-
Posts
7958 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Pipi
-
Przed chwilą dokonałam fajnego odkrycia.Okazało się,że suczka Kika, to chłopczyk :crazyeye:.Udało mi się wziąć na chwilę na ręce i wyczułam coś pod brzuszkiem,patrzę,a to cipak!.Nie mogę,a mordkę to ma jak dziewczynka.Trzeba jej-jemu imię dać męskie.Może znacie jakieś ładne.Uuuu,ale jestem w szoku - chłopczyk normalnie . . ?
-
Nagradzam je cały czas,za wszystko.Chodzę do nich nie tylko po to żeby dać jeść.One właśnie już się nauczyły,że jak wchodzimy to coś dostaną i podchodzą,a jak się pchają jedna przez drugą.Zapominają wtedy,że trzeba się bać.Raz jest lepiej i są odważniejsze,a innym razem zastanawiają się czy wziąć nagrodę.Dałam im maskotkę i piłeczkę to raz jest to w budzie raz na zewnątrz,czyli bawią się między sobą.Jak ja zachęcam to tylko patrzą na mnie i ogonkami merdają.Jestem pewna,że jeszcze będą oswojone.Bardzo bym tego chciała.I żeby wyzdrowiały.Zasługują na to bo bardzo dużo przeżyły. Kota oczywiście,że nie wpuszczę.
-
Mąż chodzi do nich tak jak ja.Podczas karmienia wychodzą i jedzą przy nim,ale jak sprząta to nie wychodzą z budy,a jak ja sprzątam to wysadzają łebki i nawet czasami siedzą przy budzie i obserwują co ja robię.Syn przyjeżdża tylko na weekendy to szczekają na niego.A na psy moje reagują różnie.Obserwują,ale jak na polu pojawi się jakiś obcy pies to alarm podnoszą pierwsze jak moje.Myślę,że one już po węchu rozpoznają z daleka,który pies jest obcy.Mają fajną reakcję na koty.Jak ja do nich wchodzę to czasami koty biegną za mną i podchodzą bardzo blisko do kojca,to sunie chyba nie wiedzą kto to jest kot, bo najpierw wąchają, potem odskakują do tyłu jakby się bały,a na koniec zaczynają obszczekiwać.Mąż chce wpuścić kota do nich,ale ja się boję,że zrobią krzywdę.Jeśli kot sam nie wchodzi,to widocznie wie,że nie powinien tam wchodzić.
-
Jeśli chodzi o banerki to nie wiem dlaczego,ale nie wklejają się.Robię tak jak napisała Monia3a i tak jak jedna jeszcze życzliwa osoba/nie powiem bo nie wiem czy życzy sobie tego/,niestety nie widać banerków.W okienku sygnaturki są,a na postach nie ma.To nic jeszcze pokombinuje. U suczek:Saba-ta najbardziej chora Nora-matka Kika-szczeniak/ok.4m-ce wszystko dobrze.Wcinają,odzyskały chęć do życia,bawią się między sobą.Ze mną niestety nie chcą się bawić.Ciągle na wyciągnięcie ręki mykają do budy.Mogę głaskać pod bródką,po boczkach i to jak jestem na kuckach.Jak stoję to się boją.Ale nie poddaję się i ćwiczymy.Arka udzieliła mi cennych wskazówek jak zabrać się do oswajania i będę trzymała się tego.Trochę mi smutno,że tak cicho ostatnio na wątku,ale mam nadzieję,że to dlatego,że spokojnie na razie jest i nic tragicznego się nie dzieje.W dalszym ciągu mam podawać synergal i czekamy na wyzdrowienie.Pozdrawiam i dziękuję za pomoc i wsparcie. O i banerki są.To dobrze.Idzie mi coraz lepiej?!. . .Jeszcze muszę chyba wkleić linki?
-
Nie miałam internetu-nie wiem co się dzieje/wieś?/,przepraszam za tę ciszę.Na razie jest,ciekawe na jak długo?. U nas dobrze.Sunie przyjmują leki/synergal/ i jest lepiej.Saba ma jeszcze łyse placki na skórze,ale pomalutku,gdzie niegdzie odrasta sierść.Jutro postaram się pojechać do kontroli bo kończy się antybiotyk.Nie wiem jak to będzie,bo na ręce nie steaty nie dają się wziąć.Dla najmłodszej, Kika na razie dałam jej na imię,udało mi się założyć obrożę z krótką smyczką,ale następnego dnia już jej nie miała na szyi.Teraz zapnę o dziórkę dalej,bo była za luzna. Chciałam bardzo podziękować za przelewy,które otrzymałam od Evita -30zł Enia -30zł Benita -100zł Mogę za nie kupić jedzenia,albo obróżki Preventic.Cyba jak skończy się jedzenie od Monia3a to kupię następne z tych pieniędzy.Z Preventic to jest tak,że lekarz na razie powiedział,że do 5 lutego nie radzi ich zakładać ponieważ pipety mają działanie i może być tego dobrego za dużo.Jedna taka obroża kosztuje ponad 40 zł,więc nie wiem co robić. Arka ukłon w Twoją stronę.Czy pozwolisz je kupić z tych pieniędzy,które przyznaczyłaś na leczenie?.
-
Dobrze dam buraczka,nie wiedziałam o cebuli.Jutro zapytam o obroże Preventic.A tabletki zjadają bez problemu.Wkładam do kawałka słoniny i podaję jednej i drugiej oddzielnie z ręki.Jak pozakładam im obroże to już pomalutku zacznę wyprowadzać na spacer.Boję się tylko co będzie jak moje się zarażą.Niby wet mówi,że nie będą się obwąchiwać to nic sie nie stanie.I jeszcze jedna sprawa - ja daję leki dla córek,a matka nie ma objawów to Pani doktor powiedziała,że nie trzeba jej leczyć.Dostała tylko pipetę.Arka ,jak sądzisz, nie trzeba jej "zabić" tego wirusa? Tak,ta ciemna sunia jest najbardziej chora,ale widać poprawę.Już nie ma ran krwawych.
-
Już jestem,tak jak napisała Monia3a nie miałam monitora.Bardzo dziękuję Moni3a za pomoc.Pojechała ze mną do sklepu i kupiła suczeniom mięska/szyje z indyka,skrzydełka,podudzia/i 10 kg ryżu na około 100 zł, i opakowanie 3 kg suchej karmy wysokobiałkowej dr.Johna.Gotuję im to z ryżem dodaję marchwi,cebuli i tak wcinają jakby nigdy nic nie jadły - naprawdę.Są już bardziej śmielsze.Zaczynają wysadzać mordki przez sztachety w kojcu i interesować się co się dzieje na podwórku.Z leków podaję im SYNRRGAL 2xdziennie po 1/2 tabletki i dostały ADVOKATE na skórę.Na razie mam to podawać i po 10 dniach Saba do kontroli w lecznicy.Mięso z ryżem dostają rano po południu daję mleko zsiadłe,lub wywar do picia jakąś kość,a na noc suchą karmę namoczoną w ciepłej wodzie i zmieloną słoninkę. Jutro sprawdzę saldo na koncie i jak już są pieniądze to chciała bym kupić im obróżki na szyję,bo wieczorem jak idę do nich to są takie łaskawe,że dają się pogłaskać/chyba dlatego,że jest ciemno he he/.Jak wcinają to ja wtedy głaskam ile mi się podoba, to znaczy dopóki jedzą bo potem to już mają mnie gdzieś.Takie sprytne są.Dziękuję Enia i Evita za wsparcie,jutro zobaczę jak tam z pieniążkami.Mam kilka zdjęć jak jedzą z ręki,już się biorę do wklejania.Lek nazywa się SYNERGAL/coś mi zle się napisało wyżej/
-
Pajunia,dziękuję bardzo.dowiem się gdzie mogę to kupić w mieście .Dzisiaj pojadę do miasta po leki dla suczek to od razu się zoriętuję czy mogę kupić,czy u nas są.Dobrze by było bo są strzaszne cykory.One w tej chwili już na mój głos wszystkie na raz pchają się z budy do przywitania się ze mną,ale jak podchodzę bliżej mykają spowrotem i tylko łebki wystawiają i obwąchują moją rękę.W budzie czują się bezpiecznie.Mam nadzieję,że zrozumieją w końcu i się przełamią.Nie mam doświadczenia z dzikimi psami,ale zawsze jest ten pierwszy raz.W tej chwili zaczynam chodzić do nich nie tylko z karmą,ale i bez.Idę posiedzieć i pogadać,a one głupiutkie takie, odrazu do misek podchodzą.Ciągle by jadły.Ja myślę,że to z nerwów.
-
Dzwoniłam do lecznicy.Są wyniki,więc tak:jest gronkowiec-zwykły i nużeniec,trochę tego nużeńca,tak powiedziała Pani doktor.Mam zadzwonić po 15:00,będzie dr.Jaroszewicz to powie co dalej.No i dzięki Bogu nie taki straszny ten wynik.Suczki do wyleczenia hura!. Do Pana Wójta jeszcze raz się udam.Tylko myślę,że już mam tam odpowiednią "opinię".A jeśli chodzi o zabranie przez Bachnach to nie weżmie Ona na pewno bo za wielkie salony ma na takie"dziady",to jej słowa.