-
Posts
1995 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Tosia2
-
Nawet się matce nie przyznała do tego co zrobiła z Milusiem...ale nie musiała... Ta Pani i tak wiedziała....biedna...nawet w spokoju umrzeć nie mogła, bo nie mogła być pewna co ten babsztyl zrobił z psiakiem... :-( My tak mamy swoje przemyślenia o tym... Może Pani czuła że podupada na zdrowiu i dlatgo tak często do nas dzwoniła, zapraszała...Chciała utrzymać kontakt przez wzgląd na małego... Tylko szkoda że nie miała pewnosci że psu się nic nie stało.... Generalnie Miluś całe życie mieszkał w bloku, spał w łóżku, itd... Jest super grzeczny, nie goni kotów....tak na prawdę to wózek inwalidzki dogoniłby jego, bo bidak szybko by się zmęczył i musiał odpocząć... :)...taka pierdułka.....
-
:loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu: Dzięki serdeczne Aniu !!! :loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu: ...zawsze warto spróbować.... :roll:
-
To może jest ktoś jeszcze kogo Milus złapał za serduszko i kto podjąłby sie ogłaszania psiaka? :roll: Ja już mam multum wątków i ogłoszeń i nie wyrabiam się już z tym.....
-
Może Tobie by to lepiej wyszło,co? Jakoś mocniej wierzysz w dom dla niego.,...
-
Więc tak.. Miluś był już pacjentem Dr Niziołka. Faktycznie ma zwężenie tchawicy powiązane z wadą serca... Teczka z dokumentacją Milusia w której zawarte są jego wyniki badań i przebieg leczenia jest baardzo gruba... Był juz chyba u każdego mozliwego specialisty w Warszawie... (teczuszka do wglądu oczywiscie)... Zdecydowano jednak o odstwieniu mu leków, gdyż one i tak przestawały działać, a były za dużym obciążeniem dla wątroby... Poza tym Miluś nie kaszle cały czas tylko w momencie wzrostu ciśnienia czy emocji... Dlatego trzba go zaakceptować takim jakim jest i choc długo już nie pożyje, pozwolić cieszyć mu się tym czasemktóry mu pozostał... A oto Milutek: [IMG]http://img389.imageshack.us/img389/233/dalejleylz9.jpg[/IMG] [IMG]http://img353.imageshack.us/img353/1449/leyprzychopakumg3.jpg[/IMG] [IMG]http://img356.imageshack.us/img356/2206/milusleyft4.jpg[/IMG] [IMG]http://img356.imageshack.us/img356/7299/milussuysd9.jpg[/IMG] [IMG]http://img356.imageshack.us/img356/4369/p101033milutekspacer1rh4.jpg[/IMG] [IMG]http://img357.imageshack.us/img357/8389/patrzywgrvi8.jpg[/IMG] [IMG]http://img353.imageshack.us/img353/585/polegujefc6.jpg[/IMG] [IMG]http://img353.imageshack.us/img353/5416/wnowymdomkucw1.jpg[/IMG]
-
Podziwiam Twój optymizm Izunia, ale ten faktycznie jest...... Jego historia wygląda tak................... Gdy miał 10 miesięcy wyrzucono go z jadącego samochodu na trasie E7... Razem z siostrą zabrałyśmy go trzęsącego się spod barierki rozdzielającej pasy jezdni. Jego białe łapki całe były ubrudzone lecącą z pysia krwią (wybił sobie zęby przy upadku...) Nie czekał długo na domek... Był całuśny, kontaktowy , młodziutki no i ładny.... Zamieszkał w Warszawie ze swoją Panią, która go wręcz uwielbiała!!! Miał wszystko o czym pies mógłby zamarzyć... Tak minęło 7 lat sielanki.... Niestety Pani zachorowała, a jej córka oddała ją natychmiast do domu opieki.... Do nas zadzwoniła że pies trafi do schroniska jeśli go nie zabierzemy (nasz nr tel jest w książeczce zdrowia psa)... Nie było wyjścia.... Ta kobieta dzwoniuła w środę... W sobotę ok.12 pojechałyśmy po psa.. Prosiłyśmy o adres domu opieki gdzie przebywa Pani Milusia, by odwiedzać ją z psiakiem-tak bardzo go kochała.. Niestety córka nie pozwoliła nam... O godz. 15 zadzwonił tel... Ta kochająca córka zadzwoniła by powiedzieć że mama właśnie zmarła... dodała też że nie chciała z nią rozmawiac, że umierając odwrócuła nawet wzrok......... Nie wiem czemu nam o tym opowiedziała...Może miała wyrzuty sumiemnia, a moze była w szoku...nieważne.... Miluś po 7 latach wrócił do przytuliska... Nie było mu łatwo bowiem choć nas pamiętał (utrzymywalismy kontakt z jego Panią) to znaczna częsc zwierząt się juz zmieniła... Jednak to było do pokonania... Pojawiły się inne problemy... Miluś ma luźne stawy-dosłownie kołyszą się na boki. Jest w stanie odbyć max 10min spacer i to w wolnym tempie. Bardzo ostrożnie stawia łapki, kaby kulał na wszystkie na raz... Chorował też na padaczkę pourazową, ale po tym na szczęście od 2 lat nie ma śladu. Nie wykluczone jednak, że gdyby przeżył silny stres jak np. gryzienie się psów mógłby znów mieć atak... Ma też słabe serduszko... To co najbardziej skreśla jego szanse na dom to..... KASZEL.... Miluś jak leży to jest cicho... Wystarczy jednak drobny skok emocji, 2 kroki wiecej i zaczyna kaszleć....Niestety ludzie tego pewnie nie wytrzymają, choć my np. już nie słyszymy.... Generalnie Miluś to strasznie delikatny, psi inwalida.... Nie wymaga żadnego szczególnego leczenia, zdaniem lekarzy nie pożyje też więcej niż 2-3 lata.... Dostaje jedynie preparaty witaminowe z glukozaminą, itd... Jednak to niesamowity psiak... Uwielbia pieszczoty, jest towarzyski, potrafi służyć na 2 łapkach, jest grzeczny, niekonfliktowy, waży 9kg,ale to dlatego że jest ciut za gruby... Jego normalna waga to było 6,5kg... W każdym razie nadaje się pod pachge ... i całkiem ładny.... .......Ale takich pierdułek nikt nie chce....w dodatku nie młodych....no i przede w3szystkim ten kaszel...ech....
-
hihi..... już zmieniłam ten link... Jestem ostatnio nieprzytomna.... Powiedz nam coś o przyszłym domku dla maluszka...wszystko co wiesz... :cool3: Super ze tak szybko.... :multi:
-
niedowidzący Cezarek - uratowany! już w nowym domu!!!
Tosia2 replied to Dea's topic in Już w nowym domu
Jasne że to nie zaszkodzi...ale nie nastawiaj się.... Oni z własnej wygody mają sumienie zaprowadzic tego psiaka do weta, trzymać go przy podawaniu zastrzyku, patrzeć mu w oczy i zająć się przeprowadzką...... Naprawdę podziwiam Twoją wiarę w ludzi... Ja już chyba za długo juz się tym zajmuję......... -
Powiem tak: nie miałam im nic do zarzucenia, o swojego psiaka dbają, w sumie jako jedyni do schroniska dojachali ze wszystkich ludzi którzy to obiecywali, przy tym ostatnim ataku wezwali do niego weta.... Dziewczyna która dzwoniła była bardzo miła i miała zacięcie (w pierwszym momencie jej kazałam się zastanowić nad kwestiami związanymi z jej młodym wiekiem bo powiedziała że jak się wyprowadzi to chce psa zabrać ze sobą... Chciałam jej uświadomić kilka kwestii więc prosiłam o tel jak już przemyśli sprawę...) bo faktycznie zadzwoniła następnego dnia... No mam nadzieje że będzie ok... Postaram się zdobyć ich numer i zadzwonić by sie czegoś bliżej dowiedzieć... Co do padaczki pourazowej.... Ona moze mu nawracać regularnie już do końca życia, nawet po 2 ataki w tygodniu, ale przy spokojnym życiu może się wyciszyć i tkwić w psiaku jak bomba... Np. u nas jest Milus który po wyrzyceniu z jadącego samochodu tak przestraszył się, z pysia leciała mu krew że także miał tę padaczkę.... Ale od 2 lat jest cisza..... (na marginesie też szuka domu i jest malutki...ale totalnie bez szans więc go nie znajdzie)....
-
Moja Tośka niestety juz przez to przeszła... Jej stan był poważny, przestała zupełnie sikać... Weterynarz ładowała w nią kroplówki a tu nic... Zalecono nam przede wszystkim zmuszanie jej do chodzenia (więc na zmianę z mężem tuptaliśmy ciągle) i nawadnianie przez całą dobę (nawet w nocy robiłam kroplówki)... BARDZO ważne jest podawanie leków ochronnych na wątrobę (np.Esentiale forte czy jakos tak) gdyz te leki ją poważnie obciążają. Kroplówki poza samym nawodnieniem mają filtrować nerki które po zasadniczym leku stosowanym przy babeszji mogą poważnie ucierpieć.... Trzymam kciuki za malucha... Straszny pech.... :-( ps. Znalazłam dobry tekst o babeszji... Dokładnie potwierdza moje doswiadczenia z tą chorobą: [U][url]http://www.babeszjoza.com/jak_leczyc.html[/url][/U] Zobacz koniecznie!
-
niedowidzący Cezarek - uratowany! już w nowym domu!!!
Tosia2 replied to Dea's topic in Już w nowym domu
Garncarz jest wspaniałym lekarzem! Niestety obawiam się że skoro właściciele mieli tego psa w budzie to nie zniosą jego zapachu, czy sierści w domu... Obym się myliła, ale ludzie zdolni uśpić własnego psa po 6 latach wiernosci nie są reformowalni.............................................. -
[COLOR=Red][SIZE=6]DZIEWCZYNY!!! PIENIąDZE NA LECZENIE PSIAKA Są STRASZNIE POTRZEBNE!!! GAME BOY DAłA MU DOM, OPIEKę, ALE NIE PODOłA Z LECZENIEM... ONA NAWET SAMA WPłACA GDY POTRZEBNA KOMUś POMOC... TERAZ POTRZEBNA JEST TUTAJ WIęC PROSIMY O CHOć NAJMNIEJSZE WPłATY-RAZEM SIę UZBIERA!!! BARDZO WAS PROSZę... DZIEWCZYNA NAS NIE ZAWIODłA GDY BYł Nóż NA GARDLE, ALE NIE MOżE TERAZ ZOSTAć NA LODZIE... A PIES POTRZEBUJE POMOCY!!!! PLEASE!!!!!!! [/SIZE][/COLOR]
-
NIESTETY NIE... :( Natomiast na watku tutaj: [url]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=105640&page=2[/url] jest jeszcze jedno zdjęcie...
-
Przepraszam Was bardzo... Oczywiście ze nie zapomniałam o wątku tylko po prostu żyję w takim tempie że nie wiem już w co ręce wsadzic.... Faktycznie Cepik pojechał do nowego domu za Konstancinem. Państwo mają już jednego psiaka bez oka, domek z ogródkiem... Zobaczymy jak się to potoczy, bo zaraz po przyjeżdzie psiak miał atak padaczki... Wezwali weterynarza i stwierdził że to padaczka pourazowa.... Faktycznie w schronisku też raz podobny atak miał... Mam nadzieję jednak, ze wszystko się ułoży a ja za jakiś tydz zadzwonie do tych ludzi i zobaczymy...Będę pisać jakby pojawiły sie jakieś nowości... :) Najważniejsze że opuscił już schronisko i jest bezpieczny!!! [COLOR=Red][SIZE=7]Dzięki Waszej pomocy kolejne psie istnienie zostało uratowane!!!!!!!!!!!! SERDECZNIE DZIęKUJę W IMIENIU PSIAKA, SWOIM I PANI DYREKTOR SCHRONISKA!!! KOLEJNY SUKCES!!! [/SIZE][/COLOR]
-
Niesamowity psiak Jacuś teraz Bary..JUŻ W NOWYM DOMKU!!!!!
Tosia2 replied to Tosia2's topic in Już w nowym domu
Puk puk!!! Przyjaciel potrzebny od zaraz!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! -
Rozmawiałam z Państwem Angusowstwem i mam wspaniałe wieści od nich... :) Miłość wzajemna kwitnie, Angusek choc sprawia pewne problemy znalazł w tej rodzinie zrozumienie dla nich (uważają ze to silniejsze od niego), wszędzie jeździ z Panem....noi po prostu idealnie.... Niestety 2razy pomimo zabezpieczenia prze kleszczami miał juz babeszjozę... podobno ten ostatni raz ledwo uszedł z życiem, ale Państwo dzielnie o niego walczyli.... Czekam na nowe fotki, ale generalnie chciałam podzielić się tu z Wami tym, że psiak ma się dobrze i po kilku miesiącach z całą pewnoscią mozna powiedziec że trafił na swoich.... :loveu::loveu::loveu::loveu:
-
Ciotka Itske, całuj nawet codziennie i w realu! Tobie chętnie bym ją oddała... :) Powiem szczerze że po tym jak zachowuje się teraz gdy przeszły już głupawki związane z okupacją miski itd, to spokojnie dogadałaby się z waszymi... U nas nie ma najmniejszych konfliktów spowodowanych przez Effi... :) choc psiakó jest generalnie 20 z czego 18(:crazyeye:) mieszka w domu!!! :oops:
-
Niesamowity psiak Jacuś teraz Bary..JUŻ W NOWYM DOMKU!!!!!
Tosia2 replied to Tosia2's topic in Już w nowym domu
Trudno tu mówić o nowych info... Jak to się mówi stara bida... :) Ja staram sie zaglądac do wszystkich wątków codziennie, ale mam generalnie urwanie głowy i sama nie wiem juz w co ręce wsadzic... :shake: -
Wiem, ale jeśli współpracuje, nie stawia się to już duży sukces... Sama wiesz, z jakimi osobami miałyśmy już doświadczenia, i że do każdego przypadku trzeba podchodzić indywidualnie... Jasne że nie ma tu mowy o nagłym nawróceniu czy miłosci do psa, absolutnie nie... W grę wchodzi jedynie strach faceta przed ewentualną odpowiedzialnoscią i dobrze że chociaż się boi... Wieś to po prostu czarna rozpacz w temacie zwierząt, dlatego w tym przypadku uważam, że jeśli udaje sie poprawić życie tym psiakom które zostają to nie ma sensu już interweniować w sądzie bo i tak nic nie uzyskamy... W o ile bardziej dramatycznych sprawach mówią o małej społecznej szkodliwosci.... Facet wtedy moze poczuć sie zupełnie bezkarny, a tak przynajmniej odczuwa respekt.... To moje zdanie....
-
Ja osobiście uważam, że nie chodzi o to by popieścić swoje ego faktem że taki człowiek został ukarany, tylko o to, by przysłużyło się to dobru zwierząt.... Myślę, że na podobnej podstawie EMIR nie zgłosiła do prokuratury nielegalnej pseudohodowli z Żyrardowa... Jeśli facet współpracuje to nalezy sie cieszyć, porządnie go nastraszyć, tak by uwierzył, że my w tym wszystkim naprawde dużo możemy zrobić....a jak jest to same dobrze wiecie..........
-
Rozmawiałam z Gameboy... Może go zabrać do swojego mieszkania jutro, a najpóźniej w piątek. Jest jeden warunek: psiak musi być zaszczepiony!!! Ona często przetrzymuje psie dzieci i nie może ryzykować choroby... :) Może ktoś szczeniaka zawieść na Ursynów? :loveu:
-
Napiszcie koniecznie do Gameboy! Jeśli tylko ma wolny kąt to na pewno się nim zajmie... Psiuniek jest cudny !!!!!!
-
Na pewno wezmą sobie kolejnego i to jeszcze wybrzydzając przy przeglądaniu ogłoszeń.... Do czasu aż nie wprowadzi się zakazów lub czasowych zakazów posiadania zwierząt po ich odebraniu w wyniku interwencji, to istna walka z wiatrakami... :-( ....z którą i tak wszyscy będziemy dalej się zmagać bo inaczej się nie da.... masakra...
-
Zgadzam się z Tobą w zupełnosci ! :) No i wreszcie mam coś dla Was... :) [IMG]http://img183.imageshack.us/img183/3776/p1010336qk0.jpg[/IMG] ...no i na razie zostaję..... [IMG]http://img341.imageshack.us/img341/1156/p1010337jr1.jpg[/IMG] ...ale zapamiętam Ci że mnie chciałas oddać... [IMG]http://img233.imageshack.us/img233/1778/p1010342ti6.jpg[/IMG] ...czyż nie dostojna ze mnie panna? [IMG]http://img233.imageshack.us/img233/7935/p1010347xk2.jpg[/IMG] ...oho..chyba grubsza afera się kroi... [IMG]http://img233.imageshack.us/img233/1968/p1010418dv5.jpg[/IMG] ..Pikuś, no nie bądź wiśnia! Podziel się ciągutką... [IMG]http://img341.imageshack.us/img341/3549/p1010428hc6.jpg[/IMG] ...Pikus mnie obślinił pod gardłem, ale od czego mam Zulę... [IMG]http://img233.imageshack.us/img233/1802/p1010433ip4.jpg[/IMG] ...no sprawdź czy na prwno juz jestem czysta... [IMG]http://img341.imageshack.us/img341/2481/p1010449xo2.jpg[/IMG] ...jak się pobawić z tym drobiazgiem i nie zapsuć? [IMG]http://img233.imageshack.us/img233/9007/p1010456kb0.jpg[/IMG] ...eee..Zula... nikt nie smakuje tak jak Ty... [IMG]http://img233.imageshack.us/img233/3748/p1010462ir1.jpg[/IMG] ...ejjj... gdzie sie wszyscy podziali?! Ja chcę jeszcze raz! ;)