-
Posts
7958 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Pipi
-
Jeszcze za wcześnie do obroży.Na wyciągnięcie mojej ręki chowają się do budy.One jak ja wyjdę od nich bawią się w kojcu,więc trochę ruchu mają.Obserwuję je z okna.Na spacer boję się je wypuszczać bo nie wiem jak z tymi bakteriami u nich/ jeszcze nie ma wyników/.Boję się,żeby nie rozeszło się po podwórku.Jak wracam od nich to łachy i buty chowam do worka foliowego.
-
cały czas resetował mi się komputer wchodziłam na chwilę i się wyłanczał.Na razie jest dobrze.Zaraz biorę się za wklejenie kilku zdjęć.Mam słabiutki aparacik ale troszeczkę widać.Pomalutku jakoś idzie.Już jak tylko wchodzę do nich po chwili wychodzą.zauważyłam dzisiaj u małej suczki nie stety zmiany skórne na pyszczku.Takie prześwity i wyłysienia.Dzwoniłam dzisiaj do lecznicy,wyników badań jeszcze nie ma.Saba zjada wszystko nie chce tylko pić wody.Bardzo lubi zsiadłe mleko.Jak wleję do trzech misek to zjada z wszystkich trzech.a tamtym tylko w jednej na pocieszenie potrafi zostawić trochę/ale nie zawsze/.Najmłodsza wysadza do mnie już mordkę z budy i tak dziwnie warczy i pomrukuje.Czuję,że chciała by się popieścić,ale się boi.Myślę jednak,że idzie w dobrym kierunku.
-
U piesków bez zmian.Chodzę,przemawiam,przymilam się, a one słuchają,patrzą i pomrukują.A jak usiądę koło budy i się nie odzywam i nie ruszam to po chwili wysadzają mordki jedna przez drugą i obwąchują mnie.Wystarczy,że się odezwę od razu mykają w głąb budy.Ale pomalutku.Czas zrobi swoje.Szkoda,że jest tak zimno.Ale aby do wiosny.
-
Jestem już nareszcie w domu.Aż nie wiem od czego zacząć.Chciałam jakoś tak zrobić,żeby nie trzeba było podawać jej tego środka uspokajającego,ale się nie udało.Podałam więc tabletki.Pan doktor pobrał zeskrobinę i krew i badał część sam,a część poszła do laboratorium.Znalazł w zeskrobinie jednego świerzbowca i powiedział,że pod koniec tygodnia zadzwonić.Zakropił jej jakiś lek po całym kręgosłupie.Opinie powiedział,że wyda jak będzie wiedział konkretnie.Sunia dostała na poczekaniu imię Saba bo trzeba było wpisać w komputer.Namiary na Arkę podałam i prosił o nr telefonu więc podałam/Więcej będzie wiadomo potem.Teraz jest już wybudzona,ale jeść nie chciała tylko napiła się wody.Była bardzo grzeczna,tylko się trzęsła i rozglądała.Zrobiłam kilka zdjęć będą potem.
-
od godziny 5:30 staram się załadować sukę do klatki.Niestety nie wchodzi ani jedna.Wpiły się w koniec budy i ani rusz.Zmarzłam,w tej chwili usiadłam na chwilę i czytam i oczom nie wierzę.Arka nie podstawiaj mi paragrafów bo mam tego dość.Zastanów się lepiej jak ja mam to zrobić jak jesteś taka oświecona.Wychodzą z budy jak ja odejdę,widzę to z okna.Dzikie psy,w nowym miejscu,dookoła szczekanie psów/moich/.Nie dziwię się tym sukom.Dzisiaj drugi dzień są u mnie.Staram się a ty wyskakujesz z ustawami.Zdążysz mnie jeszcze zgnoić.Teraz zatrzymaj się na chwilę.
-
Suczki nie dostały sedalinu.Po prostu siedziały w budzie i na mój widok już tak nie uciekały i jak już pisałam wcześniej podeszłam do budy i zakręciłam na wkręty deskę na otwór do wejścia,ot i wszystko.Żałuję,że nie zrobiliśmy tego wcześniej.Nerwy odbierają rozum.Chciała bym wiedzieć czy mogę wieść jedną z nich w poniedziałek do lecznicy na badania.Czy potem rachunki zapłaci Emir?.Uzgodniłam z wet,że przywiozę w poniedziałek do lecznicy na zdiagnozowanie.Do sterylki to jeszcze daleka droga,bo jedna z nich jest w fatalnym stanie skóry.Zmiany są widoczne gołym okiem.Co z dwiema następnymi nie wiem,nie widzę zmian,ale może się rozwija choroba.Lekarz powiedział,że jak zbada krew i weżmie zeskrobinę to będzie wiadomo co to jest.Bardzo postaramy się jakoś wyciągnąć ją z kojca z tej budy i zawieść.Może przez jutrzejszy dzień jakoś chociaż trochę się przekonają,że nie chcę im zrobić krzywdy.Zdjęcia poproszę znowu Bakterię to może mi nie odmówi i wstawi.Kilka jak buda stoi już na przyczepce.Rozładował mi się aparat to jeszcze biegałam do pobliskiego bloku i jeden Pan zgodził się i zrobił kilka z komórki.Potem jeżdziłam jeszcze raz i zaprosiłam go do siebie żeb zdjęcia na pulpit wrzucił bo On nie ma komputera.
-
Słuchajcie! problem do płowy rozwiązany.Suczki są już u mnie.trwało kilka godzin ,ale się udało.Najpierw podstawialiśmy klatkę do otworu budy i postawiłam tam jedzenie .Czekaliśmy ok godziny,ale nie weszły do klatki.Mąż się wkurzył,pojechał po kolegów syna,pożyczył przyczepkę,ja zakręciłam otwór deską i czekałam.Kiedy przyjechali wiedziałam już,że będzie dobrze.Załadowaliśmy suczki razem z budą i pomalusieńku szczęśliwie dojechaliśmy.Wstawiliśmy je razem z budą do wybiegu i na razie siedzą i nie wychodzą.Nie mam miejsca w domu bo 8 suk jest z nami w mieszkaniu.Pomyślę jutro jak rozwiązać ten problem.Na razie idę tam do nich i posiedzę z nimi koło budy,zobaczę co robią.Potem się odezwę. Arka - nie trzeba już broni palmera.A Ozzy nie jest agresywny do ludzi tylko do swoich braci.Nie jest wykastrowany, bo jak widzisz ciągle pieniądze idą na bardziej potrzebne sprawy.Być może powinnam się skupić na tych psach co mam,ale widzisz już taka jestem,że nie przejdę obojętnie obok potrzebującego?Ale nie martw się przyjdzie czas na kastrację i sterylizację i ty napewno mi nie pomożesz w tym.Teraz suki złapane pokaż co potrafisz i ty i twoje koło emir.Pomóż.A może weżmiesz je do siebie,albo Basia,albo Pan wysocki?Moja brama jest otwarta.