-
Posts
4822 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
3
Everything posted by Beatrx
-
"Hodowla" MOGADOR - uważajcie!
Beatrx replied to GinewraVance's topic in Cavalier King Charles Spaniel
a czy sprawę głodzenia psów zgłosiłeś na policję? czy jedynie zależy Ci na odzyskaniu pieniędzy za szczyla? -
możesz zapoznać je i w domu, jeśli Maksiu nie jest w tym domu przygaszony. pamiętaj, że Rufus wie co to dom, a Maks nie i żebyś nie stworzyła sytuacji, kiedy Rufus jest zbyt pewny siebie w tej sytuacji, a Maksiu próbuje się odnaleźć i w domu i z nowym psem. ja bym je jednak wzięła razem na spacer i dopiero po wspólnym spacerze weszła z nim do domu.
-
jeśli wiesz, że nie przyjdzie to jej nie wołaj. możesz zwrócić jej uwagę właśnie jakimś piśnięciem, szybszymi ruchami (pańcia zaczynająca tańczyć na środku pokoju z czymś w ręku podśpiewując sobie zwróci psią uwagę;)) i jak się zaciekawi to wtedy zawołaj. ćwicz codziennie, po paręnaście razy w ciągu dnia. krótsze sesje to lepsza koncentracja dla psa. ale też nie zamykaj tego w ramy szkolenia, po prostu wołaj ją po coś fajnego, co lubi. chodzi o wyrobienie w jej głowie skojarzenia, że po przyjściu do Ciebie jest zawsze fajnie. a nie wołasz psa jak wiesz, że nie przyjdzie (tak jak u Ciebie z tym leżeniem, póki co w ogóle bym jej nie wołała leżącej póki się mną nie zainteresuje), że już o podwórku nie wspomnę;) bo wtedy wyrabiasz jej skojarzenie: przychodzę kiedy chcę, a i tak jest okej. więc po kiego grzyba przychodzić od razu, jak można pozałatwiać swoje psie sprawy i dopiero przyjść?;) i pamiętaj o chwaleniu. chwalenie ma to do siebie, ze jest z Tobą zawsze i wszędzie i nie zapomnisz go z domu jak np. zabawki czy nie skończy Ci się na spacerze jak np. ciasteczka. a dzięki chwaleniu (i to przy wszystkich komendach, nie tylko przy przywołaniu), a następnie wybiórczym nagradzaniu (jak już pies ogarnie, czego od niego oczekujesz) będziesz miała psa posłusznego po prostu, bez konieczności nagradzania każdej komendy.
-
zacznij od początku. będąc w domu, jak pies się nudzi zawołaj go. musisz do tego wymyślić nową komendę, bo obecna oznacza: piesku przyjdź do mnie jak będziesz miał ochotę. jak przyjdzie (a przyjdzie, w końcu mu się nudzi, nie ma nic innego do roboty;)) to pochwal go wylewnie i nagródź. poćwicz to, póki pies nie zrozumie, ze np. "do mnie" oznacza natychmiastowe podejście do Ciebie. po tym wprowadź trudność w stylu: pies w pokoju A, Ty w pokoju B i wtedy go wołasz. najpierw komendę przećwicz sto razy w domu, chwaląc psa wylewnie, nagradzając, traktując przyjście jak najtrudniejszą rzecz na świecie, jaką tylko mógł wykonać. jeśli będziesz mieć to w domu przerobione to przenosisz to na podwórko. z początku puszczasz go na odległość metra od siebie, przywołujesz, chwalisz, nagradzasz, bawisz się.potem zwiększasz odległość, zaczynasz szukać rozproszeń, ćwiczysz w coraz trudniejszych warunkach. jeśli wiesz, ze pies komendy nie wykona to jej nie wypowiadasz. jak pies się wyłącza to robisz pisk, zwracasz jego uwagę na siebie i biegniesz w drugą stronę. on wtedy poleci za Tobą. do tego musisz mu zajmować czas na spacerze, bawić się z nim, szkolić go. zwiększasz swoją atrakcyjność zabawą, smakolami, miziankiem, pomocą psu, broniąc go. dopiero jak w jego głowie pokażesz mu przyjście do Ciebie na zawołanie jako najważniejsze możesz sobie trochę odpuścić i pozwalać mu na swobodną eksplorację terenu. pamiętaj, ze dobre przywołanie wymaga pracy nad wszystkimi aspektami życia, a nie jedynie nad samym przywołaniem.
-
ja bym się bardziej bała, że jakiś psychol doleje trutkę do tej wody:/ na wszelki wypadek idąc na wybieg możesz zabierać swoją wodę, bo faktycznie taka stojąca nie wiadomo ile nalana przez nie wiadomo kogo może nie być dobrym pomysłem.
-
ja bym go próbowała oswoić z widokiem Maksia właśnie jak z królikami. niech Maksio będzie uwiązany, żeby sam nie podszedł, a ze swoim trenuj i wszelkie objawy agresji koryguj. póki co podwórko dla Rufusa jest tym samym co cała reszta swiata, więc możecie trenować na nim. nawet zajmuj się nim, ćwicz posłuszeństwo, baw się, ale tak żeby widział Maksia. powoli zmniejszajcie odległość od Maksia, patrz kiedy Rufus czuje się okej, a kiedy zaczyna się spinać. nie wiem, czy takie branie ich do domu i izolowanie będzie dla nich dobre. za dużo cackania się absolutnie im nie pomoże. możesz nieświadomie nakręcić Rufusa na Maksia. a może nawet oba psy nakręcisz na siebie w ten sposób. ja bym ich najpierw zapoznała, potem razem do domu wprowadziła i kontrolowała sytuację. a na wyjścia z domu izolowała.
-
a Ty masz tam możliwość puścić Maksia z tego łańcucha? żeby sam, bez żadnych sznurków biegał po podwórku? jak on taki wpatrzony w Ciebie to wykorzystuj to na maksa. a do Rufusa podejdź na zasadzie: "będzie drugi pies i koniec". jeśli za bardzo zaczniesz to rozkminiać, tłumaczyć go "bo on jedynak rozpieszczony itd." to będziesz się z tym bujać dłuższy czas. a Rufus ogólnie jest posłusznym psem? komendy jakieś zna, wykonuje je w różnych rozproszeniach?
-
w domu: wydziel mu jedno pomieszczenie "bezpiecznie", którego nie da rady poniszczyć. zostaw mu tam zabawki, jakieś gryzaki do żucia, może masz dostęp do kości od krowiej nogi? przed wyjściem: porządny spacer. pies na nim ma się załatwić, ale też zmęczyć umysłowo. niech szuka zabawki, którą mu wyrzucisz, niech aportuje, przychodzi na zawołanie, siada, waruje, staje na komendę. ogólnie ćwicz z nim posłuszeństwo, niech non stop coś robi. zmęczy się, będzie spokojniejszy. ale nie łudź się, szczyle regenerują się w ekspresowym tempie;) a on nie jest czasem miksem jakiegoś amstaffa? i to umaszczenie i pysk pod coś bullowatego mi podchodzi. może zgłoś się do fundacji pomagającej bullowatym, oni też psiaka poogłaszają, a może znajdzie się dla niego jakiś dom tymczasowy?
-
a ten pies Cię zna? on musi zostać oddany "na już" czy możesz mieć czas na zapoznanie się z nim, wspólne spacery osobno i z całym stadem?
-
ja bym ich ze sobą zapoznała. ostrożność jest dobra, ale za dużo ceregieli i cackania się nie przyniesie nic dobrego;)
-
ale skąd możesz wiedzieć, czy podwyższenie nie jest mu potrzebne? może i fizycznie da radę tam wskoczyć, ale skoro się boi to może po prostu dać mu coś, co mu pomoże? a jak nie to jeśli zna komendę na skakanie to po prostu każ mu tam wejść. bez zachęcania smakami, bez pierdzielenia się i robienia z wchodzenia do samochodu atrakcji tylko po prostu pies na smyczy, dajesz mu dwa kroki rozpędu i komenda hop. i nie odpuszczasz, a nagradzasz dopiero jak pies jest w środku. to nie jest jakaś nadzwyczajna sztuczka, którą trzeba stopniować i wymyślać jak ogarnąć poszczególne etapy.
-
tia, nawet jeśli wolałby życie na podwórku to z pewnością bez tego łańcucha przeżyje i wcale za nim płakać nie będzie. chyba już bliżej jak dalej do Twojego zamieszkania tam to w końcu pies zacznie normalnie jeść. a oni pewnie dają mu to, co najtaniej ich wychodzi, a skoro pies zjada to dochodzą do wniosku, ze pies to lubi. pisna Cię pokocha, wystarczy ze dasz mu trochę czułości. mnie to zawsze zadziwia jak bardzo dotyk działa na psy i jak bardzo cieszą się na mój widok, mimo że ja "tylko" je głaszcze;)
-
skoczuś, to albo bez problemu wskakuje albo jest problem z wejściem do samochodu;) ja bym próbowała z jakimś podwyższeniem.
-
jeśli piesek faktycznie normalnie jest przytulakiem, a czasem mu coś odwala to może być jakaś choroba. pies koleżanki tak miał, potrafił leżeć sobie na legowisku, a w pewnym momencie po prostu rzucał się na przechodzącą osobę. albo ktoś go głaskał, niby wszystko w porządku, a za sekundę wyskok z zębami do twarzy. okazało się, ze pies miał guza na mózgu i stąd to zachowanie. a równie dobrze pies może być za bardzo traktowany jak człowiek (to właśnie wychodzi przy tym obrażaniu się i pokazywaniu ręki, to takie ludzkie), a za mało jak pies i faktycznie próbuje sobie ustawić właścicielkę. a nie zorganizujecie jej jakiejś pomocy na forum? Białystok mały nie jest, pewnie macie kogoś na forum stamtąd, kto by sprawę nadzorował. wg mnie bez przebadania psa się tu nie obejdzie. a wcześniej mogła sobie radzić z psami, bo po prostu trafiały jej się takie bezproblemowe?
-
tia, pewnie po niszczeniu ona go z marszu zamknęła w klatce bez ćwiczeń i ma w czterech literach co się dalej dzieje:/ nie wiem jaki to rodzaj człowieka, ale ludzie są różni i różnie potrafią innym życie uprzykrzyć. jak dzielnicowy radzi dzwonić na sm to cóż innego Ci pozostaje? jestem ciekawa czy to faktycznie tak prosto się odbywa jak on o tym mówi. i jak to odebranie psa się odbywa.
-
on absolutnie nie wiedział, o co Ci z tą ręką chodzi... odwrócił głowę, bo Ci CSował, nie chciał konfliktu, a czuł napiętą sytuację przez te parę dni. wiesz, po tym opisie "kary" to wątpię, czy sama sobie z tym psem poradzisz. ktoś by musiał zobaczyć co się dzieje i niestety, ale zbadać go trzeba, bo może po prostu to jakaś choroba, a nie sprawa braku wychowania.
-
kawka, dziecinny czy nie ale to zawsze jakiś pomysł. nie podoba Ci się, nie chcesz czegoś takiego to okej, nie ma tematu. ale co z tym kojcem? on ma klatkę? może by podrzucić kobiecie informacje o treningu klatkowym? chociaż jeśli ona ma temat gdzieś to pewnie nie będzie chciała z nim pracować. wiecie, sprawa jest ciężka. na forum prawnym był wątek, gdzie kobieta miała takiego psa. próbowała problem rozwiązać, ale on non stop szczekał cały dzień. w końcu ktoś się zdenerwował, sprawę zgłosił, ale kobieta mandatu nie przyjęła i poszła do prawnika. prawnik jej poradził, ze skoro nad psem pracuje, ma na to dowody, pies nie szczeka w nocy to nic jej nie zrobią. jak to się skończyło to nie wiem, bo laptop mi się zepsuł i dalej sprawy nie śledziłam, ale może być ciężko. kawka, nie musisz dzwonić na sm. jak masz czas to udaj się do waszego dzielnicowego, daj adres tej pani, ona dostanie wezwanie na komendę i może to jej otworzy oczy. chociaż licz się z tym, ze ona może się na Tobie mścić. jeśli nikt inny nic jej nie mówił to wiadomo, że wszystko będzie na Ciebie.
-
hodowca mógł mieć gdzieś to, komu psa sprzedaje. albo jak go brali to przy rozmowie byli całkiem sensownymi ludźmi i hodowca dał się oszukać. kontaktowałaś się z hodowcą?
-
oj broń boziu, dlatego napisałam czy o tym pomyślał, a nie żeby tak zrobił:P takie rozwiązanie może być kłopotliwe i nijak nie można go komuś nakazać czy stwierdzić, ze powinien to zrobić;)
-
a jak jest super grzecznym psem tylko nie radzi sobie z samotnością i towarzystwo człowieka i drugiego psa mu pomoże? nie musi z nim wychodzić na spacery, w końcu pies siedzi bez spaceru jak nikogo nie ma. ja mu nie każę lecieć bez zastanowienia do sąsiadki tylko pytam czy nie myślał nad takim rozwiązaniem. a myślenie nad czymś takim wymaga analizy czy damy sobie z tym psem radę, czy nasz pies zaakceptuje tymczasowego towarzysza, czy pies nie jest agresywny, czy sąsiadka nie oskarży nas o jakieś głupoty, czy się zgodzi, czy da się to jakoś zorganizować żeby kawka nie musiał brać od niej kluczy tylko przekazywaliby sobie psa i czy w ogóle on ma ochotę na takie coś. to mam na myśli pisząc o myśleniu nad rozwiązaniem, a nie działanie na już...
-
agresja lękowa PIES REAGUJE AGRESJĄ NA WSZYSTKICH LUDZI
Beatrx replied to nelebes's topic in Strachliwość
próbuj z żarciem. może nie jakimiś psimi ciasteczkami, ale kawałkami czegoś ludzkiego np. kiełbasy czy parówki, chodzi o to, żeby pies wyczuł jej zapach. z początku rzucasz delikatnie kawałek żarcia koło psa jak ten się uspokoi. on to zjada rzucasz jeszcze jeden. potem jeszcze jeden trochę bliżej siebie, potem jeszcze kawałeczek i jeszcze. obserwujesz psa i sprawdzasz, do którego momentu podchodzi, a w którym już nie daje rady. i ćwiczysz codziennie, dzień w dzień nie przyspieszając, nie wymuszając nic na psie spokojnie obserwując jego reakcje. dochodzisz w ten sposób do momentu, kiedy kucasz z żarciem wyciągniętym na otwartym ręku , bokiem do psa, a on zjada Ci z ręki. najpierw przekonaj go do siebie, będziesz wtedy mogła nauczyć go różnych komend i łatwiej będzie Ci nad nim panować i iść dalej. tylko przygotuj się, że to ciężka praca na dłuższy czas, a nie na tydzień czy dwa. -
no a co z tymi zabawkami? nie dasz rady go rozbawić, rzucać mu zabawki, on ją przynosi i po prostu za 10 czy którymś rzutem, jak będzie rozbawiony to po prostu rzucasz ją do otwartego bagażnika? a może problem jest jeszcze inny i wystarczy mu zrobić jakieś schodki, żeby po schodkach wszedł a nie wskakiwał?
-
no a co z tymi zabawkami? nie dasz rady go rozbawić, rzucać mu zabawki, on ją przynosi i po prostu za 10 czy którymś rzutem, jak będzie rozbawiony to po prostu rzucasz ją do otwartego bagażnika? a może problem jest jeszcze inny i wystarczy mu zrobić jakieś schodki, żeby po schodkach wszedł a nie wskakiwał?
-
no a co z tymi zabawkami? nie dasz rady go rozbawić, rzucać mu zabawki, on ją przynosi i po prostu za 10 czy którymś rzutem, jak będzie rozbawiony to po prostu rzucasz ją do otwartego bagażnika? a może problem jest jeszcze inny i wystarczy mu zrobić jakieś schodki, żeby po schodkach wszedł a nie wskakiwał?