-
Posts
1995 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Tosia2
-
Jeszcze jedno- w necie jestem dostępna jutro do godz 15 może 16. Potem tylko pod telefonem ale może się zdarzyć że będę zmuszona go wyłączyć. Po 21 będę uchwytna już normalnie... :)
-
Ok... No to do jutra! :lol:
-
Nie, niestety nie... :shake: Zaczynam sie zastanawiać czy to aktualne... Macie do niej inny kontakt?
-
W kwestii kontaktu, to proponuję podać mój nr tel (508430284).... ...i niech się przedstawi jako Kakadu... :eviltong:
-
Z jakiej dzielnicy jest Kakadu?
-
Hej, no za kogo Wy mnie macie?! Jasne, że może jechać!!! z przyjemnością go podrzucimy.... :multi: A jak sięmiewa mój goldenek? (ale się będę śmiała jak mu tak już zostanie... ;))
-
Wiem, że schroniskowy zapaszek jest specyficzny, ale nawet po takiej wstępnej kąpieli łatwiej jest przeżyć tekilka dni aż się oswoi i będzie gotowy do prania właściwego. Pytanie z innej beczki: czy znacie stronę [URL="http://www.zaginionepsy.waw.pl?"]www.zaginionepsy.waw.pl?[/URL] To stronka na którj można umieszczać poszukiwane, ale też znalezione zwierzęta (psy i koty)i to nie tylko z Warszawy-oddzielnie są z całej polski... To dobra i prężnie działająca strona, którą administrują wolontariuszki ze schroniska na Paluchu (Warszawa). Warto przeglądać te ogłoszenia i wstawiać znalezione, gdyż to jedna z lepiej zorganizowanych i preferowanych przez google stronka na którą zwykle trafiają ludzie poszukujący swoich zwierząt.... :)
-
Wiem, że schroniskowy zapaszek jest specyficzny, ale nawet po takiej wstępnej kąpieli łatwiej jest przeżyć tekilka dni aż się oswoi i będzie gotowy do prania właściwego. Pytanie z innej beczki: czyznacie stronę [url]www.zaginionepsy.waw.pl?[/url] To stronka na którj można umieszczać poszukiwane, ale też znalezione zwierzęta (psy i koty)i to nie tylko z Warszawy-oddzielnie są z całej polski... To dobra i prężnie działająca strona, którą administrują wolontariuszki ze schroniska na Paluchu (Warszawa). Warto przeglądać te ogłoszenia i wstawiać znalezione, gdyż to jedna z lepiej zorganizowanych i preferowanych przez google stronka na którą zwykle trafiają ludzie poszukujący swoich zwierząt.... :)
-
Do Ulka18: Czytałam właśnie wcześniejsze posty w kórych jest wspomniane, że w schronisku istnieje możliwość kąpieli psa. Chciałam zapytać czy byłoby to możliwe w piątek, dzień przed wyjazdem? O ile oczywiście jest komu, no i co ważne-jeśli są odpowiednie warunki do przechowania mokrego psa (nie chciałabym go narażać na wyziębienie, kaszel). Pomyślałam, że tak byłoby o tyle lepiej, że oszczędzilibyśmy mu stresu związanego z kąpielą w nowym, obcym dla niego miejscu... Bądź co bądź do schroniska na pewno juz się przyzwyczaił.....
-
Bardzo na to liczę... Jest młody, więc łatwiej będzie mu pokazać inne zastosowanie dla kota niż "fast food"... :) Generalnie boję się jedynie o tą kwestię. Natura psa czasem jest trudna do przewidzenia-gdy jeden pogoni kota choćby dla zabawy, drugi dołączy i gdy go dogonią- mogą zapomnieć że to kumpelka z jednej chaty- i po prostu ją poturbować (każde w swoją stronę). Zdaję sobie spraawę, że to opcja MEGA CZARNA i dlatego, że moja wyobraźnie nie śpi-będę czujna by nie dopuścić do nieszczęścia. Skoro jesteśmy odpowiedzialni za swoje zwierzęta, to należy sobie również zdawać sprawę ze wszystkich zagrożeń. Przewidując je łatwiej uniknąć rozczarowań czy niemiłych niespodzianek... Jeszcze nie dawno była u nas suczka Toffi (straciliśmy ją z powodu genetycznej wady nerek). Nigdy z Bubą nie stanowiły zagrożenia dla kota, obecnie z Toską też jest ok. Będę musiała przez jakiś czas mieć na nich oko zanim zaufam towarzystwu, że nie skonsumują mojej grubej staruszki... Na szczęście u nas zawsze jest ktoś w domu :razz:
-
No to szykuje nam się kolejny groźny obrońca domu... :lol: Dziękuję za te informacje. Poza tym będzie nam bardzo miło jeśli kiedyś nas odwiedzisz-wręcz trzymam za słowo! ;) Jestem pewna, że warunki w jakich będzie mieszkał piesio spodobają Ci się, a w szczególności jemu... Mamy ogromny ogród-5000m2, naprawdę szczelnie ogrodzony, trawiasty (poza miejscami zabaw naszych suczek-przekopują teren-nawet Buba choć ma niewładną łapę) :) Nie mamy na placu ani budy, ani kojca, nasze zwierzaki są z nami, zimowe wieczory leżą nam pod nogami przy kominku. Zapewniam, że goldenek będzie u nas szczęśliwy, nikt go nie uderzy, nie skrzywdzi... Może na kanapę wchodzić nie będzie-ale własne legowisko i cały dom będzie miał do dyspozycji -na równych prawach z Bubelkiem i Toską. Generalnie na posesji mamy dwa domy-jeden jest nasz, a drugi moich teściów. Z założenia Toska jest nasza, a Buba rodziców (choć obie ściągnęłam ja-Bubę nawet 600km wieźliśmy do domu, gdyż zabrałam ją stratowaną przez konie ze wsi będąc na wakacjach.) Mimo tego suczki chyba nie są o tym dostatecznie poinformowane, ponieważ parami przesiadują albo w jednym albo w drugim domu... Legowiska też mają w obu :).. Spodziewam się, że goldenka szybko nauczą w którym domku o jakiej porze jest jedzenie- szybko po przybyciu Toski się zorientowały, że taki układ jest opłacalny i same go narzuciły. Przecież karmiąc jedną nie można odmówić tej drugiej która stoi z minką biedaka jakby nie jadła od miesiąca... O odpowiedniej porze biegną do drugiego domu i sytuacja się powtarza...Tylko analogicznie ta biedna strona się zmienia.... :) Mam jedynie nadzieję, że goldi nie postawi sobie za punkt honoru zeżarcia naszej starej koty... Fakt, że to nie byle jaki kot-nasze suczki się jej boją! Choć pierwsza nie zaatakuje, to w gorszym nastroju potrafi być ostra... :) Strasznie się rozpisałam, ale z własnego doświadczenia wiem, że kiedy człowiek zaangażuje się w pomoc jakiemuś zwierzakowi-chce wiedzieć jak najwięcej o jego nowych właścicielach, warunkach w jakich będzie mieszkał... Rozumiem to i dlatego piszę rzeczy które komuś mogą wydać się nie istotne... Inna sprawa, że o zwierzakach można gadać bez końca...To cenne źródło tematów. ;) Jeśli chcecie Ulu, Murko to w wolnej chwili mogę przesłać Wam fotki na maila... pozdr
-
Oczywiście serdecznie zapraszam !!! :multi: Miło byłoby Cię poznać osobiście! Jeśli chodzi o transport to po prostu w sobotę rano ruszam do Mielca. Chciałam Cię zapytać czy mogłabyś napisać wszystko co wiesz istotnego i mniej na temat goldenka? Chodzi mi o jego charakter, ale także ewentualne uwagi, obserwacje i wnioski... Czy wiadomo coś na temat jazdy samochodem, chodzenia na smyczy, czy jest płochliwy czy raczej otwarty, itp. :) To wszystko co może pomóc nam lepiej go poznać, zrozumieć...
-
Jak tylko będzie z nami na pewno nie omieszkam przesłać Wam fotek w nowym domku... :)
-
Oczywiście że nie dużo. Sądzę, że w paliwo do busa na taką trasę na pewno nie wyniesie mniej... To dobre rozwiązanie pod warunkiem, że będę miała jak i czym wyjechać do Grójca... :) Chęci mi nie brak...naprawdę :lol:
-
Więc tak: Pan kierownik zgodził się dostarczyć goldenka nawet do Grójca, ale w tygodniu, kiedy z kolei ja nie będę miała możliwości odebrania go. :( Swoją drogą jestem pełna uznania dla jego osoby. To świadczy o tym, że jest właściwą osobą na właściwym miejscu, że zależy mu na podopiecznych. Dałabym sobie rękę uciąć, że w Warszawie w schronisku nikomu by się nie chciało, skoro człowiek przychodzący do schroniska traktowany jest jak zbędny petent, który zawraca im głowę...ale mniejsza o nich... Generalnie umówiliśmy się, że na pewno sama przyjadę do Mielca w najbliższą sobotę. Oczywiście jeśli wcześniej trafiłby się inny transport-byłoby super... :lol:
-
Rozumiem. Postaram się więc zagadać o tym Ostrowcu... Może się uda...zawsze to ok 90km mniej... :) Trzymaj kciuki! :roll:
-
Ok. Zadzwonię więc rano do Pana kierownika, chyba, że Tobie uda się szybciej... Jest wysoce prawdopodobne że np do Radomia jutro mogłabym przyjechać z koleżanką jej samochodem. (musiałabym zapytać ale na połowę trasy myślę, że się zgodzi... ) Warunek jest jeden-że rano ją powiadomię, zanim ułoży sobie dzień. :) Jestem generalnie mocno przeziębiona, ale w samochodzie jest ciepło... :) Będę wdzięczna za info... pozdrawiam
-
Jeżeli ktoś mógłby pomóc w transporcie psiaka z Mielca do Warszawy albo do określonego odcinka trasy, to proszę o kontakt... :roll:
-
Zobaczymy... Może w tygodniu mu się uda... Ja w najgorszym wypadku mogę przyjechać po niego w sobotę... Piszę, że w najgorszym, bo to kolejny tydz w schronisku dla biedaka... Proponuję żeby podała mi Pani swój adres e-mail lub tel na pw to będziemy miały łatwiejszy kontakt... :) Zadzwonię też do Pana kierownika, żeby ustalić z nim wszysko...
-
Jestem tą wspomnianą na stronie 12 Panią spod Warszawy... :) Swoją drogą dziękuję za tak miłe słowa uznania.... Chciałam powiedzieć że pragniemy zabrać goldenka do naszego domu... Myślę, że to miła wiadomosć dla wszystkich Państwa którzy zaangażowali się w jego sprawę... Generalnie jesteśmy na etapie ustalania formy transport. Mam nadzieję, że szybko psiulek będzie w domu..... pozdrawiam !!! ;)