-
Posts
7958 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Pipi
-
Nie wchodzą moje posty,wylogowuje mnie samo.Już trzeci raz piszę wrrrrrrrr. . . . Przed chwilą otrzymałam paczkę,worek Eukanuby,do tego 2 uszy suszone i paczka smakoszek,takich paluszków różowych.Bardzo,bardzo dziękujemy. Co do Gucia,pomyślę,ale jak mam wziąć takiego dzikusa do domu do dziewięciu suk? - nie wiem. Balbinka waży 5,300kg,ale nie jest najmniejsza.Mam suczkę,która waży 6kg,ale jest krótsza i niższa.Plakacik może uda mi się załatwić.
-
Nie chcę krakać,ale chyba zaczyna się rywalizacja między nimi.Dzisiaj rano kiedy poszłam podać leki,suki napadły na Gucia.Schwyciłam go za d...e i podniosłam do góry,a on ze strachu dziabnął mnie za rękę.Na szczęście byłam w rękawicach i nic się nie stało.Już raz słyszałam jak w budzie jakaś bitwa była.Biedny Gucio.On chce się bawić,zaczepia te suki,a one nie zawsze mają na to ochotę i widocznie przywołują go do porządku.Przydało by się go oddzielić od nich, ale nie mam gdzie.
-
Tak,Alutka jest najukochańszym pieskiem na świecie - naprawdę.Taka kochana malutka Alutka.A jakie ona ma pomysły?,kładzie się np na dużej suce Saszy/wielkości sznaucera/ i śpi.Podgryza jak chce sie przytulić,podgryza i się przymila i podskakuje dotąd,aż tamta podsunie się i pozwoli jej wejść na posłanie.Jest niepowtarzalna.Mam dużo psów i każdy jest inny,ale żaden nie jest taki kochany.Jej nie można nie lubić.
-
I jeszcze Balbina.Wielkości dorosłego yorka.Bardzo lubi młodzież.Za synem moim chodzi jak za matką.Nie szczeka,ciągle by spała.Według mnie ma ok trzy,cztery lata.Jest,a tak jakby jej nie było.Koty toleruje,ale nie przepada.Do miski jak podejdzie kot to lament podnosi.Jak chce się do niej przytulić to po prostu ustąpi miejsca,ale razem?-nigdy.Nadawała by się do starszych ludzi,bo je i śpi i na siusiu i wszystko.[IMG]http://images30.fotosik.pl/321/ddac428d3ebdd94dmed.jpg[/IMG]
-
Są jeszcze dwie ostatnio przygarnięte suczki.Jamnisia,młoda suczka około 1,5 roku,podobna do jamnika tylko kolor ma jak zajączek.Jest również bardzo karna i przyjazna do wszystkich - tak ludzi jak i zwierząt.Koty - nie ma problemu.Ciągle głodna.[IMG]http://images31.fotosik.pl/452/a3651c4eac5d9078med.jpg[/IMG][IMG]http://images33.fotosik.pl/456/91d4b52b59c76da8med.jpg[/IMG][IMG]http://images40.fotosik.pl/56/111d374ef1e97efdmed.jpg[/IMG]
-
Alutka sięga na razie przed kolano,tak do końca łydki.Ma około 6-7 miesięcy.Znalazłam ją w lesie,była malutka,miała jeszcze mleczne ząbki,ale jadła już sama.Jest bardzo pogodna,karna i przyjazni się ze wszystkimi.Mieszka w domu,potrzeby załatwia na podwórku.Nie za bardzo,ale umie chodzić na smyczy.Koty gania,ale tylko wtedy kiedy chciała by się pobawić.Podczas posiłków trzeba nad nią stać bo odda każdemu kto tylko podejdzie do miski. A oto i ona - więcej zdjęć pod koniec tygodnia[IMG]http://images32.fotosik.pl/451/8245d0ceb5780a09med.jpg[/IMG][IMG]http://images48.fotosik.pl/56/bdcaf575b992f645med.jpg[/IMG]
-
Holly1,enia,andzia69,DZIĘKUJĘ Wam,że jesteście,wspieracie mnie i pomagacie.Dodaje mi to siły i jakoś się ruszam.Jesteście daleko,a tak blisko. enia,Gucio jest największym cykorem i ciężko z tymi zdjęciami będzie,ale się postaram.On tylko daje się pogłaskać jak je, inaczej nie ma mowy.Obróżki też na razie nie zdają egzaminu.Jedno drugiemu przegryza jak tylko założę.Oczywiście z uporem maniaka zakładam codziennie.Kupiłam w "szmateksie" takie paski z tworzywa sztucznego coś jak materiał polakierowany.Pociełam je na kawałki,połączyłam i zakładam przez głowę.Na razie nie tolerują absolutnie. Holly1,dziękuję za jedzonko i paczkę.
-
Za błędy się płaci i ja przekonałam się na własnej skórze.W 2007 roku poprosiłam Toz białostocki o pomoc,ponieważ kończyła misię umowa o pracę i spanikowałam jak dam sobie radę z psami i kotami.Pomoc otrzymałam,karma była przez jakiś czas i zdjęcia i ogłoszenia i dwa koty poszły do adopcji i dwie suczki i wszystko było dobrze.Dowiedziałam się jednak,że ludzie którzy adoptowali jedną z suczek muszą ją oddać ponieważ pojawiła się alergia u nowej pani opiekunki.Zaraz potem,że suczka jest b.chora i walczą o jej życie/parwo/.Chciałam,żeby wróciła do mnie,ale zaczęłam głośno domagać się na wątku i doszło do spięć.Zupełnie nie potrzebnie.Watek został zamknięty,a TOZ nie chce ze mną do dzisiaj mieć nic wspólnego.Zostałam sama.Po roku odezwała się do mnie jedna z dogomaniaczek,że chcą założyć fundację,albo koło w Białymstoku.Zgodziłam się,bo jestem sama i nigdy nie ukrywałam,że jest ciężko i to bardzo.Nic z tego nie wyszło,bo uparłam się,że pomogę psom tym dzikim ze wsi Poświętne.Zostałam sama.Przeprosiłam i jeszcze raz PRZEPRASZAM WSZYSTKICH,KTÓRYCH W JAKIŚ SPOSÓB OBRAZIŁAM I MIELI Z MOJEGO POWODU NIEPRZYJEMNOŚCI I PRZEŻYWALI STRES.dZIŚ WIEM,ŻE NIE TAK POMAGA SIĘ ZWIERZĘTOM.pRZEPRASZAM BARDZO CAŁY TOZ W BIAŁYMSTOKU,PRZEDEWSZYSTKIM PANIĄ PREZES IWONĘ&WIKI I PANIĄ MONIA3a.Nie gniewajcie się i wybaczcie.Nie poradzę sobie sama i zginę razem z tymi psami.Proszę Was jednocześnie o pomoc.One są chore i na leczenie pieniądze są,dzięki ARKA i bardzo jej dziękuję.Ale one muszą jeść,a ja zwyczajnie nie mam pieniędzy.Znowu od prawie roku nie pracuję.Mąż dorywczo się kręci jak może.Proszę pomocy dla tych trzech psów."Moje" jakoś utrzymujemy,aczkolwiek jest bardzo ciężko.Ale te dzikie wymagają specjalnej troski.Proszę,nie karajcie mnie,wybaczcie.Proszę - dla nich proszę.
-
W pierwszej chwili nie zrozumiałam,wczytałam się w posty ostatnie i dotarło do mnie,że chodzi oczywiście o Gucia.Przepraszam,to nerwy i starość.Też tak uważam,że gdyby nie był z matką to łatwiej przywiązał by się do człowieka.One mają siebie i widocznie dlatego tak ciężko im zrozumieć,że trzeba zaufać znowu dla człowieka.Ale gdzie taki dt znaleść?Suka Saba z tego co mówił pan piekarz nigdy nie była głaskana.A ja mogę powiedzieć,że Gucio zaznał głaskania tylko jak był maleńki.Głaskały i nosiły jego i resztę /jeszcze wtedy żyjących/szczeniaków dzieci z pobliskiego bloku.Potem po mojej rozmowie z wójtem stało się coś?-po czym już nie podszedł do człowieka.Najbardziej oswojona jest mama Nora.Wita mnie,skacze,daje się pogłaskać.Jednak kiedy siedzę na stołeczku przy nich głowy na kolana nie położy. A postu 225 proszę nie brać pod uwagę,jeszcze raz przepraszam.
-
Mam na cito trzy suczki do oddania.Wszystkie trzy znalezione w lesie.Są młode i nieduże.Nie umiem robić ogłoszeń,bazarków,cegiełek.Dużo się nauczyłam to może przy pomocy i to mogła bym robić?.Jedna z suczek Alutka była ogłaszana,ale zero zainteresowania.Może zrobię kilka zdjęć i tu je pokaże,albo założę oddzielny wątek dla moich piesków i tam pokażę i będę pisała co i jak.Myślę jednak,że to nic nie da tyle jest bardzo potrzebujących,że nie mamy szans. . .Moje na szczęście są zdrowe,nikt ich nie bije i nie głodzi.9 suczek przez całą zimę mieszka razem z nami w domu.Jednego im brakuje - dobrego jedzenia,na czas odrobaczania i sterylizacji. OK,ale zeszłam z tematu.Najbardziej potrzebuję pomocy dla psów tych z Poświętne.Szkoda by było zmarnować tyle cierpienia tch biedaków.Im należy się wszystko co najlepsze.One nie mogą już nigdy zaznać głodu,chłodu,ani choroby.Pomóżmy im,proszę. Ja niczego nie ukrywam i zawsze kto ma na to czas i ochotę może przyjechać i zobaczyć jak nam się żyje.Nie podam adresu tu na wątku,ponieważ każdy może przeczytać i wykożystać na przykład do tego aby podrzucić mi jeszcze jakąś "biedę".Ostatnia podrzucona kotka nie pachniała sianem,a perfumami i to nie byle jakimi.Nie bała się psów,ani kotów.Myślę,że zrobił to ktoś kto mnie bardzo nie lubi.I po tym co powiedzieli mi sąsiedzi to raczej jestem pewna kto to zrobił.Wiem,że czyta wątek dlatego to napisałam. Dla Rexa,Kajtka dałam imię Gucio bo najbardziej reaguje.Dobry pomysł z ogłaszaniem,ale on jest jeszcze dziki i nie wiem jak to by było.Jeszcze powiem co do obroży dla nich.Chodzi o to,że założyłam/udało się jakoś/im paski,a na drugi dzień przywitały mnie bez nich.Ja do budy,a tam wszystkie trzy poprzegryzane.One jeden drugiemu przegryzły.Wiem,bo założyłam dla Gucia jeszcze jeden i przy mnie mama zabierała się do uwolnienia syna z ładnego zresztą paseczka.
-
[[IMG]http://www.dogomania.pl/forum/quote=andzia69;11726572%5DPipi%20-%20je%C3%85%C2%9Bli%20ci%20to%20by%20pomog%C3%85%C2%82o%20to%20mog%C3%84%C2%99%20kupic%20przez%20net%20karm%C3%84%C2%99%20sucha%20i%20poda%C3%84%C2%87%20tw%C3%83%C2%B3j%20adres%20do%20wysy%C3%85%C2%82ki%20-%20je%C3%85%C2%9Bli%20chcesz%20to%20podaj%20mi%20na%20pw%20twoje%20dane%5B/quote%5D[/IMG] Pomoże i to bardzo pomoże.Dziękuję.Dane wysłałam.
-
tutaj wszystkie zainteresowane kotem[IMG]http://images31.fotosik.pl/450/471d9dd93e5bc90dmed.jpg[/IMG][IMG]http://images36.fotosik.pl/56/b58470e5e06978eemed.jpg[/IMG]jeszcze tutaj Saba,może lepiej widać mordkę,że jest w dużo lepszym stanie[IMG]http://images26.fotosik.pl/320/f15a97f1264e42b1med.jpg[/IMG]
-
Przypominamy się,czy pamiętacie o nas?Wszystko jest w porządku,tylko nikt nie zagląda?Muszę prosić o pamięć bo jedzenie się kończy.Bardzo proszę pomóżcie.U mnie nic się nie zmieniło. To Saba - widać jak ładnie jej strupy znikły.Mordka powolutku odrasta.[IMG]http://images42.fotosik.pl/55/ae63b03b1d987814med.jpg[/IMG][IMG]http://images31.fotosik.pl/450/6b8f9d2b4e7054b0med.jpg[/IMG]
-
Zbójni!,nie gniewaj się i nie złość.Ten pan dzwoni do mnie bezprzerwy i dzisiaj powiedział mi,że koleżanka weszła na wątek i znalazła co na nim piszecie i on się zdenerwował bardzo.Do mnie też ma żal,że ja napisałam do Agnieszki,że Elwis smutny jest.To naprawdę fajni ludzie,ale widać,że nie bardzo rozumieją problem.Jak powiedziałam mu,że są odczulanki i szczepionki od alergii/znam ten temat bo w rodzinie są dzieci alergiczne/,to upiera się,że od lat ma swojego lekarza i ten go leczy i on nie będzie szukał gdzie indziej.Naprawdę gość ma ataki i ciężko oddycha-uwierz mi.A każdy człowiek jest inny.On akurat uważa,że nie będzie aż tak się poświęcał i chyba ma do tego prawo.Ja sprawdzałam dom i naprwdę nie przyszło mi do głowy,żeby zapytać o alergię i będę miała teraz nauczkę.Po zatym dom jak dom-ludzie normalni i stosunek do zwierząt prawidłowy.Kot kolanowiec,nie wystraszony,suczka tak samo w łóżku śpi/Elwis teraz też/,więc nie przyszło mi do głowy,że wyjdzie taki numer.Przykra sprawa wiem i czuję się odpowiedzialna naprawdę.Jezdziłam do Białegostoku do tej lekarki ,sprawdziłam czy facet nie ściemnia z tą chorobą Elwisa i się potwierdziło.sama zgłosiłam się do sprawdzenia domu bo nikt nie zareagował,potem go przywiozłam do faceta potem jezdziłam do niego na wizyty i na początku bło wszystko dobrze.No tało się i przykra sprawa,ale nie piszcie już na niego bo na mnie się skupia a ja jestem z Białegostoku tylko mieszkam na wsi i nie bardzo bym chciała mieć wroga w tym człowieku,tymbardziej,że to policjant kurcze.Proszę już nic nie pisz na niego.Bardzo proszę.on czyta i zaraz do mnie dzwoni.Jestem zmęczona,a muszę słuchać w koło panie pier. . . .ło.Mam 17 psów i mam co robić cały dzień.Dzięki,że przeczytałeś do końca. Mam dużo problemów w swojej "działalności w pomaganiu" i serce boli a teraz Pan na mnie zły,a ja nic nie mogę naprawdę.Chciałam nawet wziąć Elwisa na jakiś czas do siebie,dopuki nie znajdzie się ds.Pan Piotr nie widział takiej potrzeby i powiedział,że do chwili znalezienia domu stałego Elwis bedzie u niego.Nie róbm już zamieszania.
-
Chciałam tylko odnieść się w sprawie domu i opiekunów Elwisa w tej chwili.Chodzi o to,że oprócz choroby psa powstał problem ze zdrowiem Pana Piotra,bo choruje na astmę.Elwis jest dużym pieskiem,mieszkanie jest w bloku,ogrzewanie centralne,pokoje nie zaduże i alergeny zrobiły swoje.Sama osobiście potwierdzam,że przy pierwszej rozmowie z Panem Piotrem nie zauważyłam,że ma problemy z oddychaniem,a w tej chwili i ostatno kilka razy byłam u tych Państwa i widać gołym okiem,że ciężko oddycha zwłaszcza w domu.Naprawdę są to wspaniali ludzie i kochają zwierzęta i chcieli jak najlepiej,ale stało się co się stało i dlatego jest problem.Ja powiedziałam,że Elwis jest smutny to fakt,ale było ciemno,byliśmy na spacerze i takie odniosłam wrażenie.Pan zapewnia,że Elwis jest wesoły,cieszy się i nawet bawi.Jest mu bardzo przykro,że musi oddać psa,ale zdrowie jest przecież najważniejsze.Nie pierwszy raz pies wraca z adopcji ze względu na stan zdrowia.Ci Państwo maja jeszcze pinczerka i kota i są u nich już ponad 10 lat,ale suczka jest malutką miniaturką i alergia miała łagodny przebieg u tego pana.Na kota nie jest uczulony.Przeprazam,że się wtrąciłam,ale Zadzwonił do mnie Pan i bardzo był wkurzony,że żle się go ocenia.Przepraszam w jego imieniu za problemy,ale naprawdę tego nie przewidział i nie chciał.Pokochał Elwisa i bardzo przeżywa,że musi się z nim rozstać.
-
Wiem,wiem,że dobrze jedzą. One dzięki Wam mogą sobie na to pozwolić i wielkie dziękuję,bo bardzo tego potrzebują.Zaczełam dawać im lepsze jedzonko, bo zaczęło się od Moni3a,która kupiła im takie same mięsko jak ja teraz.A jak one jedzą?,gdyby im dać jeszcze ze trzy razy tyle co dostają to pewnie by jadły.One tam w Poświętne dostawały chleb od piekarzy i kości czasami.Widziałam na początku jak ciągały jakieś reklamówki śmierdzące, pewnie z pobliskiego wysypiska śmieci.Teraz nareszcie mają raj.Dziękuję za pieniążki i proszę o jeszcze.
-
Pieski dostały na robaki Drontal Plus po 1,1/2 tabletki jednorazowo,i antybiotyk Synergal zwiększoną dawkę z 1/2 dwa razy dziennie na 2/3 dwa razy dziennie. Kupiłam też jedzenia:10 kg ryż,2 kg słonina,3 kg serca z indyka,3 kg ćwiartki/udka/z kurczaka,2,5 kg skrzydełka z kurczaka,2 kg mielone,worek 10 kg suchej karmy,oliwa.Zapłaciłam 130 zł.Paragony mam. Po zatym u suczek dobrze.Apetyt dopisuje.Między sobą bawią się piłeczką.Mnie witają od samej bramki.A jak chodzę po podwórku wysadzają mordki przez sztachety w kojcu i obserwują.Na moje trzy suczki bardzo szczekają,na pozostałe nie.Szkoda,że nie mogę ich wypuścić.Boję się,że pozwiewają w pole.Suka mama najbardziej przekonana do mnie,ale paska na szyję nie pozwala włożyć.Już raz mnie lekko dziabnęła w rękę przy próbie zakładania.Ciekawe czy je można zaszczepić od wścieklizny?,pewnie nie,jak teraz leki przyjmują.Zapominam zapytać lekarza.Gdyby były zazczepione bardziej była bym odważna,a tak troche się boję,żebym zastrzyków tych bolących nie musiała potem brać.Ale to nic leczenie jeszcze długo potrwa i mam nadzieję,że pomału w końcu się oswoją i pujdziemy w końcu na spacer.
-
zauważyłam dzisiaj w kupie psów jakąś białą "kaszę".całość była tak upstrzona jak kotlet w panierce.nie widziałam czegoś takiego nigdy.może to jaja jakiś robali?już raz jakiś tydzień temu też widziałam coś takiego,ale pomyślałam,że to może ryż nie strawiony.Ryż daję im co dziennie to cały czas by takie kupy mieli.No nie wiem,może zbadać kał?
-
On ma około 4 miesiące,jak je pierwszy raz zobaczyłam był maleńki może ze trzy tygodnie,a było to w pazdzierniku.Także jeszcze raczej nie zagraża dla suczek?.Imię i jedno i drugie jest ładne. Jedzenie jeszcze mam na dwa dni.Dzisiaj kupiłam konserw,a mąż pojechał do miasta to kupi mięsa,ryżu i słoniny.Paragony są u mnie do rozliczenia i w sobotę napiszę ile wydałam na jedzenie i ile zostało.Chciałam zrobić zdjęcia paragonów,ale nic nie widać.Na razie nie ma problemu z pokarmem.Będę upominać się i prosić jak pieniążki 160 zł,które otrzymałam od Benita,Evita i Enia się skończą. Monia3a,oczywiście nie pogniewam się i będę wdzięczna jeśli zechcesz jeszcze pomóc z karmą-dziękuję za pamięć.