ale z czterema haszczakami to musiałbyś na poważnie przyczepkę rozważać:P
-
ale będzie Ci śmierdziało w samochodzie, nawet jak to powycierasz. a takto zawijasz podkład, wkładasz do reklamówki, wywalasz i po sprawie. a kupa czy wymioty też się mogą zdarzyć, lepiej być przygotowanym. możesz też wziąć chusteczki nawilżane, w razie jakby futerko się ubrudziło. z podkładami chłodzącymi zaczekaj, aż psy podrosną i raz, że nie będą niszczyć, a dwa będą nauczone czystości. pamiętaj też, że takie małe szczylki łatwo przeziębić, więc ja bym z podkładami chłodzącymi nie ryzykowała, tak samo jak nie przesadzałabym z klimą w samochodzie. mówisz o hodowli Eskimoski Domek? ile oni mają tam łącznie psów?
-
są zwolennicy kastracji, są przeciwnicy. może się okazać, ze w szkole, do której idziesz trafisz na zwolennika i szkoleniowiec zaleci Ci kastrację. ja bym na Twoim miejscu psa nie kastrowała tylko porządnie wzięła się za jego szkolenie i wybieganie.
-
Psiak wariuje na widok ludzi( dzieci i dorosłych) i psów
Beatrx replied to bicalcarata's topic in Wychowanie
a biegniesz w drugą stronę wcześniej piszcząc, żeby zwrócić jego uwagę na siebie? bo może być tak, ze zagapi się na kogoś, Ty jesteś z tyłu i po prostu Cię nie widzi i wtedy jak mu piśniesz to zwróci na Ciebie uwagę. jak masz 5 metrów smyczy to na tym spokojnie dasz radę odbiegać. co robisz, jak już Cię dogoni? możesz tak samo jak idziesz z nim nagle zmieniać kierunek marszu, tak żeby młody musiał się Ciebie pilnować. możesz np. wymagać siadania przed przejściem dla pieszych, po Twoich pięciu krokach, na różnych podłożach/różnych wysokościach. jak opanujesz z nim podstawowe komendy bez rozproszeń to będziesz w stanie zapanować nad nim w sytuacji, kiedy widzi dziecko. a do tego jeśli z Tobą zawsze będzie super, bo i zabawa i szkolenie, jasne reguły i zasady to nie będzie szukał rozrywek w każdym dziecku. te bliźniaczki możesz mu, ze tak powiem, zostawić. niech się z nimi wita, niech się bawią, ale na Twoich zasadach. ma być spokój na klatce, ma być spokój idąc do nich, nie wolno za nimi biegać, ale wolno się przywitać i pobawić na komendę. -
Psiak wariuje na widok ludzi( dzieci i dorosłych) i psów
Beatrx replied to bicalcarata's topic in Wychowanie
a wymagasz? dajesz mu konkretne zadania do wykonania? ćwiczysz posłuszeństwo? on chce biec w ich stronę... a jak Ty pobiegniesz w drugą to co zrobi? jak długą masz smycz? -
a nie jest czasem tak, ze przestał jeść z powodu upałów? on jest normalnym psem, wcale nie jest chudy:P
-
w sumie spotkałam się z opinią, ze u nas są szczeniaki 2-3 razy tańsze niż w UK i dlatego stąd psy ludzie przywożą. i że w UK stawia się właśnie na wystawy, a nie na użytkowość. aż z ciekawości popatrzę w wolnej chwili na hodowle UK. żwaczy bym im nie dawała, jeśli u hodowcy ich nie jadły. nowy pokarm może wywołać biegunkę, do tego stres związany z opuszczeniem matki, nie wiadomo jak z chorobą lokomocyjną i możesz mieć masakrę. no właśnie, mozesz jeszcze podkłady kupić (najlepiej w aptece, wtedy wychodzi taniej) i wyłożyć nimi pokrowiec. wtedy nawet jak coś się wydarzy to wystarczy zabrać podkład i go wywalić, a nie potem prać pokrowiec gdzieś w trasie. i chodziło mi o to, że będą gryzły CI matę:P a masz tam całą masę różnych ciekawych do gryzienia rzeczy. ale jak będziesz je kontrolował to nie powinno być problemów. a bawić się będą chciały, tylko serio możesz im odpuścić tę podróż. przeżyjecie to jakoś i zaczniecie normalnie żyć.
-
wychodzenie na podwórko to żaden ruch dla psa. jeśli go sami nie wybiegacie porządnie to nic z tego nie będzie, nawet po kastracji będzie się ekscytował. to nie chodzi o to, żeby z psem wychodzić co 3 godziny na pół godziny potupajki na smyczy. musisz z nim wychodzić na te 3 razy, ale porządne. czyli rower, bieganie, szkolenie. jeśli chcesz, żeby pies słuchał komend w sytuacjach, które go nakręcają to on musi mieć je wyryte na 100% w sytuacjach zwykłych. nie tylko wtedy, kiedy nic się nie dzieje i stoisz przed nim, ale także jak on jest daleko, bez smyczy, jak stoisz/leżysz/kucasz, jak stoi na ziemi, jest na schodkach, stoi na zwalonym pniu drzewa. potem dodajesz następne: wykonywanie komend przy innych psach, kotach, gościach. musisz mieć opanowane "zostań" na 100% w sytuacji zwykłej, żeby móc tego wymagać od psa w sytuacji, w której się nakręca. tu tylko ciężka praca pomoże i realne poświęcenie psu czasu, a nie kastracja.
-
jakie słodziaki:) a czemu tak właściwie nie kupujesz psów w UK? a podróż przeżyją, nawet jak 15 godzin się wynudzą to nic im nie będzie. tak mi się przypomniał jeszcze jeden plus klatki: psy nie zjedzą samochodu. a szczeniaki w sumie lubią sobie pogryźć a to dywan, a to kable, a to swoje legowisko, mimo masy zabawek zostawionej właśnie w tym celu.
-
Psiak wariuje na widok ludzi( dzieci i dorosłych) i psów
Beatrx replied to bicalcarata's topic in Wychowanie
zamiast zabraniać mu kontaktów to spraw, żebyś to Ty była najatrakcyjniejszą rzeczą (no brzmi jak brzmi:P) na spacerze. sama widzisz, ze on leci do dziewczynek, bo był przez nie pieszczony, leci do dzieci, bo dzieci kojarzą mu się z zabawą. wybiera to, co dla niego korzystniejsze, fajniejsze. a fajniej się pobawić, poganiać, pocieszyć niż truptać na sznurku koło pańci;) -
nie wydawaj mu komendy, kiedy wiesz, że nie może jej wykonać. a raz wypowiedziana komenda ma zostać wykonana. musisz tego bardzo pilnować, bo jeśli pies raz Cię oleje i nic złego się nie będzie działo to jaki problem olać Cię drugi raz np. w sytuacji, kiedy będzie miał do wyboru np. przyjście do Ciebie czy pogonienie za kotem? a zdrowy pies sam się nie zagłodzi. nie mieszaj mu, nie dosmaczaj, nie wydziwiaj. jeśli on wcześniej dostawał żarcie z domowego stołu to wiadomo, ze karma nie będzie mu smakowała, to się nie ma co oszukiwać. masz opcje dwie: albo zmienić mu sposób żywienia albo go wyczekać. prędzej czy później zacznie jeść (jeśli jest zdrowy). co będzie lepsze dla psa to sama oceń, ja bym go przestawiła na inne jedzenie.
-
ja tam obstawiam, ze to nie popęd seksualny tylko pies się na maksa emocjonuje tymi sytuacjami i w ten sposób chce rozładować napięcie. ile dziennie ma ruchu i zajęcia? ćwiczycie z nim podstawowe komendy?
-
dla dwóch psów musiałbyś mieć albo tą wielką klatkę na cały bagażnik albo dwie mniejsze, ale też na cały bagażnik. przy opcji wyjazdu rodzinnego na wakacje to odpada tak czy tak, bo nawet jak doczepisz bagażnik dachowy to i tak się ze wszystkim nie pozabierasz. a w swojej opcji mógłbyś im dołożyć jakaś torbę z ciuchami. tak w ogóle to jest jeszcze opcja przewozu psa przyczepką dla psów. tylko tu już moja wyobraźnia szaleje, a i mnie nie interesowało nigdy to rozwiązanie, więc nie zagłębiałam się w sprawy bezpieczeństwa czy cen. a o tej kratce zamykającej psa w razie czego pisałam mając przed oczami to: jak masz taką jedynie na wolną przestrzeń to fakt, siedzenia złożysz i po sprawie.
-
lepiej robić krótkie sesje parominutowe, niż dłuższe. z resztą jak jesteś na dworze to go używaj;) niech siada przed przejściem dla pieszych, niech wchodzi na schody, na górze schodów niech siada, waruje, staje i dopiero pozwalaj mu wrócić na dół, niech przeskakuje coś, niech chodzi slalomem wokół słupków, niech mija przy nodze szczekacze zapłotowe. wykorzystuj to, co masz w terenie do ćwiczeń. działaj bardziej na zasadzie: "razem fajnie się bawimy" niż "oho, to teraz komendy". raz, że to będzie ciekawsze i dla Ciebie i dla psa, a dwa, ze pies nauczy się być Ci posłuszny na mieście, w normalnych, życiowych sytuacjach. skoro umie przynieść piłkę na komendę to weź tą piłkę i na tą samą komendę niech ją przyniesie na klatce schodowej. jak będzie tam przynosił to wychodzisz przed blok itd. wszystko stopniowo, nie wyrzucając jej daleko tylko działając na małych odległościach. a on lubi się szarpać? i nie pozwalaj mu na pilnowanie siebie. takie łażenie i sprawdzanie, czy nie zniknęłaś tylko go nakręca.
-
a co jeśli ktoś wjedzie Ci w tył miażdżąc klapę tak, ze nie da się jej otworzyć, z drugiej strony będziesz miał siatkę, której nie wymontujesz jednym ruchem i samochód zacznie się palić? a z drugiej strony może być też tak, ze jedziesz z kimś, ten ktoś będzie potrzebował Twojej pomocy, a psom nic się nie stanie i by mogły spokojnie same wyjść z samochodu, no ale klapa zatrzaśnięta, kratka z drugiej strony, a tu się pali... scenariuszy jest milion i jeszcze trochę, a prawda jest taka, ze nigdy nie przewidzisz co się stanie. nie zrozum mnie źle, ja wcale nie uważam, ze Twoje rozwiązanie jest złe. ono jest dobre, tak jak jest jeszcze parę dobrych rozwiązań, tylko każde ma swoje plusy i minusy.
-
te klatki, które ja oglądałam były wmontowywane w samochód, wiec nie było opcji, ze klatka leci do przodu i kogokolwiek miażdży. ja ten temat już na milion różnych sposobów obmyślałam, czytałam i oglądałam źródła polskie, angielskie i niemieckie, wszelkie testy różnych szelek, pasów, klatek, transporterów i wniosek jest jeden: jedyną bezpieczną opcją jest ta droga klatka (one się jakoś nazywały, ale już nie pamiętam jak), tylko tu ceny zaczynały się od 3,5tys za klatkę na pół bagażnika, a ta wmontowywana była jeszcze droższa. cała reszta to półśrodki i trzeba mieć tego świadomość. najtrwalsze szelki dawały radę przy zwierzątku ważącym 20kg i przy prędkości 45km/h, cała reszta padała wcześniej, wiec i szelki nie mają sensu jak nie ma się małego pieska i nie jeździ się powoli (szelki to dobra opcja jeśli komuś pies łazi po samochodzie, w kwestii bezpieczeństwa no to niestety), klatki i transportery po prostu pękały przy zderzeniu. jasne, lepiej mieć i tą siatkę (chociaż tu też masz sporo opcji, bo są siatki z materiału, a są i metalowe kratki wmontowywane w samochód) i pokrowiec niż nie mieć nic. zwłaszcza, ze masz płytki bagażnik i stojący husky mógłby Ci wpaść do środka nawet przy mocniejszym hamowaniu.
-
ja mówiłam o klatkach, które faktycznie spełniają funkcję bezpieczeństwa. po testach, atestowane. sama takiej szukałam, tylko cena mnie "trochę" zabiła i mooooże kiedyś... i fakt, pies się w niej poobija ale np. nie wyleci przez szybę czy nie zostanie zgnieciony. nie wiem jaką masz na myśli siatkę dog guard, bo tego też jest od groma i jeszcze trochę. w miarę bezpiecznie Twoje psy będą w tym jeździły, jasne. i z całego serca życzę, żebyś nigdy nie musiał się przekonywać, na ile "w miarę";)
-
w miarę bezpiecznie będzie jak nikt Ci w tył nie wjedzie. prawda jest taka, ze najbezpieczniej jest w specjalnych klatkach, tylko one swoje kosztują. reszta to półśrodki. a zabawek nie zostawiaj tylko wybiegaj psy przed podróżą, a potem niech będą spokojne.
-
żeby mieć hodowlę musisz mieć suczkę, a nie psa. potem rejestrujesz przydomek i masz już hodowlę. a kiedy będziesz miała szczeniaki to Twoja sprawa. a jaką chcesz rasę? składkę roczną masz około 100zł. jak najbardziej możesz iść na szkolenie, zdać egzamin i pokazywać to jako atut swojej suki. a wiesz coś o psiej ciąży, o komplikacjach? wiesz jak zajmować się szczeniakami, jak je socjalizować od małego? jesteś przygotowana, żeby w razie czego wziąć już dorosłego psa do siebie, w przypadku kiedy właściciel nie będzie dawał rady się nim zajmować? znajdziesz domy dla szczeniąt, w których nie będą mieszkały w kojcach, na łańcuchach, same na podwórku, bez spacerów i kontaktów z człowiekiem?
-
Jeśli to prawda to super:) a byłaś u weta? potrzebujesz pomocy finansowej czy kontaktów do tanich/z odroczonymi płatnościami weterynarzy?
-
z tym karmieniem może być tak, ze ona po prostu potrzebuje do tego towarzystwa. mój pies tak ma;) problem będzie wtedy, kiedy ona będzie jadła tylko i wyłącznie przy Tobie. z kamieniami i patykami uważaj - te pierwsze ścierają zęby, a te drugie mogą się dość niefortunnie pogryźć i pokaleczyć psi pysk albo wbić drzazgę w podniebienie. jak nie masz psiego przedszkola to chociaż wykorzystuj tą dzisiejszą suczkę;) spotkania ze spokojnymi, nienachalnymi psami będą jej służyć. możesz też sama się porozglądać, gdzie masz u siebie jakieś psie tereny i tam młodą zabierać.
-
- wychodź z nią po każdym posiłku, zabawie, po tym jak się obudzi. obserwuj ją i jak widzisz, ze zbiera się do sikania to natychmiast na ręce i na ogródek. nie pozwalaj na sikanie w domu, bo będzie miała bardzo trudno się nauczyć, ze sika się tylko na podwórku. nie musi sygnalizować, ważne żebyś Ty pamiętała o tych czterech sprawach i w takich wypadkach działała. to, ze ona nie chce zostać sama na podwórku nie jest niczym dziwnym;) może z czasem będzie chciała tam zostawać przez jakiś czas, a może nie. czas pokaże. - bardzo wcześnie do Ciebie trafiła. nie masz w okolicy kogoś ze spokojnymi psami albo ze szczeniakami w jej wieku? nie masz możliwości chodzenia na zajęcia psiego przedszkola? ona póki co jest mała i nie nastawiaj się na długie spacery;) korzystaj z tego czasu i ucz ją spokojnego chodzenia na smyczy, bez ciągnięcia. - co do przynoszenia: nie jest czasem tak, że po prostu ona robi to z nudów? bo pańcia wtedy zwraca na psa uwagę, interesuje się psem, a jak pies bawi się swoimi zabawkami to pańcia go olewa? - może czuje się bezpieczniej wiedząc, ze Ty jesteś obok jak ona je? a masz możliwość sprawdzić, czy ona będzie jadła w obecności innej osoby, jak Ciebie nie będzie? - zostawienie jej w łazience jest milion razy lepsze niż zostawienie jej z kablami, które niosą śmierć. to jest szczeniak, szczeniak gryzie i możesz jedynie zabezpieczać wszystko tak, żeby nie stała się jej krzywda. i ucz ją posłuszeństwa. zabawa zabawą, ale siad/waruj/stój/do mnie już powinna znać. lepiej jej zrobi z rana trening posłuszeństwa, oczywiście wpleciony w zabawę, niż sama zabawa.
-
pierwsza rzecz to jest taka, ze każda komenda ma mieć określone znaczenie ZAWSZE. nie może być tak, ze jednego dnia "chodź" oznacza "mam przybiec do pańcia najszybciej jak umiem i stanąć przed nim", drugiego dnia "no wołał mnie, ale coś tam jest czuję coś ojejkujejku, no nie woła mnie po raz 10 i groźniej to może przyjdę", a trzeciego dnia jest jedynie przywołaniem bliżej, bo za daleko odbiegła. a przy przywołaniu zawsze potrzeba dużo treningu. to, ze ona zna komendę nie znaczy, ze zawsze ją wykona. to musisz dopiero wytrenować. jak już ją puścisz i obawiasz się, ze z przywołaniem może być problem to zacznij jej zwiewać, tylko tak, żeby Cię widziała. zacznie za Tobą biec, dogoni Cię i jak będzie blisko to możesz ją przywołać. jeśli będziesz ją wołał wiedząc, ze się nie posłucha to utrwalisz w niej to, że można się nie posłuchać i nic złego się nie dzieje. w sumie sunia jest u Ciebie ponad miesiąc to będzie sprawdzać na ile może sobie pozwolić, skup się ćwiczeniu posłuszeństwa, przestrzeganiu wprowadzonych zasad, a będzie dobrze:)
-
to absolutnie nie jest tak, ze wszystko zależy od socjalizacji. w sumie cudownie by było, gdyby tak było:D ot, bierzesz sobie szczeniaczka z hodowli, socjalizujesz go i nigdy nie masz z nim żadnych problemów. a przecież często jest tak, ze psy żyjące nawet parę ładnych lat na łańcuchach, wyciągane z nich stają się super towarzyszami (no idealne nie są, nie oszukujmy się). tyle tylko, że mądra socjalizacja psu nie zaszkodzi, a wręcz przeciwnie. klaki, Ty nie opisałaś socjalizacji, Ty opisałaś cholerawieco. brak wyobraźni? brak empatii? to trzeba wszystko dostosować do tego psa. czy byłoby coś złego w tym, że właścicielka przyszłaby na spacer blisko tego miejsca, posiedziała z psem w pewnej odległości od tłumu, pozwoliła psu się gapić, wąchać, pobawiła się z nim, poćwiczyła komendy, a potem poszła w swoją stronę? a za jakiś czas znowu przyszła na jakaś warszawską imprezę i znowu zachowała odległość komfortową dla psa i tak samo ćwiczyła? jasne, może być tak, że szczeniak boi się, bo jest szczeniakiem i jak dorośnie to będzie radośnie pląsał sobie w tłumie ludzi w rytm huku petard. tylko w takim przypadku mądre podejście do sprawy nic nie zepsuje, a może pomóc na wypadek, gdyby z lękliwego szczeniaka miał wyrosnąć lękliwy pies. a brak socjalu może spotęgować psie lęki. kalkulując to wszystko nie widzę sensu w olewczym stosunku do socjalu "bo genów nie przeskoczysz".
-
a czy on się czasem bardziej nie interesuje swoim odbytem? może coś zeżarł i to coś jest teraz "u wyjścia" i psiaka drażni? a może to gruczoły? a byłaś z nim przy zabiegu? ja bym z nim do weterynarza pojechała.