-
Posts
7958 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Pipi
-
Ta pani jest poprostu chora,ma jakieś zaburzenia osobowości. . . . . .Kto wie, kogo i w jaki sposób następnym razem zamorduje.Myślę,że trzeba to jakoś nagłośnić,nie wiem. . . . .zgłosić? aż trudno uwierzyć w to co się stało.Straszne,niewyobrażalne. . . .biedne pieski,co one musiały przeżyć.Bardzo mi przykro.
-
Tak,jkp,udało się bez kosztów.Jeśli nic nie wyjdzie z kojcem,a raczej nie,to może ja przekażę pieniążki od Ciebie na jakąś inną biedę,lub poprostu zwrócę?Pieniądze są i Ty podejmiesz decyzję.Jestem bardzo wdzięczna i bardzo dziękuję. Sunia czuje się dobrze.Trochę mnie się boi teraz.Nie mogłam dziś jej zastrzyku zrobić.Uciekała. . . . .Szew suchy,ona nie interesuje się wcale.Mam kilka zdjęć,może potem wkleję.
-
Gucio-uciekł z kojca od Pipi :(.. Ozzy już w swoim domku :)
Pipi replied to Evelin's topic in Już w nowym domu
Ja mogę udzielać info o Ozzym.Podaję nr telefonu domowego.Komórkowy będzie nowy,więc do ogłoszeń na razie nie warto podawać. Mój nr: [B]85/7371336[/B] -
Cztery- małe jak okruszki- cudne trikolorki szukają domów
Pipi replied to evita.'s topic in Kotki już w nowych domach
[quote name='Szałwia']Pipi, pliss, napisz mi jak najwięcej o Biedroneczkach - czy coś wiesz jak długo były z matką, itp... Chciałabym wszystkie możliwe informacje przekazać lekarzowi.[/QUOTE] Matka kotka urodziła je w chlewie sąsiada.Nie widziałam,że jest w ciąży,bo nie było widać.Kiedy przez przypadek,jak ją miziałam otkryłam,że ma "wymemłane" sutki.Zaczęłam ją obserwować.Kilka dni mi zajęło,zanim ją wyśledziłam i znalazłam maluszki.Ona tak jakby nie chciała mi pokazać,gdzie one są i jak widziała,że ja ją obserwuję,poprostu nie szła do nich.Jak zabrałam je do mieszkania,one już widziały.Jedne jednym oczkiem,inne już całkowicie widziały.Dlatego pisałam,że nie wiem kiedy się urodziły.Były spokojne,nie miauczały,nie piszczały,spały i jadły.Ona pierwsze kilka dni,to nie bardzo się nimi opiekowała.Nie podobało się jej,że są w domu i nosiła je, kilka razy zmieniała miejsce,aż w końcu w szafce w kuchni poczuła się bezpiecznie i zaczęła już z nimi być cały prawie czas.Rosły szybko,ale faktem jest,że były jakieś takie nędzne.Miały oczka takie inne,nie ropiały,ale były zaczerwienione czasem.Raz były lepsze,innym razem lekko zaczerwienione obwódki w koło oczek.Kilka dni przed tym,jak już wiedziałam,że pojadą do Ciebie,zaczęłam im czyścić uszki,bo trochę trzepały główkami.Zakładałam potem crotamiton.Jedna z nich jeszcze jak ssały matkę miała śmierdzące kupki,ale nie udało mi się przypilnować,która,bo matka je lizała.Potem było w porządku z załatwianiem.Biedronka czasem miała kupkę żółtą,ale nie biegunkę.Jak zaczęłam podawać im mleko Nan,to właśnie Żabka nie chciała go jeść i nie jadła.Napychała się suchą karmą dla kociąt i kaszką ryżową na mleku modyfikowanym.To chyba wszystko co mogę o nich powiedzieć. -
SZNAUCER MINI Misza szuka SUPER turboOpiekuna - ZNALAZŁ!!!
Pipi replied to malawaszka's topic in Już w nowym domu
Szałwia,a masz jakieś wieści z domków trikolorki i buraski?ciekawe jak tam one się miewają,czy zdrowe? -
Pies z poderżniętym gardłem o którego walczyło pół Polski już w super domku
Pipi replied to elik's topic in Już w nowym domu
Myszko,stokrotne dziękuję. -
[quote name='joanna83']Pipi jak Gargamel się miewa?[/QUOTE] Myślę,że dobrze.Dziś jadł,pił,kupkał.Już nie krzyczy,tylko jak biorę na ręce,to płacze i się wyrywa.Rana na łapce ściągnięta,zrobił się strupek.Jodyna pomogła.Nie jeździłam do weta.Na razie obserwuję,ale jak na takie poturbowanie,to jest baaaaardzo dobrze.Trzymam go w mieszkaniu na razie.Boję się wypuścić.Jeszcze kilka dni niech pobędzie w domu.Jest tylko dziwnie spokojny.Myślę jednak,że to dlatego,że wszystko go boli. Suczki Sonia i Sunia,po nocy się ożywiły.Czarna,jak wypuściłam na podwórko,pobiegła pod bramę,przecisnęła się pod spodem i bieeeeegiem pobiegła do chłopaków.Poszłam za nią,ale wlazła do stodoły,wcisnęła się w siano i nie chciała wyjść.Postawiliśmy wodę,suchą karmę i dla wszystkiego otwór chłopcy zawiercili,żeby nie wyszła.Jeszcze niech choć dziś nie chodzi. Sonia,leży i nie chce jeść.Tylko pije wodę.Jak do niej wchodzę,to wstaje,cieszy się,całuje.Albo jest jej u mnie dobrze i odpoczywa sobie szczęśliwa,albo jest jej źle i tęskni do "swojego" szkolnego boiska - sama nie wiem,nie chce mi powiedzieć,co czuje.Jutro zrobię pierwszy zastrzyk i zawiozę ją do Wyszek.Teraz są wakacje i jest tam spokojnie.Sonia,to bardzo mądra suczka,bardzo. . . .cieszę się,że już nie grozi jej cieczka,ropomacicze.Teraz może żyć spokojnie.Suńcia tak samo.
-
Malutka Żabka,już bezpieczna i ma swój domek - dziękujemy
Pipi replied to Pipi's topic in Już w nowym domu
Szkoda,bo Pan fajny.Chłopak nie bardzo,ale miałam nadzieję. . . . . Nie dzwonił,bo mi ani razu się nie wyświetliło - z ręką na sercu. Żabcia doszła do siebie,wszystko jest w porządku.Mogłaby jechać do Igiełki,tylko nie ma deklaracji.Nie ukrywam,że u mnie teraz bardzo "gorąco".W dodatku mam zamiar ciachać,co tylko się "nawinie",bo jak na razie mam "metę" na darmowe sterylki.Po zabiegach będą musiały dojść do siebie przez kilka choć dni każda.Będzie zagęszczenie.Na razie na poniedziałek powiozę 3 szt,potem kolejne.Muszę tylko trochę popracować nad oswojeniem,bo to wolno żyjące suki.Oczywiście w mojej okolicy.Mam nadzieję,że uda się połapać jakoś. -
Kieszonkowy, 1,7kg PIMPEK, już we WSPANIAŁYM DOMU!
Pipi replied to ania z poznania's topic in Już w nowym domu
O matko i znowu moja wina.Nie pomyślałam,że znowu coś,ktoś itd. . . . .Przepraszam,już mnie tu nie ma. . . . . -
Kieszonkowy, 1,7kg PIMPEK, już we WSPANIAŁYM DOMU!
Pipi replied to ania z poznania's topic in Już w nowym domu
[quote name='monia3a']Póki co mogę tylko brać chłopaków i to naprawdę malutkich, takich do 5 kg max[/QUOTE] suczka jest wysterylizowana. . . . .szkoda bo bardzo potrzebuje dt. -
Kieszonkowy, 1,7kg PIMPEK, już we WSPANIAŁYM DOMU!
Pipi replied to ania z poznania's topic in Już w nowym domu
Monia3a,ja mam małą suczkę,czy mogłabym skorzystać? -
[B]Evita,[/B]padła komórka,nie wiem,nie mogę znaleźć ładowarki,bo tak bardzo się cieszę. . . . . . . .przepraszam. [B]Cieszę się,bo Żabcia znalazła Gargamela.[/B]Był w miejscu,w którym ja chodziłam kilka razy,ale siedział bardzo schowany,tak w głębi kręgu.Po tym,jak szukałam z Luyką i Moną i nie znalazłyśmy,poszłam jeszcze raz z Kropką,Punią i za nami wybiegła Żabka,bo nie domknęłam bramy.Najpierw byłam zła i odganiałam ją nawet,kazałamwracać do domu,ale mnie nie posłuchała i poszła z nami.Jakoś tak odruchowo oglądnęłam się gdzie ona jest,patrzę a ona ogonkiem merda i coś wącha.Prawie weszłam do takiego kręgu,którego nawet nie widziałam,bo zarośnięty w trawie.Patrzę,jest. . . . .cały obolały,ledwie go wyciągnęłam.Wrzeszczy tak samo jak wtedy,kiedy Artur z rzeki go wyciągnął.Ma coś z tylną łapką,chyba rozdarte.Na wszelki wypadek polałam jodyną/nic innego nie mam/.Jak biorę na ręce,bardzo płacze.Jest wystraszony,ale zjadł trochę.Zamknęłam go w pokoiku razem z kotkami,które po sterylizacji nie wychodzą jeszcze.Na razie nie słychać żeby płakał,może zasnął. Saba,masz szczęście. . . .tylko co dalej? ależ się bałam. . . . .cały dzień bezsilności i strachu [B]Bliss,dziękuję.Dobry pomysł z psami.[/B]
-
Kieszonkowy, 1,7kg PIMPEK, już we WSPANIAŁYM DOMU!
Pipi replied to ania z poznania's topic in Już w nowym domu
[B]Igiełka oferuje dt,dla małych piesków.Chyba 9 zł za dobę.Napiszcie do niej. Piękny maluszek,ech te oczka. . . .śliczne.[/B] -
Ja wiem,że to straszna kara dla niej i nie jest winna temu,że wychowała ją ulica.Ale co ja mam robić/NIE MOGE PRZECIEŻ PATRZEĆ,JAK MORDUJE KOTY/.Proszę,może jakies pomysły?.Może komuś coś przyjdzie do głowy,jak rozwiązać ten problem. Koty straciły orientację.Jedne psy dobre,inne beeeee.Sądziłam do tej pory,że one już wiedzą,że tam do ogródka nie wolno wchodzić,tak tez było.Widziałam,jak omijały nawet ogrodzenie z daleka,jak przechodziły.Jednak co jakiś czas się zapominają.Co robić,jak rozwiązać ten problem.Nie potępiam jej,ale ja nie widzę innego rozwiązania.Matko. . . . .co ja gadam . . . . .
-
Malutka Żabka,już bezpieczna i ma swój domek - dziękujemy
Pipi replied to Pipi's topic in Już w nowym domu
Już zmieniłam. -
Szukałam z Mona i Luką,bo one też ganiają koty,tylko że te wyłącznie dla zabawy.Nie podjęły tropu.Normalnie nie mogę usiedzieć na miejscu,tak strasznie martwie się o niego.Jest upał i jesli on żyje,a jest ranny,to po pierwsze,zaraz muchy go oblazą,a po drugie,bez wody????????Biedny kocik,taki radosny.Nie wykluczone Bliss,że to tato Biedronki.Saba czuje z mojej strony nie chęć,siedzi w kącie
-
[quote name='Randa']Pipi kochana jesteś, kiedyś pójdziesz prosto do nieba[/QUOTE] Dzięki,ale chyba raczej tak nie będzie i zmienisz teraz o mnie zdanie.Chyba nie daruję Sabie tego co zrobiła.To nie jest pies adopcyjny,a jak jeszcze trochę u mnie pobędzie,to wszystkie koty wymorduje.Straciłam dziś sens,do tego wszystkiego.To taki kochany kocik,w dodatku już wyczyszczony.Tyle przeszedł,zdążył już zapomnieć,cieszył się życiem,bawił się z kotkami jak mały kociak,pełny życia.A ta małpa,bandytka,tak go załatwiła. . . . .
-
Cztery- małe jak okruszki- cudne trikolorki szukają domów
Pipi replied to evita.'s topic in Kotki już w nowych domach
Biedna malutka,i co z nią teraz będzie?Może to dlatego,że matka dostawała Proverę 5 mg.Kotka dostawała raz w tygodniu jedną tabletkę provery.Zaszła w ciążę,bo mogło tak być,że zwymiotowała tabletkę.tak powiedział wet. -
Malutka Żabka,już bezpieczna i ma swój domek - dziękujemy
Pipi replied to Pipi's topic in Już w nowym domu
Przykre,ale Pan nie dzwoni. Żabka jest już zadomowiona na całego,czuje się dobrze.Brzuszek prawie zagojony.Jutro powiozę na zdjęcie szwów.Co dalej nie wiem?Nikt nie dzwoni. . . . .a ona zaczyna nas co raz bardziej kochać. -
Dzisiaj jeździłam z Sonią/Wyszki,sunia z pod szkoły/ i Sunią/suczka z Falk/,na stareylizację do Białegostoku.Sterylizacja darmowa.To dzięki Cioci Enia,bo znalazła ogłoszenie w internecie.Ciociu,bardzo dziękujemy. Suczki zabieg zniosły dobrze.Teraz odpoczywają u mnie.Za jakieś dwa dni jak będzie wszystko dobrze,Sonię odwiozę pod szkołę,a Sunię,zaprowadzę tam,gdzie "koczuje".Bardzo grzeczne,kochane suczki.Miałam obawy czy poradzę sobie,czy dwie w jednym samochodzie nie będą się kłóciły,rzygały,że może będą uciekać przez okno. . . . .nic z tych rzeczy.Kochane,zdziwione,patrzyły tylko na mnie. Na następny poniedziałek pojedzie Dianka,Brunia i Psotka,też za darmo. Pieniążki,które otrzymałam na sterylizację,są w skarpecie.Nie wiem,co z nimi zrobić?Na razie są niepotrzebne.Chciałabym w prawdzie,gdybym mogła, kupić jeszcze jeden Fiprex.Znowu pokazały się pchełki. Zapomniałam o czymś napisać.Chodzi o Sabę.Jestem skłonna ją uśpić.Nie mam już do niej siły,a po tym co dzisiaj znowu zrobiła,chyba straciłam do niej serce.Napadła,razem z Norką dziś kolejnego kota.Najpierw dopadła Gandzię,która wyszła z tego.Potem zamordowała na śmierć Gapcię.Kilka dni temu w nocy napadły na Brunię/jej na szczęście nic się nie stało/.Dzisiaj napadły na Gargamela.Ten głuptas poszedł do ogródka.Przechodziłam akurat z pokoju do pokoju od strony ogródka i było uchylone okno.Posłyszałam walenie w ścianę.Coś mnie tknęło i popatrzyłam przez szybę,a te ciągały Gargamela.Przez okno zaczęłam krzyczeć i puściły go,ale zanim dookoła obiegłam dom,widziałam jak on w szoku przez płot ledwo przeskoczył i snując się pobiegł przed siebie w kierunku wsi.Zanim dobiegłam już nigdzie go nie było.Szukałam po krzakach,w trawach,ale nie znalazłam.Musiałam jechać na sterylizację.Wróciłam i znowu szukałam,ale go nigdzie nie ma.Leży wciśnięty pewnie w stodole któregoś z sąsiadów,gdzieś w sianie i umiera,a ja nie potrafię go znaleźć.Jestem bezsilna,nie wiem co mam robić.Nie wybaczę jej kolejnego kota.Nie mam już do niej siły.Nie mogę przecież zamknąć kotów w mieszkaniu.A kot,jak kot,szlajają się po siedlisku.Niby tam nie chodzą,ale on chyba zapomniał,że tam nie wolno i poszedł,no. . . . .kolejny kot.A najgorsze jest to,że pewnie umiera,a ja nie wiem gdzie on jest.Powiedzcie,co ja mam z nią robić.Przecież tak wszystkie koty załatwi.Piszę o niej,bo wiem,że Nora sama jak jest,to nawet na koty nie zwraca uwagi.Natomiast,jak Saba atakuje,to ta pomaga wtedy mordować.Nie mam już do niej serca, daję słowo.Przykro mi,ale ona nie może u mnie zostać dłużej.Boję się o koty.Mogę ją do kojca wsadzić,ale jaka pewność,że tam kot nie wejdzie.Już raz w tamtym roku,w kojcu zaatakowała Klarę.Nie wiem,czy jest jakiś sens.Takie życie,to co to za życie.
-
Jamnik Bruno odszedl juz za TM :( spij spokojnie kruszynko
Pipi replied to conceited's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dobry Jezu,dlaczegoooooo?????????????????????????:-( [*]:-(:-(:-(:-( -
Oczywiście,ja rozumiem. . . . .:calus: