Jump to content
Dogomania

evel

Members
  • Posts

    10326
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

Everything posted by evel

  1. [quote name='kermita'] No niestety mam chyba jakiś wyjątkowo oporny egzemplarz. Regularnie wcina rumen tabs, ale żadnej poprawy nie ma:([/QUOTE] Kermita, zapraszam Cię na wątek: [URL]http://www.dogomania.pl/threads/189091[/URL] może coś poradzimy, moja suka też miewa taki problem. Edit: nie rozumiem postawy - kiedyś sprzątałam, teraz nie będę, albo nikt nie sprząta to ja też nie będę. "Wszyscy" śmiecą dokoła, ja też mam? "Wszyscy" wyrzucają pety, ja też mam? "Wszyscy" jak się nawalą to rzygają w drodze do domu na chodnik, ja też mam? Bo chyba coś nie do końca jest w porządku z takim nastawieniem :roll:
  2. [quote name='Paulix']Jeżeli TŻ nie da sobie rady z wilczakiem, to i z borderem może być problem, bo inteligencja nie tylko w jedną stronę idzie :-D W końcu to będzie pies twojego TŻ czy wspólny? Jeżeli wspólny, to ty przejmiesz wychowanie psa ;) Z border collie dzieje się to samo co z innymi rasami: powstały mieszanki, u borderów nawet laik jest w stanie to zobaczyć.[/QUOTE] Hehe, pies czy psy ogólnie są "moje" ;) TŻ czasem wyprowadza, karmi, ciut szkoli, żeby pies mu na głowę nie właził ale się nie angażuje jakoś szaleńczo, on woli koty ;) Jednak następny pies przybędzie do naszego wspólnego domu już.
  3. No właśnie sama nie wiem. Nie chcę brać do domu kuli futra bez charakteru i bez popędów, bo mnie takie coś nie kręci ;) Nie chcę collie rough, a TŻ nie chce smooth i weź tu się zdecyduj :roll: Paulix, mam wrażenie, że w ogóle się nie rozumiemy. W tym momencie bardziej się boję (oprócz relacji Zu z nowym psem) także tego, jak sobie poradzi z psem mój TŻ. Nie wiem, czy da sobie radę z wilczakiem na dzień dzisiejszy. Nie wiem, czy nie powinnam wziąć na początek jakiegoś bardziej nastawionego na człowieka psa. Poza tym, napisałam właśnie, że i tak ogólnie dużo rzeczy robimy z Zu, więc nie widzę problemu, żeby to samo albo nawet więcej robić z drugim psem. Nie chcę bordera z linii typowo wystawowych, bo uważam, że dzieje się z nimi coś podobnego co z collie rough czy aussie, powoli zaczynają hodować na futro i ładny pyszczek, zapominając o charakterze. Może się mylę, nie wiem. Czas pokaże. Jeśli w ogóle rozważałabym BC, to raczej małego, zwinnego, o lekkiej budowie i mało ofutrzonego. Jeszcze nie wiem czy takiego znajdę ;)
  4. [quote name='Lottie']Ja się na wilczakach nie znam ale jestem zawsze za BC jeśli oczywiście ktoś wie "na co się porywa". Najlepiej jeszcze pospotykaj się trochę z wilczakami i z borderami, popisz na forach albo pogadaj z hodowcami na wystawie. Mnie się wydaje że wilczaki są jednak trochę bardziej niezależne niż bordery, może trochę mniej współpracujące. Za to border będzie chodził za tobą krok w krok, nawet do kibleka będzie chciał za tobą wejść. To są psy które muszą być jak najbliżej człowieka i zrobią wszystko by tak właśnie było :-).[/QUOTE] Zastanawiam się właśnie, czy mój TŻ jest gotowy na wilczaka, bo jednak bądź co bądź kolejnym psem będziemy się opiekować już wspólnie. Zu jest trochę jak mini BC jeśli chodzi o aktywność ;), z tego co czytam, (zarejestrowałam się nawet na forum BC :oops:), no i na pewno łatwiej byłoby jej zaakceptować psa podobnego do niej charakterem - z borderami ganiała dwie godziny i wcale nie miała dosyć, wilczak został oburczany i obkłapany :roll: Sama nie wiem... Ze szkoleniem BC nie byłoby problemu, bo skoro z Zu robimy sobie różne rzeczy, od posłuszeństwa, przez frisbee, czasem nam się zdarza agility, to z drugim psem też nie powinno być problemu, żeby mu zapewnić odpowiednią aktywność.
  5. Jesteśmy na spacerze w składzie dość licznym - gronek, terwik, malina, wilczak, dwa yorki, westka, trzy bordery i Zu. Podchodzi do nas jakaś staruszka z jamnikiem i pyta - a te pieski to ze schroniska? Któraś z dziewczyn, po chwili konsternacji - nie, to wszystkie rasowe, na co ja zaczęłam się śmiać, że mój najbardziej :evil_lol: Babcia popatrzyła, popatrzyła i poszła :evil_lol:
  6. Hm, nie wiem, czy pamiętacie, ale pisałam tutaj na początku listopada... Od tamtej pory spotkałam dwa wilczaki, jednego dorosłego i jednego narwanego malucha, dalej jestem zakochana, ale... poza tym byliśmy ostatnio na spacerze, gdzie było 9 psów, w tym trzy BC, jeden znajomy i dwa "nowe" (wszystkie suki)... Nie sądziłam, że kiedyś to napiszę, ale moja Zu... kocha border collie. I co ja mam teraz zrobić? :evil_lol:
  7. Bo takie zachowania nie mają tylko i wyłącznie zabarwienia seksualnego ;)
  8. [quote name='Merrick']Ja to się zastanawiam nad swoim zdrowiem psychicznym, bo gdy pomyślę że ludzie u mnie na osiedlu w większości boją się husky, uważają że to zbyt ''wilcza'' rasa,, i z tego powodu mam niezłe przejścia z biednym Tamlinem, który kocha cały świat to wole nie myśleć jaka burza się rozpęta ;) Bowiem na początku lutego do mojego domu trafi szczeniak.....czechosłowackiego wilczaka :D Ludzie chyba nagminnie zaczną się wyprowadzać jak zacznę wychodzić na spacery z husky i wilczakiem :D Bo ludzie niestety są bardzo uprzedzeni ( szczególnie Polacy ) :([/QUOTE] Strasznie zazdroszczę :loveu: :oops:
  9. [quote name='awaria']A mnie szlag trafia przez wszystkich bezstresowo wychowujących rodziców. Dziecko piłuje się wniebogłosy w autobusie czy sklepie, a mamusia do znudzenia spokojnym tonem powtarza "Uspokój się skarbie. Krzyk do niczego nie prowadzi". Ja rozumiem, że konsekwencja i cieprpliwość przede wszystkim - ale na litość boską - cały autobus czy wszyscy klienci sklepu nie muszą uczestniczyć w tym skomplikowanym procesie wychowawczym. Raz zwróciłam takiej mamusi uwagę, że skoro od 5 przystanków nie jest w stanie uspokoić swojego rozhisteryzowanego dziecka to może łaskawie by z nim wysiadła, bo nikt nie ma ochoty tych wrzasków słuchać. I to był mój błąd - do krzyków dziecko dołączyła matka wariatka :] - To jest dziecko! I ma prawo płakać ile mu się podoba! A ja mam OBOWIĄZEK tego słuchać :][/QUOTE] A spróbuj jechać z burczącym/poszczekującym psem albo miauczącym kotem :evilbat:
  10. Zupełnie nie wiem dlaczego, ale od razu wyobraziłam sobie, że Egon po kawie zachowuje się jak ten wiewiór z epoki lodowcowej :roflt:
  11. [quote name='chita']ale Ty sie wez zastanow, jaka furore bys na "szkodnikach" zrobila:diabloti::cool3:[/QUOTE] Aha, a później bym szukała DT/DS dla biednej studentki z psem :evil_lol:
  12. [quote name='Obama']Czyli podobnie jak mój. Mój pies ostatnio pożarł kosz na pranie w związku z czym odkryłam jego zmaiłowanie do spania na nim. Może tak przespać 12h bez ruchu i spaceru. Byle sie zagrzebać w brudach. Świr jeden.[/QUOTE] Każdy ma jakiegoś bzika :evil_lol: [quote name='sacred PIRANHA']to ja odkryłam u mojego szczyla że ja śpi u siebie w nocy to musze z nim wychodzic rowniez w nocy co 4 godziny (w dzien to juz norma) a jak go wezme do swojego łóżka pod kołderke (na podusie bo co to za spanie w nogach nie?) to skurczybyk potrafi i 8 wytrzymac bez sikania i kupkania i zwykle to ja go ściągam z łózka w obawie ze w koncu sie zleje w pościel![/QUOTE] A to normalka, Zu potrafi się kokosić w pościeli do 10 rano, a ostatni spacer mamy zazwyczaj około 21 :razz: W obliczu leżenia w wyrze psy włączają opcję "stalowy pęcherz" :evil_lol: Mam parę zdjęć, co prawda Zu an nich nie ma, ale cóż... [IMG]http://img266.imageshack.us/img266/8418/dscn5917.jpg[/IMG] [IMG]http://img585.imageshack.us/img585/6816/dscn5915.jpg[/IMG] [IMG]http://img31.imageshack.us/img31/6386/dscn5914l.jpg[/IMG] [IMG]http://img440.imageshack.us/img440/3672/dscn5920k.jpg[/IMG] [IMG]http://img442.imageshack.us/img442/2269/dscn5918t.jpg[/IMG] Szkoda, że nie można tak co najmniej raz w tygodniu :-(
  13. [quote name='chita']sledze Was tu ale wstyd sie odzywac szczegolnie ze moja sucz z kursu na PT wykona tylko punkt 1 i to jeszcze tylko jak ma dobry dzien:evil_lol::oops: a Zu to madra dziewczynka:loveu:[/QUOTE] Zu też musi mieć wenę, żeby coś robić :razz: Nie powtórzę jej ostatniego zdania, bo jej się poprzewraca całkiem w tej szarej masie między uszami :evil_lol: [quote name='sacred PIRANHA']chita a co za wstyd :-P mój się za to dziś uwstecznił i nawet "siad" to dla niego jakis wielki wyczyn...chyba ma jakiś niedorozwój umysłowy dziś... a ja chora jestem totalnie jak błoto, to sobie pomyślałam ze posiedze w weekend w domu i z psem popracuje, a ten jakiś cymbał dzisiaj ![/QUOTE] Ano, zdarzają się dni kretynów, ale to jak każdemu chyba ;) [quote name='chita']no wstyd, watek Zu taki ambitny a ja i moja lebioda to leniwce pospolite jestesmy:diabloti:[/QUOTE] Ja nie bardzo mam wybór, czy z nią coś robić czy nie, bo jakbym nic nie robiła, to Zu chętnie by się zajęła renowacją wnętrz, wytrzebianiem garderoby, ponownym projektowaniem obuwia, przesadzaniem roślinności... i takie tam :razz:
  14. Jeśli chodzi o dobre, wytrzymałe obroże na dużego psa, ale nie tylko, to osobiście polecam obroże z Los Ferros :) [URL]http://molosy-bullowate.forums2u.com/t2-el-los-ferros-obroeszelkismycze-itp[/URL] mają też konto na dogo: [URL]http://www.dogomania.pl/members/66733-lolsferros[/URL] Dziewczyny z wątku obrożowego polecają też Pitmana: [URL]http://www.pitman.pl/obroze[/URL] I El Perro: [URL]http://www.elperro.com.pl/[/URL] No i zawsze można zamówić od dziewczyn z dogomanii - taks, Marta_Ares czy Od-Nowa ([URL]http://www.activdog.pl/[/URL]). I pamiętajcie koniecznie o adresówce do obroży i szelek! ;)
  15. [url]http://www.antiquepooch.com/images/046_017.JPG[/url] prawie jak pitman :evil_lol: A żółte szelki strasznie pasują Cleo :loveu:
  16. Super, że Szanta już w DS :multi:
  17. Strasznie jestem z Zu dumna :) W pewnym momencie belgi zastąpiły jej drogę na ścieżce, a Zu zamiast wydrzeć mordę, co by normalnie zrobiła... usiadła i poczekała, aż pójdą :lol: Kurde, no nienormalna jestem, co ja se ubzdurałam z tym BC to nie wiem :evil_lol: Ponoć modne teraz są, wiecie? :cool3: No i sama nie wiem...
  18. A co powiecie na to? Jedno z dużych lubelskich osiedli. Grupka psów podczas szkolenia, wszystkie psy na smyczach. Teren - plac w wąwozie, otoczony górkami, "wyjeżdżona" przez sanki część bezdrzewnej górki ciągnie się przez większą część wąwozu. W niedalekiej odległości od psów dzieci zjeżdżają na sankach. Generalnie nic się nie dzieje, psy skupione na szkoleniu, dzieci sobie jeżdżą w odpowiedniej odległości. W pewnym momencie przychodzi ojciec z dzieckiem, wchodzi na górkę przed psami i puszcza dziecko na sankach w taki sposób, że dziecko wjeżdża prosto w psy. Jeden z psów, który obrywa sankami, strzela zębami, trafia w skafander dziecka, jest dziura. Inteligentny tatuś w ryk, że on zadzwoni po policję, że psy to tylko w kagańcach, ogólnie wrzask i rwetes. Powiedzcie mi... który normalny rodzic, mając do wyboru jakieś 2-3 km górki przystosowanej do zjeżdżania na sankach, puszcza dziecko akurat prosto w grupę obcych psów? Bo zwątpiłam w tym momencie :roll:
  19. Byliśmy na psim spacerku! :loveu: Trzy belgi (malina, gronek i terwik), trzy bordery, dwa yorki, westka i wilczak, obyło się bez ofiar :cool3: Ogólnie przyjechaliśmy dość późno, a wcześniej dziewczyny miały niefajną sytuację... Otóż ćwiczyły sobie w grupce na polance, wszystkie psy na smyczy. W pewnym momencie przyszedł tatuś z dzieckiem i radośnie puścił dziecko na sankach w taki sposób, że wjechało prosto w psy :roll: Nie to, żeby miał jeszcze ze trzy kilometry górki obok... Jedna z suk przestraszyła się i złapała dziecko za skafander, zrobiła dziurę w kurtce... Ojciec oczywiście z rykiem, już chciał dzwonić na policję, wrzeszczał coś o kagańcach... Rany boskie, wychodzi na to, że dzieci to święte krowy i mogą sobie robić wszystko a psy najlepiej zakuć w kagańce, kolczatki, dławiki, wyprowadzać w klatkach, żeby sobie bachory mogły je swobodnie dręczyć :roll: Ja rozumiem, że w "starciu" pies-człowiek, zawsze człowiek jest na pierwszym miejscu, ale sytuacja była idiotyczna, ciekawe gdzie tatuś miał mózg jak puszczał dziecko na sankach prosto w grupę obcych psów... Cóż, Zu też by pewnie złapała coś, co by w nią znienacka wjechało a wcale nie mam zamiaru jej prowadzać w klatce na kółeczkach :roll: Z pozytywów - Zu ignoruje kudłate belgi (malina po chwili poszła do domu). Żyją sobie w równoległych wymiarach, które się nie zazębiają :lol: Wilczaka nie lubi, bo młode toto i jeszcze pstro w głowie, więc został obszczekany na wszystkie strony, żeby se nie myślał. Przygodnie spotkany seter (bez właściciela :roll:) został na początku przyjęty obojętnie, ale jak jednemu yorkowi puściły nerwy to maluchy postanowiły zrobić mordobicie i zabić swetera :diabloti: Yorasy, westka - luz całkowity, a bordery... Cóż, znajoma mnie namawia, żebym jednak rozważyła możliwość zakupu bordera ;) Zu kocha bordery. Może się z nimi identyfikuje, bo w sumie podobne są, tylko ciut większe :evil_lol: Wyganiała się z nimi prawie dwie godziny, w pełnym śniegu, pod górkę i z górek, no szał ciał i uprzęży. No i sama się zastanawiam teraz... :cool1: W sumie nigdy poważnie nie myślałam nad BC... Hm :hmmmm:
  20. [url]http://img692.imageshack.us/img692/8609/82471129.jpg[/url] jakie stópeczki do miętoszenia :loveu:
  21. Spoko spoko, po przerwie jest zawsze łatwiej odkręcić drugi czy kolejny raz jakiegoś schiza - a wiem, co mówię, bo mam schizoszopa przecież na stanie :evil_lol: 3mam :kciuki: i za jakiś czas znowu będzie normalnie :)
  22. [quote name='sator_k_']Tego to się za bardzo nie obawiam. Sator nie jest spuszczany, ze względu na sarny, w lesie. Jest puszczony kiedy razem pracujem, także gdyby mi nawet wtedy uciekł to do suki, która by obok nas przechodziła, także myślę, że tu dałoby uchronić sukę przed zapłodnieniem :). Po za tym Sator nie miał nigdy bezpośredniego kontaktu z suką w cieczce. W sumie to raz przechodził koło takiej (Lolka ;)). Wiem, że pies ma instynkt i doskonały węch, ale jednak wydaje mi się, że jeśli nigdy nie miał bliskiego kontaktu z suką w cieczce to nie ucieknie po prostu, o tak, żeby takowej szukać :) Oj, to życzę Ci, żeby Cię jednak Mr Sator nie zaskoczył - popęd seksualny u psów to czysty instynkt, bardzo, bardzo niewiele psów daje się odwołać od suki z cieczką. Jeśli poczuje w okolicy "grzejącą się" sukę w odpowiednim momencie rujki to może Ci myknąć i sama nie będziesz wiedziała kiedy. Także to niestety nie takie proste :) Inaczej jest ze znaczeniem terenu - jeśli pies w momencie kastracji ma kilka lat, w swoim życiu krył już sukę/suki, to znacznie trudniej wykorzenić ten samczy odruch. A teraz Ci powiem, że moja Zu po sterylce się trochę zsamczyła, potrafi spokojnie nalać na drzewo :evil_lol: [SIZE=2]Zapiszę sobie blogasa i wrzucę u nas na blogu do zakładek, mogę? :)
  23. Popieram Agnes i NightQueen - na flexi może sobie chodzić pies, który ma perfekcyjnie opanowane chodzenie na normalnej smyczy. Zwłaszcza młody pies, bo później strasznie ciężko będzie Ci go nauczyć, że na normalnej smyczy da się chodzić luźno i że nie trzeba ciągnąć.
  24. Na coś wejść? A to owszem, pfff, a proszę łaskawie, klikaj mi, dawaj żreć i bij brawo :cool3: Ale z wchodzeniem do miski mamy problemy, są tam albo dwie tylne albo dwie przednie, ewentualnie dwie lewe (prawe nie są godne :shake:), raz się udało złapać i kliknąć trzy... Uch, ciekawe co dalej ;) Kupiłam koziołka 250g, całkiem przypadkiem przy okazji zakupów :multi: I jutro jedziemy się szkolić w rozproszeniach (Zu na lince, na wszelki ;)), bo obok sobie będą śmigały szczyle, a wśród nich.... mała wilcza panienka :loveu: A później pójdziemy na psi spacer... Ciekawe co na to Zu :diabloti: Gadacie do psów w czasie sesji? Wiem, że teoretycznie się nie powinno, ale Zu zaczyna wymyślać jak do niej nie mówię jakichś pierdół :oops: I np. zaczyna jęczeć, furczeć, poszczekiwać, aportować miskę, w której stoi (tiaaa....), podskakiwać i w ogóle... Jakiś dziwny egzemplarz mi się trafił :roll: :evil_lol:
  25. A może serek topiony albo pasztet,o albo pasta rybna taka w tubce by zdały egzamin? Pies w stresie często odmawia jedzenia, które trzeba gryźć. Znacznie łatwiej mu podać coś w bardziej płynnej konsystencji, poza tym lizanie uspokaja.
×
×
  • Create New...