-
Posts
7958 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Pipi
-
Evelin, dziekuje i piesci zaciskam, a tel w kieszeni nosze.
-
Jestesmy. . . .droga nienajgorsza. Jezdze spokojnie i na szczescie opony zmienione. To tak: Farmerowi wet wyjeła juz druty. Wszystko sie zrosło ładnie, a nie stawal najprawdopodobniej na łapę, bo druty uwierały go troszeczke. Teraz powinien zaczac pomalu stawac na te noge i wszystko brdzie ok. Jeszcze przez dwa tygodnie nie powinien biegac. Bej dostał nadzieje ze bedzie dobrze. Dostał jeszcze jeden antybiotyk i srodek do spryskiwania ran. Jak sie wygoi, zostanie mu zalozony taki sztywny opatrunek na łapy i zobaczymy czy cos pomoze, bo niestety poszły mu ścięgna. Jesli same nie wrocą, trzeba bedzie operowac. Jak to usłyszałam, zachcialo mi sie żyć na nowo. On biedny tak wyglada, ze jechalam i plakalam, bo myslalam, ze juz najgorsze usłyszę. A on jest taki fajny, kochany przylepek. Potrzebujemy dużo czasu zeby sie polepszylo, ale damy rade. Powtorzylismy tez dzisiaj test na bialaczke i wirusowe u kotki Agatki, ktora jest u mojej mamy, ktorą znalazłam maleńką 2 lata temu przy ulicy Wiejskiej w białymstoku. Pierwszy test wyszedl lekko dodatni, pokazal sie wtedy taki ledwo widoczny zarys czerwonej kreski przy literce T. Dzisiaj wyszedl ujemny i morfologia bardzo dobra. Za kilka dni zoatanie zaszczepiona. Moja mama az sie rozplakala biedna ze szczescia. Bylam przy okazji na wizycie po/ adopcyjnej u Szymusia. Jest wszystko dobrze. Chlopczyk sie poprawil, pieknie sie blyszczy, jest zadowolony i mysle, ze szczesliwy. Zastalam wszystkich domownikow, mama, tata, corka i synek. Wszystkich calował, brzuszek pokazywal. Wypieknial i wyglada jak jakis rasowiec. Wyszlam od niego szczesliwa i spokojna. Udalo mu sie, na prawde. Fajni ludzie to i pies jak trzeba. W drodze powrotnej mialam przygode. Na szosie leżał mały kotek. Wygladał na martwego, wiec zatrzymalam sie zeby go zabrac i pochowac w ogrodku. Podchodze, a on patrzy. Pomalenku wzielam na rece, do auta i na wsteczny bieg, do lecznicy. Niestety po kilku kilometrach bardzo zapłakał i z pysia polała sie kałuża krwi. I znowu na wsteczny i do domu. Mysle sobie, ze gdybym go nie ruszała to by żył? Moze trzeba bylo polozyc na poboczu w spokojnym miejscu i przykryc tylko, to do rana by wyszedł z szoku? Teraz tak mysle kiedy umarł, ale jak go zabierałam, nie pomyślałam.
-
[quote name='*Gajowa*']Dowiedziałam się, że w Białymstoku jest do oddania duża ocieplana buda /mieszkała w niej sunia wielkości ONka/. Pipi czy taka buda by sie Wam przydała? Jeżeli tak trzeba by zorganizować transport.[/QUOTE] W transporcie z Bialegostoku nie byloby problemu, bo mam przyczepkę. Co prawda opony letnie w starym samochodzie ale jak taka szosa jak dzisiaj to bez problemu dam radę. Fajnie by bylo miec jeszcze jedna bude. Podaj mi namiary na pw do budy, umowie sie, jesli jeszcze aktualne. Dzieki *Gajowa*. Trzymajcie kciuki, jade z Farmerem na przeswietlenie i z Bejem przy okazji. Rany u niego zrobily sie ciemne i ja mysle, ze to bardzo niedobrze. Według mnie martwica. . . boje sie.
-
cuduje i cuduje ze zdjeciami i juz mnie glowa boli. . . . cos u mnie nie tak sie porobilo bo mam problem z wgrywaniem zdjec proba sunia czarnulka Pucka z Poplaw [IMG]http://www.fotoszok.pl/upload/e728bb24.jpg[/IMG] [IMG]http://www.fotoszok.pl/upload/b62f84b4.jpg[/IMG] o. . . .udalo sie :crazyeye:. . . .to ok, probuje dalej. . . .
-
Oczy od stanu zapalnego tych ran, juz lepiej z oczami, Gentamycyna pomaga. Dzisiaj wstał na łapinki, ale zrobil krok i upadł. Mysle jednak, ze lepiej sie czuje, bo zjadł, pije wode i jest weselszy. Rany jednak są okropne, doslownie gnoj w środku. Zrobiłam kilka zdjec przed popryskaniem, tak zeby lepiej bylo widać. Opuchlizna sie nie zmniejszyla jak na razie. Ja jestem juz załamana. Najbardziej wykanczaja szczeniaki. Ciagle glodne, placzą, chcą do mieszkania. Nie moge ich zabrac, bo przy takiej ilosci musialby byc ktos, kto na okrąglo by sprzątał. Zresztą plączą sie pod nogami, a ja od doroslych psow nie moge normalnie poruszac sie po podlodze. Wczoraj na przyklad wywalilam sie jak szlam z wiadrem pelnym wody, bo chcialam ominac dwa psy wywalone na srodku, a jeden z nich nagle wstał. Wszystko mnie boli, ale na szczescie nic nie zlamane. Postaram sie zaraz powstawiac zdjecia szczylkow takie jakie mam moze ruszymy z ogloszeniami. Rosna jak na drozdzach i moga byc juz mniej atrakcyjne. Potem bedzie gorzej. Prosze wymyslcie imie dla rudego piesa. Probuje nazywac go Bej, ale jakos tak nie bardzo chyba. . . .
-
Jestem i po ogledzinach wet powiedzial, ze to pogryzienie i to baaardzo mocne. On ma tylne łapki cale poszarpane. Uda od srodka w strasznych dziurach. Sprawa przedawniona. Musial włoczyc sie po walce i najwidoczniej osłabł z sił i dlatego leżał. Rany zdezynfekowane, leki i kroplowki podane. Antybiotyk na 2 tygodnie, ale jesli opuchlizna nie zejdzie za dwa dni mam pojechac jeszcze raz i bedzie zmiana antybiotyku. Biedak cały w kleszczach i okropne pchły i wszy. Pewnie poszedł za sukami i oberwal. Jest bardzo fajny, bo mimo bolu wywalił sie przed chwila na plecki i podgryzał mi reke. Pcha glowe pod pache, nosem mnie traca zebym drapała i glaskala. Jest kochany. Na razie nie reaguje na psy, a na koty nie wiem, bo nie podchodza do niego. Pewnie dlatego, ze okropnie smierdzi. To te rany tak cuchną. Z nich cieknie ciurkiem, ale to ponoc dobrze, bo sie oczyszcza. edit: jeszcze to, ze przy okazji został wykastrowany.
-
Pies jest najprawdopodobniej pogryziony. Rano jak otworzyłam samochod, dał straszliwy smród. Z niego dosłownie sie leje krew i ropa. Postawiłam go na ziemi zeby siusiu zrobil, bo w samochodzie bylo czysto. Mocz bardzo żółty i duuuzo bardzo zrobił. Nie daje jednak rady stac na nogach. Porosilam dr Burzynskiego z Bielska Podlaskiego(naszego weta) i za godzinke przyjedzie do Lecznicy. Zobaczymy co da sie zrobic temu biedakowi. Jest bardzo cierpliwy. Przenosze go, zmieniam poslanie, a on nic. Rozumie pewnie, ze tak trzeba. Umarłby biedny w tym rowie. Jadacy autem osobowym nie zauważyłby go tam. Pan Jurek zauwazył z ciągnika. Pies miał na szyi obrożę, ale jest bardzo chudy. Poszarpany cały, albo ktos strzelał, bo jak sito ma tył i tylne łapy. Na karku jedna wielka skorupa. [IMG][IMG]http://s1.pokazywarka.pl/i/1298146/1558730/p8040260.jpg[/IMG][/IMG] [IMG][IMG]http://s1.pokazywarka.pl/i/1298146/1558731/p8040259.jpg[/IMG][/IMG] [img]http://s1.pokazywarka.pl/i/1298146/1558732/p8040258.jpg[/img]
-
Evelin, to dzieki Tobie udalo sie czarnej. Dzieki Tobie sporo ich pojechalo. . . tak mysle, ze juz w setkach mozna zaczac liczyć. Jak znajde chwile, wejde do zdjec i policze. Ciagle o tym mysle, ale w koncu zrobie to, zobaczysz. A poki co bardzo bardzo dziekuje, ze jestes, ze nam pomagasz.
-
Kochane jestescie, dzieki. Najbardziej sie ciesze, ze czarnulka ma domek i ze Pepko bedzie miał dom. Bardzo mocno kciuki zaciskam. Musze przyznac, ze zapomnialam o nim na śmierć. Cos marnie idzie z adopcjami niektorych pieskow. Co to jest i dlaczego tak jest???? Pucka69, szkoda, na prawde, ze nie dalyscie rady zawitac w nasze skromne progi. Wybaczam jednak i rozumiem. Moze innym razem sie uda nam poznac osobiscie. Bardzo dziekuje kochana "wielbłądzico". Nevada, dziekuje i GrubbaRybba, dziekuje pięknie i ciepło pozdrawiam. Wszystkim kochanym Ciociom z całego serca dziekuje. U nas od dzisiaj zima. Zasypało baaardzo obficie i az sie boje, czy to stopnieje. Moja pierwsza zima na wsi zaczela sie w pazdzierniku i skonczyla w kwietniu. Od kilku dni mam u siebie nowa mieszkanke. Ona jedna ocalala z dziewieciu rodzenstwa. Zostali wyrzuceni zimą w kartonie zaklejonym tasmą. Ludzie karton rozcieli, ale szczeniaczki uciekly w pole i tak po jednym znikaly. Nikt nie wie co sie z nimi stało. Ona jedna przychodzila do wsi i jakos udalo jej sie przezyc. Jest malym, mlodym jeszcze szkielecikiem. Nie mialam serca zostawic jej na drodze, na ktorej pojawila sie kiedy przejezdzalam przez wies, oczywiscie Popławy. Pojechalam tam, bo jakis czas temu dzwonil jakis czlowiek i prosil o sterylizacje suki, ktora sie przyblakała do niego. Suka byla w ciazy. Nie zdazylam jednak i urodzila, ponoc jednego szczeniaczka. A poniewaz bylo mi po drodze, wiec zajechalam zobaczyc co sie z nia dzieje. No i jak to zwykle bywa żyje na skreconym łancuchu w chlewiku i chuda biedna z tym dzieckiem. Nie zastałam nikogo, wiec sprawa do wyjasnienia. Bede musiala zawiezc ja na zabieg, bo lepiej zeby nie miala juz dzieci. A jej opiekun, to ponoc mezczyzna zagladajacy do kielicha.\Sunie, ktora zabralam z drogi nazwałam Pucka. Jest kochana, madra, taka spryciula mała. Wazy moze z 4 kg. Jest bardzo nieufna, ale jak juz wezme na kolana, to szczesliwa i zejsc nie chce. Kolejne nieszczescie zgarnełam dzisiaj z rowu przy drodze polnej, bocznej, mało uczeszczalnej. Wspanialomyslnie, oczywiscie z dobrego serca powiadomil mnie o nim czlowiek z mojej wsi. Przyszedl pod dom i bardzo przejety owiadczył, ze w rowie lezy od rana pies. Jechal do krów rano, pies leżał i jechał do krów wieczorem, pies w tym samym miejscu leżał, tylko juz caly zasypany śniegiem. Pojechalam, co mialam robic. Pies lizal tylną łapkę. Po przyjrzeniu sie dokładnym widać, ze łapa albo pogryziona, albo potrącona. Pomalutku wzielam biedaka na rece. W aucie lezy nakryty kocami. Jutro jak uda mi sie wyjechac z podworka, to pojedziemy na przeswietlenie do Białegostoku. On lezy na tym samym boku i na przednie łapki tylko sie unosi. Mysle, ze albo jest bardzo pogryziony, albo potracony porzadnie, albo zbity i chyba nie ma czucia na tyle. Podkladalam pod niego koc i recznik i przewracam co 2 godziny i on w ogole nie piszczy, nie reaguje na moje "tortury". No i tył ma cały zlepiony. Podałam mu antybiotyk i p/bolowe. Troszke zjadł. Mam nadzieje, ze nie rozgryzie mi samochodu tak jak Demi/ Demolka. Juz zrobiony i siedzenia wymienione i szkoda by było. Nie mam gdzie go zabrac niestety, bo wszedzie psy, psy, psy. . . . Tak zastanawiam sie juz teraz kazdego ranka jak sie obudze, co mi dzisiaj dzien przyniesie. . . . Dobranoc kochani.
-
Przed chwila napisalam Uszakowi, ze nie on jeden dlugo czeka na domek. Torcia tez sie naczekala, ale za to zostala nagrodzona dobrymi ludzmi i wlasnym podworkiem. Midi to juz pannica. Jest taka milutka i kochana. Trzymajcie sie pieski. Midi buzi buzi dla ciebie. Aniu, Tobie wielkie dziekuje za opieke nad nimi.
-
Uszaku kochany, nie masz szczescia, ale juz tak bywalo, ze inne pieski tak jak ty czekaly dlugo. Dobrze masz u Ani i pewnie nie rozumiesz, ze to jeszcze nie koniec drogi. My rozumiemy i martwimy sie. A ja ściskam mocno mocno i caluje w nochalek i rozesmiany pysio.
-
Dopiero znalazlam watek(przypadkowo) i zobaczyłam zdjecia. Zawsze z przyjemnoscia ogladam tego cudownego, zawsze usmiechnietego pieseczka. To taka zywa maskotka przytulanka. A w tle kolejne maskotki cudowne. Na pewno napracowałaś sie nad nimi zanim urosły. Bardzo Wam, Tobie i TZ-owi dziekuje. Ciesze sie, ze maja juz wlasny domek. Widzialam filmiki i zdjecia na miau. Mam nadzieje, ze p. Basia rowniez widziala i sie cieszy. Dziekuje.
-
Oj, to wspaniale :multi::multi::multi::multi:. pisze pw ;) Wczoraj zgarnelam suke z trzema maluchami. Na prawde z ulicy. I moze bym tego nie zrobila tylko odjechala w swoja strone, ale jeden z maluszkow ma cos z ukladem nerwowym. Przewraca sie i nie moze utrzymac rownowagi. Mama suka tak bardzo chuda, ze chyba nic nie waży. Cała zakleszczona, a maluchy we wszach, ktore gołym okiem widać. Gotowalo mnie okropnie, zryczalam sie i wydzieralam na zmiane. Krzyvzałam do kobiety, ktora ma dwa psy na wlasnym podworku ale wziac nie moze, bo jej maz nie pozwala i w nocy krzyczal, ze wlasne psy wypusci na te suke, bo sdpac nie dają. Suka dostala od kobiety jesc i juz nie odeszla od bramy. Trzy dni siedziala z tymi dziecmi. Lepiej sie nie pochwale od kogo sie dowiedzialam o nich, bo doslownie smiechu warte tak samo jak oburzenia. W sumie nie moglam odjechac i zostawic ich tam pod tym plotem. Najpierw wykrzyczalam na cale osiedle co mysle o naszym kraju, systemie i ogolnie o ludziach i zaladowalam biedakow do auta. A zeby bylo smieszniej pojechalam z nimi odebrac meza, ktorego 4 m-ce nie bylo w domu. Siedzialy tak cichutko, ze nawet łądujac swoje torby nie zauwazyl ich na podłodze miedzy siedzeniami. Suka byla w Bielsku Podlaskim. I tak pacze, ze rejon mi sie powieksza. W domu lekkie piekiełko, ale psy najedzone, odwszone i odrobaczone. Co dalej???? A no standard. O ogloszenia Was prosze, bardzo prosze. Mam nadzieje, ze sie uda. . . .musi sie udac znalezc im domki. Pieniadze na razie są, wiec mysle, ze troche pozyjemy. Dalej myslami nie wybiegam, bo bym chyba sie zalamała. I mimo wszystko jestem szczesliwa, ciesze sie, ze moge pomagac. Mam dla kogo żyć. [IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy4/628612/1595926/57141039_p7270232.jpg[/IMG]
-
Oj nie widać, nie widać. . . . . Wczoraj zgarnelam suke z trzema maluchami. Na prawde z ulicy. I moze bym tego nie zrobila tylko odjechala w swoja strone, ale jeden z maluszkow ma cos z ukladem nerwowym. Przewraca sie i nie moze utrzymac rownowagi. Mama suka tak bardzo chuda, ze chyba nic nie waży. Cała zakleszczona, a maluchy we wszach, ktore gołym okiem widać. Gotowalo mnie okropnie, zryczalam sie i wydzieralam na zmiane. Krzyvzałam do kobiety, ktora ma dwa psy na wlasnym podworku ale wziac nie moze, bo jej maz nie pozwala i w nocy krzyczal, ze wlasne psy wypusci na te suke, bo sdpac nie dają. Suka dostala od kobiety jesc i juz nie odeszla od bramy. Trzy dni siedziala z tymi dziecmi. Lepiej sie nie pochwale od kogo sie dowiedzialam o nich, bo doslownie smiechu warte tak samo jak oburzenia. W sumie nie moglam odjechac i zostawic ich tam pod tym plotem. Najpierw wykrzyczalam na cale osiedle co mysle o naszym kraju, systemie i ogolnie o ludziach i zaladowalam biedakow do auta. A zeby bylo smieszniej pojechalam z nimi odebrac meza, ktorego 4 m-ce nie bylo w domu. Siedzialy tak cichutko, ze nawet łądujac swoje torby nie zauwazyl ich na podłodze miedzy siedzeniami. Suka byla w Bielsku Podlaskim. I tak pacze, ze rejon mi sie powieksza. W domu lekkie piekiełko, ale psy najedzone, odwszone i odrobaczone. Co dalej???? A no standard. O ogloszenia Was prosze, bardzo prosze. Mam nadzieje, ze sie uda. . . .musi sie udac znalezc im domki. Pieniadze na razie są, wiec mysle, ze troche pozyjemy. Dalej myslami nie wybiegam, bo bym chyba sie zalamała. I mimo wszystko jestem szczesliwa, ciesze sie, ze moge pomagac. Mam dla kogo żyć. [IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy4/628612/1595926/57141056_p7270233.jpg[/IMG] [IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy4/628612/1595926/57141129_p7270237.jpg[/IMG] [IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy4/628612/1595926/57141039_p7270232.jpg[/IMG]
-
Schronisko w Hajnówce błaga o pomoc dla swoich podopiecznych
Pipi replied to bbgm's topic in Już w nowym domu
O ja cie krece, ale ciężarówa???? Zazdraszczam po prostu. Pieskom na zdrowie. -
ruda piękność - Aqsa pojechała do domku :) Aqsa za TM [*]
Pipi replied to sylwija's topic in Już w nowym domu
Tak siedze, czytam i dumam, ze nie sadze aby miala tam lepiej niz u Ciebie ;), bo kontakt z czlowiekiem to mialaby tam tylko raz w tygodniu. Jeszcze bedzie odpowiedni dla niej czlowiek. . . .co sie odwlecze, to nie. . . . . A najlepiej by było zeby została u Was ;). . .wiem, wiem, żartowałam :p -
Kochane, przepraszam, ze tu nie napisałam. Jest wszystko na pierwszej stronie. Po prostu zapomnialam. Oczywiscie doszlo, bardzo, bardzo, bardzo dziekuje. Mam tyle roboty przy tych zasrancach, ze na nic czasu nie ma. One sa takie fajne, kochane, madrale, ze caly dzien z nimi spedzam ostatnio. Jedzą juz 3 razy, ale za to zjadają więcej, no i rozrabiaja więcej. Wszystkie maskotki w mig rozpracowane. Wyciagaja nawet posłania i ciagaja po calym podworku. A zabawa co chwile konczy sie na bojkach i musze interweniować. Szatany takie, ze nie wiem co. Mam tez nowego urwiska. Taki jak była Milva(pamietacie?), białasek. Dostał na imie Albin-os. Ma jakies 3, moze 4 miesiace(jeszcze mleczne zabki). Musial trafic do mnie, bo inaczej skonczylby pod kolami. Szedl biedny srodkiem szosy, jakby bylo mu wszystko jedno. Zawszony, chudy, brudny z robalami w brzuszku. Jutro wkleje zdjecia. Jest boski i bardzo madry i grzeczny. Tylko jak je, to staje sie demonem, bo na 10 razy wiekszego moze sie rzucic jak ten podejdzie. Sam nie idzie do cudzej miski. Poza tym mam nowa kiciunie, ktora niestety tez nie dalo sie nigdzie upchnac. Przesiedziala u mnie w klatce przez tydzien, a dzisiaj zostala przetestowana i na szczescie wynik ujemny, wiec dostala szczepionke. Jezdzilam przy okazji do wsi Krzywa, tam skad sa maluszki, bo tam zostala ich mama i braciszek z poprzedniego miotu. Niestety nie ma ich. Wszystko zawiane liśćmi i ani sladu. Objezdzilam dookola, popytalam ludzi, ale nikt nic nie wie. Mialam nadzieje, ze jeden z maluszkow, ktory zaginął moze jest. . . .nie ma. A poza tym wszystko u nas po staremu. Pozdrawiamy.
-
Jeszcze nie wiem na pewno, ale mozliwe, ze bede w Warszawie po niedzieli. Jeśli nie, to gdybys mogla przetrzymac te rzeczy byloby wspaniale. Zawsze ktos jezdzi i jak tylko bede wiedziala, dam znać. Baaaardzo dziekuje. Dzwonila do mnie Pani od Luki i powiedziala, ze wszystko jest dobrze. Na razie nie palają wielka miloscia z Misią, ale sie toleruja i nie ma zgrzytów, a to juz dobrze. Luka piszczala tylko w pierwszej chwili jak wyszlam, ale zostala zagadana dobrym jedzonkiem i przestala. Brakuje Luki w domu, jakos tak dziwnie i cicho bez niej. U nas byla kierowniczka i pierwsza dawala sygnal jak cos nie tak. Teraz jamnisia przejeła jej stanowisko. Ciesze sie, ze ona sie cieszy.
-
Przyszły dzisiaj pieniążki od obiezyswiat75 - 50 zł, bardzo dziekuje i od Pikola - 50 zł, bardzo dziekuje Wczoraj jeden z maluszkow pojechał do dt w białymstoku. Pani sama po szczylke przyjechała. Syn schwycił z mety na rece, całowali, przytulali i pojechali. Zostało maluszkow piec. Wszystko w porzadku jak na razie tfu tfu tfu. Jedza, bawia sie kupki ładne. Dzisiaj drugi raz dostaly odrobaczenie. Za kilka dni poszczepimy sie. Juz tak nie wrzeszczą, są pogodne i wesołe.
-
Kaja - sunia która pokonała chorobę i jest szczęśliwa
Pipi replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Blisko miesiac tu nie zagladnelam az Natalka mi przypomniała na pw zebym uprzejmie potwierdziła ze otrzymałam pieniazki z bazarku. Bardzo, ale to bardzo przepraszam. [B]Otrzymałam w sumie z bazarkow natalka9860 kwote 100 zł w dwoch ratach po 50 zł. Pierwsze 50 zł wpłynęło 23.08.2012 drugie 50 zł wpłynęło 10.09.2012 Bardzo dziekujemy ja i Kaja[/B] -
Coronaaj wszystkiego najlepszego, zdrowka zdrowka zdrowka zycze i pozdrawiam serdecznie.
-
Kilka zdjec z dzisiaj [URL="http://www.empikfoto.pl/index.php?m=foto_hot&foto_id=56776970&filename=dom_041.jpg"][IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy4/628612/1595926/thumbs/56776970_dom_041.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.empikfoto.pl/index.php?m=foto_hot&foto_id=56776898&filename=dom_062.jpg"][IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy4/628612/1595926/thumbs/56776898_dom_062.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.empikfoto.pl/index.php?m=foto_hot&foto_id=56800257&filename=p7200182.jpg"][IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy4/628612/1595926/thumbs/56800257_p7200182.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.empikfoto.pl/index.php?m=foto_hot&foto_id=56800307&filename=p7200185.jpg"][IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy4/628612/1595926/thumbs/56800307_p7200185.jpg[/IMG][/URL] [IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy4/628612/1595926/56776989_dom_045.jpg[/IMG]
-
No, nie jest lekko, ale przekonałam sie, ze lepiej trafic nie mogła. Mam nadzieje, ze nie teskni za bardzo, a jesli, to ze szybko sie przyzwyczai i pokocha nowe opiekunki i swoją nowa koleżanke. Powiem szczerze, ze martwie sie nawet, zeby nie probowała zdominowac Misię, ktora jest bardzo spokojna i grzeczna. A Luka jest zazdrosna i kto wie? No ale zobaczymy. Życze jej jak najlepiej. Lusia, bądź szczęśliwa. [URL="http://www.empikfoto.pl/index.php?m=foto_hot&foto_id=56791233&filename=p7200175.jpg"][IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy4/628612/1595926/thumbs/56791233_p7200175.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.empikfoto.pl/index.php?m=foto_hot&foto_id=56791199&filename=p7200173.jpg"][IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy4/628612/1595926/thumbs/56791199_p7200173.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.empikfoto.pl/index.php?m=foto_hot&foto_id=56791280&filename=p7200178.jpg"][IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy4/628612/1595926/thumbs/56791280_p7200178.jpg[/IMG][/URL] Misia [IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy4/628612/1595926/56791199_p7200173.jpg[/IMG]
-
Jestem na chwilke. U szczeniakow ok. Jedzą, jedzą i jedzą i fajdolą i wrzeszcza jak tylko moj glos usłyszą. Najmniejsze te z Krzywej są bardzo czyste wychodzą na strone zeby sie załatwic i nie pchaja sie do domu. Wesołe, bawią sie, ale za łatwego zycia nie mają bo te starsze sa duzo wieksze i podczas zabawy sa bezlitosne. Szarpią za kark, ciagają, przyduszają do ziemi, co chwile interweniuje, bo tylko jeden wielki pisk. Natomiast jesli chodzi o spanie, nie ma problemu, wszystkie w jednej budzie i maluchy czasami to az wychodza na chwile do drugiej budy, bo az im za gorąco. Mam straszny problem z karmieniem. Karmie na raty. Zawsze najpierw najmniejsze, bo inaczej płacz lament i nie mozna wytrzymac. Jak jedza maluchy musze odganiac, pilnowac zeby duze nie bily sie ze zlosci czekajac na swoje. Potem dosaja starszaki, a male juz cicho siedzą w klatce i obserwuja. Na koncu dostaja dorosłe, bo wtedy małe nie ida do ich misek. Oczywiscie dorosłe tylko rano i wieczorem. W ciagu dnia tylko zagladaja w puste miski maluchow, a czasem nawet "pozmywają" malych miseczki. Masakra krotko mowiąc, ale satysfakcja jaka i szczescie, to mowie Wam, ze ogromna :p:loveu: (rozliczenie wpisuje na pierwszej stronie na tym watku [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/232160-Już-nie-mam-siły[/url]
-
O mamo [url=http://smayliki.ru/smilie-930982599.html][img]http://s16.rimg.info/20650dc82a4b591b3d584dfd92e683a5.gif[/img][/url], ile bazarkow, ile ludzi u nas. maireg bardzo dziekuje, bede pamietac. . . jak bede w Białymstoku to zadzwonie i bede mogła odebrac karme (podaj mi na pw nr tel) Na pierwszej stronie staram sie wpisywac wszystkie rozliczenia i potrzeby. Moze gdzies sie pomyliłam, to prosze mnie poprawić. Z bazarkow nie ma jeszcze wszystkich pieniazkow, wiec na razie nie wpisałam wszystkiego. Wpłyneły pieniazki od takasobieagatka, z 2 bazarkow 367 zł, bardzo dziekuje. Szczeniakow mam w sumie 13, bo: 6 maluszkow z wszi Krzywa pod Bielskiem Podlaskim 6 maluszkow troszke starszych okolo 3 miesiecznych z wsi Oleksin spod Brańska 1 dziewczynka z poprzedniego miotu z wsi Popławy (reszta w hoteliku i w dt w Warszawie) 1 dziewczynka krowkowata okolo 10 miesieczna, podrzucona ostatnio u mnie we wsi We wtorek jak wszystko dobrze pojdzie 6 z Oleksina i krowka pojadą do Ani Milva i Ulver. A o dzieki naszej nieocenionej, niezawodnej, kochanej Evelin. Ja juz nie wiem jak dziekowac. Dziękuję. Maluszki te mniejsze zjadają 1 kurczaka przez dzien z ryzem i marchewką. Zaczynam wprowadzac suche karme junior Arion, ktora podarowała nam jaanna019, bardzo dziekujemy. Maluchy starsze jedza juz 3 razy dziennie i one nie maja tak smacznie, bo dostaja puszki 2, wymieszane z ryzem i marchewką i sucha karme. Przestałam podawac im mleko, bo mialy brzydkie kupki. Pija wodę. Zostały odrobaczone, odpchlone i postaram sie zaszczepic. Nie wiem tylko jak zrobic z tymi, ktore maja jechac do Brodnicy. Dzisiaj powtorka odrobaczenia, to dopiero w poniedzialek mozna najwczesniej szczepic, choc nie wiem czy nie za wczesnie, jak maja jechac we wtorek.