-
Posts
10326 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
3
Everything posted by evel
-
Ranysiu, do wody, z własnej woli? No to rzeczywiście nieźle pokręcona jest, haha :evil_lol: Wyobraziłam sobie mokrą torpedę w czasie lotu po mieszkaniu, bo moja ukochana dobermanica (od prawie 10 lat za TM :candle:) pierwsze co robiła, gdy przypadkiem zwiała z wanny podczas kąpieli - leciaaaaała przez całe mieszkanie na balkon, rozchlapując przy tym wodę jak wieloryb :mad: Ale jak tu ich nie kochać, takich świrów? ;) Piszcząca piłeczka - pyszczek jest be wg Zu, była super przez pierwszy miesiąc od zakupu :-( Ona ma nie teges w móżdżku coś... :roll:
-
[URL]http://images43.fotosik.pl/315/6958d766694fb5a2.jpg[/URL] łahaha, lecęęęę :roflt: Niezła jest Shina i super nakręcona, ja dalej jestem w trakcie poszukiwania piłki idealnej, bo sucz kocha tylko jedną piłkę i się nie chce wymieniać na inne a zdarza jej się uciec z piłką w krzaki i weź ją stamtąd wyciągnij jak nie ma drugiej równie super piłki na wymianę :shake:
-
[quote name='Pineczka']Ok, nie jestem behawiorystką, ale jestem świeżo po przeczytaniu książki Jan Fennel (serdecznie polecam) i czytając to co napisałaś Ty i to czego dowiedziałam się z książki mogę spróbować wysnuć wniosek, że ona czuje się Twoją opiekunką, kiedy Twoja siostra może okazywać się bardziej pewna siebie w stosunku do psa przez co daje mu sygnał: To ja jestem silniejszym członkiem stada i to ja mogę martwić się o Ciebie a nie Ty o mnie. Mam ta książkę również w pdf, więc mogę sprubować Ci ją przesłać. Jestem zdania, że każdy Mnie już pomogło w pracy z moim łobuziakiem :) pozdrawiam[/QUOTE] :lol::lol::lol::lol::lol::lol: Eeee myślę, że nie. Moja suka ma inne rzeczy na głowie, niż próba zapanowania nad światem, a już na pewno nie nade mną ;) Twory popełnione przez panią Fennel można wyrzucić do kosza albo zostawić sobie w ramach zapoznania się z prehistorycznymi sposobami tresowania psów, ale nie stosować wszystkiego, co jest tam napisane, na litość boską... :evil_lol: Zresztą, w takim układzie, w jakim żyjemy ([B]ja[/B] karmię, [B]ja [/B]bronię, [B]ja [/B]wyprowadzam, [B]ja[/B] dawkuję zabawki i smaki, [B]ja [/B]rozporządzam piłką :cool3:) trudno byłoby jej być moją opiekunką :diabloti: *** Psie Pustyni, może napiszesz jeszcze coś ciekawego? ;)
-
VIII Zlot Dogomaniaków - Było nie przeciętnie - ćwierć inteligentnie :P
evel replied to rose's topic in Foto Blogi
[URL]http://img8.imageshack.us/img8/7755/13238738.jpg[/URL] już miałam pytać, czy toto małe ktokolwiek kiedykolwiek wypuścił na ziemię czy tylko na rąsiach siedziało :evil_lol: Fajnie mieliście, niezłe zdjęcia... Jednak ja chyba jestem za bardzo aspołeczna na takie zloty :P -
[quote name='Pies Pustyni']Poczytalem troche watek ZU i mam pewien pomysl. Byc moze Twoja siostra po prostu bardziej niz Ty lubi inne psy i jej nastawienie przenosi sie na suke?[/QUOTE] Hahaha, wiedziałam, że ktoś tak napisze :lol: Drogi Psie Pustyni, wiem, że z mojego wątku można wysnuć teorię, że rzucam się z maczugą na każdego napotkanego psa, ale w rzeczywistości tak nie jest ;) Do psów, które Zu zna i lubi mam przecież pozytywny stosunek, a nawet staram się ją zachęcać do zabawy z nimi - ona podleci do psa, powącha go i przyłazi z powrotem do mnie, jakby nie była zainteresowana zabawą. Może to wynika z tego, że ja z nią też sporo pracuję "umysłowo" a siostra prawie wcale? Może po wymianie grzeczności pies dalej ma "korbę" na pracę? W wątku chyba opisywałam w większości przejawy idiotyzmu psiarzy w mojej okolicy, jak np. pani z rzucającą się ONką, która za nami kilka dni łaziła (nie wiem po co) albo panowie, którzy wiecznie puszczają luzem swoje labradory, które próbowały z Zuzanki zrobić miazgę, przez co można odnieść wrażenie, że mieszkam w wariatkowie, ale to nie do końca tak wygląda :lol: Będę musiała pisać też więcej o pozytywach, zdaje się :lol: [quote name='Pineczka']Ale próbuje Cię bronic czy tylko nie odstępuje Cię na krok??[/QUOTE] Wiesz, to wygląda dość dziwnie - załóżmy, leci do psa, pies leci do niej, witają się, machają, te sprawy, po czym Zuz po zrobieniu kilku kółek razem z psem, biegnie do mnie i chce iść dalej, sprawia wrażenie kompletnie niezainteresowanej psim kumplem, ignoruje go, czasem obwarczy, jakby mówiła "no daj mi już święty spokój". Tak naprawdę ja nie mam pojęcia, jak ona się dłużej bawi z psami, bo nigdy nie miałam okazji tego zaobserwować :oops: Właściwie i tak uważam jej pozytywne reakcje względem psów za przełom, bo po wzięciu ze schroniska przejawiała tak dużą agresję lękową, że rzucałaby się do gardła każdemu psu. Dzięki intensywnej pracy zaczęła ignorować inne psy, teraz podejmuje z nimi czasem zabawę, ale na moje laickie oko suka sprawia wrażenie, jakby nie umiała się bawić z psami. I - co ciekawe - ona nie CSuje do psów, albo CSuje bardzo szczątkowo, tylko kilka sygnałów. Względem ludzi używa za to bardzo szerokiego wachlarza CSów. Nie mam pojęcia, jak wyglądało jej szczenięctwo, ale czasem sobie myślę, że może Zu miała za szczeniaka dużo do czynienia z ludźmi a była izolowana od psów - co często się dzieje na wsiach, gdzie biorą sobie do domów 4-tygodniowe szczeniaki i trzymają je w domu aż nie urosną, a psy poznała dość późno - czy z tego mogłaby wynikać ta nieumiejętność zabawy z przedstawicielami własnego gatunku?
-
Moja trzyletnia suka nigdy nie bawiła się z psami w mojej obecności - właściwie nie spędza mi tu snu z powiek, ale jestem ciekawa, czy ktoś mógłby mi to zjawisko wytłumaczyć ;) Kiedy wychodzi z moją młodszą siostrą, bawi się z miksem labka podobnego wielkością do niej samej, albo z młodą suczką, która wygląda jak jej krótkowłosa kopia, kiedy idzie ze mną - powącha mikro-labka czy suczkę, "labka" czasem obwarczy (chłopak jest dość żywiołowy, a Zu to księżniczka :lol:) i idzie dalej, nie wykazując żadnej chęci do wspólnego brykania. Nie odciągam jej na siłę, pies biega z linką, więc zwykle spotykają się "na luzie". Czas zatem na pytanie konkursowe: o co chodzi temu psu? :lol:
-
Hm, jogurt spożywa suk właściwie prawie codziennie. Zastanawiam się, czy powinnam jej dawać podroby? Jeśli tak, to jakie? Ona ma uczulenie na kurczaka, a świńskich się jakoś boję jej dać... :oops: Już widzę minę mojej mamusi, jak jej powiem, że muszę pieskowi mięsko popsuć :evil_lol: Usmarowanym kagańcem miałam ochotę jej strzelić w ten pusty beret, więc "karny jeżyk" wynika zwykle częściowo z mojej potrzeby policzenia do 10 i ukojenia nerwów, żebym nie zabiła psa w afekcie :diabloti:
-
Czyli jednak nie ominie mnie noszenie smrodków na spacery :lol:
-
[quote name='Bura']BO NIE :diabloti: A tak serio, ciekawe, dlaczego nie wolno pomidora i buraka, skoro znajdują się one w suchych karmach. Mój pudel zasuwa pomidory również. I jakoś żyje.[/QUOTE] :lol: No właśnie, Zu na przykład kocha pomidory i jakoś nie widzę powodów, dla których miałabym pomidory zbanować :evil_lol: No ale autorka posta nie widzi nic złego w karmieniu psa Puffi z Biedronki, więc komentarza to chyba nie wymaga ;)
-
Już nie mam siły. Moja suka pasjonuje się wyżeraniem znalezionych odchodów, (zwłaszcza kocich i ludzkich - obrzydlistwo :shake:) wystarczy dosłownie kilka sekund nieuwagi i już wżera znalezisko. Nie pomagają Rumen Tabsy, wysuszony ciemny chleb, suplementy dobrane przez weta specjalnie na tę okazję, karne warowanie albo siedzenie przy "zdobyczy" (darmowa aromaterapia dla mnie - bezcenna :roll:), moje wrzaski (czasem już mi nerwy puszczają), kaganiec (co tu dużo mówić - suka jest w stanie zjeść kupę przez kaganiec, przy czym kaganiec jest cały usra.y, więc już wolę jak łazi bez wiaderka). Po każdym "karnym jeżyku" przy danym znalezisku pies zaczyna omijać [B]tylko to [/B]znalezisko, ale oczywiście zaraz sobie wynajduje następne i następne i następne... Ogólne zbieractwo jej trochę przeszło, zna komendę "nie rusz", którą cały czas ćwiczymy, ale wygląda na to, że kupy są dla niej zbyt wielką pokusą. Pies nie chodzi na polach luzem, tylko na lince, bo poluje. Czy ktoś ma na to jakiś sposób? A może ktoś, kto też ma pod dachem kupożera, chciałby się podzielić swoimi spostrzeżeniami, jak to można zmniejszyć czy zniwelować?
-
[quote name='I♥Torro']W żadnym wypadku nie można podawać psu [B]czekolady[/B], ponieważ zawiera ona złe składniki, a ponadto zawiera substancje śmiertelne. [B]Winogrona, por, cebula, rodzynki, burak, pomidor[/B] - również nie należy podawać. Szkodliwy również może być [B]ogórek kiszony[/B], który ma, jak już wiemy, dużo kwasu w sobie dzięki wodzie. Polecam bardziej marchew, jabłko, jakieś ,,lekkie" owoce i warzywa - dobre w tym przypadku będą również banany w niewielkiej ilości... Polecam również podawać psu mokrą karmę zmieszaną z suchą, gotowe jedzonko typu ryż, mięsko zmieszane z jakimś owocem wcześniej podanym... Palce lizać![/QUOTE] A czemu burak i pomidor nie?
-
FRODO nareszcie się doczekał! Już w SWOIM domu! Dziękuje wszystkim
evel replied to sacred PIRANHA's topic in Już w nowym domu
Nie wierzę w to, co czytam. Dziewczyny odwaliły kawał dobrej roboty, bo z tego co mi wiadomo to ladySwallow nie mieszka obecnie na stałe w Zamościu a sacred_PIRANHA miała ostatnio naprawdę sporo poważnych problemów w życiu, a mimo tego wszystkiego znalazły czas, żeby zabrać Frodka na parę godzin ze sobą, żeby go czegoś poduczyć, poobserwować, wyskubać starą sierść a spotyka je atak ze strony osoby prowadzącej hotelik. I to jaki! Funiu, a jak TY ŚMIESZ przez osobiste animozje przekreślać tego psa?! Tak wygląda Twoja miłość do zwierząt? Bo jeśli wyżej dla Ciebie stoją osobiste kłótnie a dobro zwierząt jest na drugim miejscu to moim zdaniem nie powinnaś mieć kontaktu ze zwierzętami a już nigdy, przenigdy nie powinnaś otwierać hotelu dla psów w potrzebie. Każdy post odbierasz jako zarzut skierowany w Twoją stronę, weź się dziewczyno porządnie ogarnij i przestań się wszędzie doszukiwać jakichś chorych wyrzutów w stosunku do swojej osoby. Nie jesteś pępkiem świata. Ja nie jestem emocjonalnie ani w żaden inny sposób związana z Frodem, ale to, jak osoby postronne odbierają Twoje wpisy to po prostu śmiech na sali - czytając wątek można dojść do wniosku, że oto parszywe, wstrętne i podłe małpy - w osobach Pauliny i Lidki - uwzięły się na biedną Funię, która jest tak poszkodowana, bo jest jedna a one dwie. Według Ciebie dziewczyny powinny się cieszyć, że pies miał starą sierść i musiały go obskubać jak kurczaka, żeby normalnie wyglądał? Skoro dostajesz pieniądze za opiekę nad psami, to każdy z nich powinien dostać porcję indywidualnej opieki - właśnie polegającą np. na wyczesaniu psa z zimowej szaty czy też elementami podstawowego szkolenia. Nikt nie wymaga, żeby pies z hoteliku był czyściutki i pachnący i żeby był tak ułożony, żeby z marszu zdać egzamin na PT albo startować w OBI, ale jak można trzymać psa tyle miesięcy i nawet go nie oskubać ze starej sierści? No jak?! Nie zamierzałam nic pisać, ale ciśnienie mi się podniosło. Czy to takie trudne, usunąć starą sierść psa i zapewnić mu kilkanaście minut dziennie zajęcia umysłowego w postaci głupich ćwiczeń typu siad, waruj, zostań, aport? Otwierając hotelik - jakie miałaś wyobrażenia? Że puścisz psy na wybieg i będą szczęśliwe i koniec? Mam nadzieję, że dożyję czasów, kiedy w każdym hoteliku będą dbać o każdego psa indywidualnie oraz pracować z psem w taki sposób, żeby po wyjściu z niego nadawał się on do adopcji, bo zdaje się, że właśnie to należy do obowiązków miejsca, które mieni się nazwą "hoteliku dla psów". -
E tam, nie, że pływający - po prostu przylazła, jak się wydarłam na TŻ, bo myślała, że mnie ta woda zjada i trzeba mnie ratować :roflt: Tak żałuję, że nie miałam aparatu, bo miała minę jak umęczony szczurek, jak płynęła :evil_lol: Przylazła, dotknęła mnie nosem i zwiała, jak zobaczyła, że jednak żyję i wszystko OK... Oprócz tego pogoniła dwa burki jakiegoś pajaca, który je miał luzem i sobie łaził dookoła, a później się strasznie nakręciła, bo dookoła biegał jakiś bezpański burek, a Zu uznała, że skoro się rozłożyliśmy dużą grupą przy wejściu do wody to woda jest NASZA :diabloti: i naprawdę nie ma potrzeby dopuszczania do wody kogokolwiek innego, a już na pewno nie psa :roll: Później i tak się zmyliśmy, bo przyleźli ludzie z ośmiorgiem czy ile tam ich mieli wrzeszczących dzieci :roll: Nie przeszkadzało im to, że wchodząc do wody praktycznie deptali po nas, po naszych kocach i ręcznikach, że dzieci darły japy tak, że szło oszaleć, biły się, kłóciły o jakieś kółka do pływania i inne piłki, piszczały, biegały prawie po psie, którego sobie specjalnie wsadziłam pod nogi, żeby nikomu nie przeszkadzał... Oddałam psa siostrze na chwilę i odeszłam, co poskutkowało tym, że pies capnął i wystraszył jedno z dzieci, które wyciągało łapy do warczącego psa :roll: Jak na razie mam dosyć obcych ludzi na najbliższy miesiąc, chyba będę sobie musiała wykopać własne jezioro albo przyjeżdżać o szóstej rano, udać się na tą dziką plażę i wykopać fosę, ustawić jakieś zasieki z drutu kolczastego i wpuścić ze trzy głodne dobermany do środka... Dzisiaj z kolei byłyśmy na piechotkę na działce a w drodze powrotnej przyplątał się do nas szczylek - na oko może 7-tygodniowy, na co pani siedząca przed domem powiedziała, żeby na niego krzyknąć, to ucieknie z powrotem. Przezwyciężyłam przemożną chęć popukania się w czoło i po prostu poszłam dalej, Zu oczywiście co jakiś czas strzelała młodego zębami ale on niezmordowanie lazł za nami. Po jakimś kilometrze i trzech wyciągnięciach szczeniaka spod jadących samochodów dałam za wygraną - wzięłam małego kąsającego gówniarza pod pachę i zaniosłam tam, skąd wybiegł i grzecznie poprosiłam, żeby go łaskawie lepiej pilnowali, bo jest ociupinkę za mały, żeby go puszczać luzem i szkoda by było, gdyby zmienił swój stan skupienia zostając mokrą plamą na asfalcie. Ludzie chyba się nie bardzo przejęli, bo popatrzyli na mnie jak na kosmitkę i wrócili do domu. "Dziękuję" mogłam sobie sama powiedzieć... Ludzie są beznadziejni. Oczywiście, moja zryta malutka suczka, jak zobaczyła, że biorę na ręce [B]obcego [/B]psa, odwracam się do niej tyłkiem i idę (Zu została z siostrą) zaczęła drzeć mordę i darła się, dopóki znowu nie znalazłam się w polu jej widzenia a teraz łazi za mną na wszelki wypadek, gdyby jakiś szczeniak włamał się do domu i chciał mnie porwać :evil_lol:
-
[quote name='filodendron']A nie da się zrobić posiewu z tej wydzieliny, żeby trafić z antybiotykiem?[/QUOTE] O popatrz, nie pomyślałabym o tym... Zapytam.
-
Byliśmy dzisiaj "na chwilę" nad jeziorem, pies do wody nie wejdzie, tylko szczeka na mnie, żebym przestała ją wołać tylko wylazła wreszcie i przyniosła piłkę :evil_lol: a wniesiona do wody (na chwilę, bo jakiś dupek się czepiał, że on będzie tu pływał i dlaczego tu psa moczę! - a to był kraniec jeziora, daleko od ludzi) na rękach i postawiona udaje, że właśnie dostała paraliżu :roflt:a po wyjściu tak dokładnie wylizuje łapy, jakby w smole łaziła a nie w jeziorze... Co za pies :evil_lol:
-
[quote name='garwol']Obecność kamienia nazębnego sprzyja zaczopowaniu gruczołów okołoodbytowych. Często usunięcie kamienia zmniejsza problem lub go usuwa. Twój pies miał płukany gruczoł, ale czy dostawał antybiotyki i leki przeciwzapalne? Mam nadzieję, że wizyta nie polegała jedynie na wyciśnięciu i wypłukaniu (nie mądrze się, wypowiadam się na temat swojego zawodu) zwłaszcza, że to nie był pierwszy raz.[/QUOTE] Suka miała płukane gruczoły roztworem gentamycyny (? jakoś tak), ale jako, że słabo pomaga to wczoraj dostała jakiś inny antybiotyk, coś na e... Za tydzień powtórka. Do tego możemy stosować czopki Hemorectal. Zobaczymy. Teraz wydzielina była dość jasna, ale pies mi jeździł tyłkiem po ziemi i tak... :roll:
-
[quote name='Martens']Bo? :roll: W przypadku agresji dominacyjnej kastracja wręcz pomaga uspokoić psa. Dobrze również, że go wykastrowano, bo agresja psa może mieć częściową przyczynę w genach, i na pewno nie powinien być on rozmnażany.[/QUOTE] Wszędzie tam, gdzie pojawia się wykastrowany pies, Grey go żałuje, też nie wiem, dlaczego... :niewiem:
-
Mała szczotka - typowa terierka mini z charakterkiem - zbieramy na DT!
evel replied to LadyS's topic in Już w nowym domu
Ja moją skromną nowodworską dziesiątkę przerzucam na Szczotkę :oops: Na razie niestety nic więcej, bo Zu mnie nadweręża kosztami wet ostatnio... -
Negra- śliczna czarna szorstkowłosa suczka! ZNALAZŁA WYMARZONY DOM!
evel replied to as_ko's topic in Już w nowym domu
Kochani, Negra znalazła już swój domek - teraz chcemy pomóc jej koleżance z Nowodworu - małej przestraszonej Szczotce. Wszelka pomoc jest naprawdę bezcenna, zapraszam na wątek: [URL]http://www.dogomania.pl/threads/188747[/URL] -
Atos - bezdomny kudłaczek w typie Sznaucera! ZNALAZŁ KOCHAJĄCY DOM!!
evel replied to as_ko's topic in Już w nowym domu
Kochani, Atos znalazł już swój domek - teraz chcemy pomóc jego koleżance z Nowodworu - małej przestraszonej Szczotce. Wszelka pomoc jest naprawdę bezcenna, zapraszam na wątek: [URL]http://www.dogomania.pl/threads/188747[/URL] -
[quote name='MiszMasz']Jestem ciekawa czy się rodzinka nauczy psa pilnować.[/QUOTE] Niestety, takie typy często są niereformowalne :roll: Za mną od paru dni łazi pani z wiecznie puszczoną luzem suką w typie ONka, która się rzuca na inne suki (wiem, bo już raz miałyśmy okazję zaobserwować jej cichy atak na Zuzankę)... Chyba pani przygód szuka :diabloti:
-
Są miejsca lepsze i gorsze. Punkt widzenia zależy również od punktu siedzenia, relacji międzyludzkich i tak dalej. Ale gdy mamy wybór między hotelikiem u funi i hotelikiem u Murki - ja stawiam na Murkę. I uprzedzę - to żaden osobisty atak, po prostu według mnie hotel dla psów powinien być prowadzony właśnie tak, jak odbywa się to u Kasi w Janowie Lubelskim.
-
Jak Ci gówniarz urósł :crazyeye: A czemu Kaja z Czarkiem mają takie dziwne miny? Przyznaj się, dostały porządne wciry :diabloti: Bo skoro masz nowego pieska to tych dwóch już nie kochasz, na pewno :shake:
-
[quote name='garwol'] Pytanie do autorki: jeśli pies ma regularnie czyszczone co 2 tygodnie, to przez ile czasu po zabiegu otrzymuje antybiotyki i leki przeciwzapalne? Mam nadzieję, że nie jednorazowo przy każdej wizycie:mad: Czy to zapalenie gruczołów nie przeszło już w ropne? Czy pies ma w porządku zęby (kamień)? Więcej powikłań (m.in. nowotwory) będzie jeśli te gruczoły będą w kółko męczone niż usunięte. Zabieg nie jest technicznie trudny, jedynie krwawy, a ryzyko powikłań takie jak w przypadku innych zabiegów.[/QUOTE] Suka miała płukane gruczoły po oczyszczeniu. Już trzeci czy czwarty raz. Stan zapalny miała w prawym gruczole w marcu, teraz w czerwcu/lipcu bardziej lewy. Na zębach ma trochę osadu. Co ma jedno z drugim wspólnego? Serio pytam, bo nie mam pojęcia a już któryś raz czytam, że problemy z zębami i gruczołami okołoodbytowymi występują często jednocześnie... Nie wiem sama, wybierzemy się na dniach do innego weta na konsultację tych gruczołów a przy okazji konsultacje stomatologiczne (w tym miesiącu ponoć darmowe), bo w związku z tym, że pies się nadmiernie interesuje "tylnymi" okolicami swojego ciała, niezbyt przyjemnie zaczęło mu pachnieć z paszczy :roll: Mimo kości i różnych śmierdzieli do gryzienia. [B]filodendron[/B], ja wiem, że to nie takie proste, także moja decyzja będzie zależeć od opinii co najmniej trzech dobrych weterynarzy ;) Jeśli teraz okaże się, że obecnie jest już lepiej to nie zamierzam jej niczego wycinać ;)